Football Leaks – Sergio Ramos szprycował się na finał Ligi Mistrzów?

redakcja

Autor:redakcja

23 listopada 2018, 20:18 • 3 min czytania

Football Leaks – Sergio Ramos szprycował się na finał Ligi Mistrzów?

Pamiętacie zapowiedzi przecieków, które miały pojawić się w kolejnych dokumentach „Football Leaks”? Wałki PSG, dziwne zapisy w kontrakcie Mbappe, plany stworzenie Superligi, a wcześniej wieści o gwałcie, którego miał dopuścić się Cristiano Ronaldo – to wszystko już poszło do druku. Dzisiaj dziennikarze dotarli do kolejnych dokumentów, które świadczą o tym, że Sergio Ramos po zeszłorocznym finale Ligi Mistrzów miał problemy z kontrolą antydopingową.

Reklama

Der Spiegel i L’Espresso donoszą o trzech testach antydopingowych, z którymi Ramosowi było pod górkę. Najpoważniejszy zarzut wydaje się ten, który dotyczy finału Champions League sprzed roku. W ujawnionych pismach czytamy o tym, że Ramos ten test po prostu oblał. Kontrola wykazała, że w moczu Hiszpana znajdował się deksametazon – środek silnych leków przeciwbólowych. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że deksametazon jest wpisany na listę środków zakazanych Światowej Agencji Antydopingowej. Poza tym, że uśmierza ona ból i działa przeciwzapalnie, to wpływa pobudzająco na zmysły. Osoba pod wpływem deksametazonu lepiej się koncentruje, silniej odbiera bodźce zewnętrzne.

Ramos mógł korzystać z tego środka, ale lekarz Realu powinien poinformować o tym komisję oraz uwzględnić podanie mu tego środka w specjalnym raporcie wysyłanym do oficjeli. Jednak Real żadnego takiego pisma nie wysłał. Papiery poszły w ruch dopiero wtedy, gdy badania wykazały, że Ramos miał ten środek we krwi. Lekarz madrytczyków pokajał się wówczas i wziął winę na siebie – przyznał, że popełnił błąd i powinien uwzględnić, że podał Ramosowi ten lek w formie zastrzyku (piłkarz skarżył się na ból barku i kolana). UEFA przyjęła to wytłumaczenie, a próbka do dziś zalega w laboratorium. Wynik jej badania nie został jednak upubliczniony – aż do teraz. Federacja jedynie pogroziła palcem lekarzowi i sprawia rozeszła się po kościach.

Reklama

Ale według raportu to nie pierwszy raz, gdy Ramos miewa problemy z komisją antydopingową. Dwa wcześniejsze przypadki miały miejsce w kwietniu 2018 roku i w lutym rok wcześniej. Pół roku temu Ramos po meczu z Malagą został wezwany na kontrolę, ale zachował się niezgodnie z zasadami komisji – ta uczulała go, by zgodnie z przepisami nie brał prysznica przed poddaniem się kontroli. Ten jednak skoczył się wykąpać i dopiero potem przyszedł do pokoju, by odlać się do pojemniczka. Po pięciu miesiącach hiszpańska agencja walcząca ze szprycowaniem się sportowców wysłała do Realu pismo z naganą dla piłkarza.

Ramos był też w gronie piłkarzy, którzy półtora roku temu podczas kontroli w klubowym ośrodku mieli pobieraną krew niezgodnie z wytycznymi UEFA. Sprawa wyglądała tak – do ośrodka przyjechali ludzie z agencji kontroli i pobrali krew od Cristiano Ronaldo i Toniego Krossa. Ci jednak skarżyli się, że lekarz musiał dwukrotnie wbijać im igłę, bo nie mógł dostać się do żyły. Chłopcy popłakali i na ich wniosek pozostałym ośmiu piłkarzom krew pobierał już lekarz Realu. To również było złamanie zasad kontroli, bo – według przepisów – lekarz może wprowadzać igłę trzykrotnie zanim zaniecha dalszych prób. Ponadto sportowcy nie mogą mieć wpływu na to kto ich bada, a sam klub powinien zapewnić kontrolerom spokojne i godne warunki pracy. Ostatecznie UEFA zaakceptowała próbki krwi przesłane przez sztab Realu.

Na te dwie ostatnie sytuacje machnęlibyśmy ręką, bo chodzi o pierdoły typu złamanie zasady „najpierw sikasz do kubka, a później wchodzisz pod prysznic, ale nie odwrotnie”. Natomiast pozytywny test badania na doping Ramosa po finale Ligi Mistrzów budzi kontrowersje. Nawet jeśli lekarz Realu popełnił błąd, nawet jeśli przeprosił i nawet, jeśli podanie leku miało charakter przeciwbólowy a nie dopingowy, to dlaczego UEFA nie zdecydowała się na publikacje tych wyników? Wówczas śmierdziałoby zdecydowanie łagodniej. A dziś szambo znów wybija, a europejska federacja piłkarska wygląda na grupę ludzi, którzy koniecznie chcieli coś zatuszować. I pewnie by się udało, gdyby nie te wścibskie dzieciaki ci wścibscy dziennikarze.

fot. NewsPix.pl

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama