Z roku na rok dysproporcje finansowe pomiędzy klubami z europejskiej czołówki, a tymi przeciętnie bogatymi rosną. Różnice te pogłębiać się będą nadal, a już zwłaszcza gdy dość świeże jeszcze reformy Michela Platiniego trafią na śmietnik. Rozwiązania tej patowej sytuacji poszukują w Skandynawii, a konkretniej – w Kopenhadze. Dyrektor sportowy klubu, Anders Horsholt, wpadł bowiem na dość rewolucyjny pomysł.

Północ Europy chce gonić potentatów. Sposób? Własne rozgrywki

O co tak pokrótce chodzi? Otóż grupa klubów ze Skandynawii, Beneluksu i Szkocji miałaby stworzyć swoje odrębne rozgrywki, coś na kształt Ligi Mistrzów. Oczywiście, że na mniejszą skalę, oczywiście z mniejszą pompą, ale finansowym tortem, który udałoby się ten sposób upiec, dzieliliby się tylko między sobą. Nie musieliby zysków nierówno dzielić między siebie a Barcelonę czy Juventus, tylko kasa krążyłaby między średniakami, które dzięki temu mogłyby szybciej gonić europejski top.

Jeśli nie będziemy działać tu i teraz, z roku na rok największe kluby będą coraz mocniejsze i bogatsze. Nie jesteśmy w stanie dotrzymać im kroku rywalizując w tych samych rozgrywkach, więc nasz własny turniej mógłby nadać tempa naszego rozwoju – powiedział w rozmowie z duńskim dziennikiem BT.

Okazuje się więc, że idee Andersa Horsholta nie są jedynie mglistymi planami, a koncepcjami, które chciałby jak najszybciej wcielić w życie. Na tę chwilę prowadził rozmowy z klubami ze Szkocji (Cetlic, Rangers), Holandii (Feyenoord, Ajax, PSV), Belgii (Anderlecht, Club Brugge), Norwegii (Rosenborg) oraz Szwecji (Malmoe FF). O efektach negocjacji póki co cisza jak makiem zasiał, ale po zaangażowaniu dyrektora kopenhaskiej drużyny widać, że sprawę traktuje jak najbardziej poważnie.

Generalnie to już kolejna taka inicjatywa, która miałaby prowadzić do stopniowego zacierania przepaści finansowej jaka dzieli czołowe kluby Starego Kontynentu od reszty. W lutym „Daily Record” ujawnił bowiem, że konsorcjum przedsiębiorców posiadających siedzibę w Anglii, udało się do włodarzy PSV Eindhoven z propozycją podobnego rozwiązania o którym teraz mówi Horsholt. Wtedy Holendrzy ten pomysł wykluczeni, ale teraz, biorąc pod uwagę zaangażowanie strony duńskiej, być może temat powróci. A sam pomysł stworzenia tzw. „Atlantic League” też nie jest najświeższy – pierwsze tego typu koncepcje kiełkowały bowiem już od 2000 roku. Od tamtego czasu wykonanych zostało kilka podejść do tego, by w końcu słowa przekuć w czyny, ale bezskutecznie. Kto wie – może w końcu ten pomysł uda się przeforsować właśnie Duńczykom.