post Avatar

Opublikowane 09.04.2020 12:44 przez

redakcja

– Po dobrym sezonie 2017/18 pojawiły się dwie fajne oferty. Jedna z Włoch, druga z Francji. Wchodziły w grę bardzo duże pieniądze i dla mnie, i dla klubu. To był czas, kiedy odchodzili Mateusz Wieteska, Damian Kądzior, Rafał Kurzawa. Było widać, że kadra zespołu słabnie. Na pierwszym miejscu nie było to, że mogę iść do mocnej ligi europejskiej, tylko to, co teraz będzie z Górnikiem, kiedy inni chłopcy odchodzą. Po rozmowach z różnymi ludźmi w klubie doszedłem do wniosku, że trzeba temu Górnikowi pomóc. Dziś mógłbym być w całkowicie innym miejscu. Teraz myślę sobie, że to chore tak oddać serce dla klubu, bo za rok przychodzi weryfikacja i wszyscy cię mają w dupie – mówi w szczerej rozmowie z Weszło FM Tomasz Loska, bramkarz wypożyczony z Górnika Zabrze do Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. 

Fajnie wrócić do rodziców, na wieś, w tym czasie ograniczeń, kwarantann?

Nie kryję tego, że jestem chłopakiem ze wsi i od małego biegałem po podwórku. Nie jestem typem gościa, który siedzi i gra na komputerze. Wolę pojeździć, coś pozałatwiać, porobić przy domu. Teraz dom rodzinny na wsi to jest dobre wyjście.

Sportowcy w dawnych czasach mieli alternatywne treningi. Słyszałem o noszeniu wiader z węglem, tego typu rzeczach. Ty aplikujesz sobie jakiś taki trening?

Wokół domu dużo robię – tu trzeba przerzucić trochę ziemi, coś podziałać przy ogródku. To też ćwiczenia, trzeba użyć nieco siły. Ale poza tym mam rozpiski z klubu, mam w domu ciężary, jakiś sprzęt. Czasami biorę na plecy 20-litrową butlę wody i robię z nią wykroki albo dziewczyna wchodzi mi na barana i robię z nią przysiady. Dla chcącego nic trudnego.

Nim weszliśmy na antenę mówiłeś, że rozpiski które dostajecie są nawet trudniejsze niż praca, jaką wykonujecie w klubie.

Dokładnie. Rozpiski są bardzo ciężkie, tym bardziej, że nie wiemy, kiedy zaczniemy trenować. Jak trenujesz w klubie, to wiesz, że przykładowo za miesiąc będzie liga, więc ze zbudowanej siły skorzystasz. No i na treningach z zespołem jest piłka, ona najbardziej cieszy. Mnie pomaga szwagier, robimy jakieś tam ćwiczenia z piłką, dla przyjemności pogramy w siatkonogę. Nie ma obijania się, ale to nie to samo, co drużyna, co szatnia piłkarska. Ja lubię pobajerować w szatni, pośmiać się, powygłupiać. Żyję tym i brakuje mi tego.

Jak wyglądała sprawa w Niecieczy? Kiedy dostaliście informację, że nie macie już przyjeżdżać do klubu, tylko realizować treningi w domach?

Gdy liga przestała grać, funkcjonować, były odwołane kolejki, to pojawił się pierwszy sygnał, że zostaniemy odesłani do domów. W gronie bramkarskim chłopcy z drużyny zostali w klubie, każdy przyjeżdżał, trenował indywidualnie. Tak było przez tydzień, do końca marca cały czas byłem z Niecieczy i nie korzystaliśmy z rozpisek w domu. Ale jak zaczęły wchodzić większe rządowe obostrzenia, to trzeba było podjąć decyzję, że nie ma co ryzykować, trzeba się dostosować do całego społeczeństwa. Piłka schodzi na drugi plan, a w domu też można bardzo dużo zrobić.

Dałeś się poznać kibicom Górnika znakomitymi interwencjami, zwłaszcza w sezonie 2017/18. W kolejnych rozgrywkach zaczęły się problemy, od dłuższego czasu nie ma cię na boiskach ekstraklasy. Ciężko się było zdecydować na wypożyczenie z Górnika?

Na początku wchodziły w grę kluby z ekstraklasy, znalezienie klubu na tym poziomie było dla mnie priorytetem. Na początku zeszłego roku do bramki wszedł Martin Chudy. Czułem, że nie byłem w dobrej formie, to nie był mój najlepszy okres. Ale po 2-3 miesiącach odzyskałem power, werwę, czułem, że znów jest dobrze. Niestety, nie było szans na granie. Na transfer do Niecieczy nalegałem w zimowym okienku samemu, bo po prostu chciałem się uwolnić. Klub blokował mi możliwość przejścia do innego klubu ekstraklasy. Nie wiem, czy chodziło o bojaźń przed tym, że będę dobrze bronić gdzie indziej. Drugim argumentem było, że to jest jeden z bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie. Kolejnym wariantem była więc I liga. Były pomysły, żeby wyjechać do jakiejś ligi zagranicznej…

Gdy byłeś w gazie, mówiło się o zainteresowaniu klubów z Portugalii, prawda?

To już było nawet i po dobrym czasie. Był fajny temat z Portugalii, ale nie wyszło, był też kierunek duński, ale nie dogadały się kluby, bo ja byłem jak najbardziej na tak. Teraz, zimą, nie było już tak klarownego zainteresowania z zagranicy. A ja nie chciałem znikać z mapy. Jak pójdziesz do drugiej ligi zagranicznej, to jest dużo trudniej medialnie się stamtąd odkopać. Mimo wszystko w Polsce poziom zawodników jest dobry, w Termalice jest fajny projekt, dobre warunki. W Górniku też z trudnej pozycji udało nam się awansować, ja takie wyzwania bardzo lubię. To mnie najbardziej satysfakcjonuje. Stąd wolałem zostać w Polsce, klubie pierwszoligowym, niż zakopać się za granicą.

Niecieczę na pewno kojarzysz z boisk, graliście tam jako Górnik. Nie odstraszała cię otoczka, że to malutka wieś?

Wiadomo, że to zupełnie inny poziom otoczki niż w Górniku. Stadionu, publiczności. To zupełnie inny temat. Na Górnika przychodzi na hitowe mecze przy dobrej pogodzie po 20-25 tysięcy kibiców. A druga rzecz, że w Górniku czułem się jak u siebie w domu. W Niecieczy z kolei stadion, infrastruktura robi duże wrażenie. Organizacyjnie wszystko jest na topowym poziomie. Miejsce jakie jest, takie jest, Nieciecza to piękna miejscowość. Wieś, ja jestem ze wsi, czuję ten klimat.

Wyjechałeś tam samemu czy z kimś?

Samemu. Mieszkałem w Tarnowie z kolegą, Przemkiem Szarkiem, obrońcą. Podpisałem umowę wypożyczenia na pół roku, nie wiadomo, co będzie dalej. Trudno było znaleźć mieszkanie na dłużej, a tak mieszkamy we dwójkę, dzielimy się czynszem. Myślę, że to była najlepsza opcja. Ogólnie wszyscy chłopacy praktycznie mieszkają w Tarnowie. Stamtąd zabieramy się po kilku jednym autem i tak jeździmy na zajęcia.

W Niecieczy wywalczyłeś sobie miejsce, rozegrałeś dwa mecze, wydawało się, że wszystko wraca na dobre tory i bach, koronawirus. Co sobie pomyślałeś, jak dowiedziałeś się, że rozgrywki będą zawieszone?

Mówię: to jest hit. Jeszcze w pierwszym meczu poleciałem w pomidory, wrzutka poszła, lekko przeciwnik mnie podepchnął i zamiast łapać piłkę piąstkowałem pod nogi przeciwnika, zachowałem się tak, jak nie powinienem. Czy był faul, czy nie, nie drążę tematu. Ale w kolejnym spotkaniu już było wszystko dobrze i co? I ligę skończyli. Mam nadzieję, że to jeszcze nie jest moje ostatnie słowo w tym sezonie, że będziemy mogli coś jeszcze zrobić. Bo jak nie, to pozostanie niedosyt, że zrobiłem sobie wycieczkę na dwa mecze i koniec.

Rozmawiając z ludźmi z otoczenia Górnika, z szatni, wszyscy podkreślają jedno: ty za Górnika dałbyś się pokroić. Sam tego nie ukrywasz. Jak przyjąłeś to, że straciłeś miejsce w bramce swojego klubu?

Bolało mnie to, ale wiedziałem, że to się nie dzieje bez przyczyny. Czułem po sobie, że coś stanęło, że nie jestem sobą. Było to potrzebne, taki kubeł zimnej wody. Nie byłem w stanie dobrze bronić na poziomie ekstraklasy. Coś wygasło. Może wiem, co poszło nie tak, dlaczego tak się stało, ale nie chcę tego drążyć.

Myślisz, że mogło cię zgubić samozadowolenie? Powołanie na Euro U-21, sukces w lidze. Sypały się pochwały wobec ciebie z każdej strony. Zdawało się, że możesz być kolejnym zdolnym polskim bramkarzem, przed którym kariera stoi otworem.

Po dłuższych analizach myślę, że to nie był samozachwyt. Miałem coś takiego, że w Górniku był ciężki czas. Było słabo w tabeli, chciałem grać za wszystkich. Próbowałem robić wszystko, żeby było jak najlepiej. Chciałem za dużo. Wtedy popełnia się błędy, podejmuje pochopne decyzje. Nie uciągnąłem tematu psychicznie, fizycznie nie byłem w stanie robić więcej. Głowa nie pomogła utrzymać tego, co było wcześniej i skupić się na robieniu tylko tego, co ode mnie zależy. Chciałem pomagać kolegom, graliśmy wtedy lewym obrońcą z rocznika 2000, prawym z rocznika 1999, niegotowymi jeszcze wtedy do gry w ekstraklasie, nie oszukujmy się. Miałem tak, że jak szedł zawodnik z boku jeden na jeden na tego chłopaka, to już myślałem, co będzie za chwilę, bo on ten pojedynek wygra.

Przewidując, że lewy obrońca da się ograć, byłeś na to przygotowany, a później inny scenariusz wchodził w grę i brakowało cię tam, gdzie powinieneś być?

Dokładnie. Patrzyłem, co się dzieje w polu karnym, żeby przecinać jakieś podania, wrzutki. Nie skupiałem się za bardzo na piłce, bo byłem myślami gdzie indziej czując, jak akcja na skrzydle potoczy się dalej. Chciałem robić więcej, więcej, więcej, pomagać. Przygasało to, przygasało i wygasło. Czułem sam po sobie, że jestem wypalony i trzeba wszystko na nowo odbudować.

Dostałeś taką informację od trenera, dlaczego nie grasz i czy była jakaś wyznaczona przez niego ścieżka, żebyś wrócił do składu? Dochodzą mnie słuchy z Górnika, że cokolwiek byś zrobił, to i tak broniłby Martin Chudy, bo rywalizacji de facto nie było.

Racja, w stu procentach. Nie będę tego ukrywał, bo to mnie cały czas boli. Nie zostało mi jasno przedstawiona sytuacja, nikt nie powiedział mi słowa na ten temat. Ja jestem samokrytyczny, uwierz mi. To, że zajebałem kilka bramek w ekstraklasie, to jest niepodważalne i zdaję sobie z tego sprawę. Nie będę ci wmawiał, że jestem najlepszym bramkarzem i nie wiem, dlaczego nie broniłem. Wiem to, sam się nie czułem na siłach, żeby bronić dalej w tamtym momencie. Ale po przyjściu Martina Chudego pojechałem na obóz na Cypr i nie wchodziłem nawet do gierek. Nie wiem, co było nie tak. Byłem przygaszony tym wszystkim, bardzo mnie to bolało. Przez cały okres, od kiedy przyszedł Martin, muszę powiedzieć szczerze: rywalizacji nie było. Miałem takie odczucie, że cokolwiek bym zrobił, i tak bym do bramki nie wskoczył. Jesień poprzedniego roku była w moim wykonaniu w treningu i w rezerwach – tak myślę – bardzo dobra. Nie wiem, czy nie osiągnąłem najlepszej formy w życiu. Końcówka poprzedniego sezonu też była bardzo dobra, graliśmy z Koroną o nic, mialem wielką nadzieję, że zagram – nie zagrałem. Jesienią był Puchar Polski, też wyglądałem dobrze w tym czasie. Myślałem, że dostanę szansę i znowu gong. Wiadomo, nie mogę tego wymagać, trener podejmuje decyzje. Ale nie czułem jakiejkolwiek rywalizacji o miejsce w składzie.

Rozumiem, że przychodzi gość do rywalizacji na twoje miejsce i ma wejście jak Dante Stipica w Pogoni, broni niesamowite strzały. Ale analizując występy i noty Martina Chudego, z całym szacunkiem dla niego, to nie był taki zawodnik, który nakrywał cię czapką.

Na pewno tak nie było. Jestem samokrytyczny, ale na pewno nie czuję się słabszym bramkarzem od Martina Chudego.

Mówiłeś nie raz, że Górnikowi kibicowałeś od dziecka. Z twoich ust padały takie deklaracje, że jakby wszystko było okej, mógłbyś w Zabrzu grać i piętnaście lat.

Tak jest. Cóż ci mam powiedzieć? To jest klub, któremu kibicuję od zawsze. Jako mały dzieciak patrzyłem za Górnikiem, prosiłem kogo mogłem, żeby mnie zabrał na mecz. Piłkarze byli moimi idolami. Jak już w tym zespole byłem, mogłem trenować na płycie… Nie wiem, czy kojarzysz, na stadionie Górnika pod dachem zawieszone są tablice pamiątkowe z legendami tego klubu. Wielkie nazwiska, zasłużone wobec klubu. Mówiłem sobie: „ale bym był kozak, jakbym wisiał w tej galerii sław na tej czwartej trybunie, gdy już ona powstanie”. Byłbym do końca życia najszczęśliwszym człowiekiem. Byle kogo tam się nie wyróżnia, wiszą tam sami niesamowici goście. Nie byłoby dla mnie większego wyróżnienia niż to.

A gdybyś miał maszynę do przenoszenia się w czasie, chciałbyś się cofnąć do 2017 roku, zmienić coś, wcześniej zareagować, by nie dopuścić do takiej sytuacji?

Na pewno. Jakbym wrócił i wiedział, jak to wszystko wyglądało, to bym coś zmienił. Teraz nie mogę nic już z tym zrobić. Nie ma co wracać do tego.

24 lata w metryce to według ciebie dużo?

Młody nie jestem, nie oszukujmy się. Teraz muszę bronić dobrze i bezbłędnie. Takie też mam oczekiwania wobec siebie, że będę solidnym bramkarzem i w trudnych momentach uda mi się coś wybronić. Łukasz Madej powiedział mi, że dobry bramkarz musi w sezonie wybronić swojej drużynie 8-9 punktów. To jest pewien wyznacznik, bardzo trafne zdanie. Mówił, że jak w Śląsku robili mistrzostwo z Martinem Kelemenem, to właśnie przy tylu meczach pomógł, by to wystarczyło do triumfu w lidze. Taki jest mój cel. Robić swoje i pomóc zespołowi.

Jeszcze odnośnie do tych decyzji, o które pytałeś – po dobrym sezonie 2017/18 pojawiły się dwie fajne oferty. Jedna z Włoch, druga z Francji. Wchodziły w grę bardzo duże pieniądze i dla mnie, i dla klubu. To był czas, kiedy odchodzili Mateusz Wieteska, Damian Kądzior, Rafał Kurzawa. Było widać, że kadra zespołu słabnie. Na pierwszym miejscu nie było to, że mogę iść do mocnej ligi europejskiej, tylko to, co teraz będzie z Górnikiem, kiedy inni chłopcy odchodzą. Po rozmowach z różnymi ludźmi w klubie doszedłem do wniosku, że trzeba temu Górnikowi pomóc. Dziś mógłbym być w całkowicie innym miejscu. Teraz myślę sobie, że to chore tak oddać serce dla klubu, bo za rok przychodzi weryfikacja i wszyscy cię mają w dupie. Tak to niestety w życiu jest. Trzeba patrzeć tylko na siebie. Fajnie, że Górnik po moim pozostaniu się utrzymał. Na pewno nie dzięki mnie, może parę sytuacji wybroniłem. Ale mimo wszystko jestem szczęśliwy, bo wiem, że dla Górnika zrobiłem wszystko.

Słychać jednak w twoim głosie duży żal. Że twoje identyfikowanie się z klubem zostało wykorzystane. Chciałeś dla drużyny jak najlepiej, mimo że mogłeś być w innym miejscu, na innej stopie finansowej. Myślę sobie, że największa szkoda to taka, że nie dostałeś już szansy rehabilitacji, podjęcia walki.

Rywalizacji niestety nie było, ale wszystko jeszcze przede mną. Od czerwca zostanie mi jeszcze rok umowy w Górniku. Może się sporo wydarzyć, jestem na to wszystko otwarty. Jak mówię, w Górniku czuję się jak w domu, tam mi jest najlepiej, najłatwiej się odnaleźć. Z każdym – od sprzątaczek, przez biuro, do gości odpowiadających za trawę – się znam, z każdym codziennie porozmawiam. To był taki mój klimat.

Podpierając się piosenką z U-21 – tu jest twoje miejsce, tu jest twój dom.

Takie mam odczucia. Zobaczymy, jak to będzie. Nic za zasługi nie dostanę. Poszedłem do Termaliki pokazać, że umiem bronić i mam nadzieję, że demony słabszej dyspozycji minęły. Po dwóch meczach się to skończyło, ale mam nadzieję, że jeszcze będę miał tam okazję udowodnić, co potrafię.

Z kimkolwiek rozmawiam, to opisuje ciebie jako pozytywnego wariata, gościa od atmosfery, ale też człowieka nie obawiającego się ciężkiej pracy. Paweł Bochniewicz powiedział wprost: wiedział, że jak przyjedzie na trening, to na pewno będzie sporo śmiechu. Byłeś też dobrym duchem drużyny w reprezentacji U-21. To chyba ważne, by był ktoś taki, kto nawet jak nie gra, to trzyma atmosferę w zespole. Tym bardziej też musi ci brakować codziennych spotkań z kolegami.

Taką mam naturę, że jak idę do klubu, w szatni są śmichy hichy, muzyka po śląsku, gadamy sobie, żartujemy. Żeby każdy w klubie czuł się dobrze. Jak się w tej robocie czujesz dobrze, to masz i chęć do wszystkiego. Wiadomo, że były w szatni żarty, ale w momencie wyjścia na boisko zapierdalamy. Tam nie ma robienia jaj, sam bym do tego nie dopuścił. Czy ktoś przychodzi do Górnika i ma 30 lat, czy 16 lat, to nie ma walenia w… wiadomo w co. Jak jest robota, to jest robota, a jak jest czas na żarty, to wykorzystuję to w stu procentach. Czasami po treningach lubię sobie posiedzieć, pogadać dwie-trzy godzinki, skoczyć do fizjo, do Leona od kogutów, do każdego po kolei. Pochodzić, pobajerować, spędzić fajnie czas.

Twój tata, co podkreślałeś kilka razy, gra w zespole. Okazuje się, że jeden z naszych redakcyjnych kolegów, Mietek Mietczyński, często puszczał w porankach piosenkę „Gołymbiorze”.

Tak jest, w szatni też to często leciało. Wielu chłopaków to zna. Jak Mateusz Wieteska pierwszy raz usłyszał „Gołymbiorzy” po sparingu z Karwiną, że wszyscy śpiewają, mówił: „Co oni robią?! O czym oni śpiewają?!”. Fajne, rytmiczne. W szatni chłopaki znają, więc jak jest jakiś grill integracyjny czy coś, to „Gołymbiorze” muszą wjechać.

Masz jeszcze czas pograć z tatą czy to tylko melodia przeszłości i już do tego nie wracacie?

Teraz już do tego nie wracamy. Na Boże Narodzenie wziąłem akordeon do ręki i chciałem pograć jakieś kolędy, ale wyglądało to dramatycznie. Akordeonu nie miałem w rękach bodajże od dziesięciu lat. Zagrałem jakąś „Cichą noc”, „Przybieżeli do Betlejem”, ale szczerze? Katastrofa.

Czego możemy ci życzyć na najbliższy czas?

Chciałbym, żebyśmy zaczęli grać i każdy piłkarz mógł udowadniać swoją wartość na boisku. Gadką nic nie osiągniemy. Poza tym życzę wszystkim zdrowia, bo nie wiadomo, co to gówno może z nami zrobić.

Rozmawiał MARCIN RYSZKA

fot. FotoPyK

Opublikowane 09.04.2020 12:44 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 10
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adam
Adam

Tomku jeszcze wrócisz do bramki Górnika i będzie to szybciej niż myślisz Górnik takich ludzi potrzebuje będzie dobrze trzymamy kciuki powodzenia. Panie trenerze Brosz proszę dać szansę pomóc Tomkowi on tego potrzebuje a jeżeli by dostał tą szansę napewno nie będzie Pan klub i my kibice tego żałować .Tomku hanysie powodzenia i pozdrawiam

Żabol
Żabol

Giynek musi wrócić. Brakuje teraz takich jak on. Zrezygnowanie z zawodnika tak oddanemu klubowi to grzech ciężki, zwłaszcza że Chudy nie jest poza jego zasięgiem.

InoRuch
InoRuch

Wróć i spadnie ze szczewami

Michal
Michal

Dawaj do rakowa spowrotem bo ten klub cie wybije

marek
marek

Panie Ryszka! „Samemu” to może Pan -„zrobić samemu sobie krzywdę”, ale wyjechać, to już raczej musi Pan- „sam”

MarekJacek
MarekJacek

Ciężko myśleć o graniu za granicą, skoro w PL przegrywa się rywalizację z Chudym.
Kariera podobnie by się potoczyła jak Kurzawy

Rafal
Rafal

Tomasz Loska nie on pierwszy i nie ostatni…kasa misiu kasa….jakis dobry menadzer,wyjezdzaj jak najszybciej a jak bedziesz po tamtej/zachodniej stronie to juz wszystko od Ciebie zalezy,czy masz jaja,umiejetnosci,sile przebicia,powodzenia.

Rif
Rif

Trzimej sie Gyniek!! Jo w Ciebie wierza!

Szary
Szary

Dajesz Gienek. Górnika masz w sercu i GÓrNIK ci tego nie zapomni. Jeszcze przyjdą twoje najlepsze chwile w naszej bramie. Nie poddawej sie!!!

Paweł
Paweł

Jako kibic Wisły Kraków, mogę szczerze powiedzieć że gdy graliśmy z Górnikiem to właśnie myślałem że Tomasz Loska może im wybronić mecz, to widać po zawodniku jakie ma predyspozycje do gry i jego zaangażowanie, a ten bramkarz ma spore umiejętności. Każdy ma jakies chwilowe załamanie formy w sporcie, ale bierze się to najczęściej z punktu psychicznego, czyli głową wszystkim steruje. Uważam że jeszcze pokaże się z bardzo dobrej strony, co mu oczywiście życzę, wydaje się że ma fajne podejcie do ludzi(pamiętam sytuację z dziewczyną która prosiła o koszulkę) W tym wszystkim trzeba być właśnie człowiekiem także dla innych właśnie patrząc na takie gesty. Wszystkiego dobrego i spokoju, uważam że ma papiery na dobre granie

Włochy
08.08.2020

Szybko poszło. Sarri wylatuje z Juventusu

Jeszcze całkiem niedawno działacze Juventusu zarzekali się, że jest za wcześnie by recenzować dokonania Maurizio Sarriego i szkoleniowiec „Starej Damy” pozostanie na swym stanowisku niezależnie od wyniku dwumeczu w 1/8 finału Ligi Mistrzów. A potem przyszedł Olympique Lyon po paru miesiącach bez regularnej gry o stawkę i bezceremonialnie wyrzucił Juve z Champions League. Sprawiając, że […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Superpuchar odwołany i… co teraz?

Polski Związek Piłki Nożnej odwołał mecz Superpucharu Polski po informacji dotyczącej zakażenia u masażysty Legii Warszawa. Nie pomogły nawet powtórne testy, zrobione na szybko przez stołeczny klub – PZPN już w oficjalnym komunikacie przypomniał, że wobec okresu inkubacji wirusa, wiarygodne wykluczenie ryzyka możemy otrzymać dopiero po 7 dniach. Trudno tu komukolwiek zarzucić złą wolę czy […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Dwa stracone lata. Sam Cristiano Ronaldo Ligi Mistrzów Juventusowi nie wygra

Sześć meczów – tyle w fazie pucharowej Ligi Mistrzów zagrał Juventus, od kiedy Cristiano Ronaldo dołączył do ekipy z Piemontu. Sześć meczów, z których wygrał tylko dwa. Przegrał trzy, jeden zremisował, ale co ważniejsze – tylko raz awansował. Wtedy, gdy Portugalczyk wkurzył się na swoich kolegów i zapakował trzy bramki Atletico Madryt. Zresztą Ronaldo strzelał […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Superpuchar Polski odwołany! PZPN nie chce ryzykować

Meczu o Superpuchar Polski w tym roku nie będzie – poinformował na Twitterze Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. Spotkanie Legii Warszawa z Cracovią odwołano na dzień przed planowanym pierwszym gwizdkiem. Cóż, chyba musimy się przyzwyczajać, że w najbliższym sezonie tak to właśnie będzie wyglądało. Jeszcze wczoraj, gdy informowaliśmy o możliwym zakażeniu w obozie […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Ujemne wyniki w Legii Warszawa. Ale strach obleciał całą ligę

Wczoraj informowaliśmy o tym, że jeden z masażystów Legii miał podejrzenie zarażenia koronawirusem. Legioniści zadziałali błyskawicznie – wysłanie delikwenta na kolejny test. I tym razem badanie przyniosło ulgę, bo wynik wyszedł negatywny. Skończyło się na strachu. Ale i cała liga dostała bardzo poważny sygnał ostrzegawczy – zaraz zaczynamy granie, pilnujcie się, do cholery. Plus w […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Co tam dzisiaj w Lidze Mistrzów? Ostatnia potańcówka Setiena i koncert Lewego?

Nie będziemy was czarować – to dość miła odmiana dla sobotnich wieczorów. Przyzwyczailiśmy się do tego, że w sobotę zaczynamy dzień około piętnastej, oglądamy Maniasa, Zapolnika czy Serrarensa i tak to się żyje na tej wsi. Dzisiaj do salonu wpadają nam panowie Messi, Lewandowski czy Mertens. A pytania przed drugim dniem maratonu z Ligą Mistrzów […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Duma z brazylijskiego uśmiechu. Marcelo bohaterem Lyonu

Marcelo z Lyonu. Nie będziemy ukrywać, że zwyczajnie lubimy tego uśmiechniętego Brazylijczyka. Facet absolutnie wzorowo prowadzi swoją karierę i jest najlepszym dowodem na to, że wśród tych wszystkich przeciętniaków i szrotowców, których z zagranicy sprowadzają kluby Ekstraklasy, może trafić się perełka. Bo Marcelo jest perełką, z której jesteśmy po prostu dumni. 33-letni stoper właśnie został […]
08.08.2020

Stan Futbolu: Grajewski, Milewski, Rokuszewski i Kowalczyk

Już o 10.45 startuje kolejny Stan Futbolu. Tym razem gośćmi Krzysztofa Stanowskiego będą Andrzej Grajewski, Leszek Milewski, Mateusz Rokuszewski oraz Wojciech Kowalczyk. Piłkarskie podsumowanie tygodnia przed nami, serdecznie zapraszamy.
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

Czachowski: Zieliński jest jednym z kandydatów na idola Napoli

Dlaczego liczby nie mówią o Piotrku Zielińskim wszystkiego? Czy Gattuso chce budować drużynę wokół Polaka? Czy transfer do Juventusu byłby dobrym ruchem dla Arkadiusza Milika? Czego spodziewać się po Napoli w meczu z Barceloną i dlaczego pod Gattuso drużyna się rozwija? O to wszystko zapytaliśmy Piotra Czachowskiego, byłego piłkarza między innymi Udinese, obecnie eksperta Eleven […]
08.08.2020
Weszło
08.08.2020

PRASA. Alvarez: „Przyjechałem wygrywać tytuły z Cracovią. Chcemy zagrać w Lidze Europy”

– Przyjechałem tutaj wygrywać tytuły. Trener Probierz też mierzy wysoko, najwyżej, jak tylko można. Również dąży do zdobycia mistrzostwa, pucharu. Chciałbym poprowadzić Cracovię do fazy grupowej Ligi Europy, a wtedy stanie się bardziej rozpoznawalna na kontynencie – mówi Marcos Alvarez, nowy nabytek „Pasów” w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. Co jeszcze słychać w dzisiejszej prasie? Mamy […]
08.08.2020
Weszło
07.08.2020

Ronaldo nie zbawił Juve. Lyon wyrzuca „Starą Damę” z Ligi Mistrzów!

Nie było tak, że Juventus nie próbował skonsumować tego Lyonu. Więcej – robił to całkiem uroczo. Spocony Sarri nerwowo przygryzał coś przypominającego peta. Bentancur przeplatał przebłyski talentu ze skrajnym piłkarskim debilizmem. Bernardeschiemu zdarzyło się przechytrzyć nie tylko rywali, ale i samego siebie. Ronaldo walnął dwie bramki i choć nie grał wielkiego spektaklu, to miał takie […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

To jest Varane? To jest jakaś popierdółka, a nie Varane!

Czy Real Madryt miał szanse ograć dziś Manchester City? Oczywiście. Problem „Królewskich” polegał jednak na tym, że do Manchesteru przywiózł dwóch piłkarzy zdolnych do walki o awans. Jeden nazywa się Thibaut Courtois, a drugi Karim Benzema. Ponadto przywiózł atrapę Piotra Polczaka i sobowtóra Jana Sobocińskiego, bo nie damy sobie wmówić, że na środku obrony ekipy […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Alarm COVID-owy w Legii: zakażony ma być masażysta

Sami widzicie, co się ostatnio dzieje w kraju – bijemy kolejne rekordy zakażeń koronawirusem, niebezpiecznie zbliżamy się do granicy tysiąca przypadków dziennie. A ludzie futbolu, choć z szeregiem przywilejów, to wciąż ludzie i choroba magicznie ich nie omija. Niestety, z tego co słyszymy, doczekaliśmy się kolejnego przypadku w Ekstraklasie. Tym razem w Legii. Nie chodzi […]
07.08.2020
Kanał Sportowy
07.08.2020

HEJT PARK. Andrzej Grajewski gościem Krzysztofa Stanowskiego

Andrzeja Grajewskiego nie każdy lubi, ale jedno trzeba mu oddać – nudy z nim nie ma. Dzisiaj były właściciel Widzewa Łódź przejmuje antenę Kanału Sportowego. Dzwońcie i pytajcie „Grajka” o co tylko chcecie. Dyskusję poprowadzi Krzysztof Stanowski. Start o 19:00, więc nie ma strachu, zdążycie na Ligę Mistrzów. 
07.08.2020
Blogi i felietony
07.08.2020

Działacze nie potrafią zrobić głupich testów na wirusa, więc jak mają robić transfery?

Wyobrażam sobie, że prezes polskiego klubu ekstraklasowego przychodzi do roboty, siada do biurka, wytęża umysł i stwierdza: „kurwa, moglibyśmy jednak zrobić testy na koronawirusa”. Potem patrzy przez okno, widzi, że chłopaki już biegają, wcześniej się witali i siedzieli w jednej szatni, ale stwierdza: „oj tam, oj tam”. Robi te testy, wychodzi zakażenie, on jest zaskoczony. […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Każda medialna wojenka z Błaszczykowskim jest z góry skazana na porażkę

Współwłaściciel Wisły Kraków wytacza poważne działa przeciwko byłemu prezesowi Wisły Kraków. Były prezes Wisły Kraków odpowiada na Twitterze i rzuca nowe światło na sprawę. W większości tego typu przypadków powiedzielibyśmy – słowo przeciwko słowu, poszukajmy luk w stanowiskach obu stron, może prawda leży gdzieś pośrodku? Natomiast w tej sytuacji Piotr Obidziński stoi na z góry […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

„Puchar już nie jest nasz”. Rozliczenia Pucharu Polski z 2005 roku

Sąd Okręgowy we Wrocławiu prawomocnie skazał dwóch z trzech oskarżonych osób w sprawie ustawienia finału Pucharu Polski z 2005 roku, w którym zmierzyła się Dyskobolia Grodzisk Wielopolski i Zagłębie Lubin. Zadzwoniliśmy do bohaterów tamtego finału, a także do osób obecnie związanych z oboma klubami, żeby spytać, jak zapamiętali mecz sprzed piętnastu lat i jak by zareagowali, […]
07.08.2020
Bukmacherka
07.08.2020

Sianokosy w BETFAN! Zgarnij ekstra bonus od depozytu

Legalny polski bukmacher BETFAN przygotował dla swoich graczy ofertę specjalną z okazji powrotu Ligi Mistrzów! Wszyscy, którzy zaznaczyli na swoim koncie zgody marketingowe, mogą otrzymać ekstra bonus. Zasady są proste, ale dla jasności wszystko raz jeszcze wytłumaczymy. W promocji bierze udział każdy, kto – jak wspomnieliśmy – zaznaczył zgody marketingowe. To pierwsza odsłona tego typu […]
07.08.2020