post
Avatar

Opublikowane 21.12.2018 16:59 przez

redakcja

Adrian Mierzejewski prowadzi obecnie najciekawszą karierę spośród polskich piłkarzy. I wbrew pozorom to nie jest kariera nastawiona na pieniądze – stoją one w drugim szeregu za szeroko pojętym fajnym życiem, spełnianiem marzeń i komfortem rodziny. To dlatego Mierzej jest w stanie odrzucić ofertę pięć razy większych zarobków, bo w mieście, w którym miałby grać, nie ma amerykańskiej szkoły. Gdy Sydney FC nie zaproponowało mu przejście na kontrakt gwiazdorski, stać go na to by unieść się honorem i odejść z klubu (nawet, jeśli Sydney wydzwania, że możliwość kontraktu gwiazdorskiego jednak się znajdzie). Jest w takiej sytuacji, że w ofertach może sobie przebierać. 

Jak w tej szalonej podróży odnajduje się rodzina Adriana? Jak się gra w taktyce „podaj do Mierzeja, niech on się martwi”? Czy chiński kult pracy to mit? Jak to jest grać u trenera, który wmawia ci, że wygrasz 6:0 i wygrywasz 6:0? Czy Mierzejewski liczy jeszcze na reprezentację i dlaczego nie bał się uznać Nawałkę i Brzęczka za rozczarowania roku? Mierzej opowiada nam o ostatnich dwóch latach, czyli o Chinach i Australii. Nasz pierwszy wywiad o Turcji, Arabii Saudyjskiej i Dubaju możecie przeczytać TUTAJ.

Ciebie coś w ogóle potrafi jeszcze zdziwić?

Gdybym pojechał do jakiegoś nowego kraju, na pewno coś by się znalazło. Fajne jest takie życie. Jedziesz do nowego kraju, poznajesz nowych ludzi, mentalność, podejście do życia, wszystko. Może to mnie umacnia jako człowieka? Doświadczenia życiowe się kumulują. Dzięki temu radzę sobie wszędzie, gdzie jestem. Nikt nigdy mnie nie wyrzucał z klubu, wszędzie byli zadowoleni, na social media kibice przesyłają do dziś serduszka i piszą „wróć do Turcji” albo „wróć do Arabii”.

Widziałem zawodników, którzy przyjeżdżali do Arabii czy Chin z Brazylii bez żadnego doświadczenia i języka. To był dla nich szok. Zapominali, jak się gra w piłkę i po pół roku wracali do siebie – i to do dobrych klubów jak Corinthians czy Palmeiras, gdzie grają pierwsze skrzypce. Grać w piłkę potrafią, a nie poradzili sobie w lidze arabskiej i chińskiej – to o czymś świadczy. Dlatego cieszę się, że mam taką rodzinę z takim podejściem do życia. Nie narzekamy na rzeczy, których nie można zmienić. Dajemy radę.

Jak dzieciaki się odnajdują w tym szalonym trybie?

Nadia się urodziła w Turcji, mały w Arabii Saudyjskiej, uczą się teraz powoli chińskiego. Chodzą do amerykańskiej szkoły, poznają świat. Teraz przyjechali na dwa miesiące do Polski i pierwszy raz w życiu poszli do polskiej szkoły. Pierwsze święta w Polsce, mały ma cztery lata i pierwszy raz w życiu zobaczy śnieg. Takie rzeczy też potrafią cieszyć. Piłka nie jest najważniejsza w życiu, ważniejsze są rodzina i zdrowie. Strzeliłem bramkę, a tydzień temu widziałem syna na jasełkach i to mnie bardziej ucieszyło niż zwycięstwo mojej drużyny.

Na razie nam idzie. Szacunek dla żony, bo nie narzeka, wszędzie była ze mną. Czasami tylko pierwszy miesiąc spędzałem w nowym kraju sam, organizowałem sprawy, załatwiałem szkoły. Żona nie siedzi nade mną i nie mówi, że chce wracać do Polski. Gdybym był sam – a widziałem zawodników, którzy byli sami – byłoby zdecydowanie ciężej.

Posiadanie rodziny otwartej na zmianę miejsca okazało się wręcz twoim atutem przy rozmowach z Sydney FC.

Często się zdarza w Australii, że trener dzwoni przed transferem do zawodnika i wypytuje o wiele rzeczy i przy okazji sprawdza, czy można się z nim komunikować po angielsku. Graham Arnold, który przejął niedawno reprezentację Australii, powiedział, że to co powiedziałem o rodzinie było moim atutem. Chociaż początkowo po rozmowie był na nie, ale przez telefon ciężko poznać człowieka. Wpisywałem się w jego scenariusz budowania drużyny.

Nie boisz się, że dzieciaki tak się zakręcą, że po kilku latach nie będą same wiedziały, kim są?

Raczej nie, o to jestem spokojny. Nabierają doświadczenia i to tylko może im pomóc w życiu. Później będą miały łatwiej. Polski to nasz język, w domu mówimy po polsku, czasami tylko po angielsku, żeby mały więcej złapał. Córka liznęła arabskiego, po chińsku liczy, umie złożyć życzenia, angielski perfekt i to z australijskim akcentem, nie tak jak ja, gdy uczyłem się w szkole na zasadzie „pies – dog”. Wszystko łapie ze słuchu. Szkoda byłoby mi wracać do Polski, by tego nie stracić, by ciągle mówiła po angielsku, słuchała, by to był jej pierwszy język. Pochodzi teraz do szkoły przez dwa miesiące i zobaczy prawdziwe życie, a nie amerykański sen.

Dlaczego uważasz, że twoja kariera jest idealnie poprowadzona?

Bo jestem szczęśliwy, jak wygląda moje życie, gdzie byłem, co zobaczyłem, w którym miejscu jestem. Nigdy nie myślę, co by było gdyby, bo wydaje mi się, że tak myślą ludzie, którym nie wyszło i szukają usprawiedliwień. „A gdybym skręcił w lewo, to mogłoby być lepiej”. Zadowolony człowiek nie zastanawia się, co by było, a ja jestem szczęśliwy w stu procentach. Dla mnie moja kariera jest idealna, bo w tym momencie niczego bym nie zmienił. Nie jest ważne, co ludzie mówią, za stary już na to jestem. Czy gram w lidze chińskiej, polskiej czy niemieckiej – kto to będzie pamiętał za dziesięć lat? Sam pamiętam, jak w ostatnim moim meczu w lidze polskiej Wisła Kraków wygrywała ligę, klaskaliśmy, zrobiliśmy szpaler, a dziś nie jestem w stanie nawet wymienić tych zawodników. Pamiętam Wisłę, która grała jak równy z równym z Barceloną, ale to tylko krótkie chwile. Najważniejsza jest rodzina, to czy jesteśmy zdrowi, zadowoleni z siebie. Żyję, korzystam i tyle.

Jakie mieliście plany odnośnie do tego sezonu w Changchun Yatai? Spadliście, ale podobno chętka była nie tylko na spokojne utrzymanie, ale i coś więcej.

O coś więcej bez szans, celem numer jeden było utrzymanie. Sami byli zaskoczeni, że rok temu udało się zająć aż siódme miejsce. Trzy czy cztery lata temu utrzymywali się po ostatniej kolejce, więc cel znów był taki sami. Osiągnęliśmy go przedwcześnie w 22. kolejce i to nas zabiło. Myśleliśmy, że już jest po wszystkim i nic się nie stanie. Jeden mecz, stracona bramka w 97. minucie, potem w 95. Dobrze, nic się nie stało, za tydzień odbijemy. Tak naprawdę spadliśmy przez takie podejście. Teraz w klubie też nie wiem, jakie są plany, czy będą chcieli wracać od razu, czy zrobić przeczekane, sprzedać kilku zawodników i odbić się finansowo. Duża zagadka, sam czekam na informację. Pewne jest tylko tyle, że któryś obcokrajowiec odejdzie. W Ekstraklasie może być zatrudnionych czterech zagranicznych i grać trzech, w drugiej lidze trzech na kontrakcie i dwóch w meczu. Jeśli będzie musiało być dwóch graczy, najlepiej by był to napastnik i ktoś.

Liczysz, że padnie na ciebie?

Z jednej strony mógłbym powiedzieć, że w moim wieku to dla mnie żadna różnica czy gram w Jiangsu Suning w pierwszej czy Meizhou Kejia w drugiej lidze. Wiadomo, chciałoby się zagrać z najlepszymi, powalczyć, pokazać się. Lepsze stadiony, więcej kibiców. Może komuś się w tych meczach spodobałem i jeszcze mnie zabierze do chińskiej ekstraklasy. Ale marudził nie będę. Jeśli będą chcieli, wrócę i pomogę zrobić awans. Jeśli mnie będą chcieli odpalić, też nie będę miał żalu i problemów w znalezieniu nowego klubu, bo już dochodzą do mnie sygnały z Turcji i Australii, że czekają na mnie. To też pokazuje, że innych rejonach odbierają moje ligi odbierają inaczej niż w Polsce. W Turcji nie ma mnie już sześć lat i nikt nie patrzy na to, że przez ten czas grałem w ligach – w pojęciu polskiego kibica – egzotycznych.

Jak się czułeś w taktyce podaj piłkę Mierzejowi, niech on się martwi?

Dobrze, akurat taktyka pode mnie! Podobnie było w Emiratach czy Arabii, tylko że tam miałem lepszych piłkarzy wokół siebie. Każdy trener oczekiwał jednego: odbierz, podaj do Adriana, coś się rozkręci. Przyzwyczajony jestem. Sam proszę o piłkę. Na pierwszych treningach próbowałem załapać chińskie piłkarskie słówka, ale oni szybciej się nauczyli angielskiego niż ja chińskiego. Wydaje mi się, że wyglądało to nie najgorzej. Ktoś może powiedzieć, że spadliśmy, ale w klubie wszyscy byli zadowoleni, jak drużyna grała w piłkę.

Na jakim poziomie są twoi chińscy koledzy z zespołu? Jest przepaść?

Przepaść to duże słowo, ale raczej nie są to bardzo dobrzy piłkarze. Na pewno nie są technicznie przygotowani jak my wszyscy. Po to klub ściąga obcokrajowców, by wygrywali mecze i świecili przykładem. Jestem do tego przyzwyczajony. W każdym klubie wygląda to tak samo, obcokrajowiec musi być lepszy.

W Chinach dysproporcja jest największa, ale też dlatego, jacy piłkarze tam przychodzą. Wiadomo – Oscar, Paulinho, Hulk, Talisca, cały zaciąg piłkarzy z topowych lig. Dalian Yifang wzięło Carrasco i Gaitana z Atletico, robią róznicę, widać po nich, gdzie grali i co w życiu zobaczyli. Gdy graliśmy z Sydney FC w Lidze Mistrzów z Shanghai Shenua, naszym pierwszym zadaniem było zablokowanie Moreno, środkowego pomocnika z reprezentacji Kolumbii. Chińczyk może prowadzić piłkę, byle tylko nie podał jej do obcokrajowca. Trzeba nauczyć się grać w tej lidze. Pierwsze 5-6 spotkań było mi łatwiej. Był mecz, w którym zaliczyłem ponad 100 kontaktów z piłką, wygraliśmy 3:0, a ja miałem gola i asystę. Od następnego spotkania się skończyło, ktoś mnie krył na plastra, by mnie wyblokować. Nasze akcje wyglądały tak – podają do mnie, a ja szukam Ighalo, napastnika ściągniętego z Watford za 20 baniek. To było łatwe do rozszyfrowania, dlatego jest ciężej niż w Sydney zaliczać tyle asyst. Nie mówiąc już o tym, że 70% czasu gramy w defensywie.

Czyli tak: macie jeden schemat i gdy go używacie od razu jesteś potrajany.

Nie chcę się sam pompować przed wszystkimi, ale często się to zdarza. Każda akcja ma przejść przeze mnie i widziałem trenerów, którzy z boku krzyczą tylko:

– Jedenastka! Jedenastka!

Ciężko było dotknąć piłkę. Ale to oczywiście nie jest żadna wymówka i powód, dla którego spadliśmy. Powinienem sobie był z tym poradzić. Jak patrzę na Oscara czy Hulka, im jest łatwiej o dobre liczby, bo słabsze kluby cofają się do 30-40 metra i czekają wyrok. Nawet bardziej niż Piast w meczu z Legią, który wczoraj oglądałem.

Stały schemat ściągania obcokrajowców to: obrońca, środkowy pomocnik, skrzydłowy, napastnik. Przepis o przymusie chińskiego bramkarza niewiele zmienił, bo i tak szkoda byłoby klubom miejsca na bramkarza zza granicy. Mocniejsze kluby jak Shanghai SIPG czy Guangzhou Evergrande zabierają od razu wyróżniających się Chińczyków. W Polsce Legii czy Lecha nie stać, by wziąć sobie czterech zawodników z dołu tabeli, a tam idą jak po swoje. Nie robi im różnicy, czy zawodnik milion czy dwadzieścia – trzeba zapłacić, to się płaci. Wprowadzono ostatnio także przepis, że za każdy transfer powyżej pięciu milionów trzeba oddać drugie tyle do federacji na szkolenie, co jest dobre, wszyscy na tym zyskają. Jak się w kimś zakochali, nie robi to naprawdę różnicy.

Czyli nie zahamowało to rynku.

Jeśli coś zahamowało, to tylko limity, bo jeśli Guangshou ma czterech mocnych Brazylijczyków – w tym Hulka i Paulinho – to ciężko im kogoś odpalić, by ściągnąć następnego Co do przepisów, robią jakieś obejścia, tak jak ściągnęli Paulinho z Barcelony – najpierw wypożyczenie, potem opcja pierwokupu… Jak to Chińczycy, drogę by obejść znajdą, ale w końcu zapłacą. Następne transfery będą raczej do słabszych zespołów, beniaminków. Najlepiej dla rynku byłoby, gdyby limit obcokrajowców został zwiększony albo w ogóle skasowany.

Która z gwiazd zrobiła na tobie największe wrażenie?

Alexandre Pato, Frank Acheampong i Ezequiel Lavezzi. Widać, że to panowie piłkarze. Chińczycy od razu oddają im piłkę i oczekują, że kiwną trzech-czterech i strzelą bramkę. I to się dzieje. Pato może nie ma wielkich liczb, ale w spotkaniu z nami założył chyba cztery siaty. Gdy Lavezzi złapał kontuzję, Hebei nie potrafiło wygrać meczu.

Ale w bezpośrednim pojedynku z Lavezzim to ty mogłeś nosić głowę wyżej.

No, starałem się (śmiech). On strzelił, ja strzeliłem, ciekawe spotkanie. Miałem nadzieję, że ktoś z Hebei mnie weźmie, ale dostałem cynę, że oni celują już w big names (śmiech). Zaskoczony byłem negatywnie, jaki wpływ na drużynę miał Mascherano – nie było widać, że ten gość grał w Barcelonie.

Powiedz szczerze – większość tych big name’ów ma wywalone? Oglądałem dwa mecze Teveza i był totalnie sfrustrowany, machał rękami, nie biegał.

To zależy od podejścia. Ja widziałem tych najlepszych – Lavezzi, Hulk, Oscar – i im naprawdę zależy. Kontrakty to jedno, są jeszcze bonusy i premie. Zdarza się , że Lavezzi pomacha rękami i jest obrażony, ale zaraz wraca, biega, na boisku nie ma wolnej amerykanki. Może Tevez pomyślał, że pójdzie z łachy, skasuje co swoje i wróci. Oscar w wywiadzie powiedział, że nie chciałby wracać do Europy, bo jest zadowolony ile zarabia i ustawia następne pokolenie. Jak już wyjechał, chce jak najdłużej siedzieć. Ale wrócić się da – pokazuje choćby Witsel. Wielu zawodników gra dobrze, bo chce przetrwać jak najdłużej.

Waszym trenerem jest Chińczyk, a więc stara, chińska szkoła?

Wskoczył jako trener tymczasowy 1,5 roku temu po Koreańczyku, za którego były ciężary, armia, bieganie, gra bez piłek. Stara szkoła. Nowy trener odmienił zespół. Wszyscy byli szczęśliwi, bo u Koreańczyka tydzień spędzało się na zgrupowaniu w hotelu, a teraz można jechać do domu. Małe pokoje, piętrowe łóżka, a w nich piłkarze, którzy zarabiają po osiem milionów euro. Absurd. Ktoś mocniejszy z większą pewnością siebie się wzburzył, ale trener odpuścił tylko obcokrajowcom. Teraz też mieliśmy sytuację, gdy dwie kolejki przed końcem trener chciał skoszarować ekipę na cztery dni. Powiedzieliśmy, że mamy rodziny i zgodził się, byśmy do nich jechali, ale Chińczycy musieli zostać. Na mecz jedziemy generalnie dwa dni przed spotkaniem, a nie cztery. Przed meczem mamy zgrupowanie w hotelu sponsora, specjalnie dla nas przez cały rok zarezerwowany są dwa piętra, więc możemy zostawić tam wszystkie rzeczy. Ciężkie będą tylko obozy, po trzy tygodnie. Ludzie z klubu powtarzają, że chińscy piłkarze tego potrzebują – rutyna, brak komfortu, prawdziwa, chińska szkoła. Atmosfera była bardzo dobra, trener dużo nie zmieniał. Wzięli trenera od przygotowania fizycznego z Sevilli, dwóch fizjoterapeutów i dietetyków z Brazylii. Nie miałem przyjemności zobaczenia tej prawdziwej, chińskiej szkoły.

Zdziwiło mnie, że masz ich bardziej za leniuchów, a przecież Chiny to kult niewolniczej wręcz pracy.

Dla mnie to był szok. Byłem pewien, że to będą małe żołnierzyki, które mają do wykonania swoją robotę, ale jak grałem w Azjatyckiej LM, zobaczyłem to tylko u Japoczyków i Koreańczyków. Trener tylko spojrzy z boku i już wracają na pozycję. Chińczycy niekoniecznie, nie wiem, czy tak się świat zmienia, ale Chińczycy zobaczyli już trochę europejskiej piłki. Guangzhou czy Szanghaj to już nie typowo chińskie miasta, a metropolie na skalę międzynarodową. No nie przepracowują się, ale dzięki temu ja uchodzę za stuprocentowego profesjonalistę, wchodzę do klubu pierwszy i wychodzę ostatni.

To dla nich ważne, by dawać taki przykład?

Moim zdaniem tak. Wszyscy obcokrajowcy mówią, że to ważne by nie machać rękami, nie pokazywać, że jest się gwiazdą. Masz robotę do wykonania i dajesz z siebie coś dodatkowego, by się czegoś nauczyli. Zwracają uwagę na młodych, widać, że tym celem 2030 żyje każdy. Zdarzało się, że miałem zostać po treningu i młody zawodnik podpatrywał, jak zrobić rozbieg, jak uderzyć piłkę, po gierce rozmawiałem, w jakich strefach się poruszać. Ktoś powie, że jestem tylko 32-letnim Polakiem, który nie grał na poważnym poziomie i ma tylko pięć meczów w LM, ale oni się tego uczą i widzą. Koniec treningu, idę się porozciągać, o czym oni wcześniej nie wiedzieli i szli do domu. Teraz podglądają i niektórzy zawodnicy przyłączają się do mnie. Doszły mnie słuchy, że jest to dobrze odbierane i ważne dla nich.

Przykładam się na sto procent, bo dużo grania mi nie zostało. Pewnie będę miał wolne za 3-4 lata, więc chcę to przedłużyć jak najbardziej.

Z jakich powodów Chiny nie są w stanie osiągnąć sukcesu w żadnym sporcie zespołowym? Obserwujesz to od środka.

Ciężko mi powiedzieć, też się nad tym zastanawiałem. Nie da się w sportach zespołowych wszystkiego wytrenować, trzeba mieć jakiś dodatkowy gen, którego nie mają. Nie mówię, że w piłkę nie potrafią grać, bo jest kilku dobrych chłopaków, ale ogólnie nie są przygotowani technicznie. Jak powiedział Cruyff – technika to nie jest to, że ktoś podbije piłkę tysiąc razy, a w odpowiednim momencie z odpowiednią siłą zagra na odpowiednią nogę. Łatwiej iść na gimnastykę, gdzie od rana do wieczora można wszystko wytrenować i wiedzieć, co się wydarzy. Reguła jest prosta – kto będzie więcej trenował, będzie lepszy. W piłce tak to nie wygląda i są czynniki niezależne od trenera i zawodnika.

Co było największym szokiem jeśli chodzi o samo życie?

To, że ludzie mają kompletnie wywalone na język angielski. To niemożliwe, że nie rozumieją „hello, good morning”. Mówię tylko o swoim mieście.

No tak, Changchun to zaledwie ośmiomilionowa wioska.

W Pekinie czy Szanghaju też zdarzyło się, że ktoś nie rozmawiał po angielsku, ale tam jest inna bajka. Bank, hotel, recepcja – nic. Czytałem w książce, że nas, obcokrajowców, jest za mało, by dla nas uczyć się obcego języka. Wcześniej w Arabii czy Emiratach można było z każdym porozmawiać.

W klubie mamy dwóch tłumaczy. Jeden lata za trenerem, drugi jest od spraw organizacyjnych i pomocy. Wszędzie język chiński, chińskie literki, nawet jak się kupuje duńskie masło, to naklejka jest chińska i wszystko przetłumaczone na chiński. Latamy z Google Translate i tłumaczymy na bieżąco. Chcemy jabłko, mówimy do telefonu „jabłko” i pokazujemy. Oni często nie wymawiają „r”. Wsiadam do samochodu i chcę jechać do sklepu „metro” i gość nie wie, o co chodzi. Oni się w ogóle nie domyślają. Powiem „metlo” zrozumie, powiem „metro” nic. Pokażę, że jest mi zimno, nie zrozumie, że trzeba włączyć ogrzewanie. Inny język ciała. Liczbę sześć pokazują na palcach jakoś inaczej, osiem to pistolet, dziesięć to krzyżyk.

Piłkarze zaskoczyli cię jakimiś swoimi zwyczajami?

Tym, jak się odżywiają. Zupełnie inna bajka. Moja żona stara się zwracać na to uwagę, ciemne pieczywo, kasze, napoje gazowane to nawet nie wiem, jak smakują. Oni jedzą swoje – świniaki, kurze łapki, nudle na przyprawach, chleb tostowy z cukrem, nie znają w ogóle innej kuchni. Gdy poprosiłem o rybę z grilla, nie wiedzieli, co to jest. W mieście są dwie restauracje z zagraniczną kuchnią – takie udawane, ale trzeba się cieszyć z tego, co jest.

Pies już zjedzony?

Byłem w restauracji, gdzie w menu był piesek, ale nic mi się jeszcze nie trafiło. To, czego nie możemy kupić w sklepach, zamawiamy z innego miasta przez internet – wołowinę z Australii albo chleby z Rosji. Wiemy przynajmniej, co jest w środku, bo dla Chińczyków to co w środku nie ma najmniejszego znaczenia.

Istnieje możliwość, by chiński piłkarz się sprzeciwił?

Chyba nie. Są już tak nauczeni, że nie, szczególnie ci młodsi zawodnicy. Ostatnio młodzieżówka pojechała na zgrupowanie, które wyglądało jak obóz wojskowy. Reżim, ścięte włosy, brak telefonów. Chcą ich zamknąć ze światem i wychować, by nie dyskutowali. Ci, którzy pojechali już na reprezentację czy byli w innym kraju, są już luźniejsi. Gdyby młody coś jednak odpowiedział, dostałby karę i nie chodzi o finanse. Wysłaliby go na Syberię albo w góry, by popracował.

Aż tak?

Myślę, że tak, ale u mnie nigdy się nie zdarzyło, by ktoś odpyskował.

A jak już była kara to jaka?

Finansowa. Jeden młody zawodnik umówił się z fizjoterapeutą i napisał mu, że jednak nie przyjdzie. Przyszedł dyrektor generalny – nazywamy go „Policeman” – i powiedział, że przez trzy tygodnie nie dostanie pensji. A on zarabia może dwa tysiące złotych na nasze. Mały się popłakał w grupie. Głowa w dół i tyle, jedziemy dalej.

Zapytam o oczywistość – plan mistrzostwa świata w 2030 to marzenie ściętej głowy czy Chiny mogą powalczyć?

Mission impossible. Za wcześnie. Trzeba zmiany pokoleniowej – więcej trenerów, więcej pokazywania piłki, przemiany mentalnej, zaufania obcokrajowcom. Często się zdarza, nawet u nas w klubie, że kłócimy się o takie rzeczy jak godziny posiłków. Oni mówią, że trzeba jeść 2,5 godziny przed meczem, a ja że nie, bo nigdy tak nie jadłem, zawsze 4 godziny. Ale nie ma problemu, room service przyniesie mi takie jedzenie, jakie chcę. To jest duża blokada, jak rozmawialiśmy z obcokrajowcami, to tak jest w każdym klubie. Podejście na zasadzie „jest nas najwięcej na świecie, jesteśmy wielkim krajem, będzie po naszemu”.

Spotkałeś się gdziekolwiek z takim profesjonalizmem jak w Australii? Podobno prześwietlali nawet twoje mecze z Turcji czy reprezentacji.

Nie. Byłem w szoku. W każdym wywiadzie będę podkreślał, że to najbardziej profesjonalny klub, w jakim grałem. Trener rozmawiając ze mną przed transferem odnosił się do konkretnego meczu w Turcji. Jezu, przecież to było sześć lat temu! Innym razem dzwonił do mnie trener Wellington, klubu Kopczyńskiego i przed transferem wypytywał o niego i Filipa Kurto. Napisał mi pewnego razu na WhatsApp, że ogląda sparing Legii Warszawa z Radomiakem. Jak to możliwe, dziesięć godzin różnicy a gość ogląda jakiś sparing? To więc nie tylko w moim klubie, a w całej Australii. Na każdym treningu mieliśmy paski i sczytywanie – jeden zrobił tyle sprintów łącznie, a drugi o osiem mniej, więc dobrze gdyby następnym razem przycisnął. Nie trafiają się przypadkowe transfery. Teraz do Sydney FC dołączył de Jong z Ajaksu. Po transferze prezes powiedział, że oglądali 300 zawodników dzień po dniu pod kątem przydatności. Transfery są zatem głównie udane. Od lipca gra też Honda, bardzo dobrze sobie radzi.

Liga mogłaby być lepsza, gdyby nie salary cap. I właśnie to, że pieniądze wydaje się bardzo rozsądnie, to jeden z niewielu plusów. Salary cap wymusza rozsądek, bo zabraknie środków na następnego zawodnika, a nie da się zesłać kogoś do rezerw i wziąć kolejnego. Za mało klasowych piłkarzy trafia. Kluby są przygotowane, jest wielu inwestorów, także Chińczyków, którzy chcieliby sobie kupić zabawkę. Pomaga to mniejszym klubom, bo wszyscy zaczynają od tego samego poziomu. Przez to klubom ciężko powalczyć o Ligę Mistrzów. Dwóch-trzech zawodników boryka się z kontuzjami, a następców nie ma i poziom spada. W Sydney mają do wydania 500 tysięcy i wolą wziąć dobrego piłkarza za 350 i słabego za 150 licząc, że dobry będzie cały czas grał. Słabsze kluby biorą za 250 i 250. My bardziej postawiliśmy na jakość, ale to ryzyko – kontuzja i jakość spada diametralnie. Tylko 5 osób siedzi na ławce, zawodnicy z miejsc 20-21 są w kadrze tylko po to, by można zrobić gierkę.

Odetchnąłeś z ulgą, że trafiłeś w końcu do krajów, w którym nie ma takiego szału na ciebie jak w Turcji czy Arabii?

Trochę tego brakuje, co tu ukrywać. Fajnie jak ktoś podbuduje ego, możesz wyjść i zjeść za darmo, nigdy na to nie narzekałem, to zawsze było przyjemne. Jestem neutralny – jak jest tak, to tak, a jak inaczej, to inaczej. Mogłoby mi tego brakować, ale po miesiącu się przyzwyczaiłem i trzeba cieszyć się, że jest więcej w spokoju. Pierwsze dwa miesiące w chinach byłem totalnym no namem, nikt mnie nie poznawał. Czasami kibice robią sobie fotkę i próbują nawet wymówić moje nazwisko. Żona śmieje się, że skoro zaczynają mnie rozpoznawać, muszą być ze mnie zadowoleni. Buduję powoli swoją pozycję, więc mam nadzieję, że w Chinach będzie tego jak najwięcej, ale Arabii czy Turcji nigdy nie będzie to przypominało.

Jak się odnajdywałeś w nieustannej pompce? W klubie kładziono wam do głów, że jesteście najlepsi, w każdym meczu musicie wygrywać. Płaciliście kary za używanie słów „mam nadzieję” i „chciałbym”. Trener raz powiedział przed meczem, że ma być 6:0 i… wygraliście 6:0.

Fajnie, można było poczuć, że naprawdę jesteśmy najlepsi i wygrywamy ze wszystkimi. Człowiek nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Z tym 6:0 to w ogóle hit. Mówił przez cały tydzień, że wygramy 6:0, podobno mu się to nawet śniło. Do przerwy 1:0, idzie średnio, co on wygadywał przez cały tydzień? Nagle dwa, trzy, cztery, pięć i… sześć! Dostał po wszystkim nawet upomnienie z federacji, że nie można takich rzeczy mówić, to może być bukmacherka. Od tamtej pory trochę się uspokoił. Fajne podejście i teraz widzę, że na konferencjach prasowych przed meczami reprezentacji robi dokładnie to samo. Jak jest przełożenie, fajnie się to odbiera, bo to nie pompowanie kitu, nie mówi najsłabszej drużynie, że jesteśmy kozakami, ale nie wygrywamy przez pecha. Jak idzie, to mówi jak Janusz Wójcik, że jedziemy z frajerami. Nie mówił tak od pierwszego treningu, budował powoli. Jak już złapał zespół, który może wygrywać, pociągnął to.

Nie zgubiło to was? Sezon zasadniczy wygraliście na luzie, ale w fazie play off nie weszliście do finału.

Wygraliśmy sezon zasadniczy, 27 kolejek, i to z ogromną przewagą. Gdyby był tradycyjny system, mistrzostwo mielibyśmy już w marcu. W półfinale przegraliśmy Melbourne, z którym w sezonie zasadniczym wygraliśmy trzy razy. O mistrzostwie decyduje dyspozycja dnia, a nie całego sezonu. Ale jakbym miał wybrać czy wolałbym wygrać sezon zasadniczy czy mistrzostwo grand final, wolałbym wygranie sezonu zasadniczego, mimo że każdy piłkarz mówi, że sezon zasadniczy się nie liczy.

Ile wrzuciłeś do skarbonki za wpadki w wywiadach?

Ja szybko się nauczyłem, czego nie mówić, ale potem rozmawialiśmy z trenerami, że my, obcokrajowcy, których angielski nie jest perfekt, powinni mieć taryfę ulgową. Wybaczał nam. Gdy raz zjebał nas w szatni, powiedziałem, że na wywiady nie muszę chodzić, skoro mam mieć przez nie kary. Dostawaliśmy całe instrukcje. Rzecznik prasowy mówił, jakie dostanę pytanie i dawał na nie od razu odpowiedź, jeśli tylko nie chciałoby mi się wymyślać swojej. Przygotowana regułka. W Australii nie jest jak w Polsce, że co chwile ukazują się wywiady z piłkarzami i trenerami, wszystko było przygotowywane dłużej.

Czego nie mogłeś mówić?

Na początku roku trener musiał ogłosić listę piłkarzy zgłoszonych do Ligi Mistrzów. Obcokrajowców było czterech, mogło być trzech, więc ktoś musiał zostać odpalony. Mieliśmy nie poruszać w ogóle tego tematu. Druga rzecz to kontuzje, naderwałem dwójkę w drugiej kolejce, czuję, że mocno, 2-3 tygodnie pauzy. Trener idzie na konferencję i mówi, że Adrian zagra w następnym meczu. Rzecznik mówi, że mam powiedzieć, że pewnie będę gotowy od następnej kolejki. Nie będziesz? To nic, za tydzień powiesz to samo. Każdy wywiad monitorowany i sprawdzony. Zapraszali do telewizji, trener mówił, że lepiej jakbym poszedł za trzy tygodnie, bo jedziemy zaraz na mecz Ligi Mistrzów i to nie jest dobry moment. Gdy Arni, czyli trener, udzielał wywiadu, śmialiśmy się, że już doskonale wiemy, co powie. Mówił nam zawsze, że nikt nas nie lubi, wszyscy nienawidzą. „Myślicie, że po ostatnim mistrzostwie sezonu zasadniczego jakikolwiek trener zadzwonił z gratulacjami? Nikt! Nienawidzą nas, bo jesteśmy najlepsi”. Po każdej konferencji to samo „ojebiemy ich, jesteśmy lepsi”. Było czuć zazdrość reszty, bo gość mówi, że wygramy i… wygrywamy. On miał wywalone, pewność na siebie 10/10, klata do przodu.

W Polsce taki trener mógłby zostać uznany za buca.

I w Australii też, tylko że Arni ma wywalone. Mówił, że robi to dla nas i jak ktoś zagrał piach brał wszystko dla siebie. Stwierdzał, że to jego wina, bo źle zmotywował zespół. W końcu przegraliśmy 0:1 u siebie i powiedział w szatni, że to jego dramat, zła praca sztabu szkoleniowego, jego wina, złe przygotowanie mentalne, zlekceważyli analizę rywala. Zaczął krzyczeć na swój sztab, a nie na nas.  „Co to ma być, że nie strzeliliśmy z rożnego? Tak nie może być!”. Wymagał dużo od innych, ale najwięcej od siebie. Fajnie było się zmęczyć na treningu, bo widać było, że mu zależy.

Sezon w Australii był najlepszym w twojej karierze?

Zdecydowanie. W Polsce też mnie ktoś wybrał piłkarzem ligi, ale asyst i bramek było mniej. Byłem zagadką. Przyjechał Polak na salary cap, nie podpisał kontraktu gwiazdorskiego i ma zastąpić Słowaka Holosko. Skoro nie dali mu kontraktu gwiazdorskiego – pewnie nie jest taki dobry. Szybko się wszystko jednak dobrze połapało. Miałem napastnika Bobo, który zawsze, ale to zawsze szedł na prostopadłą piłkę. Były głosy, że mogliśmy być nawet najlepszym zespołem w historii całej ligi. Zabrakło nam tylko kropki nad i, żeby zagrać w grand final i go wygrać. Pobiliśmy wszystkie rekordy – liczba punktów, liczba strzelonych bramek. Dla mnie jako pomocnika triple double – ponad dziesięć bramek, asyst i kluczowych podań we wszystkich rozgrywkach łącznie – to znakomity wynik.

Jeślibyś przeszedł na ten gwiazdorski kontrakt, zostałbyś pewnie w Sydney. Byłeś w szoku, że po takim sezonie ci go nie zaproponowano?

Zaproponowali mi, ale nie wtedy, gdy chciałem. Było mi obiecane, że jak zasłużę na gwiazdorski kontrakt, to go dostane. Usiedliśmy do rozmów, ale chcieli zaproponować mi jeszcze rok na salary cap, by utrzymać tę trójkę – Bobo, król strzelców, Ninković, który został najlepszym piłkarzem rok wcześniej i ja. Zaproponowali, bym został jeszcze rok na salary cap, a przez następne lata miało mi się to wyrównać. Finansowo na pewno bym na tym nie stracił, tylko że uniosłem się honorem i powiedziałem, że tak nie może być. To ja dostałem wszystkie nagrody, więc zasugerowałem, że ktoś inny powinien wskoczyć na moje miejsce. Niestety, byłem najmłodszy. W międzyczasie dostali ofertę za Bobo i przyszli do mnie mówiąc, że dostanę na kontrakcie gwiazdorskim jeszcze więcej, niż wcześniej rozmawialiśmy. Obrażony uniosłem się honorem i powiedziałem, że nawet gdyby zaproponowali dziesięć razy więcej, to i tak nie podpiszę.

Mogłem przełknąć w sumie tę pigułkę. Gdybym nie miał oferty z Chin, to pewnie bym wrócił i podpisał ten kontrakt. Dobrze, że skończyło się, jak się skończyło. Dzwonią do mnie wciąż i chcą, żebym wrócił. Nie chcę mówić, że to niefajne zachowanie – trochę ich rozumiem, padło na mnie, bo jestem najmłodszy i mógłbym dostać gwiazdorski kontrakt później.

Finalnie na tym nie straciłeś.

Raczej nie (śmiech).

Miałem takie wrażenie, że w tym sezonie nasza drużyna osiągnęła maksa, a gdybym został znowu byłaby presja, by znów wygrać wszystko, co było do wygrania. Odszedł Bobo i obrońca, trener trafił do reprezentacji, stadion zamknięty, bo przez trzy lata będzie w przebudowie. Czułem, że się to rozmywa. Mogłem odejść do innego klubu w Australii, ale chyba osiągnąłem tam swój sufit.

Zawsze podkreślasz, że w swojej karierze kierujesz się rodziną. W Changchun czujesz się jak na zsyłce?

Raczej nie. Zawsze się kierowałem tym, by było fajne miasto do życia i dało się z tego życia skorzystać. Wybór był przemyślany. Analizowałem, sprawdzałem w internecie, dzwoniłem do zawodników, którzy tam kiedyś grali, wypytywałem trenerów o ligę chińską. Gdybyśmy nie znaleźli amerykańskiej szkoły, nigdy bym tam nie podpisał kontraktu. Ludzie mogą wierzyć, nie wierzyć, ale tak było. Na początku odrzucałem te oferty i czekałem na coś innego. Będąc w Sydney dostawałem oferty pięć razy większe z Turcji, ale z takich miast, że nie dało się żyć. Changchun? Miasto numer pięć w Chinach. Żyjemy w hotelu, wcześniej poleciałem sam i oglądałem domy. Przygotowywałem się do tego transferu. Byłem na nie. Uznałem z żoną jednak, że na pewno tam sobie poradzimy. Mam w miarę komfortową sytuację, że nie poszedłbym na to, by jechać tam samemu i zostawić rodzinę w Polsce. To nie jest nam potrzebne i dalibyśmy sobie radę w życiu bez tego kontraktu.

Jestem z tych nienarzekających, ale przygotowaliśmy się na to, że będzie zdecydowanie gorzej. Myśleliśmy, że dzieciaki będą tylko chodziły do szkoły i później wszyscy będziemy przesiadywać w domu przy książkach i playstation. Takie chińskie więzienie, obóz przetrwania. Ale nie, spokojnie. Korzystamy z życia, wycieczki, parki, zoo, później pojedziemy na mur, do Disneylandu. Jesteśmy zadowoleni. Gdybym dostał propozycję przedłużenia kontraktu, spokojnie mógłbym zostać tam pięć lat i bym nie narzekał.

Zostały ci 3-4 lata grania. Myślisz już teraz bardziej o tym, by się dorobić czy by przedłużyć przygodę ile się da?

Gdybym chciał więcej zarabiać, nie pojechałbym do Australii. Po pół roku nic się nie zmieniło. Chciałbym gdzieś pograć na wysokim poziomie, bo uważam, że to wysoki poziom. Oczywiście to nie Liga Mistrzów, ale jednak grasz z piłkarzami, którzy byli na mistrzostwach świata i coś w życiu wygrali. Wszystko zależy, jakie będą tematy i zapytania. Nawet teraz jakbym rozwiązał kontrakt i dostał ofertę z Turcji, wolałbym wrócić do Australii za dziesięć razy mniej. Finanse są ważne, ale nie w moim przypadku. W miejscu, w jakim jestem, na pewno nie najważniejsze. chociaż nie ukrywam, że poszedłem do Chin, bo przekonała mnie oferta. Mam taki komfort, że mogę sobie odrzucić oferty i nie patrzeć na finanse. Oczywiście, może ktoś może zaproponuje mi takie warunki, że będę płakał odrzucając albo zbiorę rodzinę i stwierdzimy, że musimy się przemęczyć, bo robimy ostatni taki strzał w życiu. Nigdzie się jednak nie męczyłem.

Chciałbym pomieszkać jeszcze trochę w Dubaju i odpocząć. Jakbym skończył kontrakt w Chinach, mógłbym spokojnie iść do drugiej ligi emirackiej, zagrać za free, bylebym dostał pozwolenie pobytu dla całej rodziny. To scenariusz, który mi się marzy. Wolałbym to niż kontrakt z Zagłębiem Sosnowiec, z całym szacunkiem dla Zagłębia. Różne są scenariusze, ja teraz tak mówię, a może za pół roku nie będę miał ofert, usiądę, ktoś mi namąci w głowie i pomyślę, że może fajnie byłoby wrócić do polskiej ligi i się przypomnieć. Pewność siebie cały czas mam i wydaje mi się, że jakbym wrócił do ligi mógłbym zostać najlepszym zawodnikiem. Ale plan jest taki, by nie wracać. Nie wydaje mi się, by powrót był mi to potrzebny.

Zdecydowałeś już, co po karierze?

Cały czas coś się dzieje. Menedżerka nie musi być pracą, na której musiałbym być skoncentrowany w stu procentach, czasami wystarczy WhatsApp. O trenerce myślałem, ale Robert Podoliński odradzał mi to ostatnio bardzo mocno. Mam wrażenie, że to jak powrót do polskiej ligi – niekoniecznie może to być potrzebne do życia i wizerunkowo.

Myślisz, że Mariusz Lewandowski jest szczęśliwy, że został trenerem?

Muszę porozmawiać z Lewym, bo jestem z nim w kontakcie. Jeśli miałbym zostać trenerem, marzy mi się taki scenariusz, że robię wszystkie papiery i dostaję szansę, jaką dostał Lewy, Hajtowy czy Świru. Nie po to jeżdżę teraz po świecie i zarabiam dobre pieniądze, by zaczynać pracę od asystenta w drugiej lidze.

Tak chyba trzeba, bo inaczej zawodu się nie nauczysz. Cała trójką, jaką wymieniłeś, w trenerce osiągnęła niewiele.

Chodzi mi tylko o szansę, jaką dostali. Czy ją wykorzystali – zupełnie co innego. Nie chciałbym brać rodziny i jechać do – powiedzmy – Niecieczy, żeby po siedmiu miesiącach mi podziękowano. Chciałbym, żeby było po mojemu, żebym dostał wolną rękę jak teraz trener Probierz.

To chyba musisz szukać poza Polską.

Tak byłoby lepiej. Gdybym miał wybór, wolałbym Arabię, Chiny czy każdy inny kraj, w którym grałem. To nie jest dla mnie ostatnia deska ratunku na zasadzie: muszę trenować albo muszę napisać książkę, bo potrzebne mi są pieniądze. Uczyłem się od innych trenerów, gdy trener przemawia zastanawiam się, czy ja bym tak samo zrobił i jakbym ustawił zespół. Jest też telewizja. Przyjemna robota. Oglądam mecz i mówię to, na czym się znam. Fajnie, że odbiór mistrzostw jeśli chodzi o moją osobę był pozytywny. Tutaj bym się widział, ale to też nie jest praca od rana do wieczora, więc można robić kilka rzeczy na raz.

Teraz sam dla siebie jesteś menedżerem?

W tym momencie tak. Działałem wcześniej z Bartkiem Bolkiem, ale ostatnie kontrakty sam sobie załatwiałem. W tych wszystkich krajach wszyscy mają mój numer, wiedzą, gdzie można się zgłosić. Nie potrzebuję wysyłać CV do Tajlandii czy Korei, swoją postawą pokazuję, że warto mi zaufać. W tych klubach zawsze było trochę przypadku i szczęścia. Trabzonspor? Turcy zaczęli oglądać Sławka Peszkę, ale zagrałem super w meczu przeciwko niemu i przeskoczyli na tego z dziesiątką. Później strzeliłem bramkę Koronie, wzięli mnie. Po dwóch miesiącach w Arabii szejk mnie zapytał:

– Wiesz, dlaczego ja cię w ogóle ściągnąłem?

– No nie wiem, jestem Polakiem, więc mnie na bank nie znałeś.

Siedział z ekipą i oglądał Ligę Europy. Mógł włączyć Salzburg – Bazylea, a włączył Trabzonspor – Lazio. Zremisowaliśmy 3:3, strzeliłem bramkę i asystę. Szejk powiedział wszystkim: – Bierzemy tę dziesiątkę!

No i temat był taki, że wziąć musieli.

Później grałem w azjatyckiej Lidze Mistrzów przeciwko Shanghaj Shenua i również na tej podstawie dostałem telefon od mojego obecnego klubu, że się spodobałem i proponują mi kontrakt. To też pokazuje, że moje decyzje były dobre. Wiedziałem, że idąc do Australii otworzę się na nowe rynki.

Na koniec, bo nie chcę po raz tysięczny wałkować tematu reprezentacji, zapytam krótko – ucieszyłeś się, że Jerzy Brzęczek od razu powiedział, że cię nie powoła? Nawałka udawał, że cię obserwuje, mimo że żadnych obserwacji nie było, teraz masz jasność – nie ma na co liczyć.

Tak, chociaż trener powiedział też, że Cionek to nie jego bajka, a Cionek teraz gra w pierwszym składzie (śmiech). Przestawiłem swoje myślenie, już mi nie zależy. Jestem kibicem reprezentacji i wiem, że jestem już skazany na banicję, bo egzotyka. Miałem życiowy moment w Australii i jeśli wtedy nie dostałem powołania, to już nie dostanę. Na Euro 2020 będę miał 34 lata. Czasami ciężko mi się wypowiadać na temat reprezentacji jako ekspert. Gdybym ich skrytykował, ludzie by mówili, że jestem zawistny czy sfrustrowany. Poza tym grają tam moi koledzy, więc robię w tych wypowiedziach politykę, chociaż mówię szczerze. Gdy zostałem zapytany o rozczarowanie roku, wybrałem trenerów Brzęczka i Nawałkę. Może mógłbym tego nie robić i czekać na powołanie, ale w mediach wypowiadam się już teraz tylko jako kibic.

Rozmawiał JAKUB BIAŁEK 

redakcja

Opublikowane 21.12.2018 16:59 przez

redakcja

Weszło Extra
12.04.2021

“Cyberpunk 2077 jest wyłomem w wizerunku CD Projektu”

– W Polsce generalnie lubimy zamieniać pracę w grę. Lubimy realizm. Wielkie kosmiczne sagi, historie o super-żołnierzach – to jest domena takich krajów jak USA czy Australia. Nie mówię, że nie ma u nas miłośników science-fiction czy fantasty, ale polski gracz docenia gry z tych gatunków, o ile jest w nich choć odrobina brudu i […]
12.04.2021
Weszło Extra
09.04.2021

“Rywalizacja USA i Chin to mecz drużyn, które różnią się pod każdym względem”

– Kiedy dochodzimy do momentu – na przykład w związku z mistrzostwami świata w Katarze albo klękaniem przed meczami – gdy od sportowców zaczyna się oczekiwać politycznych deklaracji, to znaczy, że doszło do pomieszania pojęć. Wydaje mi się, że musimy coś z tym zrobić, inaczej sport jaki znamy po prostu ulegnie w tak wielkim stopniu […]
09.04.2021
Weszło Extra
08.04.2021

Piłkarze w walce z rakiem. Bądź jak Robben, nie bądź jak Hartson

Mohamed Abarhoun umarł dwa miesiące po tym, jak ogłosił, że wyzdrowiał. Stilian Petrow życie zawdzięcza żonie. Jonas Gutierrez musiał pożegnać się ze swoimi bujnymi czarnymi włosami. Sola Bambę najbardziej rozśmieszyła peruka żony Neila Warnocka. Eric Abidal wyglądał już jak trup. Francesco Acerbi uznał raka za karę i szansę na odkupienie. Germana Burgosa rak uczynił piłkarsko […]
08.04.2021
Weszło Extra
28.03.2021

13 dni królestwa. Jak czarujący oszust z Wilna został władcą Andory?

Z łatwością zdobywał serca arystokratek i milionerek, choć czasami nie było go stać nawet na kupno maślanej bułeczki. Suchą stopą przeszedł przed dwie wojny światowe, mimo że w trakcie obu znajdował się w centrum wydarzeń. Nie złamał go pobyt we francuskim i hiszpańskim więzieniu, nie złamała sowiecka, amerykańska i francuska niewola. Rozmachu w rozpychaniu się […]
28.03.2021
Weszło Extra
27.03.2021

Chcę tylko, by Hania nie była więźniem swojego ciała…

– Marzę, żeby Hania była samodzielna i mogła korzystać z życia. To tyle. Chcemy doprowadzić do tego, by nie była więźniem swojego ciała. O to walczymy, o tym marzymy – opowiada Adrian Błąd. Jego córka, Hania, wskutek komplikacji przy porodzie, ma poważne problemy neurologiczne. Zaburzenia ruchu, zaburzenia wzroku, zaburzenia mimiki twarzy. W rozmowie z nami […]
27.03.2021
Weszło Extra
20.03.2021

“Jeśli na Ziemi wylądowaliby kosmici, nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem”

To nie jest klasyczny wywiad ze sportowcem. Właściwie nie pada w nim ani jedno zdanie o piłce nożnej. Martin Chudy, bramkarz Górnika Zabrze, pasjonuje się światem. Tak to nazwijmy. Sam tłumaczy, że kiedy się nakręci, nie da się zatrzymać jego słowotoku. Rozstrzał tematów, który poruszał w rozmowie z nami, jest wprost nieprawdopodobny. Osho, Bill Gates, […]
20.03.2021
Weszło Extra
19.03.2021

Nie jestem z siebie zadowolony. Chcę zacząć strzelać

Stefan Savić rozbudził spore nadzieje, bo przychodził do PKO Bank Polski Ekstraklasy z ciekawym CV, ale jeszcze nie odpalił. Dlaczego? Nie znaleźliśmy odpowiedzi na to pytanie w tym wywiadzie. Ale znaleźliśmy na inne. Po lekturze rozmowy z piłkarzem Wisły dowiecie się, dlaczego wkurzył się na niego Red Bull Salzburg, jak to jest strzelić dwie bramki […]
19.03.2021
Weszło Extra
05.03.2021

„Bałem się o życie przyjaciół z klubu”. Młodzież Pogoni w wywiadzie

Adrian Benedyczak (2000), Kacper Smoliński (2001), Marcel Wędrychowski (2002), Kacper Kozłowski (2003). Pierwszy to wartościowy zmiennik, ma na koncie choćby gola z Rakowem i nie zdziwimy się, jeśli wkrótce zluzuje Zahovicia. Drugi rozegrał w tym sezonie w Pogoni najwięcej minut spośród młodzieżowców i daje radę, czego dowód widzieliśmy choćby w meczu z Cracovią, gdy strzelił […]
05.03.2021
Weszło Extra
01.03.2021

Grzesik: Pracowałem na zmywaku, żeby nie pożyczać od rodziny

Jan Grzesik w wywiadzie z nami mówi zarówno o pozytywnych momentach swojej kariery, jak i tych gorszych chwilach. Np. o grze w Nadwiślanie Góra, gdy łączył piłkę z pracą na zmywaku. – Pierwsza wypłata wyszła na czas, ale później zaczęły się kłopoty. A człowiek musi z czegoś żyć. Żona zapracowywała się – tak trzeba to […]
01.03.2021
Weszło Extra
19.02.2021

Mogłem grać jeszcze dwa lata. I zniszczyć sobie życie…

Mateusz Szczepaniak rozegrał cztery sezony w PKO Bank Polski Ekstraklasie, kilka w pierwszej lidze, wyjechał na Cypr, szkolił się w Auxerre. Jesienią stanął przed dylematem – czy warto ryzykować zdrowie, by pograć jeszcze sezon-dwa? – Ból w poprzednim roku był bardzo duży. Gdybym grał dalej, za dwa lata mógłbym być pół inwalidą i kompletnie popsuć […]
19.02.2021
Weszło Extra
15.02.2021

Gol sezonu? Strzeliłem, żeby nie było kontry

Miroslav Stoch to największe nazwisko, które trafiło tej zimy do PKO Bank Polski Ekstraklasy. – Ćwiczyliśmy, to był jeden z wariantów, ale na treningu nigdy mi się nie udało strzelić w ten sposób. Gdy już spróbowaliśmy na meczu, musiałem uderzać. Trzech piłkarzy biegło w moim kierunku – gdybym próbował przyjmować, mógłbym stracić piłkę i spowodować […]
15.02.2021
Weszło Extra
05.02.2021

Wielu młodych ucierpiało na przepisie o młodzieżowcu

– Nie wiem, ile pan zarabia, ale musi pan, za przeproszeniem, zapieprzać cały miesiąc, żeby zarobić któryś tysiąc. A tu chłopak jeszcze dobrze piłki nie kopnie, a już ma żądania na poziomie kilkunastu tysięcy. To nie jest normalne. To wychowywanie młodych ludzi? – mówi Waldemar Fornalik o przepisie o młodzieżowcu. Dlaczego młodzi paradoksalnie cierpią na […]
05.02.2021
Weszło
18.04.2021

Misja komandosa. Wyzwania przed Włodzimierzem Gąsiorem

Pamiętacie ten odcinek McGyvera, w którym McGyver z ciśnieniomierza, stetoskopu i budzika zbudował pełnoprawny wykrywacz kłamstw? No cóż, McGyver i tak by wymiękł, gdyby jutro zrzucono go w Mielcu. Powiedziałby “OK, może w piętnastym odcinku pierwszego sezonu z rzeczy codziennego użytku zbudowałem defibrylator, ale budowy ekstraklasowej drużyny z Matrasa, Granlunda, De Amo się nie podejmę, […]
18.04.2021
Ekstraklasa
18.04.2021

Gąsior uratuje Stal? “Dziadek? Ten dziadek jeszcze wam pokaże!”

Szacunek. To słowo najczęściej po drugiej stronie słuchawki pada najczęściej, gdy pytamy rozmówców o Włodzimierza Gąsiora. Stal Mielec zatrudniając klubową legendę, wywołała duże poruszenie, bo Gąsior ma już 72 lata na karku i od dwóch lat był szczęśliwym emerytem. Pojawiły się więc szyderki i wątpliwości, czy ktoś taki odnajdzie się na poziomie Ekstraklasy, gdzie po […]
18.04.2021
Weszło
17.04.2021

Tak zdobywa się Puchar Króla

To był piękny mecz w wykonaniu Barcelony. Blaugrana kraśniała i promieniała. Leo Messi zgolił brodę i zaprezentował się absolutnie kosmicznie. Antoine Griezmann zagrał na miarę własnych możliwości. Frenkie de Jong w mistrzowski sposób dyrygował orkiestrą rozpędzonego zespołu z Katalonii. Jordi Alba na skrzydełku robił to, co zwykł jest robić od lat wielu. Tu zagrało wszystko. Joan […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

To nie czary, Warta gra o puchary?

Mieliśmy nadzieję, że po dwóch naprawdę ciekawych spotkaniach w sobotę z Ekstraklasą, liga pójdzie za ciosem i zaliczy hattricka. No bo Wisła za Hyballi ma nigdy nie odpuszczać, bo Warta – jakkolwiek to brzmi – może walczyć o puchary. Nie bawmy się w Huberta Urbańskiego, nie budujmy napięcia. To nie był hattrick, to nie był […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

Mój pierwszy raz – Krzysztof Stanowski

Krzysztof Stanowski przepytywany przez Tomasza Smokowskiego w programie Mój pierwszy raz na Kanale Sportowym. Nie trzeba polecać. 
17.04.2021
Anglia
17.04.2021

Tuchel wygrywa w szachy z Guardiolą

Postawmy sprawę jasno – to nie było porywające widowisko. Pierwsze 45 minut zapisało się w naszej pamięci tak trwale, jakby zaraz po gwizdku Mike’a Deana przyszedł Will Smith i błysnął pewnym długopisem. Chelsea i Manchester City grały na przeczekanie, ale da się to wytłumaczyć. Dla obu klubów był to piąty mecz w ciągu dwóch tygodni. […]
17.04.2021
Weszło Extra
26.12.2020

100 najlepszych piłkarzy dekady – cały ranking w jednym miejscu!

W ostatnich dniach na Weszło pojawił się przygotowany przez nas ranking najlepszych piłkarzy dekady 2011 – 2020. Jak to z rankingami bywa, wzbudził spore dyskusje. I kontrowersje. Cieszymy się, bo taki był właściwie nasz zamiar. W przypadku tego rodzaju zestawień nikt nie ma monopolu na rację. Poszczególne dylematy są zbyt zniuansowane. Gdybyście mieli ochotę rzucić […]
26.12.2020
Weszło Extra
24.12.2020

Kruszewski: – Gdybym został w Wiśle, to całego zamieszania w klubie by nie było

– Czuję bardzo, bardzo duży żal, że to się stało w tym momencie. Jestem jak kierowca dużego Fiata, który został wystawiony do rajdu Paryż-Dakar i radził sobie w nim dobrze, natomiast po kilku latach stwierdzono, że ten samochód powinien walczyć o najwyższe cele. I w momencie, gdy zaczął się remont tej zdezelowanej fury – mówię […]
24.12.2020
Weszło Extra
20.12.2020

Covidovi beniaminkowie II ligi w większości przetrwali jesień bez negatywnych objawów

W maju bieżącego roku u trzecioligowych liderów wystrzeliły korki od szampanów. Definitywny koniec sezonu oznaczał dla nich awans. Niekiedy awans przy zielonym stoliku. Niektórzy ze względu na niejasności w wykładni regulaminu rozgrywek w stan radości wprawili się dopiero po ostatecznej decyzji PZPN-u. Pamiętamy wszyscy gorący spór na linii Motor Lublin – Hutnik Kraków, dotyczący tego, […]
20.12.2020
Weszło Extra
20.12.2020

Uwaga, ranking! 100 największych kozaków w mijającej dekadzie

Za kilkanaście dni kończy się nam druga dekada XXI wieku. Jasne, nie będzie to czas zupełnie wolny od piłki na wysokim poziomie – oczywiście abstrahując od tego, że w zimowy sen zapada przecież Ekstraklasa – ale uznaliśmy, że to już najwyższa pora, by zacząć podsumowania, bo zmieni się pewnie niewiele. Łapcie pierwsze z nich. A […]
20.12.2020
Weszło Extra
21.11.2020

“To jak wy żyjecie w tym klubie z tak małym budżetem?”. Trzecioligowe kontrasty

Reformy. Działacze co chwilę majstrują przy formułach rozgrywek. Grupy mistrzowskie, grupy spadkowe. Zmiany nazewnictwa lig. Podziały II ligi na wschód, zachód. Następnie połączenie dwóch osobnych bytów i tak w koło. III liga również w ostatnich latach zmieniała swój kształt. W 2008 roku stała się de facto czwartym poziomem rozgrywkowym. Kilka lat przetrwała koncepcja III ligi […]
21.11.2020
Weszło Extra
19.11.2020

Za młodu Ekstraklasa, dziś najwyżej III liga. “Może po prostu byłem za słaby?”

„Jesteś idolem. Wielbi cię tłum. Gdzie się pojawisz słychać. Zdumionych głosów szum. W porannej prasie widzisz codziennie swoją twarz. Z możnymi tego świata o wielkie stawki grasz.” Wielu  piłkarzy już w bardzo młodym wieku mogło poczuć się jak gwiazdy. Szybki debiut w Ekstraklasie, pensje wielokrotnie przewyższające kieszonkowe kolegów ze szkolnej ławki. Występy przed kilkutysięczną publiką, […]
19.11.2020
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Suche Info
18.04.2021

Mecze reprezentacji Polski w Dublinie zagrożone?!

Jak podaje Daily Mail, jedno z miast-gospodarzy Euro 2020 może niebawem stracić swój status. Chodzi o stolicę Irlandii – Dublin, gdzie swoje dwa mecze fazy grupowej miała rozegrać reprezentacja Polski.  Jest to spowodowane brakiem zapewnienia ze strony irlandzkiej Federacji w kwestii wpuszczenia fanów na stadiony. Jak wiemy, był to jeden z wymogów UEFA, który spełniła […]
18.04.2021
Suche Info
18.04.2021

Sheffield United oficjalnie spadło z Premier League

Radość jednych to smutek drugich, czego dowód wiedzieliśmy wczoraj na angielskich boiskach. Po zaledwie jednym sezonie nieobecności Norwich City wywalczyło awans do Premier League. Z elitą pożegna się jednak zespół Sheffield United.  Szable niemal od początku sezonu okupują ostatnie miejsce w tabeli, ale do wczoraj miały matematyczne szanse na utrzymanie się. Zostały one rozwiane po […]
18.04.2021
Weszło
18.04.2021

Misja komandosa. Wyzwania przed Włodzimierzem Gąsiorem

Pamiętacie ten odcinek McGyvera, w którym McGyver z ciśnieniomierza, stetoskopu i budzika zbudował pełnoprawny wykrywacz kłamstw? No cóż, McGyver i tak by wymiękł, gdyby jutro zrzucono go w Mielcu. Powiedziałby “OK, może w piętnastym odcinku pierwszego sezonu z rzeczy codziennego użytku zbudowałem defibrylator, ale budowy ekstraklasowej drużyny z Matrasa, Granlunda, De Amo się nie podejmę, […]
18.04.2021
Suche Info
18.04.2021

Rafa Benitez wróci do LaLiga?

Chociaż od ostatniej pracy w Europie minęły zaledwie dwa lata, Rafa Benitez chce wrócić na Stary Kontynent. Hiszpan niedawno rozwiązał kontrakt z chińskim Dalian Pro, które prowadził od 2019 roku. Powodem były względy rodzinne.  60-letni Benitez wypowiedział się przychylnie na temat swojego powrotu do Premier League. Najbardziej rozważano go w Newcastle United, ale kandydatura ta […]
18.04.2021
Suche Info
18.04.2021

Adam Buksa zaczął strzelanie w MLS

W pierwszym meczu nowego sezonu MLS, Chicago Fire podjęło New England Revolution. W spotkaniu wzięło udział dwóch Polaków – Przemysław Frankowski i Adam Buksa.  Jednakże tylko jeden z nich opuszczał plac gry z podniesioną głową. Gospodarze prowadzili już 2:0, po tym jak w pierwszym kwadransie piłkę do siatki wpakował Robert Berić, a następnie Luka Stojanović. […]
18.04.2021
Ekstraklasa
18.04.2021

Gąsior uratuje Stal? “Dziadek? Ten dziadek jeszcze wam pokaże!”

Szacunek. To słowo najczęściej po drugiej stronie słuchawki pada najczęściej, gdy pytamy rozmówców o Włodzimierza Gąsiora. Stal Mielec zatrudniając klubową legendę, wywołała duże poruszenie, bo Gąsior ma już 72 lata na karku i od dwóch lat był szczęśliwym emerytem. Pojawiły się więc szyderki i wątpliwości, czy ktoś taki odnajdzie się na poziomie Ekstraklasy, gdzie po […]
18.04.2021
Weszło
17.04.2021

Tak zdobywa się Puchar Króla

To był piękny mecz w wykonaniu Barcelony. Blaugrana kraśniała i promieniała. Leo Messi zgolił brodę i zaprezentował się absolutnie kosmicznie. Antoine Griezmann zagrał na miarę własnych możliwości. Frenkie de Jong w mistrzowski sposób dyrygował orkiestrą rozpędzonego zespołu z Katalonii. Jordi Alba na skrzydełku robił to, co zwykł jest robić od lat wielu. Tu zagrało wszystko. Joan […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Co za emocje w Cagliari, 4:3 po dwóch golach w doliczonym czasie!

Nie żałowali dzisiaj ci, którzy wieczór spędzili z ligą włoską. Cagliari przyjmowało na swoim obiekcie Parmę i przyznajemy – nie brzmi to najbardziej seksownie, zwłaszcza, gdy równolegle toczą się boje choćby z udziałem Barcelony. Ale rany, jakie emocje zafundowali nam dzisiaj Włosi. Gospodarze do drugiej minuty doliczonego czasu przegrywali 2:3, by ostatecznie zwyciężyć 4:3! Już […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

To nie czary, Warta gra o puchary?

Mieliśmy nadzieję, że po dwóch naprawdę ciekawych spotkaniach w sobotę z Ekstraklasą, liga pójdzie za ciosem i zaliczy hattricka. No bo Wisła za Hyballi ma nigdy nie odpuszczać, bo Warta – jakkolwiek to brzmi – może walczyć o puchary. Nie bawmy się w Huberta Urbańskiego, nie budujmy napięcia. To nie był hattrick, to nie był […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

Mój pierwszy raz – Krzysztof Stanowski

Krzysztof Stanowski przepytywany przez Tomasza Smokowskiego w programie Mój pierwszy raz na Kanale Sportowym. Nie trzeba polecać. 
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Skorża: Jestem zszokowany pierwszą połową!

– Wydawało się, że będziemy mieć większą kontrolę nad piłką bliżej naszej bramki. A tak nie było. Stąd zmiany w drugiej połowie. Nie winię za to obrońców, bo więcej elementów się na taki obraz składa. Jestem jednak zszokowany tym obrazem, który zobaczyłem w pierwszej połowie – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Maciej Skorża.  – Największe […]
17.04.2021
Anglia
17.04.2021

Tuchel wygrywa w szachy z Guardiolą

Postawmy sprawę jasno – to nie było porywające widowisko. Pierwsze 45 minut zapisało się w naszej pamięci tak trwale, jakby zaraz po gwizdku Mike’a Deana przyszedł Will Smith i błysnął pewnym długopisem. Chelsea i Manchester City grały na przeczekanie, ale da się to wytłumaczyć. Dla obu klubów był to piąty mecz w ciągu dwóch tygodni. […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

W lidze ukraińskiej pozostały formalności – Dynamo na drodze po mistrzostwo!

Wyboista była ta droga. Mircea Lucescu, legendarny trener Szachtara Donieck, trafił do Dynama Kijów w atmosferze skandalu. Fanatycy z Kijowa nawoływali – a część dalej nawołuje – do jego rezygnacji, bo zatrudnianie ulubieńca kibiców największego wroga zawsze powoduje wściekłość u takich grup. Lucescu sam początkowo miał wątpliwości, wydawało się, że może zrezygnować z pracy po […]
17.04.2021
Weszło FM
17.04.2021

Niedziela w Weszło FM: Ekstraklasa, Serie A i Liga Minus!

Sobota obfitowała we wspaniałe piłkarskie emocje, mamy nadzieję, że niedziela wcale nie będzie gorsza! Wszystkie najważniejsze wydarzenia będziesz mógł śledzić słuchając naszego radia Weszło FM. Oto szczegóły ramówki: 9:00 – 10:00 – “W ciemno” – Marcin Ryszka w swojej audycji udowadnia, że bariery istnieją tylko w naszych głowach i spotyka się z gośćmi mocno związanymi […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Fornalik: Zdarzało się i przegrać tego typu mecze

Ile daje doświadczenie trenerowi ekstraklasowemu? Jedno jest pewne – można się nauczyć spokojnego przyjmowania rzeczywistości. Waldemar Fornalik, choć zremisował dzisiaj 2:2 prowadząc jeszcze na pięć minut przed końcem 2:0, zachował spokój na konferencji prasowej. – Z czasem doliczonym uzbierało się prawie dziesięć minut i takie rzeczy się zdarzają, mi zdarzyło się nawet przegrać taki mecz […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

KTS wreszcie wraca do gry, choć nie od przyszłego tygodnia!

Oj, stęskniliśmy się za tym naszym KTS-em. Klub Towarzysko-Sportowy Weszło ostatni oficjalny mecz ligowy rozegrał 15 listopada, gdy rozjechał 6:0 Madziar Nieporęt, trzecią drużynę w ligowej tabeli. Przez przedłużający się lockdown, A-klasa stała aż do dziś. Wznowienie rozgrywek zaplanowano w całej Polsce na przyszły weekend, 24-25 kwietnia. Już teraz wiemy, że KTS jednak na murawę […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

Raków przywitał Skorżę. Bez chleba i soli, ale z pompą!

Chyba wszyscy zgodzimy się, że powrót Macieja Skorży do Ekstraklasy to wydarzenie sporego kalibru. Niestety – z perspektywy szkoleniowca Lecha patrząc – świadomość tej rangi mieli również piłkarze Rakowa Częstochowa, którzy przygotowali na taką okazję coś specjalnego, nie dając gościom większych szans na pozytywny wynik.  A może to bardziej chęć godnego pożegnania się z gościnnym […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Fiorentina przegrywa, Drągowski fauluje na karnego

Tym razem nie udało się Bartłomiejowi Drągowskiemu zaczarować strzelca przy rzucie karnym. Choć Bartek ma już na koncie kilka efektownych parad po uderzeniach z jedenastego metra – dzisiaj skapitulował przy obu próbach Domenico Berardiego. Fiorentina z Polakiem w bramce przegrała 1:3 z Sassuolo.  Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego obrotu spraw, bo goście z Florencji prowadzili […]
17.04.2021