Jeżeli Legia obroni tytuł, on pierwszy powinien wypinać pierś

Przemysław Michalak

09 maja 2018, 21:16 • 2 min czytania

Jeżeli Legia obroni tytuł, on pierwszy powinien wypinać pierś

Niesamowite, jak późno można osiągnąć życiową formę. Gdyby Arkadiusz Malarz zakończył karierę w 2014 roku, gdy miał już skończone 34 lata, prawdopodobnie dziś mało kto by o nim pamiętał – o ile nie zostałby telewizyjnym ekspertem. Miałby wtedy na koncie 32 mecze w Ekstraklasie, a najlepszym momentem w jego CV byłby udany sezon w Skodzie Xanthi i pierwsze miesiące w Panathinaikosie, gdy nawet plotkowano o powołaniu do… reprezentacji Grecji. Wyszło zupełnie inaczej – znacznie lepiej. 

Reklama

Malarz po pobycie na Cyprze wrócił do kraju po siedmiu latach i zszedł aż do I ligi. Z GKS-em Bełchatów wywalczył awans, już będąc w elicie rozegrał bardzo dobrą rundę i trafił do Legii. Pukano się w czoło, nawet zarzucano mu brak ambicji, bo niepodważalną pozycję miał wtedy Dusan Kuciak. Co bardziej złośliwi mówili, że dyrektor sportowy Michał Żewłakow sprowadził sobie kolegę, z którym mógłby na bieżąco wymieniać się ciuchami. Od dawna jednak widzimy, że były to komentarze co najmniej niesprawiedliwe.

Z Legią Malarz zdobył już dwa mistrzostwa i dwa Puchary Polski. Coraz bliżej jest trzeci tytuł, środowa wygrana z Wisłą Płock znacznie przybliżyła „Wojskowych” do tego celu. Doświadczony bramkarz w drugiej połowie wyczyniał cuda, broniąc strzały Jakuba Łukowskiego, a potem dobitkę Jose Kante po uderzeniu Nico Vareli (które oczywiście też odbił) i inne znakomite sytuacje. Gdyby nie on, końcówka meczu mogłaby wyglądać zupełnie inaczej, zdecydowanie gorzej dla jego drużyny.

Reklama

W przekroju całego sezonu, 37-latek jest najlepszym i najpewniejszym zawodnikiem Legii. To nie pierwszy świetny występ w jego wykonaniu, bo różnicę robił już co najmniej kilka razy. Za to spektakularniej dał plamę tylko raz – jesienią z Sandecją Nowy Sącz, gdy został na linii i uprzedził go Michal Piter-Bucko, strzelając na 2:1 dla „gospodarzy”. To był jednak okres przykrych wydarzeń w jego życiu prywatnym, z punktu widzenia boiskowego można mówić o okolicznościach łagodzących. Z regularnie broniących bramkarzy w tym sezonie Ekstraklasy wyższą średnią not ma u nas jedynie Jakub Słowik ze Śląska Wrocław, tyle że on między słupki wskoczył mniej więcej w połowie rozgrywek. Teraz Malarz może być w zasadzie pewny, że po raz piąty znajdzie się w jedenastce kolejki Weszło.

A przecież ten sezon wcale nie był dla niego usłany różami. Pomijając sprawy pozapiłkarskie, jesienią w pewnym momencie jako pewnik podawano rewelacje, że klub nie przedłuży z nim kontraktu i latem odejdzie. Skończyło się na tym, że w styczniu podpisał nową umowę…

Ciekawe, ilu z ligowców, wiosną ubiegłego roku w ankiecie Canal+ uznających Malarza za najbardziej przereklamowanego bramkarza Ekstraklasy, rumieni się teraz ze wstydu? Mamy nadzieję, że wszyscy.

Fot. FotoPyk

Najnowsze

La Liga

Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer

Braian Wilma
0
Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer
Ekstraklasa

Kadziewicz o słowach Dawida Szwargi. „Jesteście od robienia show”

Braian Wilma
7
Kadziewicz o słowach Dawida Szwargi. „Jesteście od robienia show”
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama