post Avatar

Opublikowane 04.05.2018 19:14 przez

Kamil Gapinski

Przed kilkoma dniami w Nowym Jorku biegacze rywalizowali na dystansie 10 kilometrów. Jedna z wielu takich imprez, nie jest to nic niezwykłego. Ale już osoba zwycięzcy – jak najbardziej niezwykłą była. Rhonex Kipruto, osiemnastoletni Kenijczyk, dopiero drugi raz biegał poza granicami swojego kraju. Skończyło się nie tylko wygraną, ale i najlepszym czasem, jaki ktokolwiek kiedykolwiek wykręcił na terenie USA!

To kolejna młoda gwiazda biegów, mogąca dołożyć swoją cegiełkę do afrykańskiej dominacji, w której prym z kolei wiodą Kenijczycy. Za Kipruto na linię mety w Central Parku przybiegł Mathew Kimeli, jego kolega z treningów. Później dwaj Etiopczycy, dwójka Kenijczyków i kolejnych trzech reprezentantów Etiopii. Dopiero na dziesiątym miejscu znalazł się Amerykanin. Uwierzcie, to nie jest wyjątkowa sytuacja.

Biegacze ze wschodniej Afryki całkowicie zawładnęli dłuższymi dystansami na lekkoatletycznej bieżni. 3000 metrów z przeszkodami też jest ich. Od czasu do czasu wykręcą coś w biegu przez płotki. Odkąd w 1968 roku Kipchage Keino zdobył złoty medal olimpijski, biegnąc mimo infekcji pęcherzyka żółciowego (uwierzcie nam na słowo, że to naprawdę boli), Kenia stała się kolebką najlepszych biegaczy, a wszyscy zaczęli dociekać: jak to możliwe?

No właśnie: jak?

Plemię

Nam plemiona kojarzą się głównie z lekcjami historii. Tu Pomorzanie, tam Ślężanie, jeszcze gdzie indziej Wiślanie i cała reszta. Możecie spróbować dociec, z którego z nich wy się wywodzicie, ale w gruncie rzeczy nie ma to większego znaczenia. W Afryce system plemienny wciąż jest obecny. Większość mieszkańców kontynentu identyfikuje się po pierwsze ze swoim plemieniem – które jest dla nich taką bardzo, ale to bardzo rozbudowaną rodziną – a dopiero potem z krajem, w którym żyje.

No i właśnie jedno z takich plemion – Kalenjin – od wielu lat interesuje badaczy i… biegaczy. Jego liczebność (dane sprzed kilku lat) wynosi ok. pięć milionów osób. To mniej więcej 0,06% populacji świata. 1/8 tego, co mamy w Polsce. Około 70-80% zwycięzców biegów na długich dystansach od końcówki lat 80. to Kenijczycy. Spośród nich 3/4 pochodzi z tego konkretnego plemienia. To chyba najprostsze możliwe wyjaśnienie, czemu na świecie Kalenjin znane jest jako „plemię biegaczy”.

Od roku 1980 ok. 40% medali na dystansach od 800 metrów w górę należy do biegaczy z Kalenjin. Piszemy tu o tych najważniejszych imprezach – igrzyska, mistrzostwa świata i ich odpowiedniki w biegach przełajowych. Większość z tych krążków przywieźli do kraju mężczyźni. Ale gdy w 2008 roku Pamela Jelimo zdobyła olimpijskie złoto, bariera została przekroczona. Kenijki zaczęły dominować na równi z ich kolegami z kadry. Amby Burfoot z Runner’s Wolrd wyliczyła, że szanse Kenii na odniesienie tak wielkich sukcesów, jak to miało miejsce w trakcie igrzysk w 1988 roku, wynosiły… 1 do 160 miliardów. Szansa wygrania szóstki w Lotto to niespełna 1 do 14 milionów.

David Epstein, autor książki „The Sport Gene”, redaktor „Sports Illustrated”:

Jeśli spojrzeć na to statystycznie, można się wręcz uśmiać. W całej historii 17 Amerykanów przebiegło maraton w czasie poniżej 2 godzin i 10 minut. 32 Kalenjinów zrobiło to w październiku 2011 roku. 

Oczywiście, znakomici biegacze to nie tylko Kenia i nie tylko plemię Kalenjin. W Etiopii znajdziecie Bekoji, małe miasto, zamieszkane przez mniej więcej 16 tysięcy osób. To ponad dziesięć razy mniej niż zamieszkuje Bytom.

Biegacze z tamtej miejscowości przywieźli do domu 10 złotych medali z igrzysk olimpijskich, 15 rekordów świata i 34 złote krążki z mistrzostw świata. Biegają tam setki osób. Każda z nich marzy o sukcesie i każda z nich ma na to ogromne szanse. Prawdopodobnie dużo większe niż europejscy czy amerykańscy biegacze.

Geny

To jedna z najpopularniejszych teorii dotyczących sukcesów biegaczy ze wschodniej Afryki, zwłaszcza Kenijczyków. Oczywistym jest, że uwarunkowania genetyczne muszą odegrać swoją rolę. Michael Phelps korzystał na pojemności swoich płuc, Usain Bolt na szybkokurczliwości swoich włókien mięśniowych. To żadna nowość, ale to też pojedyncze przypadki. W Kenii teorie o genach wysuwa się wobec kilku milionów osób.

Co ma pomagać tamtejszym biegaczom? Po pierwsze długie nogi. Ale skąd właściwie się wzięły? Nie będzie to wielkim zaskoczeniem: przodkowie osób z plemienia Kalenjin – bo do nich tu wracamy – wiedli łowiecki tryb życia. Polowali na zwierzynę, często śledząc ją przez długie kilometry. Musieli nadążać. Teoria ewolucji ma tu zastosowanie. Drugim elementem, o którym często się wspomina, jest – podobnie jak u wspomnianego Phelpsa – pojemność płuc. A wraz z nią większa liczba czerwonych krwinek, które tlen transportują. Nie musimy chyba tłumaczyć, w jaki sposób pomaga to biegaczom, prawda?

David Epstein twierdzi, że da się nawet przewidzieć, kto wygra w danym biegu jeszcze przed jego rozpoczęciem. Wystarczy spojrzeć na to, jak jest zbudowany. Kostki, kolana, łydki. Porównując je, można – z dużą dozą prawdopodobieństwa – trafić. Brzmi jak coś w stylu „bukmacherzy go nienawidzą, odkrył jeden prosty sposób…”, ale to prawda. A że Kenijczycy zbudowani są idealnie pod biegi długodystansowe, to już ich przewaga nad resztą stawki.

Problemem tych teorii jest to, że rzadko były one sprawdzane w praktyce. Biali badacze boją się bowiem… posądzenia o rasizm. Serio, to stwierdzenie często powtarza się przy okazji wysnuwania tego typu przypuszczeń. Dzielenie ludzi na kategorie wobec ich fizycznych cech? Brzmi znajomo, choć w tym przypadku nie ma nic wspólnego z działalnością pana Adolfa i jemu podobnych. Mimo tego ciekawe eksperymenty udało się przeprowadzić Skandynawom.

W 1990 ośrodek, zwany dumnie Kopenhaskim Centrum Badań Mięśni, porównał szwedzkich biegaczy ze szkoły średniej do tych wychowanych w Kenii. Wyniki? Wyszło na to, że co najmniej pięciuset spośród afrykańskich amatorów(!) pokonałoby najlepszego szwedzkiego biegacza na dystansie dwóch kilometrów. Dziesięć lat później inny duński zespół postanowił zagwarantować grupie kalenjińskich chłopców trzymiesięczny trening, po czym porównać go do Thomasa Nolana, jednego z najlepszych tamtejszych biegaczy. Wygrali Kenijczycy.

Konkluzja? Kenijczycy są genetycznie uwarunkowani do uprawiania tego sportu. Profesor Vincent Onyiera, również pochodzący z Kenii, zajął się badaniem sukcesów tamtejszych biegaczy:

Geny odgrywają swoją rolę, ale możemy powiedzieć, że dla Kenijczyków jest to kwestia szansy, która napotyka gotowość. Trenują ciężko, jedzą dobrze, prowadzą zdrowy tryb życia. Środowisko jest dobre.

Środowisko

Skoro już o tym, to warto to podkreślić: Kenijczycy, poza tym, że są genetycznie przystosowani znakomicie, to mają też cudowne – jedne z najlepszych – warunki do rozwoju i treningu biegowego. Prowincja, w której żyją członkowie plemienia Kalenjin, leży na stosunkowo dużych wysokościach, co sprzyja wzmocnieniu wytrzymałości. W wielkim skrócie: kondycja jest po tym zajebista. Dodatkowo jest to teren w miarę płaski. Jasne, są wzniesienia, górki i pagórki, ale da się znaleźć dużo miejsc, gdzie pobiegacie na równym terenie, bez konieczności wspinania się.

Jeszcze jedna ważna rzecz: w krajach pierwszego świata (bo, nie oszukujmy się, Afryka w większości to wciąż świat numer trzy) możliwości trenowania mają głównie sportowcy, zamieszkujący obszary w okolicach wielkich miast. Czyli te stosunkowo najbardziej zanieczyszczone. Tam istnieją kluby, tam są ośrodki. Wspominaliśmy już jaką liczbę ludności mają afrykańskie miasteczka, o których tutaj mowa. Smogu nie stwierdzono, czyste powietrze – jak najbardziej.

Wiadomo jednak, że środowisko i geny nie załatwią wszystkiego. Nawet jeśli jesteś z plemienia, w którym bieganie jest sposobem na życie. Kip Keino, złoty medalista olimpijski, pochodzący z Kenii, ujął to chyba najprościej, jak tylko się da:

Nie ma na tym świecie nic, dopóki ciężko nie pracujesz, żeby coś osiągnąć. Myślę, że bieganie tkwi w psychice.

Ciężka praca

Okej, skoro już o tym, to przyjrzymy się tej ciężkiej pracy, bo to całkiem słuszna uwaga. Nie musimy chyba nikogo przekonywać, że to element kluczowy. Można gadać o genach, można o środowisku – to wszystko też jest ważne. Ale nie byłoby sukcesów bez tysięcy godzin treningów. I nie myślcie sobie, że Kenijczykom to wszystko tak spadło z nieba, leży na ziemi i wystarczy się po to schylić. Wręcz przeciwnie.

Przeciętny kenijski zawodnik ma dwie sesje treningowe dziennie, sześć dni w tygodniu. Możemy śmiało powiedzieć, że 90% ich treningu to bieganie. Obie sesje właśnie na tym polegają – składają się tylko i wyłącznie z biegu na dystansie kilkunastu kilometrów. No chyba że ktoś przygotowuje się na dłuższe dystanse, to i biegnie więcej. Średnio w tygodniu robią ok. 150 kilometrów. Poza tym lekkie rozciągania przed i po, żeby uniknąć kontuzji. Zresztą, żeby to ryzyko zminimalizować, biegają stosunkowo wolno.

Trening siłowy? Praktycznie nie słyszeli. Nie dla nich wyrzeźbione klatki i bicepsy – to domena sprinterów, a tych szukać powinniśmy raczej na Jamajce, nie w Afryce. Za rewolucją biegania w Kenii stoi podobno „Brat Colm”. Tak gościa nazywają w zagranicznych artykułach, nie wymyśliliśmy tego. Potwierdza to wielu biegaczy. Co ciekawe – Colm nie stosuje żadnej naukowej metody. Ma swoją, nazwaną FAST – Focus, Alignment, Stability, Timing. Skupienie, Wyrównanie, Ustabilizowanie, Wyczucie Czasu. SWUWC. Na polski ten akronim nie brzmi zbyt dobrze. Niemniej, to cała metoda. Skupcie się, wyrównajcie (oddech, tempo i całą resztę), ustabilizujcie swoją formę, wyczujcie swój czas. Koniec. I to faktycznie działa. Nie wierzycie nam? Posłuchajcie Mo Faraha:

[Przeprowadzka do domu kenijskich biegaczy] była, jakby ktoś przełączył mi coś w głowie. Po prostu nagle wiedziałem, co muszę zrobić, by wygrać. Nigdy więcej nocnych wypraw do kina i tańczenia w Oceanie. Koniec skakania z mostów. Nie mógłbym wygrać robiąc coś z tego. Od tego dnia całe moje zachowanie się zmieniło. Chodziłem spać wcześnie. Trenowałem więcej. Jadłem zdrowiej.

Efekt? Złota olimpijskie, które na szyi Mo Faraha zawisały hurtowo. O tych z mistrzostw świata czy Europy nawet nie będziemy wspominać. Po prostu – kenijscy biegacze są całkowicie skupieni na celu. Farah wspomina, że w momencie, gdy on pograłby najchętniej na konsoli lub obejrzał coś w telewizji, by oderwać myśli od biegania po ciężkim treningu, Kenijczycy faktycznie telewizję włączali i… oglądali archiwalne nagrania z olimpijskich biegów. Tak właśnie dochodzili do perfekcji.

Zresztą to nie tylko trening. W Internecie znajdziecie kilkanaście artykułów na temat ich diety. Proste jedzenie, dużo skrobi, lokalne wyroby, zero fast foodów, zero przerobionych artykułów. Warzywa, trochę mięsa (3-4 razy w tygodniu), lekkie, by nie zakłócać pracy żołądka. Napoje? Woda, herbata. I tyle. 

Jeśli wciąż nie dowierzacie, że to wszystko może się opłacić ot tak, to mamy dla was przykład: Jake i Zane Robertson. Dwóch Nowozelandczyków, w wieku 18 lat wyjechali ze swojego kraju do Kenii, żeby tam trenować. Ich rodzice nie wierzyli w powodzenie tej misji. Oni sami nie mieli konkretnego planu, po prostu wiedzieli, że tam mają największe szanse się rozwinąć w ukochanej przez siebie dyscyplinie. Dziś obaj są uznanymi zawodnikami, nawet jeśli nie zdobywali medali największych imprez. Ale znów – te zdominowane są przez rodowitych Afrykanów.

Kultura

No dobra, została nam jeszcze jedna ważna rzecz. Przenikała ze wszystkiego, o czym pisaliśmy, ale musimy ją zaznaczyć, żeby nie było żadnych wątpliwości: biegi to u Kenijczyków cała kultura, a śmiało moglibyście ją nazwać religią. Biegają tam wszyscy, od małego. Nierzadko dzieciaki pokonują do szkoły kilka kilometrów. Biegiem, bo tak jest szybciej i wygodniej. Znów – uwarunkowania genetyczne i środowiskowe im na to po prostu pozwalają.

Najlepsi biegacze to gwiazdy. Weźcie Roberta Lewandowskiego w Polsce, pomnóżcie razy dwa albo i trzy jego społeczny status, a wyjdą wam kenijscy lekkoatleci w swojej ojczyźnie. Mowa oczywiście o tych najlepszych. Gwiazdy rocka, edycja: bieżnia. Każdy dzieciak marzy, żeby być jak oni. Odpowiednio pokierowany jest w stanie to osiągnąć. Bieganie i biegacze są po prostu idealizowani.

Malcolm Anderson, agent sportowców, założyciel Moyo Sports (agencji managerskiej dla biegaczy):

Kiedy zapytasz ludzi, dlaczego zaczęli biegać, powiedzą, że to przez to, że zobaczyli w telewizji czy usłyszeli w radiu o najlepszych biegaczach. Mówią mi to wszyscy atleci. Jest wiele różnych czynników, przez które biegacze dochodzą do danego poziomu, ale jednym z nich zawsze jest jakiś sportowy wzór.

W sumie moglibyśmy napisać, że to sposób na życie. W biednych, afrykańskich krajach to idealna opcja na wyrwanie się z problemów finansowych i podniesienie statusu życiowego. Kto z nas nie marzył o tym, by zostać sławnym piłkarzem czy tenisistą i zarabiać miliony za grę na najwyższym poziomie? Kenijskie dzieciaki mają to samo, tyle że marzą o bieżni. A najlepsze z nich te wszystkie marzenia realizują.

Wszystko razem

Geny, środowisko, ciężka praca, dieta, kultura. Z waszych połączonych mocy powstała kenijska dominacja w biegach długodystansowych. Choć zdarza się, że niektórzy chcą spróbować jej dopomóc. Musimy to zaznaczyć, żebyście mieli tego świadomość: większość kenijskich biegaczy jest czystych. Ale systemy antydopingowe nie działają u nich zbyt dobrze, z czego część chce skorzystać. Przed igrzyskami olimpijskimi w Rio z kadry wyleciało ponad 40 osób. Nie była to wielka strata, bo do samego maratonu minimum olimpijskie w Kenii uzyskało… ponad 300 sportowców. Zresztą, ostatecznie Kenijczycy zapisali na swoim koncie 13 medali. Bilans 6-6-1 i, uwaga!, jeden z nich nie został zdobyty na bieżni – wpadło srebro z rzutu oszczepem.

Wracając jednak do dopingu, w ostatnich latach głośna była sprawa Rity Jeptoo. To kenijska biegaczka, której zdarzyło się wygrać kilka z najbardziej znanych maratonów. Wpadła w 2016 roku, zdyskwalifikowano ją na cztery lata i odebrano zwycięstwa od 2014 roku. Czyli m.in. te w Bostonie i Chicago. To przykład najbardziej znany, ale – jak wspominaliśmy – w Kenii na dopingu biega więcej osób. Oczywiście, nie możemy przez to krzywo patrzeć na wszystkie pozostałe, bo większość z nich to po prostu genialni sportowcy, korzystający z całkowicie legalnej pomocy – tej w swoich genach, tej w swoim środowisku i tej w swojej kulturze.

Afrykańskich biegaczy, na czele z kenijskimi, pokonać coraz trudniej. To już nie tylko kwestia ich klasy, ale i tego, że przeciwnicy zaczynają wątpić w to, na ile to możliwe. Rhonex Kipruto, od którego tu zaczęliśmy, ma zadanie ułatwione, bo przez lata dominacji swoich kolegów i koleżanek, inni zaczęli po prostu bać się Kenijczyków czy Etiopczyków. To nie nasz wymysł, to wnioski badaczy. Efekt wszystkich zwycięstw Afrykańczyków jest taki, że inni myślą po prostu „nie da się z nimi wygrać”, z miejsca nastawiając się porażkę. Myśleć inaczej potrafił Mo Farah, ale i on ma przecież afrykańskie korzenie. A do tego z Kenijczykami trenował.

Reszta? Prawdopodobnie jeszcze długo będzie oglądać plecy rywali ze Wschodniej Afryki.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 04.05.2018 19:14 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 10
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kolnaki
kolnaki

Dlaczego tak żadko zamieszczacie artykuły w tym dziale?

piotrz
piotrz

Bo to je nieciekawe.

kolnaki
kolnaki

A mnie ciekawi. Właśnie artykuły o ciekawych ludziach i ich przez nikogo nie widzianych wyzwaniach. Np.: artykuł o Madonnie Bader, świetny był. Z o wiele większym zainteresowaniem poczytałem o Niej niż kolejna wypocina o Ronaldo czy wyczynach Mioduskiego.

kolnaki
kolnaki

To zlikwidujcię tę zakładkę. Od miesięcy nie ma na niej artykułu.
Jakby tak porównywać to jeśli chodzi o zarządzanie to jesteście tak 10 lat za Legią.

kolnaki
kolnaki

I tutaj wjeżdżam pod bramkę Weszło jak dudelanżowiec pod bramkę Legii !!!
Artykułu nowego nie ma !!! Wygrywam 3:0. Jak na rzaie.
Proponuję opisać moje sukcesy na niwie tropienia badziwnego zarządzania stroną.
To będzie dopiero WESZŁO FIT !!

kolnaki
kolnaki

Fantastyczne. To jak nikt tutaj nie zagląda, to mogę założyć swój prywatny blog albo Hyde Park.
Muszę to poważnie przemyśleć.

kolnaki
kolnaki

Zatem moi złoci, podtrzymuję moją tezę, że jednym z filarów dobrej zmiany w piłce jest inwestycja w trenerów tj.: w ich kwalifikacje i oczywiście kasę, którą zarabiają. I to w trenerów najmłodszych dzieciaków. Proponuję wzorować się na Islandii. Uważam, że wykwalifikkowany trener wyciśnie więcej z przeciętnego piłkarza niż słaby trener z np.: new incarnation of Robert Lewandowski. Polemiki się nie spodziewam.
Acha, z rana proponuję do kawki trochę dobrej rozruszającej muzy. Ja posłucham sobie dzisiaj Aerosmith.

kolnaki
kolnaki

Acha, jeszcze jedno, przeczytałem artykuł (?) Jakuba Olkiewicza, jak wymusić „dobrą zmianę”. I podobało mi się. Nie wierzę w dogadanie pomiędzy klubami ale w wymuszenie inwestycji przez PZPN na klubach to już zdecydowanie tak.
I jestem za ekstraklasą liczącą 8 zespołów!!! Pierwsza liga 16. Transmisje z ekstraklasy i wybrane z 1 ligi np.: mecze pierwszej 8-mki, płatne po emisji.

kolnaki
kolnaki

Sprzedają Szymańskiego. Żeby była kapucha na co tam potrzebują. A wiecie co będzie z Szymańskiego? Kapustka. Szkoda chłopaka.
Proponuję na dzisiaj Mozarta, Requiem.

kolnaki
kolnaki

Na moim prywatnym blogu/notatniku, chciałbym wskazać dlaczego Ojrzyński nie został trenerem Legii. Wg mnie dostał on pocałunek śmierci od Leśniodorskiego, który go rekomendował, jeszcze przed wybraniem tego Pinto. Uważam, że Mioduski, ze względu na megagigantyczne ego, musiał go skreślić. No to mamy co mamy.
Posłuchajcie sobie Cinematic Orchestra, złagodzi rozklekotane nerwy.

Weszło
28.05.2020

Coraz mniej jest typowych „dziesiątek”. Ta pozycja chyba wymiera

– Większość „dziesiątek” przenosi się do boku, przeważająca liczba zespołów gra z jednym defensywnym pomocnikiem i dwiema „ósemkami”. Wszystko idzie w tym kierunku, że w środku pola grają piłkarze box-to-box. Dużo biegający, podłączający się i z przodu, i z tyłu. A rozegranie przenosi się na boki – mówi w rozmowie z kwartetem „Kanału Sportowego”: Żewłakow, Smokowski, Borek, Stanowski […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Animucki: Teraz wszyscy jesteśmy zdrowi i chcemy, by tak pozostało też na koniec sezonu

Gościem dzisiejszego programu Ekstra Back na Kanale Sportowym był Marcin Animucki, prezes zarządu Ekstraklasy SA. Prowadzący program Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Żewłakow oraz Krzysztof Stanowski przepytali prezesa pod kątem powrotu ligi – zwłaszcza wyników badań, które spływały jeszcze kilkadziesiąt minut temu oraz sprzedaży praw telewizyjnych do Portugalii czy Anglii.  Ostatnie godziny dość nerwowe, ostatnie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Bartoszek: Ci, którzy odeszli z Korony, sami odłożyli rękawicę

Utrzymanie Korony Kielce? Cóż, widzieliśmy kilka łatwiejszych zadań do wykonania. Maciej Bartoszek zapewne też, a jednak jeszcze przed pandemią podjął się tej wyjątkowo trudnej misji. Po przymusowej przerwie w rozgrywkach wygląda ona na… jeszcze trudniejszą. Stan kadrowy Korony jest taki, że na stoperze testowany jest Michal Papadopoulos. Co słychać w Kielcach? Jaki jest plan na […]
28.05.2020
Inne sporty
28.05.2020

Ostatni trening za nami. Od jutra w ORLEN Stay&Play ruszają finały

Emocje rosły z każdym kolejnym treningiem. Drużyny analizowały grę potencjalnych rywali, próbując doszukać się słabości. W ruch poszły komputery, programy nagrywające i własne oczy. Jutro okaże się, kto najlepiej odrobił pracę domową – rozpocznie się faza grupowa turnieju ORLEN Stay&Play w Rocket League. Dziś jednak mieliśmy okazję obejrzeć jeszcze jeden, ostatni trening. Tym razem swoich […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Oficjalnie: Włosi też wracają do gry. Najpierw puchar, potem Serie A

Piękny to jest dzień dla kibiców futbolu, mimo że zbyt wielu hitów dzisiaj nie zobaczą. Piękny dlatego, że spływają do nas same dobre informacje. Najpierw oficjalne daty powrotu na boiska ustalili Anglicy. Teraz dokładamy do tego potwierdzenie od włoskiego rządu, który pozwolił na powrót Serie A, Serie B oraz Pucharu Włoch. Po dzisiejszej konferencji ministra […]
28.05.2020

Live od 21:00 – Ekstra Back – Borek, Stanowski, Smokowski, Żewłakow

Może uznacie nas za wariatów, dziwaków, popaprańców, ale my naprawdę czekaliśmy na powrót PKO Bank Polski Ekstraklasy. I nareszcie, w końcu, doczekaliśmy się – w piątek wraca polska liga. Dlatego też dzisiaj wieczorem czas na specjalny program na Kanale Sportowym w całości poświęcony Ekstraklasie – Ekstra Back. Nazwa mówi sama za siebie, nic dodawać nie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miasto kupuje akcje Ruchu. W czym rzecz?

„Niebiescy”, przez przedwczesne zakończenie sezonu, na stulecie klubu utknęli w III lidze. Dzisiaj przyszły dla Ruchu  ciut lepsze wiadomości, bowiem poprzez wykup akcji Urząd Miasta przekazał klubowi zauważalną kwotę. Na czym faktycznie polega ten manewr? Z jakimi wiąże się konsekwencjami? Wiadomo jak drzewiej bywało w Ruchu, ile było znaków zapytania wokół zarządzania finansami tego klubu. […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miłość do Wisły Kraków mam w genach

Popołudnie przed meczem Wisły z Panathinaikosem. Węgrzcanka Węgrzce Wielkie. Mały podkrakowski klubik, w którym swoje pierwsze kroki stawiał Kazimierz Kmiecik. Artur Kawula, syn innej legendy Wisły, Władysława, zabiera na trening swoją córkę. Karolina staje między słupki, jej koledzy uderzają rzuty karne. Piłka trafia w rękę. Okropny ból. Dochodzi do złamania. Trzeba jechać do szpitala, ale… […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Wygląda, że to koniec czekania. Premier League ma wrócić 17 czerwca!

Powrót Bundesligi był dla wielu strasznie radosną informacją, powrót Ekstraklasy, to dla nas, nie ukrywajmy, dziwaków, kapitalna wiadomość, ale restart Premier League to już news globalny. Najbardziej popularna liga, z pewnością najbogatsza, czy najlepsza, kwestia sporna, na pewno w TOP2. Dlatego wiadomość, którą podało dzisiaj BBC, jest tak elektryzująca. Jej Wysokość ma wrócić do grania […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

1/4 pojemności stadionu obejrzy mecz na Węgrzech

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w czasach koronawirusa sytuacje toczą się dynamicznie. Jeszcze chwilę temu pisaliśmy o tym, że Polska wpuszczając kibiców na stadiony może być pionierem, a tu cyk – trybuny powoli zaczynają zapełniać Czesi, głośno mówi się o tym w Szwajcarii (o komplecie), do tysiąca widzów wpuszczą w najbliższej kolejce Serbowie, inną […]
28.05.2020
Blogi i felietony
28.05.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Futbol. Co jest jego podstawą? Fundamentem? Zasadą, bez której piłka nożna nie byłaby już piłką nożną? Oczywiście liczba dostępnych zmian. Przejdziemy z trzech na pięć i pozamiatane. Można się przerzucić na krykiet. Wszyscy podskórnie czujemy, że pięć dostępnych zmian to większy gwałt na piłce nożnej niż jakby wprowadzić możliwość gry ręką na całym boisku. Gorzej […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mundial 2022: Wielkie pieniądze i wielka polityka, czyli po co Katarowi te mistrzostwa?

Około 3 mln zagranicznych turystów odwiedziło Rosję podczas piłkarskich mistrzostw świata w 2018 roku. Gdyby podobnie liczna grupa zdecydowała się wykorzystać mundial w 2022 jako okazję do wizyty w Katarze, oznaczałoby to, że przyjezdnych byłoby tam więcej niż mieszkańców kraju. Robi się jeszcze ciekawiej, gdy wziąć pod uwagę, że wśród zamieszkujących Katar 2,7 mln osób, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mini-zgrupowania, masażyści i… piwo, czyli plan Chojniczanki na utrzymanie

Sześć punktów straty do bezpiecznego miejsca, siedem wyjazdowych meczów z rzędu. Tak, pozycja Chojniczanki przed restartem sezonu jest wyjątkowo trudna. Ale dla chojnickich fanów mamy też dobre informacje, które na antenie Weszło.FM przekazał wiceprezes Jarosław Klauzo. – Piwo po wygranym meczu? Nie rozmawialiśmy o tym, ale profesjonalizm to nie znaczy zamordyzm. Trener Smółka, trener przygotowania fizycznego […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Lech znów będzie miał problem z murawą. „Koronawirus zatrzymał budżety”

Jak bumerang wraca temat problemu murawy na stadionie Lecha Poznań. Architektura stadionu jest beznadziejna i właściwie niemożliwe jest na nim utrzymanie dobrej murawy bez doświetlania trawy lampami. A w obliczu kryzysu spowodowanego koronawirusem Kolejorz pieniędzy na takie zużycie prądu nie miał. Dlatego już dziś możemy się spodziewać, że boisko będzie w strzępach. – Przez te […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

W futsalu też zamieszanie: zmiana decyzji ws. awansów, środowisko podzielone

Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w niższych ligach. Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w lidze kobiet. Dlaczego więc futsal miałby być gorszy? Tu także powstało duże zamieszanie, konkretnie dotyczące awansów z I ligi do ekstraklasy. W centrum wszystkiego znajduje się prezes spółki zarządzającej najwyższym szczeblem, który jednocześnie jest trenerem […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Cracovia z Legią, Lech z Lechią. Znamy pary półfinałowe Totolotek Pucharu Polski

Cracovia zagra z Legią Warszawa przy Kałuży, Lech przy Bułgarskiej podejmie Lechię. Tak wyglądają półfinały Totolotek Pucharu Polski. Długo trwała faza ćwierćfinałowa, bo przedzielona koronawirusem, w trakcie którego rozważano, czy w ogóle ta edycja zostanie rozstrzygnięta – cieszymy się, że będzie, bo zapowiadają się znakomite mecze. Co tu kryć, przy takim zestawie półfinalistów, jak by […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Odmrażania futbolu ciąg dalszy. W sobotę rusza liga ukraińska

Kolejne rozgrywki oficjalnie wracają do gry. Jak poinformowała tamtejsza federacja, w sobotę – po raz pierwszy od połowy marca – na boiska wybiegną piłkarze ukraińskiej ekstraklasy. Jest już zgoda rządu, na którą niecierpliwie wyczekiwano. Trzeba swoją drogą przyznać, że Ukraińcy, podobnie zresztą jak my, ruszają z przytupem, ponieważ już w niedziele odbędzie się największy szlagier, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Będą puchary – nie będzie cięcia. Przy Kałuży grają o pełne pensje

Wszyscy, poza Januszem Golem, zawodnicy Cracovii zgodzili się na 50-procentowe obniżki płac przy okazji koronawirusa. Ale, co zdradził wczoraj w „Kanale Sportowym” Michał Probierz, to nie oznacza, że połowa zapisanych w kontraktach pieniędzy przepadnie. Zarząd „Pasów” uzgodnił bowiem, że w razie awansu do pucharów, będą one wypłacone w formie premii. – Cały zarząd, włącznie z prezesem, […]
28.05.2020