Jeśli mielibyśmy zapytać kibiców Legii Warszawa, jak oceniają ostatni mecz swojego klubu, porażkę w miejscowości z 700 mieszkańcami, zapewne usłyszelibyśmy sporo wyrażeń, których znaczenia nie zdradzi żaden ze słowników. Odsiewając wulgaryzmy i wszystkie synonimy słowa padlina, zostałaby głównie głucha, przejmująca, pełna goryczy i wściekłości cisza. O tym jak fanatycy odebrali kunszt swoich zawodników i ich trenera najlepiej świadczy długa rozmowa pod sektorem gości, w której wbrew pozorom nie dominowały słowa uznania za rekordową liczbę podań w bok.

Hasi: Titanic? Nie uważam, żeby to był nieudany rejs

Posiadanie piłki niestety nie podnieciło wymagającej warszawskiej publiki. Idiotyczne i bezcelowe kopanie do siebie futbolówki również. Błędy w obronie, usypiające ataki, bezradność od pierwszej do ostatniej minuty, od bramki Bruk-Betu, aż po plecy Malarza. Trudno przy takiej grze wykrzesać z siebie choć nutę optymizmu. Pewnie ktoś napisałby – dla Besnika Hasiego to Waterloo. Może nawet my. Przeszkadza w tym jednak fakt, że Hasi swoje Waterloo ma mniej więcej raz w tygodniu, chyba że akurat w tygodniu rozgrywane są dwa mecze.

I jak myślicie, co albański wizjoner mógł powiedzieć po takim meczu? Usiądźcie, odprężcie się, wyluzujcie. Spływa na nas potok optymizmu, którego nie da nawet najlepszy trener personalny z YouTube’a.

No racja. Nie był zły, właściwie całkiem w porządku. Mistrz istotnie przegrał po raz kolejny z miejscowością, która ma tylu mieszkańców, co Legia sekcji, w dodatku po grze, po której część kibiców miała ochotę wydłubać sobie oczy, ale to nie był zły mecz w jej wykonaniu.

Zastanawiamy się teraz: jak wyglądałby zły mecz w wykonaniu Legii, skoro ten z Niecieczą zły nie był? Zeszliby z boiska przed przerwą? Położyli się na murawie? Rozebraliby się i zaczęli pilnować ubrań przez pełne 90 minut?

Drugi aspekt – w jaki sposób trener prowadzący zajęcia z life coachingu Hasi skomentowałby inne równie kapitalne występy jak ten mecz Legii?

Titanic? To prawda, zatonął, ale to nie był zły rejs.

Kac Wawa? Istotnie, nie jest fantastycznie, ale to nie był zły film.

Język polski Jose Arcadio Moraleza? No według mnie, moim zdaniem…

Amber Gold? Jasne, ktoś może poczuć się rozczarowany, ale to nie był zły biznes.

Koncert Mandaryny po angielsku, po którym okazało się, że nie tylko nie umie śpiewać, ale też mówić po angielsku? Tak, nie wszyscy słuchacze byli zadowoleni, ale to nie był zły występ.

Na miejscu kibiców Legii pewnie byśmy się wkurwili, ale na szczęście Hasi szybko ukoił ich nerwy zapewniając, że zwycięstwo z Borussią jest możliwe. Jak?