Najgorsza drużyna świata? Inter po pierwszym artykule dotyczącym scudetto

redakcja

Autor:redakcja

30 grudnia 2017, 21:10 • 4 min czytania

Reklama
Najgorsza drużyna świata? Inter po pierwszym artykule dotyczącym scudetto

Który to już raz? Który rok z rzędu, który sezon, którą zimę? Inter Mediolan od lat boryka się bezustannie z tym samym problemem – gdy tylko uda mu się zagrać kilka dobrych spotkań, gdy tylko uda mu się utrzymywać blisko topu ligi włoskiej choćby przez kilka kolejek – od razu następuje tak spektakularny kryzys, że wszyscy zastanawiają się: moment, czy to aby na pewno wciąż ten sam zespół? Dziś mediolańczycy, którzy dokładnie trzy tygodnie temu zremisowali z Juventusem jako lider Serie A, po 90 minutach schodzili bez zwycięstwa po raz szósty z rzędu. 

Remis z Juventusem można było jeszcze odczytywać jako obronę przed goniącym ich w tabeli rywalem. Potem jednak nastąpiło 18 dni wstydu.

– 12 grudnia – bezbramkowy remis z trzecioligowym Pordenone, zwycięstwo dopiero w siódmej serii rzutów karnych w ramach 1/8 Pucharu Włoch
– 16 grudnia – fatalny wynik na własnym terenie, 1:3 z błąkającym się w dole tabeli Udinese
– 23 grudnia – 0:1 z Sassuolo, Icardi marnuje rzut karny
– 27 grudnia – 0:1 z AC Milan, Inter pogrążony przez nastolatka, Patricka Cutrone, wyjazd z Pucharu Włoch
– 30 grudnia – 0:0 z Lazio, bez choćby jednej naprawdę dobrej okazji

Goście, którzy na serio zaczynali się liczyć w walce o tytuł, a namieszać mogli też w Pucharze Włoch, w trzy tygodnie zmniejszyli do minimum swoje szanse na uniesienie w tym roku jakiegokolwiek trofeum – w lidze nowy rok otworzą z 7 punktami straty do lidera i przynajmniej trzema (a najpewniej sześcioma) do wicelidera, Juventusu Turyn. Z Pucharu Włoch zaś odpadli w najgorszy możliwy sposób – przegrywając nieoczekiwanie derby po totalnie bezbarwnej grze i golu straconym w dogrywce. To wszystko dałoby się jednak przeżyć, gdyby po prostu grali choć namiastkę tego, co prezentowali w pierwszej części sezonu. Inter jednak, w momencie gdy zaczęto na poważnie dyskutować o nim jako jednym z faworytów do wygrania ligi w sezonie 2017/18, kompletnie utracił wszystkie swoje atuty.

Reklama

Mauro Icardi? Przed 9 grudnia – 16 goli w 15 meczach. Po 9 grudnia – 1 gol w 6 meczach i zmarnowany rzut karny. Ivan Perisić? Z jednego z najbardziej efektywnych skrzydłowych ligi, który potrafił i trzasnąć trzy gole Chievo, i zaliczyć dwie asysty przeciw Romie, nade wszystko zaś – bezustannie gnębić obrońców na boku, zszedł do poziomu Michała Kucharczyka. Dryblingi? Dwa tryby – albo w obrońcę, albo za linię boczną. Strzały? Albo wysoko nad poprzeczką, albo w chorągiewkę w narożniku. Dziś dorzucił do tego jeszcze zbyt dwa słabe uderzenia w polu karnym. Podania? Albo do tylu, albo niecelne. Jeszcze słabiej wygląda Candreva, a Joao Mario, który dziś zastąpił go w ostatnim kwadransie, swoją obecną formę podsumował w sytuacji 1 na 1 z Donnarummą w Pucharze Włoch – gdy z trzech metrów na wprost bramki trzasnął prosto w leżącego golkipera Milanu.

Remis 0:0 z Lazio nie jest wcale takim tragicznym wynikiem – rzymianie wywieźli komplet choćby z Turynu, po wygranej z Juventusem. Ale przy grze, którą obecnie prezentuje Inter – to po prostu kolejne potwierdzenie ich głębokiego dołka, w który wpadli po remisie z Juve. Bez pomysłu, bez werwy, bez impetu. Sam fakt, że oddali trzy celne strzały, z których trudno którykolwiek nazwać groźnym – to nie jest Inter, który chwaliły całe Włochy. Przecież oni naprawdę potrafili grać kozacko – w 6 meczach – od 10. do 15. kolejki – zdobyli 16 bramek. A teraz? Wolno, schematycznie, bez zazębiania się akcji. Jasne, gdzieś dobrze wymienią piłki pomocnicy, raz nieźle zerwie się któryś ze skrzydłowych, ale wszystko i tak kończy się na 20 metrze od bramki rywala. Najbardziej zaś boli wyłączenie z gry Icardiego – jeśli wierzyć whoscored.com, dziś Argentyńczyk dotknął piłki na połowie rywala 15 razy. 15 razy!

Klasę trzyma tylko defensywa – dziś pomyliła się praktycznie dwa razy, ale w obu przypadkach w niezłych sytuacjach źle zachowywał się Anderson. Nawet, gdy wydawało się, że Lazio dostanie karnego, VAR słusznie skorygował sędziego, bo zagranie ręką Skriniara było zupełnie przypadkowe i nieintencjonalne. Na swoim poziomie grał Handanović, trudno przyczepić się do stoperów. Sęk w tym, że remisami u siebie Inter może walczyć o miejsce w Lidze Europy, a nie wyśnioną Ligę Mistrzów, czy – jeszcze kilka tygodni temu realne! – scudetto. Ostatni dzwonek by się obudzić to piątkowy wyjazd do Florencji. Jeśli i tam Inter zagra słabo, jeśli i stamtąd nie przywiezie punktów, jeśli i tam zneutralizowany zostanie Icardi, trudno będzie dalej poważnie traktować ten zespół. Ponownie załamujący się i niespodziewanie dołujący tuż po okresie intensywnych pochwał.

Najnowsze

Ekstraklasa

Legia bada mózgi. „Był piłkarz, który miał pamięć na poziomie U11”

Szymon Janczyk
15
Legia bada mózgi. „Był piłkarz, który miał pamięć na poziomie U11”

Serie A