post Avatar

Opublikowane 10.07.2016 23:30 przez

redakcja

Dojazd z hotelu L’Ambassadeur w dzielnicy Bobigny powinien – zakładamy – pójść sprawnie. Dziewięć kilometrów z hakiem, więc przed siedemnastą można spokojnie wyjechać. Na stadionie musimy być najpóźniej o 19:30. Tak się jednak nieszczęśliwie składa, że obok trwa remont linii tramwajowej albo jej wydłużenie – tak sugerują znaki. Pozamiatane. Nie ma jazdy. Światła zmieniają się sześciokrotnie, a my stoimy obserwując, jak policja kieruje ruchem. Jeden funkcjonariusz pokazuje tak, drugi inaczej, trzeci jeszcze na swój sposób. Francuzi komunikują się ze sobą tak jak z całym światem zewnętrznym.

YsHWVUo-2-2-1-1-1-2-1-2

Dwie godziny, trzy kilometry. Albo i dłużej, już straciłem rachubę. Po mniej więcej kilometrze zjeżdżamy w tunel. Nad nami jest wiadukt. Obok gniazdko uwiło sobie kilka syryjskich rodzin. Dookoła walają się śmieci – to akurat normalka. Są strajki, więc można się przyzwyczaić. Powoli zaczynamy się też przyzwyczajać do kobiet w muzułmańskich strojach podchodzących do okien samochodów z kartkami: „Syrian family”. Rundka zakończona, można usiąść. Oczywiście na tej tekturze, żeby nie było zimno. – I tak dobrze, że was nie skasowali, bo ja usłyszałem „50 euro or crash the car” – opowiada jeden z kolegów. Taki widok jest coraz częstszy nie tylko pod wiaduktami na przedmieściach – tam to już chleb codzienny – ale też w samym Paryżu. Na przykład przy stacji metra La Fourche. Po pokonaniu kilkudziesięciu schodów wita cię 30-letnia na oko para z identycznym napisem. Syrian family. Kobieta błagalnym wzrokiem spogląda na każdego przechodzącego. Mężczyzna patrzy w jakiś nieznany punkt śpiewając coś po arabsku.

W przypadku tego meczu metro jest jednak coraz bardziej polskie. Gdyby nie Polacy i Niemcy, przeciętny paryżanin nie zorientowałby się, że odbywa się tu Euro. Chyba że podjechałby na Pola Elizejskie – one rzeczywiście są udekorowane, ale stolica niczym nie różni się w tym względzie od Nicei, Bordeaux czy Tuluzy. Francja ma to Euro gdzieś. Przeciskając się przez polsko-arabski tłum w metrze dostaję telefon od kolegi-dziennikarza. Cytuję: gdzie jest to całe media centre, bo pytałem czterech stewardów i każdy mówi co innego. Takich SMS-ów i telefonów otrzymałem w trakcie Euro multum. W trakcie fazy grupowej nie było dnia, żeby ktoś nie zadzwonił z odległego miasta z pytaniem o to, gdzie jest jakieś miejsce, do którego dojazd powinien być oznaczony na terenie całego miasta. Powinien i zapewne byłby w każdym kraju Unii poza Francją.

Pilka nozna. Euro 2016. Rumunia - Szwajcaria. 15.06.2016

Trafnie rzecz określił Przemek Rudzki w swoim felietonie na łamach „PS”. Francuzi – naród wiecznego wzruszania ramionami.

Kolejna sytuacja – stadion w Saint-Etienne. – Którędy na trybunę prasową? – słowa „press” i „tribune” brzmią tak samo we wszystkich językach świata, ale wolontariusz imieniem Salim ma wzrok tak pytający, jakby przyłapano go na kradzieży. Jako że drogowskazu brakuje – pytam kolejnego stewarda. W prawo. Idę więc w prawo i dobijam do bramy. – Gdzie jest trybuna prasowa? – pytam stewarda numer trzy. – W lewo. – Twój kolega mówił, że w prawo. – To idź środkiem i podjedź windą – wchodzę więc środkiem, ale windy nie ma. Jest za to Sara Boruc oraz Ania Lewandowska. I zdecydowanie nie wyglądają na takie, które za moment zaczną wystawiać noty z trybuny prasowej. Wracam więc do punktu wyjścia, gdzie ochroniarz jest zszokowany, jakim cudem wszedłem na VIP-y z akredytacją prasową. Ano takim, że kolega 50 metrów dalej tak mnie pokierował. Ochroniarz spogląda w kierunku kumpla, w końcu macha ręką i pokazuje wreszcie drogę na trybunę prasową.

Bordeaux. Okolice stadionu przed ćwierćfinałem. Cała dzielnica jest właśnie zalewana przez spływających tu z każdej strony niemieckich kibiców. Większość przyjechała tu wcześniej, żeby przyjąć browarek i ruszyć na Stade Matmut-Atlantique. Z tym nie ma większego problemu. Smakiem obejdą się ci, którzy chcieli coś przekąsić. Z kilkunastu możliwych restauracji otwarte są dwie, w tym jedna to McDonald’s. Wchodzimy, jest jeden wolny stolik. Obsłużeni zostajemy po 40 minutach, choć akurat do kelnerów nie czujemy żalu. Jest ich trzech-czterech na jakieś 120 osób. Gdyby włączyli tu Endomondo, prawdopodobnie pobiliby rekordy swoich kolegów-biegaczy. Nie możemy jednak wyjść ze zdumienia. Gdyby taki event miał miejsce w Polsce, otwarto by wszystkie możliwe restauracje, a prywaciarze zwieźliby przy okazji kilkanaście wanów, które przerobiliby na burgerownie. Ale nie Francuzi. Oni rąk sobie pracą brudzić nie będą.

Zresztą – na co my liczyliśmy, skoro kilkanaście dni wcześniej – przy okazji meczu Austria – Węgry – w tym samym miejscu kelnerka miała wielkie obiekcje, by w pustym lokalu przekazać dwóm osobom czteroosobowy stolik?

Im dłużej trwał ten turniej, tym bardziej przestawałem się łudzić, że na koniec będzie można odtrąbić sukces organizacyjny. Jeszcze przed mistrzostwami Lilian Thuram mówił, że Francja to kraj futbolu, który ma kompleks wyższości. Z drugim można się zgodzić, z pierwszym częściowo. Francuzów interesuje wyłącznie czubek ich własnego nosa, także w kwestii reprezentacji. Są narodem zamkniętym. O niesamowitym ego. Przekonanym że ktokolwiek przyjeżdża do ich kraju, musi znać język francuski, a zwracanie się do nich w języku angielskim czy hiszpańskim stanowi obelgę. Tak jak w Polsce 90 procent stewardów zależało na pokazaniu naszego kraju w dobrym świetle, tak tutaj taki sam odsetek ma – mówiąc wprost – wywalone. Tak jak Brazylia nadrabiała braki organizacyjne zwykłą życzliwością ludzi napotykanych na ulicy, tak tutaj wręcz mają pretensje, że prosisz o pomoc czy przysługę.

Z każdą kolejną wizytą na stadionie przekonywałem się, że jesteśmy przy nich mistrzami organizacji. Ale o tym można się przekonać nie tylko śledząc z bliska Euro 2012. Trzeba mieć skalę porównawczą. Polska gra w innej lidze. Brazylia też. Francja robi, co może, by z tej ligi się wypisać. Dla nich taki turniej to coś równie istotnego co dla zasiedziałego pół życia w fotelu Bieg Konstytucji. Zło konieczne. Pożytku niewiele, a tylko ulice zaleją. Jego zdaniem, rzecz jasna.

Pilka nozna. Euro 2016. Niemcy - Polska. 16.06.2016

My – Polacy – możemy się czuć wygranymi tych mistrzostw. Niedosyt po Portugalii jest potężny, ale organizacyjnie pozostajemy w ścisłej ekstraklasie. Zagraniczni dziennikarze przyjeżdżający do La Baule, by popisać o naszej kadrze, przeżywali szok kulturowy. Po pierwsze – że kluczowym piłkarzom chciało się przychodzić na konferencje. Po drugie – że rzecznik odbierał telefony i potrafił nie przeszkodzić przy wywiadzie, a nawet go zorganizować. – Ale jak to, Cionek faktycznie się ze mną spotka? – dziennikarz portugalskiego „Recordu” robił tylko wielkie oczy. Po trzecie – że nikomu nie odcinało internetu jak w bazie Szwajcarów w Montpellier, gdzie rozsypano na stole kilkanaście kartek z hasłami do pojedynczego użytku WI-FI, a ochroniarz pilnujący dostępu do zamkniętego treningu niemal spał na barierce, tak interesowało go dopilnowanie, by nikt nie podejrzał Shaqiriego. – Zaliczyłem kilka ośrodków reprezentacyjnych, ale wasz nie ma porównania z żadnym. Wspaniałe podejście do dziennikarzy, doskonałe warunki do pracy – mówi Hugo Neves z tego portugalskiego dziennika. Chodzi o zwykły szacunek do ludzi. Tak wiele i tak niewiele.

***

Nieźle pojechaliście z tą okładką, że „kogutom trzeba uciąć grzebienie” – zagaduję dziennikarza „O Jogo”.
– Nie, to takie nasze powiedzenie. Ucięcie grzebienia to lekcja pokory, co akurat im się przyda. Koguty to ptaki, które się wywyższają. Sprawiają wrażenie aroganckich. Są dokładnie tacy jak Francuzi. A wiesz, dlaczego kogut jest symbolem Francji?
– No?
– Bo to jedyne zwierzę, które potrafi śpiewać trzymając nogi w gównie – dziennikarz zanosi się śmiechem.

***

Jedno Francuzom faktycznie się udało. Jedno i – jakkolwiek spojrzeć – najważniejsze. Istotniejsze od piłki, wolontariuszy, życzliwości ludzi i dojazdów do stadionów. Pamiętam konferencję Zbigniewa Bońka w Hiltonie. Byliśmy dzień po sparingu z Islandią, ale gdy wracając ze stadionu odpaliliśmy media społecznościowe, włosy stanęły nam dęba. Patrice Evra przyjmuje piłkę na skrzydle. I bum. Wielka eksplozja. Konsternacja wypisana na twarzy Francuzów i Niemców. Zginęło ponad sto osób. Wśród kibiców zapanował olbrzymi strach, momentami wręcz paranoja, czy jest sens jechać latem nad Sekwanę. Boniek przekonywał jednak, że Euro w najmniejszym stopniu nie jest zagrożone. – Mistrzostwa nie we Francji byłyby porażką wszystkich, całej Europy i systemu, w jakim żyjemy. Niewidzialny wróg nie może zmieniać naszej rzeczywistości. Insynuacje, że Euro można byłoby przenieść, są nie na miejscu – tłumaczył prezes PZPN-u i apelował: – Tu nie ma już czasu tylko na polityczną debatę, tylko na coś, co spowoduje, że nasze dzieci nie będą już musiały pytać: „dziadku, co się stało w Paryżu?”.

Chyba każdy poczytny magazyn o tym pisał. Wszyscy zastanawiali się, na ile prawdopodobne są kolejne zamachy. Międzynarodowi odpowiednicy Jerzego Dziewulskiego brylowali chyba w każdym kraju. Odpalono nawet oficjalną aplikację, którą miało się dyskretnie informować specjalne służby na wypadek ataku terrorystycznego. Zaangażowano ponad 90 tysięcy funkcjonariuszy. Stewardzi początkowo odradzali wchodzenie do fanzon, bo jeśli coś miałoby się wydarzyć, to właśnie tam – przy znacznie większym tłumie i mniejszej kontroli niż na stadionach. Nic się nie wydarzyło. Nigdzie. Kontrola była efektywna, ale też nie przesadnie nachalna. Wręcz przeciwnie – ci wszyscy funkcjonariusze sprawiali wrażenie znacznie sympatyczniejszych niż losowy pracownik gastronomii czy branży hotelarskiej tak, jakby ktoś z góry im to narzucił. Nie trzeba było meldować się pod stadionem na sześć godzin przed meczem, by wszystkie plecaki zostały wywrócone do góry dnem. Wszystko odbywało się po ludzku, ale przy tym na tyle skutecznie, że na żaden stadion nie zdołano wnieść niczego „groźniejszego” od kilku petard, a i zamieszki ograniczyły się praktycznie jedynie do ulic. Potem – gdy dzicz wróciła do siebie – wszystko i tak się uspokoiło.

Niewidzialny przeciwnik został ograny. A to był mecz znacznie ważniejszy niż gra o wizerunek Francji czy nawet ten nieszczęsny finał.

TOMASZ ĆWIĄKAŁA

Fot. FotoPyK

Opublikowane 10.07.2016 23:30 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
29.09.2020

TOTALbet na French Open – zgarnij 1250 PLN!

Tysiak do zgarnięcia za darmo? Brzmi świetnie! W TOTALbet możemy nieźle zarobić na tym, że typujemy mecze French Open. Wszystkim fanom tenisa ziemnego trzeba przedstawić ranking, dzięki któremu najlepsi typerzy otrzymają atrakcyjne nagrody. Na czym polega promocja, w której do podziału dostajemy 5000 PLN? Zasady są proste. Obstawiamy zakłady i zdobywamy punkty, dzięki którym idziemy […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Chelsea odpali Tottenham z EFL Cup?

EFL Cup to trzeciorzędne rozgrywki? Nie, gdy na boisku spotykają się piłkarze Tottenhamu oraz Chelsea. Wtorkowe derby Londynu elektryzują kibiców, bo mimo wzmocnień w ofensywie, „The Blues” pozostają dziurawi w tyłach. A to tylko woda na młyn dla podopiecznych Jose Mourinho, którzy błyszczą skutecznością. Spróbujemy to wykorzystać, typując dzisiejszy mecz w eWinner! Tottenham – Chelsea […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Czy wszyscy w Podbeskidziu wytrzymują ciśnienie?

Sytuacja Podbeskidzia jest tak daleka od komfortowej, jak Rzeszów od Gdyni. To prawda. Defensywa w większości meczów grała fatalnie. To prawda. Pozostali beniaminkowie doczekali już swoich pierwszych zwycięstw. To też prawda. Czy jednak są już powody do nerwowych ruchów w Bielsku? Nie, a odnosimy wrażenie, że na klubowych szczytach nie wszyscy zdają się wytrzymywać ciśnienie. […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Błąd systemu? A może naturalna kolej rzeczy?

Za nami 15% sezonu 2020/21. Piast Gliwice, wcale nie tak dawny mistrz Polski, który w ubiegłym sezonie wywalczył brązowy medal, nadal czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo. Dopiero w starciu z beniaminkiem, Stalą Mielec, udało się zdobyć pierwszą (i od razu drugą) bramkę. Jedyny punkcik Piast ugrał z kolei w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie swoje mecze rozgrywa […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Wtorek z I ligą. Widzew Łódź pogrąży Zagłębie Sosnowiec?

Cztery porażki w sezonie, jedno zwycięstwo. Bilans Zagłębia Sosnowiec jest zdecydowanie słabszy, niż zakładano, mimo że w Zagłębiu Dąbrowskim nikt nie planował walki o awans. Jeśli ekipa Krzysztofa Dębka chce się podnieść, musi ograć w Łodzi tamtejszy Widzew, co nie będzie łatwym zadaniem. Bo Widzew kryzys ma już za sobą i zaczyna się powoli rozpędzać. […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Chcieli przekupić prezesa Stanowskiego!!! | KTS 7:0 RZĄDZA ZAŁUBICE

Wysoka wygrana w meczu, piwko na trybunach, poczęstunek po zwycięstwie. Czego chcieć więcej? KTS się bawi w lidze, a wy możecie tę zabawę obejrzeć od kulis. Zapraszamy! 
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Karabach Agdam, czyli azerski młot na Ormian. Jak futbol stał się częścią wojny

2014 rok. Karabach Agdam po raz pierwszy dostaje się do fazy grupowej europejskich pucharów. Do tego momentu Azerbejdżan nie tylko nigdy nie uczestniczył w mistrzostwach świata. Ten kraj przez blisko 20 lat rywalizacji na światowej arenie, wygrał zaledwie trzy spotkania w ramach eliminacji do mundialu. Futbolowy Trzeci Świat? Bez dwóch zdań. A jednak to, co […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Zbozień: – Przepisy sanitarne to fikcja i pokazówka

– Przepisy sanitarne? Dla mnie fikcja. Pokazówka. Nie jesteśmy w stanie tak idealnie o to zadbać. Dla mnie sytuacja z Błaszczykowskim była absurdalna, śmieszna. Robi sobie zdjęcie z kibicem i nie może wracać z drużyną. A przecież w tygodniu spotyka się albo samemu, albo poprzez rodzinę, setki ludzi, w kolejkach czy gdziekolwiek. Nie jesteśmy w […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

PRASA. Majewski: Ekstraklasa mnie nie chciała. Nie było zainteresowania

Co dziś słychać w prasie? Oprócz rzeczy poligowych, mamy ciekawą rozmowę z Radosławem Majewskim. – Bo ekstraklasa mnie nie chciała. Nie było żadnego zainteresowania. Miałem jedną konkretną i poważną ofertę, ale z klubu pierwszoligowego, liczącego się w tym sezonie w walce o awans. To był przełom czerwca i lipca. Uznałem, że jest jeszcze wcześnie na […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Mroczek: – Prezes Animucki nawet do mnie nie zadzwonił. To było nieeleganckie

– Należymy do kultury zachodniej, a nie białoruskiej, gdzie takie sprawy załatwia się przez układy i układziki. Bo komuś coś przyszło do głowy, zadzwonił do drugiej osoby, a ta osoba nie pytając nikogo, podejmuje taką decyzję. Jako klubowi jest mi przykro, że prezes Ekstraklasy nie znalazł czasu, żeby zadzwonić i przekazać, że chce podjąć taką decyzję. […]
29.09.2020
Weszło
28.09.2020

Najbardziej naiwny zespół Premier League?

Rusza na ciebie z pressingiem Sadio Mane, Roberto Firmino i Mohamed Salah. Linie podań do bocznych pomocników oddzielają Andrew Robertson oraz Trent Alexander-Arnold. Stoisz na piątym metrze od własnej bramki, golkiper jest dwa metry dalej, drugi ze stoperów znajduje się na wyciągnięcie ręki. Co robisz? Wydaje nam się, że jakieś 99,5% piłkarzy świata wywala piłkę […]
28.09.2020
Inne sporty
28.09.2020

W Warszawie da się biegać, czyli jak zorganizowano cztery maratony w… dwa dni

Koronawirus, rzęsisty deszcz i porywisty wiatr – to wszystko nie zatrzymało uczestników 42. PZU Orlen Maratonu Warszawskiego. Impreza, która odbywała się w miniony weekend w stolicy, okazała się równie oryginalna, co udana. Cztery serie po 250 biegaczy. Pierwsza startująca w sobotę o 16, ostatnia w niedzielę o 13. Pomiędzy nimi elita biegnąca o 8 rano, […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Stal Mielec doczekała się zwycięstwa, Piast okopuje się na dnie

Mielec świętuje! Od dziś ostatnim zwycięstwem Stali w Ekstraklasie nie jest 4:1 ze Stomilem z 11 maja 1996 roku. Beniaminek jako pierwszy w tym sezonie ligowym pozwolił Piastowi Gliwice na strzelanie goli, do siatki trafił nawet Dominik Steczyk, ale nic to gościom nie dało. Kolejny raz przegrali i nadal zamykają tabelę. Bracia Fornalikowie muszą się […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

WESZŁOPOLSCY: BIAŁEK, ROKI, PACZUL, MILEWSKI, SŁAWIŃSKI, SZCZYGIELSKI

Poniedziałek, 20:00, czyli czas na kolejną odsłonę „Weszłopolskich” w Kanale Sportowym i Weszło FM. Tym razem w składzie: Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul i Leszek Milewski. Kogo dziś gościmy? Jarosława Mroczka, prezesa Pogoni Szczecin, Pawła Tomczyka, dyrektora sportowego Rakowa Częstochowa oraz Damiana Zbozienia, piłkarza Wisły Płock. Nie zabraknie także części poświęconej pierwszej lidze, w […]
28.09.2020
Weszło Extra
28.09.2020

Jak szybko skończyć z graniem i nie żałować? „Zarabiam więcej niż jako piłkarz”

Większość zawodników kończy kariery w sposób mniej więcej kontrolowany. Grają do określonego momentu i wreszcie mówią „dość”, bo już brakuje sił, odzywają się stare kontuzje, zwyczajnie zaczyna im brakować motywacji albo zapalili się do czegoś nowego. Czasami są pechowcy, którzy schodzą z boiska przedwcześnie ze względu na poważne problemy zdrowotne. Wtedy więcej od nich do […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Kwiatkowski: „Brzęczek nie ma już gorączki. Nie ma żadnego zagrożenia dla meczów kadry”

– Jerzy Brzęczek przejdzie trzy kolejne testy. Jeśli wynik dalej będzie pozytywny, to też nic złego się nie stanie. To, że trener nie może usiąść na ławce trenerskiej, to nic specjalnego, nic wielkiego, nic zaskakującego, bo są różne sytuacje losowe, które mogą uniemożliwić selekcjonerowi poprowadzenie swojej drużyny z linii. Może być na przykład ukarany czerwoną […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Ufland: „Kwarantanna? Na dziś uśrednionym terminem granicznym jest 5 października”

– W tym momencie wszyscy pozostają w izolacji. Również ci, u których stwierdzono wynik negatywny. Zamykamy na cały tydzień budynek administracyjny klubu i stadionowy sklep. Pracownicy przechodzą w tryb pracy zdalnej. Wszystko po to, by mieć pewność, że to ognisko, które się u nas pojawiło będziemy wygaszać – mówił Krzysztof Ufland, rzecznik prasowy Pogoni Szczecin, […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Gdzie jedzie sędzia po meczu B klasy w Sosnowcu? Na izbę przyjęć…

Wiadomo, że B klasa to nie są Himalaje futbolu, nawet nie kopiec kreta, czasem trzy podania z pierwszej piłki mogą się przytrafić, jeśli podsumujemy cały sezon. Natomiast to wciąż są duże emocje. Futbol tworzy je wszędzie – niezależnie od poziomu i stawki. Jednak zawsze dobrze, gdy te emocje przekuwają się na coś pozytywnego, a tego […]
28.09.2020