Światowy dzień bez papierosa… Panowie, czas na detoks!

redakcja

Autor:redakcja

31 maja 2016, 08:55 • 2 min czytania

Reklama
Światowy dzień bez papierosa… Panowie, czas na detoks!

Dymek, fajeczka, pecik. Rzecz nie wskazana dla normalnego człowieka – wiadomo, choroby, bla, bla, bla – a co dopiero dla wyczynowego sportowca. Znacie to doskonale, wyjście na jogging po miesiącu kopcenia fajek, natychmiastowy atak kaszlu i zadyszka. Miało być pięć kilometrów, jest pięćset metrów i plucie flegmą. Mogłoby się wydawać, że nie da się tego połączyć. A jednak są zawodowi piłkarze, którym dymek – jak twierdzą – nie sprawia większych problemów.

Reklama

Kto wie, o ile byliby lepsi, gdyby nie oddawali się po kilka razy codziennej uciesze. A może gorsi? Może zżerałby ich stres, a tak potrafią się wyluzować?

Zidane, Platini, Ronaldo, Buffon, Barthez, Nedved, Rooney, Cole, Wilshere, Sneijder, Coentrao, Ballotelli – to tylko wierzchołek góry piłkarzy, którzy lubili i lubią sobie zakopcić. Piłkarskim rekordzistą jest chyba Mario Basler, który palił (pewnie i pali nadal)… trzy paczki dziennie. Wiemy tylko o tych, którzy się przyznali, albo zostali przyłapani. A ilu nadal po cichaczu pali pod prysznicami?

Kiedy pali bramkarz, pół biedy. Wiadomo, że jego praca nie opiera się na wydolności – a właśnie wydolność cierpi przez fajki najbardziej. Tajemnicy ze swojej słabości nie robi Artur Boruc, parę razy przyłapany z papierosem był także Wojciech Szczęsny. Według angielskiej prasy właśnie to sprawiło, że Wenger go przekreślił, ale możemy się domyślać, czy nie był to tylko pretekst.

Michał Żewłakow zaczął palić w wieku 31 lat. Przed meczem z Realem namówił go Darko Kovacević. A skoro mecz zaliczył ma plus – nawyków nie zmieniał. Palił Urban, palił Łapiński – ten to dopiero ciekawy agent, bo rzucił fajki dopiero w momencie, gdy… skończył karierę. Kowal z kolei rzucił w jej trakcie, ale twierdził, że nie widział żadnej różnicy. Palił jak smok czy w ogóle – czuł się tak samo.

Reklama

Ale czasy się zmieniają, dziś widok zawodnika z papierosem jest znacznie rzadszy. Po pierwsze – świadomość jest dużo większa, piłkarze wreszcie prowadzą się jak zawodowcy. Po drugie – panuje moda na niepalenie. Paweł Janas w „Przeglądzie Sportowym” pół żartem, ale jednak też pół serio: – Co to za czasy, że tylko jeden w kadrze pali. W 82 roku, kiedy zajęliśmy trzecie miejsce na świecie, był tylko jeden, który nie pali.

Panowie, dziś zapalniczki chowamy do szuflad.

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Ochoa skończył tu, gdzie zaczął. „Warto było przeżyć tę ostatnią chwilę”

Patryk Idasiak
1
Ochoa skończył tu, gdzie zaczął. „Warto było przeżyć tę ostatnią chwilę”

Weszło

Reklama