Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno kontrastował z rozdmuchanymi planami i ambicjami Herthy, to nic nie powiedzieć. W tej chwili wygląda jednak na to, że „Stara Dama” wychodzi na prostą. Zespół wygrał trzy z ostatnich czterech ligowych meczów, a po przymusowej przerwie w rozgrywkach piłkarze Herthy wręcz imponują przygotowaniem fizycznym. Wygląda na to, że recepta na sukces była w tym przypadku bardzo prosta. Polegała na zatrudnieniu porządnego fachowca na stanowisku trenera. Co tu dużo mówić, Bruno Labbadia na razie robi w stolicy Niemiec kapitalną robotę.

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Przede wszystkim – widać, że ten berliński okręt wreszcie ma kapitana.

Labbadia jest już czwartym szkoleniowcem Herthy w tym sezonie. Drużyna weszła w rozgrywki mając u steru Ante Covica, ale fatalne wyniki w rundzie jesiennej, zwłaszcza w listopadzie, poskutkowały gwałtownym, choć uzasadnionym rozstaniem. Potem nastała w Berlinie era Juergena Klinsmanna. Tak się przynajmniej wydawał, ponieważ Klinsmann – z właściwym dla siebie, wyuczonym w Stanach Zjednoczonych optymizmem – snuł spektakularne wizje i przedstawiał dalekosiężne plany. Wydał też furę kasy na transfery. I utrzymał się na stanowisku tylko do połowy lutego, po czym ogłosił, że rezygnuje z posady trenera.

Była to decyzja nawet nie tyle zrozumiała, co wyczekiwana. Hertha pod wodzą złotoustego Klinsmanna sypała się bowiem w oczach. Następnie w czterech meczach poprowadził berlińską drużynę Alexander Nouri. Aż wreszcie działacze zdecydowali, że nie ma na co czekać i najwyższy czas, by znaleźć zaprawionego w bojach trenera, ponieważ cudowanie z obsadą tego stanowiska mogło się dla klubu skończyć naprawdę mega-kompromitacją, jaką byłoby uwikłanie w walkę o utrzymanie w 1. Bundeslidze. Mówimy o klubie, który na wzmocnienia składu przeznaczył w ostatnich okienkach transferowych dziesiątki milionów euro. Takie kwoty robiłyby wrażenie nawet gdyby Hertha występowała w Premier League. A co dopiero mówić o niemieckich realiach, mimo wszystko skromniejszych.

– Kolejnej zmiany trenera chcieliśmy dokonać dopiero po zakończeniu rozgrywek. Jednak sytuacja wywołana pandemią spowodowała przerwę, którą można potraktować jako dodatkową przerwę letnią. Uznaliśmy, że trzeba wykorzystać te okoliczności. W ten sposób zapewnimy trenerowi i drużynie więcej czasu na zgranie się ze sobą – tłumaczył Michael Preetz, dyrektor Herthy. – Wybraliśmy trenera, który zna doskonale Bundesligę. I z perspektywy piłkarza, i z perspektywy trenera. Wielokrotnie pokazał, że potrafi wyciągać zespół z kłopotów. Jego filozofia piłkarska opiera się na ofensywie. Jest ambitny, co pasuje nam, bo chcemy realizować ambitne cele.

Wtedy na scenie pojawił się właśnie Bruno Labbadia.

PRACE PORZĄDKOWE

Dwa ostatnie występy Herthy przed przerwą w rozgrywkach to dwa remisy – odpowiednio 3:3 z Fortuną Dusseldorf i 2:2 z Werderem Brema. A zatem z dwoma klubami znajdującymi się obecnie w strefie spadkowej. Alexander Nouri (choć on tu jest akurat najmniej winny) pozostawił swojemu następcy drużynę rozklekotaną, fatalnie zorganizowaną w defensywie i bazującą wyłącznie na indywidualnościach w ataku. Tymczasem po wznowieniu rozgrywek Labbadia pokazał piłkarskiemu światu zupełnie inne oblicze Herthy.

Uprzątnięcie bałaganu przyszło mu nader sprawnie.

Przede wszystkim, Niemiec natychmiast zakończył eksperymenty z wyjściową formacją. Hertha w sezonie 2019/20 grała raz trójką, a raz czwórką w obronie. Raz duetem napastników, a raz samotnym strzelcem. Raz ze skrzydłowymi, innym razem z zagęszczeniem środka pola i wahadłami. Kolejni trenerzy starali się wprowadzić w życie coraz to rozmaitsze taktyczne koncepcje, na czym wyraźnie cierpiała forma piłkarzy, momentami po prostu zagubionych na murawie. Labbadia postawił na klasyczną formację 4-2-3-1. I tyle. W takim ustawieniu „Stara Dama” zaprezentowała się we wszystkich czterech majowych meczach.

Kolejne wyniki wyraźnie świadczą, że na ten moment jest to formacja idealnie pasująca do potrzeb zespołu. 3:0 z Hoffenheim, 4:0 w derbach Berlina z Unionem, 2:2 z Lipskiem i 2:0 z Augsburgiem. Znakomite rezultaty. Niezadowolony może się czuć w zasadzie tylko Krzysztof Piątek, który stracił miejsc w składzie kosztem doświadczonego Vedada Ibisevicia, znacznie lepiej pasującego do obecnego stylu Herthy. Bośniak nawet gdy nie zdobywa bramek, oferuje mnóstwo atutów w rozegraniu futbolówki i rozrywaniu defensywy rywala.

Poza tym – to stary znajomy trenera jeszcze ze Stuttgartu.

Krzysztof Piątek.

– Po zmianie trenera pracowaliśmy bardzo ciężko – przyznał Marko Grujić, środkowy pomocnik Herthy, w rozmowie z portalem Liverpoolu. – Efekty tej pracy widać teraz na boisku. Wynik dwóch meczów decydował się w drugiej połowie, zdobywaliśmy kluczowe bramki w samych końcówkach. To dowód na to, jak dobrze jesteśmy przygotowani do gry. Cieszę się, że wróciliśmy w takim stylu.

Gwałtowny progres poczyniony przez Herthę widać nie tylko w wynikach, ale i statystykach.

Jeżeli spojrzeć na cały sezon, „Stara Dama” plasuje się w dolnej połówce tabeli pod względem liczby wykonanych sprintów (13. miejsce), intensywnych biegów (15.) i przemierzonych kilometrów (15.). A jak to wyglądało choćby w ostatniej serii spotkań? Najwięcej przebiegniętych kilometrów: Hertha. Najwięcej intensywnych biegów: Hertha. Najwięcej sprintów: no nie zgadniecie, też Hertha. Często, zwłaszcza w polskich dyskusjach o futbolu, nieco mitologizuje się przygotowanie fizyczne czy motoryczne. Przykłada się do niego zbyt wielką wagę. Uzasadnia nim każde zwycięstwo i każdą porażkę. Ale w tym przypadku nie ma wątpliwości, że to właśnie Labbadia sprawił, iż zespół nadrobił zaległości, do których dopuścił zimą Klinsmann. Czasy człapiącej Herthy, która liczy tylko na gola po stałym fragmencie gry albo na indywidualny przebłysk któregoś z ofensywnych piłkarzy, minęły.

– Czuję się dobrze i gra sprawia mi na nowo przyjemność – opowiadał ostatnio wspomniany Ibisević. – Dużo pracowaliśmy w minionych tygodniach. Zespół pomaga mi każdego dnia i pozwala mi także znów poczuć się młodo.

Trener potwierdza zatem reputację rzetelnego fachury, który nie brzydzi się pracą u podstaw. Można powiedzieć, że w tym względzie Labbadia jest całkowitym przeciwieństwem Klinsmanna, gdyż ten drugi w swojej trenerskiej pracy zawsze przedkładał elementy motywacji ponad takie błahostki jak przygotowanie fizyczne czy porządne ustawienie w defensywie. Ale to jeszcze nie oznacza, że „Stara Dama” z nowym szkoleniowcem jest skazana na sukces, bowiem Labbadia już parę razy udowodnił, że im dłużej w danym klubie pracuje, tym gorzej prezentują się jego podopieczni. Wylewanie fundamentów to ważna misja, lecz potem trzeba jeszcze na tych fundamentach wybudować okazałą posiadłość. A w tym Bruno sprawdza się nieco gorzej.

TRENER KRÓTKOTERMINOWY

Labbadia to generalnie jest ten typ trenera, który raczej nie podejmuje się realizacji długofalowych projektów. W sumie już jako piłkarz Niemiec bardzo często zmieniał przynależność klubową. Zaczynał karierę w barwach Darmstadt, jako wychowanek tej ekipy, a potem nosiło go po kraju – reprezentował barwy HSV, Kaiserslautern, Bayernu Monachium, FC Koeln, Werderu Brema, Arminii Bielefeld oraz Karslruher SC. W każdym z tych zespołów prezentował całkiem solidną skuteczność i dał się poznać jako wartościowy napastnik, ale też nie grał na tyle wspaniale, by gdziekolwiek zagrzać miejsce w pierwszym składzie na dłużej niż trzy lata. Ma natomiast na swoim koncie dość nietypowe osiągnięcie: udało mu się przekroczyć barierę stu goli zarówno w 1., jak i 2. Bundeslidze.

W pewnym sensie można z tego wysnuć paralelę do jego kariery trenerskiej.

Szkoleniowe popisy również rozpoczął w zespole Darmstadt, z którym przez kilka sezonów z pewnymi sukcesami poczynał sobie w niższych ligach niemieckich, nabierając doświadczenia. Następnie trafił do Greuther Fürth, czyli na zaplecze niemieckiej ekstraklasy. Natomiast w maju 2008 roku doczekał się pierwszego wielkiego wyzwania w swojej trenerskiej karierze. Zwrócił na niego uwagę Bayer Leverkusen. Labbadia – co wkrótce okaże się dla niego typowe – zaliczył bardzo mocne wejście do zespołu. „Aptekarze” długo trzymali się w czubie tabeli, choć ich dobra forma przeszła trochę bez echa, bo akurat w rundzie jesiennej sezonu 2008/09 furorę robił beniaminek z Hoffenheim i to on ściągnął na siebie najwięcej uwagi. Ostatecznie zresztą i Hoffenheim, i Bayer wytraciły tempo.

Summa summarum ekipa z Leverkusen uplasowała się na rozczarowującym, dziewiątym miejscu w tabeli. Na dokładkę przegrała też finał Pucharu Niemiec. Rozstano się ze szkoleniowcem w niezbyt przyjemniej atmosferze.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Następnie Niemiec znalazł zatrudnienie w innym zacnym klubie, Hamburgerze SV. I również wytrwał na stanowisku tylko jeden sezon, na dodatek niepełny. Zaczął od znakomitej passy zwycięstw, często bardzo efektownych, z dużą liczbą bramek. Ale jego HSV gasło w oczach. Już jesienią klub popadł w pierwszy kryzys formy, a wiosną zaczął notorycznie gubić punkty w lidze. Po klęsce 1:5 z Hoffenheim działacze zadecydowali o rozstaniu z trenerem. Nie pomogło nawet to, że Labbadia doprowadził HSV do półfinału Ligi Europy. Potem dano mu zresztą w Hamburgu jeszcze jedną szansę. Za pierwszym podejściem popracował w klubie przez 51, za drugim przez 49 meczów. Widać, że cierpliwość wobec jego metod wygasła mniej więcej po takim samym czasie. W Wolfsburgu też rozstano się z nim po 50 spotkaniach. Ale trzeba zaznaczyć, że i HSV, i Wolfsburg dzięki niemu wygrzebały się z dołu tabeli. W tym drugim klubie Bruno nie potrafił się dogadać z dyrektorem sportowym. To zresztą kolejna z jego powszechnie znanych przywar – nie jest człowiekiem znanym z tego, że utrzymuje serdeczne stosunki z przełożonymi. Z zawodnikami również nie.

Najlepiej Labbadia odnalazł się natomiast w Stuttgarcie. Ekipę VfB prowadził w latach 2010 – 2013. Dziś szczyci się, że odkrył tam talent Timo Wernera. Nigdy jednak nie uznano go powszechnie za czołowego trenera w Niemczech. Jeżeli obejmował wielkie firmy, to tylko wówczas, gdy znajdowały się one na zakręcie. Podobnie zresztą jest obecnie z Herthą.

Czasami podejście mediów do jego osoby chyba go frustrowało. Zdarzało mu się na konferencjach prasowych przemawiać w stylu, którego nie powstydziłby się legendarny Giovanni Trapattoni. – Po tym jak opuściłem Stuttgart, klub przez całe lata bronił się przed spadkiem, aż wreszcie został zdegradowany – dowodzi Labbadia. – HSV też zleciało z ligi po rozstaniu ze mną.

W takich misjach zawsze się sprawdzał. Przejmował klub w rozsypce, wyprowadzał go na prostą, lądował w okolicach środka tabeli. I nagle wychodziło na jaw, że wszyscy mają go już dość. Jego żmudnych treningów, no i niezbyt atrakcyjnego stylu gry, w którym posiadanie piłki nigdy nie grało najważniejszej roli. Niemiecka prasa przezwała go nawet „Pięknisiem”. Jest to po części nawiązanie do nienagannego stylu ubioru trenera, ale też dość złośliwe podsumowanie boiskowej postawy jego zespołów, gdy już minie efekt pierwotnego zachwytu i skończy się dodatkowa energia płynąca z rzetelnie przeprowadzonych treningów. Nie ma to wiele wspólnego z pięknem.

CO DALEJ?

Trzeba więc zaznaczyć, że w przypadku Herthy jest o wiele za wcześnie na popadanie w euforię. Poza tym, przed stołecznym klubem piekielnie trudny terminarz. Dzisiaj berlińczycy zmierzą się w Dortmundzie z Borussią i to już jest mecz, na którym triumfalna passa może się zakończyć. A potem wcale nie będzie łatwiej – czekające Herthę starcia z Eintrachtem Frankfurt i Freiburgiem to może nie są największe wyzwania, jakie tylko można sobie wyobrazić, ale też żadne spacerki. Później natomiast Krzysztof Piątek i jego koledzy podejmą u siebie Bayer Leverkusen. W ostatniej kolejce sezonu 2019/20 zagrają natomiast z Borussią Moenchengladbach.

Jest już teraz więcej niż prawdopodobne, że te dwie ostatnie ekipy do samego końca rozgrywek będą wojować o udział w Lidze Mistrzów, więc z całą pewnością tanio skóry nie sprzedadzą. Na tle takich oponentów nie będzie łatwo zabłysnąć, zwłaszcza w meczu pod dużą presją, do której Hertha raczej nie jest przyzwyczajona.

Bruno Labbadia za czasów pracy w VfB Stuttgart.

Lars Windhorst, zamożny właściciel berlińskiego klubu, nie ukrywa, że jego celem jest zbudowanie zespołu błyszczącego nie tylko w kraju, ale i w Europie. Dziennikarze BILD-a poinformowali ostatnio, że Niemiec zasilił budżet Herthy kwotą 150 milionów euro. Ale w realiach Finansowego Fair Play trudno jest dokazywać na rynku transferowym, jeśli nie zarabia się właśnie na występach na europejskiej arenie. Dlatego „Starej Damie” bardzo by się przydał jak najszybszy awans choćby i do Ligi Europy. W obecnej formie szanse na to są zaskakująco spore, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że przed pandemią Hertha zaczynała się szwendać niepokojąco blisko strefy spadkowej.

Pierwsza piątka jest już poza zasięgiem peletonu. Ale zajmujący szóste miejsce Wolfsburg zgromadził dotychczas 42 punkty, a zatem ma tylko cztery oczka przewagi nad dziewiątą obecnie Herthą. „Wilki” nie prezentują na tyle solidnej formy, by traktować ich jako pewniaków do zajęcia ostatniej lokaty, która gwarantuje udział w pucharach. Jeżeli jego magia nagle nie zgaśnie, to może się okazać, że Bruno Labbadia nie tylko uratuje berlińczykom sezon, ale i zdąży zrealizować cele, których oczekiwano od jego poprzedników. Nawet jeżeli na dłuższą metę, podobnie jak w poprzednich miejscach pracy, jego metody okażą się wtórne i zawodne, to być może właśnie on poczyni pierwszy krok w stronę budowy wielkiej Herthy, o której tak dużo się w ostatnich miesiącach opowiada.

Na ten moment Labbadia to po prostu właściwy człowiek we właściwym miejscu.

Michał Kołkowski

fot. NewsPix.pl

Mistrzostwa Świata 2022
06.12.2022

Premie, rodziny i inne afery wokół reprezentacji Polski. „Mocno to rozdmuchano”

Burza wokół reprezentacji Polski po mistrzostwach świata w Katarze trwa w najlepsze. Lista afer wydłuża się w zasadzie co kilka godzin, jednak w zalewie informacji uderzających w selekcjonera, zawodników oraz PZPN znajdują się też mocno niesprawdzone wiadomości. Jaka wyglądały kulisy pobytu biało-czerwonych w Dosze? Konflikt o podział premii — wirtualnej — od rządu oraz „kosa” spowodowana noclegiem dla rodzin w hotelu reprezentacji Polski — to dzisiejsze tematy dnia. Pierwsza afera wybuchła już […]
06.12.2022
Suche Info
06.12.2022

Sensacja. Cristiano Ronaldo posadzony na ławkę

Jak informuje Fabrizio Roman, Cristiano Ronaldo w gronie rezerwowych rozpocznie spotkanie 1/8 finału ze Szwajcarią. To bardzo odważna decyzja Fernando Santosa, selekcjonera reprezentacji Portugalii. W fazie grupowej Ronaldo nie prezentował się najlepiej. Wprawdzie trafił do siatki w otwierającym spotkaniu z Ghaną, no ale był to tylko gol z rzutu karnego. W kolejnych spotkaniach CR7 już się na listę strzelców nie wpisał, grę reprezentacji ciągnęli inni. Na dodatek weteran wzbudził trochę kontrowersji swoimi […]
06.12.2022
Suche Info
06.12.2022

Poważna kontuzja Gabriela Jesusa. Czeka go operacja kolana

Jak informują angielskie media, Gabriel Jesus w trakcie mistrzostw świata w Katarze nabawił się poważnego urazu kolana. To problem dla reprezentacji Brazylii, ale chyba jeszcze większe zmartwienie dla Arsenalu. Jesus na mundialu jest tylko zmiennikiem w ekipie Canarinhos. Rozegrał po kilkanaście minut w dwóch pierwszych spotkaniach fazy grupowej, a potem pojawił się w wyjściowej jedenastce na mecz numer trzy, gdy Brazylijczycy byli już pewni występu w fazie pucharowej turnieju. […]
06.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
06.12.2022

Aktywny i pracowity. To był mundial Przemysława Frankowskiego

Mistrzostwa Świata w Katarze zaczynał jako rezerwowy, który pojawił się na boisku w samej końcówce spotkania. Najważniejszy mecz roku, jakim był baraż ze Szwedami, spędził na trybunach. Przemysław Frankowski u Czesława Michniewicza nie odgrywał istotnej roli. Na koniec dnia, czy raczej na koniec mistrzostw, Frankowski okazał się jednak jednym z wygranych. W spotkaniu z Francją skrzydłowy postawił wisienkę na torcie swoich występów na mundialu. Wygrał najwięcej pojedynków w defensywie, był drugi pod względem […]
06.12.2022
Kolarstwo
06.12.2022

„Z cukrzycą można być supersportowcem”. Historia Mateusza Rudyka

06.12.2022
Suche Info
06.12.2022

Premier Morawiecki: „Nie będzie rządowych środków na premie dla piłkarzy”

Miliony złotych premii dla piłkarzy reprezentacji Polski za wyjście z grupy na mistrzostwach świata obiecane przez premiera Mateusza Morawieckiego – wczorajsze doniesienia „Sportowych Faktów” wstrząsnęły debatą publiczną w Polsce. Wygląda na to, że szef rządu po kilkudziesięciu godzinach chaosu postanowił definitywnie zamknąć ten temat. Mateusz Morawiecki po raz kolejny zabrał głos w tej sprawie. Tym razem na Facebooku. Fragment posta: – Problemem polskiej piłki od lat jest poziom […]
06.12.2022
Weszło
30.09.2022

Bayern w dwunastu nie miał problemu z Bayerem. Sojusznikiem był Hradecky

Nie przywykliśmy do Bayernu na innym miejscu niż fotel lidera. Wiadomo, to dopiero początek sezonu, ale Bawarczycy w przeszłości raczej szybko zaznaczali swoją dominację i pokazywali rywalom, że pierwsze miejsce jest zajęte. Teraz jest inaczej, po serii czterech meczów bez zwycięstwa Bayern osunął się w tabeli i po prostu musiał dziś wygrać z Bayerem, żeby pokazać, iż kryzys był chwilowy. No i tak też się stało – goście nie mieli na Allianz Arena żadnych szans. Dużo […]
30.09.2022
Weszło
21.07.2022

„Solidarity payment” na przykładzie transferu Roberta Lewandowskiego

Transfer Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium do FC Barcelony oznacza, że sporo pieniędzy spłynie do polskich klubów, w których występował w przeszłości kapitan reprezentacji Polski. Varsovia, Delta Warszawa, Legia Warszawa, Znicz Pruszków i Lech Poznań – to kluby, których dotyczy ta kwestia. Porozmawialiśmy z Joanną Misiewicz,  głównym managerem PZPN, który zajmuje się zagranicznymi transferami. Okazuje się, że sprawa jest złożona i w pierwszej kolejności należy przejrzeć sterty dokumentów w Mazowieckim i Wielkopolskim Związku Piłki […]
21.07.2022
Niemcy
12.07.2022

Badania, groźby, kolejna oferta Barcelony. Co się dziś działo ws. Lewandowskiego?

To nie jest normalne, żeby przyjazd piłkarza na trening wzbudzał takie emocje, ale tym razem nie mamy do czynienia z normalną sytuacją. Gdyby to zależało od samego Roberta Lewandowskiego, już dawno nie byłoby go w Monachium i co najwyżej wysłałby do Niemiec pocztówki ze słonecznej Barcelony. Na razie jednak nic z tych planów nie wyszło i Polak normalnie stawił się na początek przygotowań Bayernu do nowego sezonu. Wywołało to gigantyczne zainteresowanie w mediach wszelakiego rodzaju. I trudno się dziwić. Uwagę przykuwał absolutnie […]
12.07.2022
Niemcy
21.05.2022

RB Lipsk przepchnął kolanem finał Pucharu Niemiec

Tydzień temu odbyła się ostatnia kolejka Bundesligi, więc dziś cała uwaga niemieckich kibiców skupiła się na finale Pucharu Niemiec. W meczu o trofeum nie dane było zagrać Borussii Dortmund, Borussii Monchengladbach i Bayernowi, ale zobaczyliśmy zespoły, które w tym sezonie w pełni zasłużyły na finał. Freiburg zmierzył się z RB Lipsk, czyli zobaczyliśmy starcie drużyn, które do tej pory nigdy nie triumfowały w tych rozgrywkach. Zestawienie ciekawe, ale sam mecz nie porywał. Zamiast […]
21.05.2022
Weszło
08.05.2022

BVB przed rewolucją transferową z nowym sternikiem

Borussia Dortmund jest już pewna wicemistrzostwa Niemiec. W Zagłębiu Ruhry nie jest to ani rozczarowanie, ani wielki powód do dumy. Dlatego już teraz działacze BVB myślą o przyszłości i planują spore zmiany w składzie, bo liczba problemów, jakie pojawiły się w trakcie sezonu była wręcz ogromna.  Trafienie Jessica Ngankama, zawodnika ostatniego w lidze Greuther Fuerth, w drugiej połowie meczu było 51. straconą bramką w tym sezonie przez Borussię […]
08.05.2022
Weszło
07.05.2022

Freiburg na drodze do Ligi Mistrzów. Co łączy ten klub z Rakowem?

Podczas gdy w Polsce zachwycamy się poukładanym pod wieloma względami Rakowem Częstochowa, w Niemczech wszyscy nie mogą wyjść z podziwu dla ekipy SC Freiburg. Oba te kluby niebawem mogą osiągnąć historyczne dla siebie wyniki. Jedni zdobyć mistrzostwo Polski, drudzy zakwalifikować się do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Ale mają ze sobą jeszcze więcej wspólnego.  W ostatnim felietonie w „Przeglądzie Sportowym” Radosław Kałużny nazwał Raków niepolskim klubem. Nic więc dziwnego, że w zagranicznym […]
07.05.2022
Liczba komentarzy: 1
Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Miszcz Joda
Miszcz Joda
2 lat temu

No jakiś lepsiejszy artykuł o najlepszej lidze świata w końcu 😉
Fenomenu Klinsmanna jako trenera nie rozumiem. Gość jest bardzo przeciętny a do tego mega arogancki.
Z tymi zachwytami nad Labbadią bym się wstrzymał. Średnia punktacja na mecz na poziomie 1.5 pkt za ostatnie 3 sezony (Wolfsburg i HSV) to nie był przypadek.
Hertha obecnie to przypomina pierdolnik z najlepszych pierdolnikowych czasów HSV. Może Bruno dzięki temu się tak sprawnie odnalazł?