Korona, czyli klub w którym logiki nie uświadczysz

redakcja

Autor:redakcja

14 maja 2017, 13:09 • 3 min czytania

Reklama
Korona, czyli klub w którym logiki nie uświadczysz

Wszystko w tych Kielcach dzieje się ostatnio na opak. I choć jeszcze tydzień temu o tej samej porze wydawało się, że ostatnie mecze tego sezonu przebiegną w spokojnej atmosferze, a całkiem udane spotkania z czołówką będą fajnie rokowały na kolejny rok, to minęło raptem kilka dni i prawdę powiedziawszy to nie widzimy żadnego sensu w tym, by piłkarze Korony mieli się w ogóle starać na finiszu.

Reklama

Szalone tygodnie w klubie z Kolporter Arena. Najpierw mecz o życie z Bruk-Betem, który – choć rozegrany w fatalnym stylu – to koniec końców z efektem w postaci awansu do górnej „ósemki”. Potem, gdy wydawało się, że Korona będzie chłopcem do bicia dla drużyn walczących o mistrzostwo kraju, najpierw minimalnie przegrane starcie w Poznaniu, a potem świetny występ i wyrwane punkty Jagiellonii Białystok. I to nawet w momencie, gdy zespół zdziesiątkowany był urazami, a trener Maciej Bartoszek musiał łatać luki rezerwowymi. I gdy wszystko szło w dobrym kierunku… absurdalne decyzje góry i  poinformowanie szkoleniowca że nawet gdyby jeszcze zdołał ugrać mistrza, to i tak robotę by stracił.

Nie wiemy nawet, jak może do kolejnych meczów podchodzić trener Bartoszek i jego zawodnicy. No bo co – w normalnych warunkach mógłby na przykład wystawiać młodzież i szukać potencjalnych wzmocnień zespołu na kolejny sezon. O, albo mógłby próbować różne dziwne warianty taktyczne na które nie było miejsca w trakcie rywalizacji o miejsce w grupie mistrzowskiej, a które teraz można by było wypróbować na materiale z czołowej „ósemki”. I generalnie mogliby na przykład wykazać się piłkarze rezerwowi, by wyrobić sobie w zespole nieco lepszą pozycję. A tak? Pięć meczów do końca i cokolwiek się nie wydarzy, to i tak każdy ma świadomość, że lada moment przyjdzie nowy trener, każdy będzie miał czystą kartę i znów będzie trzeba budować od zera. Kompletny nonsens.

Zdumieni są oczywiście wszyscy – od kibiców, przez trenera, aż po piłkarzy. Parę dni temu na przykład Radek Dejmek tak oceniał decyzję władz w wywiadzie z nami:

Trochę szok. Byłem akurat w Czechach i w niedzielę dostałem takie telefony, że trenera po sezonie już nie będzie. Chodziły słuchy, że może tak być, ale chodziły też takie, że pracujemy razem normalnie w przyszłym sezonie. Z tego co wiem, to trener też był zszokowany. Ale przychodzi nowy właściciel i ma takie prawo. Trzeba będzie latem pracować od nowa, choć teraz rodziło się tutaj coś fajnego. Nasza gra wyglądała dobrze, na wyjazdach słabiej, ale mecze na Legii i na Lechu pokazały, że to idzie w dobrym kierunku. Jak to mawia Zbychu Małkowski – piłka nożna jest brutalna.

Reklama

I pewnie naturalną koleją rzeczy byłoby wytypowanie dziś pewnego zwycięstwa Lechii. Gęsta atmosfera w klubie, fatalny bilans wyjazdowy (2-2-12, bramki – 12:42), stojący pod dużym znakiem zapytania występ Jacka Kiełba… Ale że w Kielcach logiki w ostatnich tygodniach trudno uświadczyć, to nie zdziwi nas chyba, jeśli Maciej Bartoszek wykręci dziś przełożonym niezłego psikusa. Zresztą – kolejnego już w tym sezonie.

rtx2lgk

fot. FotoPyk

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował

Kacper Korpak
12
Cracovio, ogarnij napastnika! Bartosz Grzelak po raz pierwszy nie zremisował