Król Artur abdykuje – Boruc kończy barwną reprezentacyjną karierę

redakcja

Autor:redakcja

01 marca 2017, 12:53 • 3 min czytania

Reklama
Król Artur abdykuje – Boruc kończy barwną reprezentacyjną karierę

Długi czas Artur Boruc pełnił rolę trzeciego bramkarza w reprezentacji, ale coraz częściej pojawiały się głosy, że to już pora na zmianę warty i szansę powinien dostać Łukasz Skorupski. Bo dużo młodszy, zbierający świetne recenzje za grę we Włoszech i być może już lepszy od doświadczonego bramkarza. Nie ma co ukrywać – to by się w końcu stało, zespół potrzebowałby zastrzyku świeżej krwi, jednak Boruc w swoim stylu nie czekał, aż ktoś w przyszłości podziękuje mu za grę. Z kadry zrezygnował dzisiaj sam.

Bramkarz swoją decyzję przekazał na Instagramie: Chciałbym poinformować wszystkich zainteresowanych, że podjąłem decyzję, którą nosiłem w sobie od pewnego czasu. Ze względu na zdrowie i już podeszły wiek oraz konkurencję, która pozwala spać spokojnie. Ze względu na spokój ducha mojego i mojej rodziny, kończę piękną przygodę z reprezentacją Polski w piłce nożnej. Dziękuje wszystkim szkoleniowcom z trenerem Adamem Nawałką na czele. Dziękuję kolegom piłkarzom i wszystkim sztabom szkoleniowym, z którymi miałem przyjemność współpracować. Dziękuję przyjaciołom, którzy byli ze mną na dobre i na złe. Dziękuje wszystkim, zarówno tym, którzy trzymali za mnie kciuki, jak i tym niechętnym, którzy napędzali mnie do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Dziękuje wszystkim za te kilkanaście lat wspólnych wzlotów i upadków.

Boruc zaakceptował swoją rolę w kadrze Nawałki, był w cieniu, ale miał posłuch w szatni i służył reszcie ogromnym doświadczeniem. I postanowił odejść na własnych warunkach. A zasłużył na to jak mało kto.

Z kadrą żegna się postać naprawdę dużego kalibru. Rozegrał 64 mecze w reprezentacji, najwięcej wśród bramkarzy, czyli jego plecy muszą oglądać legendy pokroju Tomaszewskiego, Młynarczyka czy Dudka. Kiedy jechaliśmy grać mundial w Niemczech i mistrzostwa Europy w Austrii i Szwajcarii, to do wszystkich można było mieć pretensje, ale nie do Boruca. Rany, jak Polak wtedy bronił, właściwie sam utrzymywał nas przy życiu choćby w starciach z gospodarzami tych turniejów. Te dwa spotkania będziemy mu pamiętać zawsze:

Reklama

Austria – Polska, mistrzostwa Europy 2008

Nie jest łatwo grać samotnie przeciwko jedenastu piłkarzom, a przez długie minuty starcia z Austrią tak to wyglądało – gospodarze turnieju przeprowadzali kolejne ataki, Polaków natomiast na boisku nie było. No, oczywiście poza Borucem, który bronił wtedy cudownie. Skapitulował tylko po strzale z rzutu karnego.

Niemcy – Polska, mistrzostwa świata 2006

Reklama

Niemcy walili w nas jak w bęben, ale Boruc tylko znanym sobie sposobem odbijał kolejne strzały. Długo wydawało się, że wyszarpie nam ten remis, ale niestety, Odonkor uciekł Dudce i dorzucił Neuvillowi. A obrazki płaczącego Boruca po meczu pamiętamy aż za dobrze.

Wiadomo, że poza wielkimi momentami Artur miał te mniejsze i słabsze, jak choćby spotkanie z Irlandią Północną, ale po pierwsze – to nie moment, by o tym mówić. Po drugie – one paradoksalnie po latach pozwalały lubić Boruca jeszcze bardziej, bo nie był wyidealizowanym herosem tylko ludzkim bohaterem. Łatwo było się z nim utożsamiać.

Z kadry odchodzi więc niezwykle barwna postać, jedna z najciekawszych w nowej historii reprezentacji. Artur, za te wszystkie lata, wielkie dzięki!

Reklama

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Ekstraklasa

Legia bada mózgi. „Był piłkarz, który miał pamięć na poziomie U11”

Szymon Janczyk
30
Legia bada mózgi. „Był piłkarz, który miał pamięć na poziomie U11”

Weszło