Zagłębia Sosnowiec krok w stronę przepaści

Norbert Skorzewski

22 kwietnia 2019, 18:39 • 3 min czytania

Reklama
Zagłębia Sosnowiec krok w stronę przepaści

Wiemy, że futbol jest najbardziej nieprzewidywalną dyscypliną świata. Tym bardziej futbol ekstraklasowy, który przed losowością i fartem rozkłada czerwony dywan, kłania się w pas i zaprasza do środka. Ale nawet u nas, gdzie ten sam piłkarz potrafi skiksować w najbardziej komiczny sposób, by po chwili tak przyfasolić, że chapeau bax, można wynotować kilka stałych tendencji do przewidzenia.

Reklama

Przykład pierwszy z brzegu? Regularne kompromitowanie się obrońców Zagłębia Sosnowiec i Miedzi Legnica, czyli przedstawicieli dwóch najsłabszych bloków defensywnych ligi.

Cichocki, Toth, Osyra czy Miljković wyglądają w tym sezonie, jakby miejsce w składzie wygrali w chipsach. Dziś tylko potwierdzili swoją mało ekskluzywną dyspozycję. Gdy jeden zawalał, do akcji wkraczał następny, a gdy akurat żadnemu z nich nie zdarzało się sprawdzać, czy da się grać bez zginania nóg w kolanach, względnie czy w czasach wideoweryfikacji sędziowie przegapią kilkumetrowego spalonego, to do akcji wkraczał ktoś inny. No, na przykład Augustyniak, wymyślający nowy sposób wybicia piłki – w środek własnego pola karnego.

Oczywiście nie chcemy odbierać zasług strzelcom, deprecjonować graczy ofensywnych obu drużyn, którzy stworzyli naprawdę zacne, trzymające w napięciu widowisko – 27 strzałów, 13 celnych! – ale kurczę: to, co wyczyniali obrońcy, zakrawało na kryminał.

Pierwszy gol dla Miedzi? Z jednej strony hektar wolnej przestrzeni w polu karnym dla Forsella, z drugiej – wyjątkowa bierność obrońców, na czele z Cichockim, którzy nie kwapili się, by ten stan rzeczy zmienić. Efektem – szok i niedowierzanie! – trafienie najgroźniejszego zawodnika legniczan.

Reklama

Wyrównanie Zagłębia? Świetna wrzutka Udovicicia, pewne wykończenie Sanogo, który miał jednak tyle miejsca, że mógłby rozstawić stoisko i handlować pamiątkami. Miljković złamał linię, stoperzy nie przykryli Francuza, a rzut rożny, po którym padł gol wziął się z tego, że Osyrę przerosło proste przyjęcie piłki.

Drugi gol dla Miedzi? Fatalne dośrodkowanie Ojamy i koło ratunkowe rzucone przez Totha, który odbił piłkę w taki sposób, że ta trafiła wprost pod nogi Forsella. Fin uderzył pewnie, mocno po ziemi – bramkarz bez szans.

Wyrównanie Zagłębia? Tym razem w roli głównej nie tylko obrońcy, ale i Augustyniak, który zafundował rywalom taki prezent, że kolejka górka pod choinką to przy tym pikuś. Zamiast wybić piłkę byle dalej, posłał ją we własne pole karne. Osyra sfaulował Nowotkę, a rzut karny na bramkę zamienił Sanogo.

Nie brakowało efektów komediowych, znalazłoby się kilka popisów indywidualnych – świetny Forsell! – co, w ostatecznym rozrachunku, złożyło się na naprawdę ciekawy mecz. Co prawda – szczególnie w końcówce – widzieliśmy bardziej typowy hobby futbol z pominięciem gry w środku pola niż wyrachowaną, konsekwentną grę obu drużyn, ale koniec końców było co oglądać. Kilka sytuacji miał jak zawsze chimeryczny Ojamaa, dobrą okazję wykreował sobie Santana, a gola w samej końcówce powinien zdobyć Borja. Szwankowała skuteczność, tak samo jak w  przypadku ciągniętego przez duet Pawłowski-Udovicić Zagłębia – szansa Gabedawy! – które, cóż, znacznie skomplikowało swoją sytuację.

Reklama

W końcu brak zwycięstwa, w obliczu kompletu punktów zainkasowanych przez Wisłę Płock, oznacza, że sosnowiczanie nie tylko stanęli nad przepaścią, ale i wykonali krok naprzód.

[event_results 577844]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
0
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
23
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
0
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
23
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna
Ekstraklasa

Chcielibyśmy, żeby ktoś w nas wierzył tak, jak Papszun w Rajovicia

Mikołaj Duda
31
Chcielibyśmy, żeby ktoś w nas wierzył tak, jak Papszun w Rajovicia