post Jan Mazurek

Opublikowane 09.06.2020 08:17 przez

Jan Mazurek

Czerwiec 2020. Cracovia przegrywa szósty mecz z rzędu w PKO Bank Polski Ekstraklasie. To najdłuższa seria ciągnących się klęsk od przełomu sierpnia i września 2010. Wówczas trenerem „Pasów” został Rafał Ulatowski, który miał wnieść nową jakość w przeciętny, choć niepozbawiony talentu zespół Cracovii. Jak to się skończyło? Ucieczką Janusza Filipiaka ze stadionu w czasie trwania meczu z Lechem, słabymi meczami, rozgoryczeniem zawodników i frustracją samego utalentowanego szkoleniowca, który w kilka miesięcy nie zakrzewił w swoich podopiecznych swojej genialnej myśli, a zdążył chociażby zagrozić Danielowi Stefańskiemu powieszeniem na Kościele Mariackim. Co konkretnie wtedy nie wypaliło? Dlaczego Rafał Ulatowski został zweryfikowany jako złoty chłopiec polskiej myśli szkoleniowej? Pytamy i szukamy odpowiedzi. Zapraszamy. 

***

Nowa nadzieja

Pocztówka z maja 2010 roku. Konferencja prasowa. Niewielki stół, w tle baner, na którym przeplatają się dwa loga – Cracovii i Comarchu. Mówi gestykulujący Janusz Filipiak. Obok niego siedzi wsłuchana w słowa profesora dwójka: Tomasz Rząsa i Rafał Ulatowski. Pierwszy właśnie został dyrektorem sportowym Cracovii, drugi jej szkoleniowcem. Mają tchnąć nowe życie w zespół, który w minionym sezonie Ekstraklasy skończył na marnym dwunastym miejscu z zaledwie siedmioma punktami nad strefą spadkową. W pasiastej części Krakowa największe oczekiwania mają przede wszystkim względem tego drugiego.

Ulatowski był młodym i bardzo dobrze prosperującym szkoleniowcem nowej generacji. Otwarta głowa, chęć nauki, odchodzenie od starych metod spod znaku „golenia frajerów”. Uczył się, podpatrywał, jeździł na staże. Niezłe wyniki wykręcał już w czasie swojej pierwszej samodzielnej pracy w Zagłębiu Lubin (1,85 punktu na mecz), z której zrezygnował dla asystowania Leo Beenhakkerowi w reprezentacji Polski. Z Holendrem bardzo się zgrali i zżyli, Polak nauczył się od starszego mentora przede wszystkim pewności siebie, ale nie mógł dłużej pozostawać w jego cieniu. Czas było znów grać na własną kartę. Rynek trenerski potrzebował Ulatowskiego.

Półtora sezonu w GKS Bełchatów, dwa piąte miejsca, 43 mecze i 1,65 zdobywanych punktów na mecz tylko potwierdziły jego opinię wschodzącej gwiazdy polskiej sceny szkoleniowej. Nic dziwnego, że w Cracovii patrzono na jego zatrudnienie, jak na wielką szansę pójścia do przodu. Filipak podkreślał, że Ulatowski ma wnieść nową jakość. Dużo sobie po nim obiecał. Nieprzypadkowo z jego zatrudnieniem specjalnie poczekał na koniec sezonu 2009/10, żeby jego nowy podwładny mógł w spokoju budować zespół na nową kampanię według własnej koncepcji.

Ulatowski na treningu wśród piłkarzy Cracovii

Ulatowski zachowywał spokój. Nie uderzał w przesadnie entuzjastyczne tony. Zwykle medialny i wygadany, tym razem nawoływał do zdrowego rozsądku, podkreślając, że potrzebuje czasu, żeby poznać swój nowy zespół. Z ciekawszych rzeczy: podkreślił tylko, że cieszy się, iż w zespole będzie mógł liczyć na paru doświadczonych ligowców i parę młodych talentów. Idealna mieszanka, żeby namieszać w lidze.

***

Miał całe lato, żeby przygotować sobie drużynę pod swój pomysł. Cracovia pojechała na dwa obozy – do Opalenicy i do Holandii.

– Rzeczywiście o Rafale Ulatowskim mówiło się wówczas, że to złoty chłopiec polskiej trenerki. Człowiek z olbrzymią wiedzą merytoryczną. Według mnie miał pomysł na Cracovię i widać to było od samego początku. Dużo uwagi przykładał do przygotowania taktycznego. Nie chciał tylko bronić swojej bramki i liczyć, że coś wpadnie z przodu – ofensywa była dla niego ważna. Wręcz stawiał na atak. Jego treningi taktyczne były nudne, żmudne, monotonne, ale tak to właśnie wygląda na wysokim poziomie. Nie ma co liczyć na fajerwerki. Stoisz, przesuwasz się bez piłki, reagujesz, ma to dać efekty i zbudować automatyzmy. To miało przynosić efekty – wspomina Marcin Krzywicki.

***

Czerwiec 2010. Cracovia przegrywa sparing z Odrą Wodzisław 1:2.

– Przestańmy gadać głupoty o tym, że wynik się nie liczy. Jakby tak było, gralibyśmy w taki sposób, żeby dostać osiem, czy dziewięć bramek. Wtedy też powiedziałbym, że wynik się nie liczy… Liczy się. Mecz jest po to, żeby go wygrać. Trzeba sobie wyrabiać nawyki i mentalność zwycięzcy – grzmiał Ulatowski.

Znamienne. Do Krakowa nie przychodził trener, któremu zależało tylko na koncepcji, pomyśle, idei, piękności, polocie. Przychodził trener, który od początku, nawet po porażce w zwykłym sparingu, podkreślał, że chce wygrywać, chce punktować, chce zaszczepiać gen triumfów.

Ulatowski bardzo chciał z Cracovią wygrywać

***

Nie każdy był jednak szczególnie zachwycony nowym ładem wprowadzanym przez młodego trenera.

– Byłem na jednym zgrupowaniu za trenera Ulatowskiego. W Holandii. Co mogę powiedzieć? Nie działo się tam nic szczególnego – enigmatycznie odpowiada Dariusz Pawlusiński.

***

Jakim składem dysponował wówczas Rafał Ulatowski?

Źródło: 90minut.pl

Całkiem przyzwoita brygada. Oczywiście, daleko jej było do ideału. Najwięcej wątpliwości budziła obsada bramki i defensywy, ale naprawdę kilka niezłych nazwisk się tutaj znalazło. I znów, widoczne połączenie młodszej krwi z doświadczonymi ligowcami. Cel był jasny: Cracovia miała walczyć o coś więcej niż w minionym sezonie. Miała walczyć mniej więcej o to samo, o co za jego kadencji walczył GKS Bełchatów.

– Ta drużyna na papierze nie wyglądała źle – stwierdza Bartosz Ślusarski.

– Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś był w szatni i nie chciał walczyć o jak najwyższe cele i jak najwyższe miejsce w tabeli. Jeżeli ktoś przychodzi do klubu z myślą, że będzie grał o utrzymanie, to chyba minął się z powołaniem. Mogę zapewnić, że wszyscy w zespole chcieliśmy walczyć o wyższe miejsca niż zajmowaliśmy wcześniej – wtóruje mu Dariusz Pawlusiński, który w tej wypowiedzi nieco omija temat samego Ulatowskiego i skupia się na ambicji samego zespołu.

***

Jak się zaczęło? Ano tak.

Źródło: Transfermarkt

Sześć porażek z rzędu. Falstart. Kompromitacja. Pięć strzelonych bramek, piętnaście straconych bramek. Dziurawa defensywa, bezpłciowa ofensywa. Ulatowski stawiał na trzon w osobach Jarabicy, Polczaka, Klicha, Radomskiego, Ntibazonkiza, Szeligi, Janusa i Ślusarskiego, czyli w sumie grupy nie najgorszych piłkarzy (dobra, za wyjątkiem Jarabicy, choć ten zapowiadał się nieźle), ale cały obraz był fatalny.

***

Ile zostało Panu tej cierpliwości wobec trenera Ulatowskiego?

Podpisaliśmy dwuletni kontrakt i chcę dać mu szansę bez względu na rozwój wydarzeń. Bo widzę jego zaangażowanie. Jest pasjonatem o dużych umiejętnościach. Relacje między nami są dobre. A poza tym nie widzę powodu, by dramatyzować.

(Fragment wywiadu z Januszem Filipakiem „Rafał Ulatowski to pasjonat” w „Gazecie Wyborczej”)

***

Najwięcej kontrowersji wzbudził mecz z Legią. „Pasy” przegrały go w bardzo nietypowych okolicznościach. Zaczęło się pięknie. Dudzic został sfaulowany w polu karnym. Z jedenastego metra trafił Ślusarski. Pozytywny wynik utrzymywał się bardzo długo, ale nie, nie było szans dowieźć tego do końca. Legia dominowała, Legia była lepsza, Legia musiała wyrównać. Iwański wrzucił na głowę Komorowskiego. Remis. 1:1. To też dobry wynik. Przywieźć punkt z Łazienkowskiej? Ulatowski nie pogardziłby takim rozwiązaniem. Ba, nikt by nie pogardził. I wtedy stało się coś całkowicie niespodziewanego.

Doliczony czas gry. Radović podaje do Chinyamy, ten przepycha się z Polczakiem, ale nie ma miejsca, więc odgrywa prostopadle do nabiegającego serbskiego kolegi z zespołu, który po uprzednim zagraniu nie zamierzał próżnować i ruszył w pole karne Cracovii. Za mocno. Do futbolówki wybiega Cabaj, chwyta, łapie, trzyma, już nic złego nie powinno się stać. Wszyscy się odwracają, bramkarz ma sześć sekund na wznowienie akcji.

Sześć sekund. Te cholerne sześć sekund.

Trzyma trochę dłużej niż można przepisowo. Iwański daje zwycięstwo Legii strzałem z rzutu pośredniego. Wielka afera.

***

Wiszenie na Kościele Mariackim

Ulatowski jest wściekły. Absolutnie wściekły. Zachowuje się, jak zraniony byk, jak kumulacja wszystkich złości świata, jak nie on sam, przecież zwykle spokojny i raczej analityczny. Na pewno nie impulsywny. Całą wściekłość skupia na jednej osobie: na Danielu Stefańskim, który zagwizdał błąd Cabaja, przyznając rzut wolny pośredni Legii i zarazem przyczyniając się do jej zwycięstwa nad Cracovią.

Konferencja prasowa. Ulatowski mówi, że Stefański powinien bać się przyjechać do Krakowa. Że mógłby zawisnąć na Kościele Mariackim.

To słowa tak kontrowersyjna, tak kierowane emocjami, jak po prostu skandaliczne i żenująco nie na miejscu.

***

Zrobiłem sobie i piłkarzom dużą krzywdę. Zamiast wracać z chłopakami piechotą do Krakowa po takiej porażce, zrzuciłem winę na sędziego. Przegraliśmy przez własną głupotę, a nie przez pana Stefańskiego. Piłkarze poczuli strefę komfortu, że trener jest w porządku, że nie denerwuje się na nas, że zawsze znajdzie wytłumaczenie. To był początek złych decyzji, które doprowadziły do katastrofy. Powinienem być wtedy bardziej agresywny wobec tego, co widzę na boisku. A ja szukałem usprawiedliwień: nie ma tego, nie ma tamtego. A to kontuzje, a to kartki, mecz się wygrywa, przegrywa. Nie potrafiłem wejść do szatni i zrobić rozpierduchy. Mogłem iść po bandzie. Nie poszedłem.

Wolał pan iść po bandzie na konferencji prasowej.

Wtedy nie wytrzymałem. Wchodzę do szatni i widzę uszkodzony staw skokowy, siniaki, płacz. Nagle Michał Kocięba mówi: zapraszam na konferencję. Zamiast ochłonąć, powiedziałem parę słów za dużo.

(Fragment wywiadu z Rafałem Ulatowskim „Każdy ma swoją Cracovię” w „Przeglądzie Sportowym”)

***

– Pamiętam, jak wyglądała tamta konferencja trenera Ulatowskiego. Nie dziwię się, że się wtedy zdenerwował. To był specyficzny moment. Uwierz mi, że jak na Legii się prowadzi i remisuje do ostatnich minut, a mecz przegrywa się w ostatniej chwili, to wzburzenie jest zrozumiałe. Tym bardziej, że jeszcze w takich okolicznościach. I jeszcze te słowa o wieszaniu sędziego na Kościele Mariackim. Doskonale pokazywało to, jak bardzo trener był wściekły. Wiesz, jak było, jakbyśmy tego spotkania nie przegrali, może jakbyśmy je wygrali albo chociaż zremisowali, to wszystko mogłoby się odwrócić i potoczyć inaczej. A tak rozpoczynała się nasza niechlubna seria porażek – wspomina Krzywicki.

***

Po serii sześciu porażek, Cracovia podniosła głowę na chwilę – w Pucharze Polskim pokonała Stilon Gorzów 1:0, a w Ekstraklasie całkiem przekonująco Arkę Gdynia 2:0. Ale to był bardzo, ale to bardzo chwilowy zryw. Bo zaraz:

Ekstraklasa: 2:3 z Ruchem Chorzów
Ekstraklasa: 0:3 z Polonią Warszawa
Puchar Polski: 1:4 z Lechem Poznań

To już było za dużo. Zresztą historia zwalniania Rafała Ulatowskiego z Cracovii trwała dłużej. Wszystko wychodziło z czasem. Pierwszą nieformalną dymisję trener złożył po serii sześciu porażek. Wtedy Filipiak nie panikował i zapewnił go o swoim zaufaniu. Drugiej nawet składać nie musiał, bo właściciel Cracovii całkowicie zażenowany był już po porażce z Polonią. Zdecydował, że Ulatowski poprowadzi zespół w jeszcze jednym meczu, ale straci pracę. I to niezależnie od tego, co się w nim stanie.

Z Lechem zagrali fatalnie. Filipiak opuścił stadion jeszcze w czasie meczu. Zresztą Ulatowski też przedwcześnie opuścił ławkę trenerską. Konkretnie na minutę przed ostatnim gwizdkiem. Nie mógł na to patrzeć. Czekał w tunelu. Wiedział, że to jego koniec w Krakowie. Przegrał. I to przegrał sromotnie.

***

Jego kadencja w Cracovii nie trwała długo i raczej nie została nikomu w pamięci. Taki Bartosz Ślusarski szczerze przyznaje, że nie jest w stanie szczegółowo usytuować tego kilkumiesięcznego okresu w linii chronologicznej swojej nieudanej przygody w stolicy Małopolski. A mimo to pokusiliśmy się, żeby zrozumieć, dlaczego Ulatowskiemu z „Pasami” nie wyszło.

Ślusarski: – Czy można było nam zarzucić brak zaangażowania? Mogę odpowiadać za siebie. Można było mi zarzucić wiele rzeczy w piłce. Pewnie brak umiejętności w pewnych momentach, w pewnych klubach, w pewnych okresach, ale w czasie całej mojej kariery nie można było mi zarzucić zaangażowania. Od dziecka dawałem z siebie absolutnie wszystko, kiedy tylko wchodziłem na boisku. Choć, i tutaj muszę to przyznać, w Cracovii nie spełniłem oczekiwań. Sam po sobie spodziewałem się więcej. Nie było tak, jak chciałem.

Fachowiec, u którego brakowało komunikacji

Pawlusiński: – Sześć przegranych meczów z rzędu pokazuje dużo. Coś było ewidentnie nie tak. Uważam, że trener Ulatowski miał za dobrze w Cracovii. Zastał ludzi o uznanej ekstraklasowej renomie, ale swoim podejściem nie potrafił nas zjednać. Nie wspominam go najlepiej. Rożnie bywało z jego relacjami z piłkarzami. Właśnie, mam wrażenie, że jego rezerwy leżały w podejściu do zawodników. Podchodził do nas za lekko. Nie potrafił nas zmotywować. Jeżeli ktoś przychodzi na trening i jednego traktuje tak, a drugiego tak, to dla mnie wyraźnie gryzie się to ze zdrowym podejściem szkoleniowca do swojego zespołu.

Powiem wprost: na trenera Ulatowskiego narzekam bardzo. Jestem uczciwym człowiekiem. Nie znałem go na tyle, żeby wypowiadać się o nim jako o człowieku, nie jako o trenerze, ale przytoczę jedną sytuację. Prosta rozmowa. Kończyła mi się umowa w Cracovii. Poszedłem do pana Ulatowskiego i zapytałem, czy dalej widzi mnie w składzie, w klubie, w jego zespole. Nie powiedział nic. Absolutnie nic. Brakowało komunikacji. I to bardzo.

Krzywicki: – Zapamiętałem go jako świetnie przygotowanego merytorycznie fachowca. Prowadził fajne treningi dla dobrych zawodników. Ekipa była silna, ale oczywiste jest, że z każdym kolejnym przegranym meczem atmosfera się pogarszała. Tak już jest w piłce, że kiedy przydarzają się takie serie, to automatycznie uznaje się je za winę trenera. Łatwiej zrzucić to na jedną osobą niż oskarżyć o cokolwiek zawodników. Nie sądzę, żeby ktoś przestał słuchać trenera czy grać przeciw niemu, ale aspiracje na pewno były większe niż wyniki. 

Ślusarski: – W szatni nie było sporów. Po prostu nie zagrało. Nie było wyników, gra była średnia, nie będę teraz na siłę szukał przyczyn. Tak bywa, że czasami nie idzie, czasami nie gra.

Nie stracił szatni, ale jej nie zdobył

Krzywicki: – Ale na pewno Ulatowski nie trzymał nikogo twardą ręką, jak chociażby później Jurij Szatałow, który dosadnie i nieprzerwanie przeklinał w szatni. Natomiast za trenera Ulatowskiego też pamiętam mecze, że w powietrze latały torby, bo był rozgoryczony tym, co się działo. Pracowaliśmy dobrze na treningach, a przychodził mecz i dostawaliśmy w łeb, w łeb, w łeb i jeszcze raz w łeb. Nie powiem, że to było komiczne, ale inaczej patrzyło się na charakternego Szatałowa, który łapał za szmaty i trząsł zawodnikiem, a inaczej na robiącego to samo Ulatowskiego, który miał wizerunek merytorycznego i analitycznego fachowca.

Pawlusiński: – Czy Ulatowski stracił szatnię? Myślę, że nie. Natomiast swoim zachowaniem i podejściem do starszych zawodników,  takich, jak ja, Arek Radomski, Saidi, Bartek Ślusarski, pozwolił wyczuć szatni, że chemia na linii trener-drużyna się rozmywa.

Krzywicki: – Tak już jest w piłce, że jak się przegrywa, to trudno, żeby było dobrze. Trudno myśleć pozytywnie. W Cracovii to się nawarstwiało i nawarstwiało, a oczekiwania i aspiracje wobec Ulatowskiego były duże. Był asystentem Beenhakkera. Osiągał dobre wyniki w Bełchatowie. Liczono na niego, a skończyło się, jak się skończyło. Ulatowskiego zastąpił Szatałow, który na pierwszej odprawie wywarł na nas taką presję, że na pierwszym treningu tryskała krew. Efekt nowej miotły. Tak już jest, jak nowy szkoleniowiec przychodzi. Dzieją się cuda, bo każdy ma carte blanche.

Żaden polski Mourinho, żaden złoty chłopiec

Krzywicki: – Natomiast po sześciu porażkach atmosfera zawsze jest beznadziejna. Wyniki budują albo burzą klimat. Nie zapominajmy też, że byliśmy też w Ekstraklasie – mieliśmy duże premie do podniesienie z boiska. Jak nie podnosisz pieniędzy z boiska, to czujesz rozgoryczeni, bo w Cracovii możliwości finansowe były i są naprawdę duże. Może mnie to jakoś specjalnie nie frustrowało, bo byłem gówniarzem, ale byli zawodnicy, którzy byli bliżej końca kariery, a w takim wypadku każdy grosz się liczy.

Pawlusiński: – Jeżeli Ulatowski został ochrzczony na złotego chłopca polskiej trenerski, to myślę, że tutaj to określenie zostało zweryfikowane. Sam myślał, że jest polskim Mourinho, a tu nie wyszło. Trzeba brać zamiary na siły i materiał. Pracowałem z nim pół roku i szczerze powiedziawszy, to przychodził trener Ulatowski do klubu i każdy w Cracovii spodziewał się po nim dużo więcej.

***

Historia zatacza koło

Od tego czasu minęło dziesięć lat. Dekada. Szmat czasu. Mnóstwo wody przelało się w Wiśle. Przez Cracovię przetoczyło się ośmiu trenerów. Od 2017 roku pracuje w niej Michał Probierz. Co robi teraz Rafał Ulatowski? Pośrednio znajduje się poza zawodem. Od lata 2016 pełni funkcję dyrektora szkolenia w Akademii Lecha Poznań. Spełnia się w tym. Tymczasem Cracovia zalicza najgorszą serię porażek z rzędu od czasów tamtych sześciu porażek za czasów kadencji Ulatowskiego.

Tu sześć porażek i tu sześć porażek.

Ale to dwie różne drużyny. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. I pewnie drugi i trzeci też. Inna sprawa, że każdą historię da się połączyć z inną historią. Tym bardziej, że w tym wypadku mówimy o jednym kraju, jednej lidze i jednym klubie.

JAN MAZUREK

Fot. Newspix

Opublikowane 09.06.2020 08:17 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 15
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Miro Juro
Miro Juro

Nie trawię gościa, drażni mnie. Taki bezjajaczny i pizd…ty.

Pablo
Pablo

Twój stary?

Miki
Miki

A ile razy z nim rozmawiałeś?

haec habui dicere
haec habui dicere

Janie Mazurku. Dużo szacunku za podpisanie tekstu bo to rzadkość na tym portaliku. Chciałem jednak dopytać: jak bardzo kochasz Legię? Czy aż tak by nie zdobyć się na obiektywną opinię, że rzut wolny za trzymanie piłki przez Cabaja to kuriozum na skalę całego świata? Czy tak by wspomnieć, że nigdy wcześniej ani nigdy później na całym świecie nikt nie gwizdnął takiego pośredniego? Czy aż tak by nie napisać osobnego artykułu o Stefańskim, który z jakiegoś powodu dalej po takiej kompromitacji jest w zawodzie?
Jak nie dasz rady to oceń swoją miłość do Legii w skali od 1 do 10.
Pozdrawiam

Frank Underwood
Frank Underwood

XD

tenor.gif
Arek
Arek

oglądam piłke ekstraklasową tylko 20 lat. Pierwszy i ostatni raz widziałem taką decyzje sędziego. No nic – może musze poczekać jakieś następne 50 lat ;/?

Rajosław
Rajosław

Czy pan Ulatowski na pewno znajduje się pośrednio poza zawodem? Czy poza wspomnianą rolą dyrektora szkolenia w Akademii nie prowadzi również zespołu rezerw Lecha Poznań?

ztered
ztered

prowadzi ale autor dupa nie napisał tego.

grzegorz
grzegorz

Byłem przez chwilę w tym świecie i dlatego kariery takich panów jak Ulatowski, Dorna zupełnie mnie nie dziwią. Powiem tak- jedno hasło- Konferencja trenerów w Poznaniu- słownikowy „pic na wodę fotomontaż”. Reklamowane jako trenerskie wydarzenie roku, a tak naprawdę, tam dopiero człowiek zdaje sobie sprawę jak puste są „elity trenerskie” w naszym kraju. Nie mają nic do zaoferowania. Banda klakierów z monstrualnymi zegarkami , wypełniająca czas pustymi frazesami i ani jednej , słownie ani jednej postaci wychodzącej poza ten szablon.

Pumpkin
Pumpkin

Byłem na tym meczu. Początki Skorży w Legii to koszmar, słabe mecze, wymęczone zwycięstwa (tak jak to z Cracovią), nudny, siermiężny styl i tak samo przebiegało to spotkanie, a wolny podyktowany przez Stefańskiego kompletnie z dupy – gdybym był kibicem Cracovii, to solidnie bym się wk.rwił.

Przemas
Przemas

Też byłem , jako pierwsza ekipa przyjezdna na nowym jeszcze niedokończonym stadionie (brak jednej trybuny) wkurw u nas był niesamowity po tym wolnym

jacenty
jacenty

Nie miał prawa Sędzia Stefański podyktować tego strzału pośredniego.Porównując dzisiejsze czasy to ilu bramkarzy w naszej lidze robi takie błędy wielu i nie są karani

Marek
Marek

Probierz przynajmniej jest realista ,solidnym trenerem z charakterem ,zgoda na razie jeszcze nic nie wygrał, ale kto wie ,na Fornaliku też każdy wieszał psy i jak się to skończyło w 2019 roku doskonale pamiętamy. ULATOWSKI to ambitny facet,ale jednocześnie tak nabuzowany promocja a tu tylko Cracovia ,umówmy się czy to kiedykolwiek była potężna drużyna. W naszej szarej ligowej codzienności liczy się tylko zwycięzca i gdyby ULATOWSKI w 2010/11 przegrałby puchar czy mistrzostwo „o włos ” to rozumiem,przygnębienie byłoby ogromne.Od początku jego drużyna nie przedstawiała choćby minimalnej dyspozycji ,bo jednak wynik jest najważniejszy a w przypadku Pasów nie było mowy o czymkolwiek.W moim przekonaniu Legia co roku jest mistrzem Polski,chyba że w sezonie ktoś odstawi jakiś numer i przestanie przejmować sędziami, chyba że legioniści postanowią że im się nie chce.Serio na 100 decyzji spornych 80 zawsze będzie na korzyść Legii,szczególnie widać to w meczach z rywalami do tytułu. Legia to taki trochę Man utd za Fergusona,jak nie potrafimy to s3dzia pomoże. Tak to jest jak twój sponsor strategiczny jednocześnie utrzymuje całą ligę (vide patrz Chelsea i Gazprom w Lidze Mistrzów 2012)

floro flores
floro flores

yyyyy

Joas
Joas

Jakoś niebardzo rozumiem co tak nagle wróciliście do RU?
Świetnie idzie Mu w Lechu- w Akademii i w rezerwach..Ciężko napisać coś dobrego? Lepiej przypominać gorsze momenty?
Odkąd pamietam, to nieszczególnie byliście przychylni Uli od zawsze…
Ale to Wasz problem…

Inne sporty
28.11.2020

Polacy w Ruce na poziomie – dwóch na podium, wszyscy w drugiej serii

Ruka to nie jest przesadnie ukochane przez polskich skoczków miejsce. Nikt z naszych reprezentantów nie zdołał tam jeszcze wygrać, tylko sześć razy widzieliśmy Polaków na podium. Do dziś. Tej pierwszej statystyki co prawda zmienić się nie udało – bo poza zasięgiem był Markus Eisenbichler – ale do listy podiów dopisali się i Piotr Żyła, i […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Ojrzyński sprząta, choć dziś miał łatwiej – Jagiellonia oprotestowała drugą połowę

Czy mieliśmy specjalne oczekiwania względem meczu Stali z Jagiellonią? No niezbyt. Pierwsi ostatni mecz wygrali może nie przed zaborami, ale jednak dość dawno temu, drudzy raz wygrywają, raz przegrywają, nie ma w tym żadnej ciągłości i większego planu, chyba że uznamy za ciągłość przestawienie wajchy na porażki. Nic więc dziwnego: mieliśmy wątpliwości. A tutaj psikus, […]
28.11.2020
Niemcy
28.11.2020

Klasyczne „podpuść i skasuj”

Przez moment kibice oglądający dzisiejsze starcie VfB Stuttgart z Bayernem Monachium mogli zastanawiać się, czy na pewno odpalili właściwy kanał. Bramkarz Bawarczyków w niczym nie przypominał herosa regularnie wymienianego w gronie zawodników typowanych do podium Złotej Piłki. Ofensywna siła mistrza Niemiec gdzieś wyparowała, a w tyłach dochodziło do takich napadów paniki, jakie monachijczykom się zwyczajnie […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Tyson kontra Jones – kabaret starszych panów pod specjalnym nadzorem?

Znaków zapytania i wątpliwości nie brakowało od samego początku, ale wygląda na to, że już w sobotę dojdzie do skutku jeden z najbardziej absurdalnych bokserskich projektów od dawna. W nocy polskiego czasu kibice będą mogli jeszcze raz obejrzeć w ringu Mike’a Tysona (50-6, 44 KO), który spotka się z Royem Jonesem (66-9, 47 KO). Na […]
28.11.2020
Anglia
28.11.2020

Szarpali, szarpali, aż wyszarpali. Brighton urywa punkty Liverpoolowi

Mieli piłkarze Brightonu rzut karny. Mieli kilka naprawdę dobrych, szybkich akcji, które zaowocowały groźnymi okazjami strzeleckimi. Wreszcie – mieli również trochę szczęścia, gdy arbiter anulował gola Mohameda Salaha, bo VAR dopatrzył się milimetrowego spalonego Egipcjanina. Ale długo w dzisiejszym starciu „Mew” z Liverpoolem wszystko wskazywało na to, że gospodarze nie zdołają przekuć tych sprzyjających okoliczności […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Konrad Jałocha uczy jak obronić się przed Bruk-Betem

Nie wygrałeś od czterech meczów. Bez czystego konta od pięciu. Jedzie na teren lidera, trochę podrażnionego stratą punktów w środku tygodnia. W dodatku rywal ma najlepszego strzelca obecnych rozgrywek. Na co możesz liczyć? Na bramkarza, jeśli jest nim Konrad Jałocha. I tak się szczęśliwie dla GKS-u Tychy złożyło, że ten gość stał akurat między słupkami […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

LIVE: Wisła – Zagłębie. Czy „Biała Gwiazda” się ogarnie?

No i zaczynamy sobotę z naszą ekstraklasową piłeczką. Generalnie jak tak patrzymy na dzisiejsze zestawienie meczów, to fajerwerków nie ma. Dwóch beniaminków gra u siebie, więc może będą jakieś niespodzianki. Śląsk gra na wyjeździe, więc… no, wiadomo co. A dzień skończymy sobie patrząc na to, czy Zagłębie się odkuje i wreszcie wygra jakiś mecz. Ponadto […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Piasecki i Roginić – w I lidze strzelby, w Ekstraklasie ławka

Pokrętne są losy pierwszoligowych snajperów w Ekstraklasie. W poprzednim sezonie Fabian Piasecki udowodnił, że mimo słabego epizodu w Legnicy, bramki strzelać potrafi. Korona króla strzelców, kilka naprawdę dobrych występów, nos do odnajdywania się w polu karnym – wszystko się zgadzało. Ale po przeskoku półkę wyżej już tak kolorowo nie jest. Podobnie zresztą, jak u Marko […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Loska: „Odleciałem. Przekonałem się, jak to jest, gdy zaczynasz bujać w obłokach”

13 meczów, 34 punkty, ledwie sześć bramek straconych. Bruk-Bet Termalica Nieciecza ma się czym chwalić. Wygląda na to, że tym razem rzeczywiście chce wrócić do Ekstraklasy, a nie tylko o tym mówić i odgrywać rolę faworyta. Natomiast Tomasz Loska zaznacza: spokojnie, pokora. Bo on wie, że z wysokiego konia można dość boleśnie spaść. Zapraszamy na […]
28.11.2020
WeszłoTV
28.11.2020

STAN FUTBOLU. Henriquez, Dobrasz, Rokuszewski, Kowalczyk

Zapraszamy na kolejny odcinek „Stanu Futbolu”. Dzisiaj program poprowadzi Adam Kotleszka, a jego gośćmi będą: Luis Henriquez (były piłkarz Lecha Poznań), Dawid Dobrasz (dziennikarz Głosu Wielkopolskiego) , a także Wojciech Kowalczyk i Mateusz Rokuszewski. Startujemy o 11:15. 
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Maciej Domański – bez niego ofensywa Stali Mielec nie istnieje

Sześć punktów w dziesięciu spotkaniach, ostatnie miejsce w tabeli. Położenie Stali Mielec jest wysoce niekomfortowe, ale byłoby jeszcze gorsze, gdyby nie miała w swoich szeregach Macieja Domańskiego. To jeden z niewielu piłkarzy beniaminka, którzy jak na razie mogą spojrzeć sobie w lustro i powiedzieć, że robią wiele, aby utrzymać zespół w Ekstraklasie. Ba, nikt w […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Gytkjaer: Nie żałuję odejścia z Lecha, Monza będzie wielka

W sobotniej prasie Christian Gytkjaer opowiada o swoim odejściu do Monzy, Gerard Badia mówi o meczach z Legią, jest też sylwetka Iwo Kaczmarskiego, a w Magazynie Lig Zagranicznych historia silnej relacji Franka Lamparda z Jose Mourinho. PRZEGLĄD SPORTOWY Legia w poprzednim sezonie nie wygrała z Piastem żadnego z trzech meczów. Teraz chce się przełamać. Wygląda […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Simić: „U Giampaolo przez miesiąc trenowaliśmy bez piłki. Tak uczył taktyki”

– Wierzę, że w przyszłości zagram w reprezentacji Chorwacji razem z Duje Caleta-Carem – deklaruje Lorenco Simić, stoper Zagłębia Lubin. Dlaczego uważa, że jego marzenia mają prawo się spełnić? Jak to się stało, że grał w Serie A, a dziś jest na Dolnym Śląsku? Wychowanek Hajduka Split opowiedział nam o treningach u Marco Giampaolo, na których nie […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Futbol Totalny eWinner – 60 PLN bonusu na Ekstraklasę!

Legalny polski bukmacher eWinner przygotował dla nas kolejną promocję! Jeśli lubicie obstawiać Ekstraklasę, to jest ona wręcz stworzona dla was. W ramach „Futbolu Totalnego” zagramy bowiem freebety za obstawianie rozgrywek polskiej ligi. Jak dostać bonus? Sprawdzamy i odpowiadamy. Gracze bukmachera eWinner o promocji „Futbol Totalny” zapewne już słyszeli, jednak jej powrót wiąże się z małymi […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

50 PLN freebetów w TOTALbet na FEN 31!

Sobota dla fanów sportów walki stoi pod znakiem gali FEN 31! W jednej z największych polskich federacji sztuk walki czeka nas kilka bardzo ciekawych starć. Takim będzie choćby walka podwójnego mistrza, Daniela Rutkowskiego, który zmierzy się z Adrianem Zielińskim. Mimo że jego rywal nie zdołał zmieścić się w limicie wagowym na ten pojedynek, więc jego […]
28.11.2020
Weszło
27.11.2020

Nowak i Mata załatwili Pogoń, sędzia niemile widziany w Szczecinie

Górnik Zabrze nie pozwolił sobie na serię złych wyników i zdobył trzy punkty kosztem Pogoni Szczecin, ale trudno powiedzieć, że to ta sama gra, co na początku sezonu. Do tego kibice gości jeszcze długo będą uważali, że w piątkowy wieczór przekręcili ich sędziowie. Nam do tak radykalnych sądów bardzo daleko, lecz faktycznie: działo się. Gdyby […]
27.11.2020
Niemcy
27.11.2020

Maszyna ruszyła? Oby! Bartosz Białek strzela w Bundeslidze

Bartosz Białek zaliczył generalnie niezbyt spektakularne wejście do 1. Bundesligi. Albo przesiadywał na ławce, albo dostawał od trenera totalne ogony. Jeśli zliczyć wszystkie jego występy po przenosinach do nowego klubu, również te w Pucharze Niemiec i eliminacjach do Ligi Europy, to przed dzisiejszym spotkaniem Wolfsburga z Werderem młodzieżowy reprezentant Polski spędził na boisku w sumie […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Henriquez o Lechu i masa meczów. Sobota z WeszłoFM

Sobotę w Weszło FM zaczniemy od „Dwójki bez sternika”. Na pokładzie powitają Was Monika Wądołowska i Dariusz Urbanowicz. Następnie o 11:15 na naszej antenie pojawi się Stan Futbolu. Prowadzący Adam Kotleszka i jego goście w składzie Luis Henriquez, Dawid Dobrasz, Wojciech Kowalczyk i Mateusz Rokuszewski skupią się na czwartkowej porażce Lecha Poznań, całej pucharowej przygodzie […]
27.11.2020