Karen Chaczanow – lepiej zapamiętajcie tego gościa

Jan Ciosek

Autor:Jan Ciosek

04 listopada 2018, 21:47 • 4 min czytania

Karen Chaczanow – lepiej zapamiętajcie tego gościa

Dwa wygrane turnieje w ciągu dwóch tygodni to coś, co zdarza się regularnie, jeśli nazywasz się Novak Djoković, albo Roger Federer. Ale w przypadku Karena Chaczanowa coś takiego raczej zdarza się dwa razy do roku, żeby nie powiedzieć – dwa razy w karierze. A jednak, 22-latek z Moskwy właśnie zawinął tytuł w Paryżu. Aha, w finale w dwóch setach odprawił wspomnianego Djokovicia.

Reklama

Karen Chaczanow to nie jest anonimowy gracz, o ile ktoś interesuje się tenisem częściej niż przy okazji wielkoszlemowych finałów. Jest młody, wysoki (prawie 2 metry wzrostu), silny. I głodny sukcesów. Rok zaczynał w okolicy 50. miejsca w rankingu ATP, a skończy na obrzeżach pierwszej dziesiątki, będąc najmłodszym poza Aleksandrem Zwieriewem tenisistą w ścisłej czołówce. Mocno mu w tym pomogły ostatnie tygodnie. Najpierw wygrał imprezę w rodzinnej Moskwie, teraz triumfował w wielkim turnieju w Paryżu.

Jeśli ktokolwiek chciałby kwestionować wartość tej wygranej uwagami w stylu: wygrał, bo miał szczęście w losowaniu, a Djoković w finale był wykończony po półfinałowej bitwie z Federerem, od razu odpowiadamy: piramidalna bzdura.

Reklama

No bo tak: pan Karen w miarę łatwego rywala w Paryżu miał może jednego: w drugiej rundzie walczył z Matthew Ebdenem, Amerykaninem, który do imprezy awansował jako lucky looser. Ale, ale… to wciąż zawodnik notowany w pierwszej 40 rankingu ATP. Wcześniej Chaczanow uporał się z Filipem Krajinoviviem (#35), a potem zaczął przegląd szeroko pojętej czołówki. Trzecia runda to bój z Johnem Isnerem, mierzącym 208 centymetrów specjalistą od zabójczych serwisów. Dziewiąty w rankingu Amerykanin znalazł jednak po drugiej stronie siatki godnego rywala, z którym przegrał 4:6, 7:6 (11-9), 6:7 (8-10). Co ciekawe, Isner był najwyżej notowanym przeciwnikiem, którego w tym roku pokonał Rosjanin. Cóż, rekord utrzymał się raczej krótko, bo w następnej rundzie już czekał wspomniany wcześniej Zwieriew (#5). Reprezentant Niemiec był faworytem, ale Chaczanow sprawił niemałą sensację, oddając mu w sumie trzy gemy (6:1, 6:2)! Wczoraj udowodnił, że nie był to przypadek, bo Dominika Thiema (#7) ograł niemal równie łatwo (6:4, 6:1).

Dziś po przeciwnej stronie kortu miał przeszkodę najtrudniejszą z trudnych, będącego w genialnej formie Novaka Djokovicia. Serb mógł się pochwalić nie tylko zwycięstwem nad Rogerem Federerem w spektakularnym półfinale, ale także serią 22 wygranych spotkań z rzędu. Cóż, ta seria, podobnie przeszła dziś do historii, podobnie jak Zwieriew, jako najwyżej notowany rywal, pokonany przez Chaczanowa. Wicelider rankingu ATP nie tylko nie zdołał przedłużyć genialnej passy, ale nawet nie był w stanie wygrać z Rosjaninem seta. Przegrał 5:7, 4:6 i momentami wyglądał na naprawdę zaszokowanego poziomem gry rywala.

Zasłużył na to trofeum i jestem absolutnie przekonany, że zobaczymy jeszcze wiele świetnych meczów w jego wykonaniu w przyszłości – komplementował Serb, który Paryż i tak opuszcza w znakomitym nastroju, bo 600 punktów za awans do finału pozwoli mu w jutrzejszym notowaniu przeskoczyć Rafę Nadala i odzyskać pierwsze miejsce w rankingu ATP

To zwycięstwo oznacza dla mnie wszystko – mówił wzruszony Chaczanow. – To najcenniejsza wygrana w mojej karierze. Nie mógłbym być szczęśliwszy. Nie da się lepiej zakończyć sezonu niż zdobywając tytuł po zwycięstwie nad Novakiem Djokoviciem, numerem jeden na świecie.

Chaczanow w jutrzejszym notowaniu ATP powinien znaleźć się na 12. pozycji, najwyżej z reprezentantów Rosji. Jak przekonuje Adam Romer, redaktor naczelny miesięcznika „Tenisklub”, to dla niego powinno być wyjątkowo istotne.

Od dobrych trzech lat Karen Chaczanow jest zaliczany do grona młodych – gniewnych, którzy mogą zająć miejsce starych mistrzów. Na pewno spośród młodych Rosjan gra w najbardziej spektakularny sposób. Andriej Rublew czy Danił Miedwiediew nie mają aż takiego talentu, jak on, ale są chyba większymi pracusiami. Chaczanow w Rosji jest kreowany na nowego Marata Safina – mówi Romer.

Porównania do Safina może są jeszcze trochę na wyrost, ale trudno się Rosjanom dziwić, że wypatrują wśród swoich tenisowych nadziei kogoś, kto pójdzie w ślady dwukrotnego mistrza wielkoszlemowego i numeru jeden w rankingu ATP. Nawiasem mówiąc, wielka kariera Marata zaczęła się od… finału turnieju w Paryżu 19 lat temu. Niespełna rok później wygrał US Open, potem triumfował w sumie trzy razy we francuskiej stolicy. Coś nam się wydaje, że Karen Chaczanow nie miałby absolutnie nic przeciwko temu, żeby pójść w jego ślady…

foto: newspix.pl

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Igrzyska

Trzy polskie medale na igrzyskach? Cel trudny do osiągnięcia

AbsurDB
5
Trzy polskie medale na igrzyskach? Cel trudny do osiągnięcia
Igrzyska

Usłyszała od Piesiewicza, że będzie chorążą. „Jestem dumna”

Jakub Radomski
15
Usłyszała od Piesiewicza, że będzie chorążą. „Jestem dumna”
Igrzyska

Przeanalizował szanse Polaków. „Żurek jedzie po dwa medale”

Jakub Radomski
6
Przeanalizował szanse Polaków. „Żurek jedzie po dwa medale”
Reklama
Reklama