post Avatar

Opublikowane 18.05.2019 15:44 przez

Michał Kołkowski

71% wygranych meczów. Pięć tytułów mistrza Włoch na pięć możliwych do zdobycia. Cztery Puchary Włoch na pięć możliwych. Liga – w której grają przecież takie firmy jak Napoli, Inter, Roma, Milan, Lazio, Atalanta… – zdominowana z tak olbrzymią przewagą nad resztą stawki, że aż czasem żal było patrzeć na rywali, kotłujących się gdzieś bezładnie w peletonie. I to wszystko okazało się zbyt mało, żeby Massimiliano Allegri w kolejnym sezonie znów poprowadził Juventus. „Stara Dama” niespodziewanie rozstaje się ze swoim szkoleniowcem, czyniąc go z miejsca najgorętszym towarem na rynku, jeżeli chodzi o bezrobotnych trenerów.

Nie trzeba się wznosić na wyżyny przenikliwości, żeby domyślić się powodów tego aksamitnego rozstania. Które – co wypada odnotować i uszanować – przebiegło we względnej ciszy, trochę z zaskoczenia, z zachowaniem klasy po obu stronach. Bez medialnej burzy, wielotygodniowych spekulacji, bez cierpkich słów i tyrad na konferencjach prasowych. Jednak, jakkolwiek kulturalnie to z zewnątrz nie wygląda, drogi obu stron się definitywnie rozeszły. Ponieważ Allegri, owszem, w kraju nie miał sobie równych. Nawet wówczas, gdy Napoli dowodzone przez Maurizio Sarriego zgromadziło 91 punktów w tabeli. Odpierał każdy szturm na swą mistrzowską twierdzę.

Jednak na arenie europejskiej włoski taktyk nie zapewnił klubowi chwały. W tym sezonie ustępując dość wyraźnie w dwumeczu Ajaksowi, choć pewnie w Turynie znaleźli się tacy, którzy drabinkę Atletico – Ajax – Tottenham postrzegali wręcz jako autostradę do finału.

Krótko mówiąc – Allegri nie wygrał Champions League, więc musi odejść.

Skąd się wziął Allegri?

Ktoś powie – słusznie. Juventus ma taką przewagę finansową nad resztą ekip z Serie A, że wygrywanie w tej lidze to obowiązek, a Bianconeri od jakiegoś czasu nawet w kraju strasznie się meczą i punkty wyrywają niżej notowanym przeciwnikom z gardła, zamiast klepać wszystkich piątką do zera. Zauważył to choćby Arrigo Sacchi, oskarżając Juve, że nie daje fanom futbolu rozrywki, jedynie beznamiętnie gromadzi punkty. A bardziej rozrywkowy scenariusz sugerowałaby choćby dysproporcja w budżetach między Starą Damą a resztą Italii, no i jakość kadry. Prawdziwym polem do popisu dla szkoleniowca drużyny tego kalibru jest zatem właśnie Liga Mistrzów, gdzie Juventus może się mierzyć z europejskimi potęgami, przeciwnikami równymi sobie. I tam taktyczne koncepcje Allegrego regularnie zawodzą. Nawet jeśli klapa następuje dopiero w finale, to koniec końców – turyńczycy zawsze kończą z pustymi rękoma. To po prostu fakt. Pięć sezonów, dwa finały LM, zero zwycięstw. Zero tituli, jak chciałby klasyk.

Rozczarowanie? No niby tak, ale jednak nie do końca.

Przede wszystkim – Massimiliano Allegri nie jest managerem, który pojawił się na swoim stołku w Turnie dlatego, że akurat w szczęśliwie dobranym miejscu postanowił urwać się z choinki i wziął w swoje zachłanne łapy gotowca, gdzie po prostu wystarczyło niczego nie spaprać, bo i bez ingerencji szkoleniowca machina hula jak należy. Toskańczyk nie był nigdy wielkim zawodnikiem, więc swoją karierę szkoleniową musiał budować od podstaw, wspinając się po drabinie świata calcio jeden szczebelek za drugim. Najpierw były sukcesy na poziomie trzecioligowym, potem bardzo udana przygoda w Serie A z przeciętniutkim i niezbyt zamożnym Cagliari, aż wreszcie scudetto zdobyte w 2011 roku z Milanem.

Screenshot_2019-05-18 Massimiliano Allegri - Performance details National leagues

Rossoneri nie byli rzecz jasna wówczas tak dziadowską ekipą jak dzisiaj, tu nawet bez porównania. Mieli w składzie kapitalnego Thiago Silvę, trzymającego w garści całą defensywę. Mieli na szpicy Zlatana Ibrahimovicia, którego nie trzeba nikomu dodatkowo przedstawiać. Niezłą piłkę grał cały czas Robinho, nie wygaśli jeszcze zupełnie Seedorf, Gattuso, Nesta czy dręczony urazami Alexandre Pato. Nie był to jednak żaden znowu dream-team.

Allegri najpierw ugrał z Milanem mistrza, potem drugie, a następnie trzecie miejsce w Serie A, za każdym razem wychodząc z grupy w Lidze Mistrzów, a raz nawet wędrując aż do ćwierćfinału, gdzie mediolańczycy nie poddali się bez walki w rywalizacji z Barceloną, która zresztą rok wcześniej sięgnęła po najcenniejsze europejskie trofeum. Tu nie ma przypadku, jest ciągłość co najmniej bardzo przyzwoitych wyników. Za wyjątkiem sezonu 2013/14, który zakończył się klapą.

Nie jest więc prawdą, że mówimy o szkoleniowcu, który potrafi tylko patrzeć na wszystkich z góry i męczyć bułę, grzejąc się w wygodnym, turyńskim kurwidołku. Allegri swoją klasę udowadniał także w mniej sprzyjających warunkach.

Odmieniony Juventus

Oczywiście ligę z Juventusem podbijał też Antonio Conte. W sezonie 2013/14 krewki Włoch zanotował ze Starą Damą rekordowe 102 punkty w lidze, wygrywając na przestrzeni całego sezonu włoskiej ekstraklasy aż 33 spotkania. To była dominacja absolutna. Roma również radziła sobie wówczas całkiem przyzwoicie na krajowym podwórku, gromadząc aż 85 oczek na koncie, co jednak wyglądało jak zupełnie przeciętny dorobek w porównaniu z niesamowitymi osiągnięciami Juve. Trzeba jednak pamiętać, że sukces ligowe Conte były okupione fatalną, a w najlepszym przypadku średnią postawą turyńczyków na arenie europejskiej.

Przypomnijmy. Sezon 2011/12 – Juventus wygrywa ligę bez porażki (aż 15-krotnie remisując), ale nie gra równolegle w pucharach.

Sezon 2012/13 – ćwierćfinał Ligi Mistrzów, Juventus broni tytułu w Serie A, lecz  w Europie zostaje zdeklasowany przez Bayern. Gianluigi Buffon komentuje tamten dwumecz mówiąc, że jego drużyna jest jeszcze na kompletnie innym pułapie niż Bawarczycy.

Sezon 2013/14 – kompromitacja ponownego mistrza Włoch, który żegna się z Ligą Mistrzów już po fazie grupowej. Nie udaje się też zaznać pocieszenia w Lidze Europy, gdzie Bianconeri odpadają w półfinale.

Tymczasem już w kolejnym sezonie – gdy stery obejmuje Allegri – Juventus wędruje aż do finału Champions League. Potem jest 1/8 finału i dramatyczny, wyrównany dwumecz z Bayernem, kolejny finał i dwa ćwierćfinały. Jeżeli ktoś zatem twierdzi, że styl byłego już manager Juve hamował ten klub na arenie międzynarodowej to musi jednocześnie pamiętać, że to właśnie Allegri, a nie Conte przywrócił Starą Damę do realnej rywalizacji z europejskimi potęgami. Juventus nie wychodził może zawsze zwycięsko z konfrontacji z Barceloną, Realem czy Bayernem, jednak niezmiennie był na dystansie dwumeczu wartościowym, trudnym do pokonania rywalem, a czasem zdarzało mu się wręcz demolować mocarnych przeciwników. I to przede wszystkim z uwagi na ten specyficzny, niekiedy niełatwy w odbiorze styl, jaki preferuje Allegri. „Spektakle odbywają się w cyrku, podczas meczu najważniejszy jest wynik” – zwykł powtarzać włoski trener.

Można tego gościa nie trawić za delikatne skłonności do bufonady, ale trzeba oddać mu to, co się należy. Allegri ze swoim pasmem sukcesów w kraju i dwoma finałami Ligi Mistrzów musi być uznany za jednego z najlepszych szkoleniowców w historii Juventusu.

Włoch to  rzecz jasna cwaniak pełną gębą. Cyniczny strateg, który stara się wykonywać jak najmniej niepotrzebnych kroków, jeżeli tylko zauważa, że do zwycięstwa prowadzi droga na skróty. Jego filozofia życiowo-piłkarska jest w tym względzie spójna. Zdaniem Allegrego, czasem dla zdrowia psychicznego warto po prostu zwolnić i przez jakiś czas się błogo opieprzać – Tracisz rozum, jeśli pracujesz przez 24 godziny na dobę. Ludzie pochodzący z Livorno cenią sobie lenistwo. Ja też taki jestem. Gdy zbyt długo pracuję, mój mózg zaczyna się roztapiać.

Niechęć do przesadnego przemęczania się widać właściwie w każdym meczu ligowym Juventusu. Jeżeli można wygrać 2:0, to po co się napinać na 6:0? Nie ma za to przecież dodatkowych punktów, a może wszak oddać futbolówkę przeciwnikowi, wycofać się głęboko i spokojnie odbijać piłeczkę. A wrażenia artystyczne, wiadomo – do cyrku.

April 16, 2019 - Torino, Torino, Italia - Foto LaPresse - Fabio Ferrari.16 Aprile 2019 Torino, Italia.Sport.Calcio.Juventus Fc vs Ajax - Uefa Champions League 2018 2019 - Quarti di finale - ritorno..Nella foto:Massimiliano Allegri (Juventus F.C.);..Photo LaPresse - Fabio Ferrari.April 16, 2018 Turin, Italy.sport.soccer.Juventus Fc vs Ajax - Uefa Champions - quarter to final-.In the pic:Massimiliano Allegri (Credit Image: © Fabio Ferrari/Lapresse via ZUMA Press) LIGA MISTRZOW UEFA SEZON 2018/2019 PILKA NOZNA JUVENTUS TURYN vs AJAX AMSTERDAM CWIERCFINAL FOT. ZUMA/NEWSPIX.PL POLAND ONLY !!! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

– Graliśmy z Borussią Dortmund w 1/8 finału Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu wygraliśmy 2:1 i przygotowywaliśmy się do rewanżu w Niemczech. Co nam powiedział Massimiliano Allegri? „Bądźcie spokojni, to będzie jak mecz towarzyski”. Byłem zupełnie zaskoczony. Potem pokazał nam jednak film, na którym wskazywał słabości niemieckiej obrony i miejsca, gdzie musimy zaatakować. I wiecie co? Wszystko stało się tak, jak było na tym filmie. Wygraliśmy 3:0. Od tamtego momentu zawsze mam wielki szacunek dla Allegrego. I przed każdym meczem w Lidze Mistrzów pytałem go: „Mister, co tam mamy dzisiaj w menu?”. Czekałem tylko na jego intuicję – opowiadał Patrice Evra, cytowany przez Dominika Muchę z Przeglądu Sportowego. Anegdota, która mówi o Massimiliano właściwie wszystko.

Ośmioletnia księga dominacji Juventusu w Serie A, a zwłaszcza pięć jej rozdziałów dopisanych przez Allegrego – w sumie najdłuższe tego rodzaju dzieło w historii topowych lig Starego Kontynentu – to nie jest powieść awanturnicza, upstrzona ciągłymi zwrotami akcji, szaleńczymi pościgami czy morskimi przygodami z udziałem piratów. To raczej do bólu rzetelna, doskonale napisana lektura szkolna o życiu pracowników stoczni. Warsztatowo bezbłędna, zawierająca genialne smaczki, lecz – z uwagi na brak tempa, ospałość, leniwie prowadzoną narrację – niekiedy paskudnie trudna w odbiorze.

Co dalej?

Allegri nie jest rzecz jasna managerem pozbawionym wad. W Lidze Mistrzów wielokrotnie można było odnieść wrażenie, że tłumienie ofensywnego potencjału drużyny i usilne kunktatorstwo nie wychodziło wcale Juventusowi na zdrowie. Przykłady można mnożyć – choćby w tym sezonie, gdy Juve niepotrzebnie i na własne życzenie dało się tak szalenie rozpędzić Ajaksowi i potem nie zdołało już się oprzeć holenderskiej nawałnicy. Albo jeszcze wcześniej, gdy w Madrycie turyńczycy nie zaproponowali swojej gry, tylko dostosowali się do warunków narzuconych przez Atletico i zostali – dosłownie i w przenośni – rozsmarowani po murawie przez nabuzowaną w swoim stylu ekipę Cholo Simeone.

W rewanżu, gdy Bianconeri skoncentrowali całą swoją energię na zdominowaniu przeciwnika na jego połowie, celem odrobienia strat. I zawodnicy Atletico nagle zaczęli wyglądać na boisku jak malutkie żuczki, a nie potężne tury. Role totalnie się odwróciły. To samo było rok wcześniej, w dwumeczu z Realem Madryt, gdy Juve otarło się w rywalizacji z Królewskimi o dogrywkę, pomimo porażki 0:3 w pierwszym spotkaniu.

Niekiedy brakuje Juventusowi spontaniczności, która uwalniana jest dopiero wtedy, gdy nad głową wisi topór kata. Ale czasem na desperacką szarżę jest niestety za późno.

Screenshot_2019-05-18 Massimiliano Allegri - Wikipedia

Choć sam Allegri reaguje na takie zarzuty jak byk omamiony krwistoczerwoną płachtą. Gdy dziennikarz Sky Sport Italia zarzucił mu przesadną zachowawczość w dwumeczu z Ajaksem, manager eksplodował: – We Włoszech każdy stał się teoretykiem futbolu i to jest prawdziwy problem. Tak jak ty, czytając te swoje książki. Teraz się zamknij, bo ja będę mówił! Nie masz pojęcia o futbolu. Siedzisz sobie za biurkiem, czytasz te swoje książeczki, a nic nie wiesz o praktycznym wymiarze sportu. Ja wygrałem sześć razy scudetto! (…) Jednak jest różnica między ładnym graniem i wygrywaniem. I ona nie jest tak mała, jak się wam wszystkim wydaje.

Cóż – Włoch zawsze miał trudny charakter. Udało mu się znaleźć drogę do psychiki kilku skomplikowanych zawodników, to trzeba mu oddać, ale też niejednokrotnie popadał w konflikty z zarządem i swoimi podopiecznymi, choćby Leonardo Bonuccim. Nie jest to może aż taki wulkan roszczeń i emocji jak Antonio Conte, lecz i jemu zdarzają się wybuchy.

Allegri w tamtym czasie – czyli po przegranym dwumeczu w Champions League – w ogóle mówił różne ciekawe rzeczy. Na przykład zapewniał, że zostaje w Turynie na dłużej, co potwierdził zresztą Pavel Nedved. Zanosiło się wówczas w Juve na kolejną ewolucję w składzie, teraz trochę mocniej zaleciało zapachem rewolucyjnych zmian. Ostatecznie do kosmetycznych roszad kadrowych najlepiej nadawałby się przecież… Allegri we własnej osobie, który zna zespól jak własną kieszeń i na pewno dogłębnie przeanalizował jego najważniejsze potrzeby. Wiedziałby, gdzie załatać, a gdzie doczepić ozdobę.

Są zatem dwie opcje. Albo manager domagał się zbyt daleko idących zmian, a władze klubu faktycznie chcą wyłącznie kosmetyki, albo odwrotnie – zarząd chciał wywrócić do góry nogami całą drużynę, na co trener nie przystał.

Zresztą – nie trzeba być Allegrim czy jakimkolwiek innym geniuszem futbolowej strategii, żeby dostrzec potężne dziury w defensywie Juve, brak zmienników na niektórych pozycjach i słabiutki – jak na ambicje klubu – środek pola. Na dodatek La Gazzetta dello Sport donosi, że klub mają opuścić niezadowoleni Paulo Dybala i Douglas Costa, co wstrząśnie także i ofensywnym potencjałem zespołu. Coś się w Turynie kończy.

To jednak nie jest już żadną miarą zmartwienie Włocha. Który, jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, nie może opędzić się od ofert i sygnałów zainteresowania jego usługami. Na Massimiliano natychmiast rzucił się ponoć Bayern, a na Old Trafford wciąż nie mogą odżałować, że dali się nabrać na kilka anegdotek z Sir Alexem Fergusonem w roli głównej i próbują się jakoś wykręcić z projektu pod tytułem „Solskjaer”. Padają też nazwy Chelsea, PSG, nawet Tottenhamu. To jednak wyłącznie spekulacje, być może po prostu zwyczajne brednie. Krążą też pogłoski, że Allegri jest dość potężnie wypruty emocjonalnie po ostatnich miesiącach i chętnie zafunduje sobie roczny rozbrat z trenerką, żeby złapać trochę dystansu i świeżości w spojrzeniu na futbol.

A Juve? Trzeba działać nie nerwowo, a chytrze – jak pouczał filmowy „Cuma”. Potencjalnych scenariuszy naszkicowano już kilka.

Portal JuvePoland cytuje Luciano Moggiego, który grzmotnął – w swoim stylu – z potężnej armaty. To w końcu Moggi: Nie znam powodów rozwodu z Allegrim, ale jeżeli Juventus podjął takie kroki, to może wskazywać na to, że ma asa w rękawie. Guardiola? Ktokolwiek przyjdzie, napotka trudności, bo nie będzie łatwo zastąpić Allegrego. Teraz powstała szansa dla Napoli i Interu, by skorzystać na tej zmianie. Sarri? Nie wiem. Nie będzie prosto zrobić lepszą drużynę od tej, którą stworzył Max.

Mimo wszystko – teoria, jakoby Pep Guardiola miał cisnąć w kąt Manchester City i objąć Juve wydaje się dość grubymi nićmi szyta, choć oglądanie Cristiano Ronaldo grającego pod okiem Hiszpana byłoby z pewnością niezwykłym doznaniem. Bardziej prawdopodobne są jednak pozostałe opcje: powrót Conte do Turynu, przenosiny Sarriego z powrotem do Włoch, może sięgnięcie po Tuchela, który chyba nie do końca odnajduje się w paryskim gwiazdozbiorze.

Jak widać – wiele z tych pogłosek zakłada swoisty handel wymienny. Mówi się wszak także o nowym, włoskim wyzwaniu dla Mauricio Pochettino.

Opcji jest od groma, przewijają się także nazwiska znane niemal wyłącznie ze świata calcio. Wydaje się jednak oczywiste, że tropy prowadzą raczej w kierunku szkoleniowców, którzy preferują ofensywny styl gry, może nawet odrobinę boiskowego szaleństwa. Co pozwoli niektórym, nieco osowiałym zawodnikom odzyskać przygaszony błysk w oku i radochę z gry, tłumioną ponoć przez taktyczne kajdany Allegrego. I roznieci znów ogień w serach kibiców, od dłuższego czasu krytycznych wobec stylu gry turyńczyków, co miało włoskiego trenera straszliwie frustrować i podobno przyczyniło się do jego odejścia. Z kolei tak ustanowione kryterium – czyli nacisk na atrakcyjną grę – pozornie wykluczałoby z dyskusji Didiera Deschampsa, często wymienianego w roli potencjalnego następcy Massimiliano. Francuz jest mistrzem świata, jasne, ale nie można powiedzieć, żeby jego Francja stroniła od boiskowego cwaniactwa. Wręcz przeciwnie – jej styl do złudzenia przypominał momentami kunktatorskie metody Włocha.

Z drugiej strony – Deschamps udowodnił już – i jako zawodnik, i jako trener – że jest zwycięzcą. Czempionem. Że potrafi zatriumfować na arenie właśnie wtedy, kiedy skupiają się na niej oczy całego piłkarskiego świata. A przecież o to tak naprawdę władzom Juventusu chodzi. Nie o piękniejszy styl, nie o odzyskanie radości, nawet nie o załagodzenie takich czy innych konfliktów w szatni.

Tylko o ten cholerny puchar z wielkimi uszami, który ucieka im już od 23 lat.

Fot. NewsPix.pl

Opublikowane 18.05.2019 15:44 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Abramowicz: Karny z Wartą? Jak się walczy w powietrzu, to nieuniknione, że ręce lądują na rywalu

Dawid Abramowicz kontrowersyjny rzut karny w meczu Warty Poznań z Radomiakiem widział z bliska. Nawet z bardzo bliska, bo to on go sprokurował. Jak sytuacja wyglądała z jego perspektywy? Czy ma pretensje do Łukasza Spławskiego, albo sędziego Bartosza Frankowskiego? Co sądzi o finałowym spotkaniu? Jak zareagował, gdy zobaczył kibiców z Radomia pod stadionem w Grodzisku? […]
02.08.2020