Reklama

Czy Śląsk Wrocław wreszcie przebije mur niemocy?

redakcja

Autor:redakcja

06 lutego 2020, 15:02 • 7 min czytania 0 komentarzy

Śląsk Wrocław w czterech poprzednich sezonach nie potrafił nawet wejść do grupy mistrzowskiej. Dla kibiców, którzy przecież w pierwszej połowie drugiej dekady XXI wieku regularnie widzieli swoją drużynę na podium i w europejskich pucharach, było to niezwykle dołujące. Wygląda jednak, że ten sezon będzie przełomowy i mur niemocy zostanie zburzony. Ba, w tym momencie sama obecność w pierwszej ósemce na pewno nie zaspokoiłaby apetytów nie tylko fanów, ale również piłkarzy i wszystkich osób w klubie. Trzeba sobie powiedzieć wprost: jeżeli WKS dobrze wystartuje wiosną, będzie kandydatem do mistrzostwa. Już teraz strata do lidera wynosi ledwie cztery punkty. 

Czy Śląsk Wrocław wreszcie przebije mur niemocy?

NAJMOCNIEJSZA STRONA

Trener. Zatrudnienie Vitezslava Lavicki od początku dobrze wyglądało. Mówimy o kimś, kto dwa razy został trenerem roku w Czechach i raz w Australii, a przecież na Antypodach pracował dość krótko. I szybko potwierdziło się, że facet zna się na swoim fachu. Śląsk pod jego wodzą stał się drużyną dobrze zorganizowaną, wybieganą, grającą dość konsekwentnie, od czasu do czasu efektowną. Minął już rok od przyjścia Czecha do Wrocławia i bilans jest bardzo dobry. Meczowo wyszedł pełny sezon (37 kolejek) – w tym okresie zespół wywalczył 60 punktów, co dałoby czwarte miejsce w tabeli. Lavicka najpierw utrzymał klub w lidze. Nie obyło się bez nerwówki, gdy po czterech z rzędu porażkach doszło do gwałtownych rozmów zawodników z kibicami, a Igors Tarasovs musiał oddać koszulkę, otrzymując „zakaz” dalszego reprezentowania klubu na boisku. Przy okazji Marcin Robak został oskarżony o niecne czyny sprzed dwóch tysięcy lat. Zapewne część bywalców trybun uważa, że to dzięki ich interwencji piłkarze wzięli się w garść, ale uznajmy, że to pewne uproszczenie.

W każdym razie, maszyna ruszyła i licząc z końcówką poprzedniego sezonu, Śląsk był niepokonany w lidze przez 14 meczów, przegrywając dopiero pod koniec września. Później bywało różnie, w pewnym momencie passa spotkań bez zwycięstwa wynosiła siedem, ale całościowo pozycja wyjściowa przed wiosną jest więcej niż dobra.

Lavicka niedawno w rozmowie z rodzimymi mediami przyznał, że dopiero w ostatnim czasie piłkarze WKS-u zaczęli trenować na obciążeniach, które stosował w Czechach, co wiele mówi o naszej lidze. Wcześniej szkoleniowiec musiał dozować treningowy wysiłek, bo jego podopieczni nie byli przygotowani, żeby od razu wejść w tak ostry reżim. Można więc zakładać, że w tej rundzie zobaczymy Śląsk jeszcze lepiej przygotowany fizycznie. A chyba nikogo nie musimy przekonywać, ile samą „fizyką” można zdziałać w Ekstraklasie.

Reklama

NAJWIĘKSZA BOLĄCZKA

Wyrwy w obronie. Minie jeszcze wiele czasu, nim do gry gotowy będzie Łukasz Broź, dlatego o miejsce na prawej stronie defensywy walczą przekwalifikowany Lubambo Musonda i pozyskany już po obozie przygotowawczym Guillermo Cotugno. Kamil Dankowski prędzej będzie zmiennikiem Dino Stigleca na drugiej flance. Problemy są także w środku. Wojciech Golla niedługo po przedłużeniu kontraktu zerwał więzadła i wypadł na resztę sezonu. Normalnie pierwszy do jego zastąpienia byłby Piotr Celeban, są jednak pewne „ale”. Po pierwsze – jesienią długo pauzował z powodu poważnego urazu głowy. Po drugie – będąc zdrowym trafił na ławkę, jak tylko przyszedł Israel Puerto. Sam zainteresowany niemal wprost dał do zrozumienia, że nie chodziło wyłącznie o względy sportowe. Nie jest tajemnicą, że klub chciałby renegocjować jego bardzo wysoki kontrakt, który zostałby automatycznie przedłużony przy rozegraniu odpowiedniej liczby minut, a wiele do tego nie brakuje. W efekcie na dłużej z pozycją stopera może się zaprzyjaźnić Diego Żivulić. Jako pomocnik jesienią nie sprawiał dobrego wrażenia, może w nowej roli będzie z niego więcej pożytku.

[etoto league=”pol”]

Wciąż dużą niewiadomą jest atak. Nie przez przypadek napastnicy Śląska jesienią strzelili zaledwie pięć goli. Wszystkie były autorstwa Erika Exposito, z czego trzy dotyczyły derbów Dolnego Śląska z Zagłębiem Lubin. Daniel Szczepan nie dawał rady w byciu godnym konkurentem i już jest z powrotem w Jastrzębiu. Kiepsko na szpicy sprawdzał się także Mateusz Cholewiak, który dziś walczy o skład w Legii Warszawa. Na Exposito ma teraz naciskać przede wszystkim wypożyczony z Livorno Filip Raicević. Musi jednak nawiązać do swoich najlepszych czasów we Włoszech, bo najnowsze dokonania Serba nie są dla niego powodem do dumy. W tym sezonie w ostatniej drużynie Serie B zdobył jedną bramkę. Pierwsze sygnały dotyczące tej rywalizacji są pozytywne. Exposito w próbie generalnej z Hradec Kralove zdobył dwie bramki, a wchodzący za niego Raicević popisał się tym samym. Inna sprawa, że rywal był z drugiej ligi czeskiej, więc nie przecenialibyśmy tego zwycięstwa.

KLUCZOWY ZAWODNIK

Matus Putnocky. Różnie to z bramkarzami w Śląsku bywało, a Słowak przychodził przecież po bardzo słabych miesiącach w Lechu Poznań. Natychmiast jednak odżył i bronił świetnie, zwłaszcza na początku sezonu. Kilka punktów dzięki niemu przybyło. Za rundę jesienną Putnocky z pewnością znalazłby się w ścisłej czołówce każdego bramkarskiego zestawienia w Ekstraklasie.

Reklama

Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Slask Wroclaw - Legia Warszawa. 08.12.2019

Kto oprócz niego? Przede wszystkim Stiglec. Przywitał się pięknym golem w Krakowie i już poszło. Był pewny w defensywie i regularnie pokazywał coś ciekawszego w ofensywie. Nieźle wprowadził się Israel Puerto, choć nie podchodzimy do jego postawy aż tak entuzjastycznie jak niektórzy obserwatorzy. Zdarzają mu się wcale nie tak rzadkie momenty dekoncentracji i nonszalancji. Z pomocników trudno kogoś jednoznacznie wyróżnić, na każdego jakiś paragraf znajdziemy.

TRANSFER OKIENKA

Guillermo Cotugno. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, we Wrocławiu się wypromuje i klub dobrze na nim zarobi. W Urugwaju dopiero co zdobył mistrzostwo i krajowy puchar w barwach Nacionalu. Cotugno jest jeszcze w wieku dającym nadzieję na poważny transfer (w marcu skończy 25 lat), a jednocześnie ma już spore doświadczenie. Rubin Kazań płacił za niego milion euro i choć furory nie zrobił, to leszczem też się na tym poziomie nie okazał. Przez półtora roku rozegrał dla rosyjskiego klubu 40 meczów, później zaliczył też przyzwoity sezon w drugiej lidze hiszpańskiej w barwach Realu Oviedo. Otrzaskanie z europejską piłką w przypadku Latynosów jest istotne. Skoro Urugwajczyk jakoś przeżył w Kazaniu, aklimatyzacja we Wrocławiu nie powinna być większym problemem, zwłaszcza że będzie mógł pogadać po hiszpańsku z Puerto i Exposito. Na debiut chwilę pewnie poczeka, bo późno dołączył do drużyny i zdążył zaliczyć raptem jedną połówkę w ostatnim sparingu.

CO Z MŁODZIEŻOWCEM?

Jesienią wszystko opierało się na Przemysławie Płachecie. Miał udane wejście, ale z upływem czasu gasł. Alternatywy dla niego w zasadzie nie było. Mateusz Hołownia jako lewy obrońca nie mógł liczyć na wygranie rywalizacji ze Stiglecem, teraz zakłada już koszulkę Wisły Kraków. Kilka epizodów zaliczył 18-letni napastnik Piotr Samiec-Talar i niewykluczone, że jego znaczenie dla drużyny wzrośnie. Solidnie przepracował okres przygotowawczy, w sparingach strzelił dwa gole, dziś odebrał kolejny kredyt zaufania w postaci przedłużenia kontraktu. Stałym bywalcem kadry meczowej powinien być także Przemysław Bargiel, który w pierwszej części sezonu terminował w rezerwach po powrocie z Włoch. Być może jakąś szansę otrzymałby wcześniej, ale przyplątała się kontuzja.

ZIMOWE SPARINGI

Śląsk Wrocław – Hradec Kralove 5:1 (Exposito 2, Raicević 2, Płacheta)

Śląsk Wrocław – FK Liepaja 2:0 (Pich, Płacheta)

Śląsk Wrocław – FK Ufa 1:0 (Samiec-Talar)

Śląsk Wrocław – FK Teplice 1:2 (Mączyński)

Śląsk Wrocław – Miedź Legnica 2:1 (Golla, Samiec-Talar)

Najbardziej renomowanym przeciwnikiem był przedstawiciel rosyjskiej ekstraklasy FK Ufa. Pokonanie go miało swoją wymowę. Generalnie na podstawie sparingów optymizm kibiców Śląska na pewno nie zmalał. Prawie wszystko do przodu.

SZALENIE ISTOTNY FAKT

Śląsk stracił najmniej goli w meczach wyjazdowych (tylko sześć).

OPINIA EKSPERTA

via GIPHY

PRZEWIDYWANY SKŁAD

Nowych twarzy w wyjściowej jedenastce jeszcze się nie spodziewamy.

slask sklad zima 2020

WERDYKT

Apetyty we Wrocławiu zostały rozbudzone, żaden kluczowy zawodnik nie odszedł, ale znaków zapytania nie brakuje. Czy przemeblowana z konieczności obrona będzie trzymała fason? Czy napastnicy wreszcie będą mocnym punktem drużyny? Czy Płacheta przestanie być jedynym godnym uwagi młodzieżowcem? Jeżeli odpowiedzi będą na „tak”, wówczas Śląsk może powalczyć nawet o mistrzostwo. W innym przypadku radzilibyśmy zachować umiar z oczekiwaniami. Co nie zmienia faktu, że pozostanie w górnej ósemce jest obowiązkiem WKS-u. Tutaj nie byłoby żadnego wytłumaczenia w razie ewentualnego niepowodzenia.

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...