Mistrz kreowania gwiazd światowej piłki i własnego wizerunku. Pełen pasji przywódca, za którym podopieczni pójdą w ogień, a przy tym normalny gość. Jurgen Klopp bardzo szybko podbił serca wymagających angielskich kibiców.

The Normal One. Człowiek, który przywrócił nadzieję w mieście Beatlesów

Architekt, kreator, budowniczy. Najbardziej charyzmatyczny człowiek w Wielkiej Brytanii. Podczas gdy angielscy dziennikarze prześcigają się w komplementowaniu Jurgena Kloppa, kibice Liverpoolu wręcz pieją nad nim z zachwytu. Wszystko dlatego, że „The Reds” grają w tym sezonie nie tylko wyjątkowo widowiskowy, ale i zabójczo skuteczny futbol. Po tym, jak w weekend zmasakrowali przed własną publicznością 6:1 Watford, klub z miasta Beatlesów po raz pierwszy od maja 2014 r. zasiadł na fotelu lidera Premier League.

ZADZIORNY CUDOTWÓRCA

Wyspiarska przygoda Niemca trwa od października zeszłego roku. Kiedy Klopp obejmował drużynę, ta zajmowała odległe 10. miejsce w tabeli. Chociaż do końca sezonu jego piłkarze zdołali poprawić się ledwie o dwie lokaty, to lepiej szło im w pozostałych rozgrywkach. Liverpool Kloppa już w pierwszym sezonie doszedł do finałów Pucharu Ligi i Ligi Europy. I choć oba przegrał (z Manchesterem City i Sevillą), to charyzmatyczny Niemiec odniósł swoje pierwsze sukcesy w nowej roli – zaraził drużynę pasją, zaszczepił w piłkarzach wolę walki i wiarę we własne możliwości. Ta ostatnia objawiła się zwłaszcza w rewanżowym meczu 1/4 finału LE przeciwko Borussii Dortmund, kiedy poprzedni pracodawca Kloppa był o włos od wyrzucenia go za burtę rozgrywek. Na pół godziny przed końcem meczu „The Reds” przegrywali przed własną publicznością 1:3 i potrzebowali aż 3 goli do zwycięstwa w dwumeczu. Wtedy na Anfield zdarzył się cud, gospodarze odrobili straty, pieczętując awans po golu Dejana Lovrena już w doliczonym czasie gry. Spotkanie zostało natychmiast uznane przez dziennikarzy za mecz roku, a do Kloppa przylgnęła łatka cudotwórcy.

KLOPP BUDOWNICZY

Zmiana stylu gry i mentalności piłkarzy tak zafascynowały włodarzy klubu, że ci zaraz po zakończeniu sezonu zaproponowali Niemcowi przedłużenie umowy. Szybko dobito targu i poinformowano, że Klopp ze swoim sztabem zostaną na Anfield do… 2022 roku! Latem 49-latek dostał wolną rękę w budowaniu zespołu. Układanie klocków Niemiec zaczął z grubej rury – duet pomocników Saido Mane z Southamptonu oraz Georginio Wijnaldum z Newcastle United kosztował łącznie zawrotne 70 milionów euro. Oprócz tego na Anfield przywędrowali m.in. bramkarz Loris Karius z Mainz, a także stoperzy Joel Matip z Schalke i Ragnar Klavan z Augsburga. Sporym szokiem było zwłaszcza zatrudnienie tego ostatniego, szerzej nieznanego 30-latka z Estonii. Części kibiców nie podobało się również wydanie fortuny na niesprawdzonego w większym klubie Senegalczyka i holenderskiego pomocnika, który dopiero co zaliczył spadek z Premier League.

Jeżeli dodamy do tego brak wzmocnienia linii ataku i kilka znanych nazwisk na liście osłabień (Mario Balotelli, Christian Benteke, Jordon Ibe, Joe Allen, Martin Skrtel czy Kolo Toure), to łatwo wytłumaczyć sceptyczne komentarze sporej grupy fanów i fachowców. Czyżby charyzmatyczny menadżer się przeliczył? Nic bardziej mylnego. Niemiec przeniósł do Liverpoolu z Dortmundu wszystko to, co najlepsze. Uznał, że lepsze od sprowadzania głośnych nazwisk będzie kreowanie piłkarzy, których już ma do dyspozycji. Dokładnie tak jak w Borussii, gdzie masowo produkował gwiazdy światowego formatu: Lewandowskiego, Gotze, Reusa, Hummelsa, Kagawę, Gundogana, Aubamyeanga czy Mkhitaryana.

Czerwona maszyna zatrybiła już od początku nowego sezonu. Po 11 kolejkach Premier League „The Reds” mają na koncie osiem zwycięstw, dwa remisy i tylko jedną porażkę. W pokonanym polu zostawili m.in. Arsenal (4:3), Leicester (4:1) i Chelsea (2:1). Jeżeli dodamy do tego remisy z Tottenhamem i Manchesterem United, to okaże się, że piłkarze Kloppa mają już za sobą potyczki z całą czołówką poza Manchesterem City. Warto też dodać, że zawodnicy Liverpoolu nie zatracili swojego imponującego stylu – mają na koncie najwięcej goli, strzałów i podań w całej lidze.

WYMAGAJĄCY NAUCZYCIEL

Pod skrzydłami Kloppa rosną też indywidualności. Za strzelanie bramek odpowiada trio Mane-Firmino-Coutinho, które ma na koncie już 16 bramek. Senegalczyk skutecznie uciszył przedsezonowych malkontentów, Coutinho wyrasta na gwiazdę światowej piłki, a jego kolega z reprezentacji, ustawiany przez Kloppa na pozycji fałszywej dziewiątki, wreszcie na dobre odnalazł się w Premier League. Za płuca drużyny robią Jordan Henderson i Adam Lallana. Ten pierwszy – kapitan drużyny – jest najczęściej podającym i odbierającym piłkarzem ligi, a przy tym podręcznikową definicją zawodnika, którego Anglicy określają jako „box-to-box midfielder”. Kolejnym autorskim pomysłem Kloppa było ustawienie Jamesa Milnera na pozycji lewego obrońcy. Efekt? Stworzenie ofensywnie usposobionego duetu z ustawionym po przeciwnej stronie boiska Nathanielem Clynem i kolejny strzał w dziesiątkę.

Zachwyceni szkoleniowcem są nie tylko media i kibice, ale i jego podopieczni. – Dla każdego wokół jest przyjacielem, do zadań podchodzi z pasją, a z drugiej strony jest bardzo wymagający zarówno wobec siebie, jak i wobec nas – na łamach oficjalnej strony klubu komplementował go ostatnio Firmino.

Nauczył nas mentalności zwycięzców – wtórował koledze Coutinho. – Dodaje swoim piłkarzom wiary i pewności. Myślę, że dzięki niemu zdecydowanie bardziej wierzymy w swoje umiejętności.

O ręce Kloppa do piłkarzy chyba najlepiej świadczy fakt, że w ostatnich dwóch meczach reprezentacji Anglii czołowe role odegrali jego podopieczni: Henderson, Lallana, Cyle i Sturridge. Coutinho na dobre zadomowił się za to w wyjściowej jedenastce reprezentacji „Canarinhos”, gdzie pierwszym w kolejce do wejścia z ławki jest z kolei Firmino.

THE NORMAL ONE

Klopp z miejsca stał się ulubieńcem dziennikarzy nie tylko ze względu na sukcesy sportowe, ale chyba przede wszystkim dzięki niepodrabialnemu stylowi bycia. Niemiec znakomicie odnajduje się w kontaktach z mediami, błyszczy na konferencjach prasowych i jest gwarantem nagłówków na pierwsze strony gazet. Udowodnił to już na powitalnej konferencji prasowej, kiedy zapytano go jak opisałby samego siebie, przypominając słynną wypowiedź Jose Mourinho, który przedstawił się angielskim mediom jako „The Special One”. – Nie jestem żadnym cudotwórcą, jestem normalnym facetem, możecie na mnie mówić The Normal One – odparł Niemiec, wbijając Portugalczykowi szpilkę.

W swoich kolejnych wystąpieniach Klopp był jeszcze mniej dyplomatyczny. – On lubi posiadanie piłki i wymienianie podań. To jest jak cicha gra orkiestry. Ja wolę grać heavy metal – barwnie porównał kiedyś filozofię Arsene’a Wengera i swoją.

Liverpool zżył się z Kloppem, a Klopp zżył się z Liverpoolem. Na początku roku klub złożył wniosek o zastrzeżenie sloganu „The Normal One” jako znaku handlowego. W lipcu podpisano z trenerem 6-letni kontrakt, a w październiku Klopp został ambasadorem firmy New Balance, czołowego producenta designerskiego obuwia sportowego i odzieży, sponsora technicznego klubu, którego logo widnieje na koszulkach LFC. – To jeden z najlepszych menadżerów na świecie, ma mentalność zwycięzcy i znakomicie pasuje do filozofii naszej firmy – cieszył się Richard Wright, dyrektor generalny New Balance.

KTO, JAK NIE ON?

Nie jest łatwo być kibicem Liverpoolu. Najbardziej utytułowany na arenie międzynarodowej angielski klub na tytuł Mistrza Anglii czeka już długich 26 lat. Kiedy „The Reds” ostatni raz wznosili puchar, części podopiecznych Kloppa nie było jeszcze na świecie. Znakomity start sezonu 2016/17 rozbudził nadzieje i apetyty fanów piłkarzy występujących w czerwonych trykotach New Balance. Zapały ostudził jednak ostatnio dziennikarz ESPN.com Glenn Price, który wyliczył, że w ciągu ostatnich dwóch dekad Liverpool 7-krotnie przewodził tabeli Premier League. Jak łatwo się domyślić, za każdym razem „The Reds” dali się na finiszu wyprzedzić rywalom. Kto jednak miałby przełamać złą passę, jeśli nie on – The Normal One?

Klopp

Klopp słynie z barwnych wypowiedzi. Jak myślicie, co poradziłby swoim byłym podopiecznym z BVB przed jutrzejszym spotkaniem z Legią? Trzy najciekawsze zdaniem New Balance odpowiedzi zostaną nagrodzone piłkami Liverpool FC. Rozstrzygnięcie w środę.

Jeśli chcecie zgarnąć piłkę, czekamy na wasze propozycje w komentarzach.

***

Jak zwykle nie zawiedliśmy się na Waszej kreatywności. New Balance postanowił wyróżnić trzy odpowiedzi:

• Muzyczną:

Łukasz Wojnowski
„Pamiętacie mój Heavy Metal? Widzicie, jak wprowadziłem go teraz do Liverpoolu? Uważajcie na Legię. Oni są jak taki nieodkryty Black Sabbath, z tym, że najpierw rozwalają sprzęt muzyczny, a potem myślą, jak przywrócić go do użyteczności”
Nov 22, 2016 8:24am

• Kulinarną:

Sebastian Bączek
„Mecz z Legią sam się nie wygra. Musicie dać z siebie wszystko – a nawet dwa razy tyle co zwykle – bo to nie są kelnerzy. Z nimi jest tak jak z krewetkami na talerzu, jak od razu będziesz chciał je połknąć – to się zadławisz. Tutaj trzeba myśleć na boisku i grać swoje – a nie iść na skróty. Po pierwsze – krycie swojej części boiska – to tak jakby odłamać łebek tej krewetce. Po drugie – ruch w stronę partnera z piłką – to jakby wyrwać krewetce nóżki. Po trzecie – obieramy krewetkę ze skórki, czyli realizujemy nasze schematy w ataku i obronie. Jak te trzy punkty zrealizujecie, to będziecie mogli śmiało wsunąć tą krewetkę, bo będzie miękka, smaczna i całkowicie bezbronna!”
Nov 22, 2016 7:29am

• Poetycką:
Krzysztof Andrzejczak
„Biegać, podawać, wciąż orać pole
Walczyć w powietrzu, kopać na dole
Szweine podłożyć jak będzie trzeba
Niechaj zapłonie Westfalen gleba
Wrzucać, główkować, pressować w kupie
Być stale drzazgą w warszawskiej dupie
Zagryźć, zabiegać, nie dać oddechu
Stopować kontry na pełnym śmiechu
Zgasić i stłamsić wszystkie ich próby
(piłkę rozgrywa u nich ten gruby)
Klepać wytrwale i szukać dziury
Skruszyć cierpliwie legijne mury
Pograć w trójkącie, wyjść na pozycję
Pokazać klasę i aparycję
Używać – gnido! łajzo! cholero!
No i się modlić o 0:0!!!”
Nov 21, 2016 10:15pm

Zwycięzców prosimy o info w wiadomości prywatnej na FB, na jaki adres mamy przesłać nagrody.

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments