W jakim nastroju mógł napić się whisky po rundzie jesiennej I ligi? Czy jego Podbeskidzie już prezentuje zamierzony styl? Czy śmiało deklaruje, że jego celem jest awans do Ekstraklasy? Co uważa o sprowadzaniu piłkarskiego szrotu do polskiej ligi? Dlaczego uważa, że pracuje więcej od trenerów Bundesligi? Jakie są jego największe trenerskie wady i zalety? Jak radzi sobie ze stresem? Czy jest jeszcze młodym trenerem? Na te i na inne pytania w długiem rozmowie z nami odpowiada szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała, Krzysztof Brede. Zapraszamy. 

Nie pracuję mniej niż trenerzy z Bundesligi

***

Po rundzie jesiennej mógł się pan napić whisky z radości z trzeciego miejsca czy z delikatnego rozczarowania, że nie udało się spędzić zimy na szczycie tabeli?

Na którymkolwiek miejscu byśmy nie byli, nie piłbym whisky z takiego powodu.

Nie widzę większych przeciwwskazań.

Za wcześnie, jeszcze za wcześnie. To dopiero połowa drogi. Teraz jest czas analizy i wniosków, a nie picia whisky. Mamy za sobą dwadzieścia meczów, wiemy, co zrobiliśmy dobrego przez ten czas i gdzie jeszcze mamy rezerwy. Na razie jestem zadowolony, ale to jeszcze nie jest szczyt możliwości, na który stać Podbeskidzie.

Wypracowaliście już styl, w jakim chciałaby pan, żeby grał ten zespół? Dwa sezony to już chyba wystarczająco dużo czasu wdrożenie swoich pomysłów.

Wypracowaliśmy pewne powtarzalności – budowanie ataku, przechodzenie do szybkiego ataku, wysoka, średnia, niska obrona, stałe fragmenty. Zasady, które wpajam chłopakom na treningach i odprawach, zaczynają funkcjonować i stają się automatyzmami. Prezentujemy już odpowiedni poziom taktyczny, techniczny i motoryczny.

Jesteście blisko czołówki.

W tym roku I liga jest wyrównana. Już przed sezonem mówiłem, że jest dziesięć drużyn, które mogą powalczyć o awans, i z tego pięciu takich mocnych faworytów. Mamy do czynienia z taką sytuacją, że w wielu klubach zaplecza Ekstraklasy, grają zawodnicy, którzy spokojnie poradziliby sobie półkę wyżej, albo w przeszłości z powodzeniem sobie tam pogrywali, często przez wiele lat. Dzięki temu I liga jest coraz mocniejsza, coraz atrakcyjniejsza dla kibica, aż chce się ją oglądać.

Przesada. 

Wystarczy prześledzić składy poszczególnych zespołów. Naprawdę. Nie brakuje wartościowych nazwisk. Nikt nie ma typowo przeciętnego zespołu, nikt nie jest chłopcem do bicia, nikogo nie można zlekceważyć. Jakość jest wszędzie. Warta ma Trałkę i Kupczaka w środku pola, czyli dwóch piłkarzy, którzy zagrali sumarycznie z 500 meczów w Ekstraklasie. W Stali Mielec – Nowak, Mak, Janoszka, a można iść dalej. W Miedzi Legnica – Ojamaa, Sabala, Pik, Kort, Załuska, Danielewicz. W Tychach też bardzo mocna kadra, w Nowym Sączu, w Radomiu, w Sosnowcu, w Niecieczy, tak samo.

Najbardziej wartościowym piłkarzem Podbeskidzia jest za to Łukasz Sierpina, który od Ekstraklasy się odbił, bo był za słaby.

W drużynie mamy wielu wartościowych zawodników. Doskonale wiemy, jak pracujemy z Łukaszem w Podbeskidziu i jaki progres zrobił w ostatnich latach. Aktualnie przeżywa najlepszy okres w swojej karierze. W tamtym roku zdobył osiem bramek i dołożył do tego jedenaście asyst, w tym sezonie ma pięć bramek i pięć asyst w dwudziestu meczach. Zrobił duży krok do przodu, bierze na siebie większą odpowiedzialność. Nie jest już typem zawodnika, który biega od linii do linii w poszukiwaniu okazji do dośrodkowania. To zawodnik, który wie, kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnić, kiedy wejść w drybling, kiedy uderzyć, kiedy podać, a kiedy poszukać sobie miejsca w środku. Jeżeli wcześniej grał w Ekstraklasie bez większego powodzenia, to niewykluczone, że niedługo okaże się, że przy kolejnym podejściu efekt będzie już inny.

Zależało chyba panu, że nie brakowało w Bielsku-Białej doświadczonych zawodników, bo oprócz Sierpiny, są jeszcze Osyra, Polacek, Modelski, Danielak.

Przyjęliśmy w klub taką strategię, że tacy zawodnicy są nam w składzie niezbędni. I nie, nie chodzi o to, żeby stawiać na ligowych weteranów kosztem młodzieżowców, bo wystarczy spojrzeć w metryki wymienionych przez pana zawodników, żeby żaden z nich nie przekroczył jeszcze trzydziestki. To jest istotne i kluczowe. Osyra ma dwadzieścia sześć lat, Modelski dwadzieścia siedem, Danielak dwadzieścia osiem, Polacek dwadzieścia dziewięć, żaden nie jest zaawansowany wiekowo.

Chcieliśmy, żeby Podbeskidziu grali piłkarze, którzy liznęli już trochę Ekstraklasy, niektórzy nawet bardzo, ale też, żeby nie byli już po drugiej stronie rzeki i żeby każdy z nich miał swoje ambicje, miał swoje oczekiwania i miał coś do pokazania na wyższym poziomie.

DANKOWICE 07.07.2018 SPORT PILKA NOZNA SPARING PODBESKIDZIE BIELSKO-BIALA - PIAST GLIWICE NZ. KRZYSZTOF BREDE TRENER (PODBESKIDZIE) FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Trzeba było zmienić profil klubu, bo ekstraklasowe Podbeskidzie sprzed kilku lat kojarzyło się głównie z metrykalnymi dziadkami.

Od razu po przyjściu do klubu usłyszałem od władz, że wszystkim w Bielsku-Białej zależy na tym, żeby ta drużyna była młodsza. Też się do tego przychylałem, uważam to za nic specjalnie oryginalnego, bo nie da się ukryć, że piłka nożna to przede wszystkim gra dla młodych ludzi, ale przy tym wszystkim nie można lekceważyć piłkarzy, mających po trzydzieści kilka lat. Jedni mogą kierować drugimi. Każdy przypadek trzeba rozpatrywać w oddzielnych kategoriach.

Zwróćmy uwagę na to, że Ibrahimović wraca do Milanu, a ma trzydzieści osiem lat i można byłoby przecież też powiedzieć, że już nie jest wieku, kiedy mógłby cokolwiek Milanowi dać. On jednak wraca, a Stefano Pioli, który sam widzi, że ma bardzo młody zespół, mówi, że bardzo potrzebował takiego zastrzyku doświadczenia w postaci Szweda.

Inna sprawa, że taki prawie czterdziestoletni Marcin Wasilewski w Ekstraklasie ma swoje problemy i nie oszukujmy się, są one związane w wiekiem.

Fizjologii i biologii nikt nie zatrzyma. Nikt nie jest długowieczny. W szczególności w sporcie. Każdy zdaje sobie sprawę, że można przedłużać czas swojej boiskowej użyteczności poprzez odpowiednie prowadzenie się, genetykę, doświadczenie, ale prędzej czy później to się musi skończyć.

Wracając, chcieliśmy takiego układu, potrzebowaliśmy też zawodników starszych, nie boimy się ich, co doskonale pokazuje zakontraktowanie Tomasza Nowaka, który swoje lata już ma, ale dalej wierzymy, że może pokazać bardzo dobrą jakość. Młodzi chłopcy potrzebują dwóch-trzech nauczycieli na boisku. Sam trener to jedno, ale dobrzy mentorzy na murawie też są szalenie istotni.

Kiedy przychodził pan do klubu, miał pan postawiony dwu-trzy letni plan na awans do Ekstraklasy?

Wszyscy ludzie związani z Podbeskidziem marzą o tym, żeby ten klub znów znalazł się w Ekstraklasie. Może nie mówi się o tym głośno, ale codzienną pracą chcemy pokazać, że nasze miejsce jest w elicie. Wie pan, spotykam się, dzień w dzień, z władzami, sztabem, pionem sportowym, piłkarzami i każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę, do czego chcemy dążyć. Mierzymy wysoko.

Przy tym patrzymy na to szerokokątnie. Musimy rozwinąć się jako cały klub, rozwinąć naszych piłkarzy, żeby móc awansować i nie być efemerydą. Wygranie I ligi i trafienie do Ekstraklasy to trudna sztuka, ale jeszcze trudniej jest tę Ekstraklasę utrzymać. Jestem wystarczająco świadomy, żeby wiedzieć, że ten przeskok nie jest łatwy. Nie chcemy awansować i być chłopcem do bicia.

Czyli dosyć śmiało mówi pan o Ekstraklasie.

Nigdy tego nie ukrywałem.

Ale zawsze można się zabezpieczać.

I w Chojniczance, i teraz w Podbeskidziu zawsze chciałem grać o najwyższe cele. Czy musimy o tym głośno mówić? Czy to nasz obowiązek? Gdybyśmy tak stawiali sprawę, to musielibyśmy podać mnóstwo małych celów, które stawiamy sobie jako cały klub.

Ludzie lubią deklaracje.

Tak, każdy czeka tylko, że powiem: tak, chcemy grać o awans. Świetnie byłoby być w pierwszej dwójce i mieć zagwarantowany awans, ale przedsezonowe założenie było takie, żeby znaleźć się przynajmniej w pierwszej szóstce i do końca mieć szanse na awans. Jeśli to się nie uda, to wtedy się zastanowimy na tym, co konkretnie poszło nie tak.

Na jakich pozycjach widziałby pan jeszcze konieczność wzmocnień składu?

Dokonaliśmy już jednego konkretnego wzmocnienia, które było naszym priorytetem, jeszcze przed końcem rundy jesiennej wytypowaliśmy grupę zawodników, których chcielibyśmy sprowadzić, Nasi skauci jeździli, obserwowali, sondowali możliwości. Nie myślimy tylko o tym, co jest dzisiaj, tylko zastanawiamy się nad tym, co będzie jutro.

Nie zdradzi pan, gdzie są rezerwy?

Mamy mocny zespół. To zgrana ekipa, która chce ze sobą grać, chce ze sobą przebywać, chce rywalizować z najlepszymi, chce się rozwijać. I jeśli pojawią się jeszcze jakiekolwiek transfery, to na pewno będą wpisywały się one w naszą filozofię.

Transfer Mateusza Marca z GKS Bełchatowa broni się na każdym poziomie.

Nie mamy się przed kim bronić! Dobieramy zawodników do naszej filozofii. To Mateusz musi się obronić na boisku, a nie my.

Dużo lepiej wygląda transfer Polaka, sprawdzonego ligowca, do tego po dobrej rundzie niż przypadkowego zawodnika z drugiej ligi jakiegoś bałkańskiego kraju.

Marek Zieńczuk szedł do Ruchu Chorzów z Lechii Gdańsk, w której nie był w stanie zagrać nawet minuty. Nie dostawał szans, odszedł, w Ruchu miał mieć problemy, miał wtedy trzydzieści parę lat i chcę panu powiedzieć, że osiągał tam bardzo dobre wyniki, rozegrał bardzo dużo spotkań i nikt nie mógł krytykować jego transferu. Teraz musi pan sobie odpowiedzieć na pytanie, czy w piłce nożnej da się wszystko przewidzieć, zaplanować i wykonać. Prosta odpowiedź.

Nie do końca o to chodzi.

Ja bym chciał takiego Marka Zieńczuka.

Też Polak, uznany na polskich boiskach, mający za sobą porządną karierę, mógł wypalić. Mnie bardziej chodzi o zagraniczny szrot, który władze polskich klubów masowo ściągają do kraju.

Na rynku transferowym działamy według swojej filozofii.

Nie wiem, dlaczego pan się broni, skoro chwalę ściągnięcie Marca, bo jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której ściągacie pięciu przeciętnych Słowaków, byłego młodzieżowego reprezentanta Słowenii sprzed dziesięciu lat i kontuzjowanego od dwóch lat Marokańczyka z łatką perełki. O taki szrot mi chodzi.

Nie używajmy słowa szrot. To brak szacunku do ludzi, którzy są odpowiedzialni za zakontraktowanie piłkarzy. Nigdy nie wpadłbym na pomysł, żeby jakiegokolwiek swojego zawodnika nazwać szrotem, bo sam bym się nim stał, gdybym akceptował naszą współpracę. Bardzo złe określenie. Jeżeli chcemy iść do przodu w polskiej piłce, to musimy takich słów unikać.

Naprawdę nie zdarzyło się nigdy panu, że dyrektor sportowy zaproponował panu takiego zawodnika, że tylko pokręcił pan głową z zażenowaniem?

Zdarzyło się. Oczywiście. Pracowałem z dwoma dyrektorami sportowymi – Maciejem Chrzanowskim w Chojniczance i Andrzejem Rybarskim w Podbeskidziu. Teraz nie mamy osoby na tej funkcji, współpracuję z działem sportowym, w którym znajdują się Sławek Cienciała i Grzegorz Więzik. W czasie tych lat były sytuacje, że nie mogłem zaakceptować proponowanego mi zawodnika, bo zwyczajnie nie wiedziałem, kto to jest, nie wierzyłem w jego przydatność, nie pasował mi sportowo albo mentalnie. To normalne.

Jedno to wytypowanie zawodnika, który nam pasuje, a drugie, to skauting, który też jest bardzo istotny. Wielokrotnie się zdarza, że kogoś odrzucam. Często, jak widzę, że ktoś jest nawet z innego kręgu kulturowego, a my nie mamy czasu, żeby wprowadzać go, uczyć języka, wszystko pokazywać od zera, to taki ktoś skreślany jest właściwie automatycznie. To świadczy o fachowości naszej pracy. Dążenie do najwyższych europejskich wzorców.

I tak to działa w zdrowym organizmie. Wielu dyrektorów i trenerów w Polsce myśli zupełnie inaczej.

Mogę mówić tylko za siebie. Często działam intuicyjnie. Raz się pomylę, raz trafię. Nie chcę działania masowego. Jeśli już kogokolwiek sobie dobiorę, ten ktoś przejdzie pierwszy intuicyjny etap, to potem zbieramy mnóstwo informacji na jego temat, żeby zminimalizować prawdopodobieństwo tego, że nie wypali.

Sam wiem, ile pracy wkładam w moją pracę. Dopiero byłem na stażu w Wolfsburgu. Widziałem, jak pracują Oliver Glasner i Marcel Schafer, widziałem, jak nadzoruje ich Jorg Schmadtke i proszę mi uwierzyć, że nie pracujemy mniej, nie pracujemy gorzej, tylko mamy mniejsze możliwości finansowe i infrastrukturalne.

Kultura pracy i jakość pracy stoją tam na najwyższym poziomie. Tam nie usłyszymy, że Wolfsburg ściąga piłkarski szrot, bo znaczyłoby to, że pracują tam niekompetentni ludzie. Musimy więcej od siebie wymagać. Mówimy o świecie, w którym funkcjonujemy, a sami siebie określamy niekompetentnymi ludźmi. Za dużo pracy poświęciłem swojej pracy, swoim piłkarzom, swojej filozofii, żeby wysławiać się w ten sposób.

Wspomniał pan o podglądaniu niemieckiego stylu pracy. Co panu najbardziej imponowało w Wolfsburgu?

Byłem tam już drugi rok z rzędu. Podoba mi się ta filozofia pracy. Niemiecki styl funkcjonowania jest imponujący. Dyscyplina, porządek, ład. Dbają o wszystko. O każdy szczegół. Chciałem to podpatrywać i dlatego ukierunkowałem się na wyjazdy do Niemiec. W Wolfsburgu mam bardzo dobre kontakty, które umożliwia mi Piotr Tyszkiewicz, i po prostu łatwiej jest mi to poznać od środka.

Tam ludzie rozumieją piłkę nożną. Rozumieją poczucie celu minimalnego i maksymalnego. Na starcie ligi trzeba spojrzeć na możliwości swojego zespołu i ewentualnie korygować je w czasie trwania sezonu, jeśli zdarzy się coś niespodziewanego. Ale przykładowo naszym minimalnym celem jest miejsce szóste, maksymalnym miejsce pierwsze. I wtedy nie możemy powiedzieć, że jeśli zajmiemy szóste miejsce i odpadniemy w barażach, to cały sezon idzie na straty. Podoba mi się to, że Niemcy na to wszystko patrzą tak szeroko.

KRAKOW 02.09.2018 MECZ 7. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: CRACOVIA KRAKOW - LEGIA WARSZAWA 0:0 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: CRACOVIA CRACOW - LEGIA WARSAW 0:0 MICHAL PROBIERZ TOMASZ BREDE FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

To też trochę takie myślenie, że tam mają tak dobrze, tak wspaniale, tak cudownie i naprawdę to godne zachwytu, ale zastanówmy się może lepiej, w jaki sposób przełożyć to na polską rzeczywistość. 

Powinniśmy od nich uczyć się cierpliwości, bo ona jest kluczem do wszystkiego. Tam nikt nie podejmuje pochopnych decyzji, które prowadzą klub na skraj upadku finansowego. Istnieje świadomość tego, z kim się pracuje, w jakich warunkach się pracuje i co to wszystko znaczy. Nie jest problemem przegrać mecz, najgorsza jest nieświadomość, dlaczego się ten mecz przegrało. Porażka jest wpisana w piłkę nożną. Dobry trener musi być mądry i musi wiedzieć, dlaczego przegrał. Jeśli nie wie, to znaczy, że brakuje mu kompetencji.

Proszę mi wybaczyć, ale bardzo średnio widzi mi się przekładanie wzorców z Wolfsburga w Bielsku-Białej.

Najłatwiej powiedzieć, że coś jest niemożliwe, że coś się nie widzi, że coś brzmi śmiesznie. Nie da się przełożyć tego wszystkiego, ale w małym stopniu – już tak. Naprawdę. Poprzez rozmowę z władzami, pionem sportowym, piłkarzami można edukować i samemu się przy tym uczyć. Małe zmiany, małe korekty, małe poprawy, ale działające. Nie chodzi o wielkie rewolucje. Mam nadzieję, że to wszystko z czasem będzie ewaluowało. I powiem więcej: nie wstydźmy się tego, co robimy w Polsce. Wykonujemy dobrą robotę, tylko niestety za mniejsze pieniądze z mniejszymi pieniędzmi. Ile pracy wykonuje taki Oliver Glasner czy inny trener z Bundesligi, a ile wykonuję ja, jako trener funkcjonujący w polskich warunkach?

Pewnie faktycznie w zachodnich klubach dysponowałby pan większym sztabem. 

Mamy ograniczone finanse, każdy prezes chciałby, żeby jego sztaby były większe, i żeby trener nie musiał zajmować się tym wszystkim, czym aktualnie się zajmuje. Najlepiej, jakby wydłużyła się nam doba, bo dwadzieścia cztery godziny, to czasami za mało, żeby uporać się ze wszystkim.

Zauważyłem, że w Polsce istnieje kult trenerów barwnych, których ceni się wyżej niż tych ciężko pracujących w cieniach gabinetów. 

Wynika to z tego, że ktoś chce tego słuchać i tak się dzieje na całym świecie. Nie mówię, że trenerzy dzielą się na showmanów i benedyktynów, którzy w zaciszach własnych gabinetów skupiają się tylko na katorżniczej pracy, ale wydaje mi się, że każdy powinien mieć swój model pracy. To nic złego, jeśli chcesz być najdowcipniejszy, najbarwniejszy i najlepszy w gadce, ale to nie moja szkoła. Wolę się rozwijać, wolę się uczyć, wolę iść za swoimi marzeniami, niż głośno o tym wszystkim mówić.

Uważa się pan jeszcze za młodego trenera?

W porównaniu z innymi szkoleniowcami z I ligi czy Ekstraklasy, mogę uchodzić za młodego, ale jeśli weźmiemy pod uwagę moje doświadczenie, to sprawa wygląda już zupełnie inaczej. W wieku dwudziestu trzech lat zacząłem pracować w grupach młodzieżowych Lechii, po siedmiu latach awansowałem do rangi asystenta w seniorach, potem pierwszego trenera i naprawdę mogę legitymować się ponad ośmioletnim doświadczeniem na ławkach trenerskich drużyn z wysokiej półki. Jako asystent przepracowałem ponad sto sześćdziesiąt spotkań w Ekstraklasie, a jako pierwszy trener prawie sto meczów. To naprawdę nie jest mało. Żaden ze mnie żółtodziób.

Kiedyś na konferencji w Szwajcarii ktoś powiedział, że trener, którzy może uważać się za doświadczonego powinien prowadzić zespół w dwustu pięćdziesięciu meczach. Wtedy można powiedzieć, że się zna, że pewne sytuacje widział, że wie, jak ma reagować. W takim razie, sam nie wiem, czy jestem młody, czy już stary. Wolę chyba myśleć, że jeszcze nic nie osiągnąłem i wszystko przede mną.

Mówi się, że najlepszym zrozumieniem samego siebie jest określenie tego, czego się nie umie. Jaka jest pana największa trenerska wada?

Muszę zdobywać doświadczenie, które pozwoli mi rozwinąć umiejętności podejmowanie skutecznych decyzji w sytuacjach stresowych. Muszę nad tym pracować. Jestem w tym nierówny. Czasami daję drużynie dużo podczas meczu, a czasami nie reaguję optymalnie. Poza tym cały czas szukam rozwiązań taktycznych i treningowych, które powinienem wdrażać swoim zespołom. Zresztą myślę, że jeśli kiedykolwiek przestałbym szukać, to moja przygoda trenerska mogłaby się skończyć. Trzeba mieć otwartą głowę, nie zamykać się tylko do tego, co się zna. To charakteryzuje dobrych i doświadczonych trenerów. Wiedza ma swój określony rozmiar, a później wszystko określa już praktyka.

Jako drugi trener stresuje się pan bardziej niż jako pierwszy?

Muszę myśleć dużo szerzej. I więcej rzeczy planować. Czasami boli mnie, że ludzie bardzo szybko oceniają. Wystarczy jeden gorszy mecz i już wiele osób pisze, żeby mnie wyrzucić, zmienić, bo do niczego się nie nadaję. Mnie to może jeszcze aż tak nie dotyka, ale moją rodzinę już, jak najbardziej, może to zaboleć, bo oni nie mają na to żadnego wpływu.

KARVINA 14.05.2019 MECZ 33. KOLEJKA FORTUNA:LIGA SEZON 2018/19 --- CZECH REPUBLIC FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN KARWINA: MFK KARVINA - DUKLA PRAHA NZ. KRZYSZTOF BREDE MAREK PAPSZUN FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Można się odciąć.

Żona zawsze mi mówi, żeby tego nie czytać. I sama też próbuje od tego uciekać. Nie mam żadnego profilu na mediach społecznościowych. Nie używam tego, wypisuję się z tego, nie chcę żyć dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni tygodnia tym, co ktoś inny myśli na mój temat. Nie lubię negatywnych bodźców, ale też nie jestem taki, że wszystko się ode mnie odbija. Część rzeczy we mnie zostaje, a niestety krytyka, która spada na ludzi publicznych często jest daleka od konstruktywnej.

Głownie polega na tym, że spojrzy się komuś na twarz i stwierdzi się, że nie czuje się do niego sympatii, więc warto byłoby tym podzielić się z innymi.

Ktoś spojrzy i zobaczy, że mam lekko odstające uszy, nazwie mnie uszatkiem, sklasyfikuje to w kategorii ,,inność’’, stwierdzi, że tego nienawidzi, więc nienawidzi i mnie. Albo ktoś uzna, że na konferencjach prasowych chcę przekazywać fachową wiedzę w miejsce klasycznych dyrdymałek i przechwałek, a jako, że ten ktoś tego nie zrozumie, to uzna, że gadam od rzeczy. Taki jest świat. Ocenienie, żeby ocenić. Taka jest jednak ta praca i z tym trzeba się pogodzić. Aktor musi się z tym liczyć, polityk, trener musi się z tym liczyć i wierzyć, że wszystko będzie dobrze.

ROZMAWIAŁ: JAN MAZUREK

Fot. Michał Chwieduk/Fotopyk/400mm.pl

Suche Info
06.10.2022

Wszystkie wyniki czwartkowych meczów Ligi Konferencji

FC Balkani przeszli do historii swojego kraju. Są pierwszym klubem z Kosowa, który wygrał mecz w fazie grupowej europejskich pucharów. Pokonali na wyjeździe turecki Sivasspor, strzelając gola w doliczonym czasie gry! W „polskiej” grupie Villarreal rozbił Austrię Wiedeń.  Jak wyglądał czwartkowy dzień z Ligą Konferencji? Villarreal nie pozostawił żadnych złudzeń i bezlitośnie skarcił Austrię Wiedeń za fatalne błędy w obronie. Hiszpanie wygrali pewne 5:0, a klasycznym hattrickiem w drugiej połowie […]
06.10.2022
Suche Info
06.10.2022

Wszystkie wyniki czwartkowych spotkań Ligi Europy

Betis Sevilla pokonał na wyjeździe AS Romę, Manchester United nie miał łatwej przeprawy z Omonią Nikozja na wyjeździe. Szymański strzelił gola w starciu z duńskim FC Midtjylland. Jak wyglądał czwartkowy dzień z Ligą Europy? Hitem trzeciej serii gier Ligi Europy było starcie AS Romy z Betisem Sevilla. Podopieczni Jose Mourinho jako pierwsi wyszli na prowadzenie za sprawą Paulo Dybali w 34. minucie po rzucie karnym. Jeszcze przed przerwą wyrównał Guido […]
06.10.2022
Weszło
06.10.2022

Piast i końcówki meczów – bardzo trudny związek

Piast Gliwice w dzisiejszym meczu z Rakowem Częstochowa musiał sobie radzić zarówno bez Damiana Kądziora, jak i Kamila Wilczka. A że nawet ze swoimi największymi gwiazdami w składzie ekipa Waldemara Fornalika nie grzeszy formą, trudno było dawać jej większe szanse w tej rywalizacji. Może ujmijmy to tak – na papierze można by je porównać do pojedynku siłowego pomiędzy Grzegorzem Tomasiewiczem a Tomasem Petraskiem.  Tymczasem obejrzeliśmy wyrównany mecz. Niestety dość nudny. Tak nudny, że wśród zdarzeń, […]
06.10.2022
Suche Info
06.10.2022

Gol Sebastiana Szymańskiego w Lidze Europy [WIDEO]

Sebastian Szymański z pierwszym golem w tym sezonie Ligi Europy. Jego Feyenoord zremisował na wyjeździe 2:2 z duńskim FC Midtjylland. Reprezentant Polski otworzył wynik tego spotkania w 21. minucie. Sędziowie VAR przez kilkadziesiąt sekund analizowali tego gola, ale ostatecznie uznali, że żaden z zawodników Feyenoordu nie był na spalonym. Sebastian Szymański gives Feyenoord the lead!!!!!🇵🇱🇵🇱🇵🇱pic.twitter.com/Kd42rSw74g — Football Report 🕊☮️🌍🌎🌏 #BerhalterOut (@FootballReprt) October 6, 2022 Szymański trafił do Feyenoordu […]
06.10.2022
Inne sporty
06.10.2022

Fantastyczny handball w Kielcach. Potęga pokonana!

Trafił swój na swego – można było powiedzieć podczas oglądania meczu Łomży Industrii Kielce z THW Kiel. Obie drużyny zaprezentowały dziś w Lidze Mistrzów kapitalną piłkę ręczną. Ale tylko polski zespół miał w swoich szeregach Alexa Dujszebajewa oraz Andreasa Wolffa. Dlatego to on wyszedł z tego starcia zwycięsko. Niemiecki handball odniósł jednak dziś swoje małe zwycięstwo – bo wcześniej mistrz Bundesligi Magdeburg rozprawił się z Wisłą Orlen […]
06.10.2022
Suche Info
06.10.2022

Jak on tego nie trafił? Fatalne pudło Cristiano Ronaldo [WIDEO]

Manchester United z niemałymi kłopotami pokonał na wyjeździe Omonię Nikozję (3:2). Cristiano Ronaldo ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Co więcej, zmarnował znakomitą sytuację do zdobycia gola. 37-letni napastnik nie przeżywa najlepszego okresu w Manchesterze United. W tym sezonie CR7 stracił miejsce w pierwszym składzie. Erik ten Hag zazwyczaj  wpuszcza go na boisko z ławki rezerwowych. W czwartkowy wieczór rozegrał pełne 90 minut, ale w tej sytuacji się nie popisał. Z kilku metrów […]
06.10.2022
Weszło
04.10.2022

Klub jak bóg, a mój jest lepszy niż twój! Tak się kibicuje w Indonezji

Śmierć 129 osób z powodu zamieszek na stadionie w Malang w Indonezji to dramatyczny wypadek, ale nie przypadek. Tam wśród kibiców rządzi prawo pięści, kija, względnie maczety. Po prostu zazwyczaj wszystko załatwia się poza trybunami, choćby na poboczu autostrady, a tym razem sytuacja wymknęła się bardziej spod kontroli. W sobotę Arema FC poniosła porażkę z Persebayą Surabaya 2:3, pierwszą jako gospodarz starcia z tym przeciwnikiem od 23 lat, co doprowadziło […]
04.10.2022
Weszło Extra
01.10.2022

Bohater czy gwałciciel? Tajemnica Justina Fashanu

Kolejne kluby oddają mu honory. Kibice upamiętniają go stadionowymi oprawami, doceniając za odwagę w przełamywaniu społecznych barier i walkę z uprzedzeniami. Niekiedy można wręcz odnieść wrażenie, że umarł śmiercią męczennika. Wprawdzie popełnił samobójstwo, ale w jakiej atmosferze? Zaszczuty, ścigany, porzucony przez rodzinę, niemalże wyklęty. Pozbawiony nadziei. Tylko czy Justin Fashanu – pierwszy brytyjski piłkarz, który publicznie opowiedział o swoim homoseksualizmie i wypowiedział wojnę nietolerancyjnemu środowisku – rzeczywiście zasługuje na status bohatera? […]
01.10.2022
Weszło Extra
01.10.2022

Saperzy, drony i kontener. Szczecin gotowy na imprezę życia

Prowizoryczny daszek zakrywający 1500 osób. Obdrapane krzesełka. Brak jakiegokolwiek zaplecza. Wyszydzana Papricana zamieniła się w godny podziwu stadion o europejskim standardzie. Pogoń Szczecin już dawno dobiła organizacyjnie do polskiej czołówki. Od dziś może poszczycić się także topową infrastrukturą. Bo to właśnie dziś, podczas meczu z Lechią, nastąpi oficjalne otwarcie nowego obiektu, budowanego od 2019 roku. Czy Pogoń jest gotowa? Jak przebiegała budowa? Co oferuje nowoczesna […]
01.10.2022
Weszło
26.09.2022

Karol Świderski – idealny partner Lewandowskiego w ataku? Jak wygląda ich współpraca?

Czesław Michniewicz nie kryje się z tym, że reprezentację zamierza ustawiać z tercetem stoperów z tyłu i duetem napastników z przodu. W trakcie swojej krótkiej kadencji przetestował czwórkę zawodników, którzy mogą pełnić rolę partnera Roberta Lewandowskiego. Faworytem do tej roli jest Karol Świderski, to nie ulega wątpliwości. Warto jednak zajrzeć pod maskę i odpowiedzieć na pytanie “dlaczego?”, bo wcale nie chodzi tu tylko o skuteczność. Na wstępie jednak zaznaczmy, że skuteczność mimo wszystko odgrywa w tym wszystkim główną rolę. […]
26.09.2022
Weszło Extra
22.09.2022

Legenda o Andrzeju Niedzielanie. Czy faktycznie jaraliśmy się jego golami w NEC Nijmegen?

Przyjęcie, lob i bramka. Piłka ląduje w siatce, a polski napastnik rozpoczyna kolejny dzień w biurze. Jest początek rundy, a on ma już na koncie dwa trafienia — kilkadziesiąt minut później dołoży trzecie, odstawiając po tym spontaniczny, koślawy taniec. Teraz jednak świętuje inaczej. Czarne włosy na moment znikają, zaplątane w koszulkę z długim rękawem, którą strzelec bramki zdejmuje, wymachując nią przed wypełniony po brzegi trybunami. Jest połowa lutego 2004 roku, […]
22.09.2022
Ekstraklasa
21.08.2022

Nascimento: Bryant zmienił moją mentalność. Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz go słuchać

Jak wygląda mecz i świat z punktu widzenia środkowego pomocnika? Jak zostać skutecznym reżyserem gry i przechytrzyć większych od siebie? Czy akademia Benfiki da ci więcej lekcji piłkarskich, czy życiowych? Filipe Nascimento z Radomiaka opowiada nam o tym, czym dla niego jest futbol, jak odnalazł swój styl gry i kto uratował karierę jego przyjaciela – Bernardo Silvy. Zapraszamy. Zamieńmy się na chwilę rolami. Załóżmy, że jesteś dziennikarzem […]
21.08.2022
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments