Stoję na Placu Teatralnym w towarzystwie ponad dwunastu tysięcy ludzi. Po prawej widzę Spartan, po lewej groźnie spoglądającego na wszystkich wokół łysego, wydziaranego faceta. Nad naszymi głowami niesie się głos Czesława Niemena, który wyśpiewuje „Sen o Warszawie”. Za chwilę wszyscy ruszymy do boju. Spokojnie – obejdzie się bez rozlewu krwi. Nie będziemy się ze sobą bić, zamiast tego… pobiegamy. Każdy z nas pokona nieco ponad 21 km. Każdy z nas zamierza zaliczyć 12. PZU Półmaraton Warszawski.

Półmaraton Warszawski, czyli jak spotkałem… światowej sławy wokalistę w Bristolu

Mam sentyment do tego biegu, ponieważ był pierwszym, w którym wziąłem udział. 24 marca 2013 roku w okolicach południa zatraciłem zdolność chodzenia. Po pokonaniu premierowej „połówki” miałem takie zakwasy, że nie mogłem wejść na pierwsze piętro kamienicy, w której wówczas mieszkałem. Serio, byłem w tak kiepskim stanie, że trzech kumpli musiało… mnie wnosić. Przez kolejne cztery dni schodzenie ze schodów było jak najgorsza tortura.

Rok później znowu pojawiłem się na starcie. Był to pierwszy i ostatni bieg, którego nie ukończyłem – mięsień dwugłowy odmówił współpracy. Na bodajże trzynastym kilometrze przeszedł mnie taki prąd, że od razu stanąłem i wiedziałem, że jest pozamiatane.

Jak widać, Półmaraton Warszawski mógłby kojarzyć mi się kiepsko. Mógłby, ale tak nie jest. Uwielbiam to wydarzenie m.in. dlatego, że pośród uczestników można spotkać niezłe oryginały. W tym roku natrafiłem na gościa, który przegrał zakład z kumplami i zdecydował się wystartować, mimo że nigdy w życiu nie przetruchtał więcej niż 10 km. Głupie? Jasne, ale też w jakiś sposób urocze. I chyba obyło się bez przykrych konsekwencji – nie słyszałem, żeby ktoś nie przeżył biegu. Spotkałem też grupę ludzi przebranych za – tak mi się wydaje – Spartan oraz kumpla, który noc wcześniej… pił do 3 (czyli właściwie 4, przecież mieliśmy zmianę czasu). – Jestem jeszcze na bani! – mówił z uśmiechem. W sumie nie musiał tego tłumaczyć, bo waliło od niego jak z gorzelni.

Oczywiście takie postaci stanowią ułamek procenta wszystkich startujących. Większość ludzi, którzy pojawili się wczoraj na półmaratonie, nie miała w organizmie choćby 0,1 promila alkoholu, a wcześniej zdarzyło im się przebiec jednorazowo przynajmniej 18 km. Każdy z nich miał jakiś cel: dla jednego było to ustanowienie życiówki, dla drugiego samo przekroczenie linii mety, dla jeszcze kogoś zwiedzenie Warszawy w nietypowy sposób. Jakikolwiek powód nie przywiódł ich na start, szanuję to, że zdecydowali się wziąć udział w półmaratonie. Przecież mogliby w tym czasie chociażby leczyć kaca po grubym sobotnim melanżu. A jednak, zamiast tego wybrali ruch fizyczny – super.

Zamiast z konkretnym biegaczem, niedzielny bieg będzie mi się jednak kojarzył z… Ronanem Keatingiem, czyli gościem, który śpiewał m.in. tę piosenkę:

Sytuacja wyglądała tak: znajomi umówili się na śniadanie w zlokalizowanym niedaleko mety półmaratonu hotelu Bristol. Plan był taki, że dołączę do nich po starcie. No więc wchodzę do tego snobistycznego przybytku, wszędzie siedzą eleganccy panowie w koszulach, którym towarzyszą atrakcyjne kobiety. Brudny, spocony, w folii zapewniającej utrzymanie ciepła zdecydowanie wyróżniałem się w tym towarzystwie. Poza mną tylko jeden gość wyglądał jakby miał gdzieś swój ubiór – był to właśnie siedzący w t-shircie Keating. W pierwszej chwili, gdy go zobaczyłem, pomyślałem, że ze zmęczenia mam omamy, ale to rzeczywiście był Irlandczyk – jak sprawdziłem dwa dni wcześniej występował na Torwarze, zapewne został w Warszawie trochę dłużej.

Nie dziwię mu się, że nie chciał za prędko wyjeżdżać z tego miasta – stolica ma wspaniałą energię. Podczas półmaratonu można się było o tym przekonać. Na każdym kroku dopingowali nas pozytywni, uśmiechnięci ludzie. Wielu z nich miało transparenty. Dwa, które zapamiętałem: „Zenek musisz, nawet jeśli się udusisz” i „Biegnij Monika, niezła z ciebie czika”. Wiem, że to rymowanki na poziomie drugiej klasy podstawówki, ale przecież nie chodzi o to, żeby wspierać swoich przyjaciół/członków rodziny mickewiczowskimi wersami. Sęk tkwi w tym, żeby poprawić znajomemu biegaczowi humor, który – nie oszukujmy się – w drugiej połowie półmaratonu, przy narastającym zmęczeniu, bywa kiepski.

_Q6C5829 (3)

Poza wierszokletami na trasie pomagały zespoły, grające każdy rodzaj muzyki, od rocka do disco-polo. Na Pradze spotkałem dwie dziewczyny śpiewające „Przez twe oczy zielone” Zenka Martyniuka, ale bardziej od nich rzucał się w oczy kto inny, mianowicie typowy żulek z tamtejszych okolic, który stał przy pasach i przybijał uczestnikom Półmaratonu Warszawskiego piątki. W sumie fajnie, że po na oko czterdziestu latach nieprzerwanego melanżu zrobił sobie chwilę przerwy. A propos pasów – w niedzielę trwał drugi, nieoficjalny wyścig. Polegał na tym, że starsze panie/młode kobiety z dziećmi próbowały przetruchtać po przejściach dla pieszych w taki sposób, żeby nie przeszkodzić biegaczom. – Zdążą czy nie? – zastanawiali się uczestnicy. Na szczęście za każdym razem się udawało, nie widziałem, by doszło do choćby jednej kolizji. Dostrzegłem za to wściekłych kierowców, zdenerwowanych faktem, że bieg zablokował część Warszawy. Jako osoba, która nie ma prawa jazdy, mam dla was krótką wiadomość: przestańcie spinać dupki. Wy cierpicie przez biegaczy kilka razy w roku, ja mam przez was przegwizdane przez 365/66 dni, bo muszę wdychać te cholerne spaliny, które bez przerwy wytwarzacie. Kto ma gorzej? No właśnie.

Żeby nie kończyć tego tekstu pesymistycznie, chcę podkreślić jedno: mamy w Warszawie jeden z fajniejszych półmaratonów w Europie. Jeśli biegaliście już po Londynach, Nowych Jorkach i innych Pekinach, a nigdy nie zdarzyło wam się wystartować w naszej stolicy, musicie nadrobić to niedopatrzenie. Poza koszulką i batonem w pakiecie startowym otrzymacie szybką trasę, masę uśmiechów, ładny medal, a jak kto będzie miał szczęście, to trafi mu się jeszcze po biegu atrakcyjna fizjoterapeutka, która zaopiekuje się zakwaszonymi mięśniami…

KAMIL GAPIŃSKI

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Weszło fit
03.12.2020

Piątek w Weszło.FM!

Jutro w Dwójce bez sternika przywitają was Dariusz Urbanowicz i Michał Łopaciński. Temat poranka zdominuje mecz Lecha Poznań w Lidze Europy, ale nie zabraknie ciekawostek z innych sportów, horoskopów i suchych żartów. Panowie będą z wami do 10! O 10 spotkanie z Kamilem Kanią w Magazynie Ligi Mistrzów, a godzinę później na naszej antenie pojawi się duet Adam Romer i Artur Rolak w Tenis Klubie. O 12 Paweł Paczul zabierze nas na Pomorze. W Trójmiasto […]
03.12.2020

Hejt Park – LIVE OD 21! Michał Pol i Edward Durda odpowiadają na telefony

24.03.2020
Weszło fit
01.09.2018

Gdyby można było biegać w kosmosie, pewnie bym się zapisał

Aresztowanie przez żołnierzy Kim Dzong Una, bieg na Antarktydzie, przed którym omal nie zgubił całego bagażu ze sprzętem, afrykańska bieda, czekanie trzy lata w kolejce na wymarzony start – Zenon Liberna, który zdobył Diamentową Koronę Świata przebiegając maratony na wszystkich kontynentach, spokojnie mógłby napisać niezłą książkę przygodową. Ale ten dziarski 59-latek pewnie tego nie zrobi, bo nie będzie miał na to czasu. W głowie ma już bowiem kolejny szalony plan – chce biegać w tylu […]
01.09.2018
Weszło fit
04.05.2018

Absolutna dominacja. Kenia i spółka opanowały biegi na długim dystansie

Przed kilkoma dniami w Nowym Jorku biegacze rywalizowali na dystansie 10 kilometrów. Jedna z wielu takich imprez, nie jest to nic niezwykłego. Ale już osoba zwycięzcy – jak najbardziej niezwykłą była. Rhonex Kipruto, osiemnastoletni Kenijczyk, dopiero drugi raz biegał poza granicami swojego kraju. Skończyło się nie tylko wygraną, ale i najlepszym czasem, jaki ktokolwiek kiedykolwiek wykręcił na terenie USA! To kolejna młoda gwiazda biegów, mogąca dołożyć swoją cegiełkę […]
04.05.2018
Weszło fit
23.04.2018

Świat biegów w szoku. Amatorka podbiła Boston


122. Maraton Bostoński miał w tym roku niecodzienny przebieg. W kategorii kobiet po raz pierwszy od 33 lat wygrała reprezentantka USA – co już można uznać za dużą niespodziankę. Prawdziwą sensacją było jednak to, że druga na mecie zameldowała się Sarah Sellers, która w oficjalnym maratonie brała udział… dopiero drugi raz w życiu. Mało tego – jeszcze kilka lat temu słyszała od lekarzy, że z powodów zdrowotnych może zapomnieć […]
23.04.2018
Weszło fit
24.01.2018

Jestem jak żołnierz – chcę jak najlepiej wykonać powierzone mi zadanie

Dlaczego zawsze podczas swoich startów zaczyna w pewnym momencie płakać? Czy przejdzie kiedyś na zawodowstwo? W czyim towarzystwie może jeść słodycze bez obawy, że utyje? Dlaczego nalewa do kieliszka od wina… sok z buraka? Co zamiast pierścionka dostała podczas oświadczyn? Jak w rowerowym sklepie reagują na klientkę z czwórką dzieci? Zapraszamy do lektury rozmowy z Anią Lechowicz, czyli panią weterynarz, która ma ambicje (i predyspozycje), by zostać czołową triathlonistką świata. Uznano cię za odkrycie polskiego triathlonu 2017 […]
24.01.2018
Liczba komentarzy: 15
Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
AVOCADO
AVOCADO(@avocado)
5 lat temu

Ten artykuł na zawsze powinien pozostać w kolorystyce czarno-białej.

AVOCADO
AVOCADO(@avocado)
5 lat temu
Reply to  AVOCADO

Swoją drogą teksty motywacyjne mogłyby trochę zaczekać na publikację ze względu na okoliczności. Czytanie o dupkach, batonie i masie uśmiechów wzbudza mieszane uczucia.

Maxizer
Maxizer(@maxizer)
5 lat temu

Biegactwo. Bez względu na wszystko. Kolejna moda…

Zenon Zawodowiec
Zenon Zawodowiec(@zzawodowiec)
5 lat temu

Ale ty masz silną psychikę.

Klekot Yay
Klekot Yay (@klekotjaj)
5 lat temu

Zajebiście silną

Hala Madryt
Hala Madryt(@katalonscyfanatycy)
5 lat temu
Reply to  Klekot Yay

też chcę minusa mój ty aerodynamiczny bysiorze :*

Klekot Yay
Klekot Yay (@klekotjaj)
5 lat temu

Kamil to jest jednak gość. Sportowiec, demon seksu, współczesny Casanova i wybitny dziennikarz z mega osiągnięciami. Szacuneczek

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu
Reply to  Klekot Yay

Treść usunięta

fronda
fronda(@fronda)
5 lat temu

Kogo to obchodzi snobie?

Urban
Urban(@urban)
5 lat temu

Mistrzu! Nie przestawaj pisac!

bil klinton
bil klinton(@bil-klinton)
5 lat temu

Czy da się to odprzeczytać i zapomnieć? Gapiński dzielnie walczy o tytuł Kołtonia Weszło. Sukces jest na wyciągnięcie ręki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
5 lat temu

Treść usunięta

Larry Gopnik
Larry Gopnik(@larry-gopnik)
5 lat temu

W końcu jest kolejny z serii artykułów o przygotowaniach do udziału w zawodach Ironman.
A już się balem, że popularny Cwany Gapa zarzucił ten pomysł.

Ludwik_Dlugi
Ludwik_Dlugi(@ludwik_dlugi)
5 lat temu

„Dostrzegłem za to wściekłych kierowców, zdenerwowanych faktem, że bieg zablokował część Warszawy. Jako osoba, która nie ma prawa jazdy, mam dla was krótką wiadomość: przestańcie spinać dupki. Wy cierpicie przez biegaczy kilka razy w roku, ja mam przez was przegwizdane przez 365/66 dni, bo muszę wdychać te cholerne spaliny, które bez przerwy wytwarzacie. Kto ma gorzej? No właśnie.”

Dobra, to jest tak głupie, że zaczynam wątpić, czy na Weszło naprawdę zatrudniani są najlepsi piszący. W Warszawie w ciągu roku jest kilkadziesiąt/kilkaset biegów, tych wyłączających z ruchu pół miasta, pewnie jest kilkanaście. Jest tego za dużo, jak na jedno miasta i kilka dzielnic. Jeden wielki maraton warszawski by wystarczał, a tak mamy koszmar dla mieszkańców prawie w każdy weekend od wiosny do jesieni. To aż tak dziwne i straszne, że ktoś w niedzielę jedzie gdzieś samochodem? Nie wszyscy mają po dwadzieścia lat i mogą sobie podróżować rowerami. W Śródmieściu mieszka wiele starszych osób, są rodziny z dziećmi, a tu przez kaprys biegaczy zamyka się ulice. Niesamowity egoizm, panie Gapiński. Może mi się Pan nie kłaniać, kiedy będzie Pan biegł, a ja stał w korku. Nie pozdrawiam.

Wacław Grzdyl
Wacław Grzdyl(@Waclaw-Grzdyl)
5 lat temu
Reply to  Ludwik_Dlugi

Kierowcy bulą w podatkach na ten kraj jak nikt inny, bo w cenie benzyzny podatek to mniej więcej połowa. I po co? Po to, żeby dla Gapińskiego władza budowała ścieżki rowerowe, i jeszcze blokowała ruch bo oni koniecznie muszą biegać w środku miasta, a tu jeszcze taka niewdzięczność