post Michał Kołkowski

Opublikowane 17.05.2020 19:28 przez

Michał Kołkowski

Ronaldinho, lat 40. Poza europejskim futbolem od dziewięciu lat, ostatnio pensjonariusz paragwajskiego pierdla. Adriano, lat 38. Też od dekady poza wielką piłką, bawi się ponoć w gangsterkę w Rio de Janeiro, ma karabin ze złota. Robinho, lat 36. Coś tam jeszcze kopie w Turcji, momentami nawet w miarę przyzwoicie, choć po drodze zdążył usłyszeć wyrok za udział w gwałcie zbiorowym. Jeżeli obraz typowego brazylijskiego piłkarza w waszej wyobraźni jest zbliżony do sylwetek trzech wymienionych powyżej dżentelmenów, to spieszymy z opowieścią o zawodniku również rodem z „Kraju Kawy”, który całą swoją karierą zaprzecza podobnym stereotypom. Vitorino Hilton, lat 42, podstawowy piłkarz francuskiego Montpellier, ósmej drużyny przedwcześnie zakończonego sezonu Ligue 1. Właśnie przedłużył kontrakt z klubem do 2021 roku.

Żeby było jasne – to nie jest tak, że Hilton pełni w Montpellier rolę dobrego ducha szatni, który na boisku pojawia się dopiero w przypadku plagi kontuzji albo w meczach o pietruchę. W skróconym sezonie 2019/20 brazylijski stoper zanotował 28 występów ligowych. Innymi słowy mówiąc: pojawił się na boisku w każdym meczu ekipy La Paillade. Jest rzecz jasna kapitanem zespołu. – To mój najpiękniejszy kontrakt w życiu, bo najprawdopodobniej ostatni – wzruszał się Hilton po parafowaniu nowej umowy. – Marzyłem o tym, by grać w piłkę chociaż do czterdziestki. To niezwykłe, że będę miał szansę na występy w Ligue 1 nawet w wieku 43 lat.

Nie ma powodu, by do słów urodzonego w 1977 Brazylijczyka przywiązywać wielką wagę. Gdy Hilton poprzednio przedłużał kontrakt z Montpellier, również zapowiadał, że to najpewniej jego ostatnia umowa w zawodowej karierze. Facet ewidentnie nie potrafi rozstać się z boiskiem i właściwie nie ma wielkich powodów, by powinien się z tym spieszyć. To wciąż czołowy defensor w Ligue 1.

– Cieszymy się, że zostaje z nami jeszcze na rok, zanim wyślemy jego ciało do NASA, by je dokładnie przebadali – śmieje się właściciel Montpellier, Laurent Nicollin.

***

Jego przygoda z Montpellier zaczęła się w 2011 roku, od bardzo mocnego akcentu – mistrzostwa Francji. Ekipa z Oksytanii sięgnęła po tytuł w aurze wielkiej sensacji, zgarniając go sprzed nosa bogaczom z Paris Saint-Germain. Oczywiście to nie było jeszcze to PSG, które dziś dominuje we francuskiej ekstraklasie. Największą gwiazdą paryżan był Nene, nie Neymar. Lecz katarscy właściciele klubu zdążyli  zainstalować w stolicy Francji kilka znaczących postaci dla europejskiego futbolu. W grudniu stery pierwszego zespołu przejął nie kto inny, tylko Carlo Ancelotti. – My i mistrzostwo? Niemożliwa kombinacja. Martwi mnie fakt, że koniec końców możemy zagrać w Lidze Europy, a to takie gówniane rozgrywki – martwił się wspomniany Louis Nicollin, kontrowersyjny właściciel klubu.

A jednak to Montpellier najlepiej wytrzymało tempo finiszu rozgrywek i zgarnęło tytuł. Nicollin, zwany we Francji „królem śmieciarzy”, zmusił katarskich multimiliarderów, by trochę poczekali na swój sukces.

Opowiadaliśmy na Weszło: „Ostatnia kolejka Ligue 1 sezonu 2011/12. Mecz Auxerre – Montpellier. 90 minut, w których piłkarze gości potrzebowali zaledwie jednego punktu do tytułu. Na przeszkodzie w rozegraniu meczu stawali rozbestwieni kibice gospodarzy, załamani spadkiem swoich pupili. Spotkanie trzeba było kilka razy przerywać, bo na murawie nieustannie lądowały race, papier toaletowy i plastikowe butelki. A nie od dziś wiadomo, że to wymarzone warunki pracy dla współpracowników „Loulou”. Czas pokazał, że mistrzostwo zostało wydeptane właśnie na śmieciach, a piłkarze Nicollina pozamiatali w rywalizacji nie gorzej niż zrobiłoby to jego utylizacyjne konsorcjum. Zwycięstwo 2:1 przypieczętowało najlepszy sezon w historii Montpellier”.

– Nasz triumf dla francuskiego futbolu jest niewygodny jak drzazga w palcu – grzmiał trener zwycięzców, Rene Girard. – Dlatego, że udowodniliśmy, że w futbolu każdy może wygrać z każdym i pieniądze wszystkiego nie załatwią. Kluby wychowujące młodych zawodników też mają szansę, by zdobyć mistrzostwo kraju.

Hilton w  mistrzowskim sezonie rozegrał aż 35 spotkań w lidze. Oczywiście nie można powiedzieć, by był głównym bohaterem Montpellier – na ten status zapracował Olivier Giroud. Jednak 33-letni wówczas Brazylijczyk spisywał się naprawdę udanie. Partner z linii defensywnej, 22-letni Mapou Yanga-Mbiwa, wyraźnie rozkwitał u jego boku. Nicollin beztrosko kpił sobie z Olympique’u Marsylia, skąd udało mu się wyciągnąć doświadczonego stopera: – Nie rozumiem jakim cudem mogli nam oddać takiego piłkarza.

– To mistrzostwo jest moim największym osiągnięciem. Wiedzieliśmy doskonale, że PSG zdominuje ligę tak samo, jak kiedyś Lyon. Na szczęście zdążyliśmy sięgnąć po tytuł, zanim ich dominacja na dobre się zaczęła – mówił Hilton.

Samemu Hiltonowi wydawało się wówczas, że mistrzowski sezon w barwach La Paillade to jeden z ostatnich chwalebnych akcentów jego kariery. Tymczasem okazało się, że obrońca trwa w Montpellier do dziś, jako ostatni z członków mistrzowskiej ekipy z 2012 roku. No, jest jeszcze Souleymane Camara, ale on w tym sezonie zanotował jedynie 150 minut gry w lidze. Hilton to zupełnie inna sprawa – on jest poza składem tylko wówczas, gdy pauzuje za kartki albo cierpi z powodu kontuzji. Pomimo słusznego wieku Brazylijczyk właściwie nie podlega rotacji – jeśli jest taka możliwość, gra od dechy do dechy i tyle, żadnego cudowania.

Wyjątkowy pod tym względem był sezon 2017/18. Ekipę Montpellier objął Michel Der Zakarian, który początkowo odsunął Hiltona od wyjściowej jedenastki. Jednak już po czterech kolejkach przywrócił weterana do zespołu. Drużyna zachowała czyste konto w sześciu z dziesięciu następnych spotkań, ani razu nie tracąc więcej niż jednego gola. Udało się między innymi zremisować z PSG.

Der Zakarian pracuje na Stade de la Mosson do dziś, Hilton niezmiennie jest u niego pewniakiem. – Wyniki jego testów są z roku na rok coraz lepsze. Gdybym go nie znał, powiedziałbym, że to trzydziestolatek – mówi trener.

***

Vitorino Hilton da Silva przyszedł na świat 13 września 1977 roku w Brasilii, formalnej stolicy kraju. Już samo miejsce urodzenia jest dość nietypowe jak na piłkarza pochodzącego z „Kraju Kawy”, choć można tutaj doszukać się pewnej prawidłowości – w dystrykcie federalnym urodził się także Lucio, inny stoper słynący z długowieczności.

Pierwszym klubem Hiltona było Chapecoense, czyli ekipa znana niestety przede wszystkim za sprawą samolotowej katastrofy z 2016 roku. Obrońca bardzo mocno przeżył tę sytuację. – Chapecoense to klub, któremu zawdzięczam wszystko. Jako siedemnastolatek nie byłem jeszcze członkiem żadnej drużyny, po prostu grał w piłkę na ulicach rodzinnego miasta. Tam zauważył mnie człowiek z Chapecoense. Przyjęli mnie z otwartymi ramionami, dali mi szansę. Nie mogli mi zaoferować wielkich pieniędzy ani gry o najwyższe cele, ale i tak jestem im wdzięczny, by otworzyli przede mną drzwi do dalszej kariery. W Chapeco poznałem też moją żonę. Wygrałem tam wszystko, co najważniejsze – rodzinę, piłkarską karierę.

Do Europy obrońca przeniósł się dopiero w 2002 roku. Trafił do Genewy, wypatrzony przez działaczy Servette FC. Z tego epizodu mogą go pamiętać wyjątkowo czujni sympatycy polskiego futbolu. Servette mierzyło się z Amicą Wronki w pierwszej rundzie Pucharu UEFA 2002/03, a Hilton popisał się spektakularną interwencją na stadionie we Wronkach, wybijając futbolówkę z linii bramkowej. Nie uratowało to jednak Szwajcarów przed odpadnięciem rozgrywek, co mniej więcej obrazuje, w jakim miejscu znajdował się Hilton w wieku 25 lat.

Obejrzyjcie sobie zresztą skrót pierwszego meczu, wygranego przez Amicę na wyjeździe 3:2 i miejcie oko na obrońcę Servette z czwórką na koszulce. No nie wyglądał Hilton na faceta, który osiemnaście (!) lat później będzie topowym stoperem Ligue 1.

Dwie sztuki zaaplikował Helwetom Grzegorz Król, który od tamtego czasu zdążył nie tylko skończyć karierę, ale nawet wydać autobiografię pod wielce wymownym tytułem „Przegrany”.

Król jest rok młodszy od Hiltona.

Jak gdyby mało było łatwych do zauważenia, czysto piłkarskich braków brazylijskiego obrońcy, to Hilton nie imponował również warunkami fizycznymi. Niewiele ponad 180 centymetrów wzrostu to nie jest oszałamiający wynik jak na obrońcę. Na dodatek Brazylijczyka notorycznie gnębiły kontuzje. Ale to jeszcze nie koniec kłopotów – Servette na początku bieżącego stulecia popadło bowiem w straszliwe długi i w efekcie zbankrutowało. Żeby ratować klubowy budżet, Hilton został najpierw wypożyczony do Bastii, której pomógł utrzymać się w Ligue 1, a potem trafił do RC Lens, które w 2004 roku uchodziło jeszcze za solidnego, ligowego średniaka z pucharowymi ambicjami.

Mistrzowie Francji z 1998 roku dysponowali w sezonie 2004/05 całkiem niezłym składem. Seydou Keita, Alou Diarra, Benoit Assou-Ekotto, Daniel Cousin, Charles Itandje, Eric Carriere, John Utaka… Wszystko to naprawdę solidni piłkarze, co najmniej solidni. Hilton w środku obrony grał zazwyczaj z Nicolas Gillet. Z rolą zmiennika musiał się natomiast pogodzić Jacek Bąk.

A może jeszcze jeden polski akcent? Proszę uprzejmie. Pierwsza runda Pucharu UEFA 2005/06, Hilton pakuje piłkę do siatki w starciu z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski, korzystając na pomyłce Sebastiana Przyrowskiego. Polska ekipa wywiozła ze Stade Bollaert-Delelis korzystny, bramkowy remis, ale u siebie poległa 2:4 i odpadła z rozgrywek. Lens natomiast wyszło z grupy, lecz nie poradziło sobie w pierwszej rundzie play-offów. W dwumeczu lepsze okazało się Udinese.

W sumie Hilton spędził w ekipie „Złocisto-krwistych” cztery bardzo udane sezony, chyba kluczowe dla jego kariery. Wprawdzie wciąż nie dawały mu spokoju urazy kolan oraz bioder, ale Brazylijczyk i tak niezwykle się rozwinął i wyrósł na lidera zespołu z Stade Bollaert-Delelis. W 2007 roku po raz pierwszy został nominowany do oficjalnej jedenastki sezonu francuskiej ekstraklasy. Znalazł się w niej obok swojego rodaka, Crisa. Lens zajęło w tamtym sezonie dobre, piąte miejsce w lidze. Była to jednak ostatni tak udana kampania dla tego klubu. Już rok później zespół zanotował zawstydzający spadek z Ligue 1. Paradoksalnie jednak – Hiltona znowu umieszczono w gronie jedenastu najlepszych zawodników rozgrywek. Było oczywiste, że chętnych na zakup stopera nie zabraknie, tym bardziej że Lens na gwałt potrzebowało pokaźnego zastrzyku gotówki, żeby się całkiem nie rozlecieć po degradacji.

W czerwcu 2008 roku 31-letni Hilton podpisał czteroletnią umowę z klubem, o którym jeszcze kilka lat wcześniej pewnie nie ośmieliłby się nawet marzyć. Za pięć milionów euro wykupił go Olympique Marsylia. – Z Lens mam zdecydowanie najlepsze wspomnienia, fani tego klubu pozostają najbliżsi memu sercu – mówił po latach.

Pierwszy sezon na Stade Velodrome udał się Brazylijczykowi kapitalnie. Marsylczycy zajęli drugie miejsce w Ligue 1, a Hilton znowu został umieszczony w najlepszej jedenastce sezonu. Zaczęły się nawet podnosić głosy uznające go najlepszym stoperem w całej lidze. Ale w kolejnych latach tak różowo już nie było. Drużynę we władanie objął charyzmatyczny Didier Deschamps, który dał Hiltonowi jasno do zrozumienia, że nie widzi dla niego istotnej roli w swoich planach na zespół. W sezonie 2009/10 Deschamps poprowadził Marsylię do mistrzostwa Francji, ale Hilton grywał rzadko. W kolejnej kampanii z liczbą minut spędzonych na boisku było jeszcze gorzej.

– Czułem, że trener mnie nie ceni. Powiedział mi to zresztą wprost, a ja poprosiłem go o transfer. Najpierw się zgodził, a potem tę zgodę wycofał. Powiedział mi, że mam cechy, których potrzebuje u zmienników i chce, bym pozostał częścią zespołu. Straciłem dwa lata, Deschamps po prostu wykluczył mnie z gry – opowiadał obrońca.

Kontrakt marzeń z Marsylią okazał się przeklętym cyrografem.

Czara goryczy przelała się niespodziewanie za sprawą pozasportowego dramatu. W listopadzie 2011 roku francuskie media obiegła nowina, że dom Hiltona padł ofiarą uzbrojonych włamywaczy. Pozostawiło to rodzinę piłkarza w stanie tak głębokiej traumy, że obrońca rozważał nawet wyprowadzkę z powrotem do Brazylii.Bandyci spętali Hiltona, przystawili mu lufę pistoletu do skroni i w tym czasie dokonali rabunku, kradnąc pieniądze, kosztowności, sprzęt elektroniczny oraz samochód. – Poza wszystkimi kwestiami piłkarskimi, nie mogłem zostać w Marsylii po czymś takim. Nie mógłbym dalej mieszkać w tym mieście – opowiadał Brazylijczyk. – Moja rodzina również nie miała w sobie dość siły, by po tym wszystkim nie zmienić miejsca zamieszkania. To był dla nas bardzo trudny moment. Oferta z Montpellier pojawiła się w ostatniej chwili i postanowiłem ją zaakceptować.

***

W Montpellier weteran odnalazł bezpieczną przystań, ale to wcale nie oznacza, że ktoś go w drużynie trzyma pod kloszem przez szacunek dla sędziwego wieku. Statystyki 42-latka mówią same za siebie. Według danych gromadzonych przez portal WhoScored brazylijski obrońca jest w czołowej dziesiątce Ligue 1 jeżeli chodzi o wyjaśnione sytuacje bramkowe, notuje też sporo przechwytów i bloków, a stosunkowo rzadko fauluje rywali. Fakt – do najszybszych zawodników w lidze, delikatnie mówiąc, nie należy, ale wiele nadrabia ustawieniem.

Jednego marzenia pewnie mu się już jednak spełnić nie uda. Nie zanotował żadnego meczu w narodowych barwach.

– To zrozumiałe, bo w piłkę zacząłem grać jako siedemnastolatek. Nie przeszedłem pełnego cyklu szkolenia, nie miałem okazji, by występować w młodzieżówkach – tłumaczy Hilton. – Czasami trochę żałuję braku powołania, ale raczej o tym nie myślę. Zresztą – przez większą część kariery grałem po prostu w za małych klubach. Kiedy trafiłem do Marsylii było już za późno.

Sekret piłkarskiej długowieczności? Hilton nie chce się przyznać, jakoby stały za tym jakieś magiczne sztuczki. – Tak naprawdę nie ma w tym żadnego wielkiego sekretu. Trzeba po prostu zwracać uwagę na wszystko, co się robi. Odpoczywać, dobrze spać w nocy. Niektórzy mówią, że wystarczą drzemki w ciągu dnia. Dla mnie to bzdura. Ja nigdy nie zasnę w ten sposób, z wyjątkiem dnia meczowego, gdy trzeba trochę odpocząć w hotelu. Śpię dobrze w nocy, dobrze się odżywiam i ciężko trenuję. To wszystko.

Michał Kołkowski

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 17.05.2020 19:28 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
25.05.2020

„Zieliński to najlepszy rozgrywający w Europie. Milik? Ważniejsze pozostanie Mertensa”

W poniedziałkowej prasie m.in. Robert Lewandowski zbliżający się do rekordu, rozmowa z Ivicą Vrdoljakiem o Legii i rynku transferowym, Łukasz Załuska wspomina czasy w Warszawie, Bożydar Iwanow o powrocie I ligi w kontekście transmisji w Polsacie Sport i Diego Maradona junior oceniający Polaków z Napoli.  PRZEGLĄD SPORTOWY Robert Lewandowski jest coraz bliżej wyrównania własnego rekordu […]
25.05.2020
Bukmacherka
25.05.2020

Oskubaliśmy bukmacherów w niedzielę – kolejne trafione typy!

Niedziele mogą być przyjemne. Zwłaszcza jeśli obstawiacie spotkania ligi niemieckiej razem z naszymi typerami z działu bukmacherskiego. We wczorajszych meczach udało nam się przedłużyć dobrą passę i zakończyć weekend na dużym plusie. Takie weekendy to my lubimy! W sobotę trafiliśmy cztery typy, z których każdy kręcił się – lub przekraczał – wokół kursu 2.00. A […]
25.05.2020
Weszło Extra
25.05.2020

Wrogów nie przekonam, a przyjaciół przekonywać nie muszę

Czy jest arogantem? Skąd decyzja o rozpoczęciu pisania książki i czy będzie to literatura piękna? Dlaczego od decyzji o odebraniu kapitańskiej opaski Januszowi Golowi trudniejsze dla niego były zwolnienia pracowników w Cracovii? Czego spodziewać się po zbliżającym się oknie transferowym? Czy zmienił pogląd na toporny styl Cracovii? Jak wygląda jego plan na budowanie silnej drużyny […]
25.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Od Nowaka do Lewandowskiego. Najlepsi Polacy w Bundeslidze

Władze klubów Serie A praktycznie co okienko wpadają do Ekstraklasy i zachowują się tak, jak emerytki na promocji karpia w markecie, ale jeszcze sporo milionów euro musi przepłynąć z Italii do naszego kraju, byśmy uznali tamtejszą ligę za najbardziej „polską” spośród tych najsilniejszych. Ten tytuł należy do Bundesligi. Z jednej strony nie jest to ostatnio […]
24.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

Kubica w dobrej formie, ale to simracerzy triumfowali w Orlen Stay&Play

Było szybko, wściekle i emocjonująco. Za nami finał turnieju w Assetto Corsa, w ramach projektu Orlen Stay&Play. Profesjonalni sportowcy stanęli w szranki z zawodnikami, którzy wcześniej przeszli przez otwarte kwalifikacje. Nie było jednak mowy o żadnych nowicjuszach. Na linii startu na Roberta Kubicę czy Jakuba Przygońskiego czekali bowiem esportowcy, specjalizujący się w symulatorach wyścigowych. Szans […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Robert Gumny: Prawie rok grałem z bólem. Pokazywałem 50 procent możliwości

Obrońca Lecha Poznań, Robert Gumny był gościem Łukasza Trałki, Michała Żewłakowa i Jakuba Wawrzyniaka w programie „Liga PL” emitowanym w Kanale Sportowym. Zawodnik „Kolejorza” opowiedział o spodziewanym powrocie do gry po kontuzji, silnej psychice, potrzebie rywalizacji i najsilniejszym punkcie poznaniaków przed meczem z Legią. Poniżej zapis tekstowy rozmowy.  Jak się czujesz? Dziękuję, bardzo dobrze. Od […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Polski Real i potęgi na kolanach. Finał rankingu polskich drużyn wszech czasów!

Milion dolarów oferowane przez Real za Włodzimierza Lubańskiego. Widzew Łódź w kilkanaście lat przechodzący od czwartej ligi do pokonania Liverpoolu, jednej z najlepszych drużyn w historii futbolu. Deyna z Gadochą siejący postrach na murawach Europy. Ernest Wilimowski jako kandydat do najlepszego piłkarza świata swoich czasów. Wyrabiający 577% normy przodownik pracy Wiktor Markiefka decydujący o losach […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Astiz: „Prawdopodobnie po sezonie zostanę w Legii. Albo jako piłkarz, albo w innej roli”

Iñaki Astiz był – obok Roberta Gumnego – telefonicznym gościem najnowszej „Ligi PL”. W ostatnim odcinku przed wznowieniem rozgrywek stoper warszawskiej Legii zdał raport ze stanu przygotowań wicemistrzów Polski i liderów PKO Bank Polski Ekstraklasy do ponownego startu ligi. Zdradził też co nieco na temat swojej przyszłości. Poniżej zapis rozmowy. Łukasz Trałka: – Jak przygotowania […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Przez lojalność nie mogłam iść do Lyonu. To jak transfer z Lecha do Legii

– Przez siedem lat w Paryżu zyskałam taki szacunek ludzi, że nie mogłam przejść do Lyonu. Dla mnie relacje z kibicami są cenniejsze od złota. Nie mogłabym później spojrzeć w twarz ludziom, którzy dopingowali mnie przez te lata w Paryżu. To po pierwsze. A po drugie – przez te lata nakręcałam się tą rywalizacją, miałam […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Grosicki: – Chcę, żeby za kilkanaście lat moje nazwisko było wspominane

– Mam jeszcze dwie imprezy przed sobą. W 2021 i 2022 roku. Jest jeszcze szansa i czas. Jak są marzenia do zrealizowania, to trzeba je zrealizować. Marzymy, żeby zaistnieć na takich imprezach i mam nadzieję, że to się uda. Trzeba wierzyć. Zmienić słowa w czyny. Pokazać to na boisku. Tamten mundial był bardzo słaby, ale […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Niedziela z Bundesligą. Czy RB Lipsk powróci na zwycięską ścieżkę?

Dwa remisy przed pandemią, jeden po wznowieniu rozgrywek. Nie da się ukryć, że kiepska passa RB Lipsk na przestrzeni trzech ostatnich kolejek Bundesligi mocno nadszarpnęła szanse tej ekipy na sięgnięcie po mistrzowską paterę. Obecnie podopieczni Juliana Nagelsmanna mają aż dziesięć punktów straty do liderującego Bayernu. Jeżeli nie zwyciężą dzisiejszego spotkania w Moguncji, pozostanie im już […]
24.05.2020

Robert Gumny i Inaki Astiz gośćmi Ligi PL!

Jest niedziela, jest Liga PL. Dzisiaj w studiu Michał Żewłakow, Łukasz Trałka i Jakub Wawrzyniak, a gośćmi tego tercetu solidnych ligowców będą Robert Gumny z Lecha Poznań oraz Inaki Astiz z Legii Warszawa. Tematy? Łatwe do przewidzenia – rusza liga, rusza Puchar Polski, rusza to wszystko, za czym tak bardzo tęskniliśmy. Zapraszamy na Kanał Sportowy! […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Zauważalnie inni. Z wizytą w akademii FC Köln

Mistrz świata Ron-Robert Zieler, zdobywca Pucharu Konfederacji Jonas Hector, wicemistrz olimpijski Timo Horn, mistrzowie Europy U-21 Yannick Gerhardt i Mitchell Weiser. Co oni wszyscy mają ze sobą wspólnego? Każdy z nich przeszedł przez kilka – albo i wszystkie – szczeble juniorskiej i młodzieżowej kariery w Kolonii. W akademii FC Köln, jednej z najbardziej niedocenianych w […]
24.05.2020