Regularnie słychać o fatalnej sytuacji Stomilu Olsztyn (ostatnio pisaliśmy o niej w połowie września), ale teraz chyba naprawdę sprawa została postawiona postawiona na ostrzu noża. Na wyczerpaniu znajduje się cierpliwość piłkarzy, którzy dotychczas zagryzali zęby i grali. Mecz z Bytovią jeszcze się odbył, ale w tygodniu przez trzy dni nie trenowano. O tym, dlaczego właśnie teraz drużyna mówi „dość” i jakie są widoki na przyszłość, rozmawiamy z Grzegorzem Lechem. 35-letni pomocnik na boisku robi swoje, w sobotę strzelił dwa gole. 

Mamy dość funkcjonowania na zasadzie „przeżyjmy jakoś kolejny miesiąc”

Sytuacja w klubie jest najdramatyczniejsza odkąd pan pamięta?

Chyba jest najdramatyczniejsza. Do tej pory zawsze paliło się jakieś światełko w tunelu, teraz go nie widać.

Dlaczego? Miasto przestaje wspierać klub, chętni do zainwestowania wycofali się?

Nie wiemy, dlaczego, to w dużej mierze rozgrywa się poza nami. W każdym razie chyba nie ma sensu, żeby klub funkcjonował na takich zasadach, tym bardziej że I liga robi się coraz bardziej profesjonalna i to po prostu nie może tak wyglądać. Miasto? Są właściciele klubu, którzy powinni zadbać o to, żeby całość funkcjonowała jak najlepiej. Na dziś to wygląda jak zwykle i nadszedł moment, by powiedzieć „stop”.

Ile wynoszą zaległości wobec was?

Tu nie chodzi o same zaległości. One zawsze były i są w Stomilu. Chodzi o jakiś plan na klub. Opóźnienia w wypłatach są tylko jednym z czynników – ważnym, ale nie determinującym wszystkiego. Najważniejsze jest to, w jaką stronę klub zmierza.

Czyli chodzi o zerwanie z funkcjonowaniem na zasadzie „przeżyjmy jakoś następny miesiąc”?

Dokładnie. Na dziś tak właśnie wygląda egzystencja klubu. Ktoś musi wziąć za to odpowiedzialność, chwycić za ręce i nogi, poskładać w jedną całość sportowo-finansowo-organizacyjną. Wszystkie struktury muszą być poukładane na tyle, żeby Stomil stał się w Polsce marką jaką powinien być.

W tygodniu poprzedzającym mecz z Bytovią protestowaliście.

Nie trenowaliśmy trzy dni.

Jak realne było ryzyko, że do tego meczu nie dojdzie?

Długo w naszych głowach biliśmy się z myślami. Zastanawialiśmy się, co możemy zrobić, żeby dać jasny sygnał, że wystarczy takiej wegetacji. Losy spotkania ważyły się prawie do samego końca.

Co przeważyło, że zagraliście?

To, że zależy nam na Stomilu. Jesteśmy profesjonalistami i na tyle, na ile jest to możliwe w takich okolicznościach, musimy nimi pozostać. Uznaliśmy, że nie możemy nie wyjść na ten mecz. Ale cały czas czekamy na odzew właścicieli klubu i jakiś wyraźny sygnał, w którą stronę to ma zmierzać.

Po meczu nie otrzymaliście żadnego komunikatu?

Na razie mamy sygnał taki, że właściciele w jakiś sposób będą chcieli temu wszystkiemu zaradzić. Ale w jaki? Jeszcze nie wiemy.

Chcieliście w sobotę wyjść na boisko w koszulkach z napisem „Mamy dość tego cyrku”.

Delegat PZPN nie pozwolił, nie pomogło nawet zaklejenie plastrami ostatniego słowa. Nie wiem, czemu mu to przeszkadzało. Może ten „cyrk” zabrzmiał dla niego zbyt dwuznacznie. Dla nas to było jednoznaczne, nie mieliśmy zamiaru kogokolwiek obrażać, a tylko zasygnalizować, że już wystarczy. Kibice są sfrustrowani, my na tym też cierpimy. Przez dłuższy czas, przez ileś lat, pozwoliliśmy sobie na to, żeby było tak jak teraz. Wierzyliśmy ludziom, że będzie pensja w tym miesiącu, w następnym. Wierzyliśmy, że w końcu się jakoś się ułoży. Ale przyszedł czas, by powiedzieć „pas”, tak się nie da funkcjonować.

Chodzi też o sprawy na przyszłość. Są młodzi zawodnicy, którzy chcą grać w piłkę, reprezentować barwy Stomilu, ale na pewno nie w takich warunkach.

No właśnie, po wygranej z Bytovią powiedział pan, że jest też w tym trochę waszej winy, bo przez lata przyzwyczailiście ludzi z klubu, że piłkarze zawsze poczekają.

Niestety nie tylko u nas tak to wygląda. Jest jakieś takie przekonanie, że jak nie zapłacimy drużynie przez dwa miesiące, to nic się nie dzieje, jeszcze nie ma tragedii. W żadnej firmie nie powinno dochodzić do takich rzeczy. Ale powtarzam: aktualne zaległości są tylko jednym z czynników. Najważniejsze, byśmy wiedzieli, gdzie i w jaki sposób klub chce podążać. To będzie dla nas najistotniejsze. Jesteśmy stąd, utożsamiamy się z klubem. Chcemy, żeby on funkcjonował na zdrowych zasadach, żeby był szanowany w Polsce, żeby ludzie w regionie znów zaczęli mu kibicować. Podchodzimy do tematu szerzej niż piłkarze i brak pensji. Może to właściwy moment na położenie fundamentów, zamknięcie pewnego etapu i stworzenie nowej struktury finansowej, organizacyjnej, sportowej. To musi być budowanie na lata, nie na najbliższe pół roku, po którym wrócimy do punktu wyjścia. Inaczej chyba nie ma sensu funkcjonować.

Brzmi to tak, jakby postulował pan drogę oczyszczającą przez niższe ligi. Kilka klubów z powodzeniem ją przeszło.

Nie, czegoś takiego nie sugeruję. Są pozytywne historie, ale doskonale widzimy, że wielu klubom trudno znów się wdrapać na szczebel centralny, nawet jeśli sytuacja ekonomiczna się poprawiła. I liga nie jest już ligą anonimową, coraz bardziej się profesjonalizuje, postęp widać z roku na rok. Ma już swoją markę, na pewno większą niż pięć lat temu. Są kluby, które chciałyby być na naszym miejscu, mają i stadion, i stabilny budżet, ale ciągle grają niżej. My cały czas mamy I ligę, w takich warunkach jak teraz walczymy o utrzymanie szósty rok z rzędu. Jak dotąd, zawsze jakoś się udawało, ale najwyższa pora przejść na zdrowe zasady funkcjonowania. Nie chodzi tylko o samą obecność Stomilu w tej lidze, tylko o rozwój całego regionu w kwestii piłki. Stomil długo był mocny dlatego, że sprowadzał chłopaków z okolic. Teraz to zanika. Nasza najbardziej utalentowana młodzież trafia do Poznania, Gdańska, Warszawy czy Białegostoku, a Olsztyn zrobił się białą plamą. Gdyby Stomil był klubem o zdrowych i stabilnych fundamentach, wielu z tych chłopców przyszłoby do niego. Trudno o inną drogę w temacie sportowym.

Obecnie mamy stan permanentnej beznadziei. Znając polskie realia, tak jak dziś klub może się bujać w I lidze przez kolejnych pięć lat.

Pewnie byłoby to możliwe, ale jaki jest sens iść ciągle ślepą uliczką? Bycie cały czas na granicy przeżycia i totalnego rozpadu mija się z celem. Im dłużej ta sytuacja będzie trwała, tym mniej osób będzie się utożsamiało z klubem. To normalne, że kibice chcą dopingować klub, który się rozwija, a nie zwija. Może być skromnie, ale stabilnie i przewidywalnie. Co pół roku dostajemy kroplówkę i liczymy, że tym razem wreszcie będzie dobrze. Tyle że to pieniądze na typowe przeżycie i wrzucenie w dołek, żeby przez chwilę iść dalej po płaskim. Ma to swoje granice.

A wracając jeszcze do niższych lig. Nawet będąc w III czy IV lidze, jeśli chcesz zbudować i utrzymać dobre struktury, potrzebujesz określonych funduszy. Trzecioligowiec planujący awans do II ligi, musi mieć budżet na poziomie 1,5 mln zł rocznie, o ile nie więcej. Nigdy nie masz gwarancji, że stanie się to od razu, więc dając sobie czas na 3-4 lata, potrzebujesz już minimum 5 mln zł. A na takich szczeblach trudno znaleźć sponsorów czy dostać jakiekolwiek większe wsparcie. Jeśli nie masz przy sobie filantropa, który będzie chciał wspierać klub w swoim regionie, to z tego nie wyjdziesz. Ile mamy takich przykładów? Rzeszów, Lublin, Łęczna, Grudziądz, Bełchatów – to kluby, które chciałyby być na naszym miejscu, mają zdrowszą sytuację i mimo to nie są. Będziemy starali się znów utrzymać I ligę, ale w sporcie nie chodzi o to, żeby być dla samego bycia, tylko o ciągły rozwój. My od lat stoimy w miejscu.

Fot. FotoPyk

Fot. FotoPyk

Jakie mogą być następne kroki z waszej strony? To już pachnie skrajnymi rozwiązaniami.

Czekamy na rozwój sytuacji, na jakiś sygnał od właścicieli. W międzyczasie zawodnicy mogą składać wnioski o rozwiązanie kontraktu z winy klubu.

Szykują się takie akcje?

To już każdy sam musi zdecydować.

35 lat na karku, swoją karierę pan miał, gdzieś się pokazał, zapewne trochę oszczędności jest. Pewnie nieraz ludzie pytają: po co pan się jeszcze męczy w takich okolicznościach?

Tak jak mówię, dla części zawodników ten klub to coś więcej niż miejsce pracy. Spędziliśmy w Stomilu wiele lat i trudno nam się pogodzić, że tak to się potoczyło. Wciąż liczymy, że przyjdzie czas, gdy wszystko będzie normalnie. Jest nas siedmiu – wyobraża pan sobie, że dziś ta najstarsza grupa zawodników rezygnuje i odchodzi? Co by wtedy było?

Drużyna momentalnie leci z I ligi.

No właśnie. Czujemy więc pewną odpowiedzialność, która z każdym dniem coraz mocniej stresuje. Czasami samemu sobie trudno odpowiedzieć, po co człowiek to robi. Lubimy grać w piłkę, przebywać w swoim towarzystwie. Pomijając omawiane problemy, cieszy nas bycie częścią Stomilu. Czekamy i w miarę możliwości trzymamy drużynę w ryzach co do kwestii boiskowych. Z roku na rok walczymy o utrzymanie, ale w tych warunkach – przykro mi to mówić – utrzymanie za każdym razem jest małym sukcesem. Wiele klubów zmagających się z podobnymi trudnościami szybko spada, a my nie. Nie wiem, jak to robimy, ale udaje się.

No to coś o samej piłce. Trzy zwycięstwa w ostatnich czterech meczach – odbiliście się po fatalnej serii, gdy już wydawało się, że problemy pozaboiskowe na dobre przeniosły się na boisko.

Te problemy cały czas się przenoszą, nie ma co ukrywać. Ale wynik zawsze jest sprawą otwartą. W tych wcześniejszych kolejkach często naprawdę nieźle graliśmy. Ciągle jednak brakowało skuteczności, odpowiedniej decyzyjności. Punktów nie było tyle, na ile sobie zapracowaliśmy. Teraz w pewnym sensie zeszło z nas ciśnienie. Czemu my mamy ciągle brać wszystko na siebie? Po prostu gramy w piłkę, staramy się nie zajmować tym, co dzieje się dookoła. Z drugiej strony, spoczywa na nas bardzo duża odpowiedzialność. Gdybyśmy jeszcze i my zawodzili sportowo, ciągle przegrywali, to już chyba można byłoby postawić krzyżyk na klubie. Ostatnio się odbiliśmy, trzy zwycięstwa, ale jeszcze nic nie zrobiliśmy. Przed nami dwa niezwykle trudne spotkania z Podbeskidziem i ŁKS-em. ŁKS już chyba nie ukrywa, że walczy o awans i ma wszystko, żeby mu się udało. Podbeskidzie w ostatnim czasie mocno wsparło miasto, żeby szło do przodu i też ma swoje ambicje. Musimy wznieść się na wyżyny, żeby z nimi zapunktować. To ważne, by zimę przeczekać może nie na spokojnych miejscach, bo walka o utrzymanie będzie pewnie do samego końca, ale takich, które dadzą nam chwilę oddechu.

Szukając pozytywów: do kwietnia gracie wyłącznie u siebie, nie będzie historii typu „czy będą pieniądze na kolejny wyjazd?”. 

Będąc sprawiedliwym: w klubie pewne rzeczy się ruszyły i są w miarę uporządkowane. W tym półroczu nie było problemów z organizacją wyjazdu czy odżywek. Mamy dostęp do bocznego boiska, które co prawda jest w coraz gorszym stanie, ale mamy już komfort treningów u siebie w odpowiednich warunkach. Bywało, że nawet takich pozytywów nie było. Tyle rzeczy zależy teraz od tego, co wydarzy się przez najbliższe dwa tygodnie… Nauczyliśmy się już, żeby nie wybiegać myślami za daleko. Wybiegamy do najbliższego treningu i meczu. Zbyt wiele przeżyliśmy już niespodziewanych zbiegów okoliczności, które wpływały na teraźniejszość.

Jak gra się na nowej murawie? Zaraz po położeniu wyglądała raczej na taką, która ma być dopiero zdejmowana?

Murawa jest na bardzo dobrym poziomie. Myślę, że nawet europejskim. Jedyny minus to fakt, że wchodzimy na nią dopiero na mecz. Nie możemy z niej korzystać w tygodniu, choćby po to, żeby zapoznać się z odległościami na boisku, samą murawą. Wchodzimy na nią tak samo jak zawodnicy gości.

Czyli co, zza chmur jeszcze wyjdzie słońce?

Trzeba mieć nadzieję. Mimo wszystko długi i zobowiązania w realiach pierwszoligowej piłki nie są aż tak wysokie [prezes we wrześniu mówił o dwóch milionach złotych, PM], żeby pozwolić sobie na dalsze funkcjonowanie na niezdrowych zasadach. W ramach rozsądnie prowadzonej restrukturyzacji osoby dowodzące klubem są w stanie to realnie poukładać. Ale potrzeba strategii nie na pół roku, a na 3-4 lata, co pozwoli odbudować markę i siłę Stomilu.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyk

Suche Info
04.10.2022

Klopp broni Nuneza: – Wciąż się adaptuje

Coraz gorzej wygląda sytuacja Liverpoolu w tym sezonie. Zawodzą w zasadzie wszyscy zawodnicy, ale wszystkie oczy są zwrócone przede wszystkim na Darwina Nuneza. Urugwajczyk kosztował The Reds aż 75 milionów euro a zdobył jak do tej pory… dwie bramki. Pomimo tego wciąż może liczyć na wsparcie Juergena Kloppa. Wydawało się już, że przerwa reprezentacyjna pomoże Juergenowi Kloppowi w zapanowaniu nad sytuacją w Liverpoolu, która zaczynała wyglądać coraz gorzej. Niestety The Reds znów […]
04.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Szymczak: – Lech to największy klub w Polsce

20-letni Filip Szymczak coraz śmielej poczyna sobie w drużynie Johna van der Broma, ale brakuje mu tego najważniejszego, czyli bramek. Utalentowany napastnik rozegrał już w tym sezonie 19 spotkań i ani razu nie trafił do siatki. W rozmowie z portalem Meczyki.pl spróbował wytłumaczyć swoją niemoc.  – Zacznę od tego, że Lech Poznań to największy klub w Polsce. Presja i otoczka jest naprawdę bardzo duża. Ja też jestem wychowankiem i całe życie […]
03.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Rosyjski piłkarz Hapoelu nie wjedzie do Polski na mecz z Lechem

Poważne osłabienie Hapoelu Beer Szewa przed czwartkowym meczem z Lechem Poznań. Z powodu nowych przepisów dotyczących wjazdu Rosjan do Polski na Bułgarskiej nie będzie mógł zagrać Magomed-Szapi Sulejmanow.  W związku z nowymi sankcjami nałożonymi na Rosję po inwazji na Ukrainę zmieniły się zasady wjazdu obywateli tego kraju do Polski. Od 19 września Rosjanie nie mogą przekraczać granic naszego kraju. Wyjątków jest bardzo niewiele i nie dotyczą one zawodowych sportowców. W związku z tym […]
03.10.2022
Tenis
03.10.2022

Co czeka Igę Świątek do końca sezonu?

Iga Świątek już w środę wróci do gry po przerwie i po raz pierwszy zaprezentuje się na zawodowych kortach jako trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Niezmiennie jest też liderką rankingu i z pewnością zostanie nią do końca obecnego sezonu. Ten zbliża się zresztą nieubłaganie – Polce pozostały do rozegrania trzy turnieje. Już wiemy bowiem, że Iga nie wystąpi w finałach Billie Jean King Cup, najważniejszych rozgrywek reprezentacyjnych w kobiecym tenisie. Dwie […]
03.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Del Piero: – Milik jest fundamentalny dla Juventusu

Arkadiusz Milik się nie zatrzymuje i w niedzielę zdobył kolejną bramkę dla Juventusu. Polak wyrasta na nowego idola kibiców Starej Damy a miał być tylko zmiennikiem Dusana Vlahovicia. Głos na temat obu napastników zabrał legendarny Alessandro Del Piero. – Vlahović się rozwija. Dobrze wyglądał podczas zgrupowania reprezentacji. Gra z Milikiem mu pomaga. Arek to piłkarz, który potrafi zrobić prawie wszystko i jest fundamentalny dla Juventusu – przyznał […]
03.10.2022
Ekstraklasa
03.10.2022

Babol Szromnika, paździerz Śląska

Śląsk z Wartą od dwóch lat lubili sobie wzajemnie postrzelać, w ich meczach do tej pory padały średnio prawie cztery gole. Dziś jednak trudno było ostrzyć sobie zęby na bramkową kanonadę, bo jedni i drudzy od początku sezonu nie imponują skutecznością. No i do miana widowiska to spotkanie miało całkiem daleko. To jak z czekoladą i wyrobem czekoladopodobnym – obok siebie nie stały. Na pewno wiemy, kto przed meczem sobie nie wyostrzył, ale zmysłów. Na początku meczu poważny […]
03.10.2022
Tenis
03.10.2022

Co czeka Igę Świątek do końca sezonu?

Iga Świątek już w środę wróci do gry po przerwie i po raz pierwszy zaprezentuje się na zawodowych kortach jako trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Niezmiennie jest też liderką rankingu i z pewnością zostanie nią do końca obecnego sezonu. Ten zbliża się zresztą nieubłaganie – Polce pozostały do rozegrania trzy turnieje. Już wiemy bowiem, że Iga nie wystąpi w finałach Billie Jean King Cup, najważniejszych rozgrywek reprezentacyjnych w kobiecym tenisie. Dwie […]
03.10.2022
Ekstraklasa
03.10.2022

Babol Szromnika, paździerz Śląska

Śląsk z Wartą od dwóch lat lubili sobie wzajemnie postrzelać, w ich meczach do tej pory padały średnio prawie cztery gole. Dziś jednak trudno było ostrzyć sobie zęby na bramkową kanonadę, bo jedni i drudzy od początku sezonu nie imponują skutecznością. No i do miana widowiska to spotkanie miało całkiem daleko. To jak z czekoladą i wyrobem czekoladopodobnym – obok siebie nie stały. Na pewno wiemy, kto przed meczem sobie nie wyostrzył, ale zmysłów. Na początku meczu poważny […]
03.10.2022
Piłka nożna
03.10.2022

Weszłopolscy live od 21:00: Białek, Roki, Paczul, Wąs, Mazurek

Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul, Jan Mazurek i Maciej Wąsowski omawiają najważniejsze wydarzenia 11. kolejki Ekstraklasy Zapraszamy! 
03.10.2022
Ekstraklasa
03.10.2022

Osuszanie przemoczonych ubrań. O mentalności Legii

Dochodzi jedna trzecia ekstraklasowego sezonu. Legia kręci się w ścisłej czołówce zaledwie pół roku po zimowaniu na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, a jednak niemała część stołecznego środowiska szepcze, że Koście Runjaiciowi nie wypada ogłaszać wszem i wobec swojego zadowolenia po bezbramkowym remisie z Lechem Poznań w meczu, który najpewniej na wyrost nazywany jest Derbami Polski.  – Popsuliśmy Lechowi święto – mówił niemiecki trener Legii po spotkaniu, w którym jego drużyna […]
03.10.2022
Na zapleczu
03.10.2022

Upadek oblężonej twierdzy. Jerzy Brzęczek nie pomógł Wiśle Kraków

Kibice układają przyśpiewki o jego zwolnieniu. Zarządzający — przynajmniej z jednego z obozów — szukają jego następcy. Współpracownicy krytykują dziennikarza, który wytyka jego błędy. Tak wyglądały ostatnie dni Jerzego Brzęczka w roli trenera Wisły Kraków. Dwa lata temu o tej porze myślał o mistrzostwach Europy. Teraz znalazł się na marginesie w swoim zawodzie. Wrzesień 2021. Jerzy Brzęczek stwierdził, że reprezentacja Polski z nim na ławce wyszłaby z grupy EURO 2020. Maj 2022. […]
03.10.2022
Weszło
03.10.2022

Fortuna zatoczy Kownackiego i Karbownika na mundial?

Za Dawidem Kownackim i Michałem Karbownikiem kolejne udane występy w 2. Bundeslidze. Ich Fortuna Duesseldorf wygrała 4:1 z Arminią Bielefeld, a obaj zanotowali po asyście. Z meczu na mecz forma obu Polaków rośnie, ale czy na tyle, by selekcjoner Czesław Michniewicz przyjrzał im się bliżej? Na mundial do Kataru selekcjoner zabierze 26 zawodników. Czy wśród wybrańców Czesława Michniewicza znajdzie się choć jedno miejsce dla Dawida Kownackiego bądź Michała Karbownika? Jednoznacznej odpowiedzi […]
03.10.2022
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments