post Avatar

Opublikowane 19.11.2019 17:39 przez

redakcja

Najmłodszy kapitan w Ekstraklasie. Jeden z dwóch kapitanów w lidze, którzy są wychowankami obecnie reprezentowanego klubu. Kiedyś czytał komentarz, że w Pogoni jest tylko od atmosfery i robi z siebie pajaca. Zawziął się, chciał przekonać do siebie tych zniechęconych. – Mam 22 lata, nie jestem już młody. Dzisiaj się ode mnie oczekuje dobrego grania, a nie tego, że błysnę raz na jakiś czas – mówi. Sebastian Kowalczyk, chłopak ze Środmieścia, kapitan Pogoni w zastępstwie dla Kamila Drygasa i Adama Frączczaka, świeżo upieczony reprezentant Polski U-21.

Sebastian Kowalczyk to bodaj jedyny znany nam piłkarz, który klubu szukał… po kościołach. – Znajoma mamy powiedziała, że jej syn gra w Salosie Szczecin. To klub, który blisko współpracuje ze środowiskami katolickimi. Problem w tym, że mama i ciocia kiepsko się dogadały. Mieliśmy iść do jednego z kościołów, ale okazało się, że tam nic o Salosie nie słyszeli. Musieliśmy jeszcze odwiedzić kilka innych, by wreszcie trafić na ten właściwie. I tak zostałem „Salosiakiem” – opowiada. Na podwórku dostał ksywę „Salosik”, grał tam do dwunastego roku życia.

A w domu nikt sportu nie uprawiał. Ani mama, ani tata, ani żaden z wujków. W domu był szalik Pogoni, bo dziadek czy ojciec czasami wybrali się na Paprikanę. Ale żeby grać? Nic z tych rzecz. Tata był kucharzem na statku, wypływał w morze na dni, czasami tygodnie. Gdy wracał, to mały Sebastian dostawał prezenty – a to klocki Lego, a to samochodzik. – Ale nigdy nie myślałem o tym, żeby pójść w ślady taty. Widziałem, ile sił i czasu go to kosztowało. Od dzieciaka zakochałem się w piłce. Wychodziłem na podwórko, biegaliśmy po trzepakach, wchodziliśmy na dach, gdy wpadła nam tam piłka. To był mój świat – mówi.

Na podwórku zawsze był najmniejszy. Wzrost był zresztą jego przekleństwem przez całe dzieciństwo. Od Arkonii Szczecin się odbił, bo był za niski. Wielokrotnie słyszał „fajnie gra, ale warunków to ten chłopak nie ma”. Już w Pogoni trener Rafał Janas powiedział mu „Seba, do ciebie trenerzy długo się przekonują”. – Pierwsze wrażenie zostaje w głowie, to prosta psychologia. Ja pierwsze wrażenie robiłem słabe, bo sięgałem kolegom do łokci. Zdaję sobie sprawę z tego, że wielokrotnie przez ten wzrost byłem traktowany tak po macoszemu. A bo mały, to się nie przebije. Musiałem doskonalić inne atuty, przecież większy już nie urosnę. Kiwka, zadziorność, dynamika. Na tym musiałem bazować – wyjaśnia.

Kiedyś za wzrost zapłacił poważnym urazem głowy. W zespole Centralnej Ligi Juniorów był kapitanem Pogoni, najlepszy zawodnik w roczniku, opoka drużyny. Na mecz z Lechią wyszedł na własne życzenie, bo w tygodniu kiepsko się czuł, rozkładało go przeziębienie. Grał w wyjściowym składzie, nagle obudził się na ławce rezerwowych. – Yyyy, trenerze, dlaczego siedzę na ławie? Co jest? – zagaił stojącego przy linii szkoleniowca. Ten popatrzył na niego zdziwiony i momentalnie zadzwonił po karetkę. – Wszedłem do ambulansu, lekarz pyta „wiesz jak masz na imię?”. Myślę „cholera, przecież pamiętałem to…”. Lekarz pyta o imię mamy. Nie wiem. Przy jakiej ulicy mieszkam? Czarna dziura w głowie. Może numer telefonu do domu kojarzę? Nic. Zrobili mi badania, wstrząs mózgu. Musiałem odtworzyć sobie tamten dzień z opowieści kolegów i rodziny, bo nic nie pamiętałem. Jakby mi ktoś go wyciął w głowy – wspomina.

Bycia twardym nauczyło go podwórko. Właściwie dzielnica, z której pochodzi. Szczecińskie Środmieście nie przypomina przedmieść amerykańskich miast, gdzie równo przystrzyżone zielone ogródki oddzielają białe chodniki od pięknych domów. To rejon Szczecina, który powoli ładnieje. Ale wciąż nie jest idealnym miejscem do spacerowania dla grup przedszkolaków. – Kiedyś wracałem ze szkoły, byłem już blisko mieszkania i nagle ktoś mnie szarpnął i chciał uderzyć. Pewnie dostałbym w twarz albo stracił portfel, ale okazało się, że to znajomy. Przeprosił, „siema, siema”, „nie błąkaj się tu wieczorami”, „myślałem, że to ktoś obcy” i poszedłem do mieszkania. Dawid Kort pewnie opowiedziałby ci o Środmieściu to samo, bo mieszkaliśmy blisko siebie. Tak jest… No, właściwie było. Ja też dorosłem i wiem o której i gdzie można iść. Gdy widzę, że ktoś się szarpie, albo siedzi z piwem i słychać jego krzyki z daleka, to po prostu mijam to szerokim łukiem. Przygód nie potrzebuję – opowiada o Śródmieściu Kowalczyk.

Stopniowo przeskakiwał przez kolejne grupy juniorskie, wreszcie Pogoń pokazała go w Ekstraklasie. Z miejsca rzucał się w oczy – jak zwykle najmniejszy na boisku, ale i najbardziej charakterny. Jak trzeba posiłować się z ligowym wygą Maciejem Sadlokiem, to nagle zapomina, że gwiazdki z choinki nie ściągnie bez stawania na palcach. W tym sezonie jest już kapitanem zespołu – pod nieobecność Kamila Drygasa i Adama Frączczaka opaska lądowała na jego ramieniu. Jest najmłodszym kapitanem w Ekstraklasie i też jednym z dwóch kapitanów w lidze, którzy są wychowankami swojego klubu. Tym drugim jest Paweł Brożek.

A jeszcze w zeszłym sezonie bolało go to, gdy nie miał miejsca w wyjściowym składzie, że część kibiców traktuje go po macoszemu. – Może nie było jakiejś fali hejtu, ale przeczytałem taki komentarz, że Kowalczyk to małpa, która robi z siebie pajaca w szatni. Bo ja na każdych kulisach po wygranych meczach zarzucałem przyśpiewki. Jestem w tym klubie prawie dekadę, zżyłem się z Pogonią, to moje miejsce na ziemi, więc siłą rzeczy lubię tę atmosferę. A tu, że pajacuje w szatni na pokaz. Potraktowałem to jako taką pozytywną motywację. Postanowiłem, że nikt nie może o mnie tak mówić i muszę takich ludzi przekonać swoją grą. Że nie będą kojarzyć Kowalczyka z tego, że drze się w szatni, a z tego, że daje gole, asysty i radochę kibicom – mówi.

W zeszłym sezonie zgarnął nagrodę dla młodzieżowca miesiąca, teraz dostaje nominacje. Ustabilizował formę, choć brakuje mu wciąż liczb na miarę klasowego skrzydłowego w Ekstraklasie. Niemniej dostrzegł do Czesław Michniewicz i dowołał do kadry U-21 za kontuzjowanego Patryka Dziczka. Zadebiutował już przy pierwszej okazji – wszedł z ławki w przegranym meczu z Bułgarią. Niewykluczone, że kolejne powołania też będą, bo Michniewicz ceni piłkarzy, którzy dobrze dostosowują się do grupy i chodzą ścieżkami, które sztab młodzieżówki im wytycza. – Wprowadziliśmy notes reprezentanta. Każdy dostał notes i chłopcy robią w nich notatki z odpraw, zapisują sobie uwagi, obserwacje. To jest dla nich. Zaimponował mi Sebastian Kowalczyk. Przyjechał do nas po raz pierwszy na kadrę, przyszedł i się pyta „trenerze, mam pożyczyć od Listkowskiego notes i przepisać notatki?” – opowiadał nam niedawno Kamil Potrykus, asystent Michniewcza w kadrze.

Jestem młody? Nie przesadzajmy. Młody to jest nastolatek, który dopiero wchodzi do ligi. Ode mnie się wymaga, a nie liczy na to, że a, może teraz wyjdzie, może coś fajnego pokaże. Mam dawać na boisku jakość, a nie czekać, aż ktoś przyjdzie i zrobi to za mnie – mówi szczecinian. Doskonale wie, że u Kosty Runjaica nie może sobie pozwolić na chwilę rozprężenia. Gdy w zeszłym sezonie zagrał słabo z Miedzią w pierwszej kolejce, to wylądował na kilka tygodni na ławce. – Czy byłem zły? Tak. Na siebie. Inauguracja sezonu, a ja odstawiam coś takiego. Nie wykorzystałem szansy – twierdzi. Ale u Runjaica zrobił postęp. Trener zresztą ma markę faceta, który potrafi pracować indywidualnie z zawodnikami. Gdy Pogoń wracała wówczas z Legnicy, to od razu zaprosił Kowalczyka na przód autokaru i analizował z nim nieudane akcje.

Na tle tego, co osiągnął Kowalczyk i jaką drogę przeszedł, dobrze widać zresztą zmiany w samej Pogoni Szczecin. Przecież były lata, gdy z portowego miasta taśmowo odpływały talenty, którym Pogoń nie miała niczego do zaoferowania. Z najbardziej znanych można wymienić Filipa Starzyńskiego czy Patryka Lipskiego, z których żaden nie zagrał w „Portowcach”. Kto wie, czy Kowalczyk nie byłby kolejnym, który prosto z Salosu wyjechał w Polskę, gdyby nie Dariusz Adamczuk.

Pamiętam, że grałem jeszcze w Salosie. Znali mnie w Szczecinie, bo wyróżniałem się, grałem w kadrach regionalnych czy wojewódzkich. Minęliśmy się gdzieś na dworcu. Dyrektor Adamczuk podszedł wtedy na peronie i zagaił „Seba, a może przyszedłbyś do Pogoni? Będzie ci u nas dobrze”. A ja na to, że nie, że gdzie, że ja Salosiak, że jaka Pogoń. Ale im bardziej docierało do mnie, jakie perspektywy mam w Pogoni, a jakie w Salosie, tym bliżej byłem tego, by zdecydować się na ten ruch. Salos nie miał drużyny seniorów, Pogoń rosła w siłę. Wreszcie dogadaliśmy się na transfer – mówi Kowalczyk, który z Adamczukiem i jego pomysłami spotykał się na każdym etapie kariery. – Trudniejsze negocjacje z prezesem akademii Dariuszem Adamczukiem czy z dyrektorem sportowym Dariuszem Adamczukiem? Z prezesem negocjacje nigdy nie są trudne!

To Adamczuk ściągał go do Pogoni. To Adamczuk wprowadzał w akademii nowe standardy, dzięki którym wychowankowie szczecińskiego klubu coraz śmielej pukają do drzwi pierwszego zespołu, albo – jak Kowalczyk – po prostu wchodzą do niego razem z futryną.

Dzwonimy do Adamczuka, wrzucamy na głośnik. – Sebastian? Nieee, nie było żadnych problemów z nakłonieniem go do gry dla nas!

Między tymi ludźmi czuć chemię. Adamczuk, gdy wraz z kibicami podnosił Pogoń z dna tworząc IV-ligową Pogoń Nową, postawił sobie za cel nie tylko prześcignięcie Pogoni Antoniego Ptaka na polach organizacyjnym czy sportowym, ale i zbudowanie prawdziwej akademii, która będzie czymś opozycyjnym do brazylijskiej akademii rodziny Ptaków. Kowalczyk jest żywym i namacalnym dowodem na sens takiej pracy.

W klubie funkcjonuje taki projekt Pogoń Future. Obejmuje on najbardziej obiecujących piłkarzy z akademii. Klub sporządza takie – nazwijmy to – listy zawodników i otacza ich szczególną opieką. Dodatkowe treningi indywidualne, analizy, do tego takie sprawy pozapiłarskie, jak dieta, regeneracja, kwestie psychologiczne – przedstawia Kowalczyk, który staje się powoli wizytówką i wspomnianego programu Pogoń Future, i akademii jako takiej. Trudno powiedzieć, czy wpływ na to ma łączenie stanowisk w wykonaniu Adamczuka, który jako szef akademii doskonale orientuje się, które transfery można pominąć z uwagi na posiadanie podobnych zawodników wśród szczecińskiej młodzieży.

Na pewno nie przeszkadza. Zwłaszcza, gdy potem przychodzi usiąść do rozmów kontraktowych z człowiekiem, którego prowadzi się niemal za rękę od jego wczesnego dzieciństwa.

JAKUB OLKIEWICZ I DAMIAN SMYK

Opublikowane 19.11.2019 17:39 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest pięć porażek z rzędu. Pogoń na przełamanie?

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Bartosz Białek, czyli napastnik wielowymiarowy

Sześć goli, dwie asysty, dwa kluczowe podania w jedenastu meczach. Nie mówimy o napastniku sprowadzonym za pół bańki euro, któremu trzeba co miesiąc przelewać 30 tysięcy w europejskiej walucie. Mówimy o 18-letnim absolwencie akademii. Bartosz Białek przywitał się z ligą takimi liczbami, że aż skłonił nas do refleksji. Po pierwsze – z czego to wynika, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Marek Jóźwiak: „Czasem mam ochotę wywalić gościa w powietrze”

Z Markiem Jóźwiakiem, dyrektorem sportowym Wisły Płock, rozmawiamy o dwóch tygodniach na OIOM-ie, gdzie pierwszy raz zobaczył śmierć. O Robercie Lewandowskim w czasach Legii Warszawa. Występach w LZS-ie Siemiątkowo, boiskowej rywalizacji PGR-ów i nostalgii do niższych lig. Pięciu tonach mocznika, które wylano na boisko Legii przed meczem z Panathinaikosem, a od czego wyzdychały wszystkie szczury […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Warta wykorzysta potknięcie Stali? Obstaw 1. ligę w Totolotku!

Warta Poznań staje przed wielką szansą. Jeśli Poznaniacy wygrają dziś z Olimpią Grudziądz, ich przewaga nad trzecią w tabeli Stalą Mielec wzrośnie do czterech punktów. Natomiast grudziądzanie chcieliby skorzystać z okazji na przeskoczenie Miedzi Legnica i ponowne zawitanie w czołowej szóstce. Obydwie drużyny miały już przetarcie w boju, które lepiej wspominają gospodarze. Kto będzie lepszym […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Powiedz Mario Götze, co poszło źle? Złoty chłopiec opuszcza Dortmund

25 maja 2013 roku Bayern Monachium w finale Ligi Mistrzów pokonał 2:1 Borussię Dortmund, dodając tym samym dość przykrą puentę do bardzo pięknej opowieści, jaką w latach 2010 – 2013 napisali podopieczni Juergena Kloppa. Zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Charyzmatyczny szkoleniowiec BVB pozostał wprawdzie na Signal Iduna Park jeszcze przez dwa sezony, pierwszy […]
06.06.2020