Jak Żyro zaczął kozaczyć w Anglii

redakcja

Autor:redakcja

12 stycznia 2017, 10:54 • 2 min czytania

Reklama
Jak Żyro zaczął kozaczyć w Anglii

Było wiele przesłanek by twierdzić, że w lepszej lidze będzie tylko meteorem – tak szybko, jak się pojawi, tak szybko zniknie z karuzeli. Odchodził borykając się z rehabilitacją i mając de facto stracone pół roku. Jasne, niby znamy wiele przypadków piłkarzy, którzy żałowali, że nie odeszli, gdy oferty leżały na stole. Potrafimy sobie wyobrazić jednak o wiele lepszy moment na zmianę otoczenia.

Tym bardziej, że mowa była o drużynie walczącej o utrzymanie, całkiem prawdopodobny był zatem scenariusz, że były legionista szybko wyląduje w League One, co – umówmy się – nie jest szczytem ambicji gościa, który swego czasu dobijał się do pierwszej reprezentacji. Od samego początku pobytu Michała Żyry w Wolves zaczęliśmy się jednak pozytywnie zaskakiwać. Wszystko układało się modelowo (oczywiście do momentu kontuzji), a dokładnie rok temu Żyro ustrzelił swój drugi dublet w karierze.

Dzisiejszy mecz to prawdziwy popis. Załadował bramkę w siódmej minucie, a chwilę później dołożył w trzynastej. Na docenienie zasługuje fakt, że oba gole to nie były jakieś pasztety. Pierwszy – szybka reakcja na to, co się dzieje w polu karnym (przytomne przyjęcie piłki i celny strzał przy słupku). Drugi – wyjście w tempo na pozycję, rajd ze skrzydła i puszczenie piłki między nogami bramkarza. Przy obu trzeba było pokazać klasę, pierwszy lepszy grajek by tego nie udźwignął – tak pisaliśmy o jego jednym z pierwszych spotkań na Wyspach. Egzamin zdał na szóstkę.

Reklama

Wypaliło przede wszystkim zrobienie z Żyry klasycznej dziewiątki. Kenny Jackett, menedżer Wolves otwarcie podawał w wątpliwość decyzje poprzednich przełożonych piłkarza, którzy widzieli w nim wyłącznie skrzydłowego. Michałowi w pierwszych tygodniach zażarło, ale… no cóż. Najpierw uraz łydki, a chwilę później czysty bandytyzm angielskiego rzeźnika. Nie mamy wątpliwości – za takie wejścia powinna należeć się odpowiedzialność karna.

Skurwysyńskie wejście miało miejsce w kwietniu, Michał wciąż nie wrócił na boisko. Biorąc pod uwagę mnogość wcześniejszych urazów, można dołączyć Żyrę do panteonu największych polskich pechowców…

Najnowsze

Polecane

Była menedżerka Świątek zabrała głos. „To nie przystoi”

Jakub Radomski
3
Była menedżerka Świątek zabrała głos. „To nie przystoi”

Weszło