Coraz mniejsza ekipa Wielkiego Widzewa. Dziś zmarł Marek Pięta

Piotr Tomasik

11 listopada 2016, 19:27 • 2 min czytania

Reklama
Coraz mniejsza ekipa Wielkiego Widzewa. Dziś zmarł Marek Pięta

11 listopada 2016 r. – w dniu ósmej rocznicy śmierci Ludwika Sobolewskiego, byłego prezesa i twórcy potęgi łódzkiego Widzewa – zmarł Marek Pięta, który występował w łódzkim klubie w latach jego świetności. Miał 62 lata, przegrał z chorobą nowotworową…

Pięta, wychowanek Górnika Wałbrzych, był zawodnikiem Wielkiego Widzewa w latach 1978-82. Zdobył dwa mistrzostwa i dwa wicemistrzostwa Polski, błyszczał też w europejskich pucharach, eliminując Manchester United, Juventus Turyn i zatrzymując się dopiero w 1/8 finału Ligi Mistrzów na Ipswich. Po zwycięstwie nad Czerwonymi Diabłami Anglicy chcieli go u siebie, Włochom – naszpikowanym gwiazdami, z Dino Zoffem w bramce – strzelił dwa gole, to on trafił też z Ipswich. W tamtych czasach tworzył świetny duet napastników z Włodzimierzem Smolarkiem.

Sam jednak opowiadał w rozmowie z Weszło, że mocno hamowały go problemy zdrowotne: – Duży wpływ na moją karierę miały kontuzje i gdyby nie one, dużo – myślę, że naprawdę dużo – więcej bym zrobił. Jak dostałem pierwsze powołanie do reprezentacji Polski za Piechniczka, pojechałem do Karpacza z kontuzją. Ale na zgrupowaniu kadry… nie było żadnego lekarza. W Widzewie był natomiast taki, że baliśmy się iść do niego zbadać, to on załatwiał nam lekarzy. (…) Uważam, że byłem na tyle dobrym i mocnym zawodnikiem, że bez problemów zdrowotnych zaszedłbym wyżej. (…) Uciekły mi mistrzostwa świata, na których Polacy zajęli bardzo wysokie, trzecie miejsce. Byłem po kontuzji, chciałem jak najszybciej wrócić, no i Hiszpania poszła spać. Widziałem wtedy siebie w kadrze, z Włodkiem Smolarkiem stanowiliśmy fajny duet. Gdyby nie urazy, gralibyśmy razem. Przedwcześnie skończyłem też karierę – niestety, z tych samych przyczyn. Pozytyw jest taki, że grałem już w Niemczech, byłem świetnie ubezpieczony, no i do dziś jestem rencistą.

Zapytany kiedyś przez nas o największy niespełniony talent jego czasów, zapytał z uśmiechem: Mam mówić o sobie? Coś w tym jednak było. Pięta ani nie zrobił kariery reprezentacyjnej (0 występów), ani zbyt wiele nie ugrał poza Widzewem. Jasne, w wieku 28 lat wyjechał na Zachód, ale jedyny zagraniczny kontrakt, jaki podpisał, był z Hannoverem. Potem już załatwiła go kontuzja.

Reklama

Dzisiejsza wiadomość o śmierci legendy łódzkiego klubu zaskoczyła wszystkich. Zbigniew Boniek przyznał, że nie wiedział o problemach zdrowotnych Pięty i z pewnością nie była to informacja, którą rozpowszechniano w środowisku. Zresztą, sam Pięta kiedyś zastanawiał się, dlaczego Widzew zastrzegł numer 11, należący do Włodzimierza Smolarka, dopiero po jego śmierci. A do samego Włodka mam żal. Że się nie pożegnał… – rzucił.

Teraz nie pożegnał się on. Dołączył do Smolarka, dołączył do Surlita – tych, którzy tworzyli Wielki Widzew. Oni zostaną w naszej pamięci.

Najnowsze

Weszło