Kolejny odcinek rewolucji – Kassai gwiżdże karnego po analizie video

redakcja

Autor:redakcja

14 grudnia 2016, 13:39 • 2 min czytania

Kolejny odcinek rewolucji – Kassai gwiżdże karnego po analizie video

Czasem można odnieść wrażenie, że dyskusja o używaniu powtórek video w futbolu jest starsza niż sama dyscyplina, bo gadamy o tym od dawien dawna, głównie z winy rządzących piłką, którzy radykalnych zmian się panicznie bali. Jednak zdrowy rozsądek nie dawał się już dłużej ignorować i nie tylko wkraczamy w rewolucję, lecz dziś mamy po prostu jej kolejny odcinek – Viktor Kassai podyktował rzut karny na Klubowych Mistrzostwach Świata pomagając sobie technologią.

Reklama

Mecz Atletico Nacional z Kashimą. Zawodnik japońskiej drużyny jest ewidentnie faulowany w szesnastce, rywal podcina go i gdyby węgierski sędzia widział tę sytuację dokładnie, zaraz użyłby gwizdka. W polu karnym panował jednak straszny kocioł i przewinienie arbitrowi umknęło. Jeśli żylibyśmy wciąż w średniowieczu, Japończycy mogliby jedynie pomachać łapami, pokrzyczeć i tyle by z tego mieli. Jednak – na szczęście – futbol wkroczył w XXI wiek i arbiter skorzystał z powtórki.

Głównym argumentem przeciwników tego rozwiązania był zarzut, że wszystko będzie trwało długo i sprawdzanie nagrań zajmie zbyt dużo czasu. Ile trwało to w tym spotkaniu? Śmiesznie mało, może 30 sekund. Sędzia podbiega, sprawdza taśmę i szybko podejmuję decyzję, po krzyku i bez bólu. Zresztą, sprawdźcie sami i oceńcie, czy tę przerwę można było specjalnie odczuć:

Reklama

No, nie wydaje się. Do weryfikacji doszło dwie minuty po samym zdarzeniu – i tutaj tempo rzeczywiście mogło być szybsze – kiedy sędziego głównego zaalarmował jeden z asystentów, oglądający mecz na monitorze. Jednak samo sprawdzenie zajęło mniej niż 60 sekund, tyle trzeba było zapłacić za sprawiedliwość, bo tak trzeba nazwać podyktowanie karnego dla Kashimy. I koniec z argumentem, że błędy sędziowskie to część futbolu – zresztą, podobnego mógł używać ktoś cyniczny albo taki, kto nigdy nie stracił zwycięstwa, punktów czy nawet trofeum przez ludzki błąd faceta z gwizdkiem.

Cofnijmy się tylko do tej edycji Ligi Mistrzów, konkretnie do meczu City z Barceloną, który gwizdał właśnie Kassai. Sterling jest faulowany przez Umtitiego w szesnastce, ale Węgier zamiast wskazać na wapno, daje żółtą kartę Anglikowi za symulowanie. Co prawda „Obywatele” wtedy koniec końców wygrali, ale gdyby tak się nie stało, mogliby mieć pretensje. A wystarczyłoby dać wtedy Węgrowi powtórkę.

Mieliśmy już choćby czerwoną kartkę w Pucharze Holandii po analizie video, teraz dostajemy kolejny pozytywny sygnał, że zmiany idą. KMŚ to może jeszcze nie topowy poziom, jednak jesteśmy coraz bliżej celu. Wiadomo – najlepiej będzie, kiedy arbitrzy ograniczą swoje błędy do minimum, ale taka pomoc im, oraz piłkarzom i kibicom, zwyczajnie się należy.

Najnowsze

Ekstraklasa

Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, że przy Kałuży nie było nudy

Mikołaj Duda
19
Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, że przy Kałuży nie było nudy
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama