Zdania na jego temat są podzielone. Jedni mówią: – Najbardziej przereklamowany piłkarz w historii! Gdyby nie wizerunek nigdy tyle by nie osiągnął! Drudzy kontrują: – Niespełniony talent! Miał predyspozycje, by stać się najlepszym piłkarzem w historii futbolu! Po latach wciąż nie wiadomo, kto ma racje.

Piłkarz-instytucja żegna się z reprezentacją

Być może i jedni, i drudzy, bo Beckham w pewnym momencie swojej kariery stał się kimś więcej niż piłkarzem i co za tym poszło, miał na głowie nieco więcej spraw niż tylko kopanie piłki. Człowiek-instytucja. Gość, który jako jeden z pierwszych pokazał światu, jak ważny u piłkarza jest wizerunek i jak wiele można dzięki niemu zyskać. Nie tylko finansowo, ale – kto wie – może także i sportowo. Czy rozegrałby tyle meczów w Realu gdyby nie fakt, iż sama jego twarz przynosiła „Królewskim” horrendalne zyski? Można dywagować.

Tak czy inaczej nikt nie zaprzeczy, że „Becks” był wielkim talentem. Skaut Manchesteru United wypatrzył 11-letniego Beckhama po wygraniu obozu pod patronatem Sir Bobby’ego Charltona. Nie miał mocnego wejścia do drużyny, Ferguson zadecydował, by wypożyczyć młodego piłkarza do słabszego klubu. Nie zrobił tam jednak furory, wystąpił w pięciu meczach i strzelił dwie bramki. Wrócił do domu i spróbował się odbudować. Na tyle się mu to udało, że już w 1999 roku zagrał w finale Ligi Mistrzów, w pamiętnym spotkaniu przeciwko Bayernowi Monachium. Zdecydowana większość to jemu przypisuje ten sukces, gdyż jego cudowne wrzutki zapewniły zwycięstwo „Diabłom“. Swoimi dobrymi występami w Manchesterze przekonał do siebie ówczesnego prezesa Realu Madryt, Florentino Pereza, by ten wyłożył na „Becksa“ 37 milionów euro.

Na nieszczęście Beckhama, trafił na moment, w którym trenerów wymieniano, jak skarpetki – miał ich aż sześciu. Najbardziej zaszedł za skórę Fabio Capello, który pozbył się „Becksa“ z klubu. Ten odejściu z ekipy „Los Blancos“, udał się na zachód, do Stanów Zjednoczonych. Tam z otwartymi rękami przywitali go fani LA Galaxy, a wiadomo, że jadąc do MLS motywacje są zwykle nieco inne niż trofea, sukcesy i śrubowanie rekordów.

W reprezentacji szło mu dobrze. Oprócz gróźb po czerwonej kartce, grał na niezłym poziomie. Znowu na jego nieszczęście, trafił na Fabio Capello, który stwierdził, że z niego więcej nie wyciśnie i powiedział wprost, że Beckham nie jedzie na Mundial do RPA, mimo że odpoczął po zerwaniu achillesa w lewej nodze. Jest na trzecim miejscu pod względem ilości występów w reprezentacji, a licznik u niego zatrzymał się na 115 spotkaniach. Ostatnie z nich zaliczył dokładnie siedem lat temu w meczu z Białorusią.

Siedem lat – w sumie nie tak dużo czasu, a mamy wrażenie, jakbyśmy myśleli o piłkarzu z innej epoki.

 

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments