I w końcu się do czegoś przydał luksusowy rezerwowy…

redakcja

Autor:redakcja

02 kwietnia 2017, 23:14 • 3 min czytania

I w końcu się do czegoś przydał luksusowy rezerwowy…

Trzy zwycięstwa, dwa remisy i jedna porażka. Osiemnaście strzelonych goli i sześć straconych. To bilans Barcelony w tych meczach tego sezonu, w których z różnych względów nie mógł wystąpić Leo Messi. Dwie z wpadek, do których doszło pod nieobecność Argentyńczyka (porażka z Celtą i remis z Malagą), do dziś odbijają się Dumie Katalonii czkawką, więc informacja o tym, że Messiego dziś znów miało zabraknąć na placu gry (z powodu kartek), teoretycznie mogłaby podnosić ciśnienie jej fanom. Mogłaby, gdyby nie chodziło o mecz z Granadą. 

Reklama

Przedostatnie miejsce w tabeli i coraz mniejsze szanse na utrzymanie. Porażki w trzech ostatnich meczach, w tym z Gijon i z Leganes, czyli bezpośrednimi rywalami w walce o pozostanie w lidze. Słaby bilans w meczach z Barceloną, również tych u siebie (cztery porażki w pięciu ostatnich meczach). Moglibyśmy mnożyć podobne stwierdzenia, które świadczą oczywiście na niekorzyść drużyny z Andaluzji, ale chyba już widać to, co chcieliśmy przekazać – Barca byłaby faworytem tego spotkania, nawet gdyby pół drużyny zatruło się czymś w trakcie dzisiejszego śniadania.

O ile jeszcze na początku nie było to aż tak widoczne, o tyle później mecz przerodził się w pojedynek Luisa Suareza ze stojącym między słupkami gospodarzy Guillermo Ochoą. Kilka rund:

Reklama

25. minuta: Suarez dostaje piłkę na linii pola karnego, strzela zewniakiem. Poprzeczka.
27. minuta: Suarez zostaje powstrzymany przez Ochoę po silnym strzale z szesnastki, w drugiej próbie po dograniu Alcacera Urugwajczyk już kładzie bramkarza na ziemi, ale piłka po jego strzale mija bramkę.
34. minuta: Suarez tym razem oddaje mizerny strzał w dobre sytuacji, Ochoa nie ma problemów z interwencją.
44. minuta: Suarez wykorzystuje przepiękne podanie Alby i lobuje Ochoę.

Do pięciu razy sztuka. Meksykanin rozegrał takie zawody, że momentami przed oczami mieliśmy jego popisowe mecze w narodowych barwach na dużych imprezach, jednak w końcu Suarezowi wyszedł taki strzał, że można było tylko bić brawo.


Wiadomo – spodziewaliśmy się, że chwilę po przerwie Barca dorzuci drugiego gola, ludzie wyczekujący jej wpadki będą mogli wyłączyć telewizory, a z czasem do siatki wpadnie kilka kolejnych strzałów. I finalnie do tego doszło, ale wcześniej Granada zdecydowała się podnieść ciśnienie ludziom ze stolicy Katalonii. Jeremi Boga pięć minut po przerwie wykorzystał swoją szybkość oraz fakt, że w obronie Barcy występował dziś Mathieu a nie Umtiti i mieliśmy sensacyjny remis.

Powiedzieć, że Paco Alcacer nie ma zbyt wysokich notowań u kibiców swojego klubu, to jak nic nie powiedzieć. Oczywista sprawa: 30 milionów euro i 3 gole w 18 meczach, liczby mówią prawie wszystko. Ale nigdy nie jest za późno, by powalczyć o sympatię fanów. Dziś Hiszpan nie zastąpił bezpośrednio Messiego, tylko pojawił się na placu za kontuzjowanego Rafinhę w trakcie pierwszej połowy, ale mniejsza z tym – ważniejsze jest to, że w dość trudnym momencie to on dał Barcelonie gola, który pozwolił odetchnąć z ulgą. W samej końcówce mieliśmy jeszcze trafienie po strzale Rakiticia i bramkę Neymara (asysta Paco!), czyli typowe dobicie rywala.

Wygrał Real, wygrała Barca, status quo utrzymany. Najlepsze dopiero przed nami.


Najnowsze

La Liga

Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer

Braian Wilma
0
Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer
Reklama

La Liga

La Liga

Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer

Braian Wilma
0
Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer
La Liga

Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów

Maciej Piętak
2
Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów
La Liga

Laporta złożył deklarację w sprawie przyszłości Flicka

Maciej Piętak
0
Laporta złożył deklarację w sprawie przyszłości Flicka
Reklama
Reklama