post Avatar

Opublikowane 13.02.2020 11:02 przez

Michał Kołkowski

Ósme miejsce na zapleczu hiszpańskiej ekstraklasy w sezonie 2014/15 to jak dotychczas największy sukces Club Deportivo Mirandés, jeżeli chodzi o występy w ligowych rozgrywkach. Co innego w krajowym pucharze – tam Los Rojillos od lat pokazują pazurki. W 2012 roku udało im się dotrzeć do półfinału Copa del Rey, cztery lata później wylecieli za burtę tylko o jedną rundę wcześniej. Teraz mają natomiast okazję do sprawienia gigantycznej sensacji, jaką bez wątpienia byłoby poprawienie wcześniejszych osiągnięć. Dziś w San Sebastián zawodnicy ambitnego drugoligowca spróbują bowiem przeciwstawić się miejscowemu Realowi Sociedad i uczynić pierwszy krok w stronę samego finału Pucharu Króla. Teoretycznie są skazani na pożarcie w starciu z tak mocnym przeciwnikiem, ale ta drużyna zdążyła już naprawdę dobitnie udowodnić, że w żadnych okolicznościach nie należy jej przekreślać.

Choć przygoda Mirandés z tegoroczną edycją pucharu zaczęła się, co tu dużo gadać, bardzo niepozornie.

W pierwszej rundzie rozgrywek Los Rojillos mieli olbrzymie wręcz trudności z wyeliminowaniem trzecioligowego Coruxo FC. Dość powiedzieć, że po 90 minutach gry późniejsi półfinaliści znajdowali się w ogóle za burtą turnieju. Grające przed własną publicznością Coruxo prowadziło wówczas 4:3, awans miało właściwie w garści. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Mirandés zdołało jednak wyrównać – bramkę na wagę remisu i dogrywki zdobył z rzutu karnego Álvaro Rey, którego mogą jak przez mgłę kojarzyć kibice Arki Gdynia, bo przed paroma laty Hiszpan zanotował epizodzik w trójmiejskim klubie.

Wydawało się, że dodatkowe pół godziny rywalizacji nie przyniesie już zmiany rezultatu i do wyłonienia zwycięzcy potrzebne będą rzuty karne. Ale piłkarze Mirandés kolejny raz udowodnili, że zawsze walczą do końca. W 119. minucie meczu trafili do siatki Coruxo po raz piąty, pieczętując tym samym awans do kolejnej rundy. Złotą bramkę, jeśli można użyć takiego określenia, ustrzelił Martín Merquelanz. Piłkarz wypożyczony… z Realu Sociedad. Wspaniała batalia, świetna historia.

Trudno jednak było oczekiwać od Los Rojillos cudów, skoro tak straszliwie męczyli się z trzecioligowcem już w pierwszej serii pucharowych zmagań. Zwłaszcza, że Coruxo  kończyło mecz w osłabieniu.

Wtedy nic nie zwiastowało nadchodzących sukcesów.

Kursy na mecz Real Sociedad – Mirandes w ETOTO? Wygrana Sociedad to 1,30, remis – 5,30, zwycięstwo Mirandes – 11,00 (KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać bonus +200% od pierwszego depozytu)

Zresztą, samo Mirandés dwa poprzednie sezony też spędziło właśnie na poziomie trzecioligowym. To obecnie beniaminek Segunda División, który raczej nie włączy się w tym sezonie ani w walkę o awans do ekstraklasy, ani – cytując klasyka – w walkę o spadek. Nie ma tam zresztą ambicji sięgających najwyższej klasy rozgrywkowej. Ot, taki ligowy średniaczek. Co nie zmienia faktu, że ostatnie lata stanowią najwspanialszy okres w dziejach klubu. Los Rojillos są drużyną o historii dość długiej, sięgającej 1927 roku, lecz niekoniecznie obfitującej w wiekopomne wyczyny. W latach dziewięćdziesiątych klub występował w czwartej lidze, na początku bieżącego stulecia zaczął się natomiast miotać między trzecim i czwartym poziomem rozgrywek. Przełom przyniósł dopiero sezon 2009/10 – Mirandés utrzymało się wówczas w Segunda División B, a po dwóch latach świętowało już pierwszy w swoich dziejach awans na zaplecze La Ligi.

Równolegle udało się też zagrać we wspomnianym półfinale Copa del Rey.

Ekipa z miasteczka Miranda de Ebro zdołała wtedy wyeliminować z rozgrywek między innymi Villarreal, Racing Santander i Espanyol Barcelona. A poziom trudności był jeszcze wyższy niż obecnie, ponieważ w Pucharze Króla dwumecze rozgrywano już od 1/16 finału. Bohaterem zespołu został Pablo Infante – autor sześciu trafień, w tym gola na wagę awansu w rewanżowym starciu z Espanyolem.

24.01.2012 Miranda de Ebro, Spain. Spanish king Cup 2nd leg match between CD Mirandes against RCD Espanyol PUCHAR KROLA FOT: agencia lof/NEWSPIX.PL POLAND ONLY!!! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Zawodnicy Mirandes świętują zwycięskiego gola z Espanyolem (Puchar Króla 2011/12).

Infante to zresztą postać dla sympatyków Mirandés wręcz pomnikowa. Hiszpan reprezentował barwy klubu w latach 2005 – 2014, rozgrywając dla Los Rojillos przeszło trzysta spotkań i zdobywając prawie 150 bramek. Przez lata otrzymywał liczne oferty ze znacznie mocniejszych ekip, ale zawsze je odrzucał. Futbol traktował jako dodatek do swojej pracy w banku, którego siedziba znajduje się nieopodal ośrodka treningowego klubu.

Na boisku Infante był bohaterem lokalnej społeczności, a na co dzień pracował po prostu jako księgowy.

– Myślę, że sukcesy z 2012 i 2020 roku są porównywalne, choć wtedy poprzeczka była zawieszona wyżej – mówił Infante w jednym z wywiadów. – Format rozgrywek był trudniejszy, w każdej rundzie musieliśmy rozgrywać mecze również na stadionie przeciwnika. Klub wciąż występował w trzeciej lidze, budżet był nieporównywalnie mniejszy od obecnego. (…) Generalnie występy w Copa del Rey to dla Mirandés swego rodzaju idylla. Dwa półfinały w przeciągu ośmiu lat, do tego ćwierćfinał. Myślę, że o sukcesach klubu decydują dwie kwestie. Po pierwsze, duma kibiców i zawodników z reprezentowania swojego miasta. Po drugie – miłość do futbolu, jaką każdy tutaj odczuwa. Jako piłkarz, czujesz to. Dzięki temu potrafisz dawać z siebie wszystko, nawet jeśli organizm odmawia posłuszeństwa.

Pamiętam, że w 2012 roku, na dwa dni przed zamknięciem okna transferowego, do klubu wpłynęła oferta z Realu Saragossa. Ale nie mogłem opuścić Mirandés. Walczyliśmy o awans, o finał Pucharu Króla. Odrzuciłem propozycję. Byłem już wtedy mirandesistą. Może nie od kołyski, lecz adoptowanym, ale czułem się związany z tym klubem – dodał Infante.

Spostrzeżenia emerytowanego już zawodnika są o tyle ciekawe, że miasto Miranda de Ebro niekoniecznie kojarzy się akurat z futbolem. Położona w północnej części kraju miejscowość, zamieszkiwana przez około 40 tysięcy osób, znana jest raczej jako ważny punkt na przemysłowej, nie piłkarskiej mapie Hiszpanii. Produkuje się tam na dużą skalę między innymi elementy potrzebne do konstrukcji samolotów i pociągów. Choć może należałoby użyć tutaj czasu przeszłego, ponieważ kryzys finansowy z 2008 roku doprowadził do upadku wiele miejscowych zakładów pracy, co z kolei spowodowało straszliwy wzrost bezrobocia. Być może stąd takie przywiązanie miejscowej ludności do piłkarskiej drużyny. Wizyty na Estadio Municipal de Anduva pozwalały mieszkańcom na moment oderwać się od szarej codzienności. Gdy Miranda przeżywała najgorsze chwile, Los Rojillos – co paradoksalne – rośli w silę jak nigdy wcześniej.

– Właściwie nigdy nie widuję na mieście dzieciaków w koszulkach innych drużyn niż Mirandés – stwierdził ze zdumieniem Álvaro Rey.

Szalona pucharowa przygoda z 2012 roku zakończyła się półfinałową porażką z Athletikiem Bilbao.

Baskowie najpierw pokonali Mirandés 2:1 na wyjeździe po dublecie Fernando Llorente, by w rewanżu na San Mamés kompletnie zdeklasować niżej notowanych przeciwników, pokonując ich aż 6:2. – Żałuję, że nie mogłem śledzić tego spotkania jako widz – powiedział po pierwszym meczu Marcelo Bielsa, ówczesny trener Bilbao. – Takie spotkania to prawdziwe święto futbolu. Kibice na trybunach i całe miasto udzieliło wielkiego wsparcia swojemu zespołowi. Widać było w tych ludziach dumę, że ich drużyna zaszła tak daleko. To bardzo wartościowe – dodał. Na Anduva padł wtedy rekord frekwencji – na trybunach zgromadziło się osiem tysięcy widzów.

– Kiedy przegraliśmy 2:6, nie smuciłem się wynikiem – wspominał Carlos Pouso. Trener, który poprowadził drużynę do historycznego sukcesu. – Żałowałem po prostu, że ta przygoda już się skończyła. Patrzyłem na tych wszystkich kibiców, którzy przyjechali do Bilbao, by nas dopingować. Dostałem gęsiej skórki.

Powyżej czy poniżej 2,5 gola w meczu Sociedad – Mirandes? Over 2,5 to kurs 1,68, under – 2,15 w ETOTO (KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać bonus +200% od pierwszego depozytu)

W dzisiejszej kadrze Mirandés próżno szukać zawodników pamiętających tamten sukces. Kapitan zespołu, lewy obrońca Gorka Kijera – wychowanek Realu Sociedad – jest w klubie od 2014 roku. Nikt inny nie reprezentuje barw Los Rojillos aż tak długo. Reszta piłkarzy trafiła do klubu w jednym z dwóch-trzech ostatnich okienek transferowych, lwią część kadry stanowią zresztą piłkarze wypożyczeni. Jednym z nich jest wspomniany już Martín Merquelanz, być może największa obecnie gwiazda Mirandés. 24-latek w pewnym momencie miał spore szanse na przebicie się do pierwszego zespołu Realu Sociedad, lecz rozwój jego kariery zahamowały dwie bardzo poważne kontuzje kolana. Chłopak wielkiej kariery na Estadio de Anoeta już pewnie nie zrobi, ale dla drugoligowca jest wręcz bezcenny.

Najlepszy strzelec klubu w pucharze, Matheus Aiás, jest z kolei wypożyczony z angielskiego Watfordu. W ogóle w gronie dziesięciu zawodników, którzy w tym sezonie rozegrali w Mirandés najwięcej minut, aż czterech po zakończeniu rozgrywek powróci do macierzystego klubu. To dlatego, że Los Rojillos są zespołem ubogim nawet jak na realia drugoligowe. Budżet klubu wynosi około ośmiu milionów euro.

Działacze unikają więc gotówkowych transferów – wzmacniają kadrę albo piłkarzami z kartą na ręku, albo właśnie wypożyczonymi.

January 30, 2020, Miranda De Ebro, Burgos, SPAIN: Mirandes players celebrating the victory against Sevilla FC. The CD Mirandes, La Liga SmartBank team, hosted Sevilla FC for the 1/8 Copa del Rey match at Anduva stadium, in Miranda de Ebro. (Credit Image: © Edu Del Fresno/ZUMA Wire) PUCHAR KROLA PILKA NOZNA SEZON 2019/2020 FOT. ZUMA/NEWSPIX.PL POLAND ONLY! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Piłkarze Mirandés świętują zwycięstwo nad Sevillą (Puchar Króla 2019/20).

Mimo wszystko, Los Rojillos stanowią diabelnie zgraną drużynę, a nie zlepek przypadkowo zestawionych piłkarzy. Wielka w tym zasługa trenera zespołu, którym na starcie bieżącego sezonu został Andoni Iraola, przed laty słynny obrońca Athleticu Bilbao.

Jako się rzekło, jego podopieczni na drodze do półfinału Pucharu Króla wyeliminowali najpierw po straszliwych męczarniach trzecioligową ekipę Coruxo. W drugiej rundzie – znowu po dogrywce – uporali się natomiast z Murcią, kolejnym trzecioligowcem. Ponownie błysnął wtedy Álvaro Rey, który w 114 minucie gry zdobył bramkę na wagę zwycięstwa 3:2. Na następnym etapie rozgrywek zawodnicy Mirandés dokonali już pierwszej sensacji, zwyciężając 2:1 z ekstraklasową Celtą Vigo. Raz jeszcze nie udało się rozstrzygnąć spotkania w trakcie podstawowych dziewięćdziesięciu minut rywalizacji – podopieczni Iraoli znów nie dopuścili jednak do konkursu jedenastek. Kwestię awansu w drugiej połowie dogrywki wyjaśnił Antonio Sánchez.

Trybuny Estadio de Anduva niemal eksplodowały z ekscytacji.

W 1/8 finału zawodnicy Los Rojillos przeszli już samych siebie, triumfując 3:1 nad Sevillą. Honorowy gol dla Andaluzyjczyków padł zresztą dopiero w doliczonym czasie gry, kiedy gospodarze myślami byli już na pomeczowej imprezie. Zwycięstwo było tym bardziej smakowite, że Julen Lopetegui oddelegował na murawę całkiem mocną jedenastkę.

– Zmierzyliśmy się dzisiaj z bardzo twardym przeciwnikiem – mówił trener Iraola. – Szybko strzelona bramka na pewno ułatwiła nam grę, choć nie wpłynęła znacząco na nasz plan na to spotkania. Graliśmy dalej tak, jak gdyby na zegarze widniał wynik 0:0. Prowadzenie dodało nam jednak pewności siebie, która była niezbędna do zwycięstwa z tak groźnym przeciwnikiem jak Sevilla. Cieszę się, że stajemy się coraz silniejsi przed własną publicznością. Kolejny raz potwierdza się, że Copa del Rey to zupełnie inna historia niż rozgrywki ligowe. Tutaj stać nas na wiele, zwłaszcza gdy mamy za sobą wsparcie naszej publiczności.

W ćwierćfinale zawodnicy Mirandés zrobili niespodziankę numer trzy, tym razem zwyciężając 4:2 z Villarrealem i potwierdzając reputację „zabójców gigantów”. Dzięki temu triumfowi Los Rojillos stali się jednym z zaledwie dziesięciu klubów, które zdołały awansować do półfinału Pucharu Króla nie występując jednocześnie na poziomie hiszpańskiej ekstraklasy.

Od 2005 roku zdarzyły się w Copa del Rey tylko dwa takie przypadki. W roli głównej za każdym razem znajdowało się właśnie Mirandés.

Czy ambitnych drugoligowców stać jednak na to, by spłatać czwartego figla z rzędu? Stawka jest podwójna – awans do finału Pucharu Króla oznacza również szansę rywalizacji o Superpuchar Hiszpanii. Ależ byłaby heca, gdyby to dzielni Los Rojillos zimą 2021 roku wzięli udział w mini-turnieju, stworzonym wszak z myślą o największych potęgach hiszpańskiego futbolu.

Będzie jednak o to niezwykle trudno.

Obie drużyny strzelą dziś gola? Kursy ETOTO: tak – 2,15, nie – 1,71 (KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać bonus +200% od pierwszego depozytu)

I już nawet nie chodzi o to, że Real Sociedad dopiero co pokonał w ćwierćfinale rozgrywek Real Madryt, demonstrując w starciu z „Królewskimi” naprawdę wielką klasę w ofensywie. Nie takim chojrakom ekipa Mirandés ucierała już przecież nosa. Sęk w tym, że Los Rojillos to klasyczna drużyna własnego stadionu. W pierwszych dwóch rundach Pucharu Króla podopieczni Iraoli mieli wielkie kłopoty z pokonaniem trzecioligowych oponentów. Właśnie dlatego, że mecze przyszło im wtedy rozgrywać na wyjeździe. Tendencja jest widoczna nawet jeśli spojrzy się na ligowe mecze klubu – u siebie Mirandés przegrało jak dotąd zaledwie raz. W delegacji? Aż pięć razy. To olbrzymia różnica. Dzisiejsze starcie będzie zatem kluczowe dla losów rywalizacji.

Działacze Mirandés stanęli na wysokości zadania, precyzyjnie organizując wyjazd tysiąca kibiców do San Sebastián. Jednak czy to wsparcie wystarczy, żeby nie przegrać całego dwumeczu już na Anoeta i przywieźć z Kraju Basków wynik, który pozwoli marzyć o sprawieniu sensacji w rewanżu? – Naszym podstawowym celem wciąż jest zapewnienie sobie utrzymania w lidze – zapewnił skromnie Álvaro Rey. – Ale skoro trafiła się okazja, to dlaczego mielibyśmy nie walczyć dalej o ten pucharowy sen?

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 13.02.2020 11:02 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
21.10.2020

Hansi Flick znów odpalił bawarski walec. Atletico bez szans z Bayernem

To, że Atletico specjalizuje się w zakładaniu rywalom kagańca, wie nawet wuja, który na Wigilii mówi, że Nawałka jak był taki był, ale wyniki miał. W tym sezonie Rojiblancos też stracili tylko jedną bramkę. Ale przyjeżdżają na Bayern i wyglądają jak chłopaki z 3A, którym 7B łaskawie pozwoliła ze sobą zagrać, bo młodsi przynieśli piłkę.  […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Mecz, który zdarzył się półtora roku za późno

To nie nie jest stetryczałe, zdziadziałe, zgorzkniałe gadanie, że kiedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasów. No ale weźmy to na zdrowy rozum. Ten mecz powinien zdarzyć się półtora roku wcześniej. Mieliśmy sezon 2018/19. Ekscytujący, pełen młodocianej fantazji Ajax, jeszcze z De Jongiem, De Ligtem, Zieychem, van de Beekiem, pokonywał kolejne przeszkody […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Czwartek w Weszło.FM!

W czwartek o poranku w „Dwójce bez sternika” przywitają Was Wojciech Piela i Dariusz Urbanowicz. Głównym tematem audycji będzie oczywiście Liga Mistrzów i Liga Europy, a gościem będzie Adam Drygalski, który opowie o poznańskich skarbach miasta. Ponadto usłyszycie rozmowy z Żelisławem Żyżyńskim i Maciejem Szmigielskim. O 10 w audycji „Kierunek Tokio” wywiad ze świeżo upieczonym […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Dzieciarnia z Szachtara już ma miejsce w historii

Jeśli coś z epoki koronawirusowej ma piłce pozostać poza bliznami i wciąż otwartymi ranami, to właśnie wspomnienia z takich spotkań. W „normalnych” okolicznościach Szachtar nigdy by sobie na to nie pozwolił, nigdy nie wyszedłby na terenach Realu Madryt rezerwowym składem, nigdy nie dałby szansy od razu siedmiu młodocianym zawodnikom. Dziś zrobił to z konieczności, w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Śląsku, jak nie chce ci się grać na wyjazdach, to powiedz

Znacie takich ludzi, którzy generalnie są spoko, można się z nimi spotkać, pogadać, ale zawsze nalegają, żeby spotkać się u nich w domu? A jak już mają gdzieś wyjść, ruszyć dupę, to niby się zgadzają, a tak naprawdę są naburmuszeni cały wieczór jakby robili wielką łaskę? Otóż tak jest ze Śląskiem Wrocław. Śląsku, jak ci […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie: gdzie jest dobra forma Arki?

Arkadiusz Kasperkiewicz ma sporo miejsca w środku pola, może zagrać w lewo, w prawo, do tyłu, do przodu, no pełen zestaw, jeśli jesteś poważnym piłkarzem. Kasperkiewicz podaje w aut. Ale nawet nie będziemy go specjalnie cisnąć, bo ta sytuacja jest bardzo przydatna. Pokazuje bowiem, w jakiej dyspozycji była w Arka w tym meczu i w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Jeśli Benfica zagra najsilniejszym składem, to strzeli trzy-cztery gole i wróci do siebie”

– Na miejscu Lecha szukałbym swoich szans przy stałych fragmentach gry. Portugalczycy mają problem z bronieniem się przy rzutach rożnych. W poprzednim sezonie stracili tak bodajże dwanaście bramek. Często słabsze zespoły w lidze nastawiały się właśnie na stałe fragmenty gry i zdarzało się, że Benfica gubiła tak punkty. Były nawet pomysły, by zespół bronił się […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Permanentna rewolucja trwa, a wyników brak. Fatalny początek Zagłębia Sosnowiec

Słowo „stabilizacja” przestało mieć jakikolwiek związek z Zagłębiem Sosnowiec, kiedy klub próbując ratować Ekstraklasę w sezonie 2018/2019, postanowił przejść przez zimowe okienko transferowe w awanturniczy sposób. Zaczęła się wtedy przy Ludowej permanentna rewolucja, której nie powstydziłby się Lew Trocki. Efekty: mizerne. I cóż, Zagłębie również źle weszło w ten sezon. ZNÓW REWOLUCJA Postanowiono na niesprawdzany […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Udany wtorek w bukmacherce – 75% trafionych typów!

Są takie dni, że wszyscy mówią mi, że jestem gościem – rapował kiedyś Eis i my chętnie „Najlepsze dni” sobie dziś odpalimy, bo mamy się czym chwalić. Nasze wtorkowe typy na Ligę Mistrzów co prawda nie sprawiły, że pakujemy manatki na Wyspy Zielonego Przylądka, ale agroturystyka na Mazurach też brzmi nieźle. Mówiąc krótko: 6/8 trafionych […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

MELODROMA: Niebezpieczne związki Jorge Mendesa (część II)

W poniedziałek opublikowaliśmy pierwszą część opowieści, w której główną rolę odgrywa Jorge Mendes, menedżer Cristiano Ronaldo i agent, który trzęsie piłkarskim światem. Pora na jej drugą część, więc jeśli przegapiliście poprzedni odcinek, nadrabiajcie zaległości, a jeśli czekacie na kontynuację, to zapraszamy. Naprawdę warto.  *** Gestao de Carreiras de Profissionais Desportivos, S.A. czyli Gestifute narodziło się […]
21.10.2020
Francja
21.10.2020

Wojna o pieniądze z praw telewizyjnych we Francji. Szykuje się kryzys w Ligue 1?

Trwa naprawdę potężna awantura na szczytach francuskiego futbolu. Chińsko-hiszpańska platforma Mediapro, która wykupiła prawa do transmitowania większości meczów Ligue 1, wstrzymała zapłatę i postawiła kluby pod ścianą, żądając renegocjowania umowy. Na razie liga ratuje się kredytami, lecz długo w taki sposób nie pociągnie, bo i tak ledwie przetrwała przedwczesne zakończenie sezonu 2019/20. Jednak końca sporu […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Trzy osoby, od których może zależeć jesień Legii Warszawa

Czy ta jesień jest jeszcze do uratowania w wykonaniu Legii Warszawa? I tak, i nie. Pewnych rzeczy już naprawić się nie da, zostały utracone bezpowrotnie. To pieniądze z fazy grupowej europejskich pucharów. To jakaś część kwoty za Michała Karbownika, bo nie ma wątpliwości, że można było targować się ostrzej ze świadomością nadchodzących meczów na międzynarodowej […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Kto wskrzesi w sobie większy entuzjazm, czyli Liga Mistrzów dla głodnych sukcesu

Liga Mistrzów to nienażarta bestia. Grzeje zawsze. Niezależnie od okoliczności i codzienności.  Jeszcze w sierpniu kończyła się poprzednia edycja, wczoraj zaczęła się nowa, a teraz już rusza galopem na dobre. I dalej jara tak samo, bo to futbol na elitarnym poziomie, w którym ciągle coś się dzieje. Możemy tylko stawiać pytania: czy Real stać na […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Antonio Conte i Liga Mistrzów – czas na kolejne podejście

Plotki głoszą, że przed pierwszym meczem Ligi Mistrzów Antonio Conte przez tydzień pił tylko melisę. Wiadomo, że włoski trener ma ogromny problem z tymi rozgrywkami, a ich start będzie dla niego wymagający. Pierwszym rywalem „Nerazzurrich” będzie bowiem Borussia Moenchengladbach. Biorąc pod uwagę, że w grupie B grają także Real oraz Szachtar, każda wpadka może być […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ajax skorzysta na problemach Liverpoolu?

Ajax Amsterdam kontra Liverpool. Mecz, który po samym przeczytaniu nazw drużyn robi wrażenie. Dziś jednak nie musi to być starcie gigantów. „The Reds” bez Virgila van Dijka, Ajax natomiast nie jest już tak mocny, jak wtedy, gdy dotarł do półfinału Ligi Mistrzów. Mimo wszystko jednak spojrzymy na to spotkanie przychylnym okiem i obstawimy go w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Człowieku, teraz się z koła środkowego nie wychodzi”. Paweł Kryszałowicz wrócił na boisko

Byli piłkarze kopiący amatorsko w niższych ligach nie są niczym zaskakującym, zdarza się to przecież i reprezentantom Polski. Powrotu na boisko 33-krotnego reprezentanta Polski Pawła Kryszałowicza spodziewać się było jednak trudniej. Były napastnik Amiki Wronki ma 46 lat, w piłkę skończył grać przed dekadą, a niedawno zmagał się przecież z ciężką chorobą. Ale wrócił na […]
21.10.2020
Blogi i felietony
21.10.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie chcę zapeszać, ale wszystko wskazuje na to, że właśnie dołączyłem do grona ozdrowieńców. Jutro kończy się moja kwarantanna związana z koronawirusem, po kaszlu, gorączce, utracie smaku i węchu, pozytywnym teście i znowu kaszlu nie ma już właściwie śladu. Jednocześnie kończy się kwarantanna mojej żony i obu synów, którzy również przeszli przez zakażenie – między […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Raków uzgodnił z piłkarzami premie za mistrzostwo Polski

– Kilka dni temu rozmawialiśmy z prezesem Rakowa Wojciechem Cyganem i zapytaliśmy go, czy w regulaminie premii zawodników i trenerów jego klubu jest bonus za zdobycie mistrzostwa Polski. Okazuje się, że taki zapis istnieje.– Mamy coś takiego, ale uspokoję wszystkich – my nie zwariowaliśmy, po prostu przed każdym sezonem określamy regulamin premii tak, żeby być […]
21.10.2020