post Avatar

Opublikowane 08.05.2018 15:02 przez

redakcja

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie lubi futbolowych historii, w których malutkie klubiki osiągają spektakularne sukcesy, tym samym ucierając nosa wielkim firmom z uznanymi markami. To super sprawa, kiedy na przykład w Hiszpanii do Primera Division awansuje Eibar z miasta liczącego nieco ponad 20 tys. mieszkańców i robi w niej świetne wyniki, tak samo jak teraz Girona. Albo gdy Leicester (no dobra, on małym klubikiem nie jest, ale świeżości wniósł sporo) wygrywało Premier League, choć nawet na King Powet Stadium prawie nikt w to nie wierzył.

Niezłą książkę dałoby się napisać na podstawie tego typu przypadków. Gdyby ktoś się za nią zabrał, właśnie dziś trafiłby na materiał godny dopisania kolejnego rozdziału. W finale Pucharu Francji do boju z PSG stanie drużyna Les Herbiers, która aktualnie walczy o utrzymanie w trzeciej lidze francuskiej.

Mamy zatem starcie dwóch kompletnie różnych światów. Z jednej strony paryżanie wręcz odklejeni od normalnej rzeczywistości. Mierzący tak wysoko, gdzie nie sięga wzrok zwykłego śmiertelnika, z portfelami głębokimi niczym Rów Mariański oraz piłkarzami, których ego dawno przerosło Wieżę Eiffla. Naprzeciwko nich z kolei drużyna z miejscowości liczącej 16 tys. mieszkańców, na której stadion regularnie przychodzi 1400 kibiców. Jej zawodnicy zarabiają średnio po 2,5 tys. euro miesięcznie, czyli mniej więcej tyle, ile Neymar zgarnia podczas mrugnięcia okiem. Nigdy w swojej historii nie grała zresztą w Ligue 1 czy nawet Ligue 2. Championnat National, gdzie występuje obecnie, to najwyższy poziom na jaki kiedykolwiek weszła.

– PSG ma zespół pełen gwiazd, należących do najlepszych na świecie. Co roku walczą o najwyższe laury. Gdzie nam do nich? Jesteśmy praktycznie amatorami, choć zostaliśmy obdarzeni wielką odwagą i jednością. Dlatego właśnie w finale obejrzymy futbolu przez wielkie „F” – mówił niedawno Stephane Masala, trener drużyny skazywanej na pożarcie przez paryskiego giganta. Rozmiary to jest zresztą coś, co faktycznie przytłacza całą ekipę Les Herbiers, która nie do końca potrafi odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. Jeszcze raz oddajmy głos jej szkoleniowcowi: – Weszliśmy do szatni na Stade de France i byliśmy w szoku. Dla nas jest zbyt wielka. Podczas przygotowań brakowało nam pewnej intymności. Nawet nie wiedziałem gdzie mam stanąć podczas odprawy! – przekonywał Masala.

Nic dziwnego, skoro szatnia trzecioligowców wygląda następująco:

Źródło: Facebook Les Herbiers

Źródło: Facebook Les Herbiers

Natomiast ta ze Stade France tak:

Źródło: Getty Images

Źródło: Getty Images

Niebo a ziemia.

– Wcześniej natomiast federacja zaprosiła ich na parę dni do bazy Clairefontaine. To jest miejsce, gdzie kadra trenuje na każdym zgrupowaniu. Trójkolorowi zaraz się tam zjadą, by trenować przed mundialem. Ogólnie ten kompleks mieści się pod Paryżem i oni nazywają go „domem piłki francuskiej”. Fajna sprawa, że taki trzecioligowiec będzie mógł sobie tam pograć choćby przez te kilka dni. Dla zawodników Les Herbies, to na pewno wielka sprawa – opowiada nam Wojciech Adamczak, pasjonujący się francuskim futbolem.

Ale jak to się właściwie stało, że Czerwone Diabły z trzeciej ligi zaszły tak daleko? Po pierwsze – format rozgrywek, który sprzyja tego typu historiom. W Coupe de France nie istnieje w nim bowiem coś takiego jak rozstawienie drużyn, a do tego rozgrywa się w nim tylko jedno spotkanie w ramach danej rundy, więc to naturalne, iż dzięki temu prawdopodobieństwo wystąpienia różnorakich anomalii wzrasta znacznie. Nie to co na przykład w Copa del Rey, gdzie konieczność rozgrywania dwumeczów ogranicza występowanie tego typu historii do minimum.

Po drugie – mimo wszystko spora jakość. Okej, Les Herbiers nie wyrzucili z Pucharu Francji żadnej Marsylii czy innego Lyonu, ale i tak nie było im łatwo. W 1/16 finału pokonali bowiem Auxerre z Ligue 2, zaś w ćwierćfinale, po rzutach karnych, wyrzucili za burtę RC Lens, innego drugoligowca. Czyżby teoretycznie mocniejsi rywale zlekceważyli drużynę, która dopiero 3 lata temu przeszła na profesjonalizm? Możemy tylko spekulować, aczkolwiek jest to wielce prawdopodobny scenariusz.

A zatem, jak zawsze w podobnych przypadkach, pierwiastek farta też odegrał tutaj swoją rolę. Raz, że mamy tu na myśli wcześniej wspomnianą serię jedenastek, a dwa, że w półfinale swój trafił na swego. W przedsionku do finału los skojarzył ich bowiem z ekipą Chambly z tego samego poziomu rozgrywkowego, a ich potyczkę zapowiadano we francuskiej prasie jako starcie „Dawida z Dawidem” i ostatecznie to ten z zachodniej części Francji był górą.

Nie same wyniki trzecioligowców zainteresowały jednak tamtejszą opinię publiczną, lecz także na swój sposób oryginalne metody pracy Stephane Masali. W wywiadzie dla „20minutes” zarzekał się, iż jego podopieczni najważniejszą robotę wykonują podczas treningów, sumiennie wykonują pracę, bla bla bla, ale w końcu pękł, przyznając się choćby do stosowania wyjątkowych metod motywacyjnych. Pewnego razu na przykład przyniósł do szatni wielką belkę, po której na pewnej wysokości spacerowali jego zawodnicy, a on powtarzał im. – Jeśli dajecie radę na 10 centymetrach nad ziemią, to uda wam się i przy 100 metrach – metaforycznie nawiązując do tego, jak daleko są w stanie zajść w Coupe de France.

Jeszcze innym razem, przed meczem z Auxerre, szkoleniowiec przyniósł na odprawę video z jego piłkarzami w rolach głównych, choć ich postaci zostały przerobione na Avengersów. – W ten sposób chciałem im przekazać, że dla mnie są superbohaterami zdolnymi do wykonywania rzeczy niemal niemożliwych. Powiedziałem im, iż koszulki klubowe to ich zbroje, dzięki którym mogą stanąć do równorzędnej walki z każdym – opowiadał.

Jak widać, kiedy ogniem i mieczem świata zawojować się nie da, można to zrobić pomysłem. Masala wierzy bowiem, że psychologia to właśnie ta gałąź w futbolu, z której można wycisnąć jeszcze największe rezerwy. – Wciąż pozostaje wiele do nauczenia się na temat funkcjonowania ludzkiego mózgu oraz wykorzystywania jego możliwości, co można byłoby jeszcze lepiej wykorzystać w pracy szkoleniowej – mówił trener, który co prawda nigdy psychologii nie studiował, ale jest nią żywo zainteresowany i traktuje ją jako hobby. No cóż, nic dziwnego, że z menedżerem tak kreatywnym i charyzmatycznym trzecioligowi piłkarze wykrzesali z siebie więcej niż spodziewałby się po nich cały kraj.

Swoją drogą, ciekawe co wymyślił przed PSG?

– Kibice Les Herbies żyją tym finałem już od dłuższego czasu. Na finał przyjedzie 18 tys. fanów, a miasteczko zamieszkuje jedynie… 15 tys. ludzi. Na ostatnim meczu ligowym, który przegrywali już 0:2, a ostatecznie wygrali 3:2, podarła im się sektorówka, którą później rozłożyli na całym boisku i zszywali ją wspólnie. Był z tego nawet reportaż, w którym pokazano jak kobiety cerują tę flagę na maszynach do szycia – opowiada Adamczak.

To wsparcie oraz nagłe wielkie zainteresowanie Czerwonymi Diabłami z Championnat National sprawiło, iż musiały one szukać innego stadionu, który pomieściłby wszystkich chętnych widzów. Ostatecznie one i Chambly wylądowały 75 kilometrów dalej na obiekcie FC Nantes, a na trybunach zasiadło ponad 35 tys. ludzi, z czego większość dopingowała właśnie obecnych finalistów. Ironia losu polega na tym, że na mecze prawdziwych gospodarzy średnio przychodzi ponad 10 tys. kibiców mniej, choć Les Canaris występują w Ligue 1. Trzeba jednak zaznaczyć, iż Waldemar Kita, polski właściciel klubu, nie ma z nimi najlepszych relacji.

Moda na Les Herbiers osiągnęła apogeum w momencie, gdy powstała poniższa piosenka, która w nieco ponad miesiąc nabiła ponad 700 tys. wyświetleń. Ostrzegamy jednak – słuchacie na własną odpowiedzialność!

Ktoś może powiedzieć, że historie dotyczące Pucharu Francji, w którym wielkie sukcesy odnosić mogą malutkie klubiki osłabiają prestiż tych rozgrywek, aczkolwiek rozglądając się po mediach odnosi się wrażenie, iż jest dokładnie odwrotnie. Każdy fan tamtejszej piłki mówi o Les Herbiers, równie dużo dzieje się w mediach. Na przykład do francuskiego odpowiednika „Cafe Futbol” zaproszono kapitana drużyny, Sebastiena Flochona, który bez wahania odpowiedział w studiu, iż samo dojście do finału należy rozpatrywać w ramach cudu. Bixente Lizarazu, występujący tam w roli eksperta, śmiał się, że podopieczni Masali mają zerowe szanse w starciu z PSG, na co Flochon odpowiedział: – Dlatego, jeśli miałbym wybierać, wolałbym wywalczyć utrzymanie w trzeciej lidze, niż wygrać Coupe de France.

Na przestrzeni wielu lat Francuzi musieli zresztą przyzwyczaić się do podobnych historii, szczycą się nimi. Na przykład w 2012 roku byliśmy świadkami finału pomiędzy Olympique Lyon a Quevilly, również z trzeciej ligi. Trzy lata wcześniej puchar zdobyło z kolei drugoligowe wówczas Guingamp. W 2001 oraz 1996 roku zmorami dla klubów z Ligue 1 oraz Ligue 2 były odpowiednio drużyny Amiens oraz Nimes.

Z kolei niedawno pisaliśmy też o przypadku sprzed 18 lat, gdy do finału dotarła drużyna amatorska: Jeżeli przypomnimy sobie 2000 rok, to nawet zespoły Les Herbiers i Chambly wyglądałyby na Goliata w meczu z ówczesnym finalistą, Calais Racing Union. Dziś Calais kojarzy się już tylko z nieustannym bałaganem związanym z napływem imigrantów na Stary Kontynent, ale na przełomie wieków tamtejszy klubik przebił wszelkie inne pucharowe sensacje – Calais weszło do finału jako drużyna amatorska. Po drodze stuknęli dwóch przedstawicieli z Ligue 1 (wówczas Dywizja 1) – Bordeaux i… Strasbourg, jak widać wyspecjalizowany w umaczaniu z ogórkami. Calais w finale wyszło nawet na prowadzenie, ale ostatecznie polegli 1:2 z Nantes, a gola na wagę pucharu rywale ustrzelili w ostatniej minucie meczu, na dodatek z rzutu karnego. Prezydent Francji, Jacques Chirac, stwierdził po spotkaniu, że finał miał dwóch zwycięzców – jednego sportowego, a drugiego – ludzkiego.

I to samo można powiedzieć z pełnym przekonaniem o przypadku Les Herbiers, bo niezależnie od tego jak potoczy się dzisiejszy mecz z PSG, oni i tak napisali już piękną historię, o której we Francji, a szczególnie w regionie Wandea, będzie mówiło się przez dłuuuuugie lata.

Przygotowali: Mariusz Bielski, Bartosz Burzyński

Fot. NewsPix.pl

Opublikowane 08.05.2018 15:02 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
WujaNieMaEunuchKochany
WujaNieMaEunuchKochany

„Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie lubi futbolowych historii, w których malutkie klubiki osiągają spektakularne sukcesy, tym samym ucierając nosa wielkim firmom z uznanymi markami.”

Zachowując oczywiście skalę, dlaczego nie lubicie tak bardzo historii Bruk – Betu, który awansował do ekstraklasy ucierając nosa wielkim firmom z uznanymi markami?

Ja rozumiem, że teraz jest tam syf, ale Wasz poziom szydery jest już przesadny…. Zresztą śmiem twierdzić, że w kilku bardziej uznanych markach jest większy syf….

Kcramsib
Kcramsib

Szydera z B-B zaczęła się na Weszło po zwolnieniu Michniewicza. Resztę dopowiedz sobie sam.

WujaNieMaEunuchKochany
WujaNieMaEunuchKochany

Telefon do redakcji czyni cuda?

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Mnie się wydaję, że po prostu takie małe klubiki się nudzą kibicom. U bezstronnych, na początku zazwyczaj budzą nawet nutkę sympatii – zwłaszcza jak komuś wielkiemu utrą nosa. Ale potem, gdy po 2-3 sezonach ligowa codzienność zacznie wygrywać nad tym efektem „wow” na początku, to odczucia często robią się obojętne lub negatywne u kibiców. Przerabiali to już choćby w Grodzisku, chociaż tam parę razy zagrali w pucharach.
O Niecieczy pewnie też będą pamiętać, ale w przypadku takich klubów powrotu – po ewentualnym spadku – raczej już nie będzie. Nie mnie to oceniać czy to dobrze czy źle, ale taka zazwyczaj jest kolej rzeczy w takich malutkich ośrodkach.

Baton
Baton

Stawiam na 5-6-7:0 dla PSG 🙂

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Weszło
23.11.2020

Jagiellonia uczy skutecznego piętnowania amatorki

To Ekstraklasa, tu się może zdarzyć dużo, ale umówmy się, że ramy przyzwoitości wskazują, że nie masz prawa wygrać, jeśli odwalasz kompletną amatorkę. Jeśli kompletnie debilnie ustawiasz mur, zostawiając dwóch niekrytych przeciwników na siódmym metrze, jeśli nagminnie tracisz piłkę na własnej połowie, jeśli zaskakuje cię długa piła chwilę po starcie drugiej połowy, jeśli nie wyciągasz […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wtorek w Weszło.FM – Liga Mistrzów, magazyny, Ekstraklasa

Liga Mistrzów, Ekstraklasa… Wtorek zapowiada się ciekawie, więc i z Weszło.FM nudzić się nie będziecie. Mamy dla was dzień pełen emocji: rozmowy z ekspertami, piłkarzami i nasze autorskie programy podsumowujące ligę angielską oraz niemiecką. Co jeszcze? Sprawdźcie naszą ramówkę. Wtorek standardowo zaczniemy od „Dwójki bez sternika”! O poranku budzić was będą Maja Strzelczyk i Marcin […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jak nie bronić rzutów wolnych? Warsztaty Wisły Płock

Stałe fragmenty gry. W futbolu coraz więcej od nich zależy. Pada z nich coraz więcej bramek. Cały świat analizuje, jak się ustawić, jak bronić, generalnie: co zrobić? Wisła Płock chyba jest aż do przodu ze zmianami, ewidentnie ktoś tam dostał cynk, że rzut wolny w okolicach szesnastki to jak osobisty w koszykówce i nie można […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

PSG walczy o życie w Lidze Mistrzów. Lipsk znów ich zaskoczy?

Wtorkowy zestaw gier w Lidze Mistrzów to raczej pakiet „lanie od mocarza”. Wśród pojedynków maluczkich z gigantami wyróżnia się jednak jedno spotkanie. PSG kontra RB Lipsk, hit wieczoru i mecz, który może być bardzo ważny w kontekście walki o wyjście z grupy. Zwłaszcza w przypadku porażki ekipy z Francji. Dobra, przyjrzymy się więc tej batalii […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Piast w trzy dni ugasił pożar, dziś przełamał klątwę Lechii

Był pożar, nie ma pożaru. Od początku sezonu Piast grał lepiej niż punktował i ciągle wydawało się, że drużyna Waldemara  Fornalika musi odpalić. I tak też się wreszcie stało. Wymuszony przez koronawirusa miesiąc przerwy najwyraźniej pomógł kilka spraw uporządkować, bo gliwicka ekipa w ciągu trzech dni uspokoiła swoją sytuację. W piątek wygrała w Zabrzu, a […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Defensywa Podbeskidzia szansą dla Mraza?

Liga Mistrzów Ligą Mistrzów, ale we wtorek czeka nas prawdziwy hit. Podbeskidzie Bielsko-Biała co prawda nie gra z Górnikiem Łęczna, a z Zagłębiem Lubin, ale taki tydzień z Ekstraklasą jak najbardziej nam pasuje. Zwłaszcza że obydwa zespoły kojarzą się raczej ze sporą liczbą bramek. Czyli w Bielsku może być kolorowo, a my serwujemy wam porcję […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Totolotek podwaja wpłatę! 100% reload bonusu

Widzieliście kiedyś takie cuda, żeby wpłacić stówkę i mieć dwie? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie do Totolotka. Ten legalny bukmacher oferuje wam dziś promocję RELOAD BONUS 100%. W ramach niej możemy otrzymać aż do 100 PLN bonusu za dokonanie wpłaty. Brzmi świetnie? To sprawdźcie szczegóły. Zasady promocji są banalnie proste. Skorzystać może z niej każdy, […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

WESZŁOPOLSCY: SZUMSKI, TWOREK, SZYMONOWICZ, MICHALSKI

Weszłopolscy strikes again! Za nami pierwsza kolejka po przerwie reprezentacyjnej, więc wracamy z ulubionym programem wszystkich Polaków. Wydarzenia w Ekstraklasie i na jej zapleczu omówi dziś dla was ekipa w składzie: Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul, Kuba Olkiewicz oraz Adam Sławiński. Goście? Jak zwykle, wybitni, czyli  Jakub Szumski, Piotr Tworek, Dawid Szymowicz oraz Seweryn […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

„Skowronek powinien dostać czas do końca roku. A później czas na decyzję”

– Teraz jest czas na weryfikacje. Spodziewam się, że trener Skowronek będzie sprawdzony w tych trudnych meczach. I wtedy na koniec roku można usiąść i ocenić – jak sobie trener w tych warunkach poradził. Wówczas można się zastanowić, czy Skowronek może prowadzić dalej tę drużynę, czy jednak trzeba oddać je w ręce kogoś innego – […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Gdyby Lech nie tracił frajerskich bramek w końcówkach, to byłby na podium

Gdyby nie frajersko tracone bramki w końcówkach przez Lecha Poznań, to Kolejorz miałby tyle samo punktów co Raków i miałby tylko punkt straty do Legii Warszawa. Nie chodzi o to, by pokazać, jak blisko Lech jest czołówki Ekstraklasy w wydumanej tabeli. Raczej chcemy pokazać, że gdyby lechici byli bardziej skoncentrowani w ostatnich minutach, to mogliby […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Pan piłkarz Mladenović. Co za listopad Serba

Nie żeby dobra gra Mladenovicia w Legii była zaskoczeniem. Przychodził jako transfer-pewniak. Jeden z najlepszych lewych obrońców Ekstraklasy ostatnich sezonów. Wystawiany w kadrze Serbii na poważne mecze. Ale takich pewniaków, które miały reputację kozaków w swoich klubach, a w Legii nie dźwigały presji, niebezpiecznie, acz konsekwentnie zmierzając w kierunku ligowego dżemu, też widzieliśmy całkiem sporo. […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Cebula: – Nie miałem liczb i siedziało to we mnie. Kilkadziesiąt spotkań, a statystyki zerowe

– Mecze nie wyglądały najgorzej, ale brakowało najważniejszego. Nie miałem liczb i siedziało to we mnie. To nie było proste. 80-parę meczów, a statystyki były zerowe. Wyglądało to słabo. Chciałem sobie wybić z głowy te myśli, wierzyć, że liczby przyjdą. No i tak też doszedłem do wniosku, że potrzebuję zmiany otoczenia i spróbowania w innym […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Legijny fus, Harry Hole i ksywka „Wędka”. Poznajcie Maksa Sitka

 – W Siarce miałem dobrą ksywkę: „Wędka”. Trener Gąsior w trzech pierwszych meczach zdejmował mnie w pierwszej połowie. Rekord świata pewnie. Tak schodziłem w dół. Najpierw zszedłem w 42 minucie, potem 39, potem 32. Jak następny raz wychodziłem w pierwszym, to patrzyłem na linię czy ktoś się nie grzeje – Maksymilian Sitek z Podbeskidzia to […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Korupcja, defraudacje, nadużycia. Wiceprezydent FIFA zawieszony na pięć lat

O finansowych przekrętach szefa Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF), Ahmada Ahmada, media donosiły od dawna. Od lat. Mimo to, pochodzący z Madagaskaru działacz w najlepsze zarządzał futbolem na Czarnym Lądzie. Ba, był również wiceprezydentem FIFA, a w ostatnim wywiadzie dla BBC zapewniał, że planuje ubiegać się o reelekcję w najbliższych wyborach na prezydenta CAF. Dziś jednak […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Kirkeskov kończy pobyt w Piaście tak, jak zaczął, czyli fatalnie

Z piekła do nieba i z powrotem. Tak można podsumować pobyt Mikkela Kirkeskova w Piaście Gliwice. Możliwe, że Duńczyk z powodu kontuzji odniesionej w piątkowych derbach z Górnikiem Zabrze, właśnie pożegnał się z ekstraklasowymi boiskami. I robi to w naprawdę słabym stylu.  Jego kontrakt wygasa wraz z końcem roku i od dawna wiadomo, że nie […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wisła skuteczna na wyjazdach. To oznacza kłopoty Jagi?

Mecz Jagiellonii Białystok z Wisłą Płock – nic nie kojarzy nam się z poniedziałkiem bardziej niż to spotkanie. Ale że to hit dzisiejszego dnia, to ciężko obok niego przejść obojętnie. Białostoczanie mają za sobą trzy porażki z rzędu, więc warto poszukać swoich szans na ugranie czegoś u bukmachera, patrząc na formę obydwu drużyn. Łapcie nasze […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Co jest nie tak z defensywą Jagiellonii?

To mogłaby być opowieść o tym, jak dużo potrafi zależeć od klasowego bramkarza. Odkąd kontuzja wykluczyła z gry Pavelsa Steinborsa, Jagiellonia nie wygrała jeszcze meczu, w trzech spotkaniach tracąc aż siedem siedem goli. Pytanie jednak, czy aby na pewno wszystkie ostatnie bolączki defensywy ekipy Bogdana Zająca spowodowane są brakiem Łotysza między słupkami? Otóż, proszę państwa, […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Flavio i Lechia w Gliwicach – to nie zapowiada się dobrze dla Piasta

Dwa mecze Ekstraklasy w poniedziałek? Brzmi jak idealny początek tygodnia. Zwłaszcza że w grze zobaczymy dziś czołowe ekipy poprzedniego sezonu – Piasta Gliwice oraz Lechię Gdańsk. Lechiści mają ostatnio patent na ekipę ze Śląska, więc wypadałoby im tę passę podtrzymać. Piast wolałby jednak gonić bezpieczne pozycje, żeby nie kończyć roku na pozycji spadkowej. A skoro […]
23.11.2020