Czerwiec 2020. Cracovia przegrywa szósty mecz z rzędu w PKO Bank Polski Ekstraklasie. To najdłuższa seria ciągnących się klęsk od przełomu sierpnia i września 2010. Wówczas trenerem „Pasów” został Rafał Ulatowski, który miał wnieść nową jakość w przeciętny, choć niepozbawiony talentu zespół Cracovii. Jak to się skończyło? Ucieczką Janusza Filipiaka ze stadionu w czasie trwania meczu z Lechem, słabymi meczami, rozgoryczeniem zawodników i frustracją samego utalentowanego szkoleniowca, który w kilka miesięcy nie zakrzewił w swoich podopiecznych swojej genialnej myśli, a zdążył chociażby zagrozić Danielowi Stefańskiemu powieszeniem na Kościele Mariackim. Co konkretnie wtedy nie wypaliło? Dlaczego Rafał Ulatowski został zweryfikowany jako złoty chłopiec polskiej myśli szkoleniowej? Pytamy i szukamy odpowiedzi. Zapraszamy. 

Jak Ulatowski nie został Mourinho? Kryzys Cracovii sprzed dekady

***

Nowa nadzieja

Pocztówka z maja 2010 roku. Konferencja prasowa. Niewielki stół, w tle baner, na którym przeplatają się dwa loga – Cracovii i Comarchu. Mówi gestykulujący Janusz Filipiak. Obok niego siedzi wsłuchana w słowa profesora dwójka: Tomasz Rząsa i Rafał Ulatowski. Pierwszy właśnie został dyrektorem sportowym Cracovii, drugi jej szkoleniowcem. Mają tchnąć nowe życie w zespół, który w minionym sezonie Ekstraklasy skończył na marnym dwunastym miejscu z zaledwie siedmioma punktami nad strefą spadkową. W pasiastej części Krakowa największe oczekiwania mają przede wszystkim względem tego drugiego.

Ulatowski był młodym i bardzo dobrze prosperującym szkoleniowcem nowej generacji. Otwarta głowa, chęć nauki, odchodzenie od starych metod spod znaku „golenia frajerów”. Uczył się, podpatrywał, jeździł na staże. Niezłe wyniki wykręcał już w czasie swojej pierwszej samodzielnej pracy w Zagłębiu Lubin (1,85 punktu na mecz), z której zrezygnował dla asystowania Leo Beenhakkerowi w reprezentacji Polski. Z Holendrem bardzo się zgrali i zżyli, Polak nauczył się od starszego mentora przede wszystkim pewności siebie, ale nie mógł dłużej pozostawać w jego cieniu. Czas było znów grać na własną kartę. Rynek trenerski potrzebował Ulatowskiego.

Półtora sezonu w GKS Bełchatów, dwa piąte miejsca, 43 mecze i 1,65 zdobywanych punktów na mecz tylko potwierdziły jego opinię wschodzącej gwiazdy polskiej sceny szkoleniowej. Nic dziwnego, że w Cracovii patrzono na jego zatrudnienie, jak na wielką szansę pójścia do przodu. Filipak podkreślał, że Ulatowski ma wnieść nową jakość. Dużo sobie po nim obiecał. Nieprzypadkowo z jego zatrudnieniem specjalnie poczekał na koniec sezonu 2009/10, żeby jego nowy podwładny mógł w spokoju budować zespół na nową kampanię według własnej koncepcji.

Ulatowski na treningu wśród piłkarzy Cracovii

Ulatowski zachowywał spokój. Nie uderzał w przesadnie entuzjastyczne tony. Zwykle medialny i wygadany, tym razem nawoływał do zdrowego rozsądku, podkreślając, że potrzebuje czasu, żeby poznać swój nowy zespół. Z ciekawszych rzeczy: podkreślił tylko, że cieszy się, iż w zespole będzie mógł liczyć na paru doświadczonych ligowców i parę młodych talentów. Idealna mieszanka, żeby namieszać w lidze.

***

Miał całe lato, żeby przygotować sobie drużynę pod swój pomysł. Cracovia pojechała na dwa obozy – do Opalenicy i do Holandii.

– Rzeczywiście o Rafale Ulatowskim mówiło się wówczas, że to złoty chłopiec polskiej trenerki. Człowiek z olbrzymią wiedzą merytoryczną. Według mnie miał pomysł na Cracovię i widać to było od samego początku. Dużo uwagi przykładał do przygotowania taktycznego. Nie chciał tylko bronić swojej bramki i liczyć, że coś wpadnie z przodu – ofensywa była dla niego ważna. Wręcz stawiał na atak. Jego treningi taktyczne były nudne, żmudne, monotonne, ale tak to właśnie wygląda na wysokim poziomie. Nie ma co liczyć na fajerwerki. Stoisz, przesuwasz się bez piłki, reagujesz, ma to dać efekty i zbudować automatyzmy. To miało przynosić efekty – wspomina Marcin Krzywicki.

***

Czerwiec 2010. Cracovia przegrywa sparing z Odrą Wodzisław 1:2.

– Przestańmy gadać głupoty o tym, że wynik się nie liczy. Jakby tak było, gralibyśmy w taki sposób, żeby dostać osiem, czy dziewięć bramek. Wtedy też powiedziałbym, że wynik się nie liczy… Liczy się. Mecz jest po to, żeby go wygrać. Trzeba sobie wyrabiać nawyki i mentalność zwycięzcy – grzmiał Ulatowski.

Znamienne. Do Krakowa nie przychodził trener, któremu zależało tylko na koncepcji, pomyśle, idei, piękności, polocie. Przychodził trener, który od początku, nawet po porażce w zwykłym sparingu, podkreślał, że chce wygrywać, chce punktować, chce zaszczepiać gen triumfów.

Ulatowski bardzo chciał z Cracovią wygrywać

***

Nie każdy był jednak szczególnie zachwycony nowym ładem wprowadzanym przez młodego trenera.

– Byłem na jednym zgrupowaniu za trenera Ulatowskiego. W Holandii. Co mogę powiedzieć? Nie działo się tam nic szczególnego – enigmatycznie odpowiada Dariusz Pawlusiński.

***

Jakim składem dysponował wówczas Rafał Ulatowski?

Źródło: 90minut.pl

Całkiem przyzwoita brygada. Oczywiście, daleko jej było do ideału. Najwięcej wątpliwości budziła obsada bramki i defensywy, ale naprawdę kilka niezłych nazwisk się tutaj znalazło. I znów, widoczne połączenie młodszej krwi z doświadczonymi ligowcami. Cel był jasny: Cracovia miała walczyć o coś więcej niż w minionym sezonie. Miała walczyć mniej więcej o to samo, o co za jego kadencji walczył GKS Bełchatów.

– Ta drużyna na papierze nie wyglądała źle – stwierdza Bartosz Ślusarski.

– Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś był w szatni i nie chciał walczyć o jak najwyższe cele i jak najwyższe miejsce w tabeli. Jeżeli ktoś przychodzi do klubu z myślą, że będzie grał o utrzymanie, to chyba minął się z powołaniem. Mogę zapewnić, że wszyscy w zespole chcieliśmy walczyć o wyższe miejsca niż zajmowaliśmy wcześniej – wtóruje mu Dariusz Pawlusiński, który w tej wypowiedzi nieco omija temat samego Ulatowskiego i skupia się na ambicji samego zespołu.

***

Jak się zaczęło? Ano tak.

Źródło: Transfermarkt

Sześć porażek z rzędu. Falstart. Kompromitacja. Pięć strzelonych bramek, piętnaście straconych bramek. Dziurawa defensywa, bezpłciowa ofensywa. Ulatowski stawiał na trzon w osobach Jarabicy, Polczaka, Klicha, Radomskiego, Ntibazonkiza, Szeligi, Janusa i Ślusarskiego, czyli w sumie grupy nie najgorszych piłkarzy (dobra, za wyjątkiem Jarabicy, choć ten zapowiadał się nieźle), ale cały obraz był fatalny.

***

Ile zostało Panu tej cierpliwości wobec trenera Ulatowskiego?

Podpisaliśmy dwuletni kontrakt i chcę dać mu szansę bez względu na rozwój wydarzeń. Bo widzę jego zaangażowanie. Jest pasjonatem o dużych umiejętnościach. Relacje między nami są dobre. A poza tym nie widzę powodu, by dramatyzować.

(Fragment wywiadu z Januszem Filipakiem „Rafał Ulatowski to pasjonat” w „Gazecie Wyborczej”)

***

Najwięcej kontrowersji wzbudził mecz z Legią. „Pasy” przegrały go w bardzo nietypowych okolicznościach. Zaczęło się pięknie. Dudzic został sfaulowany w polu karnym. Z jedenastego metra trafił Ślusarski. Pozytywny wynik utrzymywał się bardzo długo, ale nie, nie było szans dowieźć tego do końca. Legia dominowała, Legia była lepsza, Legia musiała wyrównać. Iwański wrzucił na głowę Komorowskiego. Remis. 1:1. To też dobry wynik. Przywieźć punkt z Łazienkowskiej? Ulatowski nie pogardziłby takim rozwiązaniem. Ba, nikt by nie pogardził. I wtedy stało się coś całkowicie niespodziewanego.

Doliczony czas gry. Radović podaje do Chinyamy, ten przepycha się z Polczakiem, ale nie ma miejsca, więc odgrywa prostopadle do nabiegającego serbskiego kolegi z zespołu, który po uprzednim zagraniu nie zamierzał próżnować i ruszył w pole karne Cracovii. Za mocno. Do futbolówki wybiega Cabaj, chwyta, łapie, trzyma, już nic złego nie powinno się stać. Wszyscy się odwracają, bramkarz ma sześć sekund na wznowienie akcji.

Sześć sekund. Te cholerne sześć sekund.

Trzyma trochę dłużej niż można przepisowo. Iwański daje zwycięstwo Legii strzałem z rzutu pośredniego. Wielka afera.

***

Wiszenie na Kościele Mariackim

Ulatowski jest wściekły. Absolutnie wściekły. Zachowuje się, jak zraniony byk, jak kumulacja wszystkich złości świata, jak nie on sam, przecież zwykle spokojny i raczej analityczny. Na pewno nie impulsywny. Całą wściekłość skupia na jednej osobie: na Danielu Stefańskim, który zagwizdał błąd Cabaja, przyznając rzut wolny pośredni Legii i zarazem przyczyniając się do jej zwycięstwa nad Cracovią.

Konferencja prasowa. Ulatowski mówi, że Stefański powinien bać się przyjechać do Krakowa. Że mógłby zawisnąć na Kościele Mariackim.

To słowa tak kontrowersyjna, tak kierowane emocjami, jak po prostu skandaliczne i żenująco nie na miejscu.

***

Zrobiłem sobie i piłkarzom dużą krzywdę. Zamiast wracać z chłopakami piechotą do Krakowa po takiej porażce, zrzuciłem winę na sędziego. Przegraliśmy przez własną głupotę, a nie przez pana Stefańskiego. Piłkarze poczuli strefę komfortu, że trener jest w porządku, że nie denerwuje się na nas, że zawsze znajdzie wytłumaczenie. To był początek złych decyzji, które doprowadziły do katastrofy. Powinienem być wtedy bardziej agresywny wobec tego, co widzę na boisku. A ja szukałem usprawiedliwień: nie ma tego, nie ma tamtego. A to kontuzje, a to kartki, mecz się wygrywa, przegrywa. Nie potrafiłem wejść do szatni i zrobić rozpierduchy. Mogłem iść po bandzie. Nie poszedłem.

Wolał pan iść po bandzie na konferencji prasowej.

Wtedy nie wytrzymałem. Wchodzę do szatni i widzę uszkodzony staw skokowy, siniaki, płacz. Nagle Michał Kocięba mówi: zapraszam na konferencję. Zamiast ochłonąć, powiedziałem parę słów za dużo.

(Fragment wywiadu z Rafałem Ulatowskim „Każdy ma swoją Cracovię” w „Przeglądzie Sportowym”)

***

– Pamiętam, jak wyglądała tamta konferencja trenera Ulatowskiego. Nie dziwię się, że się wtedy zdenerwował. To był specyficzny moment. Uwierz mi, że jak na Legii się prowadzi i remisuje do ostatnich minut, a mecz przegrywa się w ostatniej chwili, to wzburzenie jest zrozumiałe. Tym bardziej, że jeszcze w takich okolicznościach. I jeszcze te słowa o wieszaniu sędziego na Kościele Mariackim. Doskonale pokazywało to, jak bardzo trener był wściekły. Wiesz, jak było, jakbyśmy tego spotkania nie przegrali, może jakbyśmy je wygrali albo chociaż zremisowali, to wszystko mogłoby się odwrócić i potoczyć inaczej. A tak rozpoczynała się nasza niechlubna seria porażek – wspomina Krzywicki.

***

Po serii sześciu porażek, Cracovia podniosła głowę na chwilę – w Pucharze Polskim pokonała Stilon Gorzów 1:0, a w Ekstraklasie całkiem przekonująco Arkę Gdynia 2:0. Ale to był bardzo, ale to bardzo chwilowy zryw. Bo zaraz:

Ekstraklasa: 2:3 z Ruchem Chorzów
Ekstraklasa: 0:3 z Polonią Warszawa
Puchar Polski: 1:4 z Lechem Poznań

To już było za dużo. Zresztą historia zwalniania Rafała Ulatowskiego z Cracovii trwała dłużej. Wszystko wychodziło z czasem. Pierwszą nieformalną dymisję trener złożył po serii sześciu porażek. Wtedy Filipiak nie panikował i zapewnił go o swoim zaufaniu. Drugiej nawet składać nie musiał, bo właściciel Cracovii całkowicie zażenowany był już po porażce z Polonią. Zdecydował, że Ulatowski poprowadzi zespół w jeszcze jednym meczu, ale straci pracę. I to niezależnie od tego, co się w nim stanie.

Z Lechem zagrali fatalnie. Filipiak opuścił stadion jeszcze w czasie meczu. Zresztą Ulatowski też przedwcześnie opuścił ławkę trenerską. Konkretnie na minutę przed ostatnim gwizdkiem. Nie mógł na to patrzeć. Czekał w tunelu. Wiedział, że to jego koniec w Krakowie. Przegrał. I to przegrał sromotnie.

***

Jego kadencja w Cracovii nie trwała długo i raczej nie została nikomu w pamięci. Taki Bartosz Ślusarski szczerze przyznaje, że nie jest w stanie szczegółowo usytuować tego kilkumiesięcznego okresu w linii chronologicznej swojej nieudanej przygody w stolicy Małopolski. A mimo to pokusiliśmy się, żeby zrozumieć, dlaczego Ulatowskiemu z „Pasami” nie wyszło.

Ślusarski: – Czy można było nam zarzucić brak zaangażowania? Mogę odpowiadać za siebie. Można było mi zarzucić wiele rzeczy w piłce. Pewnie brak umiejętności w pewnych momentach, w pewnych klubach, w pewnych okresach, ale w czasie całej mojej kariery nie można było mi zarzucić zaangażowania. Od dziecka dawałem z siebie absolutnie wszystko, kiedy tylko wchodziłem na boisku. Choć, i tutaj muszę to przyznać, w Cracovii nie spełniłem oczekiwań. Sam po sobie spodziewałem się więcej. Nie było tak, jak chciałem.

Fachowiec, u którego brakowało komunikacji

Pawlusiński: – Sześć przegranych meczów z rzędu pokazuje dużo. Coś było ewidentnie nie tak. Uważam, że trener Ulatowski miał za dobrze w Cracovii. Zastał ludzi o uznanej ekstraklasowej renomie, ale swoim podejściem nie potrafił nas zjednać. Nie wspominam go najlepiej. Rożnie bywało z jego relacjami z piłkarzami. Właśnie, mam wrażenie, że jego rezerwy leżały w podejściu do zawodników. Podchodził do nas za lekko. Nie potrafił nas zmotywować. Jeżeli ktoś przychodzi na trening i jednego traktuje tak, a drugiego tak, to dla mnie wyraźnie gryzie się to ze zdrowym podejściem szkoleniowca do swojego zespołu.

Powiem wprost: na trenera Ulatowskiego narzekam bardzo. Jestem uczciwym człowiekiem. Nie znałem go na tyle, żeby wypowiadać się o nim jako o człowieku, nie jako o trenerze, ale przytoczę jedną sytuację. Prosta rozmowa. Kończyła mi się umowa w Cracovii. Poszedłem do pana Ulatowskiego i zapytałem, czy dalej widzi mnie w składzie, w klubie, w jego zespole. Nie powiedział nic. Absolutnie nic. Brakowało komunikacji. I to bardzo.

Krzywicki: – Zapamiętałem go jako świetnie przygotowanego merytorycznie fachowca. Prowadził fajne treningi dla dobrych zawodników. Ekipa była silna, ale oczywiste jest, że z każdym kolejnym przegranym meczem atmosfera się pogarszała. Tak już jest w piłce, że kiedy przydarzają się takie serie, to automatycznie uznaje się je za winę trenera. Łatwiej zrzucić to na jedną osobą niż oskarżyć o cokolwiek zawodników. Nie sądzę, żeby ktoś przestał słuchać trenera czy grać przeciw niemu, ale aspiracje na pewno były większe niż wyniki. 

Ślusarski: – W szatni nie było sporów. Po prostu nie zagrało. Nie było wyników, gra była średnia, nie będę teraz na siłę szukał przyczyn. Tak bywa, że czasami nie idzie, czasami nie gra.

Nie stracił szatni, ale jej nie zdobył

Krzywicki: – Ale na pewno Ulatowski nie trzymał nikogo twardą ręką, jak chociażby później Jurij Szatałow, który dosadnie i nieprzerwanie przeklinał w szatni. Natomiast za trenera Ulatowskiego też pamiętam mecze, że w powietrze latały torby, bo był rozgoryczony tym, co się działo. Pracowaliśmy dobrze na treningach, a przychodził mecz i dostawaliśmy w łeb, w łeb, w łeb i jeszcze raz w łeb. Nie powiem, że to było komiczne, ale inaczej patrzyło się na charakternego Szatałowa, który łapał za szmaty i trząsł zawodnikiem, a inaczej na robiącego to samo Ulatowskiego, który miał wizerunek merytorycznego i analitycznego fachowca.

Pawlusiński: – Czy Ulatowski stracił szatnię? Myślę, że nie. Natomiast swoim zachowaniem i podejściem do starszych zawodników,  takich, jak ja, Arek Radomski, Saidi, Bartek Ślusarski, pozwolił wyczuć szatni, że chemia na linii trener-drużyna się rozmywa.

Krzywicki: – Tak już jest w piłce, że jak się przegrywa, to trudno, żeby było dobrze. Trudno myśleć pozytywnie. W Cracovii to się nawarstwiało i nawarstwiało, a oczekiwania i aspiracje wobec Ulatowskiego były duże. Był asystentem Beenhakkera. Osiągał dobre wyniki w Bełchatowie. Liczono na niego, a skończyło się, jak się skończyło. Ulatowskiego zastąpił Szatałow, który na pierwszej odprawie wywarł na nas taką presję, że na pierwszym treningu tryskała krew. Efekt nowej miotły. Tak już jest, jak nowy szkoleniowiec przychodzi. Dzieją się cuda, bo każdy ma carte blanche.

Żaden polski Mourinho, żaden złoty chłopiec

Krzywicki: – Natomiast po sześciu porażkach atmosfera zawsze jest beznadziejna. Wyniki budują albo burzą klimat. Nie zapominajmy też, że byliśmy też w Ekstraklasie – mieliśmy duże premie do podniesienie z boiska. Jak nie podnosisz pieniędzy z boiska, to czujesz rozgoryczeni, bo w Cracovii możliwości finansowe były i są naprawdę duże. Może mnie to jakoś specjalnie nie frustrowało, bo byłem gówniarzem, ale byli zawodnicy, którzy byli bliżej końca kariery, a w takim wypadku każdy grosz się liczy.

Pawlusiński: – Jeżeli Ulatowski został ochrzczony na złotego chłopca polskiej trenerski, to myślę, że tutaj to określenie zostało zweryfikowane. Sam myślał, że jest polskim Mourinho, a tu nie wyszło. Trzeba brać zamiary na siły i materiał. Pracowałem z nim pół roku i szczerze powiedziawszy, to przychodził trener Ulatowski do klubu i każdy w Cracovii spodziewał się po nim dużo więcej.

***

Historia zatacza koło

Od tego czasu minęło dziesięć lat. Dekada. Szmat czasu. Mnóstwo wody przelało się w Wiśle. Przez Cracovię przetoczyło się ośmiu trenerów. Od 2017 roku pracuje w niej Michał Probierz. Co robi teraz Rafał Ulatowski? Pośrednio znajduje się poza zawodem. Od lata 2016 pełni funkcję dyrektora szkolenia w Akademii Lecha Poznań. Spełnia się w tym. Tymczasem Cracovia zalicza najgorszą serię porażek z rzędu od czasów tamtych sześciu porażek za czasów kadencji Ulatowskiego.

Tu sześć porażek i tu sześć porażek.

Ale to dwie różne drużyny. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. I pewnie drugi i trzeci też. Inna sprawa, że każdą historię da się połączyć z inną historią. Tym bardziej, że w tym wypadku mówimy o jednym kraju, jednej lidze i jednym klubie.

JAN MAZUREK

Fot. Newspix

Suche Info
18.08.2022

Papszun: Sędziowanie było dziś skandaliczne

Raków Częstochowa ograł dziś Slavię Praga 2:1, ale w spotkaniu nie zabrakło kontrowersji. Sędziowie w kilku przypadkach pomylili się na korzyść czeskiej drużyny. Marek Papszun odniósł się do kwestii sędziowania podczas konferencji pomeczowej: – Sędziowanie było skandaliczne. Trzeba być ślepym, żeby dostrzegać te „spalone” przy mijankach, wydumane faule, kiedy Ivi mógł wychodzić sam na sam. Brak VAR-u jest niepojęty. To absurd. Delegaci potrafią się przyczepić […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Lech już prowadzi. Znów trafia Velde [WIDEO]

Lech Poznań właśnie rozgrywa mecz z F91 Dudelange i już prowadzi 1:0. W 6. minucie Kolejorz zdobył pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Autorem gola był Kristoffer Velde, który w tegorocznych eliminacjach do europejskich pucharów zaliczył już trzecie trafienie. Wcześniej zdobywał po golu w meczach rewanżowych z Vikingurem i Karabachem Agdam. Tym razem bardzo przytomnie zachował się w polu karnym. Wykorzystał bierność rywali i zaskoczył bramkarza gości. Wcześniej zmarnował […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Oni centrostrzałem, Raków Lopezem i Tudorem

To nie był typowy dzień w pucharowej robocie. Raków tym razem stracił gola. Po raz pierwszy w tegorocznych eliminacjach. Po raz drugi – biorąc pod uwagę mecz, bo jednostkowo: czwarty – jego bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki. Mimo to ekipa Marka Papszuna ugrała dobry wynik ze Slavią Praga. 2:1. Ale czy na tyle dobry, by nie mieć obaw przed rewanżem? No cóż – niekoniecznie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że „Medaliki” powinny wyciągnąć z tego […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Złodzieje zabrali zegarek Robertowi Lewandowskiemu, ale już został odzyskany

Skradziono zegarek Roberta Lewandowskiego, ale już został odzyskany. Przed dzisiejszym treningiem reprezentant Polski doświadczył przykrego zdarzenia. Pod ośrodkiem treningowym FC Barcelony dwójka złodziei zabrała Robertowi Lewandowskiemu zegarek, ale sprawców zamieszania udało się złapać i odzyskano wartościowy przedmiot. Podobno wartość tego zegarka wynosi około 70 tysięcy euro. „Sport” podał informacje, że Polak wyruszył za sprawcami samochodem i policja zapewniła piłkarzowi bezpieczeństwo. „Mundo Deportivo” dodaje, […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Spektakularne trafienie Iviego Lopeza [WIDEO]

Raków Częstochowa rozgrywa właśnie mecz ze Slavią Praga w ramach 4. rundy el. do Ligi Konferencji UEFA. W 29. minucie Ivi Lopez zaprezentował po raz kolejny próbkę swoich umiejętności. Najpierw zdecydował się na drybling, a następnie uderzył w długi róg bramki strzeżonej przez Alesa Mandousa. Po chwili bramkarz czeskiej drużyny musiał wyciągać piłkę z siatki. W tym momencie Raków prowadzi u siebie 1:0. Ivi Lopez jest niesamowity #RCZSLP […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Legia Warszawa rozpoczęła sprzedaż koszulek retro

Legia Warszawa rozpoczęła sprzedaż koszulek retro, które są ukłonem dla kibiców lubiących klimat lat 90. W komunikacie zamieszczonym przez klubowe media Legii możemy przeczytać: – Trykoty są odwzorowaniem koszulek meczowych z lat 90. – od kroju, poprzez kolory, fakturę i wykończenia. Modele koszulek zostały wybrane przez kibiców w głosowaniu. Do sprzedaży trafiły koszulki domowe na wzór tych z sezonów 93/94 i 95/96 oraz wyjazdowe z sezonu 95/96. Inicjatywa stołecznego klubu […]
18.08.2022
La Liga
13.08.2022

Mrożek, papież i Lewandowski. Jak i dlaczego Barcelona kocha Polskę?

Pisarze, artyści i ludzie teatru. Religia, show telewizyjne i język. Katalonię, a w szczególności Barcelonę, łączy z naszym krajem wiele, nawet jeśli nie mieliśmy o tym pojęcia. Robert Lewandowski trafił do miejsca, w którym „Polak” brzmi równie dumnie, co nad Wisłą. Camp Nou, najsłynniejszy stadion całej Katalonii. Tysiące ludzi na trybunach zbiera się, żeby powitać przybysza z Polski. Zna go cały świat, ale oni, mieszkańcy Barcelony i okolic, mieli na tyle szczęścia, że wybrał właśnie […]
13.08.2022
Ekstraklasa
22.07.2022

Semedo: Noga wygięła mi się tak, że koledzy płakali. Do mnie dotarło to dopiero w szpitalu

Futbolu uczył się w Sportingu, jednej z najlepszych akademii w Portugalii. Grał w najgorszej drużynie na Cyprze, która nie wygrała ani jednego meczu, a sezon później został MVP ligi, notując 15 bramek i 15 asyst. Przed potencjalnym transferem doznał koszmarnej i – jego zdaniem – głupiej kontuzji. O pokrętnych ścieżkach kariery piłkarza, najpiękniejszym miejscu na mapie Portugalii, zjebkach od starszyzny w Championship i reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka, która czerpie siłę z zawodników wyszkolonych […]
22.07.2022
Weszło Extra
18.07.2022

Konoplanka: Marcelo, Ramos, Dani Alves? Kiwałem każdego!

Czy posiada czarny pas w karate? Dlaczego nie ogląda meczów piłki nożnej? Czy Ekstraklasa jest słabą ligą? Jak to możliwe, że nie pamięta nazwisk swoich kolegów z Cracovii? O co ma żal do Grzegorza Krychowiaka? Jak Ever Banega korzystał ze swojego mózgu? Dlaczego Leon Goretzka rusza się jak RoboCop i nie poradziłby sobie w Hiszpanii? Dlaczego bał się Unaia Emery’ego? Czy Juande Ramos miał rację, kiedy krzyczał: „Czternaście milionów? Konoplanka wart jest […]
18.07.2022
Weszło
18.07.2022

Pirania. Historia Piniego Zahaviego

Pini Zahavi nie wie, czym są sentymenty. W świecie futbolu nie dzieli ludzi na przyjaciół i wrogów. Wokół siebie dostrzega jedynie aktualnych, byłych lub przyszłych kontrahentów. Dlatego w topowych klubach zdają sobie sprawę, że najlepiej zacisnąć zęby i żyć z nim w zgodzie. Mają świadomość, że Pini Zahavi daje, by odebrać. I odbiera, by dać. W 2017 roku to właśnie on przeprowadził transfer Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain, a pięć lat później zaserwował Katalończykom na srebrnej […]
18.07.2022
Weszło
14.07.2022

„Dzika” Zachód w Kołobrzegu. Wszystkie absurdy Kotwicy [REPORTAŻ]

Istnieje taki klub na północy Polski, gdzie wszystko odbywa się na opak. Gdzie podpisując kontrakt, musisz liczyć na dobrą formę, bo „jeśli nie grasz, umowa przestaje obowiązywać”. Gdzie jednego dnia prezes wmawia piłkarzom, że symulują kontuzje, by następnego zesłać ich do rezerw. Gdzie piłkarz z pękniętą czaszką leczy się na Śląsku, ale nagle, na kaprys prezesa, musi rzucić wszystko i wrócić kilkaset kilometrów. Gdzie klub przegrywa wszystkie rozprawy […]
14.07.2022
Weszło Extra
07.07.2022

Caryca z Zabrza. Czy Górnik służy do wygrywania wyborów?

W 170-tysięcznym mieście znajduje się klub, na którego mecze potrafi przyjść 23 tysiące kibiców. Zaangażowanych, wielopokoleniowych, pamiętających ogromne sukcesy Górnika Zabrze. To kibice są grupą społeczną, na której najłatwiej wygrać wybory samorządowe. Górnik Zabrze jest od 2011 roku miejskim klubem. Jego strata z ostatnich lat wynosi 133 miliony złotych. Dlaczego miasto utrzymuje klub, który jest nierentowny? Górnik Zabrze jest trawiony przez notoryczne problemy finansowe. W 2014 roku […]
07.07.2022
Liczba komentarzy: 15
Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Miro Juro
Miro Juro
2 lat temu

Nie trawię gościa, drażni mnie. Taki bezjajaczny i pizd…ty.

Pablo
Pablo
2 lat temu
Reply to  Miro Juro

Twój stary?

Miki
Miki
2 lat temu
Reply to  Miro Juro

A ile razy z nim rozmawiałeś?

haec habui dicere
haec habui dicere
2 lat temu

Janie Mazurku. Dużo szacunku za podpisanie tekstu bo to rzadkość na tym portaliku. Chciałem jednak dopytać: jak bardzo kochasz Legię? Czy aż tak by nie zdobyć się na obiektywną opinię, że rzut wolny za trzymanie piłki przez Cabaja to kuriozum na skalę całego świata? Czy tak by wspomnieć, że nigdy wcześniej ani nigdy później na całym świecie nikt nie gwizdnął takiego pośredniego? Czy aż tak by nie napisać osobnego artykułu o Stefańskim, który z jakiegoś powodu dalej po takiej kompromitacji jest w zawodzie?
Jak nie dasz rady to oceń swoją miłość do Legii w skali od 1 do 10.
Pozdrawiam

Frank Underwood
Frank Underwood
2 lat temu

XD

tenor.gif
Arek
Arek
2 lat temu

oglądam piłke ekstraklasową tylko 20 lat. Pierwszy i ostatni raz widziałem taką decyzje sędziego. No nic – może musze poczekać jakieś następne 50 lat ;/?

Rajosław
Rajosław
2 lat temu

Czy pan Ulatowski na pewno znajduje się pośrednio poza zawodem? Czy poza wspomnianą rolą dyrektora szkolenia w Akademii nie prowadzi również zespołu rezerw Lecha Poznań?

ztered
ztered
2 lat temu
Reply to  Rajosław

prowadzi ale autor dupa nie napisał tego.

grzegorz
grzegorz
2 lat temu

Byłem przez chwilę w tym świecie i dlatego kariery takich panów jak Ulatowski, Dorna zupełnie mnie nie dziwią. Powiem tak- jedno hasło- Konferencja trenerów w Poznaniu- słownikowy „pic na wodę fotomontaż”. Reklamowane jako trenerskie wydarzenie roku, a tak naprawdę, tam dopiero człowiek zdaje sobie sprawę jak puste są „elity trenerskie” w naszym kraju. Nie mają nic do zaoferowania. Banda klakierów z monstrualnymi zegarkami , wypełniająca czas pustymi frazesami i ani jednej , słownie ani jednej postaci wychodzącej poza ten szablon.

Pumpkin
Pumpkin(@pumpkin)
2 lat temu

Byłem na tym meczu. Początki Skorży w Legii to koszmar, słabe mecze, wymęczone zwycięstwa (tak jak to z Cracovią), nudny, siermiężny styl i tak samo przebiegało to spotkanie, a wolny podyktowany przez Stefańskiego kompletnie z dupy – gdybym był kibicem Cracovii, to solidnie bym się wk.rwił.

Przemas
Przemas
2 lat temu
Reply to  Pumpkin

Też byłem , jako pierwsza ekipa przyjezdna na nowym jeszcze niedokończonym stadionie (brak jednej trybuny) wkurw u nas był niesamowity po tym wolnym

jacenty
jacenty(@jacenty)
2 lat temu

Nie miał prawa Sędzia Stefański podyktować tego strzału pośredniego.Porównując dzisiejsze czasy to ilu bramkarzy w naszej lidze robi takie błędy wielu i nie są karani

Marek
Marek
2 lat temu

Probierz przynajmniej jest realista ,solidnym trenerem z charakterem ,zgoda na razie jeszcze nic nie wygrał, ale kto wie ,na Fornaliku też każdy wieszał psy i jak się to skończyło w 2019 roku doskonale pamiętamy. ULATOWSKI to ambitny facet,ale jednocześnie tak nabuzowany promocja a tu tylko Cracovia ,umówmy się czy to kiedykolwiek była potężna drużyna. W naszej szarej ligowej codzienności liczy się tylko zwycięzca i gdyby ULATOWSKI w 2010/11 przegrałby puchar czy mistrzostwo „o włos ” to rozumiem,przygnębienie byłoby ogromne.Od początku jego drużyna nie przedstawiała choćby minimalnej dyspozycji ,bo jednak wynik jest najważniejszy a w przypadku Pasów nie było mowy o czymkolwiek.W moim przekonaniu Legia co roku jest mistrzem Polski,chyba że w sezonie ktoś odstawi jakiś numer i przestanie przejmować sędziami, chyba że legioniści postanowią że im się nie chce.Serio na 100 decyzji spornych 80 zawsze będzie na korzyść Legii,szczególnie widać to w meczach z rywalami do tytułu. Legia to taki trochę Man utd za Fergusona,jak nie potrafimy to s3dzia pomoże. Tak to jest jak twój sponsor strategiczny jednocześnie utrzymuje całą ligę (vide patrz Chelsea i Gazprom w Lidze Mistrzów 2012)

floro flores
floro flores(@floro-flores)
2 lat temu
Reply to  Marek

yyyyy

Joas
Joas
2 lat temu

Jakoś niebardzo rozumiem co tak nagle wróciliście do RU?
Świetnie idzie Mu w Lechu- w Akademii i w rezerwach..Ciężko napisać coś dobrego? Lepiej przypominać gorsze momenty?
Odkąd pamietam, to nieszczególnie byliście przychylni Uli od zawsze…
Ale to Wasz problem…