Reklama

Mission Impossible po włosku

redakcja

Autor:redakcja

06 grudnia 2017, 11:07 • 4 min czytania 13 komentarzy

Zła wiadomość jest taka, że dziś żegnamy się z Ligą Mistrzów na przeszło dwa miesiące. Z kolei dobra jest taka, że może to być pożegnanie, o jakim będziemy pamiętać długimi tygodniami. Dziś w trzech grupach będziemy oglądać zażartą walkę o awans do 1/8 finału, gdzie naprawdę wszystko się może zdarzyć. Co nas zastanawia w kontekście każdej rywalizacji?

Mission Impossible po włosku

1. Czy mecze z Sevillą odbiją się Liverpoolowi czkawką?

Do dziś na Anfield z pewnością nie do końca rozumieją, co stało się dwa tygodnie temu w Sevilli oraz jakim cudem w dwumeczu z Hiszpanami The Reds podnieśli z boiska zaledwie dwa punkty. Dwa razy mieli rywala na widelcu – u siebie prowadzili 2:1, mieli mnóstwo sytuacji i podchodzili nawet do rzutu karnego, a ostatecznie stanęło na rozczarowującym 2:2. Natomiast w ostatniej kolejce prowadzili już na Ramón Sánchez Pizjuán 3:0, by pozwolić wydrzeć sobie zwycięstwo w ostatnich sekundach. Podopieczni Kloppa sami więc doprowadzili do sytuacji, w której muszą dziś trzymać pełną koncentrację przez cały mecz. Jeżeli przegrają na Anfield ze Spartakiem, na sto procent zostaną wyprzedzeni przez Rosjan, a także najprawdopodobniej zostaną wyprzedzeni przez Sevillę (której w takim wariancie wystarczy remis z Mariborem). Jasne, The Reds są zdecydowanym faworytem i powinni sobie dziś poradzić. Fakty są jednak takie, że swoją indolencją doprowadzili do sytuacji, w której awans muszą sobie wywalczyć w ostatniej kolejce, i w której po pięciu meczach w pokonanym polu potrafili pozostawić jedynie Maribor.

A Sevilla niedawną remontadą zapewniła sobie względnie komfortowy wieczór. Sprawiła, że Liverpool zagra ze Spartakiem w najsilniejszym składzie, oraz że za nic w świecie nie będzie mógł pozwolić sobie na porażkę. A jeśli nie przegra, pewny awans do następnej fazy będzie mieć też Sevilla, niezależnie od wydarzeń w Słowenii.

Reklama

2. Czy Ronaldo pozwoli zapomnieć o problemach?

W tym sezonie nieprawdopodobnie układają się występy Portugalczyka. W lidze w 10 meczach strzelił 2 gole, a do bramki rywala trafia średnio raz na 450 minut. Natomiast w Lidze Mistrzów w 5 meczach ma 8 goli, a średnio trafia raz na 56 minut. Innymi słowy, w zależności od rozgrywek to zupełnie inny zawodnik. W jednych jest sfrustrowany i zacięty, w drugich świeci najjaśniejszym blaskiem. Dobra wiadomość dla kibiców Realu jest taka, że dziś to powinna być ta druga wersja, a tym bardziej, że Borussia Dortmund zdecydowanie Portugalczykowi leży (m.in. 2 gole w pierwszym meczu). A zła jest taka, że nawet kolejny błysk Cristiano, a także efektowna wygrana, niewiele w ich sytuacji zmienią. Za chwilę nastąpi losowanie 1/8 finału, a tam wśród potencjalnych rywali Królewskich będą m.in. PSG, Manchester City i Manchester United. Być może więc przy planowaniu wiosennego szczytu formy czerwonym flamastrem trzeba będzie zaznaczyć już lutową datę.

3. Czy Napoli urwie się ze stryczka?

city111

Droga do awansu ekipy Piotra Zielińskiego do kolejnej fazy Ligi Mistrzów jest wyboista niczym sylwetka Hildeberto. Niby sprawa jest prosta, ale wykonanie już niekoniecznie. Raz, Napoli musi wygrać w Rotterdamie z Feyenoordem. Niby Holendrzy są w tej edycji jak Benfica, czyli wszystko jak leci zbierają w ryj, ale też na ich terenie z pewnością nie można ich lekceważyć. No ale dobra, powiedzmy że to ta łatwiejsza część. Drugi warunek to porażka Szachtara u siebie z Machesterem City. Okej, goście w tym sezonie wykręcają nieziemskie wyniki i na 22 spotkań, 21 razy po ostatnim gwizdku byli zwycięzcami (oraz zanotowali jeden remis z Evertonem). Ale też ciężko przypuszczać, by w grudniu, na zimowej, ukraińskiej ziemi mieli wypruwać żyły. Zwłaszcza w kontekście, że awans z pierwszego miejsca mają już dawno zapewniony. I to właśnie sposób, w jaki do meczu z Szachtarem podejdzie City, będzie kluczowy też dla Napoli. Na miejscu włoskich kibiców raczej jednak nie bylibyśmy dziś spokojni…

Reklama

4. Lipsk czy Porto?

Gdybyśmy przed pierwszym meczem napisali wam, że w grudniu karty w grupie G będzie rozdawać półfinalista poprzedniej edycji, Monaco, nie byłoby w tym niczego dziwnego. Sęk w tym, że nie o takie rozdawanie kart Glikowi i spółce chodziło. Owszem, dziś wiele od nich zależy, ale w kwestii awansu do kolejnej fazy Lipska lub Porto. Pytanie, czy Monaco postawi się dziś Portugalczykom? Tak jak w tej edycji mecze u siebie grali żenująco słabo (3 porażki), tak na wyjazdach potrafili urwać punkty Besiktasowi i Lipskowi. Jeżeli powtórzą tę sztuką i dziś w Porto, otworzą wicemistrzowi Niemiec drogę do kolejnej fazy. Jasne, ci będą musieli pokonać jeszcze Besiktas, ale będzie to Besiktas pewny pierwszego miejsca w grupie oraz jednak nie do końca wprawiony do gry w zimowym klimacie. Tak czy inaczej, multiliga z tej grupy zapowiada się nadzwyczaj ciekawie. I ogólnie, analizując już sytuację we wszystkich grupach, multiliga to chyba dziś najrozsądniejsza opcja.

* * *

Dzisiejszy rozkład jazdy (wszystkie mecze o 20:45):

Grupa E

Liverpool – Spartak
Maribor – Sevilla

Grupa F

Feyenoord – Napoli
Szachtar – City

Grupa G

Porto – Monaco
Lipsk – Besiktas

Grupa H

Real – Borussia
Tottenham – APOEL

Najnowsze

Liga Mistrzów

Komentarze

13 komentarzy

Loading...