Angulo to nie jest jakiś Kopacz

redakcja

Autor:redakcja

22 listopada 2019, 21:30 • 3 min czytania

Angulo to nie jest jakiś Kopacz

Nie chcemy zapeszyć, ale jest szansa, że przerwa reprezentacyjna dobrze zrobiła piłkarzom Ekstraklasy. To pierwszy wniosek, który przychodzi nam do głowy po spotkaniu Górnika Zabrze z Wisłą Płock, w którym dwa zespoły wyglądały tak, jakby stęskniły się za:

Reklama

a) graniem w piłkę

b) wygrywaniem.

Reklama

Ostatecznie dostają w nagrodę po jednym punkcie, czyli dość słabo, bo dokładnie tak samo wyceniany jest bezbramkowy paździerz, ale spokojnie – prezentowanie takiej postawy w każdym kolejnym meczu na dłuższą metę powinno oznaczać zwycięstwo.

Jesteśmy zaskoczeni tym bardziej, że gospodarze to przecież jedna z najnudniejszych ekip tego sezonu. Zabrzanie mają tak kreatywnych pomocników, że ŁĄCZNIE jesienią zaliczyli oni zero asyst w ligowych potyczkach. O Wiśle Płock też trudno było mówić, że gra z rozmachem. Nafciarze świetnie punktowali, ale dlatego, że wyciskali ze swojej gry maksimum. Tymczasem w bezpośrednim starciu okazało się, że można.

W przypadku Górnika, przynajmniej takie mamy wrażenie, kluczowe było przebudzenie Igora Angulo. Brakowało ostatnio dobrej gry Baska, a nie brakowało za to głosów, że powoli się 35-latek kończy. Jeśli tak, to życzylibyśmy sobie i wam, żeby każdy schodzący ze sceny piłkarz przynajmniej od czadu do czasu dawał takie popisy. Hiszpan w dzisiejszym meczu:

– otworzył wynik spotkania strzałem zza pola karnego, gdy piłkę wyłożył mu Uryga,
– strzelił drugą bramkę (na 2-2) po akcji Sekulicia i świetnym dograniu Wolsztyńskiego,
– mógł zaliczyć przynajmniej dwie asysty, ale skuteczność jego i skuteczność kolegów to dwie różne sprawy.

Innymi słowy – błysnął zarówno wykończeniem, jak i przeglądem pola oraz jakością zagrań. Jasne, można przyczepić się do tego, że na dobrą sprawę napastnik Górnika mógł kończyć mecz z hat-trickiem, ale znajmy umiar. Zajmijmy się lepiej na przykład wykończeniem Davida Kopacza, bo chłopak to coraz większe nieporozumienie. Snuje się po boiskach Ekstraklasy już grubo ponad 600 minut, a goli i asyst z tego nie ma. A tylko dziś 20-latek miał trzy świetne sytuacje strzeleckie i dwa razy bardzo dobrze zapowiadające się akcje kończyły się na jego niedokładnych podaniach.

Jeśli dotyk Midasa zamieniał wszystko w złoto, to można powiedzieć, że dotyk Kopacza zamienia (prawie) wszystko w… no, sami wiecie.

Ale dobra, bo przecież nie tylko Górnik dziś oglądaliśmy. W przypadku Wisły Płock rozczarował nas trochę Dominik Furman, ale nawet na plus można zaliczyć Nafciarzom to, że przy jego nie najlepszej grze ekipa strzeliła dwa gole i momentami naprawdę dobrze wyglądała. Choć przy pierwszym trafieniu swój udział reprezentant miał – po jego wrzutce z rożnego piłkę głową przedłużył Szwoch, potem mieliśmy zgranie Marcjanika, a następnie trafienie z bliska Ricardinho. Druga bramka to już konterka, po której Merebaszwili pokonał Chudego – Gruzin najpierw trochę zgłupiał, bo miał mnóstwo czasu i pieprznął w Słowaka, ale dobitka okazała się skuteczna.

Więcej goli nie odnotowaliśmy, ale wisiały w powietrzu. Po kilka skutecznych interwencji zaliczyli Chudy i Daehne (choć Niemiec też wywoływał pożary). Gdy oni zawodzili, były wybicia z linii bramkowej (Marcjanik i Bochniewicz). A na dokładkę, już w samej końcówce, Matras trafił w słupek.

Temperatura meczu wysoka była również za sprawą sędziowskich kontrowersji. Weźmy tę drugą akcję bramkową Nafciarzy. Najpierw sędziowie sprawdzali, czy nie powinni gwizdnąć ręki Rasaka, a później analizowali, czy Gruzin przypadkiem nie był na spalonym. Trochę to trwało, ale ostatecznie podjęli słuszne decyzje. Tak samo jak w sytuacji z kopnięciem Jimeneza przez Furmana. To bardzo ciekawy materiał pod dyskusję na temat słuszności przepisów i postawy samych piłkarzy. Dlaczego? Kontakt nie spowodował upadku Hiszpana, zawodnik nic sobie z niego nie zrobił i oddał uderzenie (nieskuteczne), ale był na tyle wyraźny, że odrobina aktorstwa zapewne oznaczałaby jedenastkę. Z jednej strony brawa dla Jimeneza, z drugiej – ostatecznie na swojej postawie zyskał niewiele.

Ale niewątpliwie świat byłby piękniejszym miejscem, gdy wszyscy zachowywali się w ten sposób. I gdyby we wszystkich ligowych potyczkach działo się tak wiele.

screencapture-207-154-235-120-mecz-527-2019-11-22-21_15_31

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama