post Jan Mazurek

Opublikowane 18.02.2020 15:42 przez

Jan Mazurek

„To jest sekunda, chwila, moment, mgnienie oka, może się wydarzyć wszystko. W drodze do pracy, do domu, do śmietnika. Tragedia może zdarzyć zawsze i wszędzie”

„Ludzie są nieświadomi. Czas płynnie tak szybko, gonitwa za pieniędzmi, za sukcesem, za karierą” 

„Wiem, że do końca mojego życia będą pojawiać się myśli samobójcze, ale nigdy tego nie zrobię. Nigdy”

„Nadziei nie stracę nigdy”

Cztery lata temu życie Rafała Kośca runęło. Był piłkarzem II-ligowej Polonii Warszawa. Po meczu z Ursusem wrócił do domu, ale zorientował się, że zapomniał wziąć czegoś z samochodu i postanowił zbiec na dół. Schodami. Spieszył się, przewrócił się i stracił przytomność. Kiedy się obudził, nie czuł nic. Zaczął się koszmar. Złamanie kręgosłupa. Walka o życie. Ciągły ból. Zagrożenie nieodzyskania zdrowia już nigdy. Ale on się nie podał. Walczy o swoje, a zarazem chce pomagać innym i zakłada fundację Doliczony Czas, która pomagać będzie potrzebującym sportowcom i ich rodzinom. Zapraszamy.

***

Otworzyłem własną fundację. Chcę pomagać innym. Muszę poczynić jeszcze parę kroków, żeby ona na dobre odpaliła. W zarządzie mojej fundacji będzie Krzysztof Stanowski, w radzie Michał Pol, Edward Klejndist i Jacek Magiera. Już mamy komisję lekarzy, którzy będą odpowiedzialni za akceptowanie dokumentacji medycznej naszych przyszłych podopiecznych. Nieprzypadkowo mówię, że przyszłych, bo znajdujemy się na etapie pozyskiwania sponsorów dla naszego przedsięwzięcia. Zależy nam na stabilnym fundamencie finansowym, który umożliwi nam sprawne działanie i nie wykolejenie się na pierwszym zakręcie.

Komu będzie pomagać fundacja?

Wstępnych kandydatów na podopiecznych już mamy. Jest to pan Ryszard Szurkowski, jest to Paweł Matłacz z Mińska, były bramkarz, który uległ wypadkowy kręgosłupa, są to dzieci Kuby Kowalskiego, chorujące na mukowiscydozę, jest to były siatkarz po nowotworze, który przeszedł operacji amputacji ręki. Niedawno, na dniach w tym tygodniu, pojawiła się nowa osoba, dostałem smutną wiadomość, opisującą historię młodego kandydata na piłkarza, dzieciaka, który zachorował na nowotwór złośliwy. Guz mózgu. I jemu też będziemy chcieli pomóc, ale to późniejszy temat, bo chcę najpierw spotkać się z jego rodzicami i dowiedzieć się na jakim etapie to wszystko stoi.

Twoja rola w fundacji będzie bardzo istotna. 

Nie da się ukryć. Teraz jestem na etapie budowania fundamentu. Niewiele osób jeszcze o fundacji słyszało, chcemy ją dopiero uwiarygadniać, jesteśmy zarejestrowani od stycznia tego roku. Na ten pomysł wpadłem w lecie 2019, pojechałem do Krzyśka Stanowskiego, uzgodniłem z nim to wszystko, od razu, kiedy wszystko usłyszał, podłapał to, przyjął, zgodził się mi pomóc. Mam opiekę prawną, głównie od spraw medycznych, pomagają mi dwie bardzo znane prawniczki – Lazer i Hudziak. Trochę mi to czasu zajęło, żeby to wszystko zbudować – opieka prawna, lekarze, zarząd, rada, która będzie się powiększać, w międzyczasie poszukiwanie sponsorów, z tego trzech mamy już dogadanych.

Jaki jest główny cel fundacji?

Fundacja jest przeznaczona typowo dla sportowców. Chcemy wspomagać sportwców, takich jak ja, po chorobach, po przejściach, z problemami zdrowotnymi. Takim przypadkiem jest przykładowo Paweł Kryszałowicz, ale też Kuba Kowalski, który ma chore dzieci na mukowiscydozę, generalnie zamierzamy być pomocni przy szerokim spektrum problemów ze zdrowiem.

Jak się będzie nazywać fundacja?

Fundacja Doliczony Czas. Jeszcze nie ma w nazwie mojego nazwiska, ale chciałbym, żeby z czasem ono doszło. Żeby była to Fundacja Doliczony Czas Rafała Kośca. Najważniejsza nazwa już jest. Idealnie wpisuje się w klimat sportu i walki o swoje.

Co jest najważniejsze w tej idei? Po prawie czterech latach od wypadku w końcu znalazłeś pomysł na nadanie sensu temu wszystkiemu? Miałeś prawo, żeby poczuć, że los potraktował cię niesprawiedliwie.

Na pewno. Przez długi czas nie mogłem się z tym pogodzić. Szukałem odskoczni. Ludzie po wypadkach bardzo się zmieniają. Pewnie nie wszyscy, bo na pewno są tacy, którzy się zamykają w sobie, obrażają na cały świat, ale ja taki nie jestem. Staram się uśmiechać, doceniam to, co mam i ile udało mi się osiągnąć. Niektórzy nie wierzą, że byłem w tak tragicznym stanie, a jednak jakoś daję radę funkcjonować – raz lepiej, raz gorzej, ale jestem samodzielny. Potrafię sobie poradzić, a jeszcze chcę pomagać innym. Nic nie daje takiej radości, jak niesienie pomocy i satysfakcja przy otwieraniu się na problem drugiego człowieka.

Rozmawiałeś z nami trzy lata temu. Bardzo cierpiałeś. Mówiłeś, że odczuwasz coś w rodzaju palenia, czyli takiego ciągłego, chronicznego bólu, którego nie da się przewalczyć. Brałeś silne środki przeciwbólowe, żeby w ogóle egzystować. Coś się zmieniło od tego czasu?

Nic się nie zmieniło. Dalej jestem na silnych lekach. Bez nich nie mógłbym funkcjonować. Operacja w Stanach Zjednoczonych, założenie neurostymulatora rdzeniowego, miałaby mi w tym pomóc.

Dalej masz problemy ze snem?

Bez środków nasennych – nie ma szans na zaśnięcie.

Twój stan może zmienić operacja.

Ona daje cień szansy na życie w mniejszym bólu. Czy tego bólu nie będzie w ogóle czy będzie go mniej? Nie wiadomo, mam nadzieję, że tak, ale istnieje też prawdopodobieństwo, że nie zmieni się nic. Ale mam nadzieję, że zadziała.

Jak dużo nauczyły cię ostatnie cztery lata?

Bardzo dużo. Przede wszystkim cierpliwości, wyrozumiałości, szacunku do życia. Inaczej patrzę na świat, inaczej postrzegam rzeczywistość, inaczej postrzegam ludzi, inaczej postrzegam pewne sytuacje. Wszystko mi się zmieniło. Cała optyka mojego życia. Inne wartości, inne zasady, nie patrzę już na to wszystko tak, jak kiedyś. Dawne problemy zostały zastąpione przez nowe. To normalne przy utracie zdrowia. Też nie jest jednak tak, że nie mam gorszych momentów, że się w tym wszystkim nie gubię. Mam chwile załamania, słabsze dni, ból bywa większy, nie czuję się dobrze, od trzech lat moje zdrowie się nie poprawiło.

sad-1-590x410

Dalej masz takie momenty, że pojawiają się myśli samobójcze?

Myśli mam, ale nie chęci. Ciężko to jest rozgraniczyć. Z tyłu głowy ta myśl będzie zawsze, kiedy nie masz radości życia, kiedy nie jesteś szczęśliwy, kiedy czegoś ci brakuje, to zawsze gdzieś tam będzie, nie będzie się dało od tego uciec. Nie da się być w pełni szczęśliwym, jeśli nie jesteś zdrowym człowiekiem. Życie bez bólu to nieprawdopodobny komfort. Ja nie mam zdrowia, nie mogę być w szczęśliwy, wiem, że będą pojawiać się myśli samobójcze, ale nigdy tego nie zrobię. Nigdy.

Ludzie zdrowi nie doceniają zdrowia, bo zawsze, odkąd pamiętają, ono jest dla nich stanem codziennym. 

Ludzie są nieświadomi. Najbardziej to widać w Warszawie. Czas płynnie tak szybko, gonitwa za pieniędzmi, za sukcesem, za karierą. Ludzie nie zatrzymują się nawet na chwilę, żeby zastanowić się nad tym, co mają, bo w kółko pojawiają się przed nimi nowe wyzwania. Radziłbym czasami przystanąć i spojrzeć, jak wiele się ma wokół siebie, jak wiele cennych rzeczy się nie zauważa. Kiedy słyszę, że ktoś od trzech lat zapomina, żeby odpocząć i pojechać na wakacje, choć ma na to pieniądze, to wiem, że tak nie może być. Trzeba wiedzieć, kiedy coś sobie odpuścić, kiedy można odpocząć, a kiedy jest czas na ciężką pracę. W życiu nie zawsze trzeba biec do przodu. Może czasami warto spojrzeć w prawo, w lewo, w tył, zastanowić się, pocieszyć się tym, że się jest.

Powiedziałeś kiedyś, że niezależnie od tego, jak człowiek nie byłby empatyczny i otwarty na drugiego człowieka, nie będzie w stanie zrozumieć cudzej niepełnosprawności. 

Nie ma takiej możliwości. Nie ma na to szans. Nawet chyba lepiej się nad tym nie zastanawiać, bo to niczemu nie służy. Żeby to zrozumieć, trzeba to po prostu przeżyć, a ja nikomu, absolutnie nikomu – odpukać, nie daj Boże – nie życzę, żeby takie coś komuś się przydarzyło. A nikt nie jest bezpieczny. To jest sekunda, chwila, moment, mgnienie oka, może się wydarzyć wszystko. W drodze do pracy, do domu, do śmietnika. Tragedia może zdarzyć zawsze i wszędzie.

Zwykłe zejście po schodach, bo zapomniało się czegoś w samochodzie, jak w twoim wypadku…

Człowiek po schodach schodzi codziennie. Po kilka razy. Zwykła jazda samochodem, inne codzienne sytuacje. Niby się tak mówi, że trzeba uważać, że trzeba się pilnować, ale kto na to patrzy? Gubi rutyna.

Wraca do ciebie ten dzień czasami?

Czasami, ale raczej rzadko, coraz rzadziej. Na pewno w gorsze dni czasami pojawiają się te obrazki, jakieś wspomnienia, jakieś retrospekcje, ale im więcej mam do roboty, tym bardziej mogę o tym zapomnieć. Teraz zająłem się fundacją, mam co robić i staram się o tym nie myśleć. Wiadomo jednak, że ten ból jest, w głowie siedzi i będzie tam siedzieć do końca życia. Ból przypomina mi, że zdrowy nie jestem.

Najgorszy okres życia to te kilka pierwszych dni w szpitalu, kiedy uświadamiałeś sobie, że straciłeś bardzo dużo.

Pierwsze dni po wyjściu też miałem ciężko, ale tak, w szpitalu było strasznie. Najgorsza jest świadomość, że nic nie możesz zrobić. Ta bezradność, bezbronność i bezsilność. Kiedy leżałem na OIOM-ie, sparaliżowany od szyi w dół, nie mogąc jeść i przełykać, bo miałem rozciętą szyję, wtedy… wtedy był najgorszy czas. Byłem uzależniony od osób trzecich. Całkowicie.

Niewiedza jest najgorsza.

Dwa razy dziennie przychodził chirurg. Wizytacja. Robił obchód.

Możesz ruszać palcami?

Nie.

Będę chodził?

Nie wiem.

Oni nie do końca chcieli dawać mi jakiekolwiek nadzieje, bo teraz wiem, że są dwa rodzaje operacji – ratująca życie i ratująca zdrowie. Ja miałem ratującą życie. Taki był ucisk na przeponę, że już miałem problemy z oddychaniem. Miałem szczęście, że przeżyłem.

Uważasz, że jest ktokolwiek, kto jest wystarczająco silny, żeby to przetrwać?

Sam jestem w szoku, że udało mi się do dźwignąć. Osiągnąłem taki dół psychiczny, stałem się takim śmieciem we własnej samoocenie, tak upadłem psychicznie, tak sięgnąłem dna we własnych oczach, tak bardzo nie chciałem już żyć, tak bardzo nie widziałem sensu tego wszystkiego, że nie sądziłem, że powstanę. Z pełnosprawnego człowieka, sportowca w jeden dzień stałem się inwalidą, zawalił mi się cały świat. Nie mogłem się kompletnie ruszać. To trudne. Sam nie wiem, w którym momencie zacząłem walczyć. To wynika z charakteru, z tego, co się przeżyło w dzieciństwie. Tak się domyślam. Albo zaczynasz walczyć i tak ci zostaje do końca życia, albo się poddajesz i tak to koniec, już nigdy nie podejmiesz rękawic.

Kiedy zacząłeś walczyć?

Nie było takiego jednego momentu. Po prostu zacząłem walczyć.

Odwiedzało cię sporo osób. Ciężko było rozmawiać?

Bardzo ciężko mi się gadało. Widać było po tych wszystkich ludziach, że im przykro, że im smutno, że cię żałują, a to nie pomagało.

W oczach znajomych z dawnych czasów widzi się, jak dużo się zmieniło, prawda?

Ich smutek umacniał mnie w myśli, że jest źle i jest słabo. Pojawiały się myśli samobójcze. To nie ich wina. Ciężko jest ukryć żal, kiedy idzie się do bliskiej osoby, która miała wypadek, której życie legło w gruzach i udawać wesołość. Na OIOM-ie nie ma miejsca na uśmiech, choć pewnie wolałbym, żeby ludzie się uśmiechali, choć samemu mi do żartów było daleko.

Masz nieprawdopodobną łatwość do opowiadania o trudnych sprawach. 

Przyszło mi to po wypadku. Nie ma dla mnie tematów tabu. Nie ma dla mnie tematów ciężkich, nieprzyjemnych, niewygodnych. Powinno się rozmawiać o wszystkim. Rozmowa zawsze pomaga. Jestem w stanie pomóc innym, inni są w stanie mi pomóc. Może ktoś miał lub będzie miał podobny przypadek do mnie, choć już cztery lata o tym opowiadam i jeszcze nie spotkałem się z sytuacją, żeby komuś przydarzyło się coś podobnego, i dam komuś siłę. Wiem, że wielu osobom, przy innych problemach, pomogłem. Czasami mi dziękują, czasami przekazują wyrazy wsparcia i to wszystko jest bardzo miłe. Czasami ktoś mnie pyta, czy nie czuje dyskomfortu z własną chorobą? Nie, czemu, dlaczego miałbym czuć? To jest choroba, uraz, problem, trzeba z tym żyć, nie będę się tego wstydził.

Wspomniałeś kiedyś, że bardzo pomogło ci to, że miałeś dla kogo żyć. Że miałeś partnerkę, rodziców, przyjaciół, zwierzaka.

To prawda, obrałem taki kierunek, że zacząłem żyć dla bliskich. Dla mamy, dla narzeczonej, choć teraz już jestem sam, tak się życie potoczyło. Aktualnie żyje dla bliskich. Tych, którzy są. Czasem życie przynosi różne scenariusze i trzeba je zaakceptować. Miałem przyjaciół, którzy dziś już nie są moimi przyjaciółmi, byli interesowni, zawiodłem się na nich. Dużo ludzi ma swój interes w naciąganiu innych ludzi. Chcieli mnie wykorzystać, niektórym się to udało, bo najłatwiej naciągnąć jest niepełnosprawną albo chorą osobę. My, kiedy da się nam choć cień nadziei, jesteśmy w stanie komuś oddać cały świat. I można się na tym przejechać.

Wszyscy lekarze byli pomocni?

Nie mam do lekarzy żalu, ale niektórzy mogliby być bardziej empatyczni. Nie będę generalizował i wrzucał wszystkich do jednego wora, byli bardzo w porządku lekarze, ale tak to już w życiu bywa, że byli też tacy, którzy nie byli warci swojego zawodu. Zachowywali się nieprzyzwoicie.

Skoro żaden człowiek nie może być wystarczająco empatyczny, żeby zrozumieć problem osoby, która straciła zdrowia, to niestety lekarz też. 

Taka jest prawda. Lekarze też nie mieli łatwo. Tłumaczenie każdemu kolejnemu lekarzowi tego, co mi dolega, pokazywanie, gdzie mnie boli, co mi jest, to była wprost katorga. Oni nie mieli zielonego pojęcia o moim problemie. I nic z tego, że naczytali się książek, że skończyli studia, że zdobyli wykształcenie, że przeszli mnóstwo szkoleń, nic, to nic nie dawało. Dla mnie to jest czarna magia. Brak czucia, brak odczuć, brak reakcji na temperaturę, na dotyk, na ból od zewnątrz. Cierpię na ból neurologiczny, zupełnie inny ból niż stan zapalny, złamanie nogi czy zerwanie więzadeł. To ból, który ciężko zrozumieć. To ból sto razy gorszy. Opowiadanie o tym, opisywanie tego, mówienie o porażonych narządów, o jelitach, o innych narządach, ciężko mi to tak wytłumaczyć lekarzom, żeby oni to zrozumieli, a i tak wiem, że oni tego nie zrozumieją. I to jest w tym wszystkim najgorsze.

Ale to jest jedyna nadzieja. 

Niby tak, a jednak w Polsce straciłem już nadzieję na pomoc, tutaj już nic mnie nie czeka w kwestii poprawy mojego zdrowia.

To wszystko kosztowało. 

W pierwszym roku lekką ręką wydałem ponad 250 tysięcy złotych. Po 350 tysiącach przestałem liczyć.

Wspomniałeś wcześniej o ludziach interesownych, ale też spotkałeś dużo ludzi dobrych, którzy pomagali.

Oczywiście! Poznałem mnóstwo ludzi po wypadku, którzy nie dość, że bardzo mi pomogli, to jeszcze kontakt mamy do dziś. W biedzie, jak to się mówi, i to jest piękne.

WARSZAWA 09.10.2016 MECZ CHARYTATYWNY DLA RAFALA KOSCA: POLONIA WARSZAWA 2000 - REPREZENTACJA ARTYSTOW POLSKICH --- CHARITY MATCH FOR RAFAL KOSIEC: POLONIA WARSAW 2000 - RAP JACEK MAGIERA RAFAL KOSIEC FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Zakładając fundację masz dużo na głowie?

Bardzo dużo. Fundacja pożera mnóstwo czasu, ale bardzo się cieszę, bo to będzie bardzo duża fundacja. Krzysiu Stanowski zna szczegóły, nie zdradzimy teraz jeszcze wszystkiego, ale wszystko powoli rozkręcamy.

Uważasz, że wsparcie finansowe jest ważniejsze od tego psychicznego czy na odwrót w podobnych przypadkach do twojego?

Jedno i drugie. Bez pieniędzy nie zdziała się nic. Można wspierać psychicznie, ale do leczenia potrzebne są pieniądze, tu nie ma co się oszukiwać nawet. Leczenie kosztuje, rehabilitacja kosztuje, leki kosztują, operacje kosztują, wyjazdy zagraniczne kosztują, konsultacje kosztują. To wszystko idzie w grube tysiące. Nic nie ma za darmo. Jedno i drugie jest tak samo ważne.

Czy w momencie, kiedy człowiek traci najważniejszy element swojego życia, czyli zdrowia, to w ogóle istnieje jeszcze coś z kategorii marzeń? 

Dla mnie powrót do zdrowia jest marzeniem.

Zresztą, i celem, i marzeniem. Można myśleć, że jeśli straciło się zdrowie, to nie można już postrzegać świata w kategorii marzeń. Dla mnie największym marzeniem jest odzyskanie zdrowia. W Polsce niejeden lekarz powiedział mi, że już nigdy zdrowy nie będę.

Raczej nie zareagowałeś uśmiechem.

Nie chcesz wiedzieć, jak zareagowałem, nie chcesz. Dostałem taką informację w Tarnowie od pani doktor. Może dobrze, że nie robiła mi nadziei, ale wracałem mocno skwaszony.

Jest jednak nadzieja, że twoje zdrowie się polepszy. I to najważniejsze.

Nadzieja jest, ale to ma być głównie uśmierzenie bólu. Są przypadki, choć pojedyncze, kiedy ludzie z podobnymi urazami wracali do zdrowia po takiej operacji, ale ja się na to nie nastawiam. Nadziei nie stracę nigdy.

Jak jest teraz dokładnie? Możesz prowadzić samochód, prawda?

Tak, z chodzeniem jest różnie, raz o kulach, raz bez, czasami utykam, zależy od czasu, momentu, bólu. Siedzenie i leżenie w określonych pozycjach. Śpię na specjalnych poduszkach, bo na normalnych nie mogę, ale to tylko plus, bo ortopedyczne poduszki są sto razy wygodniejsze niż te zwykłe.

I co, nie tracisz wiary, prawda?

Nadzieja nie umiera ostatnia, nadzieja nie umiera nigdy. W to wierzę. Zawsze gdzieś z tyłu głowy się ma, że może być dobrze, ten jeden procent szansy daje nadzieję, zawsze, zawsze, zawsze i to się nie zmienia.

ROZMAWIAŁ: JAN MAZUREK

Fot. Fotopyk/Facebook

Opublikowane 18.02.2020 15:42 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.07.2020

ŁKS to nie drużyna. ŁKS to stan umysłu

Nie uwierzycie – ŁKS Łódź wyglądał dziś jak ekstraklasowa drużyna! Nie przez siedemnaście minut, nie po tym, jak mocno przymrużyliśmy oczy. Nic z tych rzeczy. Zupełnie szczerze musimy powiedzieć, że z przyjemnością obserwowaliśmy pierwsze 45 minut w wykonaniu drużyny Wojciecha Stawowego w meczu z Wisłą Kraków. Problem polega na tym, że sędziowie mają w zwyczaju […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stal z walkowerem za mecz z rezerwami Lecha? Wyjaśniamy sprawę

1 lipca. II liga. Rezerwy Lecha Poznań podejmują Stal Stalowa Wola. Na boisku kilka znajomych nazwisk. Ze starszych – chociażby Grzegorz Wojtkowiak, Krzysztof Kiercz czy Michał Fidziukiewicz. Z młodszych – przykładowo Paweł Tomczyk. Ale przy tym, nie oszukujmy się, ten mecz nikogo w kraju nie elektryzował. Dół tabeli trzeciego poziomu rozgrywkowego, środek tygodnia, wielkiego natężenia […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stanowisko: Ile zarabiają polscy sędziowie?

Ile zarabiają polscy sędziowie? Czy to zarobki adekwatne do wykonywanej pracy i dlaczego niekoniecznie? O tym Krzysztof Stanowski w cotygodniowym „Stanowisku”. Polecamy także nasz duży tekst, który poświęcamy tej sprawie. 
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Inni grają w piłkę, my „wyciągamy wnioski”

Przypomnijcie sobie, jak wiele słyszeliście wywiadów pomeczowych trenerów i piłkarzy, w których ci przekonują, że trzeba wyciągnąć wnioski. Jestem pewien, że setki. „Wyciągamy wnioski” notorycznie, regularnie, jakby były mistrzostwa świata w „wyciąganiu wniosków”, to zajęlibyśmy drugie miejsce, by potem „wyciągać wnioski”, dlaczego nie pierwsze. Potem jak sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście „wyciągnął wnioski”, to raczej nikt. […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy polscy sędziowie zarabiają za mało? „Stawki nie rosną od lat”

W sobotnim „Stanie Futbolu” pół-żartem, pół-serio rzuciliśmy, że niespodziewanym następstwem błędu Piotra Urbana w meczu Zagłębia Sosnowiec z Odrą Opole będzie nasz tekst o podwyżkach, na które zasługują polscy sędziowie. Wtedy mówiliśmy o tym z przymrużeniem oka, ale postanowiliśmy zbadać ten temat, zapytać, jak wyglądają warunki pracy polskich arbitrów i… stwierdziliśmy, że taki tekst faktycznie […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Quiz piłkarski. Kogo jeszcze nie gościliśmy w Ekstraklasie?

Choć niełatwo w to uwierzyć, bo czasami wydaje nam się, że w Ekstraklasie wylądował już każdy możliwy wynalazek – są na mapie świata kraje, z których nasze kluby jeszcze nikogo nie ściągnęły. Nawet całkiem piłkarskie. Ciekawi jesteśmy, czy będziecie potrafili je wskazać. Oczywiście nie wszystkie, a 25 z nich. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego quizu! […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Od obrońcy sezonu do składowej beznadziejnego ŁKS-u

Różnie toczą się kariery piłkarzy po trzydziestce. Jedni starzeją się pięknie – jak Arkadiusz Malarz czy Marcin Robak, którzy dopiero na finiszu swojej kariery naprawdę rozwijają skrzydła. Inni grają bardzo długo, ale gasną powoli i trzymają przyzwoity poziom – do głowy przychodzi nam tu Arkadiusz Głowacki. W przypadku Macieja Dąbrowskiego oglądamy jednak proces nie spadku […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy FC Strefa Spadkowa utrzymałby się w lidze?

Nie żebyśmy chcieli odbierać szanse, wiemy, że piłka lubi nieprawdopodobne scenariusze. Wiemy niemniej też, że zostały cztery kolejki, a tabela jest dość nieubłagana. Widzimy w niej tąpnięcie, prawdziwą punktową przepaść między ostatnim bezpiecznym zespołem, a tymi, które zajmują pozycje spadkowe. Zadajemy sobie więc dziś pytanie: jak wyglądałby zespół złożony z graczy ze strefy spadkowej? Na […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

„Jestem dobrym trenerem. W Wiśle Płock podziękowano mi przedwcześnie”

„Po moim odejściu Wisła nie zrobiła żadnego progresu, podziękowano mi przedwcześnie”, „niektórych zawodników nazywam tłukami piłkarskimi”, „Wisła Płock nie ma swojego DNA”, „mam żal, że nie dano mi dłużej popracować w Płocku”. To pierwszy wywiad Dariusza Dźwigały na temat odejścia z Wisły Płock. Ale nie tylko, bo rozmawiamy o filozofii gry, wyszkoleniu technicznym ekstraklasowiczów, powtarzalności […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Rafał Gikiewicz: Chcę pojednać się z bratem

W piątkowej prasie sporo ciekawego. Rafał Gikiewicz mówi o konflikcie z bratem, Tomas Pekhart przedstawia swoją historię, Dominik Hładun i Jakub Łabojko komentują doniesienia transferowe na swój temat, jest sylwetka Thiago z Cracovii i kilka innych rzeczy. Zapraszamy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dawid Kownacki miał fatalny sezon, w którym będąc najdroższym piłkarzem w historii Fortuny Düsseldorf, nie […]
03.07.2020
Weszło Extra
03.07.2020

Krzysztof Zając. Prezes, który doprowadził do spadku Korony

Krzysztof Zając to jeden z najgorszych prezesów ostatnich lat w Ekstraklasie. Główny odpowiedzialny spadku i możliwego upadku Korony Kielce. Spadku, bo kielecki klub spada właśnie do pierwszej ligi. Upadku, bo z trzech lat rządów Zająca Korona może się nie otrząsnąć. Nie ma kompetencji, by prowadzić klub piłkarski. Dał się poznać jako człowiek działający na oślep, […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Pechowy wieczór Teodorczyka i Zielińskiego, czyli wtorek z Serie A

Wtorkowe mecze Serie A nie były być może majstersztykiem i najwyższą jakością serwowaną nam przez calcio w ostatnich tygodniach. Ale porażki Napoli i Romy przyniosły nam wiele odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. Niestety, jeśli chcemy w dzisiejszych spotkaniach znaleźć pozytywne wieści o naszych stranierich, to trochę się rozczarujemy. Bo o ile Zieliński i Teodorczyk wypadli nieźle, […]
03.07.2020
Hiszpania
03.07.2020

Tempo pełzające, ale do mistrzostwa już tylko cztery kroki!

Nieprawdopodobnie wymęczył dzisiaj własnych kibiców Real Madryt. Po euforii z wtorkowego wieczoru, gdy Barcelona zremisowała z Atletico Madryt, już po kwadransie dzisiejszego meczu nie pozostał nawet ślad. Masz szansę odjechać na 4 punkty odwiecznemu rywalowi, grasz u siebie z Getafe, tytuł jest już naprawdę na wyciągnięcie ręki. I co? Właściwie masz szczęście, że rywal niczego […]
03.07.2020
Weszło
02.07.2020

Operacja „bij mistrza” rozpoczęta. City zlało Liverpool na kwaśne jabłko

Chyba trochę za bardzo poświętowali piłkarze Liverpoolu przyklepanie mistrzowskiego tytułu. Można się było oczywiście spodziewać, że The Reds w dzisiejszym spotkaniu z Manchesterem City nie pojawią się na murawie zmobilizowani w stu procentach. Dla nich sezon się tak naprawdę zakończył, pozostało ewentualnie kilka rekordów do pobicia, ale to wszystko. Jednak świeżo upieczonym mistrzom Anglii zwyczajnie […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Idzie, idzie Podbeskidzie. I pewnie dojdzie, ale w Bełchatowie ledwo się ruszyło

Podbeskidzie Bielsko-Biała mogło dziś odskoczyć Warcie Poznań na pięć punktów i uczynić milowy krok w kierunku Ekstraklasy. Zamiast tego w Bełchatowie ledwo się ruszyło, rzutem na taśmę ratując remis. GKS w dość naiwny sposób stracił prowadzenie, ale i tak zespół ten kolejny raz zasłużył na pochwały. Bieda tam ciągle taka, że nawet ta przysłowiowa mysz […]
02.07.2020

Ostatni taniec polskiego Toma Cruise’a czyli Szymona Podstufki

Starzy Słowacy to marka sama w sobie, ale dzisiaj mamy dla was coś ekstra. Ten odcinek to jednocześnie pożegnanie Szymona Podstufki. Najbardziej emocjonujący moment w sporcie od czasów rozstania Michaela Jordana z Chicago Bulls. Do tego wiadomo, stały zestaw, cmentarz w Chotomowie, Apoloniusz Tajner, tęczowy Paczul. Słowem: warto!
02.07.2020
Blogi i felietony
02.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

W poniedziałek doszło do sensacyjnego wydarzenia na boiskach Ekstraklasy. Otóż sędzia z Krakowa, Tomasz Musiał, sędziował mecz drużyny z Krakowa, Cracovii. I, ku zdumieniu wszystkich, ani nie podyktował pięciu karnych dla Pasów, ani nie wyrzucił trzech Portowców w pierwszym kwadransie gry. Co więcej, choć jest synem Adama Musiała, legendy Wisły Kraków, a także byłym juniorem […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Mistrzostwo Anglii dla Liverpoolu ucieszyło mnie bardziej niż otwarcie basenów

Kiedy zaczął kibicować “The Reds”? Kto jest jego ulubionym piłkarzem Liverpoolu? Kogo widzi w roli następcy Juergena Kloppa? Którego Polaka chciałby zobaczyć w swoim ukochanym klubie? Rozmawiamy z jednym z najlepszych pływaków w historii polskiego sportu Pawłem Korzeniowskim, zapraszamy do lektury.  Spotykamy się przed 9 rano, tuż po tym jak Liverpool zdobył tytuł. Cieszymy się, […]
02.07.2020