Najlepszy strzelec w meczach o punkty. Lewy pisze historię

Piotr Tomasik

10 października 2016, 08:26 • 10 min czytania

Reklama
Najlepszy strzelec w meczach o punkty. Lewy pisze historię

Trzy bramki zdobyte przez napastnika Bayernu Monachium pozwoliły mu przejść do historii jako najlepszemu strzelcowi kadry w spotkaniach o punkty. Lewandowski ma obecnie 24 gole w takich starciach i wyprzedził w klasyfikacji Włodzimierza Lubańskiego. Dodatkowo kapitan biało-czerwonych zrównał się z Ernestem Polhem, jeśli chodzi o klasyfikację najskuteczniejszych polskich reprezentantów. Obaj mają obecnie po 39 zdobytych bramek, a do Kazimierza Deyny „Lewy” traci dwa trafienia – czytamy dziś w Fakcie i Przeglądzie Sportowym.

Reklama

FAKT

f1

Wysyp materiałów związanych z sobotnim meczem – od analizy, że Lewy prawidłowo wykonał rzut karny, przez cichego bohatera, którym został Grosicki, po ocenę defensywy, w której Glik nie był sobą. Przede wszystkim jednak Lewandowski przeszedł do historii.

Trzy bramki zdobyte przez napastnika Bayernu Monachium pozwoliły mu przejść do historii jako najlepszemu strzelcowi kadry w spotkaniach o punkty. Lewandowski ma obecnie 24 gole w takich starciach i wyprzedził w klasyfikacji Włodzimierza Lubańskiego. Dodatkowo kapitan biało-czerwonych zrównał się z Ernestem Polhem, jeśli chodzi o klasyfikację najskuteczniejszych polskich reprezentantów. Obaj mają obecnie po 39 zdobytych bramek, a do Kazimierza Deyny „Lewy” traci dwa trafienia. – Do tego, by zostać najskuteczniejszym strzelcem reprezentacji brakuje mi dziewięciu goli. To zarówno blisko, jak i daleko, ale nie myślę o tym. Każdy mecz chcę wygrać, to mój cel – mówi Lewandowski.

Reklama

f2

Fatalnej kontuzji nabawił się Arkadiusz Milik, który zerwał więzadło krzyżowe przednie w lewym kolanie. Mówi Jacek Jaroszewski, lekarz reprezentacji: – Przerwa potrwa około pięciu miesięcy. To jedyne więzadło w kolanie, które nie ma szansy, by samo się zrosło. Pozostałe zrastają się, konieczny będzie zabieg.

Fakt ocenia Polaków w skali 1-6:
Fabiański 4 – Piszczek 4, Glik 2, Cionek 4, Jędrzejczyk 5 – Błaszczykowski 3, Krychowiak 3, Zieliński 3, Grosicki 5 – Milik 3, Lewandowski 6

We wtorek kolejny mecz, czyli nasi zleją Ormian

Reklama

Armenia poniosła klęskę, a na lepszy wynik nawet nie zasłużyła. Już po 11 minutach było 3:0 dla Rumunii. Skończyło się 5:0. Gdyby goście potrzebowali wygrać wyżej, to pewnie by odnieśli jeszcze bardziej okazałe zwycięstwo. Gdy wysoko prowadzili, nieco odpuścili.

GAZETA WYBORCZA

gw

W Wyborczej zaczynamy od długiej wojny o Legię.

Reklama

Leśnodorski w rozmowie z „Wyborczą” zapewnił: – Nie wyszedłem z zarządu Legia Holding, aby sparaliżować to ciało. Wkrótce powołam swojego przedstawiciela i w ciągu dwóch miesięcy dojdzie do głosowania nad wnioskiem o zmianę zarządu Legii. Gdy do tego dojdzie, Wandzel i przedstawiciel Leśnodorskiego prawdopodobnie zagłosują za odrzuceniem wniosku, żeby nie utracić kontroli nad zarządzaniem klubem. Wtedy Mioduski będzie mógł wykupić ich udziały. Między stronami zachodzą różnice zdań, w jaki sposób może do tego dojść, czy Mioduski musi przelać im na konto pieniądze itd. W sumie sprawa może potrwać kilka lat. Dotąd Mioduski nie chciał tłumaczyć, dlaczego chce zmienić zarząd klubu. Po raz pierwszy wyjaśnia to w specjalnym oświadczeniu: „Jest kilka istotnych powodów utraty przeze mnie zaufania do zarządu Legii Warszawa, ale fundamentalnym jest ocena sposobu zarządzania klubem oraz jego budżetem”. Odcina się od odpowiedzialności za to, co dzieje się z finansami Legii. (…) Leśnodorski nie chciał się odnieść do naszych pytań: Dlaczego Mioduski nie ufa partnerom i czy to oznacza, że budżet Legii na sezon 2016/17 nie został zatwierdzony przez głównego właściciela i jednocześnie szefa rady nadzorczej? Powiedział jedynie: – Jestem otwarty na szczerą i konstruktywną rozmowę o przyszłości Legii, ale uważam, że dla dobra klubu nie powinna się ona dłużej odbywać za pośrednictwem mediów.

Nawałka niewidzialny – pisze Rafał Stec.

Globalnie obecny selekcjoner odpowiada za bilans kapitalny, skoro bowiem przegrał cztery z 32 meczów, to znaczy, że przegrywa tylko 12,5 proc. meczów. To znacząco niższy odsetek niż u Leo Beenhakkera (26 proc.), Pawła Janasa (27 proc.) i Jerzego Engela (29 proc.), czyli poprzedników współczesnych, którzy również zdołali awansować na jakieś mistrzostwa, a także niższy od rządzących przed dekadami Antoniego Piechniczka (36 proc.), Jacka Gmocha (26 proc.), nawet wskaźnik najświętszej pamięci Kazimierza Górskiego przekraczał 20 proc. Nie zamierzam oczywiście ogłaszać Nawałki polskim selekcjonerem wszech czasów, chcę raczej uzmysłowić, że żyjemy w cholernie ciekawych czasach, wszystkim marudom, którzy odczuwają wieczny niedosyt. Po udziale w ćwierćfinale Euro narzekają, że nie dostali półfinału, po zwycięskiej 1/8 finału zrzędzą, że Polacy mieli więcej szczęścia niż rozumu, po wygranej z Danią rozpaczają, że po wbiciu trzech goli nasi zaczęli gole tracić, zamiast załadować kolejnych siedem. Gderliwa frakcja nie cichnie, choć reprezentacji – pomimo usterek, tylko w futbolu klubowym zdarzają się drużyny zmierzające ku perfekcji – broni dorobek niemal bez skazy, choć należy ona do najstabilniejszych na całym świecie, choć w przywoływanym wyżej okresie częściej przegrywały i Niemcy, i Hiszpania, i Francja, i Portugalia, i Włochy, i Brazylia, zatem jedyną potęgą upadającą rzadziej pozostaje Argentyna. Naczelny zarzut brzmi: selekcjoner ma zajęcze serce, dlatego na myśl o wysłaniu na boisko rezerwowego wpada w panikę, to konserwatysta skrajny, wrogi postępowi do tego stopnia, że nigdy nie wpuściłby do szatni ani wegetarian, ani nawet rowerzysty. Czego ofiarą pada Łukasz Teodorczyk, który nie kopnął piłki w Kazachstanie, nie kopnął też w sobotę na Narodowym.

gw2

Reklama

Cena strachu. Fragment felietonu Wojciecha Kuczoka.

Dowieźli. Raz dowożą, raz nie. Znamy to z gospodarki kryzysowej: dowiozą czy nie, cierpliwość trzeba mieć. Reprezentacja od kilku miesięcy uprawia wyścig na dowożenie. Im lepszy wynik, tym trudniej go potem utrzymać. Czytaj: dowieźć. KIBICU, NIE ZAZNASZ SPOKOJU. Jeśli kto się wychował na klasycznym czarnym kinie, będzie rad, bo zamiast w koło Macieju puszczać sobie thriller Henri-Georgesa Clouzota, może oglądać mecze kadry. Scenariusz zawsze ten sam: bohaterowie dostają niebezpieczny, wybuchowy ładunek i muszą go dowieźć do celu, choć drogę mają, oględnie mówiąc, wyboistą. Drużyna Nawałki działa podobnie – najpierw huraganowe ataki, stłamszenie rywali, gol, albo nawet kilka goli, a potem nagle, pod byle pretekstem, jak za dotknięciem różdżki jakiegoś ciemnoksiężnika, zaczynamy uprawiać futbol paniczny. Rywale, niezależnie od klasy, widząc nagłą przemianę wilków w owce, chętnie przystają na tę zabawę – teraz oni gonią i kąsają, a my próbujemy przetrwać oblężenie. Jest to niezwykle widowiskowa taktyka, jednak ze strategicznego punktu widzenia dość absurdalna.

SUPER EXPRESS

se

Reklama

Dramat Milika.

Arkadiusz Milik (22l.) bardzo źle będzie wspominał mecz z Danią. Napastnik kadry pod koniec pierwszej połowy uszkodził więzadła w kolanie, co wykluczy go z gry na kilka miesięcy. Wczoraj gracz Napoli przechodził w Rzymie kolejne badania, które wykazały, że uraz jest poważniejszy niż zakładano. Będzie potrzebna operacja zerwanego więzadła. Co w tej sytuacji zrobi Napoli? (…) W związku z tym, że w tym roku Arek niemal na pewno już nie zagra, działacze wicemistrza Włoch zastanawiają się nad ściągnięciem kolejnego napastnika. Wybierać mogą oczywiście tylko spośród tak zwanych wolnych agentów, a tych, na odpowiednim poziomie, wielu w tym momencie nie ma. Szefowie Napoli mówią wprost, że jedynym piłkarzem z kartą na ręce, który ich interesuje, jest Miroslav Klose. Drugie wyjście, które Napoli bierze pod uwagę, to po prostu zmiana taktyki.

se2

Lepsi ode mnie strzelali samobóje – mówi Kamil Glik.

Reklama

– Chyba nie ma obrońcy na świecie, któremu nigdy nie przytrafiło się strzelić bramki samobójczej – mówi gracz AS Monaco. – Takie sytuacje się zdarzają. Nie takim zawodnikom jak Glik to się przytrafiało. Strzelają zawodnicy, którzy grają na jeszcze wyższym poziomie i to w ważniejszych meczach. Jestem osobą o mocnym charakterze. Zdarzały mi się gorsze mecze, gorsze momenty w życiu czy to piłkarskim, czy osobistym i zawsze sobie dawałem z nimi radę. (…) Przy okazji starcia z Danią wyszło, że Glik ma zerwane więzadła krzyżowe tylne. – To kontuzja, z którą gram już od dłuższego czasu – przyznał nasz kadrowicz. – Słabszy występ nie jest żadnym alibi. Na dziś uraz nie jest dla mnie wielkim problemem.

Znajdujący się obok tekst o Legii to w znacznej większości oświadczenie Dariusza Mioduskiego przesłane do mediów.

se3

Król LEWandowski. Czyli fajna gra słów Superaka.

Reklama

To był teatr jednego aktora. Robert Lewandowski strzelił hat tricka w meczu z Danią (3:2) w eliminacjach do MŚ i jest coraz bliżej wyjścia na prowadzenie w klasyfikacji najlepszych strzelców reprezentacji Polski w historii. Do pierwszego Włodzimierza Lubańskiego traci już tylko dziewięć goli. – Jak blisko, jak daleko… – śmieje się Lewandowski. – W kolejnym meczu będę chciał zwycięstwa dla Polski, a może uda się coś strzelić. Dla Lewandowskiego to drugi hat trick w reprezentacji (nie licząc czterech goli w meczu z Gibraltarem dwa lata temu). W czerwcu ubiegłego roku ustrzelił drugiego najszybszego hat tricka w historii eliminacji do ME. Szkoda tylko, że po golach Roberta koledzy stracili koncentrację i. dwa gole.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Dobrze zrobiona okładka.

ps

Reklama

Trzy mocne ciosy, a potem zadyszka.

Trzy punkty z Danią były potrzebne Polsce jak tlen. Biało-czerwoni wrócili na właściwe tory. Mecz pokazał moc Roberta Lewandowskiego i znaczenie Kamila Grosickiego w kadrze Adama Nawałki. Selekcjoner ma jednak o czym myśleć: jak odzyskać stabilny kręgosłup swojej drużyny? (…) „Grosik” lubi duże sceny, gdzie może dać show. Nie przeszkadza mu presja i dziesiątki tysięcy kibiców na trybunach. Wręcz przeciwnie, taka otoczka go mobilizuje. W sobotę udowodnił, jak wiele znaczy w reprezentacji. Może ona grać niemrawo, aż nagle zostaje podłączona do prądu przez „Grosika”. Kamil wreszcie z jeźdźca bez głowy zmienił się w wartościowego zawodnika, dającego wymierne korzyści. Z Danią asystował przy pierwszym golu Roberta Lewandowskiego, podawał do Arkadiusza Milika, który był faulowany w polu karnym, co zaowocowało golem na 2:0. Liczby Kamila u Nawałki są imponujące: 23 mecze, 6 goli, 10 asyst.

ps2

Lis farbowany na biało i czerwono. Tekst o Thiago Cionku.

Reklama

B jak bandyta
Jesienią 2009 roku Ruch ograł 5:2 Jagiellonię. Cionek grał bardzo słabo, miał problem z dwójką napastników – Arturem Sobiechem i Andrzejem Niedzielanem. Kilka razy faulem próbował zatrzymać Niedzielana. Nie udało się, a od chorzowskiego napastnika, zdobywcy dwóch goli, po jednym z przegranych starć usłyszał: – Ale ty słaby jesteś… – Zobaczymy w rewanżu – ostrzegł Cionek. Pół roku później Ruch z Niedzielanem przyjechał do Białegostoku. Piłkarz Ruchu grał w masce, chroniącą złamaną dwa miesiące wcześniej kość jarzmową. Osłona nie pomogła, dostał od Cionka mocny cios i kość znów pękła. – Cionek próbował mnie trafić trzy razy, w końcu przywalił mi z całej siły. On jest bandytą – pieklił się Niedzielan. – We Włoszech nigdy nie usłyszałem, że jestem brutalem, a tam gra się twardo – mówi reprezentacyjny obrońca.

J jak Jaga
Prawdziwym piłkarzem zrobił go Michał Probierz. – Śmiano się, kogo to Jagiellonia sprowadziła, radzono go odesłać. Potrzebował cierpliwości, nauki abecadła taktyki. Był pojętny, szybko robił postępy. Dziwiłem się, że tak późno trafił do reprezentacji – mówi trener Jagi. Dariusz Czykier, w przeszłości asystent Probierza, dziwił się, że szkoleniowiec chce zatrzymać „najbardziej drewnianego Brazylijczyka w historii piłki” i że Cionek powinien odlecieć z Polski tym samym samolotem, którym przyleciał.

ps3

Antoni Bugajski ocenia Polaków w skali 1-10.

Reklama

Fabiański 6 – Piszczek 6, Glik 4, Cionek 5, Jędrzejczyk 7 – Błaszczykowski 4, Krychowiak 4, Zieliński 6, Grosicki 7 – Milik 5, Lewandowski 9.

I wybrane uzasadnienia:

Glik 4: Zaczął kiepsko. Źle się ustawiał, podejmował niewłaściwe decyzje. Te błędy nie miały jeszcze poważnych konsekwencji, a później wydawało się, że opanuje nerwy. Ale przy stanie 3:0 zrobił coś, o co nikt go nie mógł podejrzewać – efektowną główką pokonał Fabiańskiego.

Cionek 5: Ofiarnie walczył, długo się pilnował, by nie łamać przepisów, ale wreszcie złapał żółtą kartkę. Niczego wielkiego nie zawalił, choć nie zawsze nadążał za rywalami. Trochę szwankowała współpraca z Glikiem.

Reklama

Z kolei Robert Błoński wyciąga wnioski ze spotkania z Duńczykami.

1. Sobota kapitana
2. Grosicki jak jeździec Apokalipsy

– Żeby grać na najwyższym poziomie, muszę mieć „wyczyszczoną” głowę. Jestem gotowy na sto procent – zapewniał Kamil Grosicki na przedmeczowej konferencji. Słowa potwierdził czynami czyli kluczowymi podaniami przy dwóch pierwszych golach dla biało-czerwonych. Skrzydłowy Stade Rennes był jak struś Pędziwiatr – nie do zatrzymania dla rywali. Widać, jak bardzo brakowało jego rajdów w Kazachstanie. Po raz kolejny potwierdził, że jest ważnym filarem tej kadry. Ktoś trafnie podsumował na Twitterze, że z ”jeźdźca bez głowy stał się jeźdźcem Apokalipsy”.
3. Cionek dał radę
4. Nie potrafią zarządzać prowadzeniem
5. Warszawska twierdza

ps4

Reklama

Poszczególne formacje oceniają byli piłkarze – Łapiński, Dziekanowski i Frankowski. Fragment rozmowy z „Łapą”.

Powinniśmy się martwić słabą dyspozycją Glika, czy to był jednorazowy wybryk?
– To był jeden z najgorszych występów Glika w ostatnim czasie w reprezentacji. Zagrał słabo. Popełnił sporo błędów w ustawieniu, często gubił krycie. Miał problemy z oceną sytuacji. W pierwszej połowie były co najmniej trzy akcje, w których po prostopadłych podaniach przeciwnik uciekł Kamilowi. Jakby tego było mało, strzelił samobója. Ta interwencja była zwieńczeniem jego słabego występu w tym spotkaniu. Kamil powinien jak najszybciej zapomnieć o tej sytuacji, wymazać ją z pamięci. Takie rzeczy się zdarzają i nie ma sensu się nimi za bardzo przejmować. Ale Glik to profesjonalista, dlatego o jego dyspozycję w meczu z Armenią jestem spokojny.

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Lechia dalej nie uznaje spadku. Wykluczyła z obrad… Wieczystą!

Jan Broda
4
Lechia dalej nie uznaje spadku. Wykluczyła z obrad… Wieczystą!