post Przemysław Michalak

Opublikowane 10.03.2020 15:00 przez

Przemysław Michalak

Przez moment wydawało się, że Tymoteusz Klupś będzie kolejnym juniorem Lecha Poznań, który przebojem wedrze się do Ekstraklasy. Na razie jednak do tego nie doszło, mimo że 18 lutego minęły dwa lata od jego debiutu w polskiej elicie. Dziś 20-letni skrzydłowy ma nadzieję, że odbuduje się na wypożyczeniu w Piaście Gliwice i osiągnie z nim sukces (może nawet mistrzostwo!), a potem wróci silniejszy na Bułgarską i zacznie tam grać pierwsze skrzypce. W cyklu „Patrzymy w przyszłość”, który tworzymy razem z PKO Bankiem Polskim możecie poznać historię chłopaka, który był skazany na Lecha, a dzięki ojcu stał się bardzo odporny na krytykę. 

2 kwietnia 2018 roku, wyjazdowy mecz z Wisłą Kraków. Tymoteusz Klupś kilka tygodni wcześniej świętował osiemnaste urodziny. W Ekstraklasie dotychczas zaliczył dwa epizodziki w samych końcówkach, ale tym razem zagrał od początku i wytrwał na boisku prawie do samego końca, został zmieniony w doliczonym czasie. Dał radę. Lech wygrał 3:1, a młokos miał duży udział przy trzeciej bramce Christiana Gytkjaera. Na skrzydle zabrał piłkę Petarowi Brlekowi, potem minął też Macieja Sadloka, przez którego był faulowany. Sędzia puścił grę, Radosław Majewski znalazł w polu karnym Gytkjaera i Duńczyk ustalił wynik.

Klupś zebrał wiele zasłużonych pochwał. – Mecz z Wisłą? Fajna chwila, pozytywne doświadczenie. Miło się wraca do tego momentu. Było głośno na mój temat, ale później stopniowo opadałem i już rzadko nawiązywałem do tamtego występu. Pojawiły się spekulacje odnośnie mojej przyszłości, co ze mną będzie, ale ja wierzę, że będzie dobrze. Patrzę na wszystko pozytywnie i chcę znów pokazać swoją wartość – mówi nam sam zainteresowany.

Pójścia za ciosem nie było. Klupś w ubiegłym sezonie zaczął grać więcej, ale w zasadzie wyszło mu tylko wyjazdowe spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec, w którym zdobył bramkę i zaliczył asystę. Jakikolwiek ofensywny konkret miał jeszcze potem przeciwko Pogoni Szczecin (asysta).

Dlaczego tak się to potoczyło? Wychowanek „Kolejorza” zwraca uwagę przede wszystkim na swoje liczne perypetie zdrowotne. – Te problemy bardzo utrudniły mi sprawę i w tym sezonie, i w poprzednim. Trudno jest złapać rytm, gdy co chwila wypadasz z treningów i potem zaczynasz od nowa. Rodzaje kontuzji? W Piaście miałem niedawno zapalenie ścięgna Achillesa, już drugi raz mi się to zdarzyło. To w pewnym sensie pochodna kontuzji z początku sezonu, gdy zerwałem więzadło w kostce. Wcześniej dopadały mnie różne mięśniowe urazy. Liczę, że to wszystko już za mną, teraz jestem zdrowy. Podczas leczenia wiele się dowiedziałem o swoim ciele, wiedza w pewnych tematach wzrosła. Zakładam, że jeśli w przyszłości cały czas będę sumiennie pracował indywidualnie, kontuzje nie powrócą – tłumaczy.

I rozwija wątek: – Jeżeli dziś chcesz się liczyć na naprawdę wysokim poziomie, ponad polską ligę, musisz dużo pracować samemu. Miałem tutaj rezerwy. Spora część moich wcześniejszych kontuzji była spowodowana złym ustawieniem ciała. W poprzednim sezonie pojechałem do niemieckiej kliniki i tam się okazało, że miałem nieprawidłowo ustawioną miednicę – jedna strona wyżej, druga niżej. Przez to pojawiało się więcej problemów z lewą nogą, ale nastawili mi to. Do tego jak byłem mały, mocno się garbiłem, nawet babcia zwracała na to uwagę. Rodzice pokazywali mi zdjęcia z pierwszych lat, gdy moje nogi przypominały wręcz półkole. Z czasem kłopot tutaj sam się rozwiązał, natomiast trzeba było coś zrobić z postawą. Samo pamiętanie o wyprostowaniu to za mało, bo zawsze się zagapisz. Najwięcej zależy od regularnych ćwiczeń, w Poznaniu pracowałem z osteopatą. Trzymam się zaleceń i, odpukać, kontuzje mięśniowe już się nie przytrafiają. Na urazy mechaniczne niestety najczęściej nie mam wpływu.

Najtrudniejszym przeżyciem dla Klupsia było jednak zmaganie się z mononukleozą jeszcze w czasach pobytu w akademiku we Wronkach. Przez chwilę istniało nawet ryzyko, że będzie musiał porzucić marzenia o profesjonalnej karierze. Mononukleoza to choroba zakaźna przypominająca w objawach grypę, czynnikiem chorobotwórczym jest jeden z wirusów opryszczki. Wirusa tego mają prawie wszyscy i rzadko się ujawnia, ale czasami daje o sobie znać. Tak było w przypadku Klupsia, który długo leżał osłabiony w łóżku. On sam niechętnie wraca do tamtego okresu. – Straciłem przez to rok. Bardzo trudny czas dla mnie i mojej rodziny, ale przeszedłem przez to. Choroba jak każda inna, dziś jestem na nią uodporniony i wiem, że do powtórki na pewno nie dojdzie – mówi, podkreślając, że po przebyciu mononukleozy nie ma już ryzyka powtórnego zachorowania.

I dodaje: – Mam poczucie, że gdyby nie te wszystkie zdrowotne przeboje, byłbym dziś w zdecydowanie innym miejscu. Doszły tu jeszcze inne sprawy, o których nie chciałbym mówić, niech każdy ma swoją tajemnicę. Grunt, że mogę się cieszyć z tego, gdzie jestem teraz. Widocznie tak miało się potoczyć moje życie.

Klupś najwięcej w Ekstraklasie zaczął grać pod koniec zeszłego sezonu. Dariusz Żuraw mocniej mu zaufał. Chłopak w dziesięciu ostatnich kolejkach rozegrał dziewięć meczów, z czego sześć w wyjściowym składzie. Poprzestał jednak na asyście z Pogonią, brakowało błysku w jego poczynaniach. – Tamta wiosna była ciężkim czasem dla całego Lecha i to też odbijało się na mnie. Pojawiła się zmasowana krytyka, kibice zaczęli tracić cierpliwość. Do tego doszła ta afera z ujawnieniem nazwisk przeznaczonych do odejścia. Nie było to wszystko spójne w otoczce wokół klubu, a my graliśmy jedynie o wejście do pierwszej ósemki. Trudny okres, ale tak czy siak powinienem wycisnąć więcej, dołożyć jakieś konkrety z przodu – przyznaje.

W juniorach niektórzy stawiali go nawet ponad Kamilem Jóźwiakiem. Dziś obaj są w innych miejscach i można zacząć się zastanawiać, czy w przypadku 20-latka chodzi wyłącznie o kontuzje, czy też jest mu po prostu trudniej okrzepnąć w dorosłym futbolu niż kilku innym zawodnikom. Klupś nie ukrywa, że może w tym coś być. – Było o mnie bardzo głośno w czasach akademii Lecha, CLJ czy juniorskich reprezentacji. Nie przechwalam się, tak po prostu wyglądały fakty. Wyróżniałem się i miałem tego świadomość, dobrze się z tym czułem. Przejście z juniora do seniora to już jednak zupełnie inna praca, wymagania i mentalność. Jeśli nieukształtowany zawodnik wcześnie zaczyna granie z dorosłymi, nieraz trudno mu okrzepnąć. Przejście na seniorskie obciążenia często oznacza liczne urazy. Wygląda na to, że ja potrzebuję nieco więcej czasu, ale podtrzymuję, że przede wszystkim wyhamowały mnie kontuzje niż mentalność. Zakładam jednak, że frycowe już zapłaciłem – podsumowuje.

Przez urazy jesienią rozegrał raptem trzy ligowe mecze. Teraz otwiera nowy rozdział w zespole aktualnego mistrza Polski, do którego zimą został wypożyczony. – Odejście na wypożyczenie było moją decyzją. Nie tylko klub uważał to za dobre rozwiązanie, można powiedzieć, że nasze myśli się tu zbiegły. Czułem, że muszę zmienić otoczenie. Od samego początku jestem związany z Lechem, wiele mu zawdzięczam, ale czasami człowiek potrzebuje nowych bodźców. W szatni Piasta nikogo nie znałem osobiście, wszedłem na zupełnie nieznany teren. Wydaje mi się jednak, że jestem już zaaklimatyzowany, mijają dwa miesiące od mojego przyjścia. Sąsiadem na klatce jest Tomek Jodłowiec, przejąłem po nim wcześniejsze mieszkanie, ale dobry kontakt mam ze wszystkimi, z każdym staram się rozmawiać. Szatnia fajnie mnie przyjęła. Z niecierpliwością czekam na powrót na boisko. W Piaście głód gry mam jeszcze większy, bo chcę się pokazać przed nową publicznością. Fizycznie jestem gotowy do gry, teraz już wszystko zależy od trenera. Szukam dobrej rundy, w której wreszcie nie będą mi dokuczać kontuzje – mówi Klupś, który po powrocie do pełni sił siedział już na ławce z Arką i Legią.

Debiut wydaje się kwestią najbliższej przyszłości, zwłaszcza że młody lechita w formie to dla Waldemara Fornalika większe pole manewru w temacie młodzieżowca. Wtedy Sebastian Milewski mógłby wrócić do środka pola, choć i tak w roli bocznego pomocnika zaczyna sobie radzić lepiej niż na początku. Mimo wszystko nie mówimy jednak o wariancie optymalnym. – Przepis o młodzieżowcu na pewno pomaga chłopakom, którzy teraz wchodzą do Ekstraklasy. Trenerom wręcz przeciwnie, widać, że niektóre kluby mają duże problemy z dostosowaniem się. Cieszę się, że zaczynałem występować w czasach, gdy taka podpórka nie była mi potrzebna i na wszystko zasłużyłem sobie ciężką pracą – puentuje Klupś.

Potwierdza, że przed przeprowadzką do Gliwic konsultował się głównie z Pawłem Tomczykiem, który rok temu wiosną również przebywał w Piaście na wypożyczeniu. I choć grał mało, dawał konkrety, dlatego może czuć się pełnoprawnym mistrzem Polski. – Paweł trafił do Piasta w sezonie mistrzowskim i po cichu liczę, że może ten będzie taki sam, a ja się do tego jakoś przyczynię. Lech jest teraz rozpędzony, życzę chłopakom powodzenia, ale jestem dziś w Gliwicach i to tutaj chcę jak najlepiej wykonywać swoją robotę – snuje dość odważne plany.

Podobnie jak wielu jego poprzedników musiał poradzić sobie z kiepskim pierwszym wrażeniem, jakie wywołują na przyjezdnych Gliwice. Uros Korun w rozmowie z nami niedawno stwierdził wręcz, że gdy pierwszy raz zobaczył to miasto, przeszła mu myśl, że lepiej będzie wrócić do domu. Klupś aż tak radykalnych odczuć nie miał. – Przed przyjściem do Piasta miałem w głowie, że Gliwice to miejsce, gdzie nic się nie dzieje, cisza i spokój. Przyjeżdżając tu z Lechem wjeżdżaliśmy od tyłu, omijaliśmy centrum miasta, stąd takie wrażenie. Na badania przyjechałem jednak pociągiem, a dworzec jest umiejscowiony w środku miasta. Jadąc do klubu od raz zobaczyłem rynek, sporo życia i byłem pozytywnie zaskoczony. Wiadomo, nie ma czego porównywać z Poznaniem, ale dotychczas myślałem, że jest znacznie gorzej – potwierdza.

Stając się podopiecznym Waldemara Fornalika doświadcza zupełnie innego sposobu trenowania. Jest jednak przekonany, że tylko na tym zyska. Drużyny byłego selekcjonera zawsze słynęły z dobrego przygotowania fizycznego. – Treningi w Piaście to dla mnie nowość. Podczas pierwszego obozu chodziliśmy na salę gimnastyczną. Z ćwiczeniami, które tam wykonywaliśmy, po raz ostatni miałem do czynienia w podstawówce – stanie na rękach, skok przez kozła, przewroty i tak dalej. Ale takie rzeczy też są potrzebne, można utrzymać ogólną sprawność. To inna szkoła niż w Lechu, ale również na plus.

Największy wpływ na Tymoteusza Klupsia zawsze miał jego ojciec, będący zaangażowanym kibicem Lecha. Wychowywał się zresztą na Łazarzu, czyli na tym samym osiedlu, na którym dorastał Robert Gumny (ich ojcowie się znają). – Tata-kibol to chyba za dużo powiedziane, ale byłem skazany na Lecha. Cała moja rodzina jest z Poznania, od małego chodziłem na „Kolejorza”. Za małego czekało się na derby z Wartą w lidze wielkopolskiej. Normalnie jeździliśmy po wioskach, graliśmy na chodzonego, a i tak wygrywaliśmy po 15:0. Żadna rywalizacja. A w tym jednym meczu zawsze coś się działo, musieliśmy się spinać, był dodatkowy smaczek. Prawda jest taka, że ci co grali w Warcie, chcieli grać w Lechu, dlatego wychodzili na nas mocno nabuzowani. Mnie zawsze ciągnęło do Lecha i cieszę się, że się udało – komentuje zawodnik.

Tymoteusz Klupś w meczu reprezentacji Polski U-15 (2015 rok).

Pół żartem, pół serio przekonuje on, że twarde prowadzenie pomaga mu dziś w dorosłej karierze. – Tata to mój pierwszy krytyk. Nawet gdy maturę zdałem ponad średnią – a nie lubiłem się uczyć, rzadko się spinałem – niezbyt mnie pochwalił (śmiech). Teraz może trochę się to zmieniło, ale nigdy nie lubił mnie zbytnio komplementować. Uważam, że jego twarde podejście mi pomogło. Takie zagłaskiwanie i nieustanne klepanie po plecach, że wszystko jest dobrze – zamiast wskazywania błędów – może zaszkodzić. Wiadomo, że tata nie jest trenerem czy analitykiem, nie udziela mi porad taktycznych. Jest prostym kibicem, który widzi proste rzeczy i je przekazuje. Najpierw skrytykuje, później ewentualnie pochwali (śmiech) – mówi z przymrużeniem oka.

I dodaje: – Tatę-krytyka najbardziej odczuwałem jeszcze w czasach akademii. Chodziłem do klasy sportowej w SP nr 13, gdy graliśmy te derby z Wartą. Inni rodzice chwilami już nie mogli go słuchać. Widzieli, że jestem jednym z najlepszych, a ojciec i tak wyłapywał jakieś negatywy. Nawet, gdy czułem, że zagrałem dobry mecz – zawodnik zawsze to wie – tata zgłaszał uwagi, ale nie dołowały mnie one. Najważniejsze jest twoje własne nastawienie. Dzięki tacie jestem uodporniony na krytykę ze strony kibiców czy mediów (śmiech). Oczywiście czasem powiedział coś pozytywnego, jakaś minimalna równowaga musiała być. Najbardziej jego zadowolenie odczułem po debiucie w Lechu w Ekstraklasie. Tata był bardzo dumny, podobnie jak cała moja rodzina. Drugim takim momentem był wspomniany mecz z Wisłą, pokazałem światu, że coś umiem. Tata poklepał po ramieniu, ale też od razu zaczął studzić emocje i sprowadzał na ziemię.

Pozostaje czekać na to, co chłopak pokaże na boisku i rozpocznie realizację ambitnych planów. – Marzeń jest sporo, ale myślę o małych celach. Na razie skupiam się na Piaście, a po powrocie do Lecha chciałbym już tam grać pierwsze skrzypce. Bardziej do przodu nie wybiegam, bo „człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje” – kończy.

PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyK/400mm.pl

Opublikowane 10.03.2020 15:00 przez

Przemysław Michalak

Liczba komentarzy: 1
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Polibuda
Polibuda
11 miesięcy temu

Ja właśnie studiuje w Gliwicach i to naprawdę bardzo fajne miasto. Nawet nie wiem jak może zrobić złe wrażenie.

Weszło
26.02.2021

Tiba zdjął Lecha ze stryczka

Kilka sekund brakowało, by Warta dowiozła remis w meczu derbowym. Jednej skutecznej interwencji na linii bramkowej zabrakło, by Lech znów miał niedosyt. Ale Poznań nadal jest niebiesko-biały. Kolejorza uratował Pedro Tiba, który zaliczył asystę i strzelił gola – tego na wagę zwycięstwa, zdobytego w ostatniej sekundzie meczu.  Wiecie co jest najgorszym poczuciem w grze z […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Szaleniec wraca do Europy. Jorge Sampaoli poprowadzi Arkadiusza Milika

Argentyńska myśl szkoleniowa z pewnością może uchodzić za jedną z najbardziej wyjątkowych na całym świecie. Marcelo Bielsa – indywiduum. Mauricio Pochettino – indywiduum. Diego Simeone – indywiduum. A to przecież tylko najbardziej jaskrawe przykłady. Nic więc dziwnego, że to właśnie z tego kraju pochodzi kolejny trenerski ananas – Jorge Sampaoli. Ananas, który wraca do Europy. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Raków sprawdza, jak mocne plecy ma Ivi Lopez

Pamiętacie jeszcze przebieg pierwszego meczu pomiędzy Rakowem Częstochowa a Podbeskidziem Bielsko-Biała? Górale wyszli na prowadzenie po kapitalnym strzale Tomasza Nowaka, ale ekipa Marka Papszuna zdążyła do przerwy wklepać im aż cztery gole. Trzy z nich padły po rzutach karnych. To właśnie takim popisami bielszczanie pracowali na miano najgorszej defensywy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale jeśli chcemy […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Widzew narobił sobie problemów, ale sam z nich wybrnął

Przyjemny to był piąteczek z pierwszą ligą. Momentami kuriozalny, momentami atrakcyjny, ale koniec końców – działo się sporo. Zwłaszcza w hicie kolejki, bo tak trzeba nazwać mecz Widzewa z Radomiakiem. Mieliśmy tu „kiera”, mieliśmy pechowego samobója, ale przede wszystkim mieliśmy sporo emocji, bo choć początkowo łodzianie wpakowali się w kłopoty, to potem bohatersko z nich […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Kurzawa i Kosecki, czyli kupowanie wspomnień

Ostatnim dniem okienka w poważnych ligach można się ekscytować, bo tam są naprawdę duże pieniądze i często dochodzi do hitów, ale u nas sytuacja jest inna. To znaczy są transfery, natomiast mam wrażenie, że wtedy wpada tutaj największy szrot. Jak ktoś nie ma gdzie się zahaczyć, to już wpadnie do Polski, nawet na pół roku, […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI: Czy Pyrdoł i Lewandowski wiedzą, ile goli ma Tuszyński?

W drugim odcinku nowej serii, zatytułowanej Egzamin Dojrzałości i powstałej przy współpracy z PKO Bankiem Polski, w której testujemy wiedzę ekstraklasowych młodzieżowców na temat polskiej i światowej piłki, wystąpili Mateusz Lewandowski i Piotr Pyrdoł z Wisły Płock. Zapraszamy.
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tylko u nas: epilog książki „Spalony”

W nowym wydaniu książki „Spalony” znaleźć można jeden nowy rozdział. A przynajmniej takie były obietnice – oczywiście jak to w życiu, nic z tych obietnic nie wyszło, bo… jednak będą dwa nowe rozdziały. Jeden z nich, króciutki, napisany dzisiaj i obejmujący to, co wydarzyło się już po zamknięciu książki, postanowiliśmy zamieścić już teraz. Będzie on […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Filip Szymczak: „Moja obunożność została zakodowana w Warcie Poznań”

Gdzie nauczył się tak dobrze grać obiema nogami? Czym po kilku tygodniach zaimponował mu Johansson? Kiedy zapuści brodę taką jak Michael Ishak? Czego nauczył się w Warcie Poznań? Co łączy go z Jamalem Musialą? W czym pomogły mu kontuzje? Czy myślał o wypożyczeniu? Dlaczego Lech grał tak słabo na początku tego roku? Na te pytania […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Mgnienia z życia Łukasza Trałki

Łukasz Trałka mówił u nas: –  Chętnie klikniesz w tekst, że Trałka zwolnił trenera. A w ten, że Trałka to fajny chłopak, nikt nie wejdzie. No to sprawdźmy, bo przed derbami Poznania wybraliśmy kilka mgnień z życia Łukasza Trałki, które były i są kluczowe w jego karierze, ale też pokazują go w pozytywnym świetle. Zapraszamy. […]
26.02.2021
Anglia
26.02.2021

Euro 2021 tylko w Anglii? Dlaczego nie?

Chyba trzeba powoli pożegnać się z dziwaczną wizją rozgrywania Euro w aż dwunastu krajach. Pandemia koronawirusa nie ustępuje, więc UEFA rozważa nowe rozwiązania. Chociaż póki co to tylko nieoficjalne pogłoski, pojawiła się informacja – którą podał włoski dziennikarz, Tancredi Palmeri. Możliwe jest przeniesienie całego turnieju do Anglii. Uwaga, uwaga – z kibicami na trybunach.  Oczywiście […]
26.02.2021
Inne sporty
26.02.2021

Komu złoto, kto zawiedzie? 10 rzeczy, które mogą się wydarzyć na MŚ w Oberstdorfie

Mistrzostwa świata w Oberstdorfie już ruszyły, ale to, co interesuje nas najbardziej, dopiero się wydarzy. Dziś kwalifikacje, a jutro konkurs skoczków na normalnej skoczni. To tam w pierwszej kolejności Polacy mają walczyć o medale. Ale nie tylko oni. Kandydatów do zwycięstwa jest, oczywiście, więcej. Czy więc złoto zdobędzie Kamil Stoch? A może obroni je Dawid […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Znak czasów – AC Milan kontra Manchester United w 1/8 finału Ligi Europy

Znamy pary 1/8 finału Ligi Europy. Trzeba przyznać, że niektóre dwumecze zapowiadają się naprawdę ekscytująco. Przede wszystkim ostrzymy sobie zęby na konfrontację Manchesteru United z Milanem. Dla „Czerwonych Diabłów” oraz Rossonerich sezon 2020/21 jest generalnie najlepszym od dawna, jeżeli chodzi o rezultaty osiągane w rozgrywkach ligowych. Istnieje zatem pewna szansa, że także i na europejskiej […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Inauguracja wiosny w Łodzi, derby w Poznaniu

Start wiosny w pierwszej lidze i derby Poznania w Ekstraklasie? Przecież to plan na idealną randkę. Pierwsze danie i deser z bitą śmietaną i wisienką. Przed nami konkretny piątek dla fanów polskiej piłki, więc warto rzucić okiem na kilka typów, które serwujemy wam na dziś. Można zarobić, można się dobrze bawić, więc najlepiej połączyć obydwie […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PowerPlay. Jóźwiak nad kreską i pierwszoligowe boje!

33% skuteczności, ale za to po dość wysokich, przekraczających 2,20 kursach. Taki dorobek nas jednak nie zadowala, więc tym chętniej ruszamy z kolejnym odcinkiem naszego PowerPlaya. Dzisiaj zaglądamy m.in. do Kamila Jóźwiaka, który razem ze swoim Derby już na dobre wymiksował się z walki w strefie spadkowej i do Łodzi, gdzie ŁKS po kapitalnej serii […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Łukasz Sierpinia – największy przegrany metamorfozy Podbeskidzia

Podbeskidzie Bielsko-Biała w czterech wiosennych meczach zdobyło osiem punktów, czyli raptem o jeden mniej niż przez całą jesień. To chyba największa metamorfoza ostatnich tygodni w Ekstraklasie, a skoro tak, siłą rzeczy są też jej ofiary. Tydzień temu pisaliśmy, że nowi zawodnicy już sporo dają „Góralom”, teraz warto wspomnieć o tym, który przy obecnym układzie traci […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Hoffenheim i Bayer kontynuują passę niemieckich sukcesów w Lidze Europy

Największy przegryw tego sezonu w Lidze Europy? Niekoniecznie Leicester City, który dostał w trąbę od Czechów. Nawet nie PSV Eindhoven, które przegrało awans na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem. Otóż najbardziej ciała dało Hoffenheim. Historia tego, w jaki sposób niemiecka drużyna pożegnała się z rozgrywkami to materiał na sequel przygód Adasia Miauczyńskiego. Naprawdę, rzadko zdarza […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PRASA. Tworek: Zwracam uwagę na to, by zespół był jedną rodziną

– Na tym polega piękno sportu, że nie faworyci, kluby z wysokim budżetem, nie te, które mają gwiazdy, ale zespół, który jest kolektywem i ma ducha walki, odnosi zwycięstwa. Ogromną uwagę zwracam na team spirit, żeby być jedną rodziną. To daje nam dodatkowe procenty szans. Kiedyś Dania z biletem od losu wygrała Euro – mówi […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Jaki będzie dzisiaj Poznań? Zielony, niebieski, a może czerwony?

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że różne grupy kibicowskie w Polsce lubią dowalić do pieca. Zrobić jakąś głupotę, przekroczyć granicę dobrego smaku. Rozumiemy, że małe wojenki są dla fanów po dwóch stronach barykady chlebem powszednim, ale kilku chłopa w Poznaniu trochę się zagalopowało. Derby derbami, będzie ciekawie, bo obie ekipy żyją w tabeli niemal po sąsiedzku. […]
26.02.2021