post Avatar

Opublikowane 06.05.2017 12:01 przez

redakcja

Badi to stale uśmiechnięty facet, o czym przekonaliście się w Lidze+Ekstra. I nie boi się, a nawet chce dużo mówić, o czym przekonacie się zaraz. Czy „jedno piwko” szkodzi piłkarzowi? Na kogo lepiej nie trafić na imprezie w Madrycie? Z kim zaprzyjaźnił się na wakacjach na Ibizie? Dlaczego nie chce grać w korpo-klubie? W jaki sposób dowiedział się, że nowym trenerem Piasta zostanie Angel Perez Garcia? Jaki był jego największy problem? Czemu na dwa dni przed pierwszym meczem zostawił ich Latal? Dlaczego miał zamiar rzucić piłkę i pracować fizycznie? I w czym pracownik „Żabki” jest gorszy od niego? Zapraszamy na wywiad z niezwykle barwnym Gerardem Badią.

Co pijemy?

Tu nie mogę nic (śmiech). Jeśli zamówiłbym sobie tu piwo, to jutro w klubie będę miał problem, już raz przez to przechodziłem.

W Hiszpanii norma, tutaj zadziałałoby jak magnes na telefony ludzi, którzy wrzuciliby to do sieci.

Jest środa, mecz mam w weekend. Czemu nie mogę napić się piwka? W Polsce panuje przeświadczenie, że piłkarz w trakcie sezonu nie ma prawa zjeść pizzy ani napić się piwa. Ludzie w Polsce widząc piłkarza z piwem myślą, że to już pewnie ósme czy dziesiąte. Sezon trwa dziesięć miesięcy, naprawdę ludzie sądzą, że nie można niczego się napić ani zjeść, bo to zaszkodzi? Ja lubię burgery z McDonald’sa, zjem sobie jednego raz na dwa tygodnie. To jest problem? Nie, problem byłby, gdybym jadł coś z McDonald’sa codziennie. Albo pił piwo codziennie. Wiesz, nie mam z tym problemu, mogę nie pić piwa, ale to dla mnie po prostu dziwne.

U was podejście jest zupełnie inne.

Oczywiście. W Madrycie Sergio Ramos weźmie sobie piwo albo dwa do obiadu i nie ma problemu, jak Real przegra w niedzielę, to nikt nie powie, że to przez jedno piwo, które wypił w czwartek. To 330 mililitrów, nie będziesz od tego pijany.

Czyli przez presję otoczenia jesteś abstynentem…

Nie, bo mam lodówkę (śmiech). Dzisiaj Real gra w Lidze Mistrzów. Żona ugotuje mi kolację i otworzę sobie piwo albo naleję kieliszek wina. Ktoś o tym wie, widzi to? Nie. Będę miał jutro kaca? Nie. Jakbym wypił piwo na mieście, to też nie będę rzygać i będę gotowy jutro na trening w 100 procentach. Ludzie uważają, że nie.

Grałem trzy lata w zespole Guadalajara, to było 30 kilometrów od Madrytu. Plan był jasny: niedziela – mecz, poniedziałek – odnowa, wtorek – wolny. Wszystkie drużyny miały taki plan. W poniedziałek na noc jechaliśmy do Madrytu na dyskotekę. Nie byliśmy drużyną imprezowiczów, na mieście spotykaliśmy piłkarzy Realu, Atleti, Getafe, Rayo… Byłem na imprezach z Courtoisem, Reyesem, Fabregasem, koszykarzem Rickym Rubio. Jest tylko jeden problem – dziewczyny są ich (śmiech). To minusy imprez z gwiazdami Realu czy Atleti. Kumpel mówił: zobacz jaki ten Courtois jest brzydki, a z jaką dziewczyną tańczy… Trafisz na imprezę z tak znanym piłkarzem i jesteś w dupie. (śmiech)

Ci wielcy piłkarze, zwłaszcza wieczorami, mają gwiazdorskie zachowania?

Raz byłem świadkiem, jak bramkarz zbeształ Albina z Getafe.

Nie wejdziesz do klubu w tych trampkach.
– Nie wejdę? Ja jestem Albin, gram w Getafe.
– Aaa, Albin z Getafe! Nie obchodzi mnie to, spadaj.

Sergio Ramosa wpuściłby od razu, nawet w sandałach.

Ramos wcześniej zadzwoniłby do właściciela klubu i czekałaby już na niego loża VIP. Wiadomo, z piłkarzami Realu jest inaczej, niż z Getafe. Oni są jednak z innego świata, nie mówię, że to źle, ale widać to na kilometr.

Chociaż bywa różnie. Będąc ostatnio w Madrycie, szedłem przy parku Retiro i mówię do kolegi:
– Przed nami idzie chyba Kiko Casilla.
– Nie, bez szans, z taką dziewczyną?

Kilka sekund później przeszli obok nas:
– Ej, on naprawdę wygląda jak Casilla – po tym ten gość się odwrócił i już wiedzieliśmy, że to on. Sprawdziłem jego Instagram i faktycznie, jego żona to zwykła, niezbyt chuda kobieta, nie żadna miss.

Tak, bo chociaż są z innego świata, to normalne chłopaki. Każdy ze środowiska piłkarskiego w Hiszpanii ma kolegę, który ma jednego kumpla w Realu, Barcy czy Sevilli. Na przykład Ruben Jurado jest przyjacielem Sergio Ramosa. Joan Roman to kumpel Marca Bartry i Sergiego Roberto.

Sempre fa goig trobar-se gent del terreno! #BanyadorsAtrevits #GerardStyle😆👌🏻☀️

Post udostępniony przez Oriol Romeu (@oriolromeu)

Ty znasz kogoś takiego?

Tylko Oriola Romeu. Był w Barcelonie, w Chelsea, teraz gra w Southampton. Spędziliśmy razem wakacje na Ibizie, przypadkowo, bo byliśmy po prostu w jednym hotelu. Jakoś się zgadaliśmy i zaczęliśmy trzymać razem z nim, moją żoną i jego dziewczyną. Cały czas mamy kontakt, piszemy na Instagramie.

Wracając do tych wyjść drużynowych, jak jest w Polsce?

W Hiszpanii, ale nie tylko, generalnie w Europie, na kolację drużynową idą nie tylko piłkarze, też sztab. W Polsce to coś dziwnego. Jak drużyna idzie zjeść i się napić, to bez trenera. Robimy takie wyjścia dwa-trzy razy w roku. Odkąd jestem w Polsce, trener był tylko raz. Wiesz który?

Angel Perez Garcia?

Bingo. Kiedyś Radek Murawski zapraszał chłopaków na takie wyjście:
– Pójdziemy na kolację, potem gdzieś potańczyć.
Powiedziałem: – spoko, Angel Perez Garcia pewnie też będzie.
– Co? Jak to? – chłopaki byli w szoku.

A to dla Hiszpanów normalne, nie trzeba się z niczym kryć. Zjedliśmy, napiliśmy się piwa, potańczyliśmy. Angel był na środku parkietu. I co w tym złego, skoro następnego dnia na treningu była praca na maksa? Czy tam wolne i drugiego dnia trening?

GLIWICE 05.10.2014 MECZ 11. KOLEJKA T-MOBILE EKSTRAKLASA SEZON 2014/15: PIAST GLIWICE - LEGIA WARSZAWA 3:1 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: PIAST GLIWICE - LEGIA WARSAW 3:1 ANGEL PEREZ GARCIA LUKASZ HANZEL RUBEN JURADO CARLES MARC FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

No właśnie, najbardziej szalonego Hiszpana poznałeś w Polsce.

Angel (śmiech). Nie wiem, czy szalony to dobre słowo. Ale to był najszerzej uśmiechnięty człowiek w Polsce. On szukał samych pozytywów. Tylko! Przegraliśmy mecz, a Angel mówił: panowie, niestety przegraliśmy, ale to, to, to i to było pozytywne, super, następnym razem wygramy.

To zbyt pozytywne nastawienie było jego największym problemem?

Jego największym problemem był internet. Jeśli jesteś trenerem i chcesz mieć Twittera, to okej, jeden wpis na miesiąc będzie w porządku. Ale Angel po każdym meczu pisał: dziękuję wszystkim, super mecz, trzymajcie za nas kciuki! Odpisywał każdemu kibicowi, ktoś napisał mu, że zagraliśmy bardzo słabo, a on od razu wyświetlał wiadomość i zaczynał dyskusję. Potem ludzie to upubliczniali.

Pamiętasz pierwszą rozmowę z nim?

Ale na facebooku czy już na żywo?

Jak to na facebooku?

Mieliśmy zgrupowanie. Siedzimy sobie w pokoju, dostaję wiadomość na messengerze:

„Cześć Gerard, jak się masz?! Od jutra będę twoim trenerem! :)))”

Że co? Co to za człowiek? O co chodzi? Pokazałem to Carlesowi Martinezowi i Rubenowi Jurado. Powiedzieli, że to niemożliwe, ktoś robi jaja, mamy Brosza. Śmialiśmy się z tego z chłopakami cały dzień. Rano dostajemy informację: Marcin Brosz out, naszym nowym trenerem zostaje Angel Perez Garcia.

Skoro pochodzicie z jednego kraju, a on przywitał cię przed faktem na facebooku, to potem mieliście przyjacielski kontakt?

Nie, nigdy, to jednak trener. Ale jego żona była bardzo otwarta, nie raz zapraszała moją żonę do nich na kolację. Ale nigdy nie poszliśmy, to jest mój szef, ja jestem jego pracownikiem. Jeśli idziemy na kolację całą drużyną – okej. Prywatnie nie ma opcji, musimy być profesjonalni i fair wobec innych chłopaków.

Ty wyznaczałeś tę granicę?

Angel nie myślał o tym w tych kategoriach, co my. Zapraszał na kolację z dobrego serca, nie po to, żebym był jego ulubieńcem i potem grał u niego zawsze 90 minut i jeszcze ustalał razem skład. On tak tego nie odbierał, ale ktoś inny by mógł, więc nigdy razem nie wyszliśmy. Wiem, że były takie zarzuty, ale nie traktował Hiszpanów lepiej.

A bramkarz-emeryt ściągany z Hiszpanii?

A wiesz, że on rozegrał wszystkie mecze i jest teraz kapitanem Cadiz, które walczy o awans do La Liga? Dla mnie to bardzo dobry bramkarz. A w Polsce narzekano: stary bramkarz z Hiszpanii, pewnie ściągnięty po znajomości. Przez ostatnie pół roku grał tylko w rezerwach, a jak wrócił do kraju, to podpisało go Cadiz i jest tam bardzo ważny. To znaczy, że nie był słabym, starym bramkarzem, ściągniętym po znajomości.

Angel miał wielki plus, potrafił zdejmować presję z zawodnika. Zawsze przed meczem kazał nam usmiechać się, cieszyć grą. Jeśli stracimy piłkę po dryblingu, nie bójmy się zrobić drugiego. To było fajne. Teraz gadam z nim więcej, niż podczas jego pracy tutaj. Wymieniamy wiadomości po meczach, ostatnio gratulował mi nagrody piłkarza miesiąca.

Czyli ciągle wszystko śledzi?

Tak, ogląda mecze, jak może, sprawdza zawsze wyniki, newsy.

Wiesz o tym, że chciał tu ściągnąć Puyola?

Gdzie?

Tu, do Gliwic.

Jakiego Puyola?

Carlesa.

Co ty pieprzysz?

Tak mówił Zdzisław Kręcina. Podobno Angel Perez Garcia miał go namówić, ale Piast go zwolnił i przez to nic nie wyszło.

Muszę go spytać… Eh, mogłem mieć fajnego kumpla! (śmiech)

A jak ty tu trafiłeś? Nie pasowało ci granie w niższych ligach w Hiszpanii?

Miotałem się między drugą a trzecią ligą. Kiedy znów byłem w drugiej i spadliśmy, pomyślałem, że już nic z tego nie będzie. Pensji nie widziałem od sześciu miesięcy. Rozmawiałem o tym długo z żoną, planowałem zostawić grę na poważnie, iść pracować do firmy rodzinnej mojej żony i grać gdzieś w miejscowym czwartoligowcu, żeby trochę pokopać i mieć dodatkowe 800 euro. To firma z oponami samochodowymi.

Czyli zamiast grać w Ekstraklasie, miałeś wymieniać opony gdzieś w Hiszpanii?

Tak, a czemu nie? Jak jestem piłkarzem, to już wstyd robić mi coś innego? Pewnie będę tam pracował po karierze. Normalna robota, pewne pieniądze. W drugiej lidze było okej, ale w trzeciej nie płacili, w klubie nie było pieniędzy na nic, katastrofa. W swoim ostatnim klubie nie dostawałem wypłaty przez sześć miesięcy. Wtedy zadzwonił do mnie kolega, powiedział, że ma znajomego agenta piłkarskiego, Kamila Burzca z Polski. Zdzwoniliśmy się, załatwił mi testy w Piaście, który miał obóz w Benidormie, dojechałem do chłopaków na tygodniowy sprawdzian.

Jakie wrażenia po pierwszym dniu?

Szczerze? Po pierwszym treningu pomyślałem: jestem tu najlepszy, muszę podpisać ten kontrakt. Ale przyszło do pierwszego sparingu i przekonałem się, że chłopaki są naprawdę dobrzy. W drugim sparingu strzeliłem gola w okno z 30. metrów i po meczu usłyszałem: bierzemy cię. W Hiszpanii jest lepsza taktyka, częściej jeden zespół przeważa, a drugi się broni. Dużo klepy, a w obronie dobre ustawienie. Jak miniesz jednego rywala, od razu doskakuje drugi. Barca czy Real wychodzą i dominują nad rywalem przez 90 minut, z najlepszymi polskimi drużynami tak nie jest. Cios za cios, trudno coś przewidzieć.

W Hiszpanii jest duża konkurencja, a małe pieniądze.

Kiedy najlepiej uderzać do dziewczyny? Jak nie ma rywali. Więc nie pisz w piątek, jak wszyscy, tylko w środę. To samo z piłką, w Hiszpanii nic nie znaczyłem, mógłbym dziś zmieniać opony. A dostałem szansę przyjechania tutaj, właśnie w taką środę. Ktoś powie, że co z tego, przecież nie ma porównania między polską a hiszpańską piłką. Tylko że tam byłem jednym z wielu, nic takiego nie znaczyłem. A tutaj dzięki ciężkiej pracy udało się zostać piłkarzem miesiąca Ekstraklasy, wcześniej zdobyć wicemistrzostwo z Piastem.

Wtedy przed wyjazdem powiedziałem sobie: Gerard, to twoja ostatnia szansa. Jeśli w Polsce się nie uda, to wracam do Hiszpanii, kończę karierę i idę pracować przy oponach. I teraz robię karierę tutaj. W Hiszpanii nikt mnie nie znał, nigdy nie dałem autografu. Tutaj rozdaję je zawsze, gdy tylko wyjdę zrobić zakupy w galerii.

Sytuacja podobna, co z Danim Quintaną.

Tak, grał w niższych ligach, nie przebijał się do La Ligi. A przyjechał do Polski, pokazał się w dwa lata ze świetnej strony i dostał kontrakt życia w Arabii Saudyjskiej. Jak jego życie i portfel zmieniły się przez te dwa lata? W Hiszpanii zarabiał pewnie tysiąc euro, został gwiazdą polskiej ligi i po dwóch latach dostał milion euro, to nieprawdopodobna przebitka. Dzięki futbolowi…

Teraz kończył ci się kontrakt, a go przedłużyłeś. Mogłeś iść za darmo do lepszego klubu.

Wolę zarabiać trochę mniej w Piaście, niż grać w klubie, który będzie korporacją. Jestem piłkarzem, nie pracownikiem korpo. Chcę, żeby praca codziennie mnie cieszyła. A tak jest w Gliwicach. Co robią ze sobą piłkarze Legii Warszawa albo Lechii? Nic. A my dwa dni temu zrobiliśmy grilla, dziesięciu chłopaków z drużyny z żonami, dziewczynami, dziećmi. To jest zajebiste. To samo z kibicami.

18308726_1489901434405301_1670127982_n

18318890_1489901444405300_1964011570_o

Faktycznie mam wrażenie, że jest ci tu super, ludzie cię uwielbiają.

Hiszpanie zrobili rodakom dobrą reklamę w Polsce. Inaki Astiz, Ruben Jurado, Dani Quintana, Airam Cabrera… Oni wszyscy się sprawdzili, myślę że też dzięki niemu ludzie od początku dobrze mi życzyli i wierzyli, że pomogę Piastowi. Chociaż na początku było dziwnie. W Polsce ludzie nie są kontaktowi jak w Hiszpanii. To było dla mnie dziwne, bo wchodziłem do sklepu, mówiłem „dzień dobry” i nikt nie odpowiadał. Wiem, że nie mówię perfekcyjnie po polsku, zwłaszcza kiedyś, ale na pewno rozumieli. Teraz, jak już bliżej się z kimś znasz, to naprawdę możesz na niego liczyć. Jeśli jestem na meczu w Poznaniu i coś stanie się mojej żonie albo córce, to wiem, że mam dużo osób, do których mogę zadzwonić. Odbiorą telefon o trzeciej w nocy i natychmiast przyjadą, jeśli będzie trzeba. To jest dla mnie super.

Ostatnio byłem w restauracji, podszedł kibic, spytał, czemu jem sam i zaproponował, żebym dosiadł się do niego i jego dziewczyny. Gadaliśmy długo, a ani zdania o piłce, tylko prywatne sprawy. Nie mam z tym problemu, to sympatyczne. Jestem Gerard, normalny facet, nie jakiś pan piłkarz. Wkurza mnie traktowanie innych z góry. Jak jesteś piłkarzem, to znaczy, że jesteś lepszy od kogoś, kto pracuje w „Żabce”? Nie. Jak jestem na spacerze z dzieckiem, podchodzą kibice i pytają: Badi, masz sekundkę na zdjęcie? Nie mam sekundki, mam pięć minut, dużo czasu. To nic mnie nie kosztuje. Jak możesz powiedzieć kibicowi: „no dobra, ale szybko”?

Z tego, co mówisz, w Piaście masz wszystko. Oprócz wyników. Co było powodem waszego zjazdu? Odejście i powrót Latala?

Nie wiem, jaki jest główny problem, Latala nie ma i nadal nie jest najlepiej. A to był dobry trener. Ale wtedy odeszło trochę zawodników, był ten problem z Latalem. Po meczu w Lidze Europy z Goeteborgiem narzekał, że potrzebuje napastnika, najlepiej dwóch-trzech nowych piłkarzy, że z naszym zespołem nie może nic osiągnąć. I dwa dni przed pierwszym meczem powiedział, że odchodzi. Minęło półtora miesiąca i Latal wrócił. Nie było u nas nowych zawodników, bez których nie wyobrażał sobie pracować, a mimo to wrócił. Nie rozumieliśmy tego. Czekał na oferty. „Nie ma nic? No to wracam”.

W sezonie wicemistrzowskim graliśmy inną taktyką od reszty drużyn. To był fenomen, takie „surprise!” dla rywali. Wychodziło nam wszystko. Rzut rożny, podchodzi Mrazik, wrzuca, a gola strzela Nespor. Uchem. Albo Barisić dupą. To był rok Piasta. Teraz jest niestety gorzej.

GLIWICE 20.07.2015 MECZ 1. KOLEJKA EKSTRAKLASA SEZON 2015/16 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: PIAST GLIWICE - TERMALICA BRUK-BET NIECIECZA 1:0 GERARD BADIA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Ale nie z tobą, bo jakość idzie w parze z czasem. Z każdym rokiem grasz lepiej.

Wiesz dlaczego? Bo wierzę w pracę. Jeśli grasz w piłkę i szczerze to lubisz, to będziesz miał wyniki. Dla mnie trening to trening. Mam dawać z siebie maksa, jak najbardziej spocić, na tym polega trening. Jak budzę się i mam trening na rano, to myślę: świetnie, ogarniam się i jadę pograć w piłkę. Co za robota!

Jest w naszej lidze zawodnik, który marudził, że na obozie wstaje o horrendalnej porze, bo w Polsce jeszcze by sobie spał.

I co?

Skomentował: „taką mamy pracę”.

Najlepszą na świecie – taką mamy pracę. Są zawodnicy, którzy zostaną posadzeni na ławce i zaczynają fochy. Jak widzę u nas takie zachowania, to podchodzę i robię mu, no wiesz, „suszarkę” (śmiech). Kurde, ja dużo meczów zaczynałem na ławce. Ale jeśli będziesz ciężko pracował, a nie się obrażał, to znowu dostaniesz szansę. Jak jestem rezerwowym i dostaję pięć minut, to nastawiam się, jakby to był finał Copa del Rey. Jeśli jestem na ławce, to Piast nie robi tego na moją szkodę. Przecież trener i wszyscy inni chcą, żebym grał jak najlepiej, żebym był w pierwszym składzie, strzelał gole i asystował. Piast płaci mi regularnie, co miesiąc. Jeśli gram 5 minut albo w ogóle, to nie zmniejsza stawki, przelewy są tak samo duże. Więc nie można olewać swojej pracy. Mam najlepszą możliwą pracę, jestem piłkarzem, trening to 2 godziny dziennie. I ja mam na nim nie biegać najszybciej, jak potrafię?

Spójrz, ludzie sprzątają ulice albo kible, pracują po dziesięć godzin. Ty pracujesz maksymalnie cztery i do tego twoje zadanie to bieganie i kopanie piłki. Czyli to samo, co często po pracy robią ci, którzy muszą harować dziesięć godzin. I masz za to nieporównywalnie więcej pieniędzy. Czego jeszcze oczekujesz, żebyś zaczął szybciej biegać?

Ile jeszcze potrzebujemy, bo muszę powoli lecieć na zakupy z żoną?

Kończymy, rozgadałeś się. W Lidze+Ekstra też zrobiłeś one man show.

Wiadomo, program piłkarski to skróty meczów, ocenianie gry piłkarzy, analiza. Ludzie, którzy oglądają program albo czytają wywiad, liczą na show. Po Lidze+Ekstra dostałem dużo wiadomości od widzów, kibiców, że byłem najlepszym gościem w sezonie. Tomek Smokowski napisał mi, że super wypadłem. Super, cieszę się, to znaczy, że spełniłem zadanie. Oglądałem kolejne programy i szczerze mówiąc, one były normalne. Fajnie prowadzone, dobre analizy, ale normalne. Ja postępuję tak, żeby zostać zapamiętanym. Nie na siłę, ale po prostu pokazuję siebie, wiele osób się tego boi. Nie rozumiem ich. Gadałem z kolegami w szatni. „Ty chcesz powiedzieć o tej i o tej sytuacji?”. Tak, chcę. Będę mówić wszystko, bo czy to komuś szkodzi? Ja nie zdradzam tajemnic szatni, nie ma o tym mowy, jesteśmy ze sobą solidarni. Ale czemu miałbym się szczypać z opowiedzeniem ci anegdoty? Futbol to też rozrywka.

Zdarza mi się udzielać wywiadów, gdzie pytania brzmią: „czy jest pan zadowolony z pobytu w Polsce?”. Tak, tak, jestem. Tak, drużyna jest dla mnie najważniejsza. Tak, damy z siebie wszystko, gramy o 3 punkty. Nudy!

Rozmawiał SAMUEL SZCZYGIELSKI

fot. FotoPyk/archiwum prywatne Badii

Opublikowane 06.05.2017 12:01 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 13
Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki (@zawisza-czarnecki)
3 lat temu

Świetny gość, aż się wzruszyłem.

Antonio S
Antonio S (@antonio-s)
3 lat temu

Nie wiem co ludzie widzą tak wspaniałego w piwie, ogólnie alkoholu…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  Antonio S

Treść usunięta

AndrzejeK
AndrzejeK (@andrzejek)
3 lat temu

Ja nie wiem po co ludzie pisza komentarze,

Pyton Windykator
Pyton Windykator (@pyton-windykator)
3 lat temu

‚Mam najlepszą możliwą pracę, jestem piłkarzem, trening to 2 godziny dziennie.’

Pawłowskiemu to zdanie będzie śniło się po nocach. W sumie, on taki umęczony, że nawet jak obudzi się o tej 7:15, to dla niego środek nocy. Nic dziwnego, że taka niedołężna kurwa odbiła się od poważnej piłki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Foki mają wyjebane
Foki mają wyjebane (@caboniek)
3 lat temu

Git dziennikarz, git piłkarz, git wywiad.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Kanapowy Janusz
Kanapowy Janusz (@kanapowy-janusz)
3 lat temu

I to się nazywa gość z głową na karku, który wie, że dostał najlepszą pracę w życiu – pracę piłkarza. Brawo panie Geraldzie, życzę utrzymania w Ekstraklasie, oraz jeszcze wielu sezonów na dobrym poziomie! Rzadko kiedy widzę tego typu wywiady, że piłkarz jest szczęśliwy z tego co robi, a nie musi zapierdalać za marny grosz… Szacunek się należy.

kapi225
kapi225 (@kapi225)
3 lat temu

Świetny wywiad i jak zawsze w takiej chwili żal, że to co najlepsze tak szybko się kończy.

hubi59
hubi59 (@hubi59)
3 lat temu

Oto najnormalniejszy piłkarz ze wszystkich naszych ,,wielkich piłkarzy”!!!
Po prostu człowiek!!!

Shteef
Shteef (@shteef)
3 lat temu

Kolejny artykuł w którym Badi pokazuje się jako kapitalny facet z dużą dozą pokory w sobie. Dzięki i pozdrawiam.

DIABLON
DIABLON (@diablon)
3 lat temu

Kapitalny wywiad. Czytając go, aż się cisnęło do głowy, że „kurczę, szkoda, że nie znam osobiście tego gościa.”, bo kumplem byłby pewnie rewelacyjnym 🙂 Fajny człowiek i fajne podejście do życia i tego co robi. Życzę Ci Gerardzie wszystkiego co najlepsze w życiu! Zdrówka, szczęścia, wszelkich łask Bożych i jeżeli chodzi o bieżące sprawy – utrzymania w ekstraklasie!

Weszło
26.02.2021

Inauguracja wiosny w Łodzi, derby w Poznaniu

Start wiosny w pierwszej lidze i derby Poznania w Ekstraklasie? Przecież to plan na idealną randkę. Pierwsze danie i deser z bitą śmietaną i wisienką. Przed nami konkretny piątek dla fanów polskiej piłki, więc warto rzucić okiem na kilka typów, które serwujemy wam na dziś. Można zarobić, można się dobrze bawić, więc najlepiej połączyć obydwie […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PowerPlay. Jóźwiak nad kreską i pierwszoligowe boje!

33% skuteczności, ale za to po dość wysokich, przekraczających 2,20 kursach. Taki dorobek nas jednak nie zadowala, więc tym chętniej ruszamy z kolejnym odcinkiem naszego PowerPlaya. Dzisiaj zaglądamy m.in. do Kamila Jóźwiaka, który razem ze swoim Derby już na dobre wymiksował się z walki w strefie spadkowej i do Łodzi, gdzie ŁKS po kapitalnej serii […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Łukasz Sierpinia – największy przegrany metamorfozy Podbeskidzia

Podbeskidzie Bielsko-Biała w czterech wiosennych meczach zdobyło osiem punktów, czyli raptem o jeden mniej niż przez całą jesień. To chyba największa metamorfoza ostatnich tygodni w Ekstraklasie, a skoro tak, siłą rzeczy są też jej ofiary. Tydzień temu pisaliśmy, że nowi zawodnicy już sporo dają „Góralom”, teraz warto wspomnieć o tym, który przy obecnym układzie traci […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Hoffenheim i Bayer kontynuują passę niemieckich sukcesów w Lidze Europy

Największy przegryw tego sezonu w Lidze Europy? Niekoniecznie Leicester City, który dostał w trąbę od Czechów. Nawet nie PSV Eindhoven, które przegrało awans na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem. Otóż najbardziej ciała dało Hoffenheim. Historia tego, w jaki sposób niemiecka drużyna pożegnała się z rozgrywkami to materiał na sequel przygód Adasia Miauczyńskiego. Naprawdę, rzadko zdarza […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PRASA. Tworek: Zwracam uwagę na to, by zespół był jedną rodziną

– Na tym polega piękno sportu, że nie faworyci, kluby z wysokim budżetem, nie te, które mają gwiazdy, ale zespół, który jest kolektywem i ma ducha walki, odnosi zwycięstwa. Ogromną uwagę zwracam na team spirit, żeby być jedną rodziną. To daje nam dodatkowe procenty szans. Kiedyś Dania z biletem od losu wygrała Euro – mówi […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Jaki będzie dzisiaj Poznań? Zielony, niebieski, a może czerwony?

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że różne grupy kibicowskie w Polsce lubią dowalić do pieca. Zrobić jakąś głupotę, przekroczyć granicę dobrego smaku. Rozumiemy, że małe wojenki są dla fanów po dwóch stronach barykady chlebem powszednim, ale kilku chłopa w Poznaniu trochę się zagalopowało. Derby derbami, będzie ciekawie, bo obie ekipy żyją w tabeli niemal po sąsiedzku. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Bruk-Bet pewniakiem, Rygaard hitem transferowym. Ankieta trenerów przed wiosną w 1. lidze

Kto lepiej zna realia zaplecza Ekstraklasy niż trenerzy, którzy jeszcze przed chwilą na tym poziomie pracowali? Chyba nikt, więc to do nich zwróciliśmy się z kilkoma pytaniami przed startem ligowej wiosny. Krzysztof Dębek, Szymon Grabowski, Tomasz Kafarski, Ireneusz Mamrot oraz Dominik Nowak typują dla nas potencjalnych wygranych drugiej rundy rozgrywek. Kto jest pewniakiem do awansu, […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Dwaj zgryźliwi tetrycy. Dlaczego Warta nie nadaje się na film, a Hyballa dąży do perfekcji

Dwaj zgryźliwi tetrycy, czyli Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz, witają wiosnę uśmiechem, więc zamiast tradycyjnego narzekania – tym razem chwalą. W ich objęcia wpadli między innymi przesympatyczni zawodnicy Warty Poznań wraz z równie sympatycznym trenerem Tworkiem, ale dość dużo ciepłych słów padło również pod adresem trenera Hyballi. Jeśli jesteście ciekawi, jakie warzywa sortował w Anglii […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

„W Warcie nie ma liderów. Każdy buduje naszą swojską bandę”

– Na pewno teraz mam spokojniejszą głowę. Mogłem bronić bardzo dobrze i tylko dlatego, że nasz nominalny młodzieżowiec Aleks Ławniczak złapał uraz, to musiałem usiąść na ławce, bo Daniel Bielica – bramkarz – był drugim młodzieżowcem do gry. Nie chciałem robić zgrzytów w szatni, nie chciałem chodzić i marudzić. Więc zacisnąłem zęby i co mi […]
26.02.2021
Weszło
25.02.2021

Ogromne męki Milanu, Slavia wykopała Leicester, fart Olympiakosu

Kiedy wicelider Serie A do awansu w dwumeczu z Crveną Zvezdą Belgrad potrzebował rzutu karnego i fury szczęścia, to mamy prawo mówić o kompromitacji. Co więcej, Rossoneri w obydwu spotkaniach przez długi czas grali w przewadze jednego zawodnika. I co? I mimo to nie potrafili Serbom zagrozić. W rewanżu na San Siro o wynik drżeli dosłownie […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Sousa ma kolejny problem. Grosicki już na pewno nigdzie się nie ruszy

– Za mną jedna z najważniejszych decyzji w karierze. Zostaję w WBA i walczę o pierwszy skład oraz grę w Premier League i grę w reprezentacji Polski. Sytuacja nie jest łatwa, ale ja nigdy nie pękam i nigdy się nie poddaje – napisał dziś Kamil Grosicki na Twitterze. Wszystkie furtki są zamknięte. Czy pomocnikowi przejdzie […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Zieliński kręci sezon życia, grad bramek w Anglii i Szkocji, norweska niespodzianka

Który to już raz w tym sezonie mówimy, że Piotr Zieliński staje na wysokości zadania? No, przynajmniej kilka razy w ostatnich miesiącach tak się zdarzyło. Jasne, dla samego Napoli ten wieczór nie był zbyt szczęśliwy, ale polski pomocnik może być ze swojej postawy zadowolony. To samo może czuć kilka ekip, które zdobyły już awans do […]
25.02.2021
Weszło FM
25.02.2021

Piątek w Weszło.FM! Co na naszej antenie?

Piątek rozpoczniemy od „Dwójki bez sternika”, a skończymy „Hyde Parkiem”. W ciągu dnia dużo piłki, żużla i innych sportów! Szczegóły poniżej. 7-10: „Dwójka bez sternika” O poranku przywitają was Adam Kotleszka i Michał Łopaciński. Nie zabraknie humoru, horoskopów i zapowiedzi meczów Ekstraklasy. 10-11:30: „Dwóch Zgryźliwych Tetryków” Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz jak co tydzień w […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

QUIZ: 3 NA 1! CZY ROKI OGOLI KOWALA, OLKIEGO I BIAŁKA, KTÓRZY ZAGRAJĄ W JEDNEJ DRUŻYNIE?

Dzisiaj wyjątkowy Quiz. Quiz, którego nie powinien wygrać Roki, bo będzie się mierzył z trzema przeciwnikami: Kowalem, Olkim i Białkiem. Ale czy nie wygra? To już naprawdę trudno przewidzieć. A może łatwo… Zapraszamy od 19:30! 
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Odpalamy szklaną kulę. Wróżby przed powrotem pierwszej ligi

Pierwsza liga wróciła zaległymi meczami w ostatni weekend, choć jeszcze nie wszystko zostało nadrobione. Niektórzy z pierwszoligowców już ponad dwa tygodnie temu mieli okazję, by zaprezentować się w Pucharze Polski. Inaugurujący rozgrywki mecz miał zostać rozegrany z Niepołomicach, choć jego gospodarzem jest Resovia, a ostatecznie piłkarze zagrają w Rzeszowie na sztucznej murawie. Czy wszyscy nadążają? […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Pozwólcie, że wrócę do historii. Bo co to by był za cykl felietonów coczwartkowych, gdybym nie rzucił wam czasem w twarz jakimiś zakurzonymi archiwaliami. W czasach, gdy piłka nożna to był jeden mecz Ligi Mistrzów na czternastocalowym Sanyo, strona 201 w Telegazecie i, jak się udało wyżebrać u rodziców, jakaś „Piłka Nożna”, istniał piłkarz imieniem […]
25.02.2021
Anglia
25.02.2021

Poznajcie Brentford. Ekipę, która w końcu jest gotowa na Premier League

Na dobrą sprawę poważnie spróbowali dwa razy. Rok temu, gdy zajęli miejsce numer trzy i w sezonie 2014/15, gdy udało się finiszować na pozycji piątej. Poza tym średnio – a to byli jedenaści, a to dziewiąci. A jednak przez cały ten czas, który minął od awansu Brentford do Championship, kiełkuje myśl, że to projekt obliczony […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Zoran Arsenić w Rakowie – ruch mało szałowy, ale zrozumiały

Zoran Arsenić w Rakowie Częstochowa to jeden z ciekawszych ruchów kadrowych klubów Ekstraklasy w ostatnim dniu zimowego okienka. Czy to w takim razie pokazuje, jak nudny był na naszym podwórku finisz transferowy? Trochę tak. I choć powrót Arsenicia do polskiej ligi nawet minimalnie nie zwiększył u nas poziomu ekscytacji, to z perspektywy drużyny Marka Papszuna […]
25.02.2021