Liga na opak. Sekulski wśród najefektywniejszych, Biliński ponad Mervo

Piotr Tomasik

17 października 2016, 12:27 • 2 min czytania

Reklama
Liga na opak. Sekulski wśród najefektywniejszych, Biliński ponad Mervo

Gdyby ktoś powiedział nam przed tym sezonem, że po jedenastu kolejkach Łukasz Sekulski będzie drugim pod względem efektywności zawodnikiem w lidze, a na czele hierarchii napastników Śląska Wrocław stanie Kamil Biliński, to prawdopodobnie popukalibyśmy się w głowę. Tymczasem liczby nie kłamią, a dziś najprawdopodobniej obaj panowie zmierzą się ze sobą w Kielcach.

W całym poprzednim sezonie Sekulski w osiemnastu spotkaniach do siatki trafił dwukrotnie – raz jeszcze jesienią, gdy reprezentował barwy Jagiellonii i raz wiosną, już jako piłkarz Korony. Średnio na listę strzelców wpisywał się więc co… pół roku? Minutowo nie wyglądało to najgorzej, bowiem trafiał raz na 291 minut, ale to z kolei pokazuje, że nie cieszył się największym zaufaniem swoich trenerów.

Teraz jednak spoglądamy w statystyki opracowane przez portal EkstraStats i jesteśmy pełni podziwu dla 25-latka. W całej lidze bardziej efektywnym piłkarzem jest jedynie Konstantin Vassiljev, który gole zdobywa trafia średnio co 118 minut. Sekulski zaś sztuki tej dokonuje raz na 141 minut, a co czwarty strzał jego autorstwa kończy się golem. Długo czekaliśmy na to, by napastnik Korony udowodnił, że piorunująco dobra swego czasu forma z drugoligowych rozgrywek była nie tylko jednorazowym wyskokiem, a zapowiedzią czegoś poważniejszego i teraz zdaje się powoli nam to prezentować.

W Śląsku stan rzeczywisty jest za to kompletną odwrotnością oczekiwań przedsezonowych. We Wrocławiu długo walczyli o to by znów pozyskać Bence Mervo, a Kamil Biliński wydawał się być z góry przegranym w walce o miejsce w składzie. W hierarchii napastników momentami wyprzedzał go nawet kompletnie niedoświadczony Mariusz Idzik, a jego bilans minut w pierwszych kolejkach prezentował się fatalnie – 45 z Legią, 3 z Pogonią, 5 z Lechią, 9 z Arką i 25 z Wisłą. I oczywiście – zero goli oraz asyst.

Reklama

Tymczasem od momentu pozyskania Mervo, Węgier nie trafił w lidze ani razu. Biliński zaś wyrósł na gościa od którego, jakkolwiek to zabrzmi, uzależniona jest gra ofensywa Śląska. Dwa gole, trzy asysty i mocniejsze liczby praktycznie w każdym aspekcie od swojego konkurenta do gry w składzie. Co więcej – Bence odkąd powrócił do klubu nie trafił nawet do siatki.

I to właśnie jest liga na opak w całej swej okazałości. Bo czy ktoś jeszcze kilka tygodni temu przewidywałby taki scenariusz w kontekście wymienionej trójki? Bardzo, ale to bardzo wątpliwe.

Grafika przedmeczowa wkrótce.

fot. 400mm.pl

Reklama

Najnowsze

Weszło