post Avatar

Opublikowane 19.09.2019 21:22 przez

redakcja

– Wszystkiego najlepszego, panie Grzegorzu! Sto lat, panie Grześku! Pomyślności! – przeszliśmy w towarzystwie Grzegorza Matlaka jakieś 25 metrów, mniej więcej na godzinę przed pierwszym gwizdkiem w meczu Pogoni Szczecin z ŁKS-em. W tym czasie zaczepiło go około piętnastu osób, właściwie wszyscy pamiętali o jego urodzinach, a nieliczni, którzy nie podeszli się przywitać, z daleka kiwali głowami.

Dla najstarszych jest Grześkiem, którego mieli okazję oklaskiwać jeszcze w barwach ekstraklasowej Pogoni Szczecin. Nieco młodsi kojarzą go przede wszystkim z czasów odbudowy klubu od najniższych lig, ci zupełnie najmłodsi – z turniejów, które od lat organizuje dla młodzieży z całego regionu. Lokalny patriota pełną gębą, który z Pogoni Szczecin wymeldował się dopiero, gdy ona sama… zameldowała się w Gutowie Małym. Razem z Dariuszem Adamczukiem dźwignęli Pogoń Szczecin z B-klasy, aż do miejsca, w którym jest dzisiaj.

Po portugalsku? Głównie obrigado, jakieś dzień dobry, tego typu sprawy – uśmiecha się Matlak, gdy pytamy go, co wyniósł z brazylijskiej szatni Pogoni Szczecin Antoniego Ptaka. To był czas, gdy klub zbliżał się nieuchronnie w stronę przepaści – niektórzy, jak choćby część szczecińskich polityków, zauważyli to dopiero w momencie kompromitujących porażek odnoszonych przy udziale dziesiątek brazylijskich piłkarzy, część – jak choćby Grzegorz Matlak – o wiele wcześniej.

Zawsze uważałem, że to zawodnicy, którzy do nas przyjeżdżają powinni nauczyć się polskiego, tak jak i ja musiałem się nauczyć języka gospodarzy, gdy wyjechałem grać do USA. U nas… potoczyło się to wszystko troszkę inaczej. Po tym eksperymencie musieliśmy zaczynać od zera, z nowymi osobami, z zupełnie inną wizją – wspomina Matlak moment, gdy czara goryczy się przelała. Chronologia zdarzeń była taka: najpierw sentymentalny powrót do Szczecina po latach wojaży. Potem debiut w klubie, którego jest wychowankiem – jako 30-letni, doświadczony zawodnik. Świetna gra w II lidze, awans do krajowej elity, niezły początek Ekstraklasy – po sześciu minutach sezonu, w pierwszym meczu z Legią Warszawa, Matlak pokonał z karnego Artura Boruca.

70680814_469858533615688_6487655418955825152_n

Wydawało się, że bajka może potrwać, zwłaszcza, że wszystkie biznesy Antoniego Ptaka rosły z każdym tygodniem. Wówczas jeszcze Pogoń wydawała się zrównoważona – grali już Julcimar czy Batata, ale nadal w szatni istotne role odgrywali ludzie z regionu, Matlak, Moskalewicz czy Bugaj. Wciąż sporo było również Polaków „związanych” w stajni Ptaka – szlak ŁKS-Piotrcovia-Pogoń przebyli choćby Magdoń, Kaźmierczak, Łabędzki czy Grzelak. Z czasem proporcje zaczęły się zmieniać – przyjeżdżały kolejne transporty Brazylijczyków, liczba Polaków topniała.

Zostaliśmy praktycznie we trójkę czy czwórkę, Przemek Kaźmierczak, Kamil Grosicki, Czarek Przewoźniak i ja. Był taki mecz z ŁKS-em Łódź, gdy w pierwszym składzie w ogóle wyszli sami obcokrajowcy. Do tego byliśmy skoszarowani w Gutowie, gdzie najdalszy wyjazd w sezonie wypadał nam co dwa tygodnie, na mecz u siebie – wspomina Matlak swój schyłkowy okres w ekstraklasowej Pogoni Szczecin. – Jako kapitan drużyny, mając jeszcze półtora roku kontraktu, postawiłem sprawę jasno. Albo wracamy do Szczecina, gdzie jest nasze miejsce, albo chcę rozwiązać kontrakt. Nie widziałem sensu w dalszym przebywaniu w tym projekcie, wiedziałem, że to prędzej czy później upadnie. Usiadłem z działaczami do stołu, usłyszałem propozycję, że dostanę mieszkanie w Łodzi, żeby mieć bliżej do Gutowa. Nie mogłem się na to zgodzić. Zresztą, w kibicach też narastała złość, dużo rodziców zabierało dzieciaków z młodzieżowych drużyn Pogoni, bo wiedzieli, że tutaj nie mają szansy przebić się do składu. Było jasne, że wkrótce trzeba będzie zacząć od nowa. 

33-letni Matlak z Pogoni Szczecin… wraca do Szczecina. W sezonie 2006/07 Pogoń złożona głównie z Brazylijczyków widowiskowo kompromituje się na boiskach Ekstraklasy, spadając z dorobkiem 16 punktów zebranych w 30 meczach. Osiem lig niżej występy rozpoczyna z kolei Pogoń Szczecin Nowa. B-klasowy klub założony przez szczecińskie środowisko piłkarskie.

 Darek zjechał wtedy ze Szkocji, dawno się nie widzieliśmy. Spotkaliśmy się w trochę szerszym gronie, Darek, trener Kazimierz Biela, przedstawiciel kibiców i ja. Zdecydowaliśmy wtedy wspólnie, że moglibyśmy zrobić coś dla piłki w Szczecinie – wspomina Matlak. – Zaczęliśmy… Zaczęliśmy odbudowę Pogoni, tak to trzeba nazwać.

***

70741531_502524053922458_5156622814584766464_n

Od poniedziałku do piątku zajmowaliśmy się sprawami organizacyjnymi, a w weekendy graliśmy mecze. Ciężki sezon, ciężki rok, ale daliśmy radę, również dlatego, że Grzesiek był naprawdę dobrym organizatorem – komplementuje swojego kolegę Dariusz Adamczuk, obecnie dyrektor sportowy i prezes akademii w szczecińskim klubie. To właśnie na tych dwóch postaciach oparł się w głównej mierze sukces Pogoni Nowej. 33-letni Matlak, który jeszcze przez półtora roku mógł pobierać kasę z ekstraklasowego klubu i cztery lata starszy Adamczuk, który po kilku latach tułaczki zacumował w rodzinnym porcie. Obaj ze spójną wizją: skoro Pogoń ekstraklasowa nie chce zrobić miejsca dla chłopaków z regionu, my to zróbmy.

Na Ekstraklasę przychodziło po 500 osób, na nasze mecze i po dwa i pół tysiąca. Graliśmy na bocznym boisku, gdzie nawet nie było trybun, ale właśnie dzięki nam wymieniono płytę, z czasem dostawiono również miejsca dla widzów – podkreśla Matlak. Adamczuk dopowiada. – Było sporo trudności do rozwiązania. W Szczecinie nie wszyscy byli przychylni sytuacji, gdy Pogoń Nowa mierzy się z marką Pogoni „piotrkowskiej”. My zaś, poza grą w piłkę, organizowaliśmy funkcjonowanie klubu na każdym poziomie – razem z ludźmi wywodzącymi się ze środowiska kibiców. Począwszy od dbania o boisko numer dwa, przez usytuowanie biura, aż po znalezienie sponsorów. Wspierał nas „Bosman”, czyli browar, który dawał też pieniądze na drużynę z Ekstraklasy. Musieliśmy się nachodzić za nimi, przekonywać i negocjować, ale się udało.

 Kibice za nami jeździli, czasami nawet płynęli. Raz graliśmy po drugiej stronie Zalewu Szczecińskiego i właśnie w ten sposób podróżowaliśmy na mecz – uśmiecha się Matlak. – Bardzo pomógł nam fakt, że całe środowisko szczecińskich kibiców zintegrowało się przy tej inicjatywie, więc w każdej chwili mogliśmy liczyć na ich pomoc – uzupełnia Adamczuk.

Pogoń wstawała ze zgliszczy, a świeżość w działaniu widać było nie tylko na boisku czy trybunach, ale też po dorobku marketingowym.

 W tym okresie zostałem nawet kucharzem. Graliśmy mecz, sędziowie trochę „polowali” na piłkarza z Ekstraklasy, uznając, że dobrze takiego ukarać czerwoną kartką. Dostałem „czerwo” jakoś szybko, no i… trochę mnie poniosło – przyznaje Matlak.

70381681_728192727627299_1291901204581842944_n

 Gonił sędziego z nieparlamentarnymi pretensjami. Faktycznie, wyleciał z boiska całkowicie niezasłużenie, a zgadzam się też, że nie było nam łatwo. Wszyscy kojarzyli, że w Pogoni grają tacy Matlak z Adamczukiem i trzeba ich trochę potępić, żeby za bardzo nie filozofowali. A że poziom sędziowania nie był najwyższy, to często mieliśmy pretensje o różne sytuacje i frustracja arbitrów tylko rosła z każdą naszą uwagą. Grzesiek się wtedy za bardzo zagotował i trzeba było znaleźć dla niego jakąś pokutę – uśmiecha się Adamczuk.

 Pojechałem na Wydział Dyscypliny, przeprosiłem za swoje zachowanie i dostałem jeden mecz kary. Następny mecz graliśmy u siebie, więc wymyśliliśmy, że skoro i tak nie mogę zagrać, to odpokutuję swoje zachowanie, gotując kibicom barszczyk. Przebrałem się w cały strój kucharski i rozdawałem kibicom zupę w kubeczkach – wspomina jedyny zawodnik Pogoni łączący pracę działacza, piłkarza oraz klubowego kucharza.

***

 Zebraliśmy zawodników z regionu, dla których to było duże wydarzenie zagrać dla tej fanatycznej szczecińskiej publiki. Pracowaliśmy z Darkiem po 15 godzin, prowadziliśmy treningi, graliśmy, spotykaliśmy się z kibicami, z którymi ustalaliśmy plany na to, jak można poukładać przyszły tydzień, skąd można pozyskać pieniądze, co można jeszcze zorganizować. To nie było łatwe, bo przecież rywalizowaliśmy o to wszystko z ekstraklasową Pogonią – tłumaczy Matlak. – Były plotki, że to kiełbasa wyborcza, że chcemy wejść w politykę, inni mieli nam za złe, że rozbijamy klub od środka. Czas pokazał, że my po prostu chcieliśmy zbudować zdrowy klub, co chyba nam się udało. Byli z nami od początku fani, byli legendarni trenerzy młodzieżowi ze środowiska piłkarskiego w Szczecinie, wychowaliśmy paru piłkarzy. Darek dziś jest prezesem świetnie funkcjonującej akademii, do tego dyrektorem sportowym, kibice są z nami, powstaje stadion. 

Plan był prosty i skuteczny: skoro ludzie zajmujący się szkoleniem szczecińskiej młodzieży czuli się rozczarowani polityką Pogoni Antoniego Ptaka, spokojnie mogli się odnaleźć przy projekcie Pogoni Nowej. Skoro kibice byli sfrustrowani kolejnymi porażkami brazylijskich zawodników, na meczach B-klasy dostawali serię zwycięstw z udziałem chłopaków stąd, z trybun, z lokalnych boisk. B-klasę Pogoń wygrała w cuglach i tak naprawdę to wystarczyło, by wygrać też walkę o prym w mieście. Rodzina Ptaków, zniechęcona wynikami sportowymi i brakiem zrozumienia dla ich marzeń o masowym ściąganiu gwiazd z Rio de Janeiro, wycofała się z futbolu. Rozpoczęto walkę, by Pogoń Nowa zajęła miejsce rezerw „starej” w IV lidze.

Publikacja z Głosu Szczecińskiego z sierpnia 2006 roku zakładała, że klub w siedem lat awansuje na poziom centralny, czyli do II ligi. Rzeczywistość? Poziom centralny udało się ugrać w trzy lata, a w sezonie 2012/13 Pogoń była już w Ekstraklasie.

 Mieliśmy trochę szczęścia, bo faktycznie, udało się zyskać miejsce w IV lidze, potem od razu skorzystać na reorganizacji: wygrywając baraż z Zatoką Puck trafiliśmy do II ligi. Ja już wtedy raczej działałem niż grałem, odnowiła mi się kontuzja kręgosłupa. Sporo pomogły nam też inne kluby, które wypożyczały do nas zawodników, do tego nieoceniona pomoc całego środowiska kibiców Pogoni – wspomina Matlak.

70625143_510384519759474_5959842489903874048_n

***

Dziś Grzegorz Matlak ma nowe zadanie – wraca do Pogoni Szczecin, by zajmować się powstającym centrum treningowym, które ma stanowić kolejny ważny etap rozbudowy klubowej akademii. W Szczecinie pamiętają zdolności organizacyjne jednej z twarzy Pogoni Nowej, poza tym Matlak ma spore doświadczenie wyniesione ze wspomnianych turniejów młodzieżowych – Mini Mundiale dla dzieciaków z regionu odbywały się już dziesięć razy, a rozmach przy organizacji (w losowaniu grup brał udział Kamil Grosicki!) sprawiał, że cały czas cieszyły się ogromną popularnością.

Wraz ze stadionem ma powstać baza piłkarska dla grup młodzieżowych i pierwszego zespołu na obrzeżach Szczecina, gdzie będą mogły się odbywać półkolonie, zgrupowania czy wyjazdy meczowe. Na razie przyuczam się do zawodu, uczę się jak dbać o murawy ekstraklasowe, uczę się jak organizować i zarządzać takim obiektem. Bardzo podoba mi się ta praca, zawsze mnie ciągnęło do tej organizacyjnej części futbolu – przyznaje Matlak. – Nagrałem się w piłkę, najeździłem się, życie trenera to nie jest bajka. Wolę osiąść na miejscu i pracować dla klubu.

 Trochę tylko żal, że nie będzie mi dane zagrać na tym powstającym stadionie, to jest przecież spełnienie marzeń wszystkich ludzi ze Szczecina – mówi Matlak, spoglądając na rozkopane trybuny przy Twardowskiego. – Mam nadzieję, że drużyna się do tego dostosuje, będzie grała na poziomie europejskich pucharów, a może też kiedyś w końcu uda się chociaż raz zostać mistrzem Polski.

Obrana droga przynosi efekty – nie chodzi tylko o rosnące trybuny, o pozycję lidera Ekstraklasy, o regularną walkę w górnej połowie Ekstraklasy, ale i o solidne fundamenty – Piotrowskich, Walukiewiczów i Kozłowskich, których to właśnie Pogoń wprowadza do wielkiej piłki.

– Fajnie było przyłożyć do tego swoją cegiełkę.

JAN MAZUREK I JAKUB OLKIEWICZ
Fot. Archiwum prywatne Grzegorza Matlaka

Opublikowane 19.09.2019 21:22 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
06.06.2020

Kamil Drygas wraca na teren jak po swoje

Pogoń po kilku tygodniach beznadziei doczekała się pozytywnych informacji. Pierwsza, ta najważniejsza – „Portowcy” wygrali po sześciu meczach bez zwycięstwa. Druga – do formy wraca Kamil Drygas. To jego bramka (i ciasteczko od Listkowskiego) była ozdobą meczu, a wręcz… No nie darujemy sobie wbicia szpilki – ta akcja była jedyną rzeczą, na którą w meczu […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Hertha się broniła, ale jednak nie dała rady dowieźć 0:0. Borussia skromnie wygrywa

Ostrzyliśmy sobie zęby na starcie Dortmundu z Herthą, bo i BVB wygląda dobrze w lidze – tylko Bayern po restarcie okazał się mocniejszy – i klub ze stolicy zaskakuje. To już chyba nie jest ta ekipa co wcześniej. Bruno Labbadia zebrał tych piłkarzy do kupy, Hertha punktuje i nie męczy buły, potrafiła przecież ograć Union […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Czy znajdzie się ktoś, kto wreszcie odstawi go od składu?

Macie czasami tak, że podczas oglądania horrorów nie możecie nadziwić się temu, jak durne decyzje podejmują główni bohaterowie? Właściwie sami proszą się o problemy i wychodzą prosto w ramiona potwora czy seryjnego mordercy. Mamy tak samo, gdy widzimy, że Dariusz Żuraw po raz kolejny wystawia w pierwszym składzie Karlo Muhara. To już nie jest upartość, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Radosna twórczość Zagłębia i Lecha w tyłach? Radość dla naszych oczu

Takie popołudnia z Ekstraklasą to czysta przyjemność. Jasne, w dużej mierze mecz Zagłębia Lubin z Lechem Poznań oglądało się tak fajnie dlatego, że obie ekipy miały duże braki w defensywie i nie imponowały dyscypliną taktyczną. „Kolejorz” w pierwszej połowie stworzył ze swojego środka strefę całkowicie zdemilitaryzowaną, robiąc przeciwnikowi mnóstwo miejsca w każdej akcji. Ale z […]
06.06.2020
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest sześć porażek z rzędu

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020