post Jan Mazurek

Opublikowane 04.01.2020 17:23 przez

Jan Mazurek

W jakim nastroju mógł napić się whisky po rundzie jesiennej I ligi? Czy jego Podbeskidzie już prezentuje zamierzony styl? Czy śmiało deklaruje, że jego celem jest awans do Ekstraklasy? Co uważa o sprowadzaniu piłkarskiego szrotu do polskiej ligi? Dlaczego uważa, że pracuje więcej od trenerów Bundesligi? Jakie są jego największe trenerskie wady i zalety? Jak radzi sobie ze stresem? Czy jest jeszcze młodym trenerem? Na te i na inne pytania w długiem rozmowie z nami odpowiada szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała, Krzysztof Brede. Zapraszamy. 

***

Po rundzie jesiennej mógł się pan napić whisky z radości z trzeciego miejsca czy z delikatnego rozczarowania, że nie udało się spędzić zimy na szczycie tabeli?

Na którymkolwiek miejscu byśmy nie byli, nie piłbym whisky z takiego powodu.

Nie widzę większych przeciwwskazań.

Za wcześnie, jeszcze za wcześnie. To dopiero połowa drogi. Teraz jest czas analizy i wniosków, a nie picia whisky. Mamy za sobą dwadzieścia meczów, wiemy, co zrobiliśmy dobrego przez ten czas i gdzie jeszcze mamy rezerwy. Na razie jestem zadowolony, ale to jeszcze nie jest szczyt możliwości, na który stać Podbeskidzie.

Wypracowaliście już styl, w jakim chciałaby pan, żeby grał ten zespół? Dwa sezony to już chyba wystarczająco dużo czasu wdrożenie swoich pomysłów.

Wypracowaliśmy pewne powtarzalności – budowanie ataku, przechodzenie do szybkiego ataku, wysoka, średnia, niska obrona, stałe fragmenty. Zasady, które wpajam chłopakom na treningach i odprawach, zaczynają funkcjonować i stają się automatyzmami. Prezentujemy już odpowiedni poziom taktyczny, techniczny i motoryczny.

Jesteście blisko czołówki.

W tym roku I liga jest wyrównana. Już przed sezonem mówiłem, że jest dziesięć drużyn, które mogą powalczyć o awans, i z tego pięciu takich mocnych faworytów. Mamy do czynienia z taką sytuacją, że w wielu klubach zaplecza Ekstraklasy, grają zawodnicy, którzy spokojnie poradziliby sobie półkę wyżej, albo w przeszłości z powodzeniem sobie tam pogrywali, często przez wiele lat. Dzięki temu I liga jest coraz mocniejsza, coraz atrakcyjniejsza dla kibica, aż chce się ją oglądać.

Przesada. 

Wystarczy prześledzić składy poszczególnych zespołów. Naprawdę. Nie brakuje wartościowych nazwisk. Nikt nie ma typowo przeciętnego zespołu, nikt nie jest chłopcem do bicia, nikogo nie można zlekceważyć. Jakość jest wszędzie. Warta ma Trałkę i Kupczaka w środku pola, czyli dwóch piłkarzy, którzy zagrali sumarycznie z 500 meczów w Ekstraklasie. W Stali Mielec – Nowak, Mak, Janoszka, a można iść dalej. W Miedzi Legnica – Ojamaa, Sabala, Pik, Kort, Załuska, Danielewicz. W Tychach też bardzo mocna kadra, w Nowym Sączu, w Radomiu, w Sosnowcu, w Niecieczy, tak samo.

Najbardziej wartościowym piłkarzem Podbeskidzia jest za to Łukasz Sierpina, który od Ekstraklasy się odbił, bo był za słaby.

W drużynie mamy wielu wartościowych zawodników. Doskonale wiemy, jak pracujemy z Łukaszem w Podbeskidziu i jaki progres zrobił w ostatnich latach. Aktualnie przeżywa najlepszy okres w swojej karierze. W tamtym roku zdobył osiem bramek i dołożył do tego jedenaście asyst, w tym sezonie ma pięć bramek i pięć asyst w dwudziestu meczach. Zrobił duży krok do przodu, bierze na siebie większą odpowiedzialność. Nie jest już typem zawodnika, który biega od linii do linii w poszukiwaniu okazji do dośrodkowania. To zawodnik, który wie, kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnić, kiedy wejść w drybling, kiedy uderzyć, kiedy podać, a kiedy poszukać sobie miejsca w środku. Jeżeli wcześniej grał w Ekstraklasie bez większego powodzenia, to niewykluczone, że niedługo okaże się, że przy kolejnym podejściu efekt będzie już inny.

Zależało chyba panu, że nie brakowało w Bielsku-Białej doświadczonych zawodników, bo oprócz Sierpiny, są jeszcze Osyra, Polacek, Modelski, Danielak.

Przyjęliśmy w klub taką strategię, że tacy zawodnicy są nam w składzie niezbędni. I nie, nie chodzi o to, żeby stawiać na ligowych weteranów kosztem młodzieżowców, bo wystarczy spojrzeć w metryki wymienionych przez pana zawodników, żeby żaden z nich nie przekroczył jeszcze trzydziestki. To jest istotne i kluczowe. Osyra ma dwadzieścia sześć lat, Modelski dwadzieścia siedem, Danielak dwadzieścia osiem, Polacek dwadzieścia dziewięć, żaden nie jest zaawansowany wiekowo.

Chcieliśmy, żeby Podbeskidziu grali piłkarze, którzy liznęli już trochę Ekstraklasy, niektórzy nawet bardzo, ale też, żeby nie byli już po drugiej stronie rzeki i żeby każdy z nich miał swoje ambicje, miał swoje oczekiwania i miał coś do pokazania na wyższym poziomie.

DANKOWICE 07.07.2018 SPORT PILKA NOZNA SPARING PODBESKIDZIE BIELSKO-BIALA - PIAST GLIWICE NZ. KRZYSZTOF BREDE TRENER (PODBESKIDZIE) FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Trzeba było zmienić profil klubu, bo ekstraklasowe Podbeskidzie sprzed kilku lat kojarzyło się głównie z metrykalnymi dziadkami.

Od razu po przyjściu do klubu usłyszałem od władz, że wszystkim w Bielsku-Białej zależy na tym, żeby ta drużyna była młodsza. Też się do tego przychylałem, uważam to za nic specjalnie oryginalnego, bo nie da się ukryć, że piłka nożna to przede wszystkim gra dla młodych ludzi, ale przy tym wszystkim nie można lekceważyć piłkarzy, mających po trzydzieści kilka lat. Jedni mogą kierować drugimi. Każdy przypadek trzeba rozpatrywać w oddzielnych kategoriach.

Zwróćmy uwagę na to, że Ibrahimović wraca do Milanu, a ma trzydzieści osiem lat i można byłoby przecież też powiedzieć, że już nie jest wieku, kiedy mógłby cokolwiek Milanowi dać. On jednak wraca, a Stefano Pioli, który sam widzi, że ma bardzo młody zespół, mówi, że bardzo potrzebował takiego zastrzyku doświadczenia w postaci Szweda.

Inna sprawa, że taki prawie czterdziestoletni Marcin Wasilewski w Ekstraklasie ma swoje problemy i nie oszukujmy się, są one związane w wiekiem.

Fizjologii i biologii nikt nie zatrzyma. Nikt nie jest długowieczny. W szczególności w sporcie. Każdy zdaje sobie sprawę, że można przedłużać czas swojej boiskowej użyteczności poprzez odpowiednie prowadzenie się, genetykę, doświadczenie, ale prędzej czy później to się musi skończyć.

Wracając, chcieliśmy takiego układu, potrzebowaliśmy też zawodników starszych, nie boimy się ich, co doskonale pokazuje zakontraktowanie Tomasza Nowaka, który swoje lata już ma, ale dalej wierzymy, że może pokazać bardzo dobrą jakość. Młodzi chłopcy potrzebują dwóch-trzech nauczycieli na boisku. Sam trener to jedno, ale dobrzy mentorzy na murawie też są szalenie istotni.

Kiedy przychodził pan do klubu, miał pan postawiony dwu-trzy letni plan na awans do Ekstraklasy?

Wszyscy ludzie związani z Podbeskidziem marzą o tym, żeby ten klub znów znalazł się w Ekstraklasie. Może nie mówi się o tym głośno, ale codzienną pracą chcemy pokazać, że nasze miejsce jest w elicie. Wie pan, spotykam się, dzień w dzień, z władzami, sztabem, pionem sportowym, piłkarzami i każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę, do czego chcemy dążyć. Mierzymy wysoko.

Przy tym patrzymy na to szerokokątnie. Musimy rozwinąć się jako cały klub, rozwinąć naszych piłkarzy, żeby móc awansować i nie być efemerydą. Wygranie I ligi i trafienie do Ekstraklasy to trudna sztuka, ale jeszcze trudniej jest tę Ekstraklasę utrzymać. Jestem wystarczająco świadomy, żeby wiedzieć, że ten przeskok nie jest łatwy. Nie chcemy awansować i być chłopcem do bicia.

Czyli dosyć śmiało mówi pan o Ekstraklasie.

Nigdy tego nie ukrywałem.

Ale zawsze można się zabezpieczać.

I w Chojniczance, i teraz w Podbeskidziu zawsze chciałem grać o najwyższe cele. Czy musimy o tym głośno mówić? Czy to nasz obowiązek? Gdybyśmy tak stawiali sprawę, to musielibyśmy podać mnóstwo małych celów, które stawiamy sobie jako cały klub.

Ludzie lubią deklaracje.

Tak, każdy czeka tylko, że powiem: tak, chcemy grać o awans. Świetnie byłoby być w pierwszej dwójce i mieć zagwarantowany awans, ale przedsezonowe założenie było takie, żeby znaleźć się przynajmniej w pierwszej szóstce i do końca mieć szanse na awans. Jeśli to się nie uda, to wtedy się zastanowimy na tym, co konkretnie poszło nie tak.

Na jakich pozycjach widziałby pan jeszcze konieczność wzmocnień składu?

Dokonaliśmy już jednego konkretnego wzmocnienia, które było naszym priorytetem, jeszcze przed końcem rundy jesiennej wytypowaliśmy grupę zawodników, których chcielibyśmy sprowadzić, Nasi skauci jeździli, obserwowali, sondowali możliwości. Nie myślimy tylko o tym, co jest dzisiaj, tylko zastanawiamy się nad tym, co będzie jutro.

Nie zdradzi pan, gdzie są rezerwy?

Mamy mocny zespół. To zgrana ekipa, która chce ze sobą grać, chce ze sobą przebywać, chce rywalizować z najlepszymi, chce się rozwijać. I jeśli pojawią się jeszcze jakiekolwiek transfery, to na pewno będą wpisywały się one w naszą filozofię.

Transfer Mateusza Marca z GKS Bełchatowa broni się na każdym poziomie.

Nie mamy się przed kim bronić! Dobieramy zawodników do naszej filozofii. To Mateusz musi się obronić na boisku, a nie my.

Dużo lepiej wygląda transfer Polaka, sprawdzonego ligowca, do tego po dobrej rundzie niż przypadkowego zawodnika z drugiej ligi jakiegoś bałkańskiego kraju.

Marek Zieńczuk szedł do Ruchu Chorzów z Lechii Gdańsk, w której nie był w stanie zagrać nawet minuty. Nie dostawał szans, odszedł, w Ruchu miał mieć problemy, miał wtedy trzydzieści parę lat i chcę panu powiedzieć, że osiągał tam bardzo dobre wyniki, rozegrał bardzo dużo spotkań i nikt nie mógł krytykować jego transferu. Teraz musi pan sobie odpowiedzieć na pytanie, czy w piłce nożnej da się wszystko przewidzieć, zaplanować i wykonać. Prosta odpowiedź.

Nie do końca o to chodzi.

Ja bym chciał takiego Marka Zieńczuka.

Też Polak, uznany na polskich boiskach, mający za sobą porządną karierę, mógł wypalić. Mnie bardziej chodzi o zagraniczny szrot, który władze polskich klubów masowo ściągają do kraju.

Na rynku transferowym działamy według swojej filozofii.

Nie wiem, dlaczego pan się broni, skoro chwalę ściągnięcie Marca, bo jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której ściągacie pięciu przeciętnych Słowaków, byłego młodzieżowego reprezentanta Słowenii sprzed dziesięciu lat i kontuzjowanego od dwóch lat Marokańczyka z łatką perełki. O taki szrot mi chodzi.

Nie używajmy słowa szrot. To brak szacunku do ludzi, którzy są odpowiedzialni za zakontraktowanie piłkarzy. Nigdy nie wpadłbym na pomysł, żeby jakiegokolwiek swojego zawodnika nazwać szrotem, bo sam bym się nim stał, gdybym akceptował naszą współpracę. Bardzo złe określenie. Jeżeli chcemy iść do przodu w polskiej piłce, to musimy takich słów unikać.

Naprawdę nie zdarzyło się nigdy panu, że dyrektor sportowy zaproponował panu takiego zawodnika, że tylko pokręcił pan głową z zażenowaniem?

Zdarzyło się. Oczywiście. Pracowałem z dwoma dyrektorami sportowymi – Maciejem Chrzanowskim w Chojniczance i Andrzejem Rybarskim w Podbeskidziu. Teraz nie mamy osoby na tej funkcji, współpracuję z działem sportowym, w którym znajdują się Sławek Cienciała i Grzegorz Więzik. W czasie tych lat były sytuacje, że nie mogłem zaakceptować proponowanego mi zawodnika, bo zwyczajnie nie wiedziałem, kto to jest, nie wierzyłem w jego przydatność, nie pasował mi sportowo albo mentalnie. To normalne.

Jedno to wytypowanie zawodnika, który nam pasuje, a drugie, to skauting, który też jest bardzo istotny. Wielokrotnie się zdarza, że kogoś odrzucam. Często, jak widzę, że ktoś jest nawet z innego kręgu kulturowego, a my nie mamy czasu, żeby wprowadzać go, uczyć języka, wszystko pokazywać od zera, to taki ktoś skreślany jest właściwie automatycznie. To świadczy o fachowości naszej pracy. Dążenie do najwyższych europejskich wzorców.

I tak to działa w zdrowym organizmie. Wielu dyrektorów i trenerów w Polsce myśli zupełnie inaczej.

Mogę mówić tylko za siebie. Często działam intuicyjnie. Raz się pomylę, raz trafię. Nie chcę działania masowego. Jeśli już kogokolwiek sobie dobiorę, ten ktoś przejdzie pierwszy intuicyjny etap, to potem zbieramy mnóstwo informacji na jego temat, żeby zminimalizować prawdopodobieństwo tego, że nie wypali.

Sam wiem, ile pracy wkładam w moją pracę. Dopiero byłem na stażu w Wolfsburgu. Widziałem, jak pracują Oliver Glasner i Marcel Schafer, widziałem, jak nadzoruje ich Jorg Schmadtke i proszę mi uwierzyć, że nie pracujemy mniej, nie pracujemy gorzej, tylko mamy mniejsze możliwości finansowe i infrastrukturalne.

Kultura pracy i jakość pracy stoją tam na najwyższym poziomie. Tam nie usłyszymy, że Wolfsburg ściąga piłkarski szrot, bo znaczyłoby to, że pracują tam niekompetentni ludzie. Musimy więcej od siebie wymagać. Mówimy o świecie, w którym funkcjonujemy, a sami siebie określamy niekompetentnymi ludźmi. Za dużo pracy poświęciłem swojej pracy, swoim piłkarzom, swojej filozofii, żeby wysławiać się w ten sposób.

Wspomniał pan o podglądaniu niemieckiego stylu pracy. Co panu najbardziej imponowało w Wolfsburgu?

Byłem tam już drugi rok z rzędu. Podoba mi się ta filozofia pracy. Niemiecki styl funkcjonowania jest imponujący. Dyscyplina, porządek, ład. Dbają o wszystko. O każdy szczegół. Chciałem to podpatrywać i dlatego ukierunkowałem się na wyjazdy do Niemiec. W Wolfsburgu mam bardzo dobre kontakty, które umożliwia mi Piotr Tyszkiewicz, i po prostu łatwiej jest mi to poznać od środka.

Tam ludzie rozumieją piłkę nożną. Rozumieją poczucie celu minimalnego i maksymalnego. Na starcie ligi trzeba spojrzeć na możliwości swojego zespołu i ewentualnie korygować je w czasie trwania sezonu, jeśli zdarzy się coś niespodziewanego. Ale przykładowo naszym minimalnym celem jest miejsce szóste, maksymalnym miejsce pierwsze. I wtedy nie możemy powiedzieć, że jeśli zajmiemy szóste miejsce i odpadniemy w barażach, to cały sezon idzie na straty. Podoba mi się to, że Niemcy na to wszystko patrzą tak szeroko.

KRAKOW 02.09.2018 MECZ 7. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: CRACOVIA KRAKOW - LEGIA WARSZAWA 0:0 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: CRACOVIA CRACOW - LEGIA WARSAW 0:0 MICHAL PROBIERZ TOMASZ BREDE FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

To też trochę takie myślenie, że tam mają tak dobrze, tak wspaniale, tak cudownie i naprawdę to godne zachwytu, ale zastanówmy się może lepiej, w jaki sposób przełożyć to na polską rzeczywistość. 

Powinniśmy od nich uczyć się cierpliwości, bo ona jest kluczem do wszystkiego. Tam nikt nie podejmuje pochopnych decyzji, które prowadzą klub na skraj upadku finansowego. Istnieje świadomość tego, z kim się pracuje, w jakich warunkach się pracuje i co to wszystko znaczy. Nie jest problemem przegrać mecz, najgorsza jest nieświadomość, dlaczego się ten mecz przegrało. Porażka jest wpisana w piłkę nożną. Dobry trener musi być mądry i musi wiedzieć, dlaczego przegrał. Jeśli nie wie, to znaczy, że brakuje mu kompetencji.

Proszę mi wybaczyć, ale bardzo średnio widzi mi się przekładanie wzorców z Wolfsburga w Bielsku-Białej.

Najłatwiej powiedzieć, że coś jest niemożliwe, że coś się nie widzi, że coś brzmi śmiesznie. Nie da się przełożyć tego wszystkiego, ale w małym stopniu – już tak. Naprawdę. Poprzez rozmowę z władzami, pionem sportowym, piłkarzami można edukować i samemu się przy tym uczyć. Małe zmiany, małe korekty, małe poprawy, ale działające. Nie chodzi o wielkie rewolucje. Mam nadzieję, że to wszystko z czasem będzie ewaluowało. I powiem więcej: nie wstydźmy się tego, co robimy w Polsce. Wykonujemy dobrą robotę, tylko niestety za mniejsze pieniądze z mniejszymi pieniędzmi. Ile pracy wykonuje taki Oliver Glasner czy inny trener z Bundesligi, a ile wykonuję ja, jako trener funkcjonujący w polskich warunkach?

Pewnie faktycznie w zachodnich klubach dysponowałby pan większym sztabem. 

Mamy ograniczone finanse, każdy prezes chciałby, żeby jego sztaby były większe, i żeby trener nie musiał zajmować się tym wszystkim, czym aktualnie się zajmuje. Najlepiej, jakby wydłużyła się nam doba, bo dwadzieścia cztery godziny, to czasami za mało, żeby uporać się ze wszystkim.

Zauważyłem, że w Polsce istnieje kult trenerów barwnych, których ceni się wyżej niż tych ciężko pracujących w cieniach gabinetów. 

Wynika to z tego, że ktoś chce tego słuchać i tak się dzieje na całym świecie. Nie mówię, że trenerzy dzielą się na showmanów i benedyktynów, którzy w zaciszach własnych gabinetów skupiają się tylko na katorżniczej pracy, ale wydaje mi się, że każdy powinien mieć swój model pracy. To nic złego, jeśli chcesz być najdowcipniejszy, najbarwniejszy i najlepszy w gadce, ale to nie moja szkoła. Wolę się rozwijać, wolę się uczyć, wolę iść za swoimi marzeniami, niż głośno o tym wszystkim mówić.

Uważa się pan jeszcze za młodego trenera?

W porównaniu z innymi szkoleniowcami z I ligi czy Ekstraklasy, mogę uchodzić za młodego, ale jeśli weźmiemy pod uwagę moje doświadczenie, to sprawa wygląda już zupełnie inaczej. W wieku dwudziestu trzech lat zacząłem pracować w grupach młodzieżowych Lechii, po siedmiu latach awansowałem do rangi asystenta w seniorach, potem pierwszego trenera i naprawdę mogę legitymować się ponad ośmioletnim doświadczeniem na ławkach trenerskich drużyn z wysokiej półki. Jako asystent przepracowałem ponad sto sześćdziesiąt spotkań w Ekstraklasie, a jako pierwszy trener prawie sto meczów. To naprawdę nie jest mało. Żaden ze mnie żółtodziób.

Kiedyś na konferencji w Szwajcarii ktoś powiedział, że trener, którzy może uważać się za doświadczonego powinien prowadzić zespół w dwustu pięćdziesięciu meczach. Wtedy można powiedzieć, że się zna, że pewne sytuacje widział, że wie, jak ma reagować. W takim razie, sam nie wiem, czy jestem młody, czy już stary. Wolę chyba myśleć, że jeszcze nic nie osiągnąłem i wszystko przede mną.

Mówi się, że najlepszym zrozumieniem samego siebie jest określenie tego, czego się nie umie. Jaka jest pana największa trenerska wada?

Muszę zdobywać doświadczenie, które pozwoli mi rozwinąć umiejętności podejmowanie skutecznych decyzji w sytuacjach stresowych. Muszę nad tym pracować. Jestem w tym nierówny. Czasami daję drużynie dużo podczas meczu, a czasami nie reaguję optymalnie. Poza tym cały czas szukam rozwiązań taktycznych i treningowych, które powinienem wdrażać swoim zespołom. Zresztą myślę, że jeśli kiedykolwiek przestałbym szukać, to moja przygoda trenerska mogłaby się skończyć. Trzeba mieć otwartą głowę, nie zamykać się tylko do tego, co się zna. To charakteryzuje dobrych i doświadczonych trenerów. Wiedza ma swój określony rozmiar, a później wszystko określa już praktyka.

Jako drugi trener stresuje się pan bardziej niż jako pierwszy?

Muszę myśleć dużo szerzej. I więcej rzeczy planować. Czasami boli mnie, że ludzie bardzo szybko oceniają. Wystarczy jeden gorszy mecz i już wiele osób pisze, żeby mnie wyrzucić, zmienić, bo do niczego się nie nadaję. Mnie to może jeszcze aż tak nie dotyka, ale moją rodzinę już, jak najbardziej, może to zaboleć, bo oni nie mają na to żadnego wpływu.

KARVINA 14.05.2019 MECZ 33. KOLEJKA FORTUNA:LIGA SEZON 2018/19 --- CZECH REPUBLIC FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN KARWINA: MFK KARVINA - DUKLA PRAHA NZ. KRZYSZTOF BREDE MAREK PAPSZUN FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Można się odciąć.

Żona zawsze mi mówi, żeby tego nie czytać. I sama też próbuje od tego uciekać. Nie mam żadnego profilu na mediach społecznościowych. Nie używam tego, wypisuję się z tego, nie chcę żyć dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni tygodnia tym, co ktoś inny myśli na mój temat. Nie lubię negatywnych bodźców, ale też nie jestem taki, że wszystko się ode mnie odbija. Część rzeczy we mnie zostaje, a niestety krytyka, która spada na ludzi publicznych często jest daleka od konstruktywnej.

Głownie polega na tym, że spojrzy się komuś na twarz i stwierdzi się, że nie czuje się do niego sympatii, więc warto byłoby tym podzielić się z innymi.

Ktoś spojrzy i zobaczy, że mam lekko odstające uszy, nazwie mnie uszatkiem, sklasyfikuje to w kategorii ,,inność’’, stwierdzi, że tego nienawidzi, więc nienawidzi i mnie. Albo ktoś uzna, że na konferencjach prasowych chcę przekazywać fachową wiedzę w miejsce klasycznych dyrdymałek i przechwałek, a jako, że ten ktoś tego nie zrozumie, to uzna, że gadam od rzeczy. Taki jest świat. Ocenienie, żeby ocenić. Taka jest jednak ta praca i z tym trzeba się pogodzić. Aktor musi się z tym liczyć, polityk, trener musi się z tym liczyć i wierzyć, że wszystko będzie dobrze.

ROZMAWIAŁ: JAN MAZUREK

Fot. Michał Chwieduk/Fotopyk/400mm.pl

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Bukmacherka
28.03.2020

Yunost pewnie zmierza po tytuł – postaw na hokej w Superbet!

Yunost Mińsk świetnie rozpoczął finałową potyczkę z Szachtarem Soligorsk. W pierwszym meczu o mistrzostwo Białorusi w hokeju gospodarze wygrali aż 5:1. Drugie spotkanie na własnym terenie będzie dla faworytów finału szansą na zwiększenie przewagi. Sprawdzamy, na co warto postawić w drugiej odsłonie tej rywalizacji! Yunost Mińsk – Szachtar Soligorsk Ostatnie mecze bezpośrednie: WRWWR Poprzednie mecze […]
28.03.2020
Weszło
28.03.2020

Kluby czekają na koniec pandemii. My nie wiemy, czy przystąpimy do rozgrywek…

– Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wszystkie kluby czekają na koniec pandemii i wznowienie rozgrywek z większymi czy mniejszymi problemami. Raczej każdy przystąpi do rozgrywek. My tego pewni nie jesteśmy. Sytuacja z wirusem tylko tę sprawę pogłębiła i spowodowała, że nasze problemy z dużych stały się ogromne. Nie wiemy kompletnie, co nas czeka […]
28.03.2020
Bukmacherka
28.03.2020

Wysokie kursy na Szachciora – sprawdź ofertę Totolotka!

Szachcior Soligorsk zimą wzmocnił się po to, żeby w nowym sezonie włączyć się do gry o mistrzostwo kraju. Po słabym początku piłkarze z Soligorska mogą pokazać siłę na lubianym terenie. Haradzieja jeszcze nigdy nie postawiła się mocniejszemu rywalowi, a my możemy na tym nieźle zarobić. Sprawdźcie, co warto postawić w Totolotku! FK Haradzieja – Szachcior […]
28.03.2020
Weszło
28.03.2020

Świerczewski, Sawicki, Kowalczyk i Rokuszewski u Stanowskiego!

Wczoraj intensywny dzień – pakiet pomocowy PZPN-u jeszcze nie został dobrze przeanalizowany przez środowisko, a już rekomendację ścięcia pensji o połowę opublikowała Ekstraklasa SA. Krzysztof Stanowski zaprosił do omówienia wczorajszego dnia sekretarza generalnego PZPN-u, Macieja Sawickiego, oraz właściciela Rakowa Częstochowa, Michała Świerczewskiego. Ponadto w „Stanie Futbolu” stali goście, Wojciech Kowalczyk oraz Mateusz Rokuszewski. Zapraszamy! Program […]
28.03.2020
Weszło
28.03.2020

Kryzys sprawi, że kluby Ekstraklasy spojrzą wreszcie w stronę akademii?

– Dziś trudno przewidzieć jakikolwiek scenariusz, bo sytuacja zmienia się z godziny na godzinę. Ale kiedy wrócimy do normalnego życia, a kluby do grania, może się okazać, że trzeba będzie pewne rzeczy poukładać na nowo. Zaczynając od budżetów, a na kadrach zespołów kończąc. Szukanie oszczędności może doprowadzić do sytuacji, w której do tej pory niechętnie […]
28.03.2020
Bukmacherka
28.03.2020

BATE wraca na zwycięski szlak? Postaw na to w Milenium!

Wicemistrzowie Białorusi są na musiku. Po porażce w pierwszej kolejce znaleźli się nawet w… strefie spadkowej. Teraz czeka ich wyjazdowe starcie z sąsiadem w tabeli ligowej, więc wygrana jest ich koniecznością. Co warto postawić w sobotnich meczach ligi białoruskiej? Sławija Mozyrz – BATE Borysów Ostatnie mecze bezpośrednie: PPPPR Poprzednie spotkania Sławiji: PWWPW Ostatnie mecze BATE: […]
28.03.2020
Weszło
28.03.2020

Prezes Żelem nie lubi ludzi. Nigdy nie miał dla mnie czasu

– Spędziłem w tym klubie wiele lat. Najpierw jako piłkarz. Bywało ciężko, wiele lat nawet nie zarabiałem tutaj pieniędzy, a co więcej dokładałem. Zresztą nie tylko ja. Nie brakowało ludzi, którym bardzo zależało na istnieniu Piasta i pomagali wpłacając środki. Nie mówię nawet o sponsorach, ale też właśnie o piłkarzach. Na pewno nie było możliwości […]
28.03.2020
Weszło
27.03.2020

I liga wzorem Ekstraklasy – minus 50%, 4 tysiące kwoty minimalnej!

To było pewne jak sobota po piątku – po tym, jak komunikat na temat obniżenia kontraktów piłkarzy wydała Ekstraklasa, na podobny krok zdecydowały się władze zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej. Podobny, bo taki sam być rzecz jasna nie mógł, gdyż pierwsza liga operuje na trochę innych kwotach. I tak jak zgadzają się procenty – tu i […]
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

Ranking najbarwniejszych postaci XXI wieku (61-70)

Kto ucieszył się, że może odebrać wypłatę w kafelkach? Kto do kogo w loży VIP krzyczał, że ma „spierdalać”, a potem zmienił zdanie, że jednak ma „wypierdalać”? Czyj podpis tatuowano na ręce? Kto chciał przekonać PZPN, że piętnaście minut przerwy to za mało, bo nie da się skorzystać z cateringu i wrócić na czas? Zapraszamy […]
27.03.2020
Blogi i felietony
27.03.2020

Gorąca prośba do prezesów – nie rozwalcie pieniędzy od PZPN-u

PZPN zrobił to, co właściwie musiał zrobić w tej sytuacji – zaproponował klubom pomoc, a kluby tę pomoc przyjmą, bo innego wyboru nie mają. Po to związek chomikował pieniądze na koncie, by właśnie w takim momencie móc nimi ulżyć reszcie: na nic przydałyby się te miliony pod materacem, gdyby liga padła. Natomiast mam gorącą prośbę […]
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

„Cięcia u piłkarzy to najlepsze, co spotkało kanapowych hejterów”. Ligowcy o decyzji Ekstraklasy

Mamy dużo numerów w naszej redakcyjnej bazie. Chcemy porozmawiać na jakiś temat o konkretnym klubie? Nie ma problemu – lista jest bogata. Ale dzisiaj coś było chyba nie tak z siecią telekomunikacyjną, bo większość telefonów odbierał jeden człowiek. Miał być piłkarz X, był on. Miał być zawodnik Y, był on. Miał być działacz Z, był […]
27.03.2020
Kanał Sportowy
27.03.2020

Smokowski i Pol o programie pomocowym PZPN, Hejt Park ze „Smokiem” i Podolińskim

Tomasz Smokowski i Michał Pol zapraszają na specjalny program dotyczący pomocy od PZPN dla polskich klubów. A po jego zakończeniu – HejtPark. Gościem Robert Podoliński.
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

Prawnik: „Odbieram uchwałę Ekstraklasy jako środek nacisku, a nie rozwiązanie, które zamyka sprawę”

ESA wydała uchwałę, która ma obciąć pensje piłkarzom o połowę. Czasami jednak zdrowy rozsądek swoją drogą, a prawo – inną. Pytanie brzmi więc: czy taka decyzja w ogóle ma umocowanie prawne? Spytaliśmy o to więc Mateusza Stankiewicza, prawnika, specjalisty od prawa sportowego. Jego zdaniem – nie ma. A piłkarze, jeśli zdecydowaliby się iść na wojnę, […]
27.03.2020
Blogi i felietony
27.03.2020

Zamiast Klubów Kokosa otwierajmy Kluby Wesołego Szampana

Kiedy po raz pierwszy zapytałem piłkarza, czy skoro nie chce grać, to nie chce także zarabiać nie brakowało osób, które uważały, że to populizm. Bo dlaczego miałby nie zarabiać? Koronawirus nie jest jego sprawką. Dzisiaj jesteśmy o kilkanaście dni dalej i o… kilkadziesiąt procent dalej. Ekstraklasa SA przyzwoliła obciąć pensje i to aż o połowę, […]
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

Oficjalnie: kluby Ekstraklasy mogą obniżyć pensje piłkarzy o połowę

Mocny komunikat Ekstraklasy SA. Rada Nadzorcza uchwaliła dziś zasady, na jakich kluby mogą obniżać kontrakty swoich zawodników. No i tym graczom, którzy nie chcieli godzić się na niższe zarobki polubownie, tak czy siak dostanie się po tyłkach. Najważniejszy element komunikatu? Kluby mogą obniżyć pensję zawodnika o 50%, aż do kwoty 10 tysięcy złotych. Czytamy w […]
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

„50 procent klubów zastanawiało się nad startem w nowym sezonie”

Kryzys nikogo nie oszczędza, najwięksi muszą ciąć koszty. Ale jednak nie da się ukryć – z dala od najbardziej uczęszczanych piłkarskich traktów i bez kryzysu zdarzało się ledwo wiązać koniec z końcem. Druga liga, czyli trzeci poziom rozgrywkowy w Polsce, to dobry przykład – już wysoko jeśli chodzi o hierarchię w piramidzie piłkarskiej, już poziom […]
27.03.2020
Weszło
27.03.2020

Pomoc od PZPN-u? To dalej równanie z wieloma niewiadomymi

– Z tego, o czym na szybko rozmawiamy z kolegami prezesami innych klubów wynika, że istotny jest termin, w jakim pieniądze zostaną przelane. Zaraz się może okazać, że największy problem z płynnością finansową klubów będzie w okresie maja i czerwca, a nie za osiem czy dziesięć miesięcy, kiedy być może sytuacja wróci do normy. Z […]
27.03.2020
Bukmacherka
27.03.2020

Ile goli padnie na Białorusi? Sprawdź promocje w Superbet!

Liga białoruska to łakomy kąsek dla wszystkich fanów bukmacherki, a legalny bukmacher Superbet chętnie z tego korzysta. Dzięki Superofercie znajdziemy tu ciekawe zakłady na piątkowe spotkania. Co warto zagrać? Sprawdzamy! Opóźnione zapłony Osiem spotkań pierwszej kolejki i tylko dwa gole do 20 minuty spotkania. Taki bilans pozwala nam zakładać, że na Białorusi gole zbyt szybko […]
27.03.2020