Spośród wszystkich Polaków występujących w Bundeslidze, zdecydowanie najbardziej zagadkową postacią jest dla nas Paweł Olkowski. W swoim pierwszym sezonie po przenosinach z Zabrza do Kolonii wyglądał kapitalnie – asystował, trafiał do siatki, zbierał multum pochlebnych recenzji. I gdy wydawało się, że w trakcie kolejnego roku ugruntuje swoją pozycję, to nagle ktoś niespodziewanie Pawła podmienił. Z zawodnika żywego i niezwykle skutecznego, stał się apatycznym chłopcem, którego napastnicy przestawiali jak szafkę nocną. Sezon 2016/2017 będzie więc dla 26-latka swoistym „make or break”.

W ostatnich miesiącach nie było chyba w lidze niemieckiej gracza, którego tak często otwarcie krytykowałby w mediach trener. Olkowski zbierał po uszach raz po raz i niestety, to trzeba przyznać, w pełni zasłużenie. Nie dość, że nagle rozpłynęły się gdzieś w powietrzu jego ciągoty do gry ofensywnej, to jeszcze w tyłach przeprowadzał jawny sabotaż. A to podał przeciwnikowi, a to nie trafił w piłkę, a to dał się objechać jak junior. Opiekun Koeln, Peter Stoeger, jeszcze na początku roku wierzył, że to tylko chilowa zapaść formy, ale już z początkiem wiosny zdecydowanie odstawił Polaka na bocznicę. W pewnym momencie sytuacja stała się już na tyle dramatyczna, że Stoeger na boku obrony wolał postawić w zasadzie każdego – od stopera, przez pomocnika, aż po prawego napastnika – byleby nie musieć oglądać jak Olkowski znów zawala bramkę.

Sezon prawdy Pawła Olkowskiego. Czas powrócić do regularnej gry

O tym, jak wielka przepaść dzieli pierwszy sezon Pawła w Niemczech od drugiego, świadczą zresztą liczby.

Bez tytułu

Startując z dużym zaufaniem trenera i po świetnym debiucie, uzbierał na boisku połowę czasu z tego, co udało mu się wykręcić w pierwszym sezonie. Do tego tylko jedna asysta, które w zestawieniu wygląda blado na tle trzech ostatnich podań i dwóch trafień.

Najbliższe miesiące będą więc dla Pawła kluczowe, bo albo wywalczy sobie miejsce w wyjściowej jedenastce, albo na dobre ugrzęźnie na ławce i będzie mu się już cholernie ciężko wygrzebać. Z letniego okresu przygotowawczego może jednak wyciągnąć sporo pozytywów. Po pierwsze – odzyskał dawną wagę i pewność siebie. Jak sam twierdził jeszcze jakiś czas temu, przed rokiem stracił przez kontuzję aż siedem kilogramów, co negatywnie odbiło się na jego sile fizycznej i ogólnej chęci do gry. Po drugie, daleko za sobą zostawił problemy z ostatnich miesięcy i teraz czuje się ponoć bardzo dobrze również pod kątem mentalnym. Po trzecie, chwali go Peter Stoeger, który w niemieckich mediach cieszył się z tego, że znów ma do dyspozycji takiego Pawła, jakiego miał w pierwszym sezonie. Odważnie grającego do przodu, skutecznego w destrukcji i przede wszystkim walecznego.

Nie oznacza to jednak, że Polak z miejsca wróci do wyjściowej jedenastki. FC Koeln w sparingach często grało w ustawieniu 3-5-2, gdzie miejsce na prawym wahadle zarezerwowane jest dla grającego w klubie od trzech lat Marcela Riise – zawodnika niezwykle solidnego, który w zespole ma mocną pozycję. Przeskoczenie Niemca w hierarchii stanowi spore wyzwanie, ale pamiętajmy przecież, że Olkowski – gdy trafiał do zespołu – musiał rywalizować o miejsce w jedenastce z Miso Brecko – kapitanem o statusie legendy w Kolonii. I tę rywalizację spektakularnie wygrał zsyłając Słoweńca na listę transferową.

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments