Omran Haydary nadal strzela w I lidze. Pójdzie drogą Angulo czy drogą Sabali?

redakcja

Autor:redakcja

24 listopada 2019, 16:26 • 4 min czytania

Reklama
Omran Haydary nadal strzela w I lidze. Pójdzie drogą Angulo czy drogą Sabali?

Klasyfikacja najlepszych strzelców w I lidze to w ostatnich sezonach obraz jakiegoś totalnego pomylenia. W zeszłym sezonie do zostania najlepszym snajperem zaplecza Ekstraklasy potrzeba było… dwunastu goli. Dwa lata temu wygrał ofensywny pomocnik. Wygląda na to, że do normalności wracamy w tym roku. Pytanie – na jak długo? Bo najlepszy snajper I ligi zaraz może opuścić Grudziądz.

Reklama

Omran Haydary. Brzmi jak jakiś newgen w Football Managerze, który ni stąd, ni zowąd pojawia się w twojej akademii i z kosmicznym potencjałem w ciągu dwóch lat rozwija się do tego stopnia, że pyta o niego pół Europy. Ale Omar to 21-latek, którego Olimpia Grudziądz jakimś cudem wyciągnęła z Holandii. Chłopak regularnie gra w kadrze Afganistanu (stamtąd pochodzi jego rodzina, tam też się urodził), a od początku sezonu właściwie nie ma przestojów w strzelaniu w Ekstraklasie. Po osiemnastu kolejkach ma na koncie dwanaście trafień, czyli tyle, ile najlepszy strzelec poprzedniego sezonu… po 34 kolejkach.

Mieliśmy używane na klasyfikacji najlepszych snajperów I ligi w ostatnich latach, bo to się tam wyprawiało, to przechodziło ludzkie pojęcie. W zeszłym sezonie korona króla strzelców trafiła do Valerisa Sabali, gościa który w rundzie wiosennej strzelił tylko cztery bramki. Cztery gole w trzynastu meczach, król strzelców… No błagamy. Niewiele brakowało, a o tytuł najlepszego snajpera powalczyłby Tomas Petrasek, stoper Rakowa Częstochowa. Drugim najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem ligi był Grzegorz Lech, 120-latek grający w Stomilu Olsztyn jeszcze przed założeniem klubu. Pomocnik grający w klubie, który w przerwie zimowej stał nad przepaścią. Stał… On właściwie już był w tej przepaści, tylko trzymał się powierzchni dwoma palcami lewej ręki. I ten Grzegorz Lech z jedenastoma trafieniami był o krok od korony króla strzelców.

Rok wcześniej też wcale nie było lepiej. Napastników zawstydził ofensywny pomocnik Mateusz Machaj z szesnastoma trafieniami na koncie. Najlepszy napastnik ustrzelił czternaście sztuk – był nim Szymon Lewicki z Zagłębia Sosnowiec. Zatem wyczyn Haydary’ego – czyli dwanaście trafień jeszcze zanim ligowcy rozjadą się na święta – trzeba uznać za pewne wynaturzenie w pierwszoligowych warunkach.

Sęk w tym, że coraz głośniej słyszy się, że Olimpia nie da rady zatrzymać go na rundę wiosenną. Z tego co słyszymy, to zimą aktywuje się klauzula, która pozwala na wykup Afgańczyka z Grudziądza za niezbyt wygórowaną kwotę. Zatem jeśli przyjdzie kupiec i wyłoży kasę na stół, to władze Olimpii będą mogły się tylko grzecznie ukłonić, poprosić Omrana o zwrot sprzętu i życzyć mu powodzenia na dalszym etapie kariery. A chętnych nie będzie brakowało, bo przecież już latem poważnie zainteresowane 21-latkiem było Zagłębie Lubin, ale ostatecznie ani sam Omran nie palił się do wyjazdu, ani Olimpia nie była zainteresowana jego sprzedażą. Zagłębie zostało z Rokiem Sirkiem, Haydary rozstrzelał się w I lidze, a grudziądzanie dzięki jego trafieniom liczą się w walce o baraże.

Reklama

Zainteresowaniu ze strony klubów Ekstraklasy wcale się nie dziwimy, bo skutecznego napastnika szukają wszyscy – od lidera po ostatnią drużynę w lidze. Haydary wydaje się zatem potwornie łakomym kąskiem – nie trzeba będzie się licytować o niego z obecnym klubem, ma czutkę do goli, jest szybki, sprytny w polu karnym, niezły technicznie, do tego ma tylko 21 lat, więc spokojnie można jeszcze na nim zarobić. Wydaje się, że to piłkarz-ideał do wyciągnięcia w zimowym oknie transferowym.

Sęk w tym, że najświeższa historia pokazuje, że gole strzelane w I lidze rzadko przekładają się na dobrą skuteczność w Ekstraklasie. Przeglądamy królów strzelców z poprzednich sezonów zaplecza Ekstraklasy… Cóż, szału nie ma, staniki nie latają. Lećmy po kolei:

– Valrijs Sabala – dwanaście goli dla Podbeskidzia, transfer do Miedzi, ostry zjazd formy

– Mateusz Machaj – siedemnaście goli dla Chrobrego, transfer do Jagi, totalne rozczarowanie i odpalenie go z powrotem do Głogowa

Reklama

– Igol Angulo – siedemnaście goli dla Górnika, jedyny rodzynek w tym zestawieniu, ale też jeden z nielicznych, który ze swoich klubem wszedł do Ekstraklasy, reszta na ogół wraz ze zdobyciem korony króla strzelców zmieniała klub

– Szymon Lewicki – szesnaście goli dla Zawiszy Bydgoszcz, typowy przykład napastnika „strzela w I lidze, w Ekstraklasie grzeje ławę i wraca strzelać do I ligi”

– Grzegorz Goncerz – dwadzieścia jeden goli dla GKS-u Katowice, kolejny wieczny  I-ligowiec

– Dariusz Zjawiński – dwadzieścia jeden goli dla Dolcanu Ząbki, później nieudane pobyty w Cracovii czy Arce, później spady do Siedlec i Pruszkowa

Reklama

Sięgamy głębiej, a tam już takie nazwiska jak Wojciech Kędziora, Charles Nwaogu (pamiętacie go w ogóle?) czy Maciej Kowalczyk (przez moment nazywany Maciejem K.). Właściwie poza Angulo żaden z nich nie potrafił przełożyć swojej formy z pierwszoligowych stepów na ekstraklasowe salony. Może z Haydarym będzie inaczej, może ten chwilowy pobyt w Grudziądzu to jakaś niewytłumaczalna pomyłka losu i w przyszłym roku będzie dla Ekstraklasy wyrzutem sumienia pokroju Daniego Ramireza.

My się jedynie cieszymy, że ta klasyfikacja strzelców I ligi wreszcie ma ręce i nogi. Chociaż ostatniego słowa nie powiedział jeszcze Mateusz Kupczak, defensywny pomocnik który pozostaje najlepszym strzelcem lidera ligi.

fot. 400mm.pl

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Hellebrand odpowiedział kibicom Górnika. „Rozumiem, że są wkurzeni”

Jan Broda
2
Hellebrand odpowiedział kibicom Górnika. „Rozumiem, że są wkurzeni”

Weszło

Reklama