post Avatar

Opublikowane 09.04.2020 12:44 przez

redakcja

– Po dobrym sezonie 2017/18 pojawiły się dwie fajne oferty. Jedna z Włoch, druga z Francji. Wchodziły w grę bardzo duże pieniądze i dla mnie, i dla klubu. To był czas, kiedy odchodzili Mateusz Wieteska, Damian Kądzior, Rafał Kurzawa. Było widać, że kadra zespołu słabnie. Na pierwszym miejscu nie było to, że mogę iść do mocnej ligi europejskiej, tylko to, co teraz będzie z Górnikiem, kiedy inni chłopcy odchodzą. Po rozmowach z różnymi ludźmi w klubie doszedłem do wniosku, że trzeba temu Górnikowi pomóc. Dziś mógłbym być w całkowicie innym miejscu. Teraz myślę sobie, że to chore tak oddać serce dla klubu, bo za rok przychodzi weryfikacja i wszyscy cię mają w dupie – mówi w szczerej rozmowie z Weszło FM Tomasz Loska, bramkarz wypożyczony z Górnika Zabrze do Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. 

Fajnie wrócić do rodziców, na wieś, w tym czasie ograniczeń, kwarantann?

Nie kryję tego, że jestem chłopakiem ze wsi i od małego biegałem po podwórku. Nie jestem typem gościa, który siedzi i gra na komputerze. Wolę pojeździć, coś pozałatwiać, porobić przy domu. Teraz dom rodzinny na wsi to jest dobre wyjście.

Sportowcy w dawnych czasach mieli alternatywne treningi. Słyszałem o noszeniu wiader z węglem, tego typu rzeczach. Ty aplikujesz sobie jakiś taki trening?

Wokół domu dużo robię – tu trzeba przerzucić trochę ziemi, coś podziałać przy ogródku. To też ćwiczenia, trzeba użyć nieco siły. Ale poza tym mam rozpiski z klubu, mam w domu ciężary, jakiś sprzęt. Czasami biorę na plecy 20-litrową butlę wody i robię z nią wykroki albo dziewczyna wchodzi mi na barana i robię z nią przysiady. Dla chcącego nic trudnego.

Nim weszliśmy na antenę mówiłeś, że rozpiski które dostajecie są nawet trudniejsze niż praca, jaką wykonujecie w klubie.

Dokładnie. Rozpiski są bardzo ciężkie, tym bardziej, że nie wiemy, kiedy zaczniemy trenować. Jak trenujesz w klubie, to wiesz, że przykładowo za miesiąc będzie liga, więc ze zbudowanej siły skorzystasz. No i na treningach z zespołem jest piłka, ona najbardziej cieszy. Mnie pomaga szwagier, robimy jakieś tam ćwiczenia z piłką, dla przyjemności pogramy w siatkonogę. Nie ma obijania się, ale to nie to samo, co drużyna, co szatnia piłkarska. Ja lubię pobajerować w szatni, pośmiać się, powygłupiać. Żyję tym i brakuje mi tego.

Jak wyglądała sprawa w Niecieczy? Kiedy dostaliście informację, że nie macie już przyjeżdżać do klubu, tylko realizować treningi w domach?

Gdy liga przestała grać, funkcjonować, były odwołane kolejki, to pojawił się pierwszy sygnał, że zostaniemy odesłani do domów. W gronie bramkarskim chłopcy z drużyny zostali w klubie, każdy przyjeżdżał, trenował indywidualnie. Tak było przez tydzień, do końca marca cały czas byłem z Niecieczy i nie korzystaliśmy z rozpisek w domu. Ale jak zaczęły wchodzić większe rządowe obostrzenia, to trzeba było podjąć decyzję, że nie ma co ryzykować, trzeba się dostosować do całego społeczeństwa. Piłka schodzi na drugi plan, a w domu też można bardzo dużo zrobić.

Dałeś się poznać kibicom Górnika znakomitymi interwencjami, zwłaszcza w sezonie 2017/18. W kolejnych rozgrywkach zaczęły się problemy, od dłuższego czasu nie ma cię na boiskach ekstraklasy. Ciężko się było zdecydować na wypożyczenie z Górnika?

Na początku wchodziły w grę kluby z ekstraklasy, znalezienie klubu na tym poziomie było dla mnie priorytetem. Na początku zeszłego roku do bramki wszedł Martin Chudy. Czułem, że nie byłem w dobrej formie, to nie był mój najlepszy okres. Ale po 2-3 miesiącach odzyskałem power, werwę, czułem, że znów jest dobrze. Niestety, nie było szans na granie. Na transfer do Niecieczy nalegałem w zimowym okienku samemu, bo po prostu chciałem się uwolnić. Klub blokował mi możliwość przejścia do innego klubu ekstraklasy. Nie wiem, czy chodziło o bojaźń przed tym, że będę dobrze bronić gdzie indziej. Drugim argumentem było, że to jest jeden z bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie. Kolejnym wariantem była więc I liga. Były pomysły, żeby wyjechać do jakiejś ligi zagranicznej…

Gdy byłeś w gazie, mówiło się o zainteresowaniu klubów z Portugalii, prawda?

To już było nawet i po dobrym czasie. Był fajny temat z Portugalii, ale nie wyszło, był też kierunek duński, ale nie dogadały się kluby, bo ja byłem jak najbardziej na tak. Teraz, zimą, nie było już tak klarownego zainteresowania z zagranicy. A ja nie chciałem znikać z mapy. Jak pójdziesz do drugiej ligi zagranicznej, to jest dużo trudniej medialnie się stamtąd odkopać. Mimo wszystko w Polsce poziom zawodników jest dobry, w Termalice jest fajny projekt, dobre warunki. W Górniku też z trudnej pozycji udało nam się awansować, ja takie wyzwania bardzo lubię. To mnie najbardziej satysfakcjonuje. Stąd wolałem zostać w Polsce, klubie pierwszoligowym, niż zakopać się za granicą.

Niecieczę na pewno kojarzysz z boisk, graliście tam jako Górnik. Nie odstraszała cię otoczka, że to malutka wieś?

Wiadomo, że to zupełnie inny poziom otoczki niż w Górniku. Stadionu, publiczności. To zupełnie inny temat. Na Górnika przychodzi na hitowe mecze przy dobrej pogodzie po 20-25 tysięcy kibiców. A druga rzecz, że w Górniku czułem się jak u siebie w domu. W Niecieczy z kolei stadion, infrastruktura robi duże wrażenie. Organizacyjnie wszystko jest na topowym poziomie. Miejsce jakie jest, takie jest, Nieciecza to piękna miejscowość. Wieś, ja jestem ze wsi, czuję ten klimat.

Wyjechałeś tam samemu czy z kimś?

Samemu. Mieszkałem w Tarnowie z kolegą, Przemkiem Szarkiem, obrońcą. Podpisałem umowę wypożyczenia na pół roku, nie wiadomo, co będzie dalej. Trudno było znaleźć mieszkanie na dłużej, a tak mieszkamy we dwójkę, dzielimy się czynszem. Myślę, że to była najlepsza opcja. Ogólnie wszyscy chłopacy praktycznie mieszkają w Tarnowie. Stamtąd zabieramy się po kilku jednym autem i tak jeździmy na zajęcia.

W Niecieczy wywalczyłeś sobie miejsce, rozegrałeś dwa mecze, wydawało się, że wszystko wraca na dobre tory i bach, koronawirus. Co sobie pomyślałeś, jak dowiedziałeś się, że rozgrywki będą zawieszone?

Mówię: to jest hit. Jeszcze w pierwszym meczu poleciałem w pomidory, wrzutka poszła, lekko przeciwnik mnie podepchnął i zamiast łapać piłkę piąstkowałem pod nogi przeciwnika, zachowałem się tak, jak nie powinienem. Czy był faul, czy nie, nie drążę tematu. Ale w kolejnym spotkaniu już było wszystko dobrze i co? I ligę skończyli. Mam nadzieję, że to jeszcze nie jest moje ostatnie słowo w tym sezonie, że będziemy mogli coś jeszcze zrobić. Bo jak nie, to pozostanie niedosyt, że zrobiłem sobie wycieczkę na dwa mecze i koniec.

Rozmawiając z ludźmi z otoczenia Górnika, z szatni, wszyscy podkreślają jedno: ty za Górnika dałbyś się pokroić. Sam tego nie ukrywasz. Jak przyjąłeś to, że straciłeś miejsce w bramce swojego klubu?

Bolało mnie to, ale wiedziałem, że to się nie dzieje bez przyczyny. Czułem po sobie, że coś stanęło, że nie jestem sobą. Było to potrzebne, taki kubeł zimnej wody. Nie byłem w stanie dobrze bronić na poziomie ekstraklasy. Coś wygasło. Może wiem, co poszło nie tak, dlaczego tak się stało, ale nie chcę tego drążyć.

Myślisz, że mogło cię zgubić samozadowolenie? Powołanie na Euro U-21, sukces w lidze. Sypały się pochwały wobec ciebie z każdej strony. Zdawało się, że możesz być kolejnym zdolnym polskim bramkarzem, przed którym kariera stoi otworem.

Po dłuższych analizach myślę, że to nie był samozachwyt. Miałem coś takiego, że w Górniku był ciężki czas. Było słabo w tabeli, chciałem grać za wszystkich. Próbowałem robić wszystko, żeby było jak najlepiej. Chciałem za dużo. Wtedy popełnia się błędy, podejmuje pochopne decyzje. Nie uciągnąłem tematu psychicznie, fizycznie nie byłem w stanie robić więcej. Głowa nie pomogła utrzymać tego, co było wcześniej i skupić się na robieniu tylko tego, co ode mnie zależy. Chciałem pomagać kolegom, graliśmy wtedy lewym obrońcą z rocznika 2000, prawym z rocznika 1999, niegotowymi jeszcze wtedy do gry w ekstraklasie, nie oszukujmy się. Miałem tak, że jak szedł zawodnik z boku jeden na jeden na tego chłopaka, to już myślałem, co będzie za chwilę, bo on ten pojedynek wygra.

Przewidując, że lewy obrońca da się ograć, byłeś na to przygotowany, a później inny scenariusz wchodził w grę i brakowało cię tam, gdzie powinieneś być?

Dokładnie. Patrzyłem, co się dzieje w polu karnym, żeby przecinać jakieś podania, wrzutki. Nie skupiałem się za bardzo na piłce, bo byłem myślami gdzie indziej czując, jak akcja na skrzydle potoczy się dalej. Chciałem robić więcej, więcej, więcej, pomagać. Przygasało to, przygasało i wygasło. Czułem sam po sobie, że jestem wypalony i trzeba wszystko na nowo odbudować.

Dostałeś taką informację od trenera, dlaczego nie grasz i czy była jakaś wyznaczona przez niego ścieżka, żebyś wrócił do składu? Dochodzą mnie słuchy z Górnika, że cokolwiek byś zrobił, to i tak broniłby Martin Chudy, bo rywalizacji de facto nie było.

Racja, w stu procentach. Nie będę tego ukrywał, bo to mnie cały czas boli. Nie zostało mi jasno przedstawiona sytuacja, nikt nie powiedział mi słowa na ten temat. Ja jestem samokrytyczny, uwierz mi. To, że zajebałem kilka bramek w ekstraklasie, to jest niepodważalne i zdaję sobie z tego sprawę. Nie będę ci wmawiał, że jestem najlepszym bramkarzem i nie wiem, dlaczego nie broniłem. Wiem to, sam się nie czułem na siłach, żeby bronić dalej w tamtym momencie. Ale po przyjściu Martina Chudego pojechałem na obóz na Cypr i nie wchodziłem nawet do gierek. Nie wiem, co było nie tak. Byłem przygaszony tym wszystkim, bardzo mnie to bolało. Przez cały okres, od kiedy przyszedł Martin, muszę powiedzieć szczerze: rywalizacji nie było. Miałem takie odczucie, że cokolwiek bym zrobił, i tak bym do bramki nie wskoczył. Jesień poprzedniego roku była w moim wykonaniu w treningu i w rezerwach – tak myślę – bardzo dobra. Nie wiem, czy nie osiągnąłem najlepszej formy w życiu. Końcówka poprzedniego sezonu też była bardzo dobra, graliśmy z Koroną o nic, mialem wielką nadzieję, że zagram – nie zagrałem. Jesienią był Puchar Polski, też wyglądałem dobrze w tym czasie. Myślałem, że dostanę szansę i znowu gong. Wiadomo, nie mogę tego wymagać, trener podejmuje decyzje. Ale nie czułem jakiejkolwiek rywalizacji o miejsce w składzie.

Rozumiem, że przychodzi gość do rywalizacji na twoje miejsce i ma wejście jak Dante Stipica w Pogoni, broni niesamowite strzały. Ale analizując występy i noty Martina Chudego, z całym szacunkiem dla niego, to nie był taki zawodnik, który nakrywał cię czapką.

Na pewno tak nie było. Jestem samokrytyczny, ale na pewno nie czuję się słabszym bramkarzem od Martina Chudego.

Mówiłeś nie raz, że Górnikowi kibicowałeś od dziecka. Z twoich ust padały takie deklaracje, że jakby wszystko było okej, mógłbyś w Zabrzu grać i piętnaście lat.

Tak jest. Cóż ci mam powiedzieć? To jest klub, któremu kibicuję od zawsze. Jako mały dzieciak patrzyłem za Górnikiem, prosiłem kogo mogłem, żeby mnie zabrał na mecz. Piłkarze byli moimi idolami. Jak już w tym zespole byłem, mogłem trenować na płycie… Nie wiem, czy kojarzysz, na stadionie Górnika pod dachem zawieszone są tablice pamiątkowe z legendami tego klubu. Wielkie nazwiska, zasłużone wobec klubu. Mówiłem sobie: „ale bym był kozak, jakbym wisiał w tej galerii sław na tej czwartej trybunie, gdy już ona powstanie”. Byłbym do końca życia najszczęśliwszym człowiekiem. Byle kogo tam się nie wyróżnia, wiszą tam sami niesamowici goście. Nie byłoby dla mnie większego wyróżnienia niż to.

A gdybyś miał maszynę do przenoszenia się w czasie, chciałbyś się cofnąć do 2017 roku, zmienić coś, wcześniej zareagować, by nie dopuścić do takiej sytuacji?

Na pewno. Jakbym wrócił i wiedział, jak to wszystko wyglądało, to bym coś zmienił. Teraz nie mogę nic już z tym zrobić. Nie ma co wracać do tego.

24 lata w metryce to według ciebie dużo?

Młody nie jestem, nie oszukujmy się. Teraz muszę bronić dobrze i bezbłędnie. Takie też mam oczekiwania wobec siebie, że będę solidnym bramkarzem i w trudnych momentach uda mi się coś wybronić. Łukasz Madej powiedział mi, że dobry bramkarz musi w sezonie wybronić swojej drużynie 8-9 punktów. To jest pewien wyznacznik, bardzo trafne zdanie. Mówił, że jak w Śląsku robili mistrzostwo z Martinem Kelemenem, to właśnie przy tylu meczach pomógł, by to wystarczyło do triumfu w lidze. Taki jest mój cel. Robić swoje i pomóc zespołowi.

Jeszcze odnośnie do tych decyzji, o które pytałeś – po dobrym sezonie 2017/18 pojawiły się dwie fajne oferty. Jedna z Włoch, druga z Francji. Wchodziły w grę bardzo duże pieniądze i dla mnie, i dla klubu. To był czas, kiedy odchodzili Mateusz Wieteska, Damian Kądzior, Rafał Kurzawa. Było widać, że kadra zespołu słabnie. Na pierwszym miejscu nie było to, że mogę iść do mocnej ligi europejskiej, tylko to, co teraz będzie z Górnikiem, kiedy inni chłopcy odchodzą. Po rozmowach z różnymi ludźmi w klubie doszedłem do wniosku, że trzeba temu Górnikowi pomóc. Dziś mógłbym być w całkowicie innym miejscu. Teraz myślę sobie, że to chore tak oddać serce dla klubu, bo za rok przychodzi weryfikacja i wszyscy cię mają w dupie. Tak to niestety w życiu jest. Trzeba patrzeć tylko na siebie. Fajnie, że Górnik po moim pozostaniu się utrzymał. Na pewno nie dzięki mnie, może parę sytuacji wybroniłem. Ale mimo wszystko jestem szczęśliwy, bo wiem, że dla Górnika zrobiłem wszystko.

Słychać jednak w twoim głosie duży żal. Że twoje identyfikowanie się z klubem zostało wykorzystane. Chciałeś dla drużyny jak najlepiej, mimo że mogłeś być w innym miejscu, na innej stopie finansowej. Myślę sobie, że największa szkoda to taka, że nie dostałeś już szansy rehabilitacji, podjęcia walki.

Rywalizacji niestety nie było, ale wszystko jeszcze przede mną. Od czerwca zostanie mi jeszcze rok umowy w Górniku. Może się sporo wydarzyć, jestem na to wszystko otwarty. Jak mówię, w Górniku czuję się jak w domu, tam mi jest najlepiej, najłatwiej się odnaleźć. Z każdym – od sprzątaczek, przez biuro, do gości odpowiadających za trawę – się znam, z każdym codziennie porozmawiam. To był taki mój klimat.

Podpierając się piosenką z U-21 – tu jest twoje miejsce, tu jest twój dom.

Takie mam odczucia. Zobaczymy, jak to będzie. Nic za zasługi nie dostanę. Poszedłem do Termaliki pokazać, że umiem bronić i mam nadzieję, że demony słabszej dyspozycji minęły. Po dwóch meczach się to skończyło, ale mam nadzieję, że jeszcze będę miał tam okazję udowodnić, co potrafię.

Z kimkolwiek rozmawiam, to opisuje ciebie jako pozytywnego wariata, gościa od atmosfery, ale też człowieka nie obawiającego się ciężkiej pracy. Paweł Bochniewicz powiedział wprost: wiedział, że jak przyjedzie na trening, to na pewno będzie sporo śmiechu. Byłeś też dobrym duchem drużyny w reprezentacji U-21. To chyba ważne, by był ktoś taki, kto nawet jak nie gra, to trzyma atmosferę w zespole. Tym bardziej też musi ci brakować codziennych spotkań z kolegami.

Taką mam naturę, że jak idę do klubu, w szatni są śmichy hichy, muzyka po śląsku, gadamy sobie, żartujemy. Żeby każdy w klubie czuł się dobrze. Jak się w tej robocie czujesz dobrze, to masz i chęć do wszystkiego. Wiadomo, że były w szatni żarty, ale w momencie wyjścia na boisko zapierdalamy. Tam nie ma robienia jaj, sam bym do tego nie dopuścił. Czy ktoś przychodzi do Górnika i ma 30 lat, czy 16 lat, to nie ma walenia w… wiadomo w co. Jak jest robota, to jest robota, a jak jest czas na żarty, to wykorzystuję to w stu procentach. Czasami po treningach lubię sobie posiedzieć, pogadać dwie-trzy godzinki, skoczyć do fizjo, do Leona od kogutów, do każdego po kolei. Pochodzić, pobajerować, spędzić fajnie czas.

Twój tata, co podkreślałeś kilka razy, gra w zespole. Okazuje się, że jeden z naszych redakcyjnych kolegów, Mietek Mietczyński, często puszczał w porankach piosenkę „Gołymbiorze”.

Tak jest, w szatni też to często leciało. Wielu chłopaków to zna. Jak Mateusz Wieteska pierwszy raz usłyszał „Gołymbiorzy” po sparingu z Karwiną, że wszyscy śpiewają, mówił: „Co oni robią?! O czym oni śpiewają?!”. Fajne, rytmiczne. W szatni chłopaki znają, więc jak jest jakiś grill integracyjny czy coś, to „Gołymbiorze” muszą wjechać.

Masz jeszcze czas pograć z tatą czy to tylko melodia przeszłości i już do tego nie wracacie?

Teraz już do tego nie wracamy. Na Boże Narodzenie wziąłem akordeon do ręki i chciałem pograć jakieś kolędy, ale wyglądało to dramatycznie. Akordeonu nie miałem w rękach bodajże od dziesięciu lat. Zagrałem jakąś „Cichą noc”, „Przybieżeli do Betlejem”, ale szczerze? Katastrofa.

Czego możemy ci życzyć na najbliższy czas?

Chciałbym, żebyśmy zaczęli grać i każdy piłkarz mógł udowadniać swoją wartość na boisku. Gadką nic nie osiągniemy. Poza tym życzę wszystkim zdrowia, bo nie wiadomo, co to gówno może z nami zrobić.

Rozmawiał MARCIN RYSZKA

fot. FotoPyK

Opublikowane 09.04.2020 12:44 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 10
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adam
Adam

Tomku jeszcze wrócisz do bramki Górnika i będzie to szybciej niż myślisz Górnik takich ludzi potrzebuje będzie dobrze trzymamy kciuki powodzenia. Panie trenerze Brosz proszę dać szansę pomóc Tomkowi on tego potrzebuje a jeżeli by dostał tą szansę napewno nie będzie Pan klub i my kibice tego żałować .Tomku hanysie powodzenia i pozdrawiam

Żabol
Żabol

Giynek musi wrócić. Brakuje teraz takich jak on. Zrezygnowanie z zawodnika tak oddanemu klubowi to grzech ciężki, zwłaszcza że Chudy nie jest poza jego zasięgiem.

InoRuch
InoRuch

Wróć i spadnie ze szczewami

Michal
Michal

Dawaj do rakowa spowrotem bo ten klub cie wybije

marek
marek

Panie Ryszka! „Samemu” to może Pan -„zrobić samemu sobie krzywdę”, ale wyjechać, to już raczej musi Pan- „sam”

MarekJacek
MarekJacek

Ciężko myśleć o graniu za granicą, skoro w PL przegrywa się rywalizację z Chudym.
Kariera podobnie by się potoczyła jak Kurzawy

Rafal
Rafal

Tomasz Loska nie on pierwszy i nie ostatni…kasa misiu kasa….jakis dobry menadzer,wyjezdzaj jak najszybciej a jak bedziesz po tamtej/zachodniej stronie to juz wszystko od Ciebie zalezy,czy masz jaja,umiejetnosci,sile przebicia,powodzenia.

Rif
Rif

Trzimej sie Gyniek!! Jo w Ciebie wierza!

Szary
Szary

Dajesz Gienek. Górnika masz w sercu i GÓrNIK ci tego nie zapomni. Jeszcze przyjdą twoje najlepsze chwile w naszej bramie. Nie poddawej sie!!!

Paweł
Paweł

Jako kibic Wisły Kraków, mogę szczerze powiedzieć że gdy graliśmy z Górnikiem to właśnie myślałem że Tomasz Loska może im wybronić mecz, to widać po zawodniku jakie ma predyspozycje do gry i jego zaangażowanie, a ten bramkarz ma spore umiejętności. Każdy ma jakies chwilowe załamanie formy w sporcie, ale bierze się to najczęściej z punktu psychicznego, czyli głową wszystkim steruje. Uważam że jeszcze pokaże się z bardzo dobrej strony, co mu oczywiście życzę, wydaje się że ma fajne podejcie do ludzi(pamiętam sytuację z dziewczyną która prosiła o koszulkę) W tym wszystkim trzeba być właśnie człowiekiem także dla innych właśnie patrząc na takie gesty. Wszystkiego dobrego i spokoju, uważam że ma papiery na dobre granie

Weszło
02.12.2020

Maradona, magazyny ligowe i magazyn Ligi Mistrzów. Czwartek w Weszlo.FM

W czwartek w Dwójce bez sternika przywitają was Kamil Gapiński i Monika Wądołowska. Temat poranka zdominuje Liga Mistrzów, nowy trener w Wiśle Kraków, a także wizyta Iwony Niedźwiedź w naszym studiu z okazji rozpoczynających się Mistrzostw Europy kobiet w piłce ręcznej. Monika i Kamil będą z wami do 10! Po poranku stery radia przejmie Dariusz […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Peter Hyballa nowym trenerem Wisły Kraków

Pięć krajów w CV – od Namibii po Słowację. Kilkanaście klubów w karierze, od młodzieżówki Bayeru Leverkusen po DAC Dunajską Stredę. Peter Hyballa na pewno widział w świecie piłkarskim wiele. Pytanie, jak to doświadczenie będzie się miało do Ekstraklasy, gdzie trenerzy z pięknymi życiorysami nie zawsze mają drogę usłaną różami. Jedno jest pewne: Wisła Kraków […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Karne śmiechu Stali dają awans Piastowi

Nie podejrzewamy mielczan o to, żeby im obrzydł Puchar Polski. Ale gdybyśmy podejrzewali, zarówno karny Maka w okolice orbity Marsa, a także Gliwa jako piąty strzelec (!) podający pod nogi Placha, byliby argumentami pod paliwo teorii spiskowej. Tej jednak kuć nie zamierzamy: ten mecz był dokładnie tym, czego spodziewać się po pucharowym meczu Stali Mielec […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

To była definicja ligowego paździerzu

Można narobić na środek dywanu, wystawić go w galerii, dorobić głęboki przekaz i nazwać sztuką. Są dziś ludzie, którzy potraktują taką deklarację całkiem poważnie i nawet zapłacą jakieś pieniądze, żeby to wspaniałe dzieło oglądać. A może nawet ktoś je kupi i wstawi sobie do salonu. Można też zagrać jak dziś Wisła Płock z Pogonią Szczecin […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Lech ściąga Szweda. Karlstroem jednak nie zastąpi Modera

Jesper Karlstroem podpisał właśnie kontrakt z Lechem, który wejdzie w życie 1 stycznia. Kolejorz – z tego co słyszymy – zapłacił za Szweda około 700 tysięcy euro, a w grę wchodzą jeszcze potencjalne bonusy. Teoretycznie Karlstroem zastąpi zimą Jakuba Modera, który najprawdopodobniej trafi już na stałe do Brighton, ale to pomocnik zdecydowanie bardziej defensywy. Bardziej […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Geniusz życia. Sekret niezwykłości Edinsona Cavaniego

Ma na koncie miliony, a do rodzinnej miejscowości w departamencie Salto tłukł się kilka godzin w zatłoczonym busie w środku zimy. Ścina trawę z kosą w ręku. Strzyże owce. Po nocach chodzi z ojcem na polowania. Pasjonuje się rolnictwem. Studiuje agronomię. Spędza godziny na łowieniu ryb. Ćwiczy balet. Czyta Biblię. Piłkarzem jest świetnym, prawdopodobnie jednym […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Rybus z Łowicza, który nie stał się ligowym dżemem | KOPALNIE TALENTÓW

Nie będzie chyba specjalnie naciąganą teza, według której Maciej Rybus jest jednym z najbardziej niedocenianych reprezentantów Polski. Gdy widzi się Rybusa w składzie kadry, jego obecność jest przyjmowana raczej z rezerwą. Może gdzieś w okolicach 2008 roku, gdy „straszyliśmy” Żurawskim w Larisie, czy Golańskim ze Steauy, byłoby inaczej, ale dziś w erze Juventusów i Bayernów, […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Bartosz Kapustka wreszcie daje sygnały, że może odpalić

Gdy Bartosz Kapustka wracał do Legii, wątpliwości było sporo. Powracał do ESA ewidentnie na tarczy, na odbudowę, a w Legii nigdy tego czasu na odbudowę piłkarzy wiele nie ma, trzeba ciągle robić wynik. Gdyby patrzeć po marce, to jasne, w Polsce wciąż ją miał. Ale gdyby spojrzeć na pozycję w klubie, to za nim były […]
02.12.2020
Włochy
02.12.2020

Gianni Agnelli – ostatni król Włoch

Gianni Agnelli, swego czasu najbogatszy i najpotężniejszy człowiek we Włoszech, był uzależniony od adrenaliny. Nieustannie kusił los, mawiając: – Są różne sposoby, by umrzeć. Śmierć w wypadku nie wydaje mi się wcale najgorsza. Uwielbiał wyskakiwać ze swojego prywatnego śmigłowca wprost do morza, szokując tłumy gapiów. Po stokach narciarskich śmigał w takim tempie, jak gdyby był […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Szachtior Soligorsk mistrzem Białorusi. „Wielkie BATE się skończyło”

Zielona piłkarska wyspa w erze koronawirusa, futbol w cieniu antyrządowych protestów i kolejne zaskakujące rozstrzygnięcia na mecie rozgrywek – sezon 2020 w białoruskiej ekstraklasie będzie z pewnością jednym z najbardziej pamiętnych. Po piętnastu latach po tytuł sięgnął Szachtior Soligorsk, a BATE Borysów drugi raz z rzędu zostało największym przegranym. Przyglądamy się uważniej wydarzeniom za naszą […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Zima zaskoczyła ligowców. „Walkowerów nie będzie. Chcemy grać w tym roku”

Grudzień, godz. 12, mecz pierwszej ligi na stadionie, który nie dysponuje podgrzewaną murawą. Co może pójść nie tak? Wszystko. Pierwszoligowcy znów muszą przekładać spotkania, lecz tym razem nie z powodu koronawirusa, czy meczów reprezentacji. Teraz grać się nie da, bo boisko bardziej przypomina betonową arenę przy szkole niż stadion piłkarski. Mróz na południu Polski sprawił, […]
02.12.2020
Blogi i felietony
02.12.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od razu ostrzegam – nie będzie o piłce, przynajmniej nie bezpośrednio, proszę nie składać reklamacji, po wczorajszym meczu z Miedzą nie zdobędę się na futbolowe wyznania. W 2010 roku warszawski raper Proceente nagrał album „Dziennik 2010”, zamieszczając przy jego promocji informację, że jego bezpośrednią inspiracją był „Dziennik 1954” autorstwa Leopolda Tyrmanda. To wtedy po raz […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Luka Zahović na razie rozczarowuje. Dziś przełamanie?

Odkąd Adam Buksa wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, Pogoń Szczecin miała wyrwę w ataku, której nijak nie potrafiła zasypać. Nic dziwnego, że klub sięgnął głębiej do kieszeni. Na przełomie września i października sfinalizowano pozyskanie Luki Zahovicia, który miał rozwiązać problem. Minęły jednak dwa miesiące i na razie możemy z całą pewnością stwierdzić, że problem pozostał. Trudno […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Tysiąc Abramowicza. Najważniejsze wydarzenia ery Rosjanina w Chelsea

Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 17 lat. Jednakże bardziej imponująca jest inna liczba. Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 1000 spotkań. Jubileuszowym było starcie z Tottenhamem. Niezłe, lecz przez te wszystkie dni meczowe działo się na Stamford Bridge zdecydowanie więcej niż 0:0 ze Spurs. Kursy na Sevilla – Chelsea w TotalBet: Sevilla 3.00 – […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Ciro strzela, United wygrywa. Co wy na to? | TYPY NA LIGE MISTRZÓW

Wczorajsze żniwa były udane – trafiliśmy dwa typy, więc idziemy za ciosem. Co słychać w środę w Lidze Mistrzów? Najciekawiej zapowiadają się mecze Borussii Dortmund z Lazio oraz Manchesteru United z PSG. Sporo emocji będzie także w spotkaniu Sevilli z Chelsea, Sprawdźcie, co warto obstawić! Borussia Dortmund – Lazio Rzym Ostatnie mecze Borussii: PWWPW Poprzednie […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Milczenie delegatów i klubów, czyli kulisy zjazdu PZPN i wyborczej gry Bońka

Co dziś słychać w prasie? Najciekawszy wydaje się… felieton, który odsłania kulisy zdalnego zjazdu PZPN. O tym, dlaczego przedłużona kadencja jest na rękę Zbigniewowi Bońkowi, kto milczał i dlaczego niezależny rewident nie jest niezależny pisze Antoni Bugajski. – W milczeniu lojalnych delegatów, dających w istocie ekipie Bońka zielone światło we wszystkich decyzjach, nie było zdroworozsądkowej […]
02.12.2020
Weszło FM
02.12.2020

Środa w Weszło FM – TSW, Estadio Weszło, Dwaj Zgryźliwi Tetrycy i mecze!

Środę na antenie Weszło FM rozpoczniemy tradycyjnie już o godzinie 7:00. W „Dwójce bez sternika” przywitają Was Monika Wądołowska i Michał Łopaciński, a ich rozmowy zdominują mecze Ligi Mistrzów. Gośćmi audycji będą m.in. Rafał Nahorny, Radosław Chmiel i Kamil Rogólski. Nie zabraknie również tematu meczów koszykarskiej reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw Europy. Bądźcie z nami! […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Debiutant ratuje Liverpool, Ajax pod ścianą

Liga Mistrzów, Anfield, Liverpool. Niby wszystko się zgadza, ot, Salah i Mane obecni, Robertson gotowy w blokach startowych, Henderson wyprowadza zespół na murawę. Jest kim straszyć, niejeden rywal myślałby w tej chwili o defensywce, ale nie Ajax. Nie, Ajax nie dał się oszukać, wiedział, że z pierwszego garnituru Anglików została co najwyżej górna część garderoby. […]
02.12.2020