Podróż za jeden uśmiech. I to nawet z miejscem siedzącym

redakcja

Autor:redakcja

26 października 2017, 13:42 • 2 min czytania

Reklama
Podróż za jeden uśmiech. I to nawet z miejscem siedzącym

Bartek Kapustka jawił nam się jako jeden z największych polskich talentów tego wieku. Pewniak w Cracovii, debiut i od razu gol w reprezentacji Nawałki, powołanie i niezła gra na Euro. Niby tego dużo, niby było za co chwalić, ale okazało się, że jego dalsza kariera to podróż za jeden uśmiech. I to nawet z miejscem siedzącym.

Reklama

Ostatni pełny mecz w klubie Kapustka zagrał 15 maja 2016 roku. Tak, to jeszcze przed Euro. Zgadza się, to jeszcze w barwach Cracovii, dokładniej w meczu z Lechią. Wczoraj znów zajął swoje miejsce na stadionie. Przesiedział na ławce cały mecz Pucharu Niemiec z drugoligowym Dynamem Drezno.

Nie oczekiwaliśmy, że w niemiecką piłkę od razu wjedzie z buta, ale liczyliśmy na jakiś błysk, na odegranie jakiejkolwiek roli w nowej drużynie. Zwłaszcza, że Freiburg zaczynał sezon od poziomu niemalże amatorskiego. Bo czy może być łatwiej niż z NK Domzale ze Słowenii i niemieckim czwartoligowcem? W Lidze Europy z tymi pierwszymi Kapustka raz usiadł na ławce, raz nie było dla niego miejsca nawet na niej. Ucieszył nas jego debiut we Freiburgu, ale osiem minut w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec z czwartoligowym Halberstadt to zaledwie cukierek, gdy chcielibyśmy utopić się w fontannie czekolady.

Ale nie bądźmy ignorantami, należy przecież zaznaczyć, że Bartek miał problemy ze stawem kolanowym i do gry miał być gotowy na start ligi. W takim razie przeanalizujmy jego występy w Bundeslidze…

Eintracht Frankfurt – poza kadrą
RB Lipski – poza kadrą
Borussia Dortmund – ławka
Bayer Leverkusen – debiut, 21 minut, 0:4
Hannover – poza kadrą
Werder Brema – poza kadrą
Hoffenheim – poza kadrą
Bayern – poza kadrą
Hertha – poza kadrą

Reklama

Nie ma czego analizować. Mamy nadzieję, że ta historia nie zakończy się jak przygoda Bartka Pawłowskiego w Hiszpanii czy tego drugiego (Wojtka?) we Włoszech. W tym momencie naprawdę warto się zastanowić, czy nie lepiej byłoby wrócić do polskiej ligi wcześniej niż później. Jeśli Bartek nie przebije się bądź nie zmieni klubu zimą, oczywiście na taki, w którym będzie regularnie (!) grał, przed nim wizja spuszczenia drugiego sezonu w klopie. Wygląda ona oczywiście katastrofalnie.

W czym tkwi problem? Trener Freiburga, Christian Streich, widzi u Polaka w zasadzie tylko jeden minus. Tylko, czyli aż. – Kapustka musi się nauczyć gry w defensywie. To wszystko. Nie wiem, może wcześniej nikt tego od niego nie wymagał? Może po prostu w Leicester uznano, że albo umie bronić, albo nie umie… – tak zdiagnozował problem.

Niecałe pół godziny spędzone na boisku sprawia, że we Freiburgu Kapustka jest 25. zawodnikiem w hierarchii. Kiedyś Jose Mourinho powiedział o młodych piłkarzach, że jest z nimi jak z melonami. Tylko jeśli obierzesz i spróbujesz melona, możesz być w 100 procentach pewny, ze trafiłeś na dobrego. Niestety we Freiburgu Bartka mają za ananasa. Albo ogórka.

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Gwiazda potwierdza nadchodzący transfer. „Jestem gotowy na nową przygodę”

Braian Wilma
0
Gwiazda potwierdza nadchodzący transfer. „Jestem gotowy na nową przygodę”
Ekstraklasa

PDW! Cracovia jest otwarta na media, więc banuje dziennikarzy

Jan Broda
3
PDW! Cracovia jest otwarta na media, więc banuje dziennikarzy

Weszło

Reklama