Boniek: Lepiej tworzyć sekcje kobiece zamiast ściągać piłkarzy-turystów

redakcja

Autor:redakcja

04 kwietnia 2019, 08:05 • 7 min czytania

Reklama
Boniek: Lepiej tworzyć sekcje kobiece zamiast ściągać piłkarzy-turystów

– Głupi i niedemokratyczny przepis w tej ustawie nie hamuje przecież tylko prezesa PZPN, ale także innych, którzy wykonują dobrą robotę – w PZLA czy PZN. A po drugie – nikt dotąd Bońka nie zapytał, czy miałby ochotę zostać na trzecią kadencję. W tym momencie koncentruję się na wzmocnieniu piłki kobiecej, dziewczyny mają przecież takie samo prawo do spełniania futbolowych marzeń jak chłopcy – mówi Zbigniew Boniek na łamach „Sportu”. To chyba najciekawszy tekst z tych w dzisiejszej prasie, bo poza tym dużo ligowej młócki i narzekania na to, że kluby zwalniają trenerów.

Reklama

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

Zdaniem „PS” zwolnienie Zbigniewa Smółki z Arki zostało wymuszone przez kibiców. Dlatego decyzja została ogłoszona przed derbami, a nie po spotkaniu.

Pożegnanie z trenerem nie było niezależną decyzją właściciela, znalazł się pod ścianą. Liczył się z tym, jak ta decyzja zostanie odebrana, ale w tym momencie najistotniejsze było bezpieczeństwo. To się udało. Trudno przewidywać, jak wyglądałby ten wieczór w Gdyni, gdyby drużyna nie zaprezentowała się tak dobrze, faktem jest, że przez całe spotkanie byli wspierani przez swoich fanów.

1i5LLhW

Reklama

Gino bezpieczny – choć karuzela zwolnień rozkręcona, to Lettieri nie musi się bać o swoją posadę.

W Kielcach nie zamierzają podążać zgodnie z ostatnimi ekstraklasowymi trendami i Gino Lettieri nie musi się martwić o swoją posadę. Włocha co prawda mają już dość kibice złocisto- -krwistych, którzy po przegranym 1:2 meczu z Cracovią skandowali: „Auf Wiedersehen, Lettieri, auf Wiedersehen”, czyli „Do widzenia, Lettieri, do widzenia”, ale zarząd klubu nie ma zamiaru nic zmieniać.

Piłkarze Legii jednak potrafią grać w piłkę, czyli echa zwycięstwa nad Jagą.

Warszawscy piłkarze wyglądali, jakby ktoś odblokował zaciągnięty przez zwolnionego w poniedziałek Ricardo Sa Pinto hamulec ręczny. Śmiało grali do przodu, byli kreatywni, dryblowali, zaskakiwali podaniami za plecy obrońców, mieli luz, którego wcześniej brakowało. Wygrana różnicą trzech goli to najniższy wymiar kary, a goście z Białegostoku od początku wyglądali na pogodzonych z losem.

Reklama

2

Jeszcze nigdy Jevtić nie był tak krytykowany przez kibiców. I – jak na ironię – zagrał swój najlepszy mecz od miesięcy.

Oberwało się między innymi Mihaiowi Radutowi, ale także Darko Jevticiowi. Napis na rozwieszonym prześcieradle odnosił się do rzekomego niesportowego prowadzenia się Szwajcara, które zdaniem kibiców ma być powodem słabej formy piłkarza. Jevtić odpowiedział fanom w najlepszy możliwy sposób, jeszcze przed przerwą dwa razy asystując przy golach. Najpierw idealnie prostopadłym podaniem obsłużył Jóźwiaka, a później z rzutu rożnego dośrodkował prosto na głowę Nikoli Vujadinovicia.

Kibu Vicuna zwolniony, za niego do Płocka trafi prawdopodobnie Leszek Ojrzyński.

Reklama

Jego bilans skończył się na czterech zwycięstwach, pięciu remisach i dziesięciu porażkach. Tym samym można uznać, że projekt hiszpańskiej periodyzacji taktycznej (o której kwieciście mówił w wywiadach Vicuna) ostatecznie nie wypalił. Strażakiem w Płocku zostanie prawdopodobnie Ojrzyński, który pracował w Wiśle w latach 2007–08. O jego kandydaturze mówiło się na korytarzach płockiego stadionu już w ubiegłym tygodniu, po porażce z Zagłębiem Lubin.

3

Ponadto w „PS Historia” dużo miejsca poświęcono Stali Mielec z okazji jej 80-lecia. Sporo do poczytania, szczególnie młodsi kibice mogą sobie uświadomić, co kiedyś Stal znaczyła na piłkarskiej mapie Polski. Jest m.in. wywiad z Grzegorzem Lato, który rzuca kilka smakowitych anegdot.

„SPORT”

Reklama

Na okładce małe szarżowanie, bo pytanie „Piast na mistrza?” wydaje się zbyt optymistyczne, ale z drugiej strony – o ile lepsza byłaby sytuacja gliwczan, gdyby ostatnio udało się w Gdańsku wygrać? Taki sam wniosek ma Piotr Parzyszek.

Ta już 10 wygrana u siebie jest dobrym prognostykiem przed sobotnim spotkaniem z Wisłą w Krakowie?

– Jesteśmy w dobrej formie, gramy dobre mecze. W Gdańsku nie mieliśmy szczęścia, bo jakbyśmy tam wygrali, to nikt nie mógłby nic powiedzieć. Ale trzeba się cieszyć teraz z tego, że w tym trudnym meczu z Wisłą zdobyliśmy trzy punkty, no i teraz ze świeżą głową jedziemy do Krakowa.

1i5LLhW

Reklama

Cieszynka Lecha po golu na 2:0 dedykowana mediom – wcale nie są skreśleni?

 – Chcieliśmy zagrać dobry mecz, bo ostatnio nie było nam łatwo. Wokół klubu dużo się działo – powiedział Jevtić . Nawiązywał nie tylko do zwolnienia Nawałki, ale też do informacji, która wyciekła z gabinetów, że klub chce się pożegnać aż z 15 piłkarzami. Fetując drugiego gola piłkarze Lecha zasugerowali, że chyba za wcześnie na takie decyzje.

2

Najpierw zapewnione miejsce w górnej ósemce, a później cele na ostatnie siedem kolejek – mówi Michal Pesković z Cracovii.

Reklama

– Będziemy mogli podejść do tych meczów nieco spokojniej, ale przecież i te punkty będą liczyć się w ostatecznym rozrachunku. Po zakończeniu rundy zasadniczej czeka nas druga część sezonu, w której będziemy chcieli zająć jak najwyższe miejsce. Mam nadzieję, że już na sto procent jesteśmy w grupie mistrzowskiej i nikt jakimś cudem nas z niej nie wyciągnie – mówi Pesković.

Duży, wielowątkowy wywiad Adama Godlewskiego ze Zbigniewem Bońkiem. O kadrze, Brzęczku, młodzieżówkach, kolejnej kadencji.

A to już przesądzone, że ustawa o sporcie nie zostanie zmieniona i nie będzie pan mógł kandydować na trzecią kadencję?

– Nie słyszałem, aby ktokolwiek w ogóle pracował nad ustawą. A gdyby nawet ktoś wpadł na taki pomysł, to byłoby dla dobra polskiego sportu, a nie w interesie Bońka. Głupi i niedemokratyczny przepis w tej ustawie nie hamuje przecież tylko prezesa PZPN, ale także innych, którzy wykonują dobrą robotę – w PZLA czy PZN. A po drugie – nikt dotąd Bońka nie zapytał, czy miałby ochotę zostać na trzecią kadencję. W tym momencie koncentruję się na wzmocnieniu piłki kobiecej, dziewczyny mają przecież takie samo prawo do spełniania futbolowych marzeń jak chłopcy. Postaram się przekonać czołowe kluby w Polsce, że te największe w Europie nieprzypadkowo tworzą sekcje żeńskie. Bo to nie tylko ze względów społecznych jest bardziej pożyteczne niż sprowadzanie do Lotto Ekstraklasy zagranicznych piłkarzy-turystów. 

Reklama

3

Poza tym:

– GieKSa strzelała w 1. i 90. minucie, ale wystarczyło tylko na remis z Chojniczanką

– gol Piątka nie wystarczył Milanowi

Reklama

– Lewandowski zapewnił awans Bayernowi do kolejnej rundy DFB Pokal

„SUPER EXPRESS”

Franz Smuda po zwolnieniu z Łęcznej narzeka na prezesa Piotra Sadczuka, byłego sędziego piłkarskiego.

– Ale jakiś powód pewnie miał, że pana zwolnił?

Reklama

– Nawet mi się przyznał, że my się raczej traktujemy chłodno i chemii nigdy nie będzie. No bo tak naprawdę, który trener dobrze żyje z sędzią? Piłkarsko mieliśmy spokojnie i oszczędnie budować zespół z myślą o przyszłości. Dysponowałem zresztą tylko jednym i to młodym napastnikiem Aronem Stasiakiem, który dobrze się rozwijał. Zespół miał być silny, ale w nowym sezonie.

1i5LLhW

Kostucha grasuje po Ekstraklasie – kto straci pracę po Kibu Vicuni?

To jednak jeszcze nie koniec. Wczoraj Wisła Płock przegrała w Gliwicach z Piastem 0:1, a tuż po meczu włodarze Nafciarzy poinformowali o zwolnieniu Kibu Vicuny (mówi się, że jego następcą zostanie Leszek Ojrzyński). Kto następny? Po wczorajszej porażce Jagiellonii z Legią (0:3) trenerska kostucha zasadza się już ponoć na Ireneusza Mamrota (49 l.).

Reklama

2

„GAZETA WYBORCZA”

Felieton Rafała Steca o tym, że Legia właściwie nie ma strategii i przyznał to sam Dariusz Mioduski.

Bardziej niepokoi – i smuci – przekonanie Mioduskiego, jakoby Legia nie mogła sobie pozwolić na realizowanie przez trenera długofalowego projektu, ponieważ „nie stać jej” na sezon bez mistrzostwa Polski. Tu już rzuca prezes myśl oryginalną w skali europejskiej. Klubów niemających strategii (dotyczącej drużyny seniorów) znamy mnóstwo, ale raczej nie zdarzają się takie, których szefowie głośno się do tego przyznają. Czy raczej, uściślając – ogłaszają absolutną nadrzędność celów krótkoterminowych. 

Reklama

1i5LLhW

Król stojącej piłki – Leo Messi na dobrej drodze, by pobić swój rekord goli z rzutów wolnych.

Czy rzeczywiście bramkarze powinni czuć aż tak wielki lęk, gdy Argentyńczyk ustawia sobie piłkę za polem karnym? Najwyższa skuteczność Messiego z rzutów wolnych pochodzi z poprzedniego sezonu i wynosi 9,85 proc. Zatem na każdych 10 strzałów golem kończył się jeden. Tyle że 31-letni Argentyńczyk śrubuje swoje osiągnięcia. Poprzedni sezon zamknął z siedmioma bramkami z wolnych, w tym już ten wynik wyrównał. A jego efektywność wzrosła aż do 14 proc.

fot. FotoPyk

Reklama

Najnowsze

Reklama