Czas zmienników? Może w końcu Zieliński zagra w poważnym meczu

Piotr Tomasik

20 czerwca 2016, 12:39 • 3 min czytania

Czas zmienników? Może w końcu Zieliński zagra w poważnym meczu

Fajnie jest obserwować duży turniej, który w wykonaniu reprezentacji Polski, nie ogranicza się do meczu otwarcia, meczu o wszystko i meczu o honor. Niby jest to stwierdzenie, które swoją odkrywczością mogłoby konkurować ze słynnym „wszystko się może zdarzyć”, ale nie da się ukryć, że dobra postawa polskiej drużyny stawia nas w obliczu zupełnie nowych sytuacji i dylematów. Na przykład teraz Adam Nawałka musi podjąć decyzję dotyczącą tego, czy powinien oszczędzać piłkarzy na dalszą część turnieju, czy może przeciwko Ukrainie zagrać w najsilniejszym składzie i zwiększyć swoje szanse na pierwsze miejsce w grupie. A jeśli już oszczędzać, to kogo? No i w końcu – którym zmiennikom dać szansę na pokazanie się? 

Reklama

Wszystkie doniesienia z obozu kadry wskazują na to, że w jutrzejszym spotkaniu Nawałka jednak oszczędzi niektórych piłkarzy podstawowego składu. Najprawdopodobniej będą to głównie ci z nich, którzy obejrzeli kartki we wcześniejszych meczach i są zagrożeni absencją w meczu 1/8 finału. Konkretnie: Łukasz Piszczek, Krzysztof Mączyński i Kamil Grosicki, ale niewykluczone przecież, że selekcjoner pójdzie jeszcze szerzej.

Wielu piłkarzom drugiego planu taka koncepcja byłaby rzecz jasna na rękę, czekają oni w blokach na swoje minuty. Jednak gdybyśmy mieli wskazać jednego, którego ewentualny występ budziłby najwięcej podtekstów, byłby to z pewnością Thiago Cionek Piotr Zieliński.

Reklama

No bo na razie chyba możemy mówić o nim jako o największym polskim przegranym tych mistrzostw. Ujmijmy to tak – jeśli ktoś znajduje się w jedenastce sezonu Serie A obok Pogby, Pjanicia, Nainggolana, Higuaina i Dybali, a biją się o niego Napoli i Liverpool, to raczej niełatwo pogodzić się z faktem, że więcej minut w reprezentacji dostają m.in. Mączyński, Jodłowiec, Kapustka czy Peszko. Czyli ludzie, który w piłce klubowej znaczą zdecydowanie mniej. Oczywiście nawet nie przeszło nam przez myśl podważanie tego wyboru Nawałki – Zieliński, którego wielu widziało w pierwszym składzie na mecz z murarzami z Irlandii Północnej, zdecydowanie zawiódł w spotkaniu z Holandią, w którym dostał pełne 90 minut, więc to w pełni zrozumiała decyzja.

Warto jednak zauważyć, że cała dotychczasowa kariera tego chłopaka w reprezentacji jest dość dziwna. Można by nawet z przymrużeniem oka powiedzieć, że – im więcej znaczy on w piłce klubowej, tym mniej w tej reprezentacyjnej.

Przypomnijmy, że za kadencji Adama Nawałki w meczach o punkty zaliczył on do tej pory ledwie… jeden występ. Dokładnie były to 24 minuty w meczu z Gibraltarem, pojawił się na boisku przy stanie 6-0. Czyli to nic znaczącego, równie dobrze można by na boisko wpuścić wtedy losowo wybranego kibica, albo zorganizować benefis jakiejś byłej gwieździe. Dość powiedzieć, że więcej minut w ostatnich eliminacjach zaliczyli m.in. Waldemar Sobota i Mateusz Klich, a w ważniejszym meczu epizod zagrał Michał Kucharczyk. Całkiem wysokie notowania u Nawałki Zieliński zawdzięcza więc spotkaniom towarzyskim, w których jednak nie dał jednoznacznej odpowiedzi, czy warto na niego całkowicie postawić. Grał za bardzo w kratkę, wątpliwości nie były rozwiewane, a raczej się mnożyły.

Ale reprezentacyjne doświadczenie 22-letniego piłkarza to przecież nie tylko współpraca z Nawałką. W zasadzie więcej mógł go zdobyć jeszcze za kadencji Waldemara Fornalika. U poprzedniego selekcjonera wystąpił w siedmiu meczach (u obecnego w ośmiu), ale trzeba pamiętać, że aż pięć z nich rozgrywanych było w ramach elimiancji do mundialu w Brazylii. Dwa razy znalazł się wtedy nawet w pierwszym składzie!

Miał 19 lat, dopiero wchodził do seniorskiej piłki, ledwie zaczynał drugą dziesiątkę występów dla Udinese, z czego i tak większość trzeba było nazwać epizodami. A teraz ma w nogach dwa pełne sezony Serie A, w głowie pełno pochwał, a za to w reprezentacji sytuację znacznie mniej komfortową. Odkryciem Euro już raczej nie zostanie, ale zgodzicie się chyba, że jakiś punkt zwrotny w tej historii byłby jak najbardziej na miejscu.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Ekstraklasa

Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, że przy Kałuży nie było nudy

Mikołaj Duda
22
Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, że przy Kałuży nie było nudy
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama