post Avatar

Opublikowane 20.12.2019 14:13 przez

redakcja

Od sezonu 2015/16 sukcesywnie spada liczba dryblingów w Ekstraklasie. Żaden zawodnik w lidze nie drybluje średnio dziesięć razy na mecz. Wciąż jednak w Polsce drybluje się częściej niż w Czechach, na Węgrzech, ale przegonili nas Chorwaci oraz Słowacy. Czy cierpimy na brak dryblerów, a technice coraz częściej ustępują szybkobiegacze i atleci? Czy drenaż zdolnej młodzieży z Ekstraklasy nie sprawi, że na ligę coraz trudniej będzie się patrzyło? Ile będziemy oglądać w przyszłości zespołów budowanych jak Cracovia, a ile będzie cieszyło oko jak Lech Poznań?

Zawsze zadaje sobie pytanie „czy ten gość potrafi dryblować?”. Chciałbym wyłącznie piłkarzy, którzy to potrafią i zawsze w pierwszej kolejności patrzę na tę umiejętność. Chcę bocznych obrońców potrafiących dryblować, stoperów potrafiących dryblować, pomocników, napastników, skrzydłowych. Możesz nauczyć dojrzałego piłkarza kontroli piłki czy podawania. Ale dryblingu już niezbyt. Dlatego uważam, że dobrzy dryblerzy to klucz – tłumaczył Pep Guardiola w książce „The Evolution”.

1800 dryblingów mniej

Oczywiście w Ekstraklasie nie mamy ani Guardioli, ani pieniędzy Manchesteru City, ani też rywali naprzeciw których staje zespół Hiszpana. Niemniej wartość uniwersalna płynąca z tych słów jest bardzo cenna – piłkarz potrafiący minąć przeciwnika dryblingiem to skarb. A Ekstraklasa zdaje się mieć coraz mniej tych skarbów. Statystyki są wymowne. Od momentu gromadzenia szczegółowych danych w Polsce nie dryblowało się tak rzadko. Zerknijmy na średnią liczbę dryblingów wykonywanych przez polską drużynę na jeden mecz:

2015/16 – 27,58
2016/17 – 25,58
2017/18 – 26,5
2018/19 – 25,81
2019/20 – 24,48

Różnice wydają się marginalne, ale wyłącznie w skali mikro. Szesnaście drużyn, 37 kolejek – jeśli każdy zespół kiwa średnio o raz rzadziej niż przed rokiem, to oznacza, że w skali sezonu oglądamy o prawie 600 dryblingów mniej. Jeśli różnica między sezonem 2015/16 i tym obecnym wynosi ponad trzy dryblingi na mecz, to w skali sezonu mówimy o ubytku prawie 1800 dryblingów (o ile obecna średnia zostanie utrzymana). O jak ogromnej skali mówimy, niech świadczy fakt, że 1800 dryblingów w tym sezonie wykonali Lecha Poznań, Legii Warszawa i Wisły Kraków razem wzięci. A mówimy tu o ścisłej czołówce ligi pod względem wykonywanych zwodów.

Spadek średnio jednego czy dwóch dryblingów na mecz jest właściwie niezauważalny przez widza. Natomiast niepokojąca jest sama tendencja, prymitywizacja gry ofensywnej (więcej dośrodkowań niż w dwóch poprzednich) i rysująca się przed ligą perspektywa wyciągania najciekawszych zawodników.

WARSZAWA 14.12.2019 MECZ 19. KOLEJKA PKO EKSTRAKLASA SEZON 2019/20 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - WISLA PLOCK 3:1 LUQUINHAS FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Gra brzydsza, ale i mniej skuteczna

Ciekawie o dryblingu pisze Tiago Estevao, portugalski analityk i skaut. – Drybling to coś więcej niż fajny filmik z zagrań Neymara, który robi furorę na YouTube. Posiadanie zawodników zdolnych do skutecznego dryblowania to kluczowy element funkcjonowania drużyny. Wielkie zespoły postrzegają ich jako strategiczne punkty zespołu. Nie tylko na skrzydłach, gdzie – co oczywiste – wymaga się robienia przez dryblera przewagi, ale i w środku boiska, gdzie skuteczny zwód pozwala przedrzeć się przez zagęszczone obszary gry.

Rzecz jasna piłka zawsze będzie szybsza od zawodnika i skuteczne podanie pozwala na skuteczniejsze zyskanie przestrzeni przez zespół atakujący. Ale zastanówmy się nad jedną rzeczą – ile razy w trakcie oglądania spotkania widzieliście taki obrazek, gdy piłkarz z piłką przy nodze ma przed sobą jednego rywala, ale nie decyduje się na pójście w pojedynek, tylko oddaje piłkę koledze? Piłka krążyła od jednej linii bocznej do drugiej, a żaden z zawodników nie kwapił się do podjęcia ryzyka wejścia w drybling. Być może dlatego, że tak mu kazał trener. A być może dlatego, że po prostu tego nie potrafił.

Pamiętam, że w którymś z sezonów robiłem analizę do Ligi+Extra gry braci Maków. Obejrzałem ich kilka meczów i okazało się, że prawie wcale nie wchodzą w pojedynki z przeciwnikami. Oddawali piłkę, posyłali nieprzygotowane dośrodkowania. Dało mi to do myślenia i w następnej kolejce zwróciłem uwagę na to, ilu piłkarzy w lidze podejmuje ryzyko dryblingu. Mogłem ich policzyć na palcach jednej ręki. A jedynym piłkarzem, który potrafił zgubić rywala w miejscu samym balansem ciała, był wówczas Michał Janota – mówi Maciej Murawski, ekspert Canal+.

Przeglądamy rankingi zawodników, którzy najczęściej i najlepiej dryblowali w Ekstraklasie w poprzednich sezonach. Przytłaczająca jest ta lista, bo pokazuje, jak bardzo liga została wydrenowana z zawodników efektownych i efektywnych – Carlitos, Bartłomiej Pawłowski, Luka Zarandia, Szymon Żurkowski, Jakub Kosecki, Javi Hernandez, Vadis Odjidja-Ofoe, Kamil Vacek, Bartosz Kapustka, Guilherme, Joel Valencia… Z dziesiątki najaktywniejszych dryblerów poprzedniego sezonu w Polsce została tylko piątka. Z czego Arvydas Novikovas w Legii spuścił z tonu, podobnie jak Juan Camara w Jagiellonii i Georgi Merebaszwili w Wiśle Płock. Wysoki poziom utrzymują tylko Lukas Haraslin oraz Jesus Jimenez.

Tylko siedmiu przekroczyło setkę

Dość zaskakujący jest ranking zawodników, którzy najczęściej podejmują się dryblingów. Rzeczony Michał Mak znajduje się bowiem na czele klasyfikacji, tyle samo prób zwodów podjął w tym sezonie Jesus Jimenez. Weźmy jednak pod lupę zawodników, którzy w tym sezonie wykonali ponad sto prób wejścia w drybling.

1. Michał Mak (Wisła Kraków) – 137 dryblingów – 55% skuteczności
2. Jesus Jimenez (Górnik Zabrze) – 137 dryblingów – 48% skuteczności
3. Kamil Jóźwiak (Lech Poznań) – 121 dryblingów – 62% skuteczności
4. Tymoteusz Puchacz (Lech Poznań) – 112 dryblingów – 55% skuteczności
5. Lukas Haraslin (Lechia Gdańsk) – 109 dryblingów – 50% skuteczności
6. Luquinhas (Legia Warszawa) – 108 dryblingów – 60% skuteczności
7. Przemysław Płacheta (Śląsk Wrocław) – 106 dryblingów – 51% skuteczności

W oczy rzuca się przede wszystkim skuteczność Kamila Jóźwiaka i Luquinhasa. Gdybyśmy mieli tak na oko wybierać dwóch piłkarzy, którzy dryblują najlepiej w lidze, to typowalibyśmy zapewne tę dwójkę. Wymowne są też statystyki wymuszeń rzutów wolnych – Jóźwiak jest czwartym najczęściej faulowanym zawodnikiem w lidze, Brazylijczyk drugim.

Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Legia Warszawa - Gornik Zabrze. 09.11.2019

Dryblujemy częściej niż Czesi i Węgrzy, ale rzadziej niż Chorwaci i Słowacy

A jak wyglądamy w porównaniu z ligami porównywalnymi z nami? Nie chodzi o ligę luksemburską, albańską czy maltańską, ale weźmy pod uwagę chociażby ligę czeską, słowacką, chorwacką i węgierską.

Polska: średnia dryblingów na mecz – 24,48, najlepsza drużyna – Lech Poznań (32,47 dryblingów na mecz), przeciętna skuteczność – 53,61, najczęściej dryblujący piłkarz – Michał Mak (9,66 na mecz)

Słowacja: średnia dryblingów na mecz – 28,39, najlepsza drużyna – Trenczyn (37,98 dryblingów na mecz), przeciętna skuteczność – 51,93, najczęściej dryblujący piłkarz – Osman Bukari (12,74 na mecz)

Węgry: średnia dryblingów na mecz – 23,88, najlepsza drużyna – MOL Vidi (31,29 dryblingów na mecz), przeciętna skuteczność – 52,35, najczęściej dryblujący piłkarz – Istvan Kovacs (8,82 na mecz)

Chorwacja: średnia dryblingów na mecz – 26,84, najlepsza drużyna – Dinamo Zagrzeb (36,32 dryblingów na mecz), przeciętna skuteczność – 53,7%, najczęściej dryblujący piłkarz – Josip Mitrović (9,92 na mecz)

Czechy:  średnia dryblingów na mecz – 22,37, najlepsza drużyna – Bohemians (36,33 dryblingów na mecz), przeciętna skuteczność – 53,68%, najczęściej dryblujący piłkarz – Joel Ngandu Kayamba (9,06 na mecz)

Cracovia woli wrzucać, Lech ma dryblerów

Powyższe zestawienia jasno pokazują, że każda liga ma swoje konie pociągowe, które podkręcają średnią ligową w statystyce dryblingów. W Polsce takim zespołem jest Kolejorz, który – co też widać gołym okiem – ma dwa pokrętła na skrzydłach. Jóźwiak i Puchacz są bardzo dobrze przygotowani motorycznie i już samą szybkością są w stanie gubić rywali. Po stronie Jóźwiaka stoi jednak też zwinność i technika. Puchaczowi bliżej chociażby do Płachety ze Śląska Wrocław, który nie bawi się w przekładanki czy zwody – po prostu odpala wrotki i ucieka przeciwnikom.

Lechowi taki styl rozgrywania ataków – oparty na stwarzaniu przewagi na skrzydłach – przynosi wymierne korzyści w ofensywie. Tylko Legia Warszawa stworzyła sobie więcej okazji bramkowych, tylko Legia zdołała oddać więcej strzałów, tylko Legia posłała więcej uderzeń z gry (a nie po stałych fragmentach), żaden inny klub w Ekstraklasie nie wykonuje tylu rajdów z piłką. Jeśli ktoś chce oglądać dryblingi, to powinien włączać mecze Kolejorza – do tej pory lechici wykonali 672 dryblingów. Druga Legia łącznie o 58 mniej.

A ostatnia Cracovia mniej aż o 292. Próżno szukać jakiegokolwiek piłkarza „Pasów” w najlepszej trzydziestce pod względem częstotliwości dryblingów. Ale wśród najczęściej dośrodkowujących zawodnicy drużyny Michała Probierza zajmują pierwsze (Cornel Rapa) i piąte miejsce (Sergiu Hanca). Rzecz jasna Cracovia nie ma też sobie równych w liczbie dośrodkowań wykonanych przez cały zespół. Oczywiście to Cracovia jest przed Lechem w tabeli, zatem pytanie „a na co komu te kiwki, skoro skuteczniejsze są wrzutki?” wydaje się zasadne. Przypominają nam się jednak w tym miejscu słowa Jana van Daele, dyrektora sportowego DAC Dunajskiej Stredy, która odprawiła Cracovię z eliminacji Ligi Europy: –  Macie świetnych piłkarzy i dobrą drużynę narodową. Czasem jednak trzeba pomyśleć o filozofii pracy w klubach. Macie dużo starszych piłkarzy i nieco archaiczny styl gry. Długie piłki, fizyczna gra. Może brzmi to arogancko, ale brakuje tu zachodniego myślenia – mówił w wywiadzie dla TVP Sport. Trener Dunajskiej Stredy mówił wprost, że polska drużyna przypomina mu zespół koszykarski.

Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Cracovia Krakow - Legia Warszawa. 22.09.2019

Nie dryblują, bo nie potrafią? Czy dlatego, że im się zabrania?

Często na turniejach dziecięcych można zaobserwować świetnych dryblerów. Dwunastolatkowie z Polski potrafią kiwać w pełnym biegu, mijają rywali jak tyczki, poruszają się z naturalną swobodą. Ale wraz z awansami do kolejnych grup młodzieżowych coraz rzadziej decydują się na wożenie piłki. Po wejściu do piłki seniorskiej tylko nieliczni czarują dryblingami. – Wydaje mi się, że to wynika z tego, że na tych wczesnych etapach piłki juniorskiej ofensywni piłkarze mierzą się z relatywnie słabszymi rywalami i dzięki temu mogą błyszczeć. Później, gdy grają już z wyselekcjonowanymi jednostkami i silniejszymi drużynami, dużo trudniej im przedryblować jednego lub dwóch rywali – uważa Murawski.

Łukasz Trałka w jednym z wywiadów zwracał też uwagę na presję kolegów z drużyny i trenerów, którzy krzywią się na jedną czy drugą stratę skrzydłowego wchodzącego w drybling. Wygodniej jest zagrać bezpieczniej, a nie narażać się przy tym na krytykę ze strony szatni. Tymczasem skauci przyjeżdżający do Polski bardzo często zwracają uwagę na chęć wchodzenia w pojedynki z przeciwnikami. – Dlatego wpadł nam w oko Jóźwiak, bo ma naturalny ciąg do wchodzenia w dryblingi. Dośrodkowanie z rywalem przed sobą jest najprostszym i najbardziej prymitywnym rozwiązaniem na rozegranie akcji. Stworzenie przewagi zwodem otwiera dużo więcej możliwości – mówił niedawno skaut jednego z włoskich klubów spotkany na stadionie przy Bułgarskiej.

Czesław Michniewicz zwraca jednak uwagę na szerszy problem, czyli brak umiejętności gry przestrzenią. Gra w Ekstraklasie jest dość statyczna, brakuje zawodników potrafiących robić przewagę, a wyróżniające się pod tym względem jednostki szybko tę ligę opuszczają. – Kimś takim był Bartek Kapustka. Zatrzymywał się w miejscu, technika, podniesiona głowa, balans ciałem, zagranie prostopadłe, wyobraźnia przestrzenna. Oczywiście, Bartek miał i ma swoje problemy, ale wierzę, że jeszcze będziemy mieli z niego pożytek jako polska piłka. On przyjeżdżał na kadrę i kręcił jak szalony na treningach, to była jego gra. Strasznie żałuję, że nie mógł nam pomóc na boisku podczas Euro. Myślę, że Sebastian Szymański też może stać się kimś w tym typie. U nas wszyscy chcą piłkę do nogi, ale to siłą rzeczy spowalnia akcje. Staramy się zmieniać, by nie grać tak statycznie. Ostatnio byłem przejazdem na meczu CLJ Arki z Lechem, wpadłem na pół godziny przez przypadek. Patrzyłem na to, co ci piłkarze mają, a czego nie ma. Było ustawienie, było bieganie, były zalążki kreatywności. Ale nie widziałem radości z tego, że piłkarz dostał piłkę. Permanentna nerwówka. Dostajesz piłkę, to dostajesz problem.

Radość z futbolu – to też kluczowe sformułowanie. Radochę powinni mieć piłkarze z faktu samej gry, ale i kibice, którzy przychodzą na stadion zobaczyć coś ponadprzeciętnego. A zawodników odpalających w trakcie meczu fajerwerki jest niewielu. Szukając w pamięci efektownych zagrań przychodzą pojedyncze momenty – Ramirez przekładający trzech obrońców Jagiellonii, Jóźwiak przerzucający sobie piłkę nad defensorem ŁKS-u, Ricardinho podbijający piłkę przed oddaniem strzału w starciu z Koroną. Po głębszym zastanowieniu pewnie dałoby radę znaleźć w pamięci jeszcze kilka takich sztuczek. Problem w tym, że mówimy o bardzo, bardzo incydentalnych zagraniach, w których próżno doszukiwać się powtarzalności.

Trudno też nie patrzeć na najbliższe lata z optymizmem. Wspomniany już Jóźwiak prawdopodobnie w tym lub w następnym oknie transferowym opuści ligę. Kwestią roku pozostaje też pewnie transfer Lukasa Haraslina. Nie chce się wierzyć, że Przemysław Płacheta czy Tymoteusz Puchacz dobiją do 100 meczów w Ekstraklasie zanim ich kluby przyjmą oferty opiewające na przyzwoite sumki. Z jednej strony można się cieszyć, że te jednostki będą mogły rozwijać się na tle silniejszych rywali. Ale z drugiej strony pojawiają się obawy się, że tendencja spadkowa w liczbie dryblingów zostanie podtrzymana, a liga zostanie wydrenowana z piłkarzy dających frajdę obserwatorom. Słowa dyrektora sportowego Dunajskiej Stredy o archaicznej piłce mogą być powtarzane coraz częściej przez kolejnych rywali polskich ekip w europejskich pucharach.

Damian Smyk

fot. FotoPyk

Opublikowane 20.12.2019 14:13 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Abramowicz: Karny z Wartą? Jak się walczy w powietrzu, to nieuniknione, że ręce lądują na rywalu

Dawid Abramowicz kontrowersyjny rzut karny w meczu Warty Poznań z Radomiakiem widział z bliska. Nawet z bardzo bliska, bo to on go sprokurował. Jak sytuacja wyglądała z jego perspektywy? Czy ma pretensje do Łukasza Spławskiego, albo sędziego Bartosza Frankowskiego? Co sądzi o finałowym spotkaniu? Jak zareagował, gdy zobaczył kibiców z Radomia pod stadionem w Grodzisku? […]
02.08.2020