post Avatar

Opublikowane 17.10.2019 20:48 przez

redakcja

Pcim. Popkulturowa legenda mówi, że legendarny angielski komik John Cleese ma tu ciocię. Nie ma co się jednak długo łudzić: nie ma. To pierwsza rzecz, którą można zweryfikować. Poza tym wieś przez lata, głównie przez swoją wdzięczną nazwę, stała się symbolem końca świata. Miejsca, gdzie nic nie ma. Ale nie ma w tym za wiele prawdy. Funkcjonuje tu nawet czwartoligowy klub piłkarski. Pcimianka Pcim ma swoje problemy, boryka się z wieloma niedogodnościami i ograniczeniami, ale przy tym legitymuje się pięćdziesięcioletnią historią, która trwa do teraz i nie zamierza się kończyć. 

***

Czy to prawda, że wszyscy Polacy to biorą?

Jasne, kredyt gotówkowy.

Dlaczego?

Bo jest tani i dostępny dla wszystkich.

A ja mogę go dostać?

Obawiam się, że to niemożliwe.

Niby czemu?

Bo nie jest pan z Polski.

Nie jestem z Polski, ale jestem w Polsce.

Przykro mi.

Ale ja chcę!

Panie Cleese, proszę już się przygotować do nagrania.

Zaraz, uwielbiam pierogi, byłem na Wembley w 73′, a i jeszcze jedno: moja ciocia jest z Pcimia!

W 2008 roku taki dialog John Cleese prowadził z reżyserem planu codziennie w większości polskich domów, posiadających kablówkę, bowiem jeden z polskich banków zatrudnił legendarnego angielskiego komika do reklamowania swojego kredytu. Koncept się przyjął. Wszędzie, tylko nie w Pcimiu, gdzie uznano, że polska wieś jest wyśmiewana. Ówczesny wójt gminy, Daniel Obajtek, zapraszał nawet autora „Latającego cyrku Monty Pytona” do odwiedzenia Pcimia i rzekomego przekonania, że to żaden powód do żartów. Cleese odpowiedział na jednej z konferencji prasowych:

– Choć Pcim nie był moim pomysłem i nawet nie pamiętam, skąd się wziął, to bardzo przypadł mi do gustu. Chyba wymyśliliśmy go już na planie, podczas kręcenia reklamówki. Śmieję się do teraz. Pcim to chyba najgłupsze słowo i najgłupsza nazwa miasta, jaką udało mi się kiedykolwiek usłyszeć. No, jest jeszcze Townsville, równie beznadziejne słowo. 

***

Dworcowa toaleta w Krakowie. Na ścianie wiele bezkształtnych i koślawych napisów. Widać, że nikt się do nich specjalnie nie przykładał. To nie miejsce, gdzie liczy się artystyczny kunszt. Zresztą przekaz też jest często drugorzędny. Zazwyczaj ludzie wyznają tu miłość albo nienawiść. Do kobiety, do rodziny, do państwa, do szkoły, do klubu piłkarskiego. Pobudki mazania po kafelkach są przeróżne. Są też jednak napisy z większym polem do interpretacji swojej treści. Ten jest jest tego najlepszym przykładem: „Nie fikaj koziołku, bo cię wypierdolimy do Pcimia”.

Ze stolicy Małopolski do Pcimia prowadzi Zakopianka. Czterdzieści minut samochodem i ponad godzinę zapchanym busem. Oświetlenie drogi sprzyja melancholijnej aurze zimy, której przecież jeszcze nie ma. Przygaszone ciepłe światła latarni i ciemne górzyste pola wokół. Trasa jest jednym elementem cywilizacji. Wszystko to budzi pewien niepokój. Sam wieczorny Pcim też zdaje się mieć w sobie więcej polskiego zaściankowego folkloru małej zapuszczonej miejscowości niż zadbanej, prosperującej gminy.

Opuszczony przystanek autobusowym, który wcale nie zachęca, żeby czekać w jego okolicach na przyjazd autobusu. Kładka oświetlona na wzór ulic, po których nie chodzi się, gdy zapalają się latarnie. Nawet przed dużym komercyjnym sklepem coś jest nie tak, bo niezidentyfikowany skrzekliwy głos wygłasza jakąś biblijną tyradę. Perora przypomina natchnione popisy Julesa Winnfielda, granego przez Samuela L. Jacksona, w „Pulp Fiction”. Jest więc o sprawiedliwym i srogim Bogu, upadających drzewach, armii aniołów, ogniu palącym niewiernych i potrzebie nawrócenia.

Jest wtorek. Dzień jak dzień.

#POWIATBET STWORZYLIŚMY WSPÓLNIE Z ETOTO, BUKMACHEREM, KTÓRY MA SZEROKĄ OFERTĘ ZAKŁADÓW NA TĘ KLASĘ ROZGRYWEK

***

Stadion lokalnej Pcimianki Pcim sytuuje się w centrum miejscowości. Właściwie łatwiej dojechać do niego samochodem, bezpośrednio z Zakopianki, niż przejść na piechotę przez wieś. Porządna trybuna z zadaszeniem, duży parking, budynek klubowy, boisko. Wszystko na niewielkim obszarze, ale naprawdę zadbane i nieprzynoszące wstydu. Tylko oświetlenie płyty mizernej jakości.

– Każdemu przyjeżdżającemu do Pcimia radzę zostać tu jakiś czas i pochodzić po mieście. W anegdotkach krążą negatywne opinie, ale prawda jest inna. Wydaje mi się, że wszystko wzięło się z nazwy, która przyznajmy uczciwie, jest nieco zabawna. Pcim nikomu nic nie mówi. I tak się ludziom utarło, że jesteśmy na końcu świata i nikt o nas nic nie wie. Ale to nic nie zmienia. Wszyscy mieszkańcy Pcimia są dumni ze swojego pochodzenia! – deklaruje Jan Pawlik, prezes klubu, który działa przy nim od czternastu lat.

Tomasz Rusnak, wiceprezes klubu: – Mimo młodego wieku jestem w Pcimiu jeszcze dłużej od prezesa. Szesnaście lat. Grałem jeszcze w trampkarzach, wtedy działał tu lokalny biznesmen Marek Spyrka, a w zarządzie klubu działał mój brat. Obaj stopniowo zaczęli mnie wtajemniczać, wciągać, szybko zacząłem jeździć z drużyną pod kątem zostania kierownikiem zespołu, a teraz jestem wiceprezesem i członkiem zarządu. 

Od początku pierwszej dekady XX. wieku zmieniło się tutaj bardzo dużo. Spyrka już nie ma, pojawili się nowi inwestorzy i klub zaczął się rozwijać. Wtedy Pcimianka prowadziła tylko a-klasową pierwszą drużynę i pojedyncze grupy trampkarzy, dziś seniorzy występują w IV lidze, obie ekipy juniorskie w ligach małopolskich, które pukają do drzwi Centralnej Ligi Juniorów i wiele młodszych młodzieżowych roczników. I chętnych nie brakuje. I to wszystko w warunkach, gdzie świat piłkarskiego szkolenia skupia się wokół dużych ośrodków, a takowym jest Kraków, naszpikowany uznanymi markami.

72974389_2446521652292496_8333096960743440384_n

Rusnak: – Kiedy prowadzi się akademię w takim miejscu jak Pcim, do szkolenia młodzieży trzeba podejść z dużym zaangażowaniem i wiarą we własne możliwości. Nie można po prostu prowadzić sobie akademii, nie dbać o jej poziom i prestiż, bo to wyglądałoby tak, że przyjeżdżaliby wysłannicy z Wisły czy Cracovii, podbierając nam wszystkich najlepszych. Nam udało się tak rozwinąć szkolenie, że część najbardziej utalentowanych chłopców jesteśmy w stanie utrzymać w klubie. 

Dla filozofii klubu bardzo istotne jest wprowadzanie młodzieży do pierwszego zespołu. Rok temu zajęli drugie miejsce w klasyfikacji Pro Junior System i jak sami deklarują, stało się tak tylko dlatego, że ich wychowankowie naprawdę prezentowali wystarczająco wysoki poziom, żeby z powodzeniem móc sobie radzić na poziomi IV ligi. Żadnego sztucznego nabijania minut.

***

Pawlik: – Nasz klub powstał pięćdziesiąt lat temu. To pół wieku historii. Z uśmiechem patrzę na tych wszystkich ludzi, którzy pompują pieniądze w jakiś klub bez konkretnego planu biznesowego, łatwo trafiają z nim do IV ligi, ale to wszystko okazuje się wydmuszką, bo okazuje się, że nie ma z tego ani zysków, ani frajdy, ani reklamy, a za to jest dużo obowiązków. Prowadzę firmę zajmującą się transportem międzynarodowym i warsztat samochodowy z okręgową stacją kontroli pojazdów. Działamy jako społecznicy. Nie ma mowy o żadnych etatach. Oprócz tego jeszcze wspomagamy ten klub finansowo, żeby to w ogóle mogło istnieć i rozwijać się. Jak tylko możemy, to staramy się coś na funkcjonowanie tego zarobić. Czasami na lokalnych festynach władze umożliwiają nam prowadzenie bufeciku. Zaangażowałem w ten klub, wiele lat tu spędziłem, wielokrotnie mieliśmy dość…

I w tym momencie jakakolwiek pozytywne podejście pryska. Prezes zaczyna wymieniać plejadę faktycznych problemów, z którymi musi borykać się Pcimianka Pcim na poziomie IV ligi. I są to niedogodności najróżniejszej maści. Od infrastruktury przez brak pieniędzy i wsparcia gminy po natłok przeróżnych innych obowiązków obowiązków.

Więc po kolei. Często wadliwie działa współpraca na linii gmina-klub.

Pawlik: – Patrząc na to, jak władze gminy nie rozumiały naszych potrzeb. Przez dziesięć lat otrzymywaliśmy finansowanie na poziomie czterdziestu pięciu tysięcy złotych. To pieniądze absolutnie minimalne, gdzie potrzebujemy ich na dziesięć drużyn. Nie wystarcza nawet na dojazdy, a gdzie jeszcze sędziowie, stroje, delegacje, boiska? Przychodzi koniec sezonu, a nam często brakowało nawet stu tysięcy złotych. Rodziło się pytanie: wyłożyć z własnej kieszeni czy podziękować. Wybieraliśmy to pierwsze. Skrajny altruizm. Jeśli nie złożylibyśmy się całym zarządem, to klub zwyczajnie przestałby istnieć. W zeszłym roku złożyliśmy oficjalną rezygnację, bo koszty wzrastają tak bardzo, że trudno temu wszystkiemu sprostać. Awanse też napędziły koszta.

67433467_1196885930491116_7051405872676732928_o

Płaci się za wszystko.

Pawlik: – Wielkie pieniądze płaci się za delegacje sędziowskie. Kiedyś przyjeżdżał jeden, dziś zawsze trzech i to nie z Myślenic czy nawet Krakowa, a przykładowo z Nowego Sącza, Tarnowa czy Oświęcimia. Kilkadziesiąt tysięcy ekstra kosztów. Byliśmy bez wyjścia. Zebrała się jednak grupa sympatyków, która zobowiązała się, żeby pójść do wójta i przedstawić mu całą sytuację. Albo będzie zrozumienie i coś dołożą, albo zrezygnujemy z działania. Pierwszy raz spotkaliśmy się ze zrozumieniem i ciągniemy to dalej. Co będzie w następnym roku, to sami nie wiemy. Żeby utrzymać III ligę trzeba wyłożyć siedemset tysięcy złotych. Próba awansu byłaby samobójstwem dla naszego klubu. Każda liga to szczebelek wyżej. Do naszych rozgrywek z okręgówek w tym roku weszły cztery beniaminki. Wszystkie okupują ostatnie miejsca w tabeli. Liga jest bardzo mocna, bo weszły rezerwy Cracovii i Wisły, więc nie każdy sobie w niej poradzi. Trzeba być przygotowanym na wyższy poziom. Piłkarzom wypłacamy stypendia. Tysiąc złotych, tysiąc pięćset. Nie są to jakieś wielkie pieniądze, ale po prostu chcemy, żeby chłopakom się zwracało. Zatrudniamy wielu studentów i takich, którzy lubią pograć w piłkę.

Rusnak: – Dodatkowa firma. Potężna firma. Trzysta osób z młodzieżowymi. Wypłaty, dzieci, seniorzy, boiska, biurokracja, rozgrywki, zgrupowania, rozliczenia z urzędem skarbowym, ZUS. Ogrom. Dobrze, że każdy coś tam zrobi i to się jakoś rozłoży. Cały czas nerwy. Cały czas coś od nas chce.

Pawlik: – Jesteśmy zniesmaczeni opłatami w amatorskiej piłce. I tak PZPN nakazał, żeby od młodzieżowych drużyn nie brać aż tak wielkich opłat, ale już transfer temu nie podlega. Jeśli chcemy chłopaka, który jest w sąsiedniej wsi, ma osiemnaście lat, gra w A-klasie, ale chciałby spróbować czegoś więcej, to my musimy za niego zapłacić półtora tysiąca złotych. Ludzie, co to za kwoty. Robimy to sami przez Ekstranet i za samo kliknięcie pobiera takie pieniądze. Absurdalne. Wyrejestrowanie tam, zarejestrowanie u nas to już dodatkowe czterysta złotych. Albo jeszcze, wolny zawodnik do IV ligi to też tysiąc złotych. Doskonale rozumiem ekwiwalenty za wyszkolenie, ale wszystko poza tym to jakiś skandal. Zresztą za samo uczestnictwo w IV lidze płacimy tysiąc złotych. W Małopolsce jest mnóstwo zespołów, związek na tym zarabia spore pieniądze, bo w okręgówce jest niewiele mniej, zdaje się, że sześćset. Zbierają się pokaźne kwoty. Odechciewa się. Wszyscy tak pięknie mówią, że wspaniale jak sport rozwija się po wsiach, że taki duch sportu, że taka rywalizacja, ale przy tym oni wszyscy tylko patrzą, jak zrobić, żeby zabrać pieniądze. Zewsząd. Niezależnie czy to Pcim Górny czy Dolny. Doić, doić, doić. Bo musi płacić za wszystko. Jeśli ktoś chce się bawić w profesjonalny futbol, musi mieć pieniądze. Tu się zgadzamy. Ale my prowadzimy klub amatorski. Żyjemy tym klubem cały czas. Jesteśmy społecznikami. A jeśli nagle dowiadujemy się, że musi zapłacić za zarejestrowanie w jakimś systemie sześcioletniego dziecka, to szlag człowieka trafia. Chcemy dobrze, wychowywać talenty, rozwijać lokalną społeczność, ale dostajemy obuchem w łeb od ludzi, którzy patrzą tylko na pieniędzy. 

My oczywiście, Mamy kłopoty z bazą. Oświetlenie tylko na części boiska. Żadnego boiska treningowego. Trenujemy na tym samym, na którym gramy. W samorządzie nie przelewa się, ale wsparcie z miasta w tym roku wzrosło. Nam jest potrzebne drugie boisko. Po prostu. Prowadzimy tyle grup, że nie sposób zmieścić wszystkich tutaj. Musimy wynajmować płyty w pobliskich miejscowościach. Zazwyczaj w Myślenicach. I za to też się płaci. Potrzeba dużych funduszy, więc naciągamy, błagamy, prosimy. Żeby ktoś pomógł, żeby ktoś postawił swoją reklamę za ten tysiąc, żeby ktoś też zainwestował, żeby te stroje kupił, żeby miał reklamę na koszulce. To wszystko jest wypłakane, wystukane, wychodzone, wyszarpane. Dobrze, że tu jest grupa ludzi, która potrafi jeszcze coś wyciągnąć od lokalnych biznesmenów, bo ja czasami zwyczajnie nie mam już honoru, żeby tam chodzić i kogoś prosić. To jest żebranina, żeby to wszystko utrzymać. 

Powstaje obraz pracy ponad siły tak niewielkiej grupy ludzi.

Pawlik: – Wielokrotnie zdawaliśmy sobie sprawę, że jak odejdziemy, to nie ma klubu. Żal to wszystko zostawić. Ostatnim tchnieniem chcemy to jeszcze prowadzić. Tyle już zrobiliśmy, że tragiczne byłoby opuszczenie Pcimia. 

Rusnak: – Nigdy nie ma tak, że przyjeżdżam do klubu i nie mogę na to miejsce już patrzeć. Nie ma. Ale czasami jest ciężko. Wiele razy chcieliśmy zrezygnować.

NAJLEPSZE BONUSY PO REJESTRACJI? TYLKO W ETOTO (KLIKNIJ, BY SIĘ ZAREJESTROWAĆ)

***

Wszystko to jednak sprawy organizacyjne. Współczesny futbol to bardzo złożony biznes. Z tym się trzeba liczyć. Gdyby jednak sport składał się tylko ze stert dokumentów i nieskończonego spektrum obowiązków, to prawdopodobnie nikt by się nim nie zajmował. Więc może tego, co trzyma grupę społeczników przy Pcimiance Pcim, należy szukać w zapachu murawy, oderwaniu od rzeczywistości przy kontemplowaniu meczu swojej drużynie, spokojnych dziewięćdziesięciu minutach, kiedy wszystkie utrapienia idą na bok i można skupić się na dopingowaniu swoich zawodników?

Pawlik: – Jak przychodzi mecz, to też nie możemy odpocząć. W IV lidze wymagany jest ktoś z certyfikatem specjalisty od spraw bezpieczeństwa na stadionach na imprezy niemasowe. Wyrobiłem go sobie, więc przychodzę na mecz wcześniej, przed wszystkimi, jak jest mecz podwyższonego ryzyka, z Unią Oświęcim albo Beskidem Andrychów, to już od tygodnia mam kontakt z policją. Zdarza się, że przyjeżdża cała grupa kiboli, istnieje realne niebezpieczeństwo, są w stanie rozwalić mecz. Możemy się tylko cieszyć, że Pcim nie jest związany z żadną grupą krakowską, więc nie ma takiej presji, ale już mecze Andrychowa, który ma zgodę z Cracovią, z Hutnikiem były bardzo ostre kibicowskie. Czterdziestu policjantów, wizytacja dzień przed meczem, obieg, ogląd i ja muszę to wszystko oglądać. Dodatkowy obowiązek. Muszę mieć swoich ochroniarzy, dodatkowe kilkanaście telefonów, za chwilę przychodzi delegat, protokół, kupa roboty.

Do tego sprawy dochodzą sprawy incydentalne.

Pawlik: – Na policji prowadzone jest dochodzenie w sprawie jednego z naszych czarnoskórych piłkarzy. Jesienią poprzedniego roku doszło do nieprzyjemnej sytuacji, bo zawodnik drużyny przeciwnej rasistowsko obrażał naszego zawodnika, doszło do przepychanek, wszyscy doskoczyli i zaczęła się większa szarpanina. Przyszła wiosna, rewanż i między tymi samymi chłopakami znowu jakieś spięcie. Jakieś słowo, jakaś agresja, jakiś gest i znowu nerwy, a po meczu szamotanina, kłótnia, spór i gość z przeciwnej drużyny stwierdził, że nasz podopieczny rzucił jego telefonem. Zaściankowość. Niezdrowe emocje. I ja się tym muszę zająć, a to się ciągnie. 

Rusnak: – Trochę jest w IV lidze niezdrowych emocji, ale i tak znacznie mniej niż w okręgówce. W najbliższym sąsiedztwie zawsze ludzie bardziej się nienawidzą. 

67204030_1196884927157883_4148148352996868096_o

Pawlik: – IV liga to najwyższy poziom, jaki tu był. 

I Pcimianka ma okazję rywalizować z rezerwami Wisły Kraków i Cracovii. W szczególności ci drudzy są hegemonem tych rozgrywek.

Pawlik: – To nie jest problem awansować rezerwami Cracovii. Przykładowo niedawno dwa gole w IV lidze strzelił dla nich Tomas Vestenicky. Potrafi zagrać tutaj ośmiu ekstraklasowych zawodników. Oni są zawodowymi piłkarzami, a u nas chłopaki kończą treningi i idą do pracy. On jest po całym urobieni, zmęczeni, po całym dniu, czasami im się już po prostu nie chce, a taki Vestnicky mógł liczyć na wygodny transport, komfort, masaż, regenerację i przyjechanie sobie na mecz. W tym roku tak się zdarzyło, że jeśli Cracovia będzie chciała zrobić awans, to go zrobi. W momencie, kiedy Ekstraklasa gra później, to dla rezerw jest gorzej, bo Probierz nie pozwala wszystkim zejść do IV ligi. Inna sytuacja jest, kiedy Cracovia swój mecz w elicie zagra przykładowo w sobotę, a w niedzielę grają rezerwy. Wtedy wszyscy, którzy nie grali w Ekstraklasie, automatycznie schodzą kilka poziomów niżej. I wtedy wynik jest oczywisty.

Nam pozostają małe satysfakcje. Pamiętam, jak graliśmy sparing juniorski z Cracovią, grał Michał Rakoczy i nasze chłopaki zasadziły mu dwie takie dziury, że nie wiedział, co się dzieje. Zresztą przegrali 1:2. W ligowym meczu przegraliśmy z nimi za to 1:3, nie wykorzystaliśmy karnego, a ostatnią bramkę strzelili nam w doliczonym czasie gry, bo się otworzyliśmy. A Sebastian Strózik, obijający się o Ekstraklasę, przestrzelił dwa razy na całkowitej patelni. W IV lidze wcale się prosto nie gra. 

Rusnak: – Różnica jest taka, że my nie zatrudniamy tutaj zawodowych piłkarzy. Skład zbudowaliśmy na młodych studentach i chłopakach, którzy zwyczajnie lubią sobie pograć w piłkę po pracy. Mieliśmy tutaj przykładowo chłopaka, który robił dachy i siedział na słońcu przez cały dzień. Nagrzany, odwodniony, wycieńczony jeszcze przychodził do nas i był naprawdę dobry. Ale gdzie mu do tych profesjonalistów?

A jednak w Pcimiu udało się wprowadzić element profesjonalizmu.

Rusnak: – Wszystkie nasze awanse wzięły się z tego, że staramy się zatrudniać naprawdę topowych trenerów. Pcimiankę Pcim prowadzi aktualnie Marcin Sadko, który poprowadził nawet Cracovię w trzech meczach Ekstraklasy, był Grzegorz Staszewski, asystent u Michała Probierza. Każdy taki szkoleniowiec wprowadza fantastyczne doświadczenie i profesjonalizm. Automatycznie odcinają każdy niepotrzebny czy niezdrowy element. Ostatnia była taka sytuacja, że jeden z naszych zawodników strzelił gola i chciał sprowokować drużynę przeciwną, a trener Sadko posadził go na ławce na następne dwa mecze. Nie ma folkloru. Jak na poziom IV ligi, wszystko jest poukładane. Do takich trenerów się dzwoni i pyta się, czy jest się w stanie finansowo z nimi dogadać. Jeśli się uda, to jest się wniebowziętym.

Pawlik: – Mamy satysfakcję, kiedy Pcimianka zwycięża i inne kluby się z nią liczą. To cieszy. Daje energię i pozytywnego kopa.

Rusnak: – To jest największy paradoks, że wszyscy wiedzą, że klubu nie stać na III ligą, a i tak dążymy do tego światła, jakim jest awans. Ani finansowo, ani organizacyjnie się tam nie nadajemy, a zrobilibyśmy naprawdę wszystko, żeby tam być. I na pewno nie byłoby tak, że odmówilibyśmy awansu. Zdecydowanie chcielibyśmy spróbować, nawet kosztem strat i bolesnego spadku. Zapisalibyśmy się w annałach historii, zrobilibyśmy coś ponad normę, działoby się coś fajnego. Jakiś cel musi człowiekowi przyświecać, żeby całkowicie tego nie rzucił. 

Pawlik: – Tak, o boisku można porozmawiać nawet pozytywnie, ale nie da się zapomnieć, że najwięcej zarządowi schodzi na sprawach pozaboiskowych. Cały czas roboty. Boisko staje się drugorzędne. Tu spokojnie można byłoby mieć etat, a byłoby co robić od rana do wieczora. A etatu nie ma. W domu czasami mamy konflikty z żonami, bo spędzamy tutaj kolosalnie dużo czasu. Nasze kobiety muszą być tolerancyjne i zdawać sobie sprawę, że my kompletnie zwariowaliśmy. Żeby związek i rodzina funkcjonowała żona musi pójść na dalekie ustępstwa. W domu obiad potrafimy zjeść na kilka razy, bo inaczej się nie da. Jakiś telefon, jakiś wyjazd, coś do załatwiania. W weekend wspólny obiad jest całkowicie niemożliwy, bo mecze. Cudem zdarza się, że pójdziemy razem do kościoła. Cały plan życia oparty jest piłce. Póki żona nie postawiła jeszcze ultimatum, że rodzina albo klub, to mogę jeszcze działać. Czasami tylko pojawiają się zarzuty, że więcej czasu poświęciłem obcym dzieciom w klubie niż swoim. A mimo wszystko uważam, że mój świat tak się zorganizował, że po prostu mogłem to zrobić. I pewnie nawet nie usłyszę za to jednego słowa podziękowania…

72780460_468450527099279_6562305274864992256_n

***

Samochód z Pcimia do Krakowa. Prowadzi jeden z młodych piłkarzy Pcimianki. Rocznik 2000, student krakowskiego AWF, dopiero od tego roku w klubie.

Pewnie mogłem grać w jakimś mniejszym krakowskim klubiku, tutaj muszę dojeżdżać, niektórzy też śmieją się z tego Pcimia, ale Pcim nie Pcim, też się gra w piłkę. I to naprawdę nie gorzej niż gdzieś indziej.

Prezesi Pcimianki chyba mają identyczne podejście. Narzekają, martwią się, przepracowują, trwają w romantycznej beznadziejności przy piłce w Pcimiu i choć przy tym bardzo się frustrują, to nie zamierzają tego zmieniać. I może to tak funkcjonować właściwie w nieskończoność. W imię niezidentyfikowanego pozytywnego wariactwa.

JAN MAZUREK

#PowiatBet to nasz cykl tekstów, w których prezentujemy realia klubów z czwartej ligi. Szykujcie się na dużo atrakcyjnych materiałów, bo przecież właśnie na tym szczeblu występują m.in. zespoły z Bytomia, Odra Wodzisław Śląski, drużyna Ślusarskiego, Telichowskiego i Zakrzewskiego, a nawet żywa legenda lat dziewięćdziesiątych, RKS Radomsko. Partnerem cyklu są nasi kumple z ETOTO, którzy czwartą ligę pokochali na tyle mocno, że regularnie przyjmują zakłady na spotkania na tym szczeblu rozgrywkowym.

Opublikowane 17.10.2019 20:48 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
23.01.2021

„Informacje nie wychodzą zza rogu. Jesteśmy poważną federacją”

– Obecny PZPN pokazuje, że pewne rzeczy nie wychodzą zza rogu. Nikt z zarządu nie mówi o rzeczach, które się dzieją. Jesteśmy poważną federacją i takie rzeczy muszą być robione bardzo poufnie. Rozumiemy pracę dziennikarzy, ale tak musiało być. I tak nakazywała przyzwoitość wobec trenera Brzęczka – mówił w „Stanie Futbolu” Maciej Sawicki. Jak wyglądały […]
23.01.2021
Francja
23.01.2021

Wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy. Dziś Milik zadebiutuje w Marsylii?

Nie chcemy po raz 420523535 wyciągać przykładu Niedzielana z Nijmegen, ale zastanówmy się: Arkadiusz Milik mnóstwo czasu w karierze stracił przez kontuzje. Ostatnie pół roku nie grał nigdzie. W kadrze jest piłkarzem, na którego liczymy, ale bez którego potrafimy wyobrazić sobie życie. W Polsce określenie „Milik” jest synonimem pudłowania, uniwersalnym memem, wykorzystywanym w serialach komediowych […]
23.01.2021
Inne sporty
23.01.2021

Conor i Noc Czerwonych Majtek. Jak działa efekt McGregora?

– Mieliśmy w UFC wielkie gwiazdy. Wielu z nich pozwoliło nam na otwarcie potężnych rynków, sporty walki zdobyły dzięki nim gigantyczne zainteresowanie. Ale Conor… On po prostu wszedł i włożył w to dynamit. Dzięki niemu MMA wybuchło na całym świecie – mówi Dana White, prezydent największej organizacji MMA. Choć nie jest najbardziej dominującym mistrzem w […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Sousa i Milik – czy z tych zmian będzie chleb?

Od kilku dni tematy wokół naszej reprezentacji są dwa. Pierwszy to zmiana klubu przez Arkadiusza Milika. Drugi to zmiana selekcjonera, bo Milik walczy już o grę nie u Jerzego Brzęczka, a u Paulo Sousy. Co z tych roszad wyniknie? Ciężko zgadnąć, ale zgadywać nie musimy, bo możemy się o to założyć. eWinner oferuje nam kilka […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Stan kadry Legii tydzień przed ligą? Dyskusja o pomocnikach na stoperze

– Zdajemy sobie sprawę z tego, gdzie mamy luki i słabości. Mamy 30 zawodników zakontraktowanych, a 12 kończy swoje kontrakty latem. Nie możemy jednak czekać do lata, tylko zimą szykować się do pucharów. Jednocześnie nie możemy zmienić trzonu drużyny, bo ostatnio tych zmian było dużo. Mamy dobrych bocznych obrońców. Slisza, Kapustkę, Luquinhasa, Pekharta. Ten trzon […]
23.01.2021
WeszłoTV
23.01.2021

STAN FUTBOLU. Borek, Błoński, Kowalczyk, Rokuszewski

O 11:30 w TVP Sport i Weszło TV kolejny odcinek programu „Stan Futbolu”. Gośćmi Krzysztofa Stanowskiego będą: Mateusz Borek, Robert Błoński, Wojciech Kowalczyk i Mateusz Rokuszewski. Jak się zapewne domyślacie, panowie nie będą rozmawiać ani o pogodzie, ani o politycznych następstwach bitwy pod Cecorą, ani o plusach i minusach traktatu lizbońskiego. Tematem dyskusji będzie rozstanie […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Kurs 20.00 na zwycięzcę walki McGregor vs Poirier w Superbet!

Jan Błachowicz został nowym ambasadorem marki Superbet, więc bukmacher z miejsca atakuje nas promocją na UFC! Hitowy pojedynek Conora McGregora z Dustinem Poirierem u tego buka zagramy po ekstremalnie wysokim kursie. Wygraną jednego z wojowników możemy obstawić po kursie 20.00! Sprawdźcie szczegóły promocji. Takiej promocji na sporty walki jeszcze nie było. Przed nami prawdziwy hit […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Kądzior: „W Eibarze bardziej chciał mnie zarząd niż trener. Lekcja na przyszłość”

Damian Kądzior we wrześniu spełniał marzenia, przechodząc za dwa miliony euro z Dinama Zagrzeb do Eibaru. Hiszpańskiej ekstraklasy jednak nie podbił, niedawny mecz z Barceloną niczego nie zmienił i teraz próbuje wrócić na właściwe tory z tureckim Alanyasporem, z którym powalczy o europejskie puchary. Skrzydłowy reprezentacji Polski w szczerej rozmowie nie ukrywa, że zaryzykował przy […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Freebet 25 PLN na wszystkie ligi z TOP 5 w TOTALbet!

W TOTALbet czeka nas kolejny weekend z promocjami w tle! Tym razem ten legalny polski bukmacher ma dla nas darmowe zakłady. Freebety 25 PLN czekają na każdego, kto obstawi mecze czołowych lig w Europie – Premier League, Ligue 1, La Ligi, Bundesligi oraz Serie A. Jak odebrać nagrodę? Sprawdźcie! ZAREJESTRUJ SIĘ Z NASZEGO LINKU I […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Futbol Totalny – 60 PLN bonusu na Serie A!

Darmowe bonusy za sam fakt obstawiania meczów? Brzmi fantastycznie, więc sprawdzamy, o co chodzi. Legalny polski bukmacher eWinner przygotował dla nas kolejną odsłonę promocji „Futbol Totalny”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów, tym razem ukierunkowana jest na włoską Serie A. W weekend czeka więc na nas 60 PLN bonusu za typowanie […]
23.01.2021
Francja
23.01.2021

Jak kulą w płot. Siedem wpadek transferowych Olympique’u Marsylia

Transfer Arkadiusza Milika do Olympique’u Marsylia wywołuje sporą ekscytację we francuskiej prasie. Ale już nie raz i nie dwa bywało tak, że marsylczycy ściągali jakiegoś piłkarza i wiązali z nim spore nadzieje, a wychodziła z tego jedna, wielka wtopa. Patrice Evra zaatakował kibica, napastnik Saber Khalifa strzelił jedną bramkę w trzydziestu meczach, a skrzydłowy wyczarowany […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Coraz więcej Polaków w Turcji – obstaw Super Ligę bez ryzyka w Totolotku!

Damian Kądzior i Jakub Szumski powiększyli ostatnio naszą kolonię w lidze tureckiej. Na dziś liczba Polaków grających w Super Lig oraz na jej zapleczu jest już dwucyfrowa. Legalny bukmacher Totolotek postanowił to uczcić, dlatego w weekend spotkania tureckiej ekstraklasy zagramy bez ryzyka! W ramach promocji „Lucky Loser” za nietrafiony kupon zgarniemy bonus. ZGARNIJ BONUS DLA […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Błachowicz, Peszko i dziennikarze ambasadorami Superbet!

Zespół ambasadorów zakładów bukmacherskich Superbet wzmocnili dziś kolejni po m.in. Jerzym Dudku reprezentanci. Marka nawiązała współpracę z polskim mistrzem federacji UFC, charyzmatycznym piłkarzem oraz przedstawicielką mediów sportowych. Rozszerza także współpracę z dziennikarką Izabelą Koprowiak oraz youtuberem Konradem Szymańskim. Hity transferowe mają być mocnym uderzeniem na początek prawdziwej ekspansji firmy na polskim rynku. Superbet jest obecny […]
23.01.2021
Francja
23.01.2021

Eksplozje talentu, królowie strzelców, wyblakłe gwiazdy. Słynne dziewiątki Olympique’u Marsylia

Saga transferowa z Arkadiuszem Milikiem w roli głównej dobiegła długo wyczekiwanego końca. Polski napastnik wylądował w Olympique’u Marsylia i całkiem możliwe, że doczeka się debiutu w końcówce dzisiejszego starcia z AS Monaco. Niektórzy uważają ten kierunek za rozczarowujący, inni za optymalny. Jedno jest pewne – Milik trafia do klubu o sporych ambicjach i jeszcze większej […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Maszyna przestała działać. Ile jeszcze bramkowych szans zmarnuje Liverpool?

Ostatni ligowy gol Liverpoolu padł jeszcze w poprzednim roku. Brzmi to niedorzecznie, ale od końcówki grudnia i remisu z West Bromwich Albion, The Reds nie potrafili zdobyć bramki. Minęły cztery spotkania a Salah, Mane, Firmino ani Origi nie zwiększyli swojego strzeleckiego dorobku. Abstrakcyjność tej sytuacji podsumowuje mecz z Burnley.  Osoby odpowiedzialne za twitterowy profil The […]
23.01.2021
Weszło Extra
23.01.2021

„Ostrzegają mnie, że zostanę kaleką. Chcę jednak wrócić do poważnego grania”

Kiedy Michał Bartkowiak miał 9 lat, strzelał bramki Barcelonie. Swego czasu był uznawany za największy talent na Dolnym Śląsku, a w kadrach młodzieżowych robił świetną robotę u boku Dawida Kownackiego czy Bartłomieja Drągowskiego. Jako 16-latek grał już na poziomie centralnym, liznął Ekstraklasy we Wrocławiu, poznał realia 1. ligi w Legnicy. Niestety jego rozwój zaczęły zaburzać […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

„Boniek ewidentnie sam nie wie, kogo potrzebuje kadra”

Co dziś słychać w prasie? Wciąż szeroko komentowany jest nowy selekcjoner reprezentacji Polski. Dziś lepiej poznają go czytelnicy „Wyborczej”, w której Paulo Sousę opisuje Rafał Stec. Przy okazji oberwało się Zbigniewowi Bońkowi. – Boniek ewidentnie sam nie wie, kogo potrzebuje kadra (gdzie Brzęczek, a gdzie Sousa?!), i interweniuje doraźnie, ratuje sytuację. Na konferencji niewiele wspominał […]
23.01.2021
Weszło
22.01.2021

Kiksy, żarty, nieuznane gole. Męczący wieczór w Serie A

Gdy na przestrzeni kilkudziesięciu sekund jeden z kolegów kopnął Wilfrieda Singo w bark, a Simone Zaza wyłożył się na piłce przy próbie przyjęcia jej podeszwą, naprawdę rozważaliśmy przełączenie na jakąś polską komedię z ostatniej dekady. Benevento mierzyło się dzisiaj z Torino, ale przede wszystkim piłkarze obu zespołów mierzyli się z własnymi słabościami. Od razu spoiler: […]
22.01.2021