Koguty lepiej główkują od Świętych i trzy punkty jadą do Londynu

redakcja

Autor:redakcja

28 grudnia 2016, 22:58 • 3 min czytania

Reklama
Koguty lepiej główkują od Świętych i trzy punkty jadą do Londynu

Maraton z Premier League trwa w najlepsze – jutro co prawda czeka nas przerwa, ale już w piątek piłkarze wracają na boiska, by walczyć o ligowe punkty. Jednak zanim to nastąpi, trzeba było zamknąć 18. kolejkę, konkretnie miał to zrobić Southampton i Tottenham, czyli – patrząc na same firmy – czekało nas naprawdę ciekawe spotkanie. Rzeczywiście, boisko nie zweryfikowało tych planów jakoś szczególnie, wieczór z angielską piłką uważamy za udany.

Reklama

Bo choćby na pierwszą bramkę w spotkaniu nie trzeba było długo czekać, ledwie kilkadziesiąt sekund i już wynik został otwarty. Przez chwilę myśleliśmy, że pomyliliśmy sporty, van Dijk wyskoczył bowiem tak wysoko, jakby zaraz miał zapakować wsad. Naprawdę, wyglądało to imponująco, a też ostatecznie Holender nie zmienia branży i po prostu główkował na tyle celnie, by pokonać Llorisa. Ostatnie co byśmy wtedy założyli to pomysł, że z obrońcą ktoś wygra w dalszej części meczu pojedynek w powietrzu i jeszcze z tego będzie bramka. A tak się stało – konkretnie zrobił to Dele Alli i wyrównał.

Czy Tottenham zasłużył jakoś specjalnie w tamtym momencie na ten remis? No, nie bardzo. To Święci byli przez pierwsze 20 minut zespołem lepszym, pod bramką Llorisa kotłowało się i bliżej było podwyższenia wyniku, a nie remisu. To jednak futbol i tu zasługi bramek nie strzelają – wystarczyła jedna konkretna akcja Kogutów, rykoszet, przytomność Allego i zabawa zaczęła się od nowa.

Na nieszczęście dla Świętych, do nowego rozdania ekipa Pochettino podeszła już poważniej i to ona zaczęła mieć przewagę w meczu. Może nie było z tego zbyt wielu konkretów, ale bywało, że goście – wbrew zasadom dobrego zachowania – zamykali gospodarzy na własnej połowie. Jeśli fani miejscowych liczyli, że i tym razem futbol zrobi psikusa, przyznając bramkę drużynie będącej w tarapatach, to nic z tego. Niewidoczny do 52. minuty Kane znalazł sobie miejsce po wrzutce z rzutu rożnego i piekielnie precyzyjnym strzałem głową pokonał Forstera.

Trzy bramki, trzy z główki – niezbyt często spotykana statystyka, ale i gole strzelane nogą tego wieczora padały. Nim do tego jednak doszło, arbiter spotkania uznał, że Redmond faulował Allego w polu karnym, więc wyrzucił piłkarza Southampton z boiska i przyznał gościom rzut karny. Do jedenastki podszedł Kane i jeśli van Dijk wyskoczył jak do wsadu, to przy tej okazji napastnik Kogutów zaliczył podwyższenie – piłka poleciała wysoko, wysoko i wciąż czekamy na informacje, czy lądowanie na Marsie przebiegło bez przeszkód. Okej, Kane ma jakieś tam wytłumaczenie…

Reklama

… ale i tak wyglądało to komicznie.

Reklama

W każdym razie, Tottenham chciał dobić osłabionego rywala i choć na początku miał trochę pecha (poprzeczka Eriksena), to w końcu to się udało. Najpierw Son, potem Alli i Southampton padł na deski. Ważne zwycięstwo bandy Pochettino – skoro czołówka wygrywała, oni musieli zrobić to samo i na trudnym terenie ta sztuka im wyszła.

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Kacper Korpak
62
Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Weszło

Reklama