post Avatar

Opublikowane 12.03.2018 17:40 przez

redakcja

Mają tu słoneczne skrzyżowanie, na którym zbiega się osiem dróg. Mecze rozgrywali w ośrodku szkolenia myśliwych. Nad ich głowami latały rzutki, zza drzew i krzaków wyłaniały się atrapy dzików i jeleni. Skrzyknęli się osiemnaście lat temu, jako drużyna dzieciaków, szukających w Nowosolnej atrakcji. Dziś są już panami przed czterdziestką, ale wciąż spotykają się na boisku.

Trzymał ich pod lufą

– Graliśmy na wyjeździe z LKS Wrzask. Mała wieś pod Łodzią, boisko-kartoflisko, klasyka gatunku – wspomina założyciel klubu, Tomasz Lewandowski. – Kapitan miejscowych przyszedł się ze mną przywitać. „Kapusta jestem” – przedstawił się. I wyciągnął na powitanie… no właśnie, nie miał dłoni. Trochę zmieszany uścisnąłem mu kikut i pomyślałem sobie, że fajnie, kiedy tacy ludzie nie poddają się, tylko grają w piłkę. Ale gdy facet poszedł na bramkę… Osłupiałem, bo z całym szacunkiem dla jego niepełnosprawności, jak on niby miał łapać piłkę? Okazało, że grał w polu, ale był też rezerwowym goalkeeperem.  Ten pierwszy, kiedy stał w bramce i tak wpuszczał wszystko, co leciało – wyjaśnia Lewandowski. Obok niego, w budynku należącym do straży pożarnej, siedzą Włodzimierz Klatka i Mariusz Piątkowski. Koledzy z jednego osiedla, od małego grający w jednej drużynie.  –  Myślicie, że to koniec historii? – śmieje się Lewandowski. – Otóż nie. W przerwie meczu Kapusta wparował do naszej szatni. W sprawnej ręce dzierżył pistolet: „Jak nie przegracie tego meczu, to was wszystkich zajebię!” – zagroził nam.

U zbiegu dróg

Nowosolną ponad dwieście lat temu założyli niemieccy osadnicy. Ot, jedna z przyległości wielkiego miasta, jakich w Polsce wiele. Wchłonięta zresztą przez łódzką metropolię w 1988 roku. Jeśli przejeżdżasz przez Nowosolną i w ogóle nie przejmujesz się tym, gdzie akurat jesteś, lepiej uważaj. Bardzo szybko twoja strefa komfortu, jak to się teraz modnie nazywa, może przestać istnieć. Wszystko przez skrzyżowanie. Ośmiu dróg! Jedno z dwóch takich w Polsce. Fachowo nazywa się to skrzyżowaniem słonecznym lub promieniowym.

Przebudować go nie można bo jest zabytkiem. – Jak wszystko u nas, choć nikt nie wie dlaczego – wyjaśnia Lewandowski. – Nie było tu żadnej wielkiej bitwy, Wit Stwosz też nie miał tutaj pracowni, ale właściwie każda najdrobniejsza zmiana wymaga zgody konserwatora zabytków. Skrzyżowanie, rzecz jasna, też. Tyle dobrego, że przynajmniej postawili tu światła.

Tuż obok feralnej krzyżówki znajduje się remiza strażacka. Ktoś, kto zbudował ją w tym miejscu, miał o wiele więcej wyobraźni, niż twórca drogowego wynalazku. Strażacy do kolizji na jednej z tych ośmiu dróg nie muszą wyjeżdżać. Skrzyżowanie widzą z okien, droga na miejsce piechotą zajmuje im mniej więcej minutę. Więc jeśli miałeś to nieszczęście i utknąłeś w Nowosolnej, bo na skrzyżowaniu nie trafiłeś na właściwą drogę, lecz w inne auto, pozostaje ci wybrać się na obiekt Klubu Sportowego Nowosolna. Przy odrobinie szczęścia trafisz na mecz miejscowej drużyny. Drużyny kumpli, co dziś jest już rzadkością. Podobnie jak słoneczne skrzyżowania.

skarby3

Ogrodzone płotem, położone w pobliżu szkoły boisko nie ma trybun. Mają być w niedalekiej przyszłości dostawione, ale nie ze względu na kibiców, którzy nic nie mają przeciwko obserwowaniu meczu na stojąco. To wymogi związku. Na każdym klubowym stadionie muszą być miejsca siedzące, więc Nowosolna też musi się podporządkować, choć w klubie nie ukrywają, że każdą złotówkę oglądają z obu stron.

Polowanie na boisko

Tomasz Lewandowski założył klub, gdy miał osiemnaście lat.  Mniej niż ma teraz KS Nowosolna. Początki nie były proste, bo plac gry był połączeniem boiska z… ośrodkiem treningowym dla myśliwych! W latach pięćdziesiątych, gdy Łódź była jeszcze daleko od Nowosolnej, założono tu koło łowieckie. Na terenie, gdzie teraz jeden po drugim wyrosły domki jednorodzinne, ponad pół wieku temu nie brakowało dzikiej zwierzyny. Było to również wymarzone miejsce do szkolenia myśliwych. Celowano do rzutków, tarcz w kształcie dzików i jeleni, raz po raz wyskakujących zza drzew i krzaków. I właśnie do myśliwych poszedł po prośbie Lewandowski, wówczas nieformalny prezes klubu.

– Takim prawdziwym prezesem nie mogłem być – wspomina. – Nie miałem jeszcze osiemnastu lat, więc prezesem na papierze został facet o nazwisku Kochan. Spotkałem go w Radzie Osiedla. Było to jedyne miejsce w Nowosolnej, gdzie mogłem uzyskać pomoc przy zakładaniu klubu.

Zarządzający terenem Polskiego Związku Łowieckiego Zbigniew Mastalerz przygarnął lokalną drużynę i tak wystartował futbol w Nowosolnej.  – Kupiliśmy rury, które potem ktoś nam zespawał. Tak powstały bramki. Niosła je w zasadzie cała drużyna, bo były cholernie ciężkie. Potem trzeba było je jeszcze osadzić w ziemi, żeby się nie przewróciły. Braliśmy wapno w garście i sypaliśmy linie wzdłuż rozciągniętej żyłki. Płyta była krzywa, jedna z drużyn atakowała pod górę. Jaki był kąt nachylenia? – zastanawia się Mariusz Piątkowski, zawodnik od początku związany z klubem. – Na oko jedna poprzeczka była wyżej od drugiej o jakieś pół metra.

Ceną za wynajem boiska było… sprzątanie lasu. Zawodnicy dostali też gratis budynek klubowy, tyle że należało go najpierw poskręcać z metalowych elementów. – Przez ten blaszak nie pojechałem na wakacje, tylko stawiałem go od rana do wieczora – mówi Lewandowski. – To była jednocześnie siedziba klubu i szatnia. Nie było tam za wygodnie, bo sędziowie i rywale nie mieli wydzielonych pomieszczeń. Widząc to, a także baniak z przyspawanym kranem, udający prysznic, wielu z nich wolało przebrać się pod drzewem.

I tak z dzikiej drużyny powstał prawdziwy klub piłkarski! Z trenerem, którego pomogła wynaleźć nieoceniona Rada Osiedla i piłkarzami, których łączyło miejsce zamieszkania. – W Nowosolnej nie było w zasadzie nic, co pobudzałoby młodych do jakiejkolwiek aktywności. Najpierw graliśmy ulica na ulicę. Potem doszliśmy do wniosku, że fajnie byłoby zagrać z tymi z sąsiedniej dzielnicy, czy pobliskich wsi. A kiedy już byliśmy taką zgraną paczką, wsiadłem w autobus i zgłosiłem KS Nowosolna do Sądu Rejestrowego. I zaczęło się poważne granie! – wspomina Lewandowski.

skarby4

– Mieliśmy cały przedmeczowy rytuał. Szliśmy na rozgrzewkę do lasku, tak, żeby rywal nie widział całej drużyny. Biegaliśmy tam po wertepach, odbywaliśmy bojowe odprawy i jak przyszło co do czego, wybiegaliśmy na rywali jak stado dzików! Nie wiem, czy mieli nas za kompletnych świrów, czy za bandę idiotów, ale nam się podobało! – wtrąca Włodzimierz Klatka, również  grający w klubie od jego powstania.

Biało-czarni na bordowo

Niech nie zmyli was bordowy komplet strojów, w których KS Nowosolna pozuje do pierwszego w historii zdjęcia drużyny. Barwy klubu, wpisane zresztą do statutu, są biało-czarne. – Mieliśmy komplet w takich kolorach, ale nigdy w nim nie graliśmy. Na całe szczęście – opowiada Lewandowski. – Nie pamiętam już skąd skołowaliśmy spodenki, ale koszulkami meczowymi były zwykłe, białe t-shirty. Numery na nich wypisaliśmy czarnym markerem – zdradza Lewandowski.

Teraz Nowosolna nie gra już na bordowo. Wysłużony komplet, zastąpił nowy. Żółty. Jest to na swój sposób trochę zabawne, ale w drużynie kumpli gra się przecież w takich strojach, w jakich ma się ochotę!

– Czy ja dostałem jakąś spektakularną czerwoną kartkę? – zastanawia się Klatka. – Takiej, jak Cantona, to nie, ale za to jaką żółtą! Graliśmy ze Strugą w Dobieszkowie, zresztą w strugach deszczu, więc kibice mecz olali. W pewnym momencie sędzia podyktował dla nas rzut karny. Kolega wziął piłkę, ale nie miał jak ustawić jej na wapnie, bo tam była kałuża o średnicy ponad metra. Głęboka na dobre dwadzieścia centymetrów. Podszedłem do głównego i mówię mu grzecznie: „Panie sędzio, niech chłop ustawi piłkę kawałek dalej, bo stąd się nie da strzelać”. A ten mi na to: „Nic mnie to nie obchodzi! Jak żeście nie przygotowali boiska, to strzelajcie z wody!”. Do nas miał pretensje, bo wynajmowaliśmy ten plac od Strugi i w tym meczy formalnie byliśmy gospodarzami. Pomyślałem sobie: „Już ja ci to boisko przygotuję!”. Wszedłem do tej kałuży i tak usunąłem wodę z punktu karnego, że cała znalazła się na nim. Stał jak słup soli, z wytrzeszczonymi oczami i otwartą gębą, a potem sięgnął po żółtą kartkę. W sumie na dobre wyszło. Graliśmy dalej w jedenastu, a kolega strzelił tego nieszczęsnego karnego.

Bocian w herbie

Pierwszy sezon KS Nowosolna spędziła w lidze juniorów. Historyczny, debiutancki mecz wygrała 4:1 z RKS-em Łódź. Już w kolejnym sezonie zespół złożony z tych samych piłkarzy wystartował w B-klasie. Biało-czarni nie mieli jeszcze swojego herbu, ale i ten szybko się znalazł. A właściwie wylądował. – Po jednym z naszych meczów na boisku pojawił się bocian. Co prawda, ten ptak bardziej kojarzy się z dziećmi niż z piłką nożną, ale nam ten pomysł się spodobał.

skarby5

Z czasem, bociany i inne zwierzęta coraz rzadziej pojawiały się na boisku Nowosolnej. Nieopodal murawy powstawały place budowy. Willa rosła obok willi, a nowym mieszkańcom coraz bardziej przeszkadzali myśliwi, atrapy dzików i jeleni. Piłkarze również. Teraz po dawnym boisku nie ma już właściwie śladu. W miejscu, gdzie kiedyś Lewandowski z kolegami walczyli o ligowe punkty, stoi zakopana po koła w błocie ciężarówka. Nie ma już pospawanych z rur bramek, ani śladów rozsypywanego po żyłce wapna.

– W 2007 roku znaleźliśmy może nie aż tak malownicze miejsce, ale jednak bardziej funkcjonalne – tłumaczy Lewandowski. – Nikt nam teraz nie zarzuci, że musi biegać po wilczych dołach. A że nie jest tak klimatycznie? Z nami jak z Arsenalem. Highbury każdy wspomina z łezką w oku, ale Emirates jest wygodniejsze.

Wrzask z Żuka

Zaczęliśmy od meczu Nowosolnej z Wrzaskiem, to pora teraz na rewanżowy pojedynek tych zespołów. Tym razem w użyciu miała być biała broń. „Na pace mam schowanego bejsbola” – rzucił jeden z rywali na przywitanie, wskazując na wysłużonego żuka z plandeką, którym LKS Wrzask  przyjechał na „Stadion Leśny” w Nowosolnej. Podczas meczu również nie brakowało trash talku. „Urwę ci łeb z korzeniami!” – słyszał wciąż Klatka od biegającego za nim obrońcy. – Wykonywaliśmy rzut rożny, ustawiłem się w piątce, a ten drab po prostu na mnie wisiał. Mówię mu: „Weź już się zamknij! Od pół godziny biegasz za mną i mówisz, że urwiesz mi łeb!”. Obrońca spojrzał na mnie dziwnie i wycedził: „Taki mientki jesteś? To chyba jujek nie jadłeś!”. Klatka zastanowił sie nad swoim przedmeczowym jadłospisem, jujek, czyli?????, rzeczywiście w nim nie było, ale żeby od razu łeb z korzeniami za to urywać…

To już tylko historia, nowych anegdot nie będzie, bo Wrzask zamilkł na zawsze. Wykończyły ich te wszystkie przepisy związkowe. Nie stać ich było na prowadzenie drużyn młodzieżowych, dojazdy, opłaty. Zresztą, kto by tam się nadawał do szkolenia młodzieży, skoro najbardziej ogarnięty z nich wszystkich był ten cały Kapusta – wspominają w Nowosolnej.

Kiedy będziesz wjeżdżał do Łodzi przez Nowosolną, na skrzyżowaniu skręć ostro w prawo. Miniesz Urząd Gminy, remizę strażacką i za kilka chwil ujrzysz na wzniesieniu boisko sportowe. Tam rozgrywa swoje mecze KS Nowosolna. Być może kiedyś łódzcy piłkarze zagrają towarzysko z Orłem Pokój. W Pokoju jest drugie takie skrzyżowanie ośmiu dróg. Takich derby jeszcze w Polsce nie było.

Nazwa: Klub Sportowy Nowosolna

Klasa rozgrywkowa: A-klasa

Barwy: biało-czarne

Rok założenia: 1999

Adres klubu: ul. Wiączyńska 26, 92-760 Łódź

Kontakt: 509207785

Stadion: ul. Grabińska 8

Treningi: ul. Grabińska 8

Prezes: Tomasz Lewandowski

Trener: Adam Koralewski

Magazyn „Skarby Miasta” można kupić w TYM miejscu.

Opublikowane 12.03.2018 17:40 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
WujaNieMaEunuchKochany
WujaNieMaEunuchKochany

Co to dzisiaj dzień artykułów o pistoletach? Czy weszlo przytuliło sponsoring od fanów zakazu posiadania broni?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Weszło
03.06.2020

Izolacja? Kto by się tym przejmował. Racowisko kibiców na treningu Resovii

Dwutygodniowa izolacja. Ograniczone wejścia dla przedstawicieli mediów, początkowo brak kibiców na stadionie. Pełne bezpieczeństwo, dostosowanie obiektów do wyjątkowych okoliczności, podział na strefy. Słowem – wszystko przygotowane na tip top. Wszystko to po to, żeby bezpiecznie wrócić do gry. Tak miało to wyglądać nie tylko w Ekstraklasie i I lidze, ale też II lidze, w której […]
03.06.2020
Blogi i felietony
03.06.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Leczenie nałogów to długa, trudna, żmudna praca, podczas której powodzenie każdego kolejnego kroku zależy nie tylko od uzależnionego, ale też od całego jego otoczenia. Zwłaszcza otoczenia najbliższego – rodziny, przyjaciół, pracodawców, grupy społecznej, w której człowiek walczący ze swoimi słabościami się porusza. Nie trzeba być magistrem psychologii, by domyślić się, że po wyjściu z kliniki […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Regres motoryczny Wisły, mądrość Legii i efekt Bartoszka

W trakcie tej przerwy spowodowanej pandemią zastanawialiśmy się – jak to całe zamieszanie z brakiem treningów wpłynie na zespoły PKO Bank Polski Ekstraklasy? Czy będziemy oglądać poprawę pod względem fizycznym – bo przecież był odpoczynek oraz czas na złapanie świeżości? Czy może jednak zawodnicy będą snuli się jak muchy w smole i zaobserwujemy wyraźny spadek […]
03.06.2020
Weszło Extra
03.06.2020

Dyrektor sportowy – to nie brzmi dumnie. A powinno!

Mnóstwo jest powodów, dla których polska piłka klubowa nie tyle znajduje się w tak zwanej ciemnej dupie, co urządziła się w tym miejscu już tak dawno temu, że właśnie jest na etapie wymiany mebli w sypialni, bo stare się znudziły. Jeśli ktoś mówi wam, że zna jedną przyczynę – po prostu kłamie. Ale jeśli ktoś […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Roznosiłem wirusa, i co mi zrobicie? Gasperini pomylił odwagę z odważnikiem

Znacie pewnie ten cytat z „Młodych Wilków” – nigdy do niczego się nie przyznawaj. Złapią cię pijanego w samochodzie, mów, że nie piłeś. Złapią cię za rękę na kradzieży, mów, że to nie twoja ręką. Cóż, nie będziemy tego podejścia bronić, ale niezmiernie dziwi nas fakt, że niektórzy po zrobieniu czegoś absurdalnie głupiego, ale to […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Rafał Górak: „Chcieliśmy grać. Czulibyśmy niesmak z awansu przy zielonym stoliku”

O ile powrót Ekstraklasy cały czas wydawał się dość prawdopodobny, o tyle wznowienie rywalizacji w I czy – zwłaszcza – II lidze wcale nie było takie oczywiste. Wychodzi jednak na to, że do grania wracają wszystkie trzy szczeble centralne w Polsce. Dziś drugoligowcy ponownie inaugurują rundę wiosenną. Z powrotu na boisko raduje się trener GKS-u […]
03.06.2020
Bukmacherka
03.06.2020

Eintracht przełamie defensywę Werderu? Sprawdź typy na Bundesligę w BETFAN!

Środowy rodzynek z Bundesligi na pewno ucieszy fanów niemieckiego futbolu. W końcu musieli oni czekać aż dwa dni na kolejną porcję wrażeń zza zachodniej granicy… Mecz Werderu z Eintrachtem to ciekawa propozycja, zwłaszcza z uwagi na to, że pojedynki tych drużyn zwykle dostarczały sporych emocji. Czego spodziewać się po tym meczu? Sprawdźcie nasze propozycje typów […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Boniek: Obniżyć pensje piłkarzom – i to na stałe. Będą trenować mocniej

– Kluby szybko ustaliły, że w czasie kryzysu piłkarze powinni zarabiać połowę pensji, a ja uważam, że trzeba by obniżyć wynagrodzenia na stałe. Wtedy chcieliby trenować trzy razy mocniej, by wyjechać za granicę i zarobić więcej. W Polsce wielu piłkarzy ma eldorado, zwłaszcza ci z Europy Środkowej i Bałkanów. Ci gracze są ważną częścią niektórych […]
03.06.2020
Weszło
02.06.2020

Najlepsze zostawili na koniec. Michał Żyro skradł show w hicie w Legnicy

Nie oszukujmy się, nie był to mecz, na który czekaliśmy przez całą kwarantannę. Jest wtorek, jest 20.40, deszcz nasuwa z takim impetem, że piłkarze mogą z miejsca wziąć udział w reklamie szamponu albo bollywoodzkim musicalu. A jednak, kiedy już po 15 minutach mieliśmy dwie bramki i jedną awarię systemu nawadniającego, który włączył się bez wyraźnego […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Jastrzębie – Warta, czyli smakowita środowa przystawka

Ofensywna machina trenera Jarosława Skrobacza kontra konsekwentna do bólu Warta Poznań. Tak zapowiada nam się środowa przystawka przed daniem głównym w pierwszej lidze. Choć prawdę mówiąc równie dobrze daniem głównym można nazwać to spotkanie. Dwie drużyny z czołówki powalczą o cenne punkty, a my podpowiadamy, co warto obstawić w eWinner. GKS Jastrzębie – Warta Poznań […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Pierwsza liga odmrożona? Nie widać. Festiwal bryndzy na zapleczu Ekstraklasy

Cholernie czekaliśmy na powrót Ekstraklasy i choć zdawaliśmy sobie sprawę, że z poziomem może być różnie, zresztą – było różnie, to jednak nie możemy być po pierwszej kolejce specjalnie rozczarowani. Piłeczka wróciła, kilka meczów stało znośnie z jakością, no, bywało gorzej i przed pandemią. Dzisiaj natomiast wróciła pierwsza liga, na którą czekali jeszcze więksi zapaleńcy […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Podbeskidzie po restarcie. Czy utrzyma formę strzelecką?

Wieczór z pierwszą ligą? Czemu nie! Zwłaszcza, gdy mamy okazję zobaczyć w akcji dwie drużyny walczące o awans. Podbeskidzie, lider rozgrywek, świetnie rozpoczęło wiosnę. Olimpia Grudziądz? Nieco gorzej. Dlatego restart będzie dla obydwu drużyn ważny. Jedni mogą udowodnić, że dobra forma nie była przypadkiem, drudzy, że stać ich na więcej niż pokazali do tej pory. […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Jak Hansi Flick odmienił Bayern?

Monachium zakochało się w Hansi Flicku. Dwadzieścia pięć meczów, dwadzieścia dwa zwycięstwa, jeden remis, dwie porażki. Żaden trener Bayernu od 1965 roku nie miał tak dobrego startu we wszystkich rozgrywkach. A przecież wcale nie musiało być kolorowo. Przejmował Bayern w trudnym momencie. Dostawał rozgoryczony, zmęczony i niewykorzystujący swojego potencjału zespół po odchodzącym w niesławie Niko […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

#AleNumer – konkurs z nagrodami – ile będzie rzutów karnych?

Aż pięć rzutów karnych zostało podyktowanych w ostatniej kolejce Ekstraklasy. Niektóre wynikające z błędów technicznych (ręka Zwolińskiego), inne powiedzmy, że z pewnej dozy nieroztropności (latający łokieć Petraska). Skoro jedenastki są na topie, to tym razem w konkursie #AleNumer pytamy was właśnie o to, ile razy piłkarze Ekstraklasy będą w tej kolejce strzelać z wapna. Już […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Cygan: Powrót Rakowa do Częstochowy jesienią jest realny

Dzisiejsza decyzja Komisji ds. Licencji to dla Rakowa Częstochowa słodko-gorzka pigułka. Z jednej strony licencja jest, można grać w Ekstraklasie, z drugiej – każdy mecz w Bełchatowie w 2021 roku będzie oznaczał 30 tysięcy złotych kary. Jak przyjęto te werdykty w Częstochowie? Dlaczego w Bełchatowie Raków będzie wpuszczał kibiców nawet, jeśli będzie to nieopłacalne? Czy […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

„Za wcześnie, Piotrek”. Kowal żegna Piotra Rockiego

Rok 2020 to jakiś pieprzony żart. Nieporozumienie. Chciałbym, żeby już się skończył, a to ledwie połowa. Wczoraj kolejny cios. Odszedł Piotr Rocki. Ostatni raz widziałem się z nim rok temu, bo Piotrek przeprowadził się na Śląsk, więc siłą rzeczy nasz kontakt nie był tak mocny, jak wcześniej. Natomiast gdy pojawił się w Warszawie, to oczywiście, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Komu przerwa pomogła, komu zaszkodziła, czyli czego spodziewać się po I lidze?

Nie, nie odwołamy się po raz setny do cytatu „zęby swędzą…” na myśl o powrocie pierwszej ligi. Ale nie będziemy też ukrywać, że gdy myślimy o pierwszym gwizdku na zapleczu Ekstraklasy, na naszych twarzach gości uśmiech. Domyślamy się jednak, że nie wszyscy są tak szczęśliwi, jak my. Były kluby, którym przymusowa przerwa w rozgrywkach dostarczyła […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Deadline? To jakieś amerykańskie czasopismo?

Żyjemy w świecie nieustającej gonitwy. Nie ma żadnego przypadku w tym, że słówko „deadline” zrobiło karierę nie tylko w siedzibach wielkich korporacji, które uwielbiają zaśmiecać/wzbogacać (sami wybierzcie) nasz język tego typu terminami. Ci, którzy się wyłamują, potrafiąc przeciwstawić się tej „dyktaturze”, często zyskują status podziwianych buntowników. I właśnie dlatego musimy bardzo szczerze przyznać, że trochę […]
02.06.2020