post Avatar

Opublikowane 25.06.2018 16:03 przez

Mariusz Bielski

Trudno jest skupić się na futbolu hiszpańskim, portugalskim, czy południowoamerykańskim, kiedy kilkanaście godzin temu byłem świadkiem największej kompromitacji reprezentacji Polski od wielu, wielu lat. Dziś zatem parę akapitów o biało-czerwonych, choć z domieszką argentyńskiej dekadencji.

***

Wczoraj po meczu jak zwykle rozmawialiśmy ze znajomymi przez facebooka. Jeden z moich kumpli wkurzył się do tego stopnia, że zrobił to, co nie udało się naszym reprezentantom – wyszedł z grupy.

Jeszcze innemu koledze współczuję dodatkowo, ponieważ oprócz oczywistego wspierania biało-czerwonych, zakochał się w reprezentacji Argentyny, a jak powszechnie wiadomo jest to miłość tyleż wielka, co toksyczna.

Trudno jest mi w tej chwili znaleźć odpowiednie słowa do opisania tego co czuję, bo zwyczajnie brakuje mi epitetów w kontekście obu tych drużyn. Absolutnie zgadzałem się natomiast z Wojciechem Kowalczykiem w jednej w kwestii – iż ktoś z PZPN powinien wysłać kwiaty do AFA, wszak dzięki Albicelestes nie jesteśmy największymi dziadami na mundialu. Szkoda tylko, że dziś rano zapukałby do nas listonosz z przesyłką zwrotną. Sorry, do nas nikt nie ma podjazdu. Argentyńczycy oczywiście też grają gówniany futbol, ale przynajmniej zachowali jeszcze szanse na awans do 1/8 finału. Oni jednak nawet pomimo tego czują się upokorzeni, więc może obie strony powinny po prostu zmienić przedmiot zainteresowań – na przykład na bukieciarstwo.

Co natomiast łączy nas z nimi, to – wydaje mi się – pewien kryzys tożsamościowy. Chcieliśmy przecież, aby te dwie drużyny miały twarz swoich liderów, zrobiliśmy wszystko, by tak się stało, aczkolwiek efekt jest daleki od oczekiwanego. W najśmielszych snach nie zakładaliśmy przecież, że twarz Lewandowskiego będzie miała (Yerry’ego) minę pełną bezradności, zmęczoną, znudzoną, a jeśli faktycznie wkurwioną, to niestety nie na widoku dla publiki. A szkoda, bo w innym wypadku wygląda to tak, jakby naszym zabrakło przede wszystkim ambicji.

Niestety, w tym kontekście przywództwo w reprezentacji Polski jest co najwyżej przywództwem rozkładanych rąk. Żeby nie powiedzieć mocniej – również nóg. I to w zasadzie kilku, bo czepianie się tylko i wyłącznie Lewandowskiego byłoby niesprawiedliwe. Rzecz w tym, że to jeszcze bardziej podkreśla naszą beznadzieję, skoro zawiódł również Piszczek, przepchnięty niczym dziecko przez Senegalczyka, zdezorientowany w obu meczach Krychowiak, regularnie chodzący zrywać agrest Szczęsny, a nawet Glik, lecz nie na boisku, tylko poza nim, krytykujący w niezrozumiały sposób reprezentacyjną młodzież.

Dla mnie jednak najbardziej celne, a zarazem najbardziej miarodajne, dobitne, martwiące oraz kompromitujące były słowa Rybusa. Oczywiście kompromitujące nie jego, lecz wszystkich tych, którzy odpowiadali za nasze przygotowania do mundialu. – Ćwiczyliśmy dwa warianty i w końcu zamieszaliśmy tak, że sami nie wiedzieliśmy jak właściwie mamy grać – opowiadał zawodnik moskiewskiego Lokomotiwu.

Od razu myślami biegnę za ocean i widzę pewnego argentyńskiego ochroniarza, łysego gościa w czarnej koszulce i marynarce o tym samym kolorze, stojącego w szatni, a przed nim ciskającego się niczym ryba bez tlenu Javiera Mascherano. Pragnącego złapać tamtego człowieka za fraki i wyrzucić za drzwi, bo okazało się, iż jego certyfikaty budowniczego to tak naprawdę zezwolenia na wyburzanie czego tylko się da. Włączając w to pomniki.

Pisałem już o tym kilka dni temu, na świeżo po porażce Albicelestes z Chorwacją w takim samym rozmiarze co nasza z Kolumbią. Że Sampaoli dokonał sabotażu, szukając kwadratowych jaj, bo w 13 meczach, w dwóch po sobie następujących rzadko kiedy powtarzał te same warianty taktyczne. Rotował natomiast swoimi podopiecznymi zupełnie jak ja, kiedy miałem sześć lat i bawiłem się miniaturową wersją maszyny do totolotka. Zmieniał im formację – raz wychodził 4-2-3-1, następnie 3-5-2, potem 3-4-3, za chwilę kombinował jak Bielsa z 3-3-3-1… W sumie cholera wie, czy można to jakoś sensownie w cyferki ubrać, taki panował chaos w tej ekipie.

Czy czegoś wam to czasem nie przypomina? Te nawałkowe eksperymenty oglądane przez nas od jakiegoś czasu zaowocowały równie gigantycznym bałaganem. Wszystkie aspekty, które rzekomo biało-czerwoni wypracowali na wysokim poziomie, zawiodły.

Przygotowanie fizyczne? Do dupy, co było widać po Piszczku w meczu z Senegalem, gdy opadł z sił po godzinie gry. Ile minut z kolei wytrzymaliśmy wczoraj na wysokiej intensywności? Pierwsze 10, może kwadrans.

Stałe fragmenty? W ofensywie – wczoraj ani jeden z bitych przez nas rożnych nie trafił na głowę naszego zawodnika. W defensywie – wystarczył prosty schemat rozegrania na krótko, byśmy w starciu z Los Cafeteros popełnili w obronie cztery niewynikające z siebie nawzajem kuriozalne błędy prowadzące do utraty gola.

Mentalność? Nigdy nie mogła być dobra, skoro jak króliki mnożą się teraz informacje o podziałach w grupie. I skoro Lewandowski twierdzi, że na więcej nie było nas stać (lecz o tym nieco później).

Pod względem technicznym natomiast obejrzeliśmy absurd nad absurdami, ponieważ naszym piłkarzom ewidentnie przeszkadzała futbolówka przy nodze. To jest tak głupie, że aż mi się w głowie nie mieści. Równie dobrze mógłbym teraz napisać, że w mojej pracy przeszkadza mi klawiatura od komputera. Że kierowcy autobusu przeszkadza kierownica, krawcowej maszyna do szycia i tak dalej.

Brutalnie wręcz ironiczna jest zatem nazwa mojego cyklu względem tego, o czym właśnie piszę…

I nie, Rybus nie pomylił się ani trochę. Ujął wszystko dokładnie tak jak chciał i powinien. Zdefiniował cały reprezentacyjny chaos w jednym zdaniu, pokazując jaja, których ewidentnie zabrakło wcześniej wymienionym, rzekomym przywódcom w szatni. Z kolei słowa naszego selekcjonera, twierdzącego, że Maciek posłużył się językowym lapsusem świadczą co najwyżej o zerwanej nici porozumienia między zawodnikami a sztabem szkoleniowym. No bo jak inaczej ocenić fakt, iż obie strony w tej kwestii zaprezentowały dwa różne, kompletnie odmienne od siebie stanowiska?

Gdy to piszę jesteśmy właśnie świeżo po konferencji Adama Nawałki oraz Roberta Lewandowskiego i co najbardziej rzuciło mi się w uszy w steku tych wszystkich bzdur, to to, że ani razu nie usłyszeliśmy z ich strony pewnego magicznego słowa – „przepraszam”. Pojawiły się natomiast zapewnienia co do odpowiednich przygotowań, logistyki, atmosfery w drużynie, kolejne PR-owe historie o tym jak to sukces na Euro 2016 napędził w naszym kraju koniunkturę wśród najmłodszych, bo znowu zaczęli ochoczo kopać piłkę na podwórkach.

Bla bla bla…

Ciekawe, ilu z nich po tych mistrzostwach zainteresuje się jednak innym sportem, powiedzmy siatkówką czy piłką ręczną, albo nawet snookerem czy dartem. Ja wczoraj wieczorem miałem taką ochotę. Nie czułem bowiem nawet złości, tylko rezygnację i wstyd, ponieważ – jak sama nazwa wskazuje – reprezentacja Polski przedstawiła się szerszej publice w tak uwłaczający sposób. Kiedy wczoraj w Łodzi mijałem się po meczu z Kolumbijczykiem nie chciałem mu patrzeć w oczy z zażenowania. Podobnie Japończykowi siedzącemu dwa stoliki dalej w jednym z lokali.

Dlatego też tak bardzo podobała mi się reakcja argentyńskich dziennikarzy TyC Sports, którzy zaraz po batach zebranych od Chorwatów rozpoczęli studio od minuty ciszy.

W podobnie żałobny nastrój wpadłem po kolejnej wypowiedzi naszego kapitana, który stwierdził, iż „Polska podczas mundialu zagrała na tyle, na ile było ją faktycznie stać.” Jak na moje – to postawa kompletnie przeciwna do tej, jakiej oczekiwałbym od gościa ponoć niezwykle silnego mentalnie, psychologicznej ostoi drużyny narodowej, przywódcy. Skoro jednak gość o takim statusie w hierarchii kadry stwierdza między wierszami, że w zasadzie nadaje się ona co najwyżej do tarcia chrzanu, zaczynam wątpić w jego predyspozycje przywódcze. Nie wierzę więc, iż w meczu o honor rzeczywiście o niego powalczy. No bo chyba wszyscy zgodzimy się, że godność w dużym stopniu straciliśmy podczas dwóch ostatnich spotkań ze względu na to, jak się w nich zaprezentowaliśmy.

A warto przypomnieć też, że za chwilę będziemy rywalizować z Włochami oraz Portugalią w Lidze Narodów. Jeśli według Lewandowskiego biało-czerwoni faktycznie doszli do sufitu i nie byli w stanie zagrać lepiej z spotkaniach z Senegalem oraz Japonią, to rywalizacji z tamtymi dwoma ekipami w ogóle nie chcę sobie wyobrażać. Albo wiecie co? Olejmy te mecze, w ogóle nie wychodźmy na boisko. Przecież i tak nie ma po co stawiać im czoła!

To jest naprawdę skandaliczne. I jakże smutne, gdy w tej chwili żałuję, iż nie potrafiliśmy nawet zaprezentować się równie godnie pod względem mentalnym co na przykład Maroko, Iran lub Australia. Ekipy o potencjale piłkarskim znacznie mniejszym niż podopieczni Adama Nawałki, lecz z głowami zaprogramowanymi na wypruwanie sobie żył na boisku, a nie takie lelum polelum jak nasze w obu dotychczasowych meczach. Ten trzeci tylko „przyklepie” scenariusz, który powtarza się przez całe moje kibicowskie życie – że nasi zakończą mundialowe zmagania już po fazie grupowej.

Panowie, nie o to chodziło w haśle „Polska dawaj”.

Mariusz Bielski

Fot. FotoPyk

Opublikowane 25.06.2018 16:03 przez

Mariusz Bielski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
accojti
accojti

Może właśnie teraz zrozumieliśmy wyjątkowo trafne hasło POLSKA DAWAJ
Czy to nie aby POLSKA DAWAJ DU…Y (?!!!)

zenek122
zenek122

To nie będzie „najsłabszy występ od bardzo dawna” to będzie najsłabszy występ ever, bo nie ulega wąpliwości, że z Japonią zbierzemy oklep. Po zwycięstwie Arabii Saudyjskiej musimy sobie poszukać konkurencji na Wyspach Owczych i w Andorze

dyneck
dyneck

Rybus to raczej inteligencję nigdy nie grzeszył więc nic dziwnego,że się zamotal przy dwóch taktykach.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Wysek1488
Wysek1488

I napisze artykuł o tym jacy to Kolumbijcy kibice są supcio a nasi tacy nie są i to generalnie slabo i wstyd.

Olala
Olala

Od momentu wysadzenia Błaszcza ze stołka kapitana widać twardy pakt między panem Adamem a panem Robertem. Stali się minizespołem, policyjną parą wierzących w siebie kumpli, darzących się bezgranicznym zaufaniem i znających swoje tajemnice. Wspomagają się, wiedząc, że w ten sposób łatwiej zapanują nad sztabem, drużyną, dziennikarzami, publicznością… bo to jest teatr. Obaj na siebie nawzajem chuchają, nie pozwalają by siadł na nich choćby pyłek kurzu. I teraz jak się posypało, to wg. Adasia – Rybus jest lapsusowaty w treściach wypowiedzi. Lewy wie, że jak odstrzelą Adasia to nowy trener, nie daj boże z zagranicy, może mieć swoje zdanie odbiegające od dekalogu RL. Nawałka zaś wie, że Robercik ma zdolności ośmiornicy, która jest w stanie zatrzymać przecieki na pokładzie narodowej.

Weszło
01.10.2020

Inaczej być nie mogło. Lewandowski wybrany Piłkarzem Roku UEFA!

Powiedzmy sobie szczerze – innej możliwości zwyczajnie nie było. Robert Lewandowski z miażdżącą przewagą wygrywa plebiscyt na Piłkarza Roku 2020 według UEFA (to, że został najlepszym napastnikiem poprzedniej edycji Ligi Mistrzów to już w ogóle formalność). Cóż – nie jest to może równie prestiżowa nagroda co Złota Piłka, ale i tak cieszy, biorąc pod uwagę, […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Kędziora z Juve i Barceloną, Rybus i Krychowiak z Bayernem i Atletico. Wylosowano grupy LM!

Zanim nastąpiły rozstrzygnięcia co do uczestników fazy grupowej Ligi Europy, w Nyonie rozlosowano już grupy Ligi Mistrzów. Dynamo Kijów Tomasza Kędziory zostało rzucone na bardzo głęboką wodę, na której pływają Juventus Wojciecha Szczęsnego i Barcelona, ale przynajmniej będzie ciekawie. No i jest realna szansa na trzecie miejsce, bo czwartym do brydża został Ferencvaros. Lokomotiw Moskwa […]
01.10.2020
WeszłoTV
01.10.2020

Quiz: SAMBA DI JANEIRO DOS WOKALIZOS HEJ HO

PERE PAŃSTWA, nie mogą się państwo doczekać meczów? To wpadajcie na quiz! Kto będzie? Zacni goście: – Łukasz Stupka, były dyrektor sportowy Bruk-Betu Termaliki Nieciecza – Wojciech Piela (Piela inc.) – Jakub Białek (Białek&Białek) – Daniel Żórawski (Czapo) – Paczul (Paweł) – WOOKAALIZYY 
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Koronawirus nie daje za wygraną. Mecz Wisła Kraków – Lechia przełożony

Cóż. Chyba najwyższa pora przyzwyczaić się do tego, że terminarz Ekstraklasy to rzecz dość płynna, bo zmiany mogą zachodzić w nim w każdej chwili. W przypadku szóstej kolejki odwołano już spotkanie Pogoni Szczecin z Jagiellonią Białystok z powodu wielkiej liczby pozytywnych wyników w ekipie z województwa zachodniopomorskiego. Do wczoraj wydawało się, że na tym koniec, […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Sabotaż a’la zarząd Resovii: najpierw podkopano pozycję trenera, potem go zwolniono

Stało się, pierwszy trener na zapleczu Ekstraklasy stracił pracę. Z posadą pożegnał się Szymon Grabowski, opiekun beniaminka rozgrywek, czyli Resovii. I być może nie byłoby w tej sprawie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zwolnieniu towarzyszy wiele kontrowersji. Po pierwsze, trenera zwolnił zarząd, który dopiero co został zmieniony. Po drugie, ten sam zarząd najpierw mocno […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Azikiewicz: „Trzeba mieć mocno poukładane w głowie, żeby nie odbiło”

Zdobył brązowy medal ME U-17 w kadrze Marcina Dorny z takimi zawodnikami jak Karol Linetty czy Mariusz Stępiński u boku. W Zagłębiu Lubin debiutował w Ekstraklasie w wieku zaledwie 18 lat. Młody, perspektywiczny lewy obrońca, o którego pytały wielkie marki (jak na przykład Hertha), a później… zaliczył zjazd do drugiej ligi. Czy jego kariera mogła […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

QUIZ. Wszyscy uczestnicy Ligi Mistrzów

Poznaliśmy wczoraj wszystkie ekipy, które zagrają w Champions League. Pojawiły się w stawce nowe drużyny, uznaliśmy więc, że warto odświeżyć nasz quiz. Chodzi w nim o to, żeby wymienić wszystkie zespoły, które choć raz dotarły do fazy grupowej najbardziej elitarnych rozgrywek. Trochę się tego nazbierało – dajcie znać, jak wam poszło. Przy pisowni spróbowaliśmy jak […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

„Charleroi gra w stylu Atletico. Rywale cierpią w meczach z nimi”

– W Belgii mówi się, że Charleroi gra w stylu Atletico – nie dają nic od siebie, jeśli nie muszą. Rywal cierpi, gdy z nimi gra. Ustawiają się defensywnie, czekają na przeciwników, a później bardzo szybko przechodzą do ataku. Mają kreatywnych piłkarzy z przodu, ale sami z siebie w ataku pozycyjnym nie prezentują się dobrze. […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Od Dinama Tbilisi po Spartak Moskwa. Polskie boje w play-offach o Ligę Europy

Czasem polskie kluby spadały do fazy grupowej Ligi Europy/Pucharu UEFA po nieudanym boju o Ligę Mistrzów. Jeśli natomiast liczyć tylko play-off o fazę grupową tej europejskiej drugiej ligi, to bilans awansów do odpadnięć wynosi 8 – 15. Są wśród tych meczów wielkie boje, wyeliminowane potęgi, które nakręcały kolejne pucharowe sukcesy, wyważając drzwi do lepszych rankingów. […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Lech nie podpiera ścian i idzie na podryw. Ofensywny futbol pomoże coś wyrwać?

Półtora roku temu Lech Poznań podjął bardzo świadomą decyzję – zechciał wywrócić do góry nogi sposób patrzenia na sukces. Uznał, że sukces przychodzi nie wtedy, gdy obwieści się światu „chcemy coś osiągnąć!”, lecz gdy poweźmie się działania, które do tego sukcesu mają prowadzić. Tym działaniem miała być gra ofensywna, oparta na wysokim pressingu, która przynosi […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Legia weźmie rewanż na Karabachu za Wisłę i Piasta?

Czy Legia Warszawa wróci dziś do Europy? Całkiem możliwe. Atut własnego boiska, osłabienie rywala – to coś, co trzeba wykorzystać. My także możemy to zrobić, typując to spotkanie w eWinner! Ten legalny polski bukmacher oferuje nam atrakcyjne kursy na dzisiejszy mecz eliminacji do Ligi Europy. Legia Warszawa – Karabach Agdam Ostatnie mecze Legii: WPWPR Poprzednie […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Czy Lech ogra Charleroi? Tak, jest to możliwe!

Ok, wiemy, że to Belgowie są faworytem starcia z Lechem Poznań. Tyle że w pojedynku z Hammarby także faworytem byli rywale. „Kolejorz” sprawił wówczas niespodziankę, więc dlaczego nie może zrobić jej teraz? A skoro może, to i my możemy z tego skorzystać. Sprawdziliśmy ofertę Totolotka i podpowiadamy, co dziś warto zagrać! Charleroi – Lech Poznań […]
01.10.2020
Kanał Sportowy
01.10.2020

Stanowski omawia biografię Brzęczka – „Mistrz i Małgorzata”, odcinek 1

Krzysztof Stanowski w nowej mini-serii „Mistrz i Małgorzata” omawia biografię selekcjonera reprezentacji Polski „W grze” autorstwa Małgorzaty Domagalik.  Spoiler, którego wszyscy się spodziewacie: to będzie miazga na niekorzyść tej książki. 
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Pozostał jeden krok. Legio, Lechu – po prostu go zróbcie!

Nie będziemy się bawić w przydługie wstępy, bo sprawa jest prosta jak budowa cepa. Legio Warszawa, Lechu Poznań – zróbcie to. Pozostał jeden krok. Awansujcie do fazy grupowej Ligi Europy. Polska piłka klubowa upadła w ostatnich latach naprawdę nisko. Najwyższy czas, by rozpocząć proces wygrzebywania się z tego bagna. A nie uda się tego dokonać, […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Lech i Legia w Lidze Europy – zakłady specjalne od TOTALbet!

Czwartkowy wieczór będzie dla naszych zespołów wyjątkowy. Po raz pierwszy od 1979 roku dawna w październiku dwie drużyny w pucharach. A możemy je mieć nawet w listopadzie, jeśli tylko Lech i Legia staną na wysokości zadania. Na dwumecz naszych eksportowych drużyn czeka cała piłkarska Polska, więc warto z tego skorzystać. Chociażby tak, jak robi to […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

W Azerbejdżanie trafiłbym do więzienia

– Jakbym pojechał do Azerbejdżanu, a na granicy zobaczyliby u mnie ormiańską pieczątkę, na pewno spytaliby, czy byłem w Górskim Karabachu. Jeśli przyznałbym się lub by mi to udowodnili – a udałoby im się, choćby poprzez zdjęcia na moim blogu – to trafiłbym do więzienia w Azerbejdżanie. Areszt na początku, to pewne, stamtąd wyciągnąć mnie […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Charleroi nie tak silne, jak Genk. Na co trzeba uważać? | ANALIZA

Dwa lata temu Racing Genk wyrzucił Lecha Poznań z Ligi Europy. Belgowie byli wówczas poza zasięgiem Kolejorza. Różnica klas rzucała się w oczy – nawet jeśli wynik dwumeczu tego nie odzwierciedlał. Czy podobnej deklasacji możemy spodziewać się dziś w starciu poznaniaków z Charleroi? Zdecydowanie nie. Ci „nowi Belgowie” nie są tak silni jak Genk i […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

PRASA. Novikovas: Kibicom Legii nic we mnie nie pasowało. Czasami docenia się po czasie

Co słychać w prasie przed meczami Lecha i Legii? Oczywiście sporo przeczytamy o samych spotkaniach. Ale mamy także ciekawy wywiad z Arvydasem Novikovasem, który trochę się z Warszawą rozlicza. – Niekiedy coś lub kogoś docenia się po czasie. Kiedy byłem w Legii, nic im się nie podobało. To źle, to jeszcze gorzej, a tamto już w […]
01.10.2020