post Avatar

Opublikowane 01.03.2018 17:51 przez

redakcja

Choć nie mieszkamy w Australii, dookoła nas nie skaczą kangury i nie musimy bać się wielkich pająków, a Ekstraklasie daleko do A-League, to mamy coś, co łączy nas z krajem na drugim końcu świata. Mianowicie uwielbiamy bumerangi. Piłkarskie bumerangi. Czasem tworzymy je sami (puszczamy oczko do Ariela Borysiuka), ale sporo ich także importujemy. Tylko że nie zawsze działają i wtedy nie do końca wiadomo komu złożyć reklamację… 

Petar Brlek (Wisła Kraków → Genoa → Wisła Kraków)
Chorwat zameldował się pod Wawelem pod koniec lutego 2016 roku. Miał 22 lata, przychodził ze Slavena Belupo, nie z żadnej wielkiej kuźni tamtejszych talentów, ale i tak oczekiwania wobec niego były spore. Tak samo jak rozczarowanie, gdy przez długi okres nie był w stanie dojść do właściwej formy, w pewnym momencie przegrywając rywalizację z Popoviciem, Mączyńskim czy też Wolskim. Ale później, przez większość sezonu 2016/17 to był już Pan Piłkarz, który udowodnił, że opłacało się na niego czekać. Praktycznie za każdym razem gdy strzelał gola lub notował asystę, Biała Gwiazda dorzucała do swojego ligowe konta punkty. Krakowianie sprzedając go zrobili niezły interes, bo zarobili ponad 2 miliony euro. No, a przynajmniej powinni, jeśli Włosi uregulują płatności. Wiśle natomiast trudno było go zastąpić, odpowiedzialność rozłożyła się na wielu zawodników i wychodziło to różnie. Genoa natomiast zrobiła to samo co wcześniej Wisła – zapłaciła za potencjał, który jednak w Serie A się nie uwolnił. 7 występów, średnio 55 minut na mecz i „temu panu już dziękujemy”. Petar wraca z nieco podkulonym ogonem, poniekąd też dlatego, że nie mógł iść nigdzie indziej, wszak przepisy zabraniają reprezentowania więcej niż dwóch klubów w jednym sezonie. Jeśli tylko Brlek wykaże się motywacją, to zapewne i tym razem będzie błyszczeć w Ekstraklasie.

Jan Mucha (Legia → Everton → KS Samara → Arsenal Tuła → Slovan Bratysława→ B-B Termalica)
W 2010 roku miał 28 lat i może nie ostatnią okazję na zrobienie większej kariery, ale… po co ryzykować? Codziennie po gracza z polskiej ligi nie zgłasza się całkiem mocna ekipa z Premier League. A Everton w tamtym czasie był naprawdę silny, regularnie pukał do europejskich pucharów. W ogóle się nie zdziwiliśmy, że Słowak postanowił spróbować swoich sił na wyspach, tyle że tam zderzył się ze ścianą o nazwisku „Tim Howard”. Amerykanina wygryźć ze składu po prostu się nie dało, a i sam Janek zobaczył, jak dużo braków ma w swoim warsztacie. – Dopiero gdy zobaczyłem Anglię uświadomiłem sobie, że jestem amatorem – mówił w rozmowie z Jakubem Białkiem. W Rosji przeżył najtrudniejszy okres w życiu, kiedy jego syn zachorował na raka, a by go wyleczyć, wrócił z rodziną do ojczyzny. Mniejsza odległość od domu była jednym z argumentów, by przyjąć ofertę z Termaliki, gdzie dołączył do kolonii Słowaków. Ale oddajmy cesarzowi co cesarskie – choć czasem narzekamy na postawę i jakość „bumerangów”, akurat do Muchy nie mamy się o co przyczepić.

Miroslav Radović (Legia → Hebei China Fortune → NK Olimpija → Partizan Belgrad → Legia)
Oj burzliwe to było rozstanie. Rado wielokrotnie zarzekał się, że pragnie zakończyć karierę w Legii bo zakochał się w Warszawie niczym Odjidja-Ofoe i za Chiny nie odejdzie, aż tu nagle na stół wjechał gruby czek i Serb przeniósł się do Chin właśnie. Żeby nie było – z perspektywy finansowej absolutnie nie dziwimy mu się, iż skorzystał z okazji. Pieniędzy nigdy za wiele, każdy zdrowo myślący facet chce zabezpieczyć siebie oraz rodzinę. No ale że wcześniej Miroslav składał takie a nie inne deklaracje, to sporo osób – od kibiców, przez autorytety związane z Legią – krytykowało go. – Nie spodziewałem się, że dostanę tu kolejną szansę – przyznawał otwarcie, ale dobrą grą szybko odkupił zaufanie kibiców. Powiedzmy to sobie otwarcie, gdyby nie Rado i jego bardzo dobra forma jesienią 2016 roku, warszawianie mogliby tylko pomarzyć o mistrzostwie w poprzednim sezonie. Później pałeczkę przejął po nim Vadis, a teraz… Cóż, mamy wakat, bo Serb długo walczył z kontuzją. Czy niebawem wróci do dawnej dyspozycji? Sorry, ale nie odważymy się wróżyć z fusów.

Semir Stilić (Lech → Karpaty Lwów → Gaziantepspor → Wisła Kraków → APOEL → Wisła Kraków → Wisła Płock)
Są tacy goście, co tylko w jednej lidze potrafią spisywać się dobrze. Na przykład Iago Aspas w Primera División. Raz spróbował przygód w Premier League i raczej zmarnował czas. Zachowując odpowiednie proporcje, z Bośniakiem jest tak samo. Dawno temu w Lechu Poznań był niekwestionowaną gwiazdą. Franciszek Smuda, Jacek Zieliński, początkowo też Jose Maria Bakero… Wszyscy zaczynali od niego ustalanie składu. Ukraina skusiła go większymi pieniędzmi, co sam otwarcie przyznawał. Tak samo jak potem, iż pójście tam, tak samo jak do Turcji, nie było zbyt dobrym pomysłem. Problemy finansowe, wyprzedaże jak w Media Markcie, limity ligowe… A Stilić nie ukrywał także, iż aby dobrze grać, potrzebuje duchowego wsparcia od trenera. Dlatego właśnie wrócił do Wisły prowadzonej przez Franza, a potem Kazimierza Moskala. Potem trafił się jeszcze jeden wyjazd, tym razem na Cypr i po powrocie z niego już tak różowo nie było. Za cel stawiał sobie 10 goli i tyle samo asyst w sezonie 2016/17, lecz Kiko Ramirez szybko wybił mu z głowy takie pomysły. Po pierwsze wcześniej wspomnianym brakiem zaufania. Po drugie tym, iż wolał pomocników, którzy harują w obronie, a Semir nigdy takim graczem nie był. Pożegnano go więc bez żalu i znowu musiał czekać przez jakiś czas najpierw na klub, a potem na dobrą formę. Odżył w grudniu, gdy zaliczył kilka asyst, ostatnio dołożył jedną w meczu z Pogonią Szczecin. Nie jesteśmy jego psychofanami, ale mimo wszystko kibicujemy mu, by nawiązał do dyspozycji jaką prezentował w Ekstraklasie przed laty, bo to się po prostu znakomicie oglądało.

Deniss Rakels (Cracovia → Reading → Lech Poznań → Cracovia)
No i tu już naprawdę kończy się sielanka. Sprowadzając Łotysza Lechici musieli wkalkulować w politykę transferową ryzyko, iż ten się nie sprawdzi. Ale że będzie aż tak źle? Tego chyba nikt się nie spodziewał. 14 meczów, 1 gol, 1 asysta. Fatalny wynik. Blisko podkręcenia tych liczb bywał rzadziej niż wejścia do naszego zestawienia badziewiaków kolejki. Średnia ocen 3,6 – że tak sobie pozwolimy użyć eufemizmu – nie zachwyca. W styczniu Kolejorz mu podziękował, czemu się zupełnie nie dziwimy. Denis zarzekał się: – Czuję się na siłach by tu zostać – aczkolwiek za słowami nie szły czyny. Poniekąd jednak można zrozumieć napastnika, wszak nie jest pierwszym w historii piłki zawodnikiem, który po naprawdę ciężkiej kontuzji (złamanie w kostce) potrzebuje dużo czasu na dojście do formy. Także mentalnej. W Reading powtarzano mu, że podświadomie oszczędza uszkodzoną wcześniej nogę. – Masażyści z Reading mówili mi, że kiedy biegam, to inaczej układam stopę – wspominał w Przeglądzie Sportowym. I wydaje się, iż właśnie w głowie schował gdzieś klucz, dzięki któremu mógłby wrócić do lepszej formy. Półtora miesiąca temu trafił pod skrzydła Michała Probierza. Kto jak nie on miałby przywrócić mu dawną pewność siebie, a co za tym idzie umiejętności?

Marco Paixao (Śląsk Wrocław → Sparta Praga → Lechia Gdańsk)
Szkocka Premier League, Iran, liga cypryjska… Trochę sobie Portugalczyk w życiu pozwiedzał, Złośliwi powiedzą, że dosłownie, bo praktycznie tylko na Wyspie Afrodyty wykręcał fajne liczby. No i oczywiście w Polsce, z dużym naciskiem na Śląsk Wrocław. Sezon 2013/14 jak na nasze warunki miał wręcz spektakularny – we wszystkich rozgrywkach zagrał 44 mecze, a do siatki trafiał 27 razy. Rozpędził się wtedy tak bardzo, że w pewnym momencie mówił, iż strzeli 30 goli w sezonie, dzięki czemu pobije rekord Tadeusza Pawowskiego oraz przekonywał, że Orlando Sa może mu buty czyścić. No może nie dokładnie tak to ujął, ale ewidentnie stawiał się ponad rodakiem. Nie dziwota, że gdy odchodził do Czech, wrocławianie martwili się nieco o zastępstwo. Sam Marco natomiast boleśnie odbił się od Sparty. Błyszczał w sparingach, ale gdy zaczęła się liga – przepadł. ‚To jeden z najgorszych transferów w historii klubu” pisały o nim tamtejsze gazety, a po połowie sezonu napastnik wrócił do Ektraklasy, do Lechii. Resztę historii już znamy. Trudno było sobie wyobrazić Biało-Zielonych bez Portugalczyka. Rok temu do spółki z Marcinem Robakiem zgarnął koronę króla strzelców, a i w obecnym sezonie ma na nią ochotę. Już teraz nastukał 16 trafień, a że praktycznie nie ma zmiennika (poza odstawionym ostatnio Grzegorzem Kuświkiem) to tym cenniejsze są zdobywane przez niego bramki. Ba, patrząc na obecną sytuację Lechii wręcz bezcenne.

Robert Pich (Śląsk Wrocław → FC Kaiserslautern → Śląsk Wrocław)
– Robert był jednym z naszych celów transferowych. Musieliśmy wykazać się cierpliwością, bo Niemcy zastanawiali się czy go puścić. Przygotowywał się z zespołem Kaiserslautern, więc możemy być spokojni o jego dyspozycję – mówił Piotr Żelem, były już prezes Śląska, kiedy Słowak wracał zza naszej zachodniej granicy. Wcześniej Wojskowi zrobili na nim świetny interes – sprowadzili z Żiliny za 26 tysięcy euro, a sprzedali za 300 tysięcy. Potem zaś, kiedy już jasne było, iż o wielkiej karierze w Niemczech Robert może pomarzyć, wzięli go na wypożyczenie, później zaś zatrudnili na zasadzie wolnego transferu. Rekiny biznesu, tym razem bez krzty ironii. Tym bardziej, że po powrocie praktycznie nie było widać po nim praktycznie żadnego braku rytmu meczowego czy też słabej formy fizycznej. Wszedł do jedenastki Śląska tak, jakby nigdy z niej nie wyszedł, ponownie stając się jednym z liderów drużyny. I tak jest do dziś, nawet gdy z konieczności występuje na prawej obronie, co dość mocno go wkurza.

Dusan Kuciak (Legia → Hull City → Lechia)
Przy Łazienkowskiej – niekwestionowany idol. Przynajmniej do czasu, kiedy reprezentował barwy Legii. I tu była sytuacja podobna jak ta Janka Muchy. Kto przy zdrowych zmysłach nie spróbowałby zamienić Ekstraklasy na Premier League? Niestety, na tym punkty wspólny w obu przypadkach się nie kończą, bowiem Dusan w Anglii przepadł. Tylko raz podniósł tyłek z ławki w meczu EFL Cup z Exeter City. I to na tyle z „angielskiej roboty”. Nie dziwimy się Słowakowi, że wściekał się na swoich byłych już pracodawców – Nie rozumiem po co w ogóle ściągali mnie zimą – przyznawał już po powrocie. Z drugiej strony nie żałował czasu spędzonego na Wyspach Brytyjskich. – Uważam, ze jestem lepszy niż przed wyjazdem – przyznawał w rozmowie dla Super Expressu. I na początku chyba faktycznie był. Dowód? W grupie mistrzowskiej w poprzednim sezonie nie puścił ani jednej bramki! Dopiero w tym sezonie Kuciak się popsuł, dopasował do poziomu kolegów z pola, aczkolwiek oceniając sam jego potencjał, to wciąż jeden najlepszych bramkarzy w lidze. Ustabilizowanie formy przez Dusana będzie bardzo ważne dla przyszłości Lechii.

***

To tylko część zestawienia naszych bumerangów, pewnie za chwilę odkopiecie jeszcze parę godnych uwagi nazwisk. Ale jaki z tego wszystkiego płynie wniosek? Cóż, nie najlepiej świadczy to o polskiej lidze, skoro panowie odbijają się od tak wielu mocniejszych, czasem nawet niewiele, zespołów i rozgrywek. Nie chodzi tu jednak o odkrywanie Ameryki, bo to bardziej tajemnica poliszynela. Niepokojący trend? No cóż, trudno gonić zachód, kiedy tam co chwilę zmieniają fury na lepsze, a u nas tak wiele jest sentymentalnych powrotów do znanych nam już bolidów z naprawdę konkretnym przebiegiem…

Opublikowane 01.03.2018 17:51 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 20
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
śal pelacór
śal pelacór

Tak to już jest z transferami do Czech. Jedziesz tam zdobywać trofea a dwa magiczne słowa „znam Stanislava” zamykają przed tobą wszystkie drzwi ,kiedyś otwarte przez tego jegomościa i pozbawione mosiężnych klamek

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Matiborek
Matiborek

Czytając nazwiska wymienione w tym artykule można bardzo łatwo dojść do jednego wniosku – ten artykuł skupia się na obcokrajowcach 😮

vincent van cock
vincent van cock

nie wymagaj cudów , pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć

KX Keytinho
KX Keytinho

Jeszcze Kriwiec i Micanski

nieobiektywny
nieobiektywny

Z samej Jagi w ostatnich latach: Sandomierski, Tuszynski, Makuszewski,Dzalamidze, Pionkowski…więcej nie pamiętam.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

nieobiektywny
nieobiektywny

Dobrze chciałem, źle wyszło.

Borsi
Borsi

Ruben Jurado (Piast Gliwice -> Targu Mures -> Atletico Baleares -> Arka Gdynia)
Javi Hernandez (Górnik Łęczna -> Qabala -> Cracovia)
Carles Martinez (Piast Gliwice -> Atletico Baleares -> Zagłębie Sosnowiec)
Inaki Astiz (Legia Warszawa -> APOEL -> Legia Warszawa)
Aleksandar Todorovski (Polonia Warszawa -> Sturm Graz -> Zagłębie Lubin)
Nespor wrócił z wypożyczenia do Sparty, a następnie z Zagłębia trafił na wypożyczenie do Skenderbeu
Pavels Steinbors (Górnik Zabrze -> AS Néa Salamís Ammochóstou -> Arka Gdynia)
Siergiej Kriwiec (Lech Poznań ->Jiangsu Sainty -> FC Metz -> Wisła Płock -> Arka Gdynia)
Boban Jović (Wisła Kraków -> Bursaspor ->Śląsk Wrocław)
Igors Tarasovs (Jagiellonia Białystok -> Giresunspor Kulübü -> Śląsk Wrocław)
Kamil Vacek (Piast Gliwice -> Maccabi Hajfa -> Śląsk Wrocław)
wypożyczenia Gersona do Korei nie liczę
Tom Hateley (Śląsk Wrocław -> Dundee FC -> Piast Gliwice)
Gabriel Matei (Górnik Łęczna -> Zira FK -> Nieciecza)

i prawdziwy hit:
Michal Pesković (Polonia Bytom -> Aris Saloniki -> Ruch Chorzów -> Viborg -> Podbeskidzie -> Neftci Baku -> Korona Kielce -> Cracovia)

vincent van cock
vincent van cock

niezłe uzupełnienie , że Ci się chciało

vincent van cock
vincent van cock

a wśród trenerów ? Probierz , Smuda i Okuka , w tej chwili więcej nie pamiętam

vincent van cock
vincent van cock

nie da się edytować , chyba oszalałem , usuńcie to bo się zabiję

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

vincent van cock
vincent van cock

nawet nie wiedziałem ,że Paixao był w Sparcie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Tu się pojawia regularnie ten sam schemat: zawodnik się wyróżnia na tle innych, wszak poziom w tej lidze nie jest zbyt wygórowany i samym przygotowaniem fizycznym i „chciejstwem” można osiągnąć całkiem sporo. Potem taki wyróżniający się dochodzi do wniosku że albo czas wejść na wyższy poziom sportowy i/lub finansowy w przeciętnych w większości (Genoa, Hull, Kaiserslautern, Karpaty, Gaziantepspor, Samara, Tuła) klubach z lepszych lig, gdzie z czasem dowiadują się że te super nabytki nadają się co najwyżej do tarcia chrzanu lub pchania karuzeli.
Jest więc powrót do naszej ligi, gdzie paradoksalnie te odrzutki grają niewiele gorzej niż przed odejściem i znów są wyróżniającymi się zawodnikami. I tak się kręci rok w rok 😀

Forbrich-Barber
Forbrich-Barber

A wiecie co jest najgorsze? Że Nawałka szuka wartościowych wzmocnień kadry w tej ogórkowej lidze, a ludzie ciągle wierzą że jedziemy do Rosji walczyć o medal.
Jak słucham czasem jak się wypycha po kilku udanych kolejkach jakiegoś grajka na zgrupowanie to mnie ściska w dołku. Głupi przykład Waldemara Soboty – może gość wirtuozem nie jest, miał lepsze i gorsze momenty, ale co by nie było od jakiegoś czasu jest w tym swoim St.Pauli ważnym graczem. Poziom 2 BL jest na pewno wyższy niż naszej ESA – myślę, że żadna z tamtych drużyn nie miałaby problemu się u nas utrzymać, a niektóre to by się o majstra biły. I co? I na kadrę jeździ Peszko – pijak kopiący się po czole w ekipie która będzie się bronić przed spadkiem.
Chujowe jest to, że aby pojechać na Mundial trzeba zrobić krok w tył i zacząć się bawić w ESA – przypuszczam, że działa tu jakieś lobby klubów, które liczą na wypłaty z FIFA za udział ich piłkarzy.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Co do Peszki to akurat podejrzewam, że kwestia powołań dla niego nie zależy tylko od samego Nawałki 😀

Weszło
09.07.2020

Lech Poznań i Puchar Polski – od pewnego czasu niedobrana para

19 maja 2009 roku Lech Poznań po zwycięskim golu Sławomira Peszki pokonał Ruch Chorzów na Stadionie Śląskim i po raz piąty w swojej historii zatriumfował w Pucharze Polski. Rok później „Kolejorz” – już pod wodzą Jacka Zielińskiego, a nie Franciszka Smudy – dorzucił także do kolekcji tytuł mistrzowski. Mogło się wówczas wydawać, że dokładanie kolejnych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lechia nie ma kasy, ładnego stylu, ale ma charakter

Lechia Gdańsk z pewnością nie jest drużyną pozbawioną wad, ba, pewnie przy mniejszej dawce życzliwości tych wad można by znaleźć więcej niż plusów, bo jak wczoraj dowodziliśmy, drużyna Stokowca na przykład gorzej broni i gorzej atakuje niż jeszcze w zeszłym sezonie. W starciu z Lechem też nie porwał nas futbol, jaki prezentowali gdańszczanie, w pewnych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Nikt nie ma takiego komfortu w bramce jak Lechia Gdańsk

Masz najlepszego bramkarza w lidze. Bramkarza, który wybronił ci wiosną niejeden mecz. A jednak na półfinał Pucharu Polski – Pucharu Polski, którym możesz uratować sezon – w bramce staje drugi golkiper. I ten drugi zostaje bohaterem meczu dzięki paradom w rzutach karnych. Nikt w Ekstraklasie nie ma takiego komfortu w bramce co Lechia Gdańsk. Z […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

AleNumer – konkurs z nagrodami – ile goli strzelą obcokrajowcy?

Zerkamy na klasyfikację najlepszych strzelców w Ekstraklasie, a tam najwyżej sklasyfikowanym Polakiem wciąż jest Jarosław Niezgoda. Ten sam, który zimą wyfrunął do Stanów Zjedoczonych i od pół roku nie biega po boiskach Ekstraklasy. Obcokrajowcy dźwigają na barkach ciężar odpowiedzialności za strzelanie goli. Zatem w najnowszym #AleNumer pytamy was o to – ile goli strzelą w […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lechia, Lech, a może Raków? Kto został królem zimowego polowania

Jak już kilka razy w ostatnich tygodniach wspominaliśmy, całkiem nieźle wyszło ekstraklasowym klubom zimowe okienko transferowe. Oczywiście nie zabrakło zwożenia szrotu (zakaz wjazdu do Hiszpanii dla Krzysztofa Przytuły, natychmiast!), oczywiście to nie tak, że nagle nasze zespoły zbudowały prawdziwe działy skautingu i teraz nadepniemy pedał gazu w pościgu za Europą. Nic z tych rzeczy. Ale […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

PRASA. Kowalczyk: Nie ufam politykom, to oni podzielili Polskę

– Nie idę na drugą turę, bo nie ma mojego kandydata. W takiej sytuacji mogę zacytować powiedzenie, że to jak wybór między dżumą a cholerą. A ja nie chcę chorować, chcę być zdrowy. A nawet gdybym się wybrał, bo tak wypada, bo frekwencja i tak dalej, to przekreślę obu kandydatów – mówi Wojciech Kowalczyk w […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Solidni Linetty i Walukiewicz, bohater Drągowski, czyli polska środa w Serie A

Polska środa w Serie A za nami. Dziś we Włoszech mieliśmy swoje małe święto, bo w sześciu spotkaniach zobaczyliśmy aż siedmiu Polaków (do tego ósmy na ławce). Tyle że nie każdy z nich miał powody do optymizmu. Najlepiej wypadł na pewno Bartłomiej Drągowski, którego włoskie media już zdążyły okrzyknąć bohaterem Fiorentiny. Nieźle w starciu z […]
09.07.2020
Hiszpania
09.07.2020

Barca wciąż ściga Real, a przy okazji spuszcza Espanyol z ligi

Wysokie zwycięstwo w starciu z Villarrealem wlało w serca kibiców Barcelony trochę optymizmu. Gra katalońskiej ekipy wreszcie wyglądała tak, jak by sobie tego życzyli fani. Barca grała dynamicznie, finezyjnie, z rozmachem. Świetnie funkcjonowała współpraca między Leo Messim i Antoinem Griezmannem. Ale dzisiejsze starcie derbowe z Espanyolem to był już powrót tej Barcelony, do której się […]
09.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dariusz Żuraw dzisiaj nie pomógł

Tak, Lech był lepszy od Lechii (co przyznał nawet Piotr Stokowiec), tak, może mówić o pechu, bo jednak czasami piłka była jak zaczarowana, a zmarnowanie trzech karnych z rzędu można w pewien sposób podciągnąć pod złą fortunę. Ale czy możemy powiedzieć, że tak, Dariusz Żuraw zrobił dziś wszystko, by pomóc swojej drużynie postawić ostatni krok? […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań – jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie źle

Lechowi Poznań zalałoby piwnicę, gdyby mieszkał na Saharze. Lech Poznań doznałby udaru z przegrzania na środku Antarktydy. Lech Poznań złamałby sobie ząb jedząc watę cukrową. Lech Poznań nadepnąłby na klocek Lego pośrodku Pacyfiku. Lech Poznań jest klubem przeklętym i na miejscu władz Kolejorza sprawdzilibyśmy, czy gdzieś pod murawą przy Bułgarskiej nie ma zakopanej żaby. Dzisiejszy […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań jest klubem przeklętym

Grali u siebie półfinał Pucharu Polski. Mieli przewagę przez cały mecz. Posyłali strzał za strzałem na bramkę Lechii. A jednak doszło do rzutów karnych. Prowadzili w nich 3:2. W czwartej serii Van der Hart obronił drugą jedenastkę i to mimo kontuzji. W tamtym momencie wystarczyła Lechowi jedna udana jedenastka w dwóch ostatnich seriach. A jednak […]
08.07.2020
Anglia
08.07.2020

City – Newcastle. Mecz, na który „Sroki” nie doleciały

Tylko jeden celny strzał. Posiadanie piłki na poziomie 26%. Problemy z wyjściem z własnej połowy. Jeden rzut rożny. Mecz Manchesteru City z Newcastle nie miał większego sensu. A statystyki drużyny „Srok” dobitnie do pokazują. Maszynka Pepa Guardioli kompletnie zdemolowała drużynę Newcastle. Kompletnie. Wyglądało to tak, jakby do Manchesteru przyjechała drużyna ze środka tabeli League One, […]
08.07.2020
Blogi i felietony
08.07.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Istnieje grupa ludzi, która wierzy, że Janusz Korwin-Mikke jest podstawionym agentem mrocznych sił, który ma za zadanie kompromitować słuszne idee środowiska polskiego konserwatywnego liberalizmu. Trudno nie zauważyć, że podobnych „agentów” moglibyśmy znaleźć więcej przy innych nurtach – na przykład istnieją trenerzy „cruyffiści”, których drużyny w istocie prezentują wypaczenie futbolu wyznawanego przez Johana Cruyffa. Być może […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech włoży wielkie pieniądze w akademię. Zaczyna się wyścig zbrojeń

Wciąż możemy wrzucać tony kamyczków do ogródków prezesów polskich klubów. Że transfery słabe, że dyrektorzy sportowi z łapanki, że zarządzanie do kitu. Ale cieszy nas pewien powolny, aczkolwiek sukcesywny zwrot ku szkoleniu. Kolejne kluby stawiają na budowę baz i na mądre zarządzanie swoimi akademiami. Jednym z pierwszych klubów w Polsce, który odkrył potencjał drzemiący w […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Na ten triumf czeka niejedna zakurzona gablota

Gdyby zebrać wszystkie tytuły i trofea Michała Probierza, Janusza Filipiaka i samej Cracovii w ostatnich dziesięciu latach, zmieściłyby się w szklance, mogłaby nawet być już zapełniona whisky. Choć trudno w to uwierzyć, finał Pucharu Polski to okazja, by przerwać aż trzy kiepskie serie – samego klubu, dość zachowawczo uzupełniającego swoją gablotę, jego trenera, który rzadko […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lechii nie stać już nawet na obóz

Na początku czerwca Lechia zamieniła 39 milionów długów na akcje dla większościowego właściciela, o co przez wiele lat zabiegał między innymi Adam Mandziara, tłumacząc, że bez tego klub wygląda jak Ferrari z silnikiem Golfa. Można było się więc zastanawiać, czy teraz będzie już pięknie i przyjemnie, jeśli chodzi o finanse. Cóż, nie mamy w tej […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Prezes podkarpackiego klubu aresztowany za treści pedofilskie

Bardzo, ale to bardzo przykra, niezmiernie bulwersująca informacja z Podkarpacia. Jak poinformował serwis TVN24.pl, jeden z prezesów klubów piłkarskich został zatrzymany w związku z posiadaniem materiałów pedofilskich. WIĘKSZA SPRAWA Cała sprawa jest znacznie szerzej zakrojona, bo to tylko jeden z elementów śledztwa rozpoczętego w 2017 roku, a w którą zaangażowała się policja z kilku krajów. […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dlaczego Legia złapała zadyszkę?

Bilans Legii Warszawa w sześciu ostatnich meczach jest zatrważający. Tylko jedno zwycięstwo, dwa remisy i aż trzy porażki, w tym ta wczorajsza, przekreślająca szansę na dublet w sezonie 2019/20. To już nie jest tymczasowy spadek formy, to jest poważna zadyszka. Zadyszka, której prawdopodobnie nie dało się uniknąć, ale też zadyszka, która ma swoje bardzo konkretne […]
08.07.2020